jobar 10.02.05, 17:00 Nic nowego pod sloncem.Zawsze bylo wiadomo,ze nawet 1 kg metnego nawet biznesu jet lepszy od 1 tony pracy. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dobradusza3 Re: Praca szkodzi 10.02.05, 19:11 Bardzo przepraszam, na co dzień nie używam takiego języka, ale autor tego artykułu jest infantylny, zaś artykuł jest skierowany do ludzi naiwnych, którzy chcą się pocieszać, że skoro nie pracują ciężko, to nie szkodzi, bo i tak są lepsi od tych, którzy pracują więcej od nich. Autor tego artykułu wyznaje podwórkową zasadę, że lepiej jest być gorszym, a gorzej jest być lepszym. Przez takich ludzi Lepper i Liga Polskich Rodzin wygrywają wybory. Połóżmy się wszyscy do góry brzuchem, a będzie nam lepiej, tak? Proponuję, aby autor artykułu tego sam spróbował i napisał za pół roku kolejny artykuł z odpowiedzią na pytanie, czy po takiej przerwie jego praca jest lepszej jakości. Im więcej pracujemy, tym wyższej jakości jest nasza praca - to aksjomat. Dlaczego Japończycy produkują dobre samochody, zegarki, telewizory itd? Otóż, dlatego, że zaczynali od masowej produkcji szajsu. Japońskie firmy zajmowały kiedyś nisze niskiej jakości. Jednak z czasem te firmy i ich kadry doskonaliły się i poprawiały jakość i wydajność jednocześnie. Jeżeli autor artykułu uważa, że nie da się poprawaiać jakości i wydajności jednocześnie, to proponuję mu wizytę na linii produkcyjnej którejś z większych firm produkcyjnych działających w Polsce od niedawna. Nie zdradzę tu nazw moich klientów, bo nie ma takiej potrzeby. A kraje azjatyckie, które niegdyś były ubogie, a dziś sąpełne luksusu? A Wietnamczycy, którzy przyjeżdżają do Polski w śmierdzących ubraniach, a po dwóch latach ciężkiej pracy stają się znacznie bardziej zasobni niż przeciętni Polacy? A Ameryka, gdzie w latach 30. ubiegłego wieku ludzie umierali na ulicach z głodu, a potem zwyciężyli wydajnością produkcji? Do fruktów dochodzi się ciężką pracą. Tak jest od zawsze! Odpowiedz Link Zgłoś
meevee Re: Praca szkodzi 11.02.05, 12:14 widzę, że twoje pojęcie o nowoczesnej gospodarce jest dalece bardziej infantylne. Dzisiaj w całym rozwiniętym świecie do głosu dochodzi gospodarka oparta o wiedzę. Zasada jest w niej prosta, wszystko co nie wymaga ludzkiej inteligencji, twórczego i kreatywnego myślenia jest wykonywane przez maszyny. W efekcie zasobem który wykożystują nowoczesne gospodarki nie jest praca fizyczna ale właśnie ludzka kreatywność i wiedza. Pracy czysto fizycznej jest coraz mniej i jest ona coraz gorzej płatna. Pomyśl o firmach które w ostatnich 20 latach osiągnęły sukces .... Microsoft, Apple, Nokia, Nike? Firmy komputerowe, wysokiej technologii czy opierające się na reklamie (produkcja Nike jest w Chinach, w krajach rozwiniętych reklama stanowiąca w przypadku butów Nike największą część wartości dodanej). To o czym pisałeś było prawdą w XIX wieku ale nie dzisiaj. Człowiek pracujący kilkanaście godzin dziennie nie będzie kreatywny, człowiek żyjący tylko i wyłącznie pracą również nie będzie kreatywny. A oszczędności. Możesz dowolnie ciężko, 14 h na dzień pracować w Biedronce na 700 zł i co? Kiedy dojdziesz do oszczędności, ile zaoszczędzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi01 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 17:11 "do głosu dochodzi gospodarka oparta o wiedzę" - czym to się różni od normalnej gospodarki, w której za pracę należy się płaca?(tym, czym demokracja od demokracji socjalistycznej)Bogactwo można odziedziczyć, wypracować, dostać w prezencie lub ukraść. Krzemowa Dolina była ogniskiem wielkich nakładów związanych z obronnością USA, sukces Microsoftu to głównie sukces prawników Microsoftu, a Nike dostała wielkie fory od chińskich kacyków. To nie są przykłady sukcesu gospodarczego w nowym stylu - te firmy DOSTAŁY bogactwo albo je sobie wzięły - ponoć pieniądze leżą na ulicy. Nokia "wstrzeliła się" w wybuchający popyt i rzeczywiście jest przykładem wzrostu gospodarczego opartego na nowoczesności. Kolej też była rzeczą nowoczesną, zastosowanie maszyny parowej rónież, tak samo wielkie żaglowce, a nawet narzędzia z brązu! Nowe technologie to wielowiekowa tradycja ludzkości. "Co nie wymaga ludzkiej inteligencji twórczego i kreatywnego myślenia jest wykonywane przez maszyny." - Rozumiem: masaż, nagrywanie bajek dla dzieci, dubbing filmów, robienie boisk do golfa, strzyżenie owiec, prowadzenie wycieczek w górach, kopanie fundamentów - to są zadania dla maszyn. Fałsz! Jest wiele przykładów artystów, którzy cały dzień myśleli o tworzeniu, kosztem jedzenia, zdrowia i życia rodzinnego. Praca od rana do wieczora nie jest niczym złym, o ile daje pracownikowi zadowolenie - a to pojęcie nie mieści się w "nowoczesnej" ekonomii. Bez pracy nie ma kołaczy - nie ma innej ekonomii, chyba że dialektyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.kraczkowski "gospodarka oparta o wiedzę" 17.02.05, 17:24 gobi01 napisał: > "do głosu dochodzi gospodarka oparta o wiedzę" - czym to > się różni od normalnej gospodarki, w której za pracę należy > się płaca?(tym, czym demokracja od > demokracji socjalistycznej) Roznica polega na dramatycznym zwiekszeniu czasu poswiecanego na nabycie kwalifikacji i jednoczesnym skracaniu czasu na sama prace, za ktora otrzymuje sie wyzsze wynagrodzenie. Nie tylko ludzie pracuja 35 godzin tygodniowo (srednio, bo poprzez tzw. "konta czasu pracy" pracuja niekiedy po 12 godzin dziennie, a potem biora dni wolne), ale tez przebywaja coraz dluzej w obrebie szkolnictwa. W Finlandii ok. 70% kazdego rocznika idzie na studia. Przyszloscia sa coraz dluzsze okresy uczenia sie - dwa, trzy uniwersytety, szkolenia itd., czyli podwojenie, potrojenie dzisiejszego zyciowego okresu uczenia sie. > Bogactwo można odziedziczyć, wypracować, dostać w > prezencie lub ukraść. Alez odkrycie! > Krzemowa Dolina była ogniskiem wielkich nakładów > związanych z obronnością USA, sukces Microsoftu to głównie sukces prawników > Microsoftu, a Nike dostała wielkie fory od chińskich kacyków. To nie są > przykłady sukcesu gospodarczego w nowym stylu - te firmy DOSTAŁY bogactwo albo > je sobie wzięły - ponoć pieniądze leżą na ulicy. Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze pracownicy nowoczesnych firm maja znakomite warunki pracy: pokoje rekraacyjne, kuchnie, przedszkola zakladowe, pomoc pracodawcow w sprawach prywatnych itp. W pracy dowolny, przez siebie wybrany czas pracy z umowa, by wynosil np. do 140 godzin miesiecznie. > Nokia "wstrzeliła się" w > wybuchający popyt i rzeczywiście jest przykładem wzrostu > gospodarczego opartego > na nowoczesności. Kolej też była rzeczą nowoczesną, > zastosowanie maszyny parowe j rónież, tak samo wielkie > żaglowce, a nawet narzędzia z brązu! Nowe technologie > to wielowiekowa tradycja ludzkości. Nie zauwaza pan, ze stosunek miedzy praca tworcow tych technologii, a praca pracownikow je stosujacych byl inny niz dzis. Od obslugujacych maszyny w przeszlosci wymagano mniejszych kwalifikacji niz dzis, bo dzisiejsza praca to w coraz wiekszym stopniu przetwarzanie informacji. Takze przetwarzanie informacji moze byc praca oparta na wyzysku i slabo oplacanej dlugiej pracy, ale gdy dochodzi aspekt tworczosci, gdy efekt pracy nie daje sie z gory dokladnie przewidziec, to maleje mozliwosc kontroli pracownika i rosnie koniecznosc zaufania dla jego dobrej woli i lojalnosci. Lojalny, tworczy, wysokokwalifikowany pracownik nie daje sie wyzyskiwac i pracodawca nawet o tym nie mysli. Gdyby Polska posluchala Gadomskiego, to - tak jak to przewiduje Zakowski - stala by sie w przyszlosci wiecznym poborcom zasilku spolecznego UE, wiecznie pobierajacego pieniadze wypracowywane przez kraje UE o krotszym, ale lepiej wykorzystywanym czasie pracy. > "Co nie wymaga ludzkiej inteligencji twórczego i kreatywnego myślenia jest > wykonywane przez maszyny." - Rozumiem: masaż, nagrywanie bajek dla dzieci, > dubbing filmów, robienie boisk do golfa, strzyżenie owiec, prowadzenie > wycieczek w górach, kopanie fundamentów - to są zadania dla maszyn. Fałsz! Prawda! "masaż" - termin ustalany automatycznie przez internet, transport do gabinetu automatycznym metrem bez obslugi, potem komputerowo sterowana winda. Szkolenie masazystow przypomocy komputerowych symulacji ludzkiego ciala. Technika masazu doskonalona naukowo, dotego wyprodukowane po wielu latach badan naukowych oleje wcierane w cialo itd. itp. "nagrywanie bajek dla dzieci" - przy pomocy super-komputerow dostarczajacych roznego tla akustycznego oraz pozwalajaca na dowolne ciecie i laczenie nagran, utrwalane na coraz mniejszych nosnikach informacji, oczywiscie cyfrowo, potem dystrybucja najnowsza technika transportu oraz kontaktu z odbiorca itd. itp. "kopanie fundamentów" - z wygodnej klimatyzowanej kabiny koparki, ktorej obslugiwanie jest zabawa, bo sterowana jest po czesci przez komputer naprowadzany w terenie przez satelite. Analogicznie kazdy z panskich przykladow, i w ogole kazdy rodzaj pracy. > Jest wiele przykładów artystów, którzy cały dzień > myśleli o tworzeniu, kosztem > jedzenia, zdrowia i życia rodzinnego. Dobrowolnie, nie jako niewolnicy. > Praca od rana do wieczora nie jest niczym > złym, o ile daje pracownikowi zadowolenie - > a to pojęcie nie mieści się w "nowoczesnej" ekonomii. to pojęcie jest podstawa "nowoczesnej" ekonomii > Bez pracy nie ma kołaczy - nie ma innej ekonomii, chyba > że dialektyczna. Alez odkrycie! W "dialektycznej" tez tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lodz31 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 16:09 zgadzam sie z autorem. a tobie jeszcze raz radze przeczytać UWAŻNIE i ze zrozumieniem artykół.Czy naprawdę po 12 godzinach pracu uważasz, że jest ona tak samo efektywna jak po przepracowaniu 7 czy 8 godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
roomzeiss Re: Praca szkodzi 11.02.05, 23:50 jesli nie jest.. to przeciez nie problemu nieprawdaz? z pewnoscia po przeczytaniu tego artykulu wielu menedzerow zakaze przepracowywania sie i firmy ktore zastosuja sposob pracy autora artykulu, pokonaja te, ktore nieludzko wyzyskuja swoich pracownikow, kazac im pracowac bez efektow ponad sily. No chyba ze istnieje ogolnoswaiatowy spisek pracoholikow, i chcacy pracowac mniej sa niszczeni.. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jcenty Re: Praca szkodzi 11.02.05, 21:32 Masz racje.Onegdaj podziwiałem GW i mojego imiennika Jacka Żakowskiego. Z przykrościa stwierdam, że obie te instytucje z ideowych zmieniły sie w czysto komercyjne. Jacek.Ż w TOK FM i łamach Gazety plecie androny dla forsy, a GW walczy z konkurencją na śmierć i życie nie przebierajac w środkach. Jej Naczelny zmienił się nie do poznania. Forsa to jest to!, prawda? Chwała za osiagnięcia komercyjne, ale popatrzcie w lustro kogo w odbiciu zobaczycie? Lista? to najwspanialsza rzecz jaka mogła sie przytrafić. Wielkie braw Tym co postanowili ją ujawnić. "antidotum" na listę, do kogo ma być skierowana? do bezmózgowców!. GW staje w obronie byłych konfidentów(bo takie wrażenie odnoszę), lub następny markietingowy chwyt. Ludzie to kupią.Jak kretyńskie "Wysokie Obcasy" i i inne im podobne dodatki. Zostawcie TO SUPER-EXPRESOWI LuB Faktom ,pismoam dla maluczkich. Dlaczego równacie w dół. To własnie dlatego czytamy tak nieprzemyslane artykuły. Jeszcze trochę i zaprzestanę czytać GW i szczerze namawiac będę do tego moich licznych znajomych.Ale jako dobrzy handlowcy odpowiecie- Co? w zamian. mam nadzieję,iż kiedyś przydzie czas na zmiane warty. Co mimo wszystko mnie zasmuci że przestaniecie tak cieżko pracować Co Wy na to!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam Jacek Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: Praca szkodzi 11.02.05, 22:38 To nie Żakowski lecz ty Dobra Duszo jesteś naiwny/a. Ma rację, że mamy tylko taką alternatywę : albo styl życia i pracy ludzi z zachodu albo kompletne naśladowanie uciemiężonych biedaków z krajów trzeciego świata, co by się podobało np kierownictwu Biedronki. Aby było lepiej nie gorzej trzeba zmienić naszą polską mentalność dzięki której jesteśmy wykorzystywani jako wyrobnicy. A propos japońkiej jakości "nie wszystko złoto co się świeci" patrz np niektóre telefony komórkowe made in Japan. W Ameryce ludzie naprawdę bogacili się i bogacą nie dzięki harówie lecz dzięki pomysłowości. W Holandii ludzie dzielą się miejscami pracy, pracują na pół, ćwierć etatu aby jej było więcej dla innych Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: Praca szkodzi 11.02.05, 22:51 Czytając Twoje "mądrości" Dobra Duszo odnoszę wrażenie, że Polakom chcesz zrobić wodę z mózgów i że jesteś tajnym agentem kierownictwa np. Biedronki. Ale tak na poważnie to o Twojej naiwności (delikatnie to określając)świadczą te argumenty i niby aksjomaty, które tu na Forum przytaczasz. Odpowiedz Link Zgłoś
dobradusza3 Re: Praca szkodzi 16.02.05, 09:13 Womano. Uważam, że jesteś naprawdę mądrą osobą, tyle że widzisz sprawy inaczej niż ja. Widzisz, ja oczywiście też nie znoszę pracy po nocach i już teraz chciałbym się znaleźć na moich ulubionyvh Mazurach, gdzie po raz pierwszy od 3 lat pojadę (w maju, jak dobrze). Z chwilą, w której zacząłem ciężko pracować, zamknąłem rozdział życia, w którym byłem indywidualną istotą, duszą towarzystwa i w ogóle kimś, kim znowu chciałbym być. Niestety, życie zmusza do innej postawy. Ale cóż, trzeba zagryźć zęby i zrobić to, co trzeba, żeby potem było lepiej. Ciężka praca nie po 12 ale 16 godzin na dobę (jak w moim przypadku) ma głęboki sens, o ile do czegoś prowadzi. I oczywiście, nie chodzi o pracę w Biedronce - taka praca do niczego nie prowadzi. Pracowanie tylko po to, żeby mieć co jeść to paranoja i każdy kto znajduje się w takiej sytuacji, może to zmienić. To nie banały. Ostatnio, gdzieś w środku nocy zrobiłem sobie przerwę (w pracy niestety) i zacząłem grać z kimś w szachy na internecie. Okazało się, że pani, z którą grałem, była ulicznicą oczekującą w kafejce internetowej na klienta. Pisała, że odkłada na swój gabinet, już ma to w zasadzie przygotowane i niedługo kończy z ulicą. Jakiż to jaskrawy przykład zeszmacenia po to, żeby potem było lepiej! Taka jest brutalna rzeczywistość - żeby do czegoś dojść, trzeba przejść drogę krzyżową. Ale to ostatecznie do czegoś prowadzi. I dlatego jeżeli dochodzisz do czegoś ciężką pracą, to wiesz, że na zdobytym majątku (niekoniecznie na koncie) jest twoja krew i niechętnie się nim dzielisz z innymi (np. z państwem i bezrobotnymi). Taka rzecz. Ludzie w Ameryce nie muszą aż tak ciężko pracować, bo kiedy tam rodzi się dzieciak, to ma już coś na koncie, a kiedy osiąga wiek 30 lat, to ma już chałupę po dziadkach czy pradziadkach. A my - młodzi w Polsce - musimy budować to od podstaw albo żyć poniżej godnego poziomu. I dlatego pisałem, że ciężka praca i wydajność są dobre. Gdybym zaczął myśleć, że nie ma sensu tyle pracować, to nie starczyłoby mi sił, żeby ukończyć moje dzieło (zbudować mój "gabinet"). Dlatego trzeba sobie dodawać otuchy a nie przekonywać się, że ciężka praca szkodzi! Dlatego właśnie drażnią mnie miękkie idiotyzmy napisane przez autora artykułu - takie pieprzenie zmiękcza ludziom mózgi i zaczynają oni myśleć, że mogą dostać coś więcej, nie pracując więcej. Po co narzekać na Biedronkę? Jak ktoś tam pracuje, to niech jak najszybciej ucieka! A gdyby ludzie w Biedronce zarabiali więcej, to byłyby wyższe ceny i wszyscy byśmy za to zapłacili. A dzielenie się z kimś własną pracą jest procesem naturalnym, tyle że nie wynika ze szlachetności, ale z pobudek gospodarczych - pracujemy więcej, tworzymy firmy i siłą rzeczy miejsca pracy. A jak tworzymy miejsca pracy, to nie tylko dajemy komuś parę stów na miesiąc, ale też możliwości realizacji dalszych potrzeb niż fizjologiczne - przykład wietnamczyków przyjeżdżających do Polski, którzy z początku niedojadają, żeby odkładać po 100 zł miesięcznie, potem to inwestują w drobną działalność, a potem okazuje się, że już nie muszą tyle pracować, bo już mają. I jeszcze jedno. Stosunek roszczeniowy do życia (myślenie w stylu: podziel się ze mną Twoją pracą i Twoimi dochodami) to utopia. Jeżeli ktoś tak myśli, to zamiast tworzyć coś samemu, liczy na innych. I zapewne się przeliczy, bo ludzka natura nie zmieniła się od wieków - jeżeli coś robimy, to dla siebie, a nie dla innych (z nielicznymi szlachetnymi wyjątkami, do których Pani być może należy). Podsumowując, szanuję Pani poglądy. Nawet bardzo. I bardzo chciałbym żyć w świecie, w którym można wyciągnąć po coś rękę i od razu to dostać. Jednak Polska taka nie jest. Tu każdy odbiera każdemu wszystko do reszty. Zwłaszcza państwo ludziom. I musimy być cholernie twardzi, żeby się nie dać. Pozdrawiam Czekam na odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
multikulti.com czlowiek pierwotny??? 10.02.05, 19:22 Dodam do Pana J. Zakowskiego za "Intoxicants in Society" , ze archeolog pradziejowy ocenilby, ze nasz pra-pra-pra-przodek potrzebowal przecietnie 3-5 godzin dziennie na zdobycie pozywienia. I tu dwa sympatyczne cytaciki o naszych praojcach (cytowane zreszta z duza zazdroscia): "Istnieja liczne dane wskazujace, ze ludy lowiecko-zbierackie nie tylko mialy pozywienia pod dostatkiem, ale tez cieszyly sie spora iloscia wolnego czasu, znacznie wieksza, niz dysponuja wspolczesni robotnicy przemyslowi, czy rolni, a nawet profesorowie archeologii". A zatem skoro co robil z wolnym czasem? Skoro nie stali w korkach, nie ogladali telewizji? Tytul ksiazki kieruje nasza uwage w strone roznych dziwnych substancji, ktorych pelno bylo naokolo, ale pomijajac te dygresje. "Ekstrapolujac dane etnograficzne na prehistorie, mozna powiedziec o neolicie (mlodszej epoce kamienia) to samo, co John Stuart Mill powiedzial o wszystkich urzadzeniach ulatwiajacych prace, ze nigdy nie wynaleziono nic takiego, co pozwoliloby komukolwiek zaoszcedzic chocby minute pracy. W neolicie sytuacja nie poprawila sie znacznie w stosunku do paleolitu, jesli chodzi o ilosc czasu na glowe potrzebnego do zdobycia srodkow utrzymania. Najprawdopodobniej po wynalezieniu rolnictwa ludzie zaczeli pracowac ciezej." Ech... szkoda, ze urodzilem sie tak pozno;-)))) Jan Wiktor Soroko, ktory od lat stara sie nie przepracowywac;-) www.multikulti.com Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: czlowiek pierwotny??? 10.02.05, 19:53 Gdybyś zgodził się na życie według standardów neolitycznych, też starczyłoby Ci 3-5 godziny pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
marek_m_pl CHYBA NIE W TYM RZECZ ... 11.02.05, 10:02 Chyba nie o to chodzi : Żeby zmniejszać czas pracy, czy etat (a wtedy i pensje !!) o połowe. Pracować normalnie p. 8 g. dziennie, i mieć chociaż te niedziele wolną każdy chciałby z pewnością. Wg mnie Patologie typu: ''Tyranie po 12 g.'' ''Jak ci sie nie chce to wypierd...'' ''Jest 1oo innych na twoje msc'' itd itd Biorą sie z poprostu z tych monstrualnych podatków - ''kosztów pracy'' (idących na CHu.. wie co). I dlatego człowiek tyra po 1,5 etatu a ma płacone za 1 etat, gdyż do konia wacka, ktoś musi zarobić na ten piepszoony paskarski characz !! I dlatego: - tyrasz jak pies po 12 g p. 6,7 dni w tygodniu, - ze strachu p. wywaleniem trzymasz morde w kubeł, - pomimo studiów robisz za ciecia, za ok 8 US$ dziennie. Zupełnie inaczej by to wyglądało gdyby msc. pracy były zwyczajnie tańsze, bo by ci: - kazali dymać po 12, 14 g. - niechcieli płacić, - mieszali by cie z gównem. Ooo !! Wtedy to Powiedział byś szefowi żeby się Walił, trzasnąłbyś drzwiami i po tygodniu !! znalazł inną pracę ... Odpowiedz Link Zgłoś
noczelny ... 11.02.05, 12:26 Niektórzy nowocześni ludzie nie mają dość wyobraźni, aby wyobrazić sobie np. że można żyć bez samochodu. Ale samochód jest drogi. Więc tyrają jak niewolnicy, aby na ten samochód zarobić - jego posiadanie ma przynieść ulgę, no i podnieść prestiż. Podobnie robią także inni nowocześni ludzie. Potem wszyscy kupują sobie te samochody i zaczynają płacić za benzynę, ubezpieczenie, mandaty, myjnie itp. Więc dalej trzeba tyrać jak niewolnik, żeby to wszystko utrzymać. Wszyscy oni spotykają się w drodze do pracy w tym samym korku i potem ponownie w korku po pracy. Po ciężkiej harówie w celu zarobienia na auto i odstaniu swojego w korku pozostaje kilka godzin dziennie - akurat tyle, żeby pójść spać. Przed snem jeszcze ew. zdążyć łyknąć odrobinę telewizji. I tak sobie żyje nowoczesny człowiek. Wykształcony, zamożny. Odpowiedz Link Zgłoś
umghhh Re: czlowiek pierwotny??? 11.02.05, 14:06 To nie jest tylko kwestia checi ale i mozliwosci. Poza oczywistosciami takimi jak to ze przecietny mieszczuch ze znalezieniem zarcia w naturze mialby problemy to istnieje drobna kwestia gdzie tacy 'dzicy' mieliby sobie mieszkac? Kto bronilby ich przed agresja motlochu w dresach ew. przed sadem za urwanie dresowi nogi w obronie wlasnej rzecz jasna. Wbrew pozorom nie wszyscy dzicy zyli na niskim poziomie. Nie mieli co prawda telemorele ani lekarstw nowoczesnych ale tego nie maja tez spore grupy ludzi na tym globie i to wcale nie dlatego ze zyja w dziczy. // Odpowiedz Link Zgłoś
dobradusza3 Re: czlowiek pierwotny??? 10.02.05, 19:56 Proszę pamiętać, że ludzie pierwotni umierali gdzieś w 30 roku życia, a kiedy drapieżnik miał ochotę zajrzeć do ich jaskiń czy małych chatek (w okresie późniejszym), zjadał całą rodzinę albo tylko odgryzał ręce i nogi. A kiedy kogoś bolał ząb, to w czasie kiedy nie polował, zapewne zwijał się z bólu. Oczywiście, nie wspomnę o wojnach plemiennych i innych przyjemnościach za czasów "przedcywilizacyjnych". Jeżeli ktoś dzisiaj chce, może jechać do dżungli i przeżyć przygodę - z reguły jest tam tydzień czy dwa, a potem wraca. Wraca, bo lepiej mu w cywilizacji. Trzeba pamiętać, że realia życia w paleolicie a piknik z grillem w przydomowym ogródku to nie to samo. Czasami w paleolicie i w wiekach późniejszych zdarzało się, że ktoś wpadał na dobry pomysł (np. wynajdował ogień czy lepszą broń) i jakoś tam się działo, że inni go naśladowali i chcieli mu to odbierać. O to m.in. toczyły się wojny. Chcieli mu to odbierać, żeby żyło im się lepiej i żeby dalej mieli tyle wolnego czasu, ile wcześniej. Byli więc złodziejami. Dziś, kiedy kogoś okradniemy, osiągamy dokładnie taki sam efekt - żyje nam się wygodniej bez dodatkowej pracy. Okradamy innych ludzi wprost lub pośrednio, rezygnjąc z pracy i skazując tych, co pracują na wyższe podatki. I tak kwitnący kraj może zamienić się w kraj rentierów, jakim niestety jest Polska. Więc może lepiej jednak dużo pracować i tworzyć trwałą wartość, a nie kraść? Bo pracować mniej i żądać lepszego życia znaczy mniej więcej tyle, co kraść. Czy to wyczerpująca odpowiedź na tę sielankową wizję paleolitu? Odpowiedz Link Zgłoś
desspo16 Re: pare sprostowan 11.02.05, 07:55 czlowiek nie umieral w wieku 30 lat kto ci takich bzdur naopowiadal umieraly dzieci gdy dozylo sie wieku 20 lat jesli nie zaszly okolicznosci typu wojny zarazy ludzie zyli tak dlugo jak i dzisiaj owszem moze jechac do dzungli ale nie moze w niej zostac dluzej bo go deportuja :-p nie mowiac o kosztach jakie generuje glownie poprzez pusta ciekawosc aby nie powiedziec malpia wojny sie toczyly o to ze niektorzy woleli nic nie robic tak jak i dzisiaj oraz o to aby przemoca sklonic innych do robienia tego czego robic nie potrzebuja a nawet we wlasnym interesie nie powinni robic np kupowac opium w wojnie opiumowej twoj wniosek na temat polski jako kraju rentierow zmierzajacy do tego ze sa nimi emeryci i rencisci jest zupelnie chybiony to sa wlasnie ludzie oszukiwani przez prawdziwych rentierow podatkowych czyli biurwokracja oligarchia post-pezetprowska i ubecka a wlasciwy wymiar tego problemu znajdziesz u monteskiusza w pracy "duch prawa" w rozdziale dlaczego niektore kraje (tu jako przyklad polska przed rozbiorami)nie moze skorzystac z dobrodziejstw handlu miedzynarodowego mysl dalej zydokomunistyczna propaganda nazywania prawem kaduka ich lajdackie wypociny polityka liberalna tak jak hitler nazizm nazywal narodowym socjalizmem a nerona senatorowie okrzykiwali aktorem wszechczasow i poeta bogow zastanow sie lepiej dlaczego chlop w zapadlej dziurze musi placic podatki z posiadanej ziemi na rzecz autostrady na rzecz kulczyka placacego minimalny udzial w podatkach w porownaniu z uslugami jakie mu panstwo swiadczy oraz dlaczego finowie zroznicowali grzywny w zaleznosci od dochodu ukaranego Odpowiedz Link Zgłoś
sensej Re: czlowiek pierwotny??? 11.02.05, 14:56 Właśnie o to chodzi, że Polak pracuje więcej niż inni, a nie jest prawdą, że przekłada się to na nasze bogactwo. Byłbym bardzo ostrożny o przyjmowanie za aksjomat proporcjonalności między bogactwem, a ilością godzin spędzonych w pracy. Jeśli tak to dla mnie mozesz pracowac 24 godziny (sic!). To jest myślenie żołnierzy kapitalizmy wydajność=stawka*ilosc przepracowanych godzin. Dlaczego zalozyleś, że jedynym parametrem (podając przyklad lini produkcyjnej) określjaącym bogactwo jest wzrost wydajności. Ważnym, ale nie jedynym. Bo jeśli nie sprzedasz tego co wyprodukowales twoje produkty są warte zero i poniosłeś straty, które odbijają się w całej gospodarce, mniej konsumujesz, mniej osczędzasz itp. Dobry jesteś z wydajności, ale słaby w marketingu. Bogactwo to jest bardzo złożony problem. Jeden pracownik, który zawiedzie w sprzedaży może zaprzepaścić wysiłek setek ludzi. A rachunek jest prosty. Jeżeli ktos rozkrada kopalnie w białych kołnierzykach, to praca górnika z ekonomicznego punktu widzenia całej organizacji jest nic nie warta. I mogą pracować po 14 godzin w warunkach, w których byś nie wytrzymał kilku dni. Odpowiedz Link Zgłoś
multikulti.com czlek pierwotny??? Bogactwo to zlozony problem 11.02.05, 18:44 kiedy widze jak wielu z nas, wliczajac w to my goni za standardem zycia szukajac go w luksusach swiata wspolczesnego, technologii itp... gdzies zatraca sie wiele z naszych prawdziwych pragnien. Kupno samochodu na kredyt w miescie jak L.A, gdzie lobby doprowadzilo do zaniku transportu poblicznego to przeciez haracz dla producentow. A do tego polujacy na mandaty policjanci i tropiace nielegalnie parujace samochody firmy towingowe (150$ za zabrany samochod), zaplata za benzyne dla Busha itp, itd. Po co? Czlek pierwotny mial przerabane ale choc ekonomista ze mnie zaden... mam filozoficzne przeczucie, ze J.S.Mill mial racje piszac, ze czlowiek nie wymyslil jeszcze maszyny, ktora skrocilaby jego prace chocby o minute? BOgactwo to zlozony problem, zwlaszcza w swiecie z dominujaca konsumpcja. Szkoda, ze swoj bialy model swiata europejczyk (i USA) chce narzucic reszcie, a przeciez cywilizacja (ta, bo przeciez przed nami bylo ich juz kilka) nie musi rozwijac sie w takim kierunku. Ja mysle, ze Azja ma wiele do zaproponowania jesli chodzi o duchowosc, kraje buddyjskie rozwijaja sie w swoim tempie, chyba zdrowszym, choc przyznaje,... malo najnowszych BMW tam jezdzi po drogach. Sa kraje jak Krolestwo Bhutanu ( w 2004 9259 turystow), ktore w tym tysiacleciu stworzylo pierwsza konstutycje (!) i ma demokratyczne mechanizmy, kilkanascie procent to zakonnicy (a wiec poczciwi, skupienia na NAPRAWDE WAZNYCH kwestiach) i ogromna troska o srodowisko naturalne (www.kingdomofbhutan.com). Bo w koncu, czy przepracowany frustrat, czy zblazowany nihilista, czy buddyjski mnich lub katolicki zakonnik, wszyscy kiedys zgasniemy. JWS www.multikulti.com Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: czlowiek pierwotny??? 11.02.05, 23:23 Twoje argumenty Dobra Duszo kojarzą mi się z komunistycznymi hasłami na czerwonych sztandarach, z tzw. "pięciolatką" czy jak ją tam zwał, z heroizmem przodowników pracy , kobietami na traktorach itd...( U nas to wszystko już było a w takich np Chinach teraz jest)i Twoimi ciasnymi horyzontami. Chyba jesteś naprawdę bardzo nieszczęśliwy/a? Tak łapczywie trzymasz się swojej wizji i chciałbyś ją sprzedać jako najlepszy z możliwych sposób życia. A przecież jest ono cenne i może być lepsze i warto się odważyć, spróbować coś zmieniać. Np podzielić się częścią etatu z innym. Chytry zawsze traci i to widać w naszym społeczeństwie, które nie potrafi myśleć kategoriami dobra ogólnego. Oby się nauczyło bo inaczej czeka nas los biedaków Europy, ludzi którzy dostrzegają tylko czubek własnego nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
kpix Re: Praca szkodzi 10.02.05, 20:07 Ja przez ostatni rok pracowalem wlasnie gdzies po 100h tygodniowo i musze przyznac, ze skutki, o ktorych pisze Zakowski, sa dokladnie takie, jakie zauwazam u siebie. Zatraca sie prywatnosc w domu, kontakt ze znajomymi, zainteresowania, czlowiek nie moze juz sie rozwijac, aby w wyniku tego byc tym rozroznialnym KIMS. Biorac urlop, nie marzy juz o niczym innym, jak o spaniu. Rok to wzglednie krotko. Po takim krotkim (i przyznaje, efektywnym) czasie takiego 100-godzinnego drenazu, czlowiek ma na tyle dosyc, ze woli skipnac ten magiel i pracowac na zwyklym stanowisku za 1000 zl. Wowczas dana praca, ktora moglaby pojsc do przodu, stanie na dlugo w miejscu i bilans bedzie zaden. Odpowiedz Link Zgłoś
mirok Re: Praca szkodzi 11.02.05, 00:48 Zalosne wypociny pana Jacka. Nie ma bezposredniego przelozenia czasu pracy na efekty.Moge sobie wyobrazic,ze Kwas pracuje dlugo i moze to jest potrzebne (efekty wprawdzie niewielkie :) Bije z artykulu madrosc Jacka W. To nie jest analiza zjawiska. Mozemu wyczytac, ze jestemy glupi, my ktorzy pracujemy we wlasnych firmach zarywajac noce i wolne dni bo ... tak jest w biedronce. Zalosne. Zwlaszcza,ze autor jak zauwazylem marnuje wolny dzien na edycje swojego programu. Wiecej pokory Panie Jacku!!!. Od czasu gdy urzadzil Pan sobie igrzyska z udzialem p.Sztaniskis juz nie jest Pan wyrocznia.Pana sady sa dwuznaczne i lepiej sie wycofac w cien. Taka rada. Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 02:05 taaa praca szkodzi a zwaszcza że mozna sie zeszmacic do reszty.... np. manipulować tak, jak to robil pan Żakowski w jednym z ostatnich swoich programow z Panią Staniszkis Odpowiedz Link Zgłoś
blq juz zle Szczurom i Biznesmenkom.... 11.02.05, 02:44 Juz widze te zacisniete i slysze zgrzytajace zeby:) Hehee, i te typowe zagrywki, jak np zwracanie uwagi na inne zdarzenia zwiazane z panem Zakowskim, odbieganie od meritum... Tabu zostalo ruszone. Szczur i biznesmen (kazdy szczur, i pewien typ biznesmena) tego nie zrozumieja. W koncu praca jest sednem ich zycia.... Powiadacie, S i B, ze nie mozna porownywac pracy kasjerki z Biedronki oraz Waszej. Cóż, dobrze ze w tym sie zgadzamy, ze nadmiernie wykorzystywany robotnik = wiecej zlego niz dobrego. Teraz skupmy sie na Was, Szczurki i 'Byznesmeny'. Po pierwsze, spytajcie sie żon i dzieci (biznesmeni), oraz przelotnych kochanek (ale nie tych, co polecialy na wasza kase) i przyjaciol (dawnych, bo obecnych nie macie), a takze rodzicow (tak, jest ktos taki, pamietacie jeszcze?) - no wiec zapytajcie ich, czy nie zmieniliscie sie przez ostatnie... miesiace? lata? czy nie staliscie sie bardziej agresywni, czy nie tracicie kontaktu ze swiatem, czy wasza inteligencja nie jest jakby przytepiona? Faktem niezbitym i niezaprzeczalnym jest, ze rodziny i zdrowie biznesmenow przepracowujących się sporo tracą na tejże pracy. To samo ze Szczurami, choc ci zwykle nie maja normalnej rodziny (i miec nie beda). Te wszystkie zawaly, wylewy, przeciez to nie bierze sie z niczego! J.Zakowski - tu sie z niektorymi zgodze - napisał banał. Niestety, czesc ludzi, zaslepionych pogonią za kasą, nawet tego banału nie przyjmuje do wiadomości. Przykre... Szczur, w swojej ortodoksyjnej postaci, jest indywiduum nie do odratowania. Przepracowany biznesmen... coz, gdyby tylko spasował troszke, znalazł sobie hobby inne niż praca, przeciez wielu biznesmenów potrafi znaleść i czas dla rodziny, i dla siebie, i hobby, i zdobywanie nowej wiedzy... to są wspaniali oczytani ludzie, bedacy "na biezaco" - niestety, nie wszyscy potrafia, a moze nie wszyscy chca? Odpowiedz Link Zgłoś
vonl Prosty mechanizm: 11.02.05, 04:36 Najpierw się chlapnie bez namysłu jakąś bzdurę, a potem, po zetknięciu z uzasadnioną krytyką, broni się jej niedorzecznie i bałamutnie, bo to zawsze łatwiej niż przyznać się do błędu, popełnionego zapewne w pośpiechu. Wiadomo, honor rzecz święta. Tym niemniej, nie wierzę, by Pan Jacek rzeczywiście chciał pójść w ślady Marksa, który próbował na siłę (argumentów pseudologicznych) uszczęśliwić ciemne masy, majstrując przy mechanizmach świata. Marks, podobnie jak Pan Jacek, był publicystą i zręcznym polemistą, ale nie był ekonomistą. Wierzę, że to jedyne podobieństwo. Nawiasem mówiąc, dziwne, że Pan Jacek tak chwacko broni swej tezy o szkodliwości nadmiernej pracy, podczas gdy sam pracuje niemało, a nawet jakby coraz więcej: w Gazecie, TVP, Polityce, radiu Talk FM... (możliwe, że nie jest to lista pełna). Czyżby głód zmuszał go do takiej harówki? Bo przecież, gdyby był syty, to zgodnie z tym, co twierdzi, oddałby ze dwa etaty bezrobotnym, uszczęśliwiając tym ich i siebie. Panie Jacku, doprawdy, nie jest wstyd przyznać się do błędu. Możliwe, że to nawet budzi większy szacunek i podnosi autorytet. Odpowiedz Link Zgłoś
drkronski Re: Prosty mechanizm: 11.02.05, 23:15 Marks twoim zdaniem nie byl ekonomista? Wiesz co, malo mam szacunku dla tego pana, ale jeszcze mniej do dyletantow/-ek, ktore bredza o czyms o czym nie maja pojecia. Zarowno Marks jak i Engels w swoich analizach opierali sie na ojcach-zalozycielach wspolczesnej ekonomii, a pozniejsi ekonomisci znacznie wiecej zaczerpneli z "kapitalu" niz sie przyznaja. Dodam jeszcze, ze nie dziwie sie ze J.Z. broni swojej tezy - krytyka W.G. jest na poziomie licealisty, ktory wlasnie przerobil wprowadzenie do makroekonomii i uznal ze oto tajemnice swiatowej gospodarki zostaly mu objawione. Odpowiedz Link Zgłoś
vonl Re: Prosty mechanizm: 12.02.05, 03:10 Materializm dialektyczny to doktryna filozoficzna, a nie teoria ekonomiczna. Sam Marks miał wykształcenie filozoficzne, doktoryzował się z Epikura, który bynajmniej nie był "ojcem-założycielem współczesnej ekonomii". Marks zaś przez całe swe życie był dziennikarzem, choć zapewne słusznie uważał się za filozofa, gdy obwieścił, że "dotąd filozofowie tylko interpretowali świat, mnie zaś chodzi o to, by go zmienić". Wszystkie ekonomiczne elementy swej doktryny zaczerpnął z XIX-wiecznej utopijnej angielskiej ekonomii politycznej. Polecam prace "dyletantów": Isaiaha Berlina "Karol Marks" (powszechnie uważaną za najlepszą w tym temacie), Bocheńskiego "Marksizm-leninizm, nauka czy wiara?", Kołakowskiego "Główne nurty marksizmu" - szczególnie t. I. Dodam jeszcze (a propos W.G.), że czasem liceum jest lepsze od doktaratu. Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Żakowski jak Lenin wiecznie zywy 11.02.05, 06:18 Niereformowalny jest ten Zakowski. Wlasnie co prasa trabi o zawieruchach strajkowyvh we Francji bo "trzecia droga" w postaci obnizania godzin pracy okazala sie ekonomicznym niewypalem (tak, tak panie towarzyszu Zakowski nawet we Francji okazalo sie, ze to Gadomski ma racje) i Francuzi probuje wrocic do regul ekonomii kapitalistycznej z ktorych za bardzo sie oddalili. No chyba, ze wg. Zakowskiego Francuzio tez pracuja nieefemtywnie i wogole sa lenie. Ale jesli tak to zaorac cala ta UE bo na ugorze jest szansa, ze matka natura splodzi cos zgodnego z jej regulami. Odpowiedz Link Zgłoś
visenna2 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 07:41 A ja się zgadzam: praca szkodzi. Staram się jej unikać... Odpowiedz Link Zgłoś
yahoo10 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 08:04 tak jest!:)) robota to glupota;)) a tak naprawde to nie sztuka sie napracowac tylko sztuka miec zrobione i to najlepiej zrobione dobrze ale myli sie tylko ten co nie robi nic! Gdybym chcial sobie w zyciu popracowac tak do bolu zostalbym gornikiem, rolnikiem... Odpowiedz Link Zgłoś
malakobietka Re: Praca szkodzi 11.02.05, 07:57 Siedzę w pracy 8 godzin i wykonuję pracę, którą nieraz mogłabym wykonać w 2 lub 3 godziny, a czasem w 12. Wolałabym układ, że kiedy nie ma dużo pracy, mogę wyjść po 3 godzinach a kiedy jest jej dużo mogę wyjść np. po 10 czy 12. Kolejna sprawa to to, że kiedy nie ma dużo pracy, po prostu są nudy, udawanie że się pracuje(kiedy wchodzi szef) itd. a to szczerze mówiąc męczy strasznie, o wiele bardziej niż ciężka praca:( Niestety mój szef nigdy by się nie zgodził na inny układ niż 8 godzinna praca. Odpowiedz Link Zgłoś
gucio60 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 08:22 skrocenie czasu pracy, wcale nie prowadzi automatycznie do zwiekszenia zatrudnienia a wrecz przeciwnie, prowadzi do zwiekszenia bezrobocia, czego najlepszym dowodem sa kraje starego UE jak Francja czy Niemcy to populistyczna teza Odpowiedz Link Zgłoś
wicurpix Re: Praca szkodzi 11.02.05, 08:34 "...polski prezydent pracuje średnio 100 godz. tygodniowo ..." Kwasniewski z przemeczenia sam nie wie co mówi... A, że jest zdegenerowany to nikomu nie trzeba tłumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Prezydent „pracuje” też jak idzie do teatru więc 11.02.05, 09:00 1.Prezydent „pracuje” też jak idzie do teatru więc zostawmy jego 100 godzin w spokoju i nie porównujmy z tym co robi taśmowy robotnik. 2.Oczywiście, że nadal trzeba „pracować do upadłego” ale nad jakością właśnie. Lepsze produkty, wynalazki, innowacyjne usługi tylko w takim procesie powstają, przez sen się same nie zrobią. 3.Zgoda na wykreślenie ze słownika słowa „oszcządzanie”, które zawsze było zabójcze dla gospodarki: wydawać, wydawać, wydawać. 4.Dziwne, że wszystkich opisywanych problemów nie mają USA: brak bezrobocia, dzieci się rodzą, ludzie są happy - a może by tak z nich wziąść przykład a nie teoretyzować? Odpowiedz Link Zgłoś
sensej Re: Prezydent „pracuje” też jak idzie 11.02.05, 15:02 Sam mówisz o innowacyjności. Jeżeli prezydent zaprosi na przedstawienie kogoś z grona osób np. podejmujących decyzje w sprawie dostawy paliw płynnych do Polski i uda mu się przekonać do inwestycji to te kilka minut mogą być więcej warte niż kilka dni na tasmie produkcyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: Prezydent „pracuje” też jak idzie 11.02.05, 23:54 toja3003 napisała: > 1.Prezydent „pracuje” też jak idzie do teatru więc zostawmy jego 10 > 0 godzin w > spokoju i nie porównujmy z tym co robi taśmowy robotnik. > > 2.Oczywiście, że nadal trzeba „pracować do upadłego” ale nad jakośc > ią właśnie. > Lepsze produkty, wynalazki, innowacyjne usługi tylko w takim procesie powstają, > > przez sen się same nie zrobią. Pracować twórczo można nawet leżąc do góry brzuchem i pozornie tylko wypoczywając... Co wy na to szczurki, biznesmeni pożal się boże i tak zwane dobre dusze??? > > 3.Zgoda na wykreślenie ze słownika słowa „oszcządzanie”, które zaws > ze było > zabójcze dla gospodarki: wydawać, wydawać, wydawać. > > 4.Dziwne, że wszystkich opisywanych problemów nie mają USA: brak bezrobocia, > dzieci się rodzą, ludzie są happy - a może by tak z nich wziąść przykład a nie > teoretyzować? > Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d oczywiscie ze szkodzi... 11.02.05, 09:26 siedze przed komputere 8 godzin, w okolicach 6 godziny juz mi sie wszystko pierniczy... i zaczynaja aie pojawiac bledy. ronie dobrze moglbym pracowac 6 godzin z mniejsza kase..a firma zatrudnilaby kogos na pol etatu..ale nie..wyzysk do bolu :)9 heheheh Odpowiedz Link Zgłoś
cezary1451 Re: Praca szkodzi 11.02.05, 09:58 Bardzo madry artykul. Pora skonczyc z tym feudalnym kapitalizmem rodem z XIX wieku. Nie dajmy sie zaszantarzowac tym tepym youpys Odpowiedz Link Zgłoś
mess_one Re: Praca szkodzi 11.02.05, 10:09 Podsumowujac, najlepiej jest pracowac kilka lat intensywnie, troche zaoszczedzic a potem wykorzystac pomyslowosc i zaprzac do pracy swoje pieniadze. Zgadzam sie z p. Jackiem,ze praca ciezka i wyczerpujaca, prowadzi do nieszczescia jednostek i spoleczenstw. Chyba, ze ktos jest pracoholikiem:) i nie ma w zyciu innych celow, zajec lub pasji. W temacie Chinczykow - gospodarka sie rozwija, pracuja naprawde ciezko ale czy sa szczesliwi? Robotnicy w fabrykach jada czesto do odleglego kantonu, gdzie pracuja przez caly rok, praktycznie bez kontaktu z rodzina, do ktorej jada tylko na 3 tygodniowe wakacje. Pracuja za bezcen i nie sa szanowani, czlowiek zachoruje? mamy na jego miejsce tysiace nastepnych. Czy w tej sytuacji liczy sie fakt, ze cala gospodarka rosnie? Liczy sie o tyle, ze i Chinczycy zaczczynaja zwalniac. Coraz czesciej stawiaja granice cenowe, ponizej ktorych nie wyprodukuja towaru, wprowadzaja kontrole w fabrykach (czesto na wyrazne zyczenie zachodnich koncernow, ktore w tych fabrykach otwieraja swoje produkcje). A jak wyglada tydzien pracy w krajach zachodnich? 40 godzin, liczne mozliwosci pracy na czesc etatu (np. dla kobiet, ktore moga jednoczesnie realizowac swoje zawodowe ambicje i dbac o dzieci, rodzine). Pracuje intensywnie ok. 8 godz. i mam to szczescie, ze w mojej (prywatnej) firmie przestrzega sie czasu pracy. Oczywiscie, jesli projekt jest pilny trzeba zostac lub ppopracowac w domu, ale nie jest to regula. Po co siedziec w pracy do 23.00 jesli po 17.00 umysl pracuje wolniej i mniej efektywnie(czego dowodem sa badania psychologii pracy i organizacji?). Osiem godz. to wystarczajaca ilosc czasu, by wszystko zalatwic, jesli jest sie dobrze zorganizowanym, a jesli mimo to pracy jest wiecej, to znaczy, ze trzeba wprowadzic nowy etat np. asystenta przepracowanej osoby. Przepracowanie rowna sie wypalenie, klopoty zdrowotne, (zawaly u trzydziestolatkow), koszty spoleczne. Nie popadajmy w skrajnosci - nie trzeba i nie da sie lezec do gory brzuchem ale nie powinnismy tez padac codziennie na twarz z wyczerpania a na pytanie retoryczne: kiedy wreszcie sie wyspie, odpowiadac w trumnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
wesna26 Mimo ze oczywiste niewielu zdaje sobie sprawę 11.02.05, 10:18 Zakowski pisze ten artykuł po to, że mimo iz wszyscy o tym wiedzą to nic z tym nie robią. czesto spogladam na biurowce na przykład poznym wieczorem i widze ze w niektorych oknach pali się światło. Ba! kiedys w Wigilie BN tez widziałam, że wielu ludzi jeszcze pracuje. Do takich ludzi skierowany jest ten artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
noadam zgoda mess_one 11.02.05, 10:48 Zgadzam sie z Twoim racjonalnym podejściem. Gdyby wszyscy przyswoili sobie banały typu: "życie i praca jest dla ludzi, a nie na odwrót" to świat byłby wręcz utopijnie wspaniały. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
noczelny Re: zgoda mess_one 11.02.05, 12:05 Być może po prostu brak Ci odwagi i umiejętności, żeby samemu doświadczyć tej "utopii". W jakimś sensie każdy żyje w takim świecie jaki sam sobie stworzył. A tem świat się składa nie tylko ze stanu konta, ale przede wszystkim z naszych własnych lęków i uprzedzeń na jego temat. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Praca szkodzi 11.02.05, 11:16 Masz rację. Przez 10 lat pracowałam na 200% normy, mając w domu troje małych dzieci. W jedenastym przyszedł kryzys i totalne wypalenie. Domęczyłam się do końca okresu umowy i zamiast ją przedłużyć, złożyłam wypowiedzenie. Dałam sobie rok na zdobycie nowych kwalifikacji i rozpoczęcie innej drogi zawodowej. Jeżeli się nie uda, wrócę do starej branży, mam nadzieję, że wypoczęta i bardziej efektywna. Teraz też dorywczo pracuję, ale w mniejszym pośpiechu i stresie. Dochody mi spadły, ale w końcu można raz nie wyjechać na wakacje czy trochę oszczędzić na ciuchach i grach komputerowych. Lepiej tak, niż więcej zarabiać ,zaharowując się, a potem połowę wydać na leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
liontiger Re: Praca szkodzi 11.02.05, 10:19 Długość czasu pracy wynika również ze zbyt małej płacy; tworzy się błędne koło. Zbyt wielu pracodawców udając "prawdziwych kapitalistów" obniża koszty poprzez obniżkę wynagrodzeń. W/g mnie nic bardziej mylnego- pracownik słabo opłacany nie myśli jak efektywniej spożytkować swój czas, lecz jak przeżyć od wypłaty do wypłaty. Odpowiedz Link Zgłoś
no.logo Re: Praca szkodzi 11.02.05, 10:31 No i bardzo dobrze, że ktoś wreszcie nie zgodził się publicznie na to, by jedyną ekonomiczną wyrocznią i guru społeczeństwa był Witold Gadomski. Skrajny liberalizm i ocieranie się czasem o ekonomiczną paranoją w stylu Nozicka dyskwalifikują Gadomskiego jako komentatora życia społeczenego i gospodarczego. Szkoda tylko, że w Gazecie królują właśnie jego wypociny "Okiem liberała" - bo od czasów Hayeka wiedza o ekonomii poszła trochę do przodu, no ale taki na przykład noblista Amartya Sen w życiu nie przebije się na łamy GW - bo nie pasuje do Gadomskiej Wizji Świata. Odpowiedz Link Zgłoś
noczelny Gadomski to prostaczek przy Zakowskim 11.02.05, 11:28 Gadomski chyba zatrzymał się umysłowo na konieczności obalenia komunizmu. A od tego czasu świat już poszedł daleko naprzód, pozostawiając p. Gadomskiego z ciasnym horyzontem. Odpowiedz Link Zgłoś
dziunia11 Re: Bardzo madry artykul ! 11.02.05, 11:49 Zgadzam sie zupelnie z panem Gadomskim. Pracujmy zeby zyc a nie zyjmy dla pracy. Wolny czas ma wiekszosc wartosc niz pieniadze zdobyte ciezka harowka i kosztem zdrowia. Precz z pracoholizmem !!! Odpowiedz Link Zgłoś
noczelny Czy to pomyłka czy prowokacja? 11.02.05, 12:02 Czy Ci się pomieszało kto jest kim, czy też jesteś "za a nawet przeciw"? Aby nie spiętrzać niepotrzebnie nieporozumień: Gadomski jest za tym, żebyś pracowała jak najdłużej i zarabiała jak najmniej. Zakowski odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pampas1 Bardzo mi się ten artykuł podoba 11.02.05, 13:28 Bardzo mi się ten artykuł podoba, myślę że P. Żakowski ma dużo racji, co więcej w swoim życiu doszłam do tych samych wniosków. Pracuje po ok. 20 godzin tygodniowo, zarabiam 2 średnie krajowe miesięcznie. Lubię to co robię, otaczają mnie mili i inteligentni ludzie. Jestem pracownikiem umysłowym plus dorabiam na zlecenie. Jestem bardzo szczęśliwą osobą, ale nie zawsze tak było... Kiedyś zaraz po studiach pracowałam w dwóch miejscach razem to było ok. 70 godzin tygodniowo z weekendami, szułam się jak szczur w takiej bieżni dla chomika, ale chciałam zabezpieczyć rzeczy podstawowe - samochód mieszkanie. Po 4 latach takiej sytuacji brakowało mi w życiu wszystkiego, radości, znajomych, wakacji. Zdażało się że odwalałam fuszerkę bo nie byłam w stanie przyłożyć się do projektu /pracy. Najśmieszniejsze jest to, że teraz pracując 1/3 czasu w porównaniu do ówczesnego trybu zarabiam tyle samo.....z realną perespektywą na więcej. Nie jest sztuką pracować po 80/100 godzin tygodniowo, jest sztuką by nie tracić swojego czasu na pierdoły. Często było tak, że będąc 12 godzin "w pracy" efektywnie pracowałam 6. Generalnie jestem typem sowy i od 8-10 byłam obecna tylko ciałem, albo zajęta internetem bo na pracę umysłową było po prostu za wcześnie, w częstych sytuacjach stresowych się spinałam. Często taka duża ilość godzin "pracy" była tylko na pokaz. Nie znam NIKOGO kto mógłby umysłowo pracować efektywnie (nie chodzi mi o wklepywanie danych do kompa) przez 8 godzin. Nie znam. A co dopiero mówić o 12. Tyle godzin natomiast można wykonywac pracę maszyny albo małpy albo uśmiechać sie do klientów. Odpowiedz Link Zgłoś
pa1955 Jak znalezc taka prace 11.02.05, 21:45 Podziwiam i zazdroszcze takiej pracy. Tylko jedno pytanie: jak to zrobic? Czy to praca w tzw. rozrywce? Well... Spotkalem nawet szczesliwych Cyganow.... Odpowiedz Link Zgłoś
n.olszewski Beton 11.02.05, 22:01 Jacek Żakowski jest jednym z niewielu w Polsce dziennikarzy poszukujących prawdy, i chwała mu za to. Znakomita większosć innych to prorocy, którym prawda absolutna została objawiona, wiedzą wszystko na 100%, bez ogladania się na fakty. Widzę, ze wielu na tym forum jest pod ich wpływem. A odnośnie "upadku" Wyborczej- i tak trzyma poziom, a ze czasem się zniża do poziomu Faktu? To przecież wolny rynek wyjęty z rygoru społecznego i kulturowego tak działa. Odpowiedz Link Zgłoś
pampas1 Re: Jak znalezc taka prace 11.02.05, 23:35 jestem wysoko wyspecjalizowanym prawnikiem, można przy dobrej woli zaliczyć mój zawód do pracy w rozrywce :))), często korzystam z umiejętności aktorskich hehe. Wprawił mnie pan w dobry humor. Odpowiedz Link Zgłoś
dziunia11 Re: Czy to pomyłka czy prowokacja? 11.02.05, 15:23 Sorry, pomylilam nazwiska. Chodzilo oczywiscie o Zakowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi01 Re: Czy to pomyłka czy prowokacja? 11.02.05, 17:38 Bogactwo bierze się z pracy, a kapitał z oszczędności - to proste uniwersalne prawdy. Można znaleźć wiele szczególnych przypadków, kiedy leniwemu szczęśliwy przypadek trafił się jak ślepej kurze ziarno, albo kiedy ktoś pracowity miał pecha. Mozna znaleźć w skali pojedynczych osób albo całych narodów. Wiem jednak na pewno, że nie można reguły odwrotnej stosować w życiu, bo prowadzi do upadku. Gadomski jest za tym, byśmy pracowali, a Żakowski, żebyśmy dali sobie spokój z harówką i wzięli się za kombinowanie. Niestety nie jest to przepis dla każdego. Niektórzy nie nadają się na kombinatorów. Ja jestem za tym, by pracowici mieli prawo do godnego życia, nawet gdy nie umieją kombinować. Odpowiedz Link Zgłoś
womana Re: Czy to pomyłka czy prowokacja? 12.02.05, 00:12 Nie kombinuj tylko inteligentnie twórz, kreuj swoje życie. nIE WIADOMO PRZECIEŻ, CZY BĘDZIESZ MIAŁ SZANSĘ NA JAKIEŚ NASTĘPNE... Odpowiedz Link Zgłoś
rodja Nie ma darmowego lunchu?! 11.02.05, 13:54 coś chyba się komuś pomyliło - "Nie ma nic lepszego niż darmowy lunch" chyba o to chodziło i ktoś przekręca... Odpowiedz Link Zgłoś
verticalman Żakowski na prezydenta ! 11.02.05, 13:54 no i wreszcie czuje siłę wspólnych pogladów- pozdrawiam serdecznie z pracy (8h dziennie i niech tak zostanie) Adam_ski Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Wzywam Rząd i Sejm RP! 11.02.05, 15:50 Do powołania i wyposażenia w odpowiednie uprawnienia Urzędu do Zwalczania Nielegalnego Zatrudnienia na wzór tego w Niemczech. Jak sobie porównam to, co robi nasza PIP (łagodne inspekcje kilku przestraszonych urzędniczek spawdzających, czy nie ma wyzysku w supermarketach) z działaniami Behörde für Bekämpfung Illegaler Baschäftigung w Niemczech, to przykro mi się robi. Tam pracodawca drży przed kontrolą, wykrycie niewielkich nawet przkroczeń czasu pracy skutkuje niebotycznymi mandatami i sprawą z fidkusem, bo obie strony, pracodawca i pracobiorca akceptując pracę w nadgodzinach bez wynagrodzenia lub bez dodatku za pracę godzinach nadliczbowych dopuszczają się przestępstwa skarbowego - gdyż pracobiorca, nie otrzymując wynagrodzenia nie płaci od tego podatku. A za to idzie się do więzienia. Kontrole też wyglądają nieco inaczej - obstawianie zakładu pracy policją z psami, zakaz wykonywania jakichkolwiek ruchów po wkroczeniu policji (co uniemożliwia zniszczenie lub ukrycie kontrolek czasu pracy, na koniec przed "nalotem" fotografowanie zakładu pracy przez wiele tygodni z ukrycia, by zebrać dowody na rzeczywisty czas przebywania pracowników w zakładzie... Przez pewien czas mojego pobytu w Nadrenii wydawało mi się, że działania Bahöde są ukierunkowane na Polaków i mają antypolski charakter. Dopiero nieco później zorientowałem się, że on "czeszą" jeszcze dokładniej swoich, gdyż łamanie prawa pracy to: - spadek wpływów Państwa z podatków od wynagrodzeń, - wzrost bezrobocia, - wzrost wypadków przy pracy i w drodze z pracy do domu (na skutek przemęczenia pracowników) - kryminalizację młodzieży, gdyż rodzice nie mają czasu zająć się dziećmi, - niszczenie uczciwych pracodawców, gdyż nie wytrzymują oni konkurencji z wyzyskiwaczami. itd itp. Dobrze, że ktoś poruszył ten teamt. Oby nie skończyło się na pogadaniu sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
pa1955 Jacek Zakowski- niepoprawny socjalista 11.02.05, 16:12 Czuje sie sprowokowany artykulem mojego dawnego kolegi redakcyjnego (Na Przelaj pod wodza Wojciecha Pileckiego 1980-81)i jego naiwnymi pogladami na swiat wspolczesny. Jest w nich duzo stereotypow i frazeologii, ktore trudno udowodnic realiami. Pozwole sobie je wypunktowac, jak ja je widze z perspektywy Stanow Zjednoczonych i Kanady, gdzie mieszkam i pracuje od 17 lat. - po pierwsze- socjaldemokratyczna teza o "katorzniczej" pracy niszczacej jakosc pracy i zycia jest moze prawdziwa w Europie Zachodniej (Francja, Niemcy, Skandynawia), gdzie pracownicy ciesza sie prawdziwie niebianskimi zdobyczami socjalnymi. Z mala poprawka- kosztuje to bajonskie sumy i powoduje relatywnie niska wydajnosc pracy, wysokie bezrobocie (powyzej 10%) i socjalna i ekonomiczna stagnacje. Ludzie w tych krajach pracuja w humanitarnych warunkach i... eksportuja glownie miejsca pracy. To nie "workaholism" lub postep technologiczny powoduje ubywanie miejsc pracy ale relatywny brak konkurencyjnosci danego spoleczenstwa, jego brak elastycznosci na zmiany zachodzace w strukturze gospodarki. Wspomniany Bill Gates jest wciaz workaholikiem; roznica polega na sposobie mierzenia pracy i jej owocow oraz motywacji (lopata versus praca intelektualna). W przypadku Stanow dotyczy to wielu innych zawodow jak prawnicy (obciazenie tygodniowe praca- 100 godzin), naukowcy, menedzerowie wielkich firm , biznesmeni. W zasadzie trudno znalezc jakakolwiek prace startujac podczas interview z zadaniami 40 godzinnego tygodnia pracy i pelnymi benefitami socjalnymi. Moja wlasna obserwacja z zycia jest ubywajacy procent Amerykanow na stanowiskach naukowych na amerykanskich uniwersytetach. Sa oni w relatywnej mniejszosci. Coraz wiecej profesorow i naukowcow pochodzi z Chin i Indii (plus Europejczycy nie akceptujacy modelu stagnacyjnego socjalizmu panstwa opiekunczego)czyli ludzie pracujacy po 80 godzin tygodniow i wymagajacy to samo od swoich doktorantow. Oczywiscie JZ ma na mysli zachlanny kapitalizm nowej Polski, gdzie wiecej Adama Smitha niz wspolczesnosci, ale trudno obronic teze, ze w nowoczesnej ekonomii istnieje sprzecznosc miedzy dlugimi godzinami pracy i "working smart not hard". W rzeczywistosci amerykanskiej wymagane sa od pracownika oba warunki. Francja i Niemcy probowaly tych teorii w niedawnej przeszlosci i maja klopoty z konkurencyjnoscia. - po drugie- konkurencyjnosc i zdrowie ekonomiczne sa tworzone nie tylko przez bezpieczenstwo socjalne lub "ciezka prace " ale przez infrastrukture zarowno te fizyczna jak i socjalno-intelektualna. Trudno byc wydajnym i konkurencyjnym w kraju, gdzie brak porzadnej biblioteki lub powszechnego dostepu do Internetu lub oswiaty. Albo tam, gdzie wiecej niz polowa mieszkancow nie wie jak uzyc komputer lub sie go boi. Albo tam, gdzie wyksztalcony lekarz lub inzynier koncza swoja edukacje zawodowa z chwila opuszczenia uczelni. A to sa realia Polski. - po trzecie- programy socjalne sa uwienczeniem sukcesu gospodarczego a nie na odwrot. Leniuchowanie w Niemczech lub Holandii to odcinane kupony dawnych sukcesow gospodarczych. Odpowiedz Link Zgłoś
nowymail Re: Jacek Zakowski- niepoprawny socjalista 11.02.05, 20:00 Ja również czuję się sprowokowany twoją wypowiedzią ponieważ zawiera ona bardzo duże nieścisłości: po pierwsze - system społeczno-gospodarczy w Polsce ma naprawdę niewiele wspólnego z kapitalizmem. Według Banku Światowego transfery socjalne w stosunku do PKB w Polsce są największe wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Kodeks pracy jest tak skonstruowany, że niemożliwe jest zwolnienie pracownika zatrudnionego na umowę o pracę jeśli dobrze zna prawo. Założenie firmy to droga przez mękę, prowadzenie wiąże się z ciągłymi wizytami w Urzędzie Skarbowym i ZUSie, jedna decyzja urzędnika powoduje upadek firmy z dnia na dzień. po drugie - w Polsce jest mniej bibliotek niz kiedyś za to dostęp do internetu i oświaty jest powszechny. Odbiegamy może od USA i Korei jeśli chodzi o internet ale na pewno nie jeśli chodzi o oświatę. Problem bezrobocia w Polsce nie jest spowodowany tym, że ludzie są niewykształceni, niewydajni czy niemobilni. To jest problem spowodowany błędami kolejnych ekip rządzących Polską, którego z kapitalistycznego polskiego tygrysa zrobiły socjalistycznego żółwia. *************** Stopa bezrobocia w Polsce według GUS w styczniu 1998r (apogeum "dzikiego kapitalizmu") - 10,7 % 2004r ("przyjazny ludziom" socjalizm) - 20,4 % Odpowiedz Link Zgłoś
pa1955 Re: Jacek Zakowski- niepoprawny socjalista 11.02.05, 20:24 Bylem w Polsce w 2003. Spotkalem 2 inzynierow, niewiele starszych ode mnie (jezeli wziac pod uwage metryke urodzenia) i umyslowych staruszkow, zyjacych koncepcjami sprzed wieku lub polwiecza. Oboje na pograniczu zasilku dla bezrobotnych i pospolitego welferu. Niezdolni do nauczenia sie czegokolwiek nowego. Nieadaptowalni. Jezeli oni sa w tym stanie, to co mozna powiedziec o pozostalej mniej edukowanej czesci spoleczenstwa. Moze to jest akceptowalne w polskim skansenie, ale nie w jakiejkolwiek innej czesci swiata. Zajrzalem rowniez na strone internetowa mojej dawnej uczelni. Tam sa wciaz ci sami ludzie, ktorych pozegnalem 30 lat temu. Czego oni moga nauczyc swoich studentow? Jak wbic na pamiec ich zlote przemyslenia z wykladow? To moj komentarz o dostepie do oswiaty w Polsce. A co z sytuacja mieszkaniowa? Jezeli dostane prace w N. Jorku lub w Toronto, moge sie tam przeniesc od zaraz. Co do zwalniania pracownikow z pracy, w jaskini kapitalizmu pracodawca moze to uczynic dowolnie w ciagu pierwszych 6 miesiecy. Po tym okresie czasu jest to bardziej skomplikowane. A poza tym, wszystko dyktuje rynek, czyli niskie bezrobocie (6%) a nie widzimisie twojego szefa. Ale wydaje mi sie, ze teza JZ byla "to be or to have" a nie dywagacje na temat rozbieznosci w modelach kapitalizmu w Polsce i innych krajach. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś