Dodaj do ulubionych

Sąd nad pobudliwym dzieckiem

    • akinka6 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 16:05
      Nim ktoś zdecyduje się na ocenę takiego dziecka nawet z podejrzeniem ADHD, to
      najpierw powinien dokładnie przyjrzeć się rodzicom, bo choroba jeśli już jest
      rozwija się przede wszystkim w rodzinie, a dopiero później przekłada się na
      resztę otoczenia szkołę, kolegów itd.
    • devil1488 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 16:11
      Walnąc po łbie pare razy to będzie się słuchał. Najczęście rodzice sami sobie
      winni, że nie umieją wychować.
      • glos16 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 17:17
        Jestem matką dziecka o podobnych zachowaniu jak Łukasz. Dziecko moje ma
        rodzeństwo wg niektórych uważane za normalne. Wychowywane jest tak samo. Jednak
        jego impulsywne reakcje powoduja wiele konfliktowych sytuacji. Bicie i karcenie
        odnosi przeciwny skutek. Dzięki współpracy nauczycieli, którzy pierwszy raz
        spóbowali (zamiast wyrzucenia dziecka ze szkoły) współpracy z nami rodzicami i
        psychologiem udało sie zapanować nad moim dzieckiem. Wymagało to koncentracji i
        (co niektórych tu na forum zaskoczy) żelaznej konsekwencji. Konsekwencji, której
        brakuje zabieganym, zastraszonym przez rodziców nauczycielom, którzy nie uczą
        dzieci od pierwszej klasy, że w ławkach należy siedzieć, że na lekcjach sie nie
        je .
        • halina.kantor Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 18:11
          Dziecko z ADHD wymaga przede wszystkim prostych komunikatów i stawiania granic i
          konsekwentnego przestrzegania zasad. Jeśli nauczyciel od początku stawia granice
          i jasno mówi o zasadach obowiązujących w klasie , w szkole i te zasady
          konsekwentnie są przestrzegane, a za łamanie zasad wszystkie dzieci ponoszą
          dotkliwe, konsekwencje, to wtedy w takiej klasie jest łatwiej prowadzić lekcje,
          i łatwo "poskramia się" uciążliwych ADHDowców. Dzieci te wymagają pozytywnego
          wzmocnienia, czyli chwalenia nawet za drobne sukcesy, żeby starały się dobrze
          wykonywać swoje zadania, a zarazem wymagają akceptacji, tak akceptacji dziecka,
          a nie ich uciążliwych zachowań. Natomiast nauczyciele chcieliby mieć u siebie w
          klasach tylko bardzo grzeczne i zdolne dzieci, żeby nie musieli pracować nad
          wzmacnianiem dobrych zachowań, a wystarczy tylko nie wytykać za każdym razem
          błędów, tylko chwalić za drobne osiągnięcia.
      • glos16 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 17:28
        I jeszcze tu pragnę podziękować tym Nauczucielom, którym się chciało, którzy
        musieli stawić czoła innym rodzicom dolewającym oliwy do ognia i rodzicom,
        którzy uważaja ,że ich dzieci są święte i nie wymagają stawiania granic i
        jednoznacznych zasad. Moim zdaniem te zasady pomogły wszystkim a i większosci
        dorosłym przydałyby sie na codzień.
    • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 18:29
      A oczywiscie, ze dzieci z adhd moga starac sie o zasilki pielegnacyjne, nie
      wiedziales o tym? ADHD jest CHOROBA a nie wymyslem, ale trudno dyskutowac z
      czlowiekiem, który jest tak niedouczony.
    • monitorpolski Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:11
      Apeluję o zdrowy rozsądek. Nie ma czegoś takiego jak w 100% normalny człowiek.
      W "Podstawach psychiatrii" Marka Jarosza czytamy "u człowieka zdrowego
      występują i to stosunkowo często pewne nieprawidłowości czynności
      psychicznych". Jednak te nieprawidłowości nie przeszkadzały przez tysiąclecia
      tworzyć społeczeńst i eliminować jedynie jednostki o mocno widocznych wadach
      psychicznych. Ja zawsze miałem problemy z fizyką, ale nie szukałem u siebie
      jakieś dysfizyki , tylko po prostu poświęcałem temu przedmiotowi więcej czasu,
      niż rówieśnicy. Teraz na siłę szuka się u zdrowych w zasadzie dzieci jakiś
      dyscośtam, nadpobudliwości itp., by wytłumaczyć aspołeczność, lenistwo i
      agresję. Skutkiem jest tworzenie społeczeństwa równych i równiejszych.
      • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:25
        Zadne cos tam, wezze Psychiatrie dziecieca i tam poczytaj monitorze polski, bos
        wielce niedouczony, a Jarosza wlóz do archiwum. Zreszta sam Jarosz wielce
        niezdrowy okresowo byl i jest na umysle, a jednostka wybitna.I to nie sa zadne
        wymysly, zawsze byl autyzm, choroby psychiczne, padaczki i uposledzenia. ADHD
        tez zawsze istnial, tylko nie rozpoznawano tego. 100 lat temu tez nikt nie
        mowil o zapaleniu wyrostka, tylko o skrecie kiszek. I wszyscy schodzili na
        skret, albo katar kiszek. Ale cóz, naród polski zawsze oporny na wiedze:(
        • ilelito Re: A apelujesz jako kto?! 26.06.05, 15:56
          Tak górnolotnych sformułowań może używać tylko ktoś z autorytetem, a Ty w
          jakiej dziedzinie się liczysz? To nie złośliwość, pytam po prostu. Ja nie
          pozwoliłabym sobie na taką zarozumiałość, ale może jetem bardziej prosta od
          Ciebie...
      • halina.kantor Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:33
        Nikt tu nie mówi o równych i równiejszych, poprostu, chodzi o jasne
        przedstawianie zasad i przypominanie o nich i konsekwentne wymaganie stosowania
        tych zasad i od dzieci z ADHD i od zwykłych dzieci. Czy to nie brzmi rozsądnie?
        I o akceptację. Niczego innego się nie wymaga, i niczego innego rodzice dzieci z
        ADHD nie wymagają.
        • aw46 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 21:23
          Miałam okazję pracować z klasą gdzie był taki uczeń. Przeszlismy szkolenie,
          pani psycholog uczyła nas jak pracować z takim dzieckiem. Do piątej klasy
          zeczywiscie to się sprawdzało. W 6- tej przestał reagować na wszelkie zakazy,
          nakazy, pochwały. Praktycznie każde odezwanie się do niego skutkowało atakiem
          słownym i fizycznym bez względu na to czy się ganiło czy chwaliło.Próbowałam z
          nim rozmawiać, przekazać czego od niego oczekuję na lekcji, chciałam wysłuchać
          jakie sam ma propozycje i nic to nie dało. Wybierał sobie ofiary nad którymi
          się znęcał. Zdemoralizował całą klasę - nie rozumiejąc że jest chory próbowali
          go naśladować. Podobały się "zadymy" które wywoływał bo traciło sie lekcje.
          Naprawdę współczuję rodzicom, jestem daleka od "leczenia" przemocą ale takie
          dziecko nie nadaje się do funkcjonowania w zwykłej klasie przy zwiększającej
          się liczbie uczniów w oddziałach (piszę o sytuacji w Warszawie).Niestety
          zdiagnozowane ADHD nie jest powodem do przyjęcia dziecka do klas
          integracyjnych.Nie znam sytuacji tej szkoły nie wiem czy pracowali z tą rodziną
          ale naprawdę nauczyciele nie są przygotowani do radzenia sobie z tak skrajnymi
          przypadkami i nawet nie można od nich tego wymagać. Od tego są specjalnie
          wykształceni ludzie. Niestety tendencja jest taka - likwidujemy szkolnictwo
          specjalne i dzieci głuchonieme, niewidzace, z ADHD, upośledzone itp. trafiają
          do szkół masowych. Niepotrzebni są fachowcy uczący w tych szkołach, zwykły
          nauczyciel ma sobie poradzić. I co wy na to?
          • czlowiek13 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 09:07
            aw46 napisała:

            > Miałam okazję pracować z klasą gdzie był taki uczeń. Przeszlismy szkolenie,
            > pani psycholog uczyła nas jak pracować z takim dzieckiem. Do piątej klasy
            > zeczywiscie to się sprawdzało. W 6- tej przestał reagować na wszelkie zakazy,
            > nakazy, pochwały. Praktycznie każde odezwanie się do niego skutkowało atakiem
            > słownym i fizycznym bez względu na to czy się ganiło czy chwaliło.Próbowałam
            z
            > nim rozmawiać, przekazać czego od niego oczekuję na lekcji, chciałam
            wysłuchać
            > jakie sam ma propozycje i nic to nie dało. Wybierał sobie ofiary nad którymi
            > się znęcał. Zdemoralizował całą klasę - nie rozumiejąc że jest chory
            próbowali
            > go naśladować. Podobały się "zadymy" które wywoływał bo traciło sie lekcje.
            > Naprawdę współczuję rodzicom, jestem daleka od "leczenia" przemocą ale takie
            > dziecko nie nadaje się do funkcjonowania w zwykłej klasie przy zwiększającej
            > się liczbie uczniów w oddziałach (piszę o sytuacji w Warszawie).Niestety
            > zdiagnozowane ADHD nie jest powodem do przyjęcia dziecka do klas
            > integracyjnych.Nie znam sytuacji tej szkoły nie wiem czy pracowali z tą
            rodziną
            >
            > ale naprawdę nauczyciele nie są przygotowani do radzenia sobie z tak
            skrajnymi
            > przypadkami i nawet nie można od nich tego wymagać.

            Chyba nikt nie ma wątpliwości, że istnieją skrajne przypadki i wtedy dziecko
            nie może uczestniczyć w szkolnictwie masowym. Nie można oczekiwać cudów od
            nauczyciela i nie wydaje mi się, by ktokolwiek oczekiwał. W opisywanej przez
            ciebie sytuacji zastanawia jedno - nagła zmiana zachowania ucznia - dlaczego
            się tak zmienił? Próbowaliście szukać powodów? No i jak się dalej potoczyły
            losy tego chłopca - pytam z ciekawości.

            W twojej szkole postąpiono całkiem inaczej - kadra została przeszkolona,
            pracowałaś z tym uczniem i były efekty. Najprawdopodobniej zmiana, która
            nastąpiła w dziecku nie miała związku ze szkołą. Wy dołożyliście wszelkich
            starań i wykazaliście się otwartością. Oby było więcej takich szkół.

            Natomiast szkoła z artykułu odmówiła szkoleń. Miały być prowadzone przez
            największych w Polsce fachowców od ADHD. Ale szkoła z góry założyła, że
            szkolenia nic nie dadzą... Po tej informacji nie mam więcej pytań. Taka szkoła
            jest pomyłką i nie zasługuje na miano placówki edukacyjnej.

            Pozdrawiam
            • ned_pap Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 16:00
              Wskaż mi, gdzie jest w artykule informacja, że szkoła odmówiła szkoleń? Taką
              informację podała osoba, która później, widząc słabe reakcje na swoje prowokacje
              podała też, że dyrektorka jest starą panną i życie jej się nie układa.
              • ilelito Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 16:12
                Ja twierdzę, że szkoła odmówiła szkoleń, bo zmam tę sprawę nie z artykułu.
                • ned_pap Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 16:49
                  Stwierdzenie tego ot tak sobie jest dla mnie trochę niewiarygodne, szczególnie
                  biorąc pod uwagę napastliwe wycieczki w kierunku dyrektorki.

                  Jaki miałby być powód odmowy uczestniczenia w takim szkoleniu, szczególnie
                  darmowym? Przecież nauczyciele mają obowiązek dokształcania się, więc takie
                  szkolenia są chyba doskonałą okazją do wypełnienia tego obowiązku?

                  Poza tym, czy szkoła nie starała się pracować z dzieckiem przez cztery lata, jak
                  twierdzi dyrektorka? A wyraża swoje obawy, bo jak twierdzi stan chłopaka się
                  pogarsza.
              • czlowiek13 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 22:00
                ned_pap napisał:

                > Wskaż mi, gdzie jest w artykule informacja, że szkoła odmówiła szkoleń?

                miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2784596.html
            • aw46 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 21:50
              Pracą z rodzicami zajmował sie wychowawca i pedagog. Nie znam ich ustaleń.
              Chłopak skończył podstawówkę z bardzo dobrym wynikiem egzaminu i ma trafić do
              klasy integracyjnej. Musiała jednak zostać ukryta informacja o jego chorobie bo
              jak wczesniej pisałam ADHD nie jest powodem aby dziecko w takiej klasie się
              znalazło.
              • halina.kantor Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 22:29
                ADHD nie jest powodem dla którego dziecko powinno się znaleźc w klasie
                integracyjnej oczywiście, ale już zaburzenia zachowania tak, dlatego najczęściej
                w orzeczeniach do nauczania specjalnego w klasach integracyjnych nie pisze się o
                ADHD, tylko o zaburzeniach emocjonalnych o podłożu organicznym, i zaburzeniach
                koncentracji, co znaczy prawie to samo, ale wtedy dzieci sa przyjmowane do klas
                integracyjnych, a tylko czasem dyrektorzy szkół pytają rodziców, czy to jest
                ADHD, i jak mają Ci rodzice odpowiadać? Jeśli czytają takie wypowiedzi, ja
                większość na tym forum mówią, że nie bronią się przed przyznaniem do tego, że
                ich dziecko ma ADHFD, bo wtedy gdyby się przyznali, może dyrektorzy nie
                przyjęliby ich do szkoły, bo tych klas integracyjnych jest jednak zbyt mało.
          • ilelito Re: Coś się stało 26.06.05, 16:05
            Coś się stało i dziecko przestało pracować - powinno być zbadane dlaczego.
            Prawdopodobnie na czas uspokojenia powinno ono było iść na nauczanie
            indywidualne.
            Państwo zrobiliście dla niego wiele i chwała Wam za to!
    • basia016 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 20:56
      do megarolnika
      Ty naprawdę masz jakiś straszny problem ze sobą,dzieci z ADHD w porównaniu z
      tobą to anioły.Twoja agresja wyrażana słowami na tym forum poprostu mnie
      przeraża.Oby ludzi twojego pokroju było jak najmniej w naszym kraju.
      Tak pięknie mówi się i pisze o miłości,tolerancji i współczuciu,ale na codzień
      w naszym życiu tego nie widać,to są tylko puste słowa.
      • lea33 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 22:52
        Z postow wynika ze wiekszosc rozmowcow nie doroslo do problemu,
        najprymitywniejszy sposob to bicie. bicie to wyraz nieudolnosci rodzicielskiej.
        to zadna sztuka bicie slabszego.mysle ze caly problem wynika z nieznajomosci
        problemu i tym samym przerasta wiele osob. dyrektorka szkoly nie ma konzepcji
        wychowawczej i dla tego tez jest w panice, a jak dlugo jest sie w panice nie
        wiadomo co robic. I to takie bledne kolo.
        a gdyby spojrzec na problem z troche innego punktu widzenia. juz w epoce
        kamienia lupanego ludzie dzielili sie na mysliwych i rolnikow. i kiedy to
        rolnicy prowadzili uporzadkowany, zorganizowany tryb zycia mysliwi musieli byc
        ciagle w biegu, ciagle na polowaniu zeby zapewnic byt calej spolecznosci. W
        drodze ewolucji rolnicy zajeli sie rzemioslem a mysliwi napedzali swiat coraz
        to nowymi pomyslami i wynalazkami. Prawdopodobnie byli tez tworcami rewoluji
        przemyslowej i wszystkich tych zmian, z ktorych korzystamy dzisiaj.rolnicy
        przystosowali sie do zorganizowanych, systematycznych czynnosci jakie narzuca
        epoka pracy odtworczej przy tasmie. Dla mysliwych male jest pole do popisu. nie
        mieszcza sie w sztywnych ramach spolecznych, bo sa jak wiatr, wszedzie ich
        pelno, z rozbieganymi myslami, ciagle nowymi pomyslami...
        i tak sobie mysle, ze gdyby od samego poczatku wykorzystac ten potencjal,
        zamiast go tlamsic, moze swiat bylby lepszy? nie nalezy sie dziwic, ze dziecko,
        ktore od samego poczatku swojego funkcjonowania w spoleczenstwie doznaje tylko
        odrzucenia i krytyki, rosnie w przekonaniu, ze jest gorsze, nielubiane... na
        dodatek kiedy jest bardzo impulsywne, reaguje agresja. Jak wiadomo z psychologi
        ale takze z histori agresja jest takze wynikiem niemocy! nielatwo takim malym
        mysliwym dzisiaj! Oj, nielatwo! chlona wszystkie impulsy i informacje w trybie
        turbo, sa ciekawi swiata, wszedzie ich pelno, swiat idzie do przodu a oni razem
        z nim. Ido ida do szkoly, a tam niespodzianka - nudno i dretwo - szkola
        dzisiejsza niewiele rozni sie od tej sprzed 50-ciu laty.Swiat poszedl naprzod,
        tylko szkola stanela w miejscu! Jak to pogodzic? I byc moze tu lezy problem,
        uczynic szkole miejscem atrakcyjnym dla dzieci ciekawych swiata!
        ale i w istniejacej rzeczywistosci da sie cos zrobic. Wystarczy tylko powierzyc
        tym dzieciom odpowiedzialne obowiazki i odpowiednio to sprzedac. np zrobic z
        nich swoich pomocnikow w klasie, w szkole, zajac ich czyms na przerwach, Dac
        poczucie, ze sa wazni, potrzebni i dobrzy.Zadne dziecko nie chce byc zle i my
        dorosli musimy im w tym pomoc, to jest nasz obowiazek!
        a co do mody na chorobe ADHD, no coz, o alergi tez kiedys nie bylo mowy, a
        dzisiaj prosze-co drugi!
        i na zakonczenie apel. nie wyzywajmy naszej bezradnosci na dzieciach. Jezeli
        niewiemy jak postepowac-doksztalcmy sie albo zwrocmy sie o pomoc do
        specjalisty. Co sie tyczy nauczycieli to samoksztalcenie nie powinno
        byc problemem. I nie podwazajmy autorytetow lekarskich, Swiatowa Organizacja
        Zdrowia uznala ADHD za jednostke chorobowa. Kropka
        Pozdrawiam lea
        • zla_suka Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 20:25
          > Z postow wynika ze wiekszosc rozmowcow nie doroslo do problemu,
          > najprymitywniejszy sposob to bicie. bicie to wyraz nieudolnosci rodzicielskiej.
          > to zadna sztuka bicie slabszego.mysle ze caly problem wynika z nieznajomosci \

          Bardzo piekne sa Twoje slowa, ale gowno warte. Nigdy nie zrozumierz sytuacji
          nauczuciela (wierz mi, mam w rodzinie i przez to cierpie); za marne pieniadze
          ledwo robi sie to, co jest twoim obowiazkiem, a tutaj bada rozwrzeszczanych
          matek ZADA aby rozwiazac problem za nie. Na prawde, szkola nie jest miejsce ma
          ADHD dlaczego nauczyciele maja sie uzerac z czyimis bledami?
        • gobi03 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 23:00
          lea33 napisała:

          > Z postow wynika ze wiekszosc rozmowcow nie doroslo do problemu,
          > najprymitywniejszy sposob to bicie. bicie to wyraz nieudolnosci rodzicielskiej.

          Kara fizyczna przemawia do każdego, kto ma receptory bólu, niezależnie od
          poziomu intelektualnego i nastawienia rodziców. Jest natychmiastowa w
          odróżnieniu od abstrakcyjnych punktów. Jej wykonanie działa nie tylko na łobuza,
          który kopie lub opluwa, ale również na osobę pokrzywdzoną i pozostałe dzieci.

          > problemu i tym samym przerasta wiele osob. dyrektorka szkoly nie ma konzepcji
          > wychowawczej i dla tego tez jest w panice, a jak dlugo jest sie w panice nie
          > wiadomo co robic. I to takie bledne kolo.

          Dyrektorka nie ma wpływu na terapię a ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo
          wszystkich dzieci. Wbrew oszukańczym zapewnieniom (odpowiedzielnej) matki
          zachowanie Łukasza z miesiąca na miesiąc nie poprawia się, ale pogarsza.

          > a gdyby spojrzec na problem z troche innego punktu widzenia. juz w epoce
          > kamienia lupanego ludzie dzielili sie na mysliwych i rolnikow. i kiedy to
          > rolnicy prowadzili uporzadkowany, zorganizowany tryb zycia mysliwi musieli byc
          > ciagle w biegu, ciagle na polowaniu zeby zapewnic byt calej spolecznosci. W
          > drodze ewolucji rolnicy zajeli sie rzemioslem a mysliwi napedzali swiat coraz

          W drodze ewolucji wyrosły im przybory rzemieślnicze? Czy ty wiesz, co piszesz?
          Może jeszcze wyróżnisz rybaków, kapłanów i kur.y? I wskażesz odpowiednie geny
          odpowiedzialne za "myśliwstwo"?

          > to nowymi pomyslami i wynalazkami. Prawdopodobnie byli tez tworcami rewoluji
          > przemyslowej i wszystkich tych zmian, z ktorych korzystamy dzisiaj.rolnicy
          > przystosowali sie do zorganizowanych, systematycznych czynnosci jakie narzuca
          > epoka pracy odtworczej przy tasmie.

          Napisz po prostu, że zdrowe, normalne dzieci są bezmyślne i nadają się tylko do
          stania przy taśmie produkcyjnej! Co za teoria!

          > Dla mysliwych male jest pole do popisu. nie
          > mieszcza sie w sztywnych ramach spolecznych, bo sa jak wiatr, wszedzie ich
          > pelno, z rozbieganymi myslami, ciagle nowymi pomyslami...
          Najmądrzejsze, po prostu gejzery intelektu, do nich należą: szachy, brydż,
          fizyka, chemia i medycyna... ADHD to wzorowy materiał na programistów,
          logistyków, reżyserów i scenarzystów... To jakiś kpina!

          > i tak sobie mysle, ze gdyby od samego poczatku wykorzystac ten potencjal,
          > zamiast go tlamsic, moze swiat bylby lepszy?
          Gdyby zrobić pigułkę na likwidację deficytu budżetowego, to też świat byłby
          lepszy, prawda? Wykorzystuj sobie ten potencjał, ale własnymi siłami, we własnej
          szkole, a nie żądaj takich głupot od innych. Praca nauczyciela to praca, a nie
          poprawianie świata. Nauczyciele mają określone warunki, w których muszą
          funkcjonować i okerślona obowiązki, które muszą wykonywać i NIKT NIE MA PRAWA
          żądać od nich niczego więcej.

          > nie nalezy sie dziwic, ze dziecko,
          > ktore od samego poczatku swojego funkcjonowania w spoleczenstwie doznaje tylko
          > odrzucenia i krytyki, rosnie w przekonaniu, ze jest gorsze, nielubiane... na
          Od samego początku, to rośnie pod skrzydłami mamuśki. Dopiero po latach
          kształtowania charakteru przez nią, dziecko trafia do szkoły, gdzie musi wykazać
          się uspołecznieniem.

          > dodatek kiedy jest bardzo impulsywne, reaguje agresja. Jak wiadomo z psychologi
          >
          > ale takze z histori agresja jest takze wynikiem niemocy! nielatwo takim malym
          > mysliwym dzisiaj! Oj, nielatwo! chlona wszystkie impulsy i informacje w trybie
          >
          > turbo, sa ciekawi swiata, wszedzie ich pelno, swiat idzie do przodu a oni razem
          >
          > z nim. Ido ida do szkoly, a tam niespodzianka - nudno i dretwo - szkola
          Trafiłaś w sedno: Łukasz nie nadaje się do szkoły! Proste. Szkołą nie nadaje się
          dla Łukasza. Oczywiste. Tam jest nudno i drętwo, dzieci nie chcą się same
          uderzać w nos ani w brzuch, więc on musi to robić, a wtedy dorośli mają
          prtetensje... Wapniaki! Dzisiejsze oczekiwania wobec człowieka nie różnią się od
          tych sprzed 50 lat: żeby nie bił, nie pluł, nie bluźnił...

          > dzisiejsza niewiele rozni sie od tej sprzed 50-ciu laty.Swiat poszedl naprzod,
          > tylko szkola stanela w miejscu! Jak to pogodzic? I byc moze tu lezy problem,
          > uczynic szkole miejscem atrakcyjnym dla dzieci ciekawych swiata!
          Może zamiast kursów dla nauczycieli, posłać dzieci na kursy kopania Łukasza?
          Może jakby go kilkunastu kolegów skopało i opluło, jakby go ktoś wymył w
          ubikacji, to byłoby lepiej? Ciekawiej? Bardziej atrakcyjnie?

          > ale i w istniejacej rzeczywistosci da sie cos zrobic. Wystarczy tylko powierzyc
          >
          > tym dzieciom odpowiedzialne obowiazki i odpowiednio to sprzedac. np zrobic z
          > nich swoich pomocnikow w klasie, w szkole, zajac ich czyms na przerwach, Dac
          Proponuję, abyś uczyniła swoim prywatnym pełnomocnikiem finansowym osobę z
          zaburzeniami, to ją wyleczy! Poczuje się tak ważna i odpowiedzialna, że wszelkie
          zaburzenia miną, a osoba ta będzie prowadzić twoje rozliczenia niezwykle
          systematycznie: czynsz, prąd, gaz, internet, rozliczenia z Urzędem Skarbowym
          itd. Właśnie ADHD to najlepszy skarbnik klasowy, poczet sztandarowy i łącznik z
          biblioteką!
          Skąd Ty takie kretynizmy wyciągasz, koleżanko? Trochę realizmu poproszę.

          > poczucie, ze sa wazni, potrzebni i dobrzy.Zadne dziecko nie chce byc zle i my
          > dorosli musimy im w tym pomoc, to jest nasz obowiazek!

          My dorośli mamy szczególny obowiązek wyręczać rodziców chorych dzieci w ich
          obowiązkach: pilnować przebiegu terapii, poświęcać wysiłek na bezpośredni
          kontakt wiele godzin dziennie (bo mamusia jest aktywistką i nie ma czasu),
          nadstawiać policzek, żeby dziecko wypróbowało siłę swoich rączek i namawiać
          nasze dzieci, żeby też nadstawiały swoje policzki. Przecież jego mamusia już go
          nauczyła, że będzie kochany zawsze, nieważne co by nie zrobił.

          > a co do mody na chorobe ADHD, no coz, o alergi tez kiedys nie bylo mowy, a
          > dzisiaj prosze-co drugi!

          Dlaczego tak dużo dzieci zaniedbanych ma ADHD? Dlaczego dzieci wychowywane przez
          starannych rodziców bywają ruchliwe, ale nie groźne dla otoczenia? Dlaczego
          chuligan ze stwierdzonym ADHD ma być pieszczony kosztem koleżanek i kolegół
          krzywdzonych przez niego codziennie, kosztem nauki kiedy uniemożliwia
          nauczycielom normalną pracę? Nie chodzi o modę, tylko o zdolność do współżycia z
          równieśnikami i wykonywania obowiązków szkolnych. Łukasz tej zdolności nie ma -
          taka choroba. Dlatego należy zwolnić szkołę z obowiązku opieki nad tym dzieckiem.

          > i na zakonczenie apel. nie wyzywajmy naszej bezradnosci na dzieciach. Jezeli
          > niewiemy jak postepowac-doksztalcmy sie albo zwrocmy sie o pomoc do
          > specjalisty.

          Tu wyjątkowo zgodzę się z Tobą, Lea. Do Łukasz powinien być zatrudniony
          specjalista - pielęgniarz z domu wariatów, który by go powstrzymywał od
          agresywnych zachowań. Nauczyciel jest jeden a na korytarzu jest setka dzieci i
          wszystkie one mają prawo do jego uwagi, tak samo na lekcji.

          Co sie tyczy nauczycieli to samoksztalcenie nie powinno
          > byc problemem. I nie podwazajmy autorytetow lekarskich, Swiatowa Organizacja
          > Zdrowia uznala ADHD za jednostke chorobowa. Kropka

          ADHD to nie licencja na maltretowanie kolegów i dezorganiozowanie nauczania na
          lekcjach. Za leczenie dziecka odpowiedzialni są rodzice. Kropka.

          > Pozdrawiam lea
          • piotr.lewandowicz Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 23:16
            gobi03 napisał:

            > Kara fizyczna przemawia do każdego, kto ma receptory bólu, niezależnie od
            > poziomu intelektualnego i nastawienia rodziców. Jest natychmiastowa w
            > odróżnieniu od abstrakcyjnych punktów. Jej wykonanie działa nie tylko na
            łobuza
            > ,
            > który kopie lub opluwa, ale również na osobę pokrzywdzoną i pozostałe dzieci.
            >

            > Dyrektorka nie ma wpływu na terapię a ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo
            > wszystkich dzieci. Wbrew oszukańczym zapewnieniom (odpowiedzielnej) matki
            > zachowanie Łukasza z miesiąca na miesiąc nie poprawia się, ale pogarsza.
            >
            >> W drodze ewolucji wyrosły im przybory rzemieślnicze? Czy ty wiesz, co
            piszesz?
            > Może jeszcze wyróżnisz rybaków, kapłanów i kur.y? I wskażesz odpowiednie geny
            > odpowiedzialne za "myśliwstwo"?
            >

            >
            > Napisz po prostu, że zdrowe, normalne dzieci są bezmyślne i nadają się tylko
            do
            > stania przy taśmie produkcyjnej! Co za teoria!
            >

            > Gdyby zrobić pigułkę na likwidację deficytu budżetowego, to też świat byłby
            > lepszy, prawda? Wykorzystuj sobie ten potencjał, ale własnymi siłami, we
            własne
            > j
            > szkole, a nie żądaj takich głupot od innych. Praca nauczyciela to praca, a nie
            > poprawianie świata. Nauczyciele mają określone warunki, w których muszą
            > funkcjonować i okerślona obowiązki, które muszą wykonywać i NIKT NIE MA PRAWA
            > żądać od nich niczego więcej.
            >

            > Trafiłaś w sedno: Łukasz nie nadaje się do szkoły! Proste. Szkołą nie nadaje
            si
            > ę
            > dla Łukasza. Oczywiste. Tam jest nudno i drętwo, dzieci nie chcą się same
            > uderzać w nos ani w brzuch, więc on musi to robić, a wtedy dorośli mają
            > prtetensje... Wapniaki! Dzisiejsze oczekiwania wobec człowieka nie różnią się
            o
            > d
            > tych sprzed 50 lat: żeby nie bił, nie pluł, nie bluźnił...
            >
            >
            > Może zamiast kursów dla nauczycieli, posłać dzieci na kursy kopania Łukasza?
            > Może jakby go kilkunastu kolegów skopało i opluło, jakby go ktoś wymył w
            > ubikacji, to byłoby lepiej? Ciekawiej? Bardziej atrakcyjnie?
            >
            > Proponuję, abyś uczyniła swoim prywatnym pełnomocnikiem finansowym osobę z
            > zaburzeniami, to ją wyleczy! Poczuje się tak ważna i odpowiedzialna, że
            wszelki
            > e
            > zaburzenia miną, a osoba ta będzie prowadzić twoje rozliczenia niezwykle
            > systematycznie: czynsz, prąd, gaz, internet, rozliczenia z Urzędem Skarbowym
            > itd. Właśnie ADHD to najlepszy skarbnik klasowy, poczet sztandarowy i łącznik
            z
            > biblioteką!
            > Skąd Ty takie kretynizmy wyciągasz, koleżanko? Trochę realizmu poproszę.
            >
            > > poczucie, ze sa wazni, potrzebni i dobrzy.Zadne dziecko nie chce byc zle
            > i my
            > > dorosli musimy im w tym pomoc, to jest nasz obowiazek!
            >
            > My dorośli mamy szczególny obowiązek wyręczać rodziców chorych dzieci w ich
            > obowiązkach: pilnować przebiegu terapii, poświęcać wysiłek na bezpośredni
            > kontakt wiele godzin dziennie (bo mamusia jest aktywistką i nie ma czasu),
            > nadstawiać policzek, żeby dziecko wypróbowało siłę swoich rączek i namawiać
            > nasze dzieci, żeby też nadstawiały swoje policzki. Przecież jego mamusia już
            go
            > nauczyła, że będzie kochany zawsze, nieważne co by nie zrobił.
            >
            > Dlaczego tak dużo dzieci zaniedbanych ma ADHD? Dlaczego dzieci wychowywane
            prze
            > z
            > starannych rodziców bywają ruchliwe, ale nie groźne dla otoczenia? Dlaczego
            > chuligan ze stwierdzonym ADHD ma być pieszczony kosztem koleżanek i kolegół
            > krzywdzonych przez niego codziennie, kosztem nauki kiedy uniemożliwia
            > nauczycielom normalną pracę? Nie chodzi o modę, tylko o zdolność do
            współżycia
            > z
            > równieśnikami i wykonywania obowiązków szkolnych. Łukasz tej zdolności nie
            ma -
            > taka choroba. Dlatego należy zwolnić szkołę z obowiązku opieki nad tym
            dzieckie
            > m.
            >
            > Tu wyjątkowo zgodzę się z Tobą, Lea. Do Łukasz powinien być zatrudniony
            > specjalista - pielęgniarz z domu wariatów, który by go powstrzymywał od
            > agresywnych zachowań. Nauczyciel jest jeden a na korytarzu jest setka dzieci i
            > wszystkie one mają prawo do jego uwagi, tak samo na lekcji.





            dziękuję, nie można było tego napisać lepiej
            • czlowiek13 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 30.06.05, 07:44
              piotr.lewandowicz napisał:

              > gobi03 napisał:
              >
              > > Kara fizyczna przemawia do każdego, kto ma receptory bólu, niezależnie od
              > > poziomu intelektualnego i nastawienia rodziców. Jest natychmiastowa w
              > > odróżnieniu od abstrakcyjnych punktów. Jej wykonanie działa nie tylko na
              > łobuza
              > > Może zamiast kursów dla nauczycieli, posłać dzieci na kursy kopania Łukas
              > za?
              > > Może jakby go kilkunastu kolegów skopało i opluło, jakby go ktoś wymył w
              > > ubikacji, to byłoby lepiej? Ciekawiej? Bardziej atrakcyjnie?
              > >
              > > Proponuję, abyś uczyniła swoim prywatnym pełnomocnikiem finansowym osobę
              > z
              > > zaburzeniami, to ją wyleczy! Poczuje się tak ważna i odpowiedzialna, że
              > wszelki
              > > e
              > > zaburzenia miną, a osoba ta będzie prowadzić twoje rozliczenia niezwykle
              > > systematycznie: czynsz, prąd, gaz, internet, rozliczenia z Urzędem Skarbo
              > wym
              > > itd. Właśnie ADHD to najlepszy skarbnik klasowy, poczet sztandarowy i łąc
              > znik
              > z
              > > biblioteką!
              > > Skąd Ty takie kretynizmy wyciągasz, koleżanko? Trochę realizmu poproszę.
              >
              >
              > dziękuję, nie można było tego napisać lepiej

              Ppewnie cię to średnio obchodzi, ale bardzo mnie rozczarowałeś tymi słowami...
    • gobi03 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 25.06.05, 23:19
      Nie można osądzać szkoły: dyrekcji, pedagoga, doradców/metodyków i nauczycieli
      na podstawie jednego chuligana, który przypadkiem ma orzeczenie lekarskie o
      nadpobudliwości. Nie mam wątpliwości odnośnie kompetencji nauczycieli.
      To tak, jak z dojrzałością szkolną: można przyjąć dziecko do szkoły o rok
      wcześniej, o ile spełnia określone warunki, które gwarantują, że dziecko
      wytrzyma calą lekcję w ławce.
      I teraz pytanie: czy Łukasz wytrzymuje? Odpowiedź: NIE! I jeszcze kilku innych
      warunków nie spełnia. On się nie nadaje do przebywania wśród dzieci, i tego
      żaden nauczyciel, pedagog, wychowawca ani pielęgniarz nie zmieni.
      Szkoła może wychowywać, ale tu maleńki warunek: wychowanek musi ulegać wpływom
      wychowawczym: wysłuchać, zrozumieć i dostosować się. Tak nie jest i dlatego
      jedyną pomocą dla szkoły jest sąd.
      • agatka113 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 09:35
        Ale cóz da sad tej szkole? Co niby ma dac, co takiego chce uzyskac dyrektorka?
        Jezeli sobie nie radzila, powinna to zglosic u burmistrza, poprosic o mediacje.
        Mediacje sie odbyly - dziecko ma byc odizolowanie od rówiesników od wrzesnia.
        Czego JESZCZE chce szkola? Publicznego napietnowania dziecka? zupelnie
        absurdalne i nieracjonalne postepowanie. Rodzice dziecka poszli na ugode a
        szkola zaostrzyla konflikt.
        • gobi03 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 21:53
          Nie wiem, czego CHCE ta dyrektorka, ale wiem, czego potrzebuje szkoła: stałej
          kontroli chorego dziecka przez osobę odpowiedzialną. Ten chuligan nie może sam
          chodzić po szkolnych korytarzach, bo jest niebezpieczny. Dyżurujący nauczyciel
          nie ma mocy oddziaływać na niego wychowawczom, bo się Łukasz nie poddaje takim
          działaniom.
          Nauczyciel to nie pielęgniarz z psychiatryka.
    • basia016 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 09:05
      Problem istnieje jeszcze w tym że nasze klasy są przeładowane,gdyby było mniej
      uczni w klasie nauczycielowi łatwiej byłoby dotrzeć do każdego ucznia.Problemem
      są także sztywne ramy nauczania,nauczyciel powinien mieć większą swobodę w
      prowadzeniu lekcji,mógłby wykazać się większą inicjatywą,bo zainteresowanie
      uczni tematem to połowa suksesu.Większość dzieci w klasie nudzi się na lekcji,i
      mówię tu o dzieciach zdrowych.
      Potępiacie chore dziecko,a ile problemów istnieje z dziećmi zdrowymi,bo każde
      dziecko ma swój gorszy dzień,tak samo zresztą jak my dorośli,w każdej szkole
      dochodzi do konfliktów z udziałem dzieci zdrowych,i co wszystkich w takim razie
      należałoby oddać pod sąd.
      Każdy powinien przypomnieć sobie swoje szkolne lata,czy nie bił się z kolegami?
      czy nie wyzywał ich?.Napewno tak i teraz wspominamy to z uśmiechem na twarzy,a
      gdyby trafiła nam się taka pani dyrektor gdzie nasz wybryk zakończyłby się
      sprawą w sądzie jak byśmy to wspominali i co czulibyśmy do takiego pedagoga.
    • jerzywal Pobudliwe dzieci czy nauczone lekceważenia otoczen 26.06.05, 10:58
      Oglądając "Opole" zauważyłem jak mała dziewczynka, gdy kamera spojrzała w jej
      stronę zaczęła robić niesympatyczne miny pokazujące jak bardzo leceważy
      wszystkich dookoła. Gdy kamera spojrzała w jej kierunku po raz drugi zaczęła
      machać ręka i się uśmiechać. Mam wrażenie jakby ktoś ją przywołał do porządku.
      Niestety jeśli się tego szybko nie zrobi to traktowanie otoczenia lekceważąco
      wchodziw krew a rodzice szukają usprawiedliwienia u lekarzy. Ci ostatni chętnie
      podejmują temat bo za tym stoją pieniądze.
      Codziennie dzieci karmione są przemocą. Wystarczy, że włączą telewizor, grę
      komputerową czy posłuchają relacji rodziców rozmawiających o pracy. Wszędzie
      walka, przemoc, głupota. W pracy walczy się z tymi, którzy chcą wypłynąć. Głupi
      szef, a takich jest przewaga, chce tylko efektów przynoszących mu wymierny
      zysk. Jego pracownicy mogą się zagryzać. Jego to nie obchodzi. Nie bierze pod
      uwagę prostego faktu, że pracownicy marnują czas na walkę z sobą a nie na
      rzeczywistą pracę. Rodzice przychodzą do domu oddziałowując wrogością na
      innych. To nie musi być działanie bezpośrednie na dzieci. Wystarczy, że
      opowiadają i komentują swe doznania innym dorosłym. Wystarczy, że naładowani
      negatywnie rozładowują się przez wygłaszanie komentarzy o ludziach, których
      widzą w telewizorze. Wystarczy ich mowa ciała.
      Nie zwracają przy tym uwagi na dzieci w pobliżu. Dzieci jednak szybko się uczą
      działań agresywnych. Sprawdzają na swych rówieśnikach jak to działa i jeśli są
      wystrczająco konsekwentni odkrywają, że to działa.
      Jak kiedyś jeden palant prawnik wymyślił "pomroczność jasną" tak teraz odkrywa
      się nadpobudliwość. A przecież nadpobudliwość nie oznacza agresji lecz
      nieumiejętność dłuższego skupienia się na jednym temacie. Takie dziecko wtedy
      podskakuje, porusza nogami, wreszcie zwraca uwagę na co innego niż powinno.
      Może zacząć od likwidacji agresji wokół nas a dopiero potem mówić o
      nadpobudliwości. Tabletkami tego się nie zwalczy.
      • czlowiek13 Re: Pobudliwe dzieci czy nauczone lekceważenia ot 27.06.05, 08:49
        jerzywal napisał:

        > się nadpobudliwość. A przecież nadpobudliwość nie oznacza agresji lecz
        > nieumiejętność dłuższego skupienia się na jednym temacie. Takie dziecko wtedy
        > podskakuje, porusza nogami, wreszcie zwraca uwagę na co innego niż powinno.

        Nie do końca. To, co opisujesz to nadruchliwość + zaburzenia koncentracji.
        Zaburzenia koncentracji to wbrew pozorom bardzo duży problem - przeciez w
        szkole dziaciak musi się koncentrować, a tu wciąż coś przeszkadza (odgłosy z
        zewnątrz klasy, przelatująca mucha, kroki na korytarzu). Brzmi absurdalnie,
        prawda? Ale tak jest, skupienie się na lekcji wymaga od takiego dziecka
        ogromnego wysiłku. Do nadruchliwości i zaburzeń koncentracji dochodzi
        impulsywność - czyli "najpierw działam - potem myślę". Poza tym "szukam
        akceptacji za wszelką cenę, więc czasem popisuję się, pajacuję" itd.

        więcej napisałam w
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25641085&a=25699503

        > Może zacząć od likwidacji agresji wokół nas a dopiero potem mówić o
        > nadpobudliwości. Tabletkami tego się nie zwalczy.

        Tu masz całkowitą rację. Problem polega na skutecznych sposobach likwidacji
        agresji (która w tym wypadku jest powikłaniem ADHD i tak bywa bardzo często).
        Zwróć uwagę, co proponują dyskutanci, często w bardzo agresywny i naładowany
        emocjami sposób - czyli dorosłe, zdrowe (?) osoby wymagają od chorego chłopca
        tego, czego sami nie spełniają - panowania nad emocjami. Lekiem ma być lanie
        i/lub całkowita izolacja. Powtórzę się więc: agresja chłopca jest wyrazem
        niskiej samooceny i poczucia bezradności wobec sytuacji. Oczywiście, że nie
        może w tym stanie uczestniczyć w lekcjach w klasie. Ma mieć nauczanie
        indywidualne w celu czasowej izolacji od innych dzieci. W tym czasie trzeba
        indywidualnie popracować nad tym, by poczuł się bezpiecznie (TAK! Agresja
        świadczy o tym, że w środku chłopca siedzi mały, przestraszony człowiek)
        podniosł samoocenę, poczuł, że coś mu się udaje. Ale tłum dyskutantów żąda
        krwi!

        Wracając jeszcze do leków - leki mogą poprawić funkcjonowanie dziecka poprzez
        zmniejszenie impulsywności. Wtedy dziecku jest łatwiej panować nad sobą.
        Sama jestem przeciwnikiem farmakologii ale czasem jest ona mniejszym złem.

        Pozdrawiam
        • gobi03 szkola musi zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczn 30.06.05, 00:56
          Ja nie żądam krwi, żadam zapewnienia bezpieczenstwa dzieciom, które nie są w
          stanie obronić się przed tym odmieńcem. Albo on się zmieni (w co nie wierzą już
          pedagodzy po wielu miesiącach obietnic matki), albo będzie przy nim krok w krok
          chodzić osoba odpowiedzialna, która zapewni bezpieczeństwo otoczeniu, albo
          Łukasz zostanie odizolowany od normalnych dzieci.
          Może szkola po prostu zatrudni jakiegoś ochroniarza, który będzie miał
          uprawnienie do fizycznego poskromienia, bo normalny nauczycuiel może mieć
          poważne nieprzyjemności, kiedy złapie ucznia za ręka, albo (nie daj Boże)
          obejmie go w celu unieruchomienia. Przy tym nauczyciele mają inne wykształcenie
          i nie należy żądać od nich poskramiania wariata.
          • czlowiek13 Re: szkola musi zapewnić bezpieczeństwo wszystkim 30.06.05, 07:40
            gobi03 napisał:

            > Ja nie żądam krwi, żadam zapewnienia bezpieczenstwa dzieciom, które nie są w
            > stanie obronić się przed tym odmieńcem. Albo on się zmieni (w co nie wierzą
            już
            > pedagodzy po wielu miesiącach obietnic matki), albo będzie przy nim krok w
            krok
            > chodzić osoba odpowiedzialna, która zapewni bezpieczeństwo otoczeniu, albo
            > Łukasz zostanie odizolowany od normalnych dzieci.
            > Może szkola po prostu zatrudni jakiegoś ochroniarza, który będzie miał
            > uprawnienie do fizycznego poskromienia, bo normalny nauczycuiel może mieć
            > poważne nieprzyjemności, kiedy złapie ucznia za ręka, albo (nie daj Boże)
            > obejmie go w celu unieruchomienia. Przy tym nauczyciele mają inne
            wykształcenie
            > i nie należy żądać od nich poskramiania wariata.

            Wiesz jaki wniosek wysnuwam po twojej odpowiedzi? Nie tylko twojej zresztą.
            Rozumienie tekstu czytanego nie jest najmocniejszą stroną naszego dorosłego
            społeczeństwa...
    • frank_drebin Kiedys to sie nazywalo rozwydrzony gowniarz, a nie 26.06.05, 13:08
      sydnrom "ADHD". Klaps w tylek i bedzie dobrze :)
    • marych Terroryzm lepszy od szkoły specjalnej? 26.06.05, 13:26
      Co sie cholera porobiło, ADHD, dyslekcja... bezstresowe wychowywanie..
      Za moich czasów tego nie było..
      Teraz dostaniesz norzem pod żebro i się okaże ze sprawca miał ADHD wiec mu nic
      nie zrobią, do tego był dyslektykiem wiec nie mógł przeczytac że to be kogos
      zabic...
      Lepiej niech bachor terroryzuje szkołę w imie wolności ADHD-tyków.
      Bo przeciez nie ma szkół specjalnych...
    • tomekjeden Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 14:14
      Zespół ADHD nie powinien być przedmiotem sporu sądowego, między szkołą a
      rodzicami. Mamy tutaj do czynienia z chamstwem "sowieckim", które nie uznaje
      zachowania opartego na chorobie za normalne. Myślenie takie, dotyczące wiele
      innych przypadłości związanych ze zdrowiem osoby ludzkiej, skrajnie chamskie i
      dzikie jest normą w Polsce. Szkoda, że tę normę podtrzymuje system polskiego
      wymiaru "sprawiedliwości". Czasami bycie Polakiem musi być obciążone wstydem.
    • login89 ADHD to choroba-fakt. Ale jedna chora osoba nie 26.06.05, 14:20
      może trzymać w szachu całego otoczenia tylko ze względu na to, że jest chora.
      Osobie chorej należy się szacunek, ale zdrowym również i wiele osób ze źle
      pojętej litości zapomina o tym. Cały proces toczy się w sumie o rzecz całkowicie
      zrozumiałą, bo trudno chyba żeby rodzice parudziesięciu dzieci akceptowali to,
      że jeden chory uczeń notorycznie zagrża ich dzieciom. Byliby chyba wyrodnymi
      rodzicami, gdyby na to nie zareagowali. Każda tolerancja ma swoje granice, a
      kończą się one tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. I proponuję po
      prostu nie przesadzać z humanitaryzmem i pamiętać, że nie tylko osoby chore mają
      swoje prawa.
      Sprawa druga - to, że ktoś jest chory nie oznacza chyba, że jest nietykalny i że
      nie można jego sprawy dać przed sąd. Jeżeli uczeń zagraża otoczeniu, jest
      nadpobudliwy i nie potrafi się kontrolować to znaczy, że jest ŹLE LECZONY.
      Lekarstwa na ADHD da się ustawić w ten sposób, że chore dziecko nie stanowi aż
      takiego obciążenia dla otoczenia. I jeżeli rodzice nie chcą się zgodzić na
      zmianę lecznia, to szkoła nie ma innego wyjścia jak tylko przeprowadzić to
      sądownie. Takie jest prawo. Jeżeli rodzice nie reagują na sugestie innego
      leczenia poddawane przez szkołę, a uczeń ewidentnie zagraża spokojowi w szkole,
      szkola ma wręcz obowiązek wystąpienia do sądu o zmianę leczenia. I to właśnie
      jest działanie również dla dobra dziecka. Pytanie dlaczego matka, która potrafi
      zrobić wokół całej sprawy szum medialny, nie umie iść ze swoim dzieckiem do
      właściwego lekarza i zażądać innego ustawienia leków. Podobno jest szeową
      ogranizacji, a więc ma informacje na temat właściwegpo leczenia i jego skutków w
      zasięgu ręki.
      • a_o_co_chodzi chyba dotknąłeś sedna sprawy 26.06.05, 14:36
        "Pytanie dlaczego matka, która potrafi zrobić wokół całej sprawy szum medialny,
        nie umie iść ze swoim dzieckiem do właściwego lekarza i zażądać innego
        ustawienia leków. Podobno jest szeową ogranizacji, a więc ma informacje na
        temat właściwegpo leczenia i jego skutków w zasięgu ręki."
        bo to wymaga większego wysiłku i cierpliwej pracy, a wygodniej jest (skoro
        przepisy jej to gwarantują) obarczyć tym wysiłkiem i szkołę i poszczególnych
        (złych i jak tu nam sugerują niekompetentnych) nauczycieli (których braki
        polegają głównie na tym, że nie są terapeutami), (złą) dyrekcję i przede
        wszystkim dzieci, które muszą (napewno wbrew swej i rodziców woli) obcować z
        kolegą, który im dokucza, przeszkadza, zagraża, obraża.
        • ilelito Re: farmakoterapia 26.06.05, 16:26
          Gdybys sie znał/a cokolwiek na ADHD, to byś wiedział/a jak trudno jest znaleźć
          właściwy lek i jaka w tym wszystkim jest rola szkoły.
          • login89 Re: farmakoterapia 26.06.05, 17:02
            Otóż muszę cię zmartwić: jestem psychologiem i trafiają do mnie zarówno dzieci z
            ADHD, jak i rodzice tych dzieci. Wiem, jak wygląda dziecko właściwie prowadzone
            farmakologiwcznie, a jak wygląda dziecko ze standardowym zestawem leków, danych
            na odczepnego. Wiem też, że właściwe ustawienie lekarstw jest trudne, ale nie
            niemożliwe. Tylko że w większości znanych mi przypadków lekarze wykazują się
            minimalnym zaangażowaniem i wolą dziecko badź ustawić w taki sposób, że leki w
            zasadzie nie działają, bądź zalekować do tego stopnia, że dziecko chodzi
            otępiałe i ma dodatkowe opóźnienia rozwojowe. Do właściwego ustawienia potrzeba
            wysiłku i zaangażowania. A - niestety mówię to z włąsnego doświadczenia -
            lekarzy z sercem znam niewielu.
            I jeszcze jedno - niebezpiecznie jest zakładać nie znając kogoś, na czym się
            zna, a na czym nie.
      • tomekjeden Re: ADHD to choroba-fakt. Ale jedna chora osoba n 26.06.05, 15:34
        Pytanie dlaczego matka, która potrafi
        > zrobić wokół całej sprawy szum medialny, nie umie iść ze swoim dzieckiem do
        > właściwego lekarza i zażądać innego ustawienia leków. Podobno jest szeową
        > ogranizacji, a więc ma informacje na temat właściwegpo leczenia i jego skutków
        > w
        > zasięgu ręki.


        W zasięgu ręki wyciągniętej po bakczysz? Czasami jest wstyd być Polakiem.
      • ilelito Re: ADHD to choroba-fakt. Ale jedna chora osoba n 26.06.05, 23:17
        login89 napisała:

        I jeżeli rodzice nie chcą się zgodzić na
        > zmianę lecznia, to szkoła nie ma innego wyjścia jak tylko przeprowadzić to
        > sądownie. Takie jest prawo. Jeżeli rodzice nie reagują na sugestie innego
        > leczenia poddawane przez szkołę, a uczeń ewidentnie zagraża spokojowi w
        szkole,
        > szkola ma wręcz obowiązek wystąpienia do sądu o zmianę leczenia. I to właśnie
        > jest działanie również dla dobra dziecka.

        Otóż to, szkoła nie propownowała nic, żadnych zmian, co dopiero zmiany leków -
        po prostu niedopełniła swoich obowiązków.
        Zresztą Pani dyrektor sama przyznała, że nie wie nawet, czego oczekuje po
        rozprawie...

        Poza tym, zgadzam się z Tobą w 100%, że dziecko zachowuje sie tak a nie inaczej
        bo leki są na razie źle dobrane. Ale skoro jesteś lekarzem, to wiesz zapewne
        jakie są objawy u dziecka w trakcie poszukiwania właściwego medykamentu. W
        takim właśnie okresie jest Łukasz i dlatego idzie na nauczanie indywidualne od
        września. Co jeszcze może zrobić rodzic?! I czy w tym świetle reakcja szkoły
        wydaje Ci się właściwa.
        Sam/a zresztą przyznajesz, że lekarze też zwykle nie przykładają się do
        właściwego dobrania leku, czy to jest powód do wytaczania sprawy rodzicom?!
    • ilelito Czy aby Pani dyrektor nie kłamie?! 26.06.05, 15:48
      Za moich czasów, gdy kolega zrobił krzywdę innemu dziecku szło się na skargę do
      wychowawczyni, a nie do Dyrektora. Tymczasem Pani dyrektor twierdzi, że "co
      chwila jakiś uczeń przybiega do niej z płaczem", bo Łukasz mu coś zrobił
      (opluł, kopnął). Nie sądzę, żeby aż tak wiele się zmieniło w tym względzie...
      Coś mi tu nie gra...
      • leenish niestety nie klamie 26.06.05, 20:27
        Otoz nie... zwyczajnie wychowawcy maja juz zwiazane rece i nie moga nic zrobic -
        czwarty rok upominania i wpisywania nagan nic nie dal, wiec pozostaje
        najwyzsza instancja i autorytet w szkole.
        Dodam, ze SP1 to nie moloch, kazdy rocznik liczy po dwie klasy, czyli gora 50
        osob, nie ma anonimowosci.

        kate
        • agatka113 Re: niestety nie klamie 26.06.05, 21:12
          Jak ma szkola zwiazane rece? W czym? Moze ustalic system kar i nagród jaki
          chce. Np - konsekwencja uderzenia kolegi jest siedzenie w pustej sali przez 10
          minut w samotnosci. To jest konsekwencja, ale musi dotyczyc WSZYSTKICH
          dzieci, ,a nie tylko tego z ADHD. Szkola moze miec wiele rozwiazan, punktowy
          system oceniania zachowania na przyklad. Nic takiego nie padlo , czyzby tylko
          pani dyrektor patrzyla na cala sytuacje? Nieudolnosc wychowawczyni.
          • leenish Re: niestety nie klamie 26.06.05, 21:53
            agatka113 napisała:

            > Jak ma szkola zwiazane rece? W czym? Moze ustalic system kar i nagród jaki
            > chce. Np - konsekwencja uderzenia kolegi jest siedzenie w pustej sali przez
            10
            > minut w samotnosci. To jest konsekwencja, ale musi dotyczyc WSZYSTKICH
            > dzieci, ,a nie tylko tego z ADHD. Szkola moze miec wiele rozwiazan, punktowy
            > system oceniania zachowania na przyklad. Nic takiego nie padlo , czyzby tylko
            > pani dyrektor patrzyla na cala sytuacje? Nieudolnosc wychowawczyni.

            W tym roku (IV klasa) funkcjonowal punktowy system oceniania i jakos nie
            przynioslo to rezultatow - widac marchewka tez nie skutkuje.
            Przykro mi to stwierdzac, ale musze raz jeszcze powtorzyc, ze na nic nawet
            najlepsi pedagodzy, gdy walczy sie z wzorcami wyniesionymi z domu.


            kate
      • ilelito Wnioski z dyskusji 26.06.05, 23:30
        Wnioski z tej dyskusji są takie: wszyscy musimy dowiedzieć się jeszcze wiele o
        tym zespole zaburzeń - zarówno rodzice, jak i nauczyciele oraz psychiatrzy i
        psycholodzy (bo specjalistów w tej dziedzinie można znaleźć tylko w kilku
        miastach Polski!!!).

        Dziękuję tą drogą wszystkim życzliwym i poszukującym wiedzy na temat ADHD
        pedagogów - po woli jest ich coraz więcej. Rodzice dzieci nadpobudliwych i one
        same potrzebują Was jak powietrza! Jesteście dla nich drogowskazem.
        Pozdrawiam wszystkich dyskutantów
        • piotr.lewandowicz Re: Wnioski z dyskusji 26.06.05, 23:38
          jakie wnioski??

          > wszyscy musimy dowiedzieć się jeszcze wiele o
          > tym zespole zaburzeń - zarówno rodzice, jak i nauczyciele oraz psychiatrzy i
          > psycholodzy (bo specjalistów w tej dziedzinie można znaleźć tylko w kilku
          > miastach Polski!!!)

          Mama Łukasza o ADHD wie wszystko, i co?

          • ilelito Re: Wnioski z dyskusji 26.06.05, 23:51
            Nikt nie wie wszystkiego o ADHD, ta wiedza ciągle się tworzy. Schorzenie
            zaczęto badać dopiero ze dwadzieścia lat temu w Stanach, a gdzie nam tam do ich
            poziomu...
            W Krakowie nie ma w ogóle psychiatry dziecięcego, który się na tym zna (chyba,
            że się pojawił w ciągu dwóch tygodni - to przepraszam). Jest kilku w Warszawie
            i nie wiem, czy gdzieś jeszcze, więc kto ma tę wiedzę nieść do ludu...? W tym
            problem, a konsekwencje niewiedzy dorosłych ponoszą dzieci...

            Matka Łukasza wcale nie twierdzi tak jak mówisz - znam ją.
            • piotr.lewandowicz Re: Wnioski z dyskusji 27.06.05, 09:30
              ilelito, słuchasz, co się do Ciebie mówi?

              Matka Łukasza działa w stowarzyszeniu na rzecz obrony dzieci z ADHD, czyli wie
              mnóstwo o chorobie i podejrzewam, że LEPIEJ NIŻ KTOKOLWIEK INNY wie jak ją
              leczyć. Mimo to, niestety, nie udało jej się zrobić nic, żeby dziecku pomóc (z
              jego zachowaniem jest coraz gorzej). Można więc tu powiedzieć o jej klęsce jako
              rodzica, mimo to całą odpowiedzialność za porażkę zwala na szkołę, bo przecież
              nauczyciel jest wychowawcą, powinien się dokształcać, powinien pomagać, itepe.
              Nauczyciel ma w szkole dziesiątki innych dzieci z najróżniejszymi innymi
              problemami + plus mają, co za niespodzianka, swoje rodziny, SWOJE dzieci, które
              w większym lub mniejszym stopniu moga być problematyczne, jednym słowem - mają
              TEŻ inne sprawy na głowie. Mimo to powinni wszystko rzucić i całe swoje siły i
              środki zebrać, żeby pomóc Łukaszowi.

              Poza tym, nie doczekałem się odpowiedzi, jak rozstrzygnąć kwestię szkoleń
              nauczycieli w tym kierunku. Zresztą, ktoś już zauważył, dzieckiem agresywnym,
              potrafiącym wyrządzić krzywdę drugiemu dziecku powinien zająć się ktoś inny ...
              • elalech Re: Wnioski z dyskusji 28.06.05, 00:11
                Panie Piotrze.Rodzice chorych dzieci tworzą stowarzyszenia,aby wspólnymi siłami
                pomagać dzieciom i sobie nawzajem.To ma znaczyć że są specjalistami od danej
                choroby?Tak jak rodzic dziecka ,które złamało nogę jest specjalistą w hirurgii?
                Rodzice dziecka z ADHD nie mają lekkiego życia:brak specjalistów,nietolerancja
                społeczeństwa,ignorancja w szkole.Kto jest winien tej sytuacji-rodzice tych
                dzieci?Oczekują pomocy od szkoły i mają do tego prawo.
                Co do szkoleń-czy to rodzice mają się martwić jak doksztaucić nauczycieli?To
                chyba rola zwierzchników.Jest problem i to coraz powszechniejszy,więc zamiast
                szukać winnych,niech każdy robi co do niego należy.Naucyciel to też
                wychowawca,nie tylko grzecznych dzieci.Jeśli ma problem to też może poszukać
                pomocy.Znam takich nauczycieli,którzy mając problemy z uczniem,prosili o pomoc
                np.psychologa z Ośrodka Interwencji Kryzysowej.Rezultaty były doskonałe.Też
                mają rodziny,nawet czworo dzieci i jeszcze jedno: SERCE DO SWOJEJ PRACY.Nie idą
                po linii najmniejszego oporu,nie szukają winnych.Kochają dzieci więc chcą im
                pomóc.
        • elalech Re: Wnioski z dyskusji 27.06.05, 01:17
          O Boże,ilu mamy specjalistów na forum!I to jakiej klasy!Po przeczytaniu notatki
          prasowej postawili diagnozę:1}wredny bachor jest po prostu wykorzystywany
          seksualnie przez nieudaczników,którzy nagłaśniają całą sytuację,aby ukryć swoje
          zboczenie,2)znęcają się fizycznie nad dzieckiem,3)powinni znęcać się fizycznie
          nad dzieckiem,4)nie chodzą do specjalistów,5)specjaliści dają się oszukiwać
          itp.itd.Takie wnioski można wysnuć czytając to forum.
          A może ktoś zaczekałby na wyrok sądu,albo zwrócił uwagę na podpisane wcześniej
          przez Panią Dyrektor ustalenia lub polecił dobrego specjalistę?
          W moim blisko 70 tys.mieszkańców mieście mamy pierwszego psychiatrę dziecięcego!
          Przyjmuje od 4 miesięcy 5 godz.tygodniowo(dzieci),(nie specjalizuje się w
          zaburzeniach zachowania).Pierwsze badanie trwa ok.2godz.Nie ma terapii ani dla
          rodziców,ani dla dzieci z ADHD.A dzieci takich jest naprawdę dużo.Może trzeba
          pomóc tym dzieciom i ich rodzicom,a nie odsądzać ich od czci i wiary.
          Przepraszam,piszę może chaotycznie,ale jestem zbulwersowana opiniami niektórych
          osób.POMÓŻMY A NIE POTĘPIAJMY!
    • piotr.lewandowicz uprzejme pytanie 26.06.05, 18:17
      Matka Łukasza działa w organizacji uświadamiającej, czym jest ta choroba. Wie
      na pewno o niej najwięcej ze wszystkich. Zna swojego syna jak nikt, wychowywała
      go całe jego życie. Prowadzała na terapię, ale, jak widać, nie była w stanie mu
      pomóc. Dlaczego wymagacie, żeby wszyscy nauczyciele w szkole, łącznie z panią
      dyrektor, przechodzili kosztowne szkolenia (za nasze, podatników, pieniądze) i
      żeby to oni wzięli na siebie ciężar łagodzenia/zapobiegania/niwelowania skutków
      zachowania Łukasza? Domyślam się, że ci wszyscy nauczyciele powinni też być w
      stanie zaoferować psychologiczną pomoc dziecio, które padają ofiarą Łukasza.
      Czy forumowicze to postulujący zdają sobie sprawę, jak KOSZTOWNE jest
      prowadzenie takich szkoleń? I jeszcze jedno - czy szkolenie powinno się odbywać
      na zapas, czy dopiero wtedy, kiedy do szkoły trafi dziecko z objawami tej
      choroby? Jak długo się ją diagnozuje? Jeżeli szkoła zaczyna się we wrześniu,
      prawdopodobnie w listopadzie się okaże, że "coś jest nie tak." Rozumiem, że
      szkolenie jest rozciągnięte w czasie, nauczyciele moga je ukończyć w
      marcu/kwietniu. Od września do tego czasu inne dzieci są narażone na ataki
      dziecka z zespołem nadpobudliwości. Nie bagatelizuję i nie zaprzeczam - to JEST
      choroba, ale czy ktoś mądrzejszy ode mnie mógłby mi odpowiedzieć na postawione
      przeze mnie pytania?

      Jeszcze jedno, w szkole są też dzieci z innymi problemami - przemoc w rodzinie,
      wykorzystywanie seksualne, skrajne ubóstwo, często głód, problemy z nauką. Czy
      naprawdę nauczyciele są odpowiedzialni za wszelką pomoc?

      Pozdrawiam i liczę na odpowiedź.
      Piotr
      • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 18:22
        następna rzecz - kiedy nauczyciele mają przechodzić te szkolenia? po godzinach?
        a kto im za to zapłaci? to już jest dodatkowy koszt, bo koszt szkolenia, bo
        koszt nadgodzin, zapytam jeszcze raz - jeżeli MATKA tego dziecka nie jest w
        stanie mu pomóc, z całym szacunkiem do niej i jej syna, czy wszyscy inni mają
        zawalać swój wolny czas, zaniedbywać SWOJE rodziny, biec z pomocą, bo w całej
        szkole jest tylko jedno dziecko wymagające takiej pomocy? Powtórzę, co dziecko
        to problem, ani nauczyciele ani dyrekcja nie są w stanie pomóc wszystkim, tu
        wszystkie siły są mobilizowane, żeby pomóc jednemu.
        • agatka113 Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 21:17
          Nauczyciele maja pracowac 40 godzin - poczytaj czlowieku karte nauczyciela. 18
          w szkole z dzieciakami - reszta sprawdzanie zeszytów, i doksztalcanie sie!
          Dzieci - molestowane seksualnie, z zaburzeniami zachwania, zaniedbane, z FAS
          (zespól poalkoholowy tak czesty w Polsce) - zachowuja sie czesto jak dzieci z
          ADHD i w stosunku do nich powinno sie stosowac takie same metody jak przy ADHD.
          Lekko liczac wspomniane dzieci to okolo 25% kazdej klasy. Co najmniej. Czy to
          malo i nalezy je zostawic odlogiem?
          • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 21:49
            Jeszcze raz, bo chyba nie dotarło - Łukasz ma kilkanaście lat, tak? chory był
            od zawsze, czyli również w wieku lat siedmiu, kiedy matka posłała go pierwszy
            raz do szkoły; przez cały ten czas nie udało jej się wyleczyć syna, w powody
            nie wnikam, po prostu ich nie znam. Ktoś napisał wyżej, że wydalenie chłopca ze
            szkoły będzie porażką pedagogów; dlaczego nikt po imieniu nie nazwie porażki
            jego RODZICÓW??? Nie dziwię się dyrektorce szkoły, że podała sprawę do sądu. To
            na rodzicach spoczywa obowiązek wychowania dzieci, a nie na dyrektorce szkoły!
            Dziecko w domu jest godzin 17-18, w szkole resztę. Dlaczego tak łatwo
            rozgrzesza się rodziców i całą odpowiedzialność zwala na szkołę?? Piszesz, że
            25% dzieci z różnych powodów zachowuje się w ten sam sposób co osoby cierpiące
            na ADHD, to chyba bzdura. Przecież ten chłopiec, o którym jest artykuł to jeden
            przypadek na kilkaset osób.

            Przypomnijmy, że matka Łukasza jest w "komfortowej sytuacji" - działa w
            stowarzyszeniu, wie mnóstwo na temat tej choroby, powinna wiedzieć, jak pomóc
            swojemu synowi, niestety nie udało jej się, ale całą odpowiedzialność przenosi
            na nauczycieli syna ... Co mają powiedzieć rodzice, którzy nie rozumieją takich
            zachowań swoich dzieci, nie mają wiedzy i nie potrafią rozpoznać choroby?

            I nie odpowiedziałaś mi, jak to ma być z tym dokształcaniem nauczycieli - czy
            mają się dokształcać w kierunku ADHD na zapas (a potem trafi się jeden
            przypadek na całą szkołę), czy dopiero wtedy, gdy ktoś taki się pojawi, a
            jeżeli się pojawi, to co robić do czasu skończenia przez nauczycieli szkolenia?
            Jak bronić inne dzieci do tego czasu? Proszę odpowiedz mi na to pytanie.

            pozdrawiam
            • ilelito Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 23:01
              Naturalnie, że za wczasu nauczyciele muszą się przygotować. Statystycznie w
              każdej klasie jest jedno dziecko z ADHD.
              • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 23:12
                ilelito, przesadzasz, mam znajomą w gimnazjum, w swojej karierze nie napotkała
                takiego przypadku
                • ilelito Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 23:52
                  To o niej dobrze nie świadczy...
                  • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 09:14
                    napisałaś, że statystycznie w każdej klasie znajduje się dziecko z ADHD, ja
                    napisałem, że moja znajoma w swojej karierze w gimnazjum nie spotkała się z
                    takim przypadkiem, twoja reakcja - to o niej dobrze nie świadczy ...

                    śmiać się czy płakać?
                • czlowiek13 Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 14:47
                  piotr.lewandowicz napisał:

                  > ilelito, przesadzasz, mam znajomą w gimnazjum, w swojej karierze nie
                  napotkała
                  > takiego przypadku

                  Niekoniecznie. Być może spotkała tych szczęśliwszych ADHD-owców, którym po
                  drodze nie zniszczono poczucia własnej wartości i zupełnie inaczej
                  funkcjonowali. Być może znajoma należy do mądrych ludzi i zupełnie nieświadomie
                  umiała pracować z takim dzieckiem? Piotrze - tych ludzi jest bardzo dużo i
                  bardzo różnie funkcjonują. Obraz ADHD zmienia się wraz z wiekiem - maleje
                  impulsywność, nasilają się zaburzenia koncentracji. Jeśli dziecko bezboleśnie
                  przebrnie przez początkową fazę nauczania - potem jest mu nieco łatwiej...
                  Dziecko z ADHD to nie potwór, który wpada do klasy i rzuca się na inne dzieci.
                  Jeśli tak się dzieje - doszło do strasznych powikłań, o kórych już pisałam w
                  innych wypowiedziach.

                  Pozdrawiam
      • rozowykot Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 20:26
        Tak, są odpowiedzialni jeśli mamy ich nazywać pedagogami i wychowawcami.Jest to
        teoretycznie jedyna grupa ludzi, która powinna mieć choć elementarne fachowe
        wykształcenie. Przecież na wszystko trzeba mieć papier tylko na wychowanie
        dzieci wystarczą nzrządy rozrodcze , bo nikt nie uczy powszechnie/choćby w
        podstawówce/ jak być rodzicem. Uczy się pływać, przepisów drogowych,obsługi
        komputera ...to dobrze, ale tylko wiedza "rodzicielska " będzi potrzebna
        każdemu.Dlatego tę rolę pedagogicznego przewodnika powinien pełnić nauczyciel.
        To nie zawód to powołanie, ale chyba większość o tym zapomniala. Szlag mnie
        trafia jak słyszę od smarkuli w szkole, że za takie pieniądze nie będzie się
        starać. Mnie guzik obchodzi ile ona zarabia , to sprawa ZNP, jak się podjęla
        to niech pracuje , albo precz ze szkoły i nie demoralizować dzieci
        • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 21:53
          rozowykot napisała:

          > Tak, są odpowiedzialni jeśli mamy ich nazywać pedagogami i wychowawcami.Jest
          to
          >
          > teoretycznie jedyna grupa ludzi, która powinna mieć choć elementarne fachowe
          > wykształcenie. Przecież na wszystko trzeba mieć papier tylko na wychowanie
          > dzieci wystarczą nzrządy rozrodcze , bo nikt nie uczy powszechnie/choćby w
          > podstawówce/ jak być rodzicem. Uczy się pływać, przepisów drogowych,obsługi
          > komputera ...to dobrze, ale tylko wiedza "rodzicielska " będzi potrzebna
          > każdemu.Dlatego tę rolę pedagogicznego przewodnika powinien pełnić
          nauczyciel.

          Kobieto, o czym Ty piszesz??? Przecież to niedorzeczne - to nauczyciele w
          szkole mają wychowywać nasze dzieciaki? Wyjaśnij, proszę, na czym w takim razie
          ma polegać rola rodzica?


          > To nie zawód to powołanie, ale chyba większość o tym zapomniala. Szlag mnie
          > trafia jak słyszę od smarkuli w szkole, że za takie pieniądze nie będzie się
          > starać. Mnie guzik obchodzi ile ona zarabia , to sprawa ZNP, jak się podjęla
          > to niech pracuje , albo precz ze szkoły i nie demoralizować dzieci

          A to już zupełnie nie na temat, nikt tu nie użył argumentu niskich płac, tylko
          zapłaty za nadgodziny, a to jakby różnica. Nigdzie też w całym wątku nie ma
          śladu o tym, jakoby nauczyciele mieli demoralizować dzieci. Może lepiej pisz na
          temat.
          • rozowykot Re: uprzejme pytanie 26.06.05, 23:45
            To rodzice mają wychowywać , ale, niestety ,nie robią tego. Dlatego też dobrze
            jest jeśli chociaż szkoła trochę pomoże. I proszę mi tu mie mówić , ze rodzice
            się starają , Z moich 35 letnich doświadczeń w państwowych szkołach
            podstawowych i średnich wynika, że rodzicom zależy na dobrych stopniach , a
            czy zasłużone to nieważne. Mniej więcej połowa rodziców jest taka .No i na
            dodatek , jeśli dziecko ma problemy, bo np długo było nieobecne i mu nauczyciel
            chce pomóc za darmo po lekcjach, to usłyszy, że się czepia i znęca . Taka jest
            rzeczywistość, ,a ten nieszczęsny chłopic z ADHD to zamiast terapii rodzinnej
            ma matkę działaczkę. Dobrze byłoby czytać uważnie.
            • ilelito Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 00:03
              rozowykot napisała:

              ten nieszczęsny chłopic z ADHD to zamiast terapii rodzinnej
              > ma matkę działaczkę. Dobrze byłoby czytać uważnie.

              Terapię rodzinną też ma. Nie pamiętam czy jest to napisane w art. na
              ogólnopolskiej część Gazety. Jeśli nie to jest w art. z dnia poprzedniego w
              krakowskim dodatku, bo od tego wszystko się zaczęło. Był dużo bardziej obszerny
              i na korzyść matki. Optyka dziennikarki zmieniła się po niekorzystnym dla matki
              materiale w Faktach na TVN, gdy sama badała sprawę wykazała, że Dyrektorka się
              stasznie plącze w wyjaśnieniach.
              Załączyłabym link, ale net nie chce działać. Potem załączę, ale można go
              znaleźć wrzucając w wyszukiwarce Gazety hasło adhd - tam są wszystkie art. na
              ten temat, w tym oba o Łukaszu.
            • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 09:19
              najpierw napisałaś:

              Tak, są odpowiedzialni jeśli mamy ich nazywać pedagogami i wychowawcami.Jest to
              teoretycznie jedyna grupa ludzi, która powinna mieć choć elementarne fachowe
              wykształcenie. Przecież na wszystko trzeba mieć papier tylko na wychowanie
              dzieci wystarczą nzrządy rozrodcze , bo nikt nie uczy powszechnie/choćby w
              podstawówce/ jak być rodzicem. Uczy się pływać, przepisów drogowych,obsługi
              komputera ...to dobrze, ale tylko wiedza "rodzicielska " będzi potrzebna
              każdemu.Dlatego tę rolę pedagogicznego przewodnika powinien pełnić nauczyciel.
              To nie zawód to powołanie, ale chyba większość o tym zapomniala. Szlag mnie
              trafia jak słyszę od smarkuli w szkole, że za takie pieniądze nie będzie się
              starać. Mnie guzik obchodzi ile ona zarabia , to sprawa ZNP, jak się podjęla
              to niech pracuje , albo precz ze szkoły i nie demoralizować dzieci



              potem napisałaś:

              rozowykot napisała:

              > To rodzice mają wychowywać , ale, niestety ,nie robią tego. Dlatego też
              dobrze
              > jest jeśli chociaż szkoła trochę pomoże. I proszę mi tu mie mówić , ze rodzice
              >
              > się starają , Z moich 35 letnich doświadczeń w państwowych szkołach
              > podstawowych i średnich wynika, że rodzicom zależy na dobrych stopniach , a
              > czy zasłużone to nieważne. Mniej więcej połowa rodziców jest taka .No i na
              > dodatek , jeśli dziecko ma problemy, bo np długo było nieobecne i mu
              nauczyciel
              >
              > chce pomóc za darmo po lekcjach, to usłyszy, że się czepia i znęca . Taka
              jest
              > rzeczywistość, ,a ten nieszczęsny chłopic z ADHD to zamiast terapii rodzinnej
              > ma matkę działaczkę. Dobrze byłoby czytać uważnie.

              jedno stoi w sprzeczności do drugiego, o tym że dziecko ma matkę działaczkę
              napisałem najpierw ja, później ty, ciągle będę się upierał, że wychowaniem
              dziecka powinni się zająć RODZICE, a nie SZKOŁA. A o tym, że rodzice od szkoły
              żądają niemożliwego (dobre oceny za nic, ulgowe traktowanie niektórych
              uczniów), wiele osób pisało już wyżej

      • czlowiek13 Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 09:30
        piotr.lewandowicz napisał:

        > Matka Łukasza działa w organizacji uświadamiającej, czym jest ta choroba. Wie
        > na pewno o niej najwięcej ze wszystkich.

        Racja. I należy jej się OLBRZYMI PODZIW. Myslisz, że nie wolałaby chodzić
        spokojnie do pracy i nie zgłębiać tajników zaburzeń. Zwłaszcza tak
        kontrowersyjnych jak ADHD?

        >Zna swojego syna jak nikt, wychowywała
        >
        > go całe jego życie. Prowadzała na terapię, ale, jak widać, nie była w stanie
        mu
        >
        > pomóc. Dlaczego wymagacie, żeby wszyscy nauczyciele w szkole, łącznie z panią
        > dyrektor, przechodzili kosztowne szkolenia (za nasze, podatników, pieniądze)
        i
        > żeby to oni wzięli na siebie ciężar łagodzenia/zapobiegania/niwelowania
        skutków
        >
        > zachowania Łukasza? Domyślam się, że ci wszyscy nauczyciele powinni też być w
        > stanie zaoferować psychologiczną pomoc dziecio, które padają ofiarą Łukasza.
        > Czy forumowicze to postulujący zdają sobie sprawę, jak KOSZTOWNE jest
        > prowadzenie takich szkoleń? I jeszcze jedno - czy szkolenie powinno się
        odbywać
        >
        > na zapas, czy dopiero wtedy, kiedy do szkoły trafi dziecko z objawami tej
        > choroby? Jak długo się ją diagnozuje?
        >Jeżeli szkoła zaczyna się we wrześniu,
        > prawdopodobnie w listopadzie się okaże, że "coś jest nie tak." Rozumiem, że
        > szkolenie jest rozciągnięte w czasie, nauczyciele moga je ukończyć w
        > marcu/kwietniu. Od września do tego czasu inne dzieci są narażone na ataki
        > dziecka z zespołem nadpobudliwości. Nie bagatelizuję i nie zaprzeczam - to
        JEST
        >
        > choroba, ale czy ktoś mądrzejszy ode mnie mógłby mi odpowiedzieć na
        postawione
        > przeze mnie pytania?
        >

        Z jakiejś przyczyny chorobę diagnozuje się dopiero, gdy dziecko trafia do
        szkoły, ew. do przedszkola. Dlaczego? Tam sprawia najwięcej problemów, bo
        zostaje wtłoczone w system reguł, z których przestrzeganiem ma problemy. Ma
        problemy nie dlatego, że było do tej pory źle wychowywane. Ma problemy, bo
        inaczej funkcjonuje jego mózg (są teorie mówiące, że takie właśnie
        funkcjonowanie mózgu człowieka - to przyszłość). W tym momencie wiele zależy od
        odbioru i wpływu otoczenia - jeśli dziecko spotka się z akceptacją swojej osoby
        (to nie jest równoznaczne z akceptacją niepożądanych zachowań, które należy w
        mądry sposób korygować w każdej placówce edukacyjnej) wszystko jest na dobrej
        drodze. Często jeśli dzieciak ma szczęście i trafia na mądrych ludzi (a to nie
        ma nic wspólnego ze szkoleniami) - przechodzi przez edukację bezboleśnie.
        Oczywiście wiele tu też zależy od formy ADHD (może być łagodna lub cięższa).
        Jeśli dziecko z ADHD od najmłodszych lat bywa odbierane negatywnie przez
        otoczenie - zaczynają się problemy, które mogą doprowadzić do powikłań.
        Sytuacja chłopca z artykułu jest już bardzo trudna. W tym momencie faktycznie
        potrzebna jest pomoc osób przeszkolonych, by była skuteczna. Zwróć uwagę, że
        dużo wcześniej matka Łukasza proponowała bezpłatne szkolenia dla nauczycieli
        (prawdopodobnie widząc, że sprawy toczą się źle). Szkoła odmówiła. Żeby się nie
        powtarzać a zawrzeć jak najwięcej informacji polecam:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25641085&a=25671529
        > Jeszcze jedno, w szkole są też dzieci z innymi problemami - przemoc w
        rodzinie,
        >
        > wykorzystywanie seksualne, skrajne ubóstwo, często głód, problemy z nauką.
        Czy
        > naprawdę nauczyciele są odpowiedzialni za wszelką pomoc?

        Myślę, że każdy człowiek, który obserwuje krzywdę ludzką jest odopowiedzialny
        za wszelką pomoc, a przynajmniej zauważenie problemu i próby pomocy. Potrzebna
        jest otwartość, a nie odwracanie się plecami i zamykanie oczu, bo przez to
        problem nie zniknie. Może być tylko gorzej.


        Pozdrawiam
        • piotr.lewandowicz Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 09:41
          czlowiek13 napisała:

          > Racja. I należy jej się OLBRZYMI PODZIW. Myslisz, że nie wolałaby chodzić
          > spokojnie do pracy i nie zgłębiać tajników zaburzeń. Zwłaszcza tak
          > kontrowersyjnych jak ADHD?

          A kto, jeśli nie O N A powinien się tym zajmować? Przecież ma chorego syna,
          który stanowi zagrożenie dla innych dzieci.

          > Z jakiejś przyczyny chorobę diagnozuje się dopiero, gdy dziecko trafia do
          > szkoły, ew. do przedszkola. Dlaczego? Tam sprawia najwięcej problemów, bo
          > zostaje wtłoczone w system reguł, z których przestrzeganiem ma problemy. Ma
          > problemy nie dlatego, że było do tej pory źle wychowywane. Ma problemy, bo
          > inaczej funkcjonuje jego mózg (są teorie mówiące, że takie właśnie
          > funkcjonowanie mózgu człowieka - to przyszłość). W tym momencie wiele zależy
          < od odbioru i wpływu otoczenia - jeśli dziecko spotka się z akceptacją swojej
          > osoby (to nie jest równoznaczne z akceptacją niepożądanych zachowań, które
          > należy w mądry sposób korygować w każdej placówce edukacyjnej) wszystko jest
          > na dobrej drodze. Często jeśli dzieciak ma szczęście i trafia na mądrych
          > ludzi (a to nie ma nic wspólnego ze szkoleniami) - przechodzi przez edukację
          bezboleśnie.
          > Oczywiście wiele tu też zależy od formy ADHD (może być łagodna lub cięższa).
          > Jeśli dziecko z ADHD od najmłodszych lat bywa odbierane negatywnie przez
          > otoczenie - zaczynają się problemy, które mogą doprowadzić do powikłań.
          > Sytuacja chłopca z artykułu jest już bardzo trudna. W tym momencie faktycznie
          > potrzebna jest pomoc osób przeszkolonych, by była skuteczna. Zwróć uwagę, że
          > dużo wcześniej matka Łukasza proponowała bezpłatne szkolenia dla nauczycieli
          > (prawdopodobnie widząc, że sprawy toczą się źle). Szkoła odmówiła. Żeby się
          nie
          >
          > powtarzać a zawrzeć jak najwięcej informacji polecam:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25641085&a=25671529

          to wszystko piękni brzmi w teorii, dzieci, które padły ofiarą chorego/ej nie
          zastanawiają się nad tym wszystkim, my, dorośli, jesteśmy w stanie zrozumieć te
          zachowania, wytłumaczyć je nieprawidłowym wydzielaniem się substancji w mózgu,
          dziecki oplute i skopanie - nie, i na tym polega cała różnica, dziecko
          pokrzywdzone widzi tylko swoją krzywdę i ambiwalentny stosunek dorosłych
          do "winowajcy" - on może się agresywnie zachowywać, ja nie mogę mu oddać,
          gdybym ja coś takiego zrobił, miałbym obniżone zachowanie, itd. Dzieci nie
          rozumieją potrzeby nadstawiania drugiego policzka dla dobra sprawy.


          > Myślę, że każdy człowiek, który obserwuje krzywdę ludzką jest odopowiedzialny
          > za wszelką pomoc, a przynajmniej zauważenie problemu i próby pomocy.
          Potrzebna
          > jest otwartość, a nie odwracanie się plecami i zamykanie oczu, bo przez to
          > problem nie zniknie. Może być tylko gorzej.

          Tak, ja to wszystko rozumiem, ale wkleję jeszcze raz swoje pytanie:

          Matka Łukasza działa w stowarzyszeniu na rzecz obrony dzieci z ADHD, czyli wie
          mnóstwo o chorobie i podejrzewam, że LEPIEJ NIŻ KTOKOLWIEK INNY wie jak ją
          leczyć. Mimo to, niestety, nie udało jej się zrobić nic, żeby dziecku pomóc (z
          jego zachowaniem jest coraz gorzej). Można więc tu powiedzieć o jej klęsce jako
          rodzica, mimo to całą odpowiedzialność za porażkę zwala na szkołę, bo przecież
          nauczyciel jest wychowawcą, powinien się dokształcać, powinien pomagać, itepe.
          Nauczyciel ma w szkole dziesiątki innych dzieci z najróżniejszymi innymi
          problemami + plus mają, co za niespodzianka, swoje rodziny, SWOJE dzieci, które
          w większym lub mniejszym stopniu moga być problematyczne, jednym słowem - mają
          TEŻ inne sprawy na głowie. Mimo to powinni wszystko rzucić i całe swoje siły i
          środki zebrać, żeby pomóc Łukaszowi.

          człowieku z trzynastką, jeśli możesz ustosunkuj się do tego, co napisałem u
          góry,
          pozdrawiam

          • czlowiek13 Re: uprzejme pytanie 27.06.05, 10:17
            piotr.lewandowicz napisał:

            > czlowiek13 napisała:
            >
            > > Racja. I należy jej się OLBRZYMI PODZIW. Myslisz, że nie wolałaby chodzić
            >
            > > spokojnie do pracy i nie zgłębiać tajników zaburzeń. Zwłaszcza tak
            > > kontrowersyjnych jak ADHD?
            >
            > A kto, jeśli nie O N A powinien się tym zajmować?

            Przecież się zajmuje. Skąd zatem to pytanie?


            > Przecież ma chorego syna,
            > który stanowi zagrożenie dla innych dzieci.

            I gdy chciała temu zapobiec i robiła wszystko, co w jej mocy - trafiła na mur
            niechęci i brak współpracy ze strony szkoły. Jak sądzisz, co jeszcze mogła
            zrobić?

            > > Z jakiejś przyczyny chorobę diagnozuje się dopiero, gdy dziecko trafia do
            >
            > > szkoły, ew. do przedszkola. Dlaczego? Tam sprawia najwięcej problemów, bo
            >
            > > zostaje wtłoczone w system reguł, z których przestrzeganiem ma problemy.
            > Ma
            > > problemy nie dlatego, że było do tej pory źle wychowywane. Ma problemy, b
            > o
            > > inaczej funkcjonuje jego mózg (są teorie mówiące, że takie właśnie
            > > funkcjonowanie mózgu człowieka - to przyszłość). W tym momencie wiele zal
            > eży
            > < od odbioru i wpływu otoczenia - jeśli dziecko spotka się z akceptacją swo
            > jej
            > > osoby (to nie jest równoznaczne z akceptacją niepożądanych zachowań, któr
            > e
            > > należy w mądry sposób korygować w każdej placówce edukacyjnej) wszystko j
            > est
            > > na dobrej drodze. Często jeśli dzieciak ma szczęście i trafia na mądrych
            > > ludzi (a to nie ma nic wspólnego ze szkoleniami) - przechodzi przez eduka
            > cję
            > bezboleśnie.
            > > Oczywiście wiele tu też zależy od formy ADHD (może być łagodna lub cięższ
            > a).
            > > Jeśli dziecko z ADHD od najmłodszych lat bywa odbierane negatywnie przez
            > > otoczenie - zaczynają się problemy, które mogą doprowadzić do powikłań.
            > > Sytuacja chłopca z artykułu jest już bardzo trudna. W tym momencie faktyc
            > znie
            > > potrzebna jest pomoc osób przeszkolonych, by była skuteczna. Zwróć uwagę,
            > że
            > > dużo wcześniej matka Łukasza proponowała bezpłatne szkolenia dla nauczyci
            > eli
            > > (prawdopodobnie widząc, że sprawy toczą się źle). Szkoła odmówiła. Żeby s
            > ię
            > nie
            > >
            > > powtarzać a zawrzeć jak najwięcej informacji polecam:
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25641085&a=25671529
            >


            > to wszystko piękni brzmi w teorii

            To nie jest teoria. Poszukaj wypowiedzi pedagogów, którzy pracowali z takimi
            dziećmi. Książki na temat metod nauczania rownoległego też powstały na bazie
            praktycznej pracy z takimi dziećmi.

            > dzieci, które padły ofiarą chorego/ej nie
            > zastanawiają się nad tym wszystkim, my, dorośli, jesteśmy w stanie zrozumieć
            te
            >
            > zachowania, wytłumaczyć je nieprawidłowym wydzielaniem się substancji w
            mózgu,
            > dziecki oplute i skopanie - nie, i na tym polega cała różnica, dziecko
            > pokrzywdzone widzi tylko swoją krzywdę i ambiwalentny stosunek dorosłych
            > do "winowajcy" - on może się agresywnie zachowywać, ja nie mogę mu oddać,
            > gdybym ja coś takiego zrobił, miałbym obniżone zachowanie, itd. Dzieci nie
            > rozumieją potrzeby nadstawiania drugiego policzka dla dobra sprawy.

            Czyżby na nic było moje tłumaczenie, jak doszło takiej sytuacji? Powtórzę raz
            jeszcze - nikt nie daje pozwolenia na agresywne zachowania, bez względu czy
            prezentuje je dziecko z zaburzeniami czy bez. Próbowałam wytłumaczyć jak można
            było do tego nie dopuścić oraz jak rozwiązać to w tej chwili. Druga sprawa -
            tak naprawdę nie wiadomo jak przebiegały konflikty Łukasza z innymi dziećmi.
            Większość z góry zakłada, że to Łukasz prowokował i zaczepiał. Ja nie mam tej
            pewności.


            >
            > > Myślę, że każdy człowiek, który obserwuje krzywdę ludzką jest odopowiedzi
            > alny
            > > za wszelką pomoc, a przynajmniej zauważenie problemu i próby pomocy.
            > Potrzebna
            > > jest otwartość, a nie odwracanie się plecami i zamykanie oczu, bo przez t
            > o
            > > problem nie zniknie. Może być tylko gorzej.
            >
            > Tak, ja to wszystko rozumiem, ale wkleję jeszcze raz swoje pytanie:
            >
            > Matka Łukasza działa w stowarzyszeniu na rzecz obrony dzieci z ADHD, czyli
            wie
            > mnóstwo o chorobie i podejrzewam, że LEPIEJ NIŻ KTOKOLWIEK INNY wie jak ją
            > leczyć. Mimo to, niestety, nie udało jej się zrobić nic, żeby dziecku pomóc
            (z
            > jego zachowaniem jest coraz gorzej). Można więc tu powiedzieć o jej klęsce
            jako
            >
            > rodzica, mimo to całą odpowiedzialność za porażkę zwala na szkołę, bo
            przecież
            > nauczyciel jest wychowawcą, powinien się dokształcać, powinien pomagać,
            itepe.

            To szkoła pozwała matkę do sądu, a nie odwrotnie. Dlaczego więc sądzisz, że
            matka zwala odpowiedzialność na szkołę? Ja widzę, że jest odwrotnie - szkoła
            zwala odpowiedzialność na rodzinę. Zachowanie dziecka z ADHD w szkole jest
            tylko częściowo zdeterminowane przez rodzinę. Znacznie większy wpływ na
            funkcjonowanie dziecka z zaburzeniem w placówce edukacyjnej ma sama placówka i
            podejście jej pracowników do dziecka (pisałam o tym wielokrotnie). Zdaję sobie
            sprawę, że komuś, kto nigdy nie zetknął się z takim dzieckiem bardzo trudno w
            to uwierzyć. Ale nie mogę nic więcej zrobić, by przekonać, że tak jest, mogę
            tylko pisać i tłumaczyć, co uczyniłam biorąc udział w tej dyskusji.

            Pozdrawiam
    • ryssio Takie choroby leczy się pasem, a nie lekarstwami 26.06.05, 18:21
      Standard - przewrażliwiona mamusia i tatuś-pantoflarz nie potrafią wychować
      synka-chuligana. Chyba ktoś ich musi w wychowaniu synka wyręczyć.
    • leenish ZNAM SYTUACJE OSOBISCIE I BRONIE SP1 26.06.05, 20:01
      Witam wszystkich dyskutujacych serdecznie!

      Pozwole sobie wypowiedziec sie w tym temacie, gdyz sama uczeszczalam do SP 1 w
      Olkuszu, znam Pania Dyrektor (naprawde kompetentna osoba - zarowno jako
      pedagog, jak i jako kierownik placowki, ponadto wspanialy czlowiek - dane mi
      bylo doswiadczyc) i kadre.
      Moja siostra jest rowiesniczka Łukasza i stad dane mi bylo sledzic te sytuacje
      juz od trzech lat.
      Bowiem od trzech lat nic sie nie zmienia - dziecko terroryzowalo kolegow i
      kolezanki z klasy od samego poczatku: poprzez przemoc fizyczna niczym nie
      sprowokowana (relacja siostry po przyjsciu ze szkoly brzmiala kazdego dnia
      podobnie: "Ł.M. uderzyl/popchnal/przewrocil/etc mnie/kolege/kolezanke".), czy
      wulgarna przemoc slowna.
      Przerazajace dla mnie jest, iz klasa i inni uczniowie sa narazeni na takie
      zachowania - na ewidentne zagrozenie zdrowia (takze emocjonalnego ze wzgledu na
      wulgarnosc sposobu bycia tego chlopca) albo nawet zycia.
      Nie jestem pedagogiem, jednak nie potrafie sobie wyobrazic, jak mozna prowadzic
      lekcje, gdy taki uczen "z problemami" biega po klasie, krzyczy, wchodzi pod
      lawke, na lawke, podchodzi do tablicy, rysuje na niej rzeczy cokolwiek
      nieprzyzwoite etc.
      Zwracam uwage, ze pewne zachowania nie moga brac sie "z natury", poniewaz
      dzieci wchlaniaja pewne wzorce i sa najlepsza ilustracja stosunkow panujacych w
      domu (dziecko, ktore nie slyszy od rodzicow przeklenstw, nie klnie; dziecko,
      ktore jest szanowane, szanuje innych - tak przynajmniej dzialo sie, kiedy sama
      chodzilam do szkoly, a nie bylo to znow tak dawno temu, gdyz mature zdawalam w
      zeszlym roku). Wydaje mi sie zatem, ze do szkoly podstawowej czlowiek
      przychodzi z jakims zarysem uksztaltowania.
      Zaznaczam tez, ze rodzice wielokrotnie podnosili kwestie Łukasza na zebraniach,
      poniewaz swoim zachowanie doprowadzil do tego, ze dzieci BALY SIE CHODZIC DO
      SZKOLY!
      Nie mozna oskarzac pochopnie dyrekcji o nieudolnosc ani rowiesnikow o
      prowokowanie takich zachowan, gdyz ten problem dawal o sobie znac od bardzo
      dawna i pozostal nie rozwiazany, co wiecej - poglebial sie.

      Nie jest sposobem na jego rozwiazanie zakladanie stowarzyszen i
      wyliczanie "pozytywnych" cech dzieci "chorych" na ADHD (na stronie PT ADHD
      znalazlam wsrod owych zalet stwierdzenie, iz dzieci te maja np. wiele energii -
      tyle ze kierowana ona jest w cokolwiek zla strone...). Popieram przy tym
      wypowiedz Koszalka kilkadziesiat postow nizej - klasa nie jest zespolem
      terapeutycznym, nie mozna poddac sie dyktatowi zle rozumianej tolerancji, gdzie
      mniejszosc stanowi warunki.

      Przepraszam, jesli moja wypowiedz byla chaotyczna, ale trudno jest mi zachowac
      spokoj wobec atakow na szkole i nauczycieli, od ktorych doswiadczylam wiele
      dobrego i ktorzy byli moimi pierwszymi autorytetami.
      Zycze im powodzenia!

      kate
      • ksenos Re: ZNAM SYTUACJE OSOBISCIE I BRONIE SP1 26.06.05, 20:14
        A Ja nie znam i tez bronie.szurnięta matka,rozwydrzony bachor,a na dokładke GW
        poprawna politycznie.kto winien ze smarkacz wyleciał ze szkoły??wszyscy,tylko
        nie mama i jej walnięty synek.ręce i nogi sie uginają
      • agatka113 Re: ZNAM SYTUACJE OSOBISCIE I BRONIE SP1 26.06.05, 21:09
        i co szkola zrobila przez te 4 lata? Sluchala tylko skarg rodziców i dzieci? To
        niedopuszczalne takie pozwalanie na przemoc. dziwie sie bezczynnosci.
        • leenish Re: ZNAM SYTUACJE OSOBISCIE I BRONIE SP1 26.06.05, 21:45
          agatka113 napisała:

          > i co szkola zrobila przez te 4 lata? Sluchala tylko skarg rodziców i dzieci?
          To
          >
          > niedopuszczalne takie pozwalanie na przemoc. dziwie sie bezczynnosci.

          Toz to odwracanie kota ogonem. Co zrobili rodzice, skoro nie bylo przez ten
          czas zadnej poprawy? I oto dlaczego pozew szkoly byl zasadny.
      • jacekjk Re: ZNAM SYTUACJE OSOBISCIE I BRONIE SP1 26.06.05, 21:16
        Dokladnie. Nie popieram lania chorego dziecka, ale nie mozna przeginac w druga
        strone. Jakos nikt nie martwi sie o psychike dzieci, ktore sa narazone na
        agresje tego chlopca,

        J.
    • xxx131 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 20:18
      ADHD trzeba leczyc, a nie dziwic sie ze wiezienia sa przepelnione i strach wyjsc na ulice. Wyleczone osoby nie roznia niczym od innych.
      • ksenos Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 26.06.05, 20:27
        leczy sie w szpitalu,a nie w szkole
    • nowak11 Nauczanie indywidualne 26.06.05, 21:09
      Dla takich dzieci przwidziane jest nauczanie indywidualne. Ja sobie nie życzę,
      aby moje dziecko chodziło do klasy z dzieckiem, które może byc niebezpieczne.
      • ilelito Re: Nauczanie indywidualne 26.06.05, 23:03
        Otóż to, i dziecko szło na indywidualne nauczanie od września, więc o co
        jeszcze szkole chodzi...?
    • leenish RELACJA ROWIESNICZKI LUKASZA 26.06.05, 22:05
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25641085&a=25697105
      Drodzy Forumowicze, zwrocice uwage na ten link...
      • mind.surfer Re: RELACJA ROWIESNICZKI LUKASZA 26.06.05, 23:05
        Tak się składa, że w swojej praktyce zajmowałem się podobnymi dziećmi.

        Pragnę dorzucić do tej gorącej dyskusji parę danych, które jeszcze się w niej
        nie pojawiły, co trochę mnie dziwi, ponieważ niektóre osoby zabierające głos
        deklarowały się jako eksperci.

        Otóż w leczeniu dzieci z ADHD zarówno farmakoterapia jak i psychoterapia mają
        znaczenie pomocnicze, natomiast najważniejsza jest ROLA RODZICÓW.

        Leki zmniejszają objawy, terapia ma głównie znaczenie wspierające - te dzieci
        jak ktoś słusznie zauważył - cierpią niejednokrotnie z powodu odrzucenia.
        Jednak lwia część zadania należy do rodziców - i to oni powinni życzliwie
        współpracować ze szkołą w tworzeniu granic i konsekwentnym wychowywaniu swojego
        "trudnego" dziecka.

        Jest moim zdaniem niedopuszczalną demoralizacją pozostałych uczniów zwalanie
        jego zachowania na chorobę, tolerowania go ze względu na nią i domaganie
        się specjalnych przywilejów.

        Co więcej praktyka pokazuje, że najgorsze dopiero przed opiekunami Łukasza
        ktoś powyżej przytoczył przypadek chłopca, który w VI klasie wyraźnie się pogorszył.
        Dla każdego psychologa jest oczywiste podłoże tej tajemniczej przemiany - w VI
        klasie pewien procent dzieci wchodzi w okres dojrzewania, kiedy to do zaburzonej
        pracy mózgu dołączają hormony powodując na ogół, że dziecko staje sie niemożliwe
        do kontrolowania sprawdzonymi dotąd metodami, a poziom jego agresji wzrasta.

        Mam za mało informacji aby osądzać sytuację. Tak na oko wydaje się, że jest to
        pewne nieszczęśliwe sprzężenie bezradności rodziców z bezradnością szkoły.

        Gdyby chłopiec był traktowany normalnie najprawdopodobniej zostałby dawno z tej
        szkoły wyrzucony.

        Moim zdaniem terapia bardzo jest potrzebna rodzicom chłopca - jako wsparcie i
        jednocześnie wskazówka jak z nim postępować - obawiam się, że jego mama będąc
        prezesem popadła w pułapkę przekonania, że wie o tym już wszystko - ale jak
        pokazuje zachowanie jej dziecka - jest wręcz przeciwnie.
        • czlowiek13 Re: RELACJA ROWIESNICZKI LUKASZA 27.06.05, 15:17
          mind.surfer napisał:

          > Pragnę dorzucić do tej gorącej dyskusji parę danych, które jeszcze się w niej
          > nie pojawiły, co trochę mnie dziwi, ponieważ niektóre osoby zabierające głos
          > deklarowały się jako eksperci.
          >
          > Otóż w leczeniu dzieci z ADHD zarówno farmakoterapia jak i psychoterapia mają
          > znaczenie pomocnicze,

          Zgadza się.

          > Leki zmniejszają objawy, terapia ma głównie znaczenie wspierające - te dzieci
          > jak ktoś słusznie zauważył - cierpią niejednokrotnie z powodu odrzucenia.
          > Jednak lwia część zadania należy do rodziców - i to oni powinni życzliwie
          > współpracować ze szkołą w tworzeniu granic i konsekwentnym wychowywaniu
          swojego"trudnego" dziecka.

          Wielokrotnie się jednak zdarza, że szkoła nie chce współpracować. Z artykułu
          wynika, że matka trzykrotnie proponowała szkole darmowe szkolenia. Spotkała się
          z odmową. Najprawdopodobniej wcześniej widziała, że sprawy syna toczą się w
          złym kierunku. Jeśli pracowałeś z takimi dziećmi, to zgodzisz się, że na
          zachowanie takiego dziecka w szkole rodzice nie mają najbardziej istotnego
          wpływu. Dziecko działa "tu i teraz" i wiele jego działań nie jest poprzedzonych
          myśleniem - najpierw działa potem myśli. Konsekwencje swoich zachowań musi
          ponosić natychmiast, nie dopiero w domu.

          > Jest moim zdaniem niedopuszczalną demoralizacją pozostałych uczniów zwalanie
          > jego zachowania na chorobę, tolerowania go ze względu na nią i domaganie
          > się specjalnych przywilejów.

          Oczywiście. Z artykułu nie wynika, że ktokolwiek domaga się przywilejów.

          > Co więcej praktyka pokazuje, że najgorsze dopiero przed opiekunami Łukasza
          > ktoś powyżej przytoczył przypadek chłopca, który w VI klasie wyraźnie się
          pogor
          > szył.
          > Dla każdego psychologa jest oczywiste podłoże tej tajemniczej przemiany - w VI
          > klasie pewien procent dzieci wchodzi w okres dojrzewania, kiedy to do
          zaburzone
          > j
          > pracy mózgu dołączają hormony powodując na ogół, że dziecko staje sie
          niemożliw
          > e
          > do kontrolowania sprawdzonymi dotąd metodami, a poziom jego agresji wzrasta.

          Dokładnie... Jeśli wejdzie w ten wiek w stanie, w którym teraz prawdopodobnie
          się znajduje - będzie horror.

          > Mam za mało informacji aby osądzać sytuację.

          Wszyscy mamy.

          >Tak na oko wydaje się, że jest to
          > pewne nieszczęśliwe sprzężenie bezradności rodziców z bezradnością szkoły.
          > Gdyby chłopiec był traktowany normalnie najprawdopodobniej zostałby dawno z
          tej
          > szkoły wyrzucony.

          No nie wiem. Gdyby wcześniej podjęta została współpraca między rodzicami a
          szkołą, można było zapobiec skrajnościom. Przytaczam wypowiedź rzecznika praw
          ucznia wcześniej zaangażowanego w sprawę:

          "Jestem zdumiony skierowaniem przez szkołę sprawy Łukasza do sądu rodzinnego.
          Byłem mediatorem w tej sprawie i wydawało mi się, że konflikt udało się
          rozwiązać. Rozmowy, które odbyłem z nauczycielami i rodzicami, były mądre i
          rzeczowe. Łukasz cierpi na ADHD, jest agresywny. Nauczanie indywidualne było
          dla niego najlepszym wyjściem. Po trzech miesiącach od jego rozpoczęcia
          mieliśmy się spotkać i omówić jego efekty. A tutaj ten pozew! Nie jestem
          lekarzem i trudno mi orzekać, czy terapia Łukasza jest właściwie prowadzona.
          Nie wiem, jakie podstawy ma do tego szkoła. Trzeba o to spytać jej
          dyrektorkę. To ona wysłała sprawę do sądu, nie kontaktując się ze mną w tej
          sprawie i łamiąc wcześniejsze ustalenia, które spisaliśmy w notatce
          służbowej."

          Pozdrawiam
    • kalimeraa Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 27.06.05, 09:43
      Nie chciałabym, żeby tak zachowujące się dziecko było na każdej lekcji z moimi
      dziećmi, bo moje dzieci chodzą do szkoły po to, by się uczyć przedmiotów
      szkolnych, a nie sztuki przetrwania.

      Sytuacja, w której nauczyciel, zamiast uczyć, pełni rolę nadzorcy dla jednego
      dziecka, jest niedpuszczalna.

      Nie sądzę, by znaczenie miał tu brak wiedzy na temat ADHD wśród nauczycieli,
      czy brak umiejętności radzenia sobie w trudnej sytuacji - żadna wiedza tu nie
      pomoże, gdyż człowiek ma tylko dwie ręce.

      Nie miałabym nic przeciwko temu, by takie dziecko wchodziło na niektóre zajęcia
      w klasie, ale razem z nauczycielem nauczania indywidualnego.
    • kn72 Re: Sąd nad pobudliwym dzieckiem 28.06.05, 15:41
      Przeraża mnie czasami złośliwość niektórych ludzi
    • ilelito Gołębie serce Łukasza 29.06.05, 15:20
      Ten sam "BANDYTA, POTWÓR i CHAM" na moich oczach (choć nie wiedział, że patrzę)
      wrzycił pieniądz do futerału na skrzypce chłopcom grającym pod Kościołem
      Mariackim w poniedziałkowe popołudnie.

      To tak na zakończenie tej nijakiej dyskusji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka