Dodaj do ulubionych

Po co nam polityka historyczna - debata "Gazety"

01.10.05, 03:18
Majcherek: pala. Pozostali Panowie na piec. Trzeba tlumaczyc na angielski
polskie ksiazki z historii. Nie mozna dopuscic do tego, aby historia Polski
widziana byla tylko przez pryzmat historii Niemiec oraz Rosji.
Obserwuj wątek
    • ph29 Re: Po co nam polityka historyczna - debata "Gaze 01.10.05, 11:08
      Tia, i myślisz, że polskie książki z historii napisane dla polskiego czytelnika
      zostaną zrozumiane przez zachodnią opinię? Myślisz, że ktoś je przeczyta?
      Gratuluję optymizmu.

      A fragment o Trianon i głodzie w Irlandii bardzo trafny. Co tam zresztą mówić o
      Węgrach i Irlandczykach. Polacy w ogromnej większości nie rozumieją, czym dla
      Ukraińców była przegrana wojna o Lwów w 1918/19 roku i dlaczego w związku z tym
      takim problemem dla nich jest symbolika Orląt. Nie znamy historii innych
      krajów, ale oburzamy się na inne kraje, że nie znają naszej.
      • nordwest11 Re: Po co nam polityka historyczna - debata "Gaze 01.10.05, 11:51
        ph29 napisał:

        > Polacy w ogromnej większości nie rozumieją, czym dla
        > Ukraińców była przegrana wojna o Lwów w 1918/19 roku i dlaczego w związku z
        > tym takim problemem dla nich jest symbolika Orląt.

        To prawda. Bardzo celna uwaga. Dobry artykuł na ten temat jest w ostatnim
        numerze pisma "Puls Świata".

        ph29 napisał:
        > A fragment o Trianon i głodzie w Irlandii bardzo trafny.

        To też ważna uwaga, ale konieczne jest jedno zastrzeżenie: my jako Polacy
        powinniśmy słuchać nie tylko głosu Węgrów o Trianon, ale także Słowaków,
        Rumunów czy Serbów na ten sam temat- oni mają prawo być dumni ze swojego
        odrodzenia narodowego i z przeciwstawienia się węgierskiej wielowiekowej
        dominacji (a warto wiedzieć że rządy węgierskie zwłaszcza w II połowie XIX w.
        były conajmniej tak samo bezwględne jak polityka caratu i Prus wobec Polaków).
        Trianon było klęską dla Węgrów, ale wyzwoleniem dla Słowaków, Chorwatów,
        Rumunów i Serbów. Warto też wiedzieć co węgierski reżim Horthy'ego wyprawiał
        podczas II wojny światowej w Siedmiogrodzie, Wojwodinie i na Rusi Zakarpackiej -
        masowe rozstrzelania były tam na porządku dziennym.


        Zresztą myślę, że wprowadzaniue do dyskusji kwestii Węgrów i Irlandczyków tylko
        zaciemnia sprawę. Problemem nie jest to że my nie znamy historii Węgrów (czy
        innych małych i średnich narodwó Europy Środkowej) a oni naszej i po to ma być
        polityka historyczna. Probnlemem jest PRZEDE WSZYSTKIM to, że wyobrażenie o
        historii Polski w Europie Zachodniej i USA jest kształtowane przez opinie
        uformowane przez niemiecką i rosyjską politykę historyczną, zresztą wszytskie
        narody Europy Środkowej i Wschodniej są tu w pewien sposób pokrzywdzone. Mamy
        ten sam problem co Łotysze, Rumuni, Słowacy, Ukraińcy, Chorwaci, Węgrzy,
        Litwini - jesteśmy na Zachodzie uważani wszyscy za jakieś małe kłotliwe nacje,
        któe zajmują się głównie piciem mocnych alkoholi, wzajemnym wyrzynaniem się i
        mordowaniem Żydów, a cały dorobek cywilizacji w tej części Europy to rzekomo
        dzieło Niemiec i Rosji.

        Drugi problem to polityka historyczna do wewnątrz, pozytywne kształtowanie dumy

        Ja już naprawdę mam po dziurki w nosie postawy wobec histori prezentowanej
        przez Majcherka i Łubieńskiego. W liceum słyszałem w kółko że Sienkiewicz był
        zły, a Gombrowicz dobry, widzę że kolejne pokolenia licealistów piszą
        wypracowania na temat "Wady Polaków ukazane w Weselu Wyspiańskiego" itd.
        W głównych mediach np. w Wyborczej (ale takze w Polityce, do pewnego momentu
        tak było też i we Wprost) w kółko od 15 lat czytam niemal wyłącznie o ciemnych
        kartach Powstania Warszwskiego, o ciemnych kartach Września 1939, o polskiej
        anarchii i zaborczości, o wspaniałym dziedzictwie pruskim na Ziemiach
        Zachodnich, albo owe postulowane przez Majcherka "mikronarracje" o Ślązakach
        wcielonych do Wehrmachtu. Panie Majcherek, tego już naprawdę jest za dużo.


        • woodya Re: Po co nam polityka historyczna - debata "Gaze 03.10.05, 10:19
          Ja nie odnosze wrażenia że np ciągle mamy doczynienia z ciemnymi kartami Powastania Warszawskiego w mediach czy podrecznikach. Odnosze nawet wrażenie że jest na odwrót jak np patrze na wydarzenia wokół budowy muzeum Powstania Warszawskiego.

          Nasz problem z mowieniem o historii polega na tym że jest ciagle od sciany do sciany - mozemy albo wtykać wylacznie wady albo dostrzegać wyłącznie zalety. A przeciez uswiadomienie sobie czym w wymiarze politycznym było powstanie stanowić mogłoby naukę dla następnych pokoleń jak postępować/nie postępować w sytuacjach kryzysowych. A tak to mamay zwykle dominacje jakiegos poglady, zwykle kladacego nacisk na liczbe ofiar i bohaterstwo ludziw danej wojnie a to skutecznie zamyka usta wszelkim innym opinią
          • nordwest11 Re: Po co nam polityka historyczna - debata "Gaze 03.10.05, 14:28
            woodya napisał:

            > Ja nie odnosze wrażenia że np ciągle mamy doczynienia z ciemnymi kartami
            > Powatania Warszawskiego w mediach czy podrecznikach. Odnosze nawet wrażenie
            > że jestna odwrót jak np patrze na wydarzenia wokół budowy muzeum Powstania
            > Warszawskiego.
            > Nasz problem z mowieniem o historii polega na tym że jest ciagle od sciany do
            > sciany - mozemy

            Myślę że masz częściowo rację, ale nie do końca. Klimat wokól otwarcia Muzeum
            jest zdrowy i jest właśnie reakcją na to co było przedtem

            Nasz problem z mówieniem o historii polega na tym, że nie potrafimy rozróżnić
            wielu płaszczyzn tej rozmowy.
            Mistrzami polityki historycznej są Czesi - z masakry w Lidicach zrobili
            ogólnoeuropejski symbol martyrologii wsi w II wojnie światowej (a przecież u
            nich taka wioska była 1, w Polsce dziesiątki - dlaczego Lidice a nie np.
            Michniów na Kieleczcyzźnie?), z sprawili że o jednodniowym powstaniu praskiego
            w maju 1945 przez wiele dziesiecioleci wiedziano na Zachodzie więcej niż o
            warszawskim 1944, z Praskiej Wiosny, Havla i aksamitej rewolucji zrobili
            ogólnoeuropejskie symbole walki z komuną - dzięki temu od dziesiątek lat
            zdobywają sobie kapitał moralny, budują dobry PR swojego kraju itd. A przy tym
            wszystkim nikt nie może powiedzieć, że Czesi są narodem jakoś szczególnie
            tkwiącym w historii, cierpiętniczym, megalomańskim czy patrzącym w przeszłość.
            Wprost przeciwnie - większość Czechów ma zlew na wszystkie narodowe świętości.

            Na płaszczyźnie międzynarodowej Polska musi proawdzić skuteczną politykę
            historyczną i ona musi być w rękach ludzi kompetentnych, a zatem przekonanych
            do swojej racji. Na zarzut że Polacy prowadzili obozy koncentracyjne podczas II
            wojny światowej, nasi "politycy historyczni" musza umieć twardo
            powiedzieć "nie!" i do tego przekonująco to uzasadnić, przekonująco dla
            zachodniego odbiorcy. Nie mogą na taki zarzut z masochistyczną radością
            opowiadać o Jedwabnem czy przedwojennym getcie ławkowym.
            Politykę historyczną prowadzą Niemcy, Rosjanie, Czesi, Izraelczycy i wszyscy
            inni, tylko my do niedawna jakoś nie chcieliśmy. To tak jakby jednostronne
            rozbrojenie, tak jakby powiedzieć "nie zajmujemy się dyplomacją bo to
            brudne", "zlikwidujemy wojsko bo przemoc jest zła", "nie będziemy prowadzić
            polityki energetycznej i zabiegać o tanie oraz bezpieczne źródła gazu i ropy,
            bo wolimy czystą energię wiatrową i słoneczną" itd.
      • witaschek zostana 01.10.05, 23:14
        A ty myslisz, ze tzw. zachodnia opinia to jakas banda niepojetnych malp. Ci co
        najbardziej przyczyniaja sie do szerzenia nieprawdy (swiadomie), to
        profesorowie uniwersytetow. I moga oni to robic, gdyz srodowisko uniwersyteckie
        jako calosc jest odciete od anglojezycznych ksiazek z Polski.

        A mnie zbiera na wymioty na sam widok tryzuba, ktory kojarzy mi sie ze
        zbrodnia, ale jakos nie protestuje przed amabasada ukrainska i nie domagam sie
        zmiany tego symbolu.
    • rekontra zbiorowa pamięć umoczeńców stalinowskich 01.10.05, 11:32

      Majcherek broni prawa do "historycznych mikronarracji" i "mikronarracji
      pogranicza" a także odwołuje się do "zbiorowej pamięci".

      Przykładem takiej zbiorowej pamięci ekstalinistów są słopwa Konwickiego z
      Rojstów:

      "Na dniówkę zatrzymaliśmy się w starych bunkrach żydowskich [Puszczy
      Rudnickiej], Tu około tysiąca Żydów przetrzymało niemieckie obławy. Bunkry były
      liche. Ale pomagali im widocznie partyzanci sowieccy, gdyż od naszych mogli
      oczekiwać tylko jednego: kuli w kołnierz"

      a jak wygląda prawda historyczna:

      "V batalion 77 pp AK zaopatrywał w żywność radzieckie oddziały w Puszczy
      Rudnickiej i około 2 000 ukrywających się tam Żydów, otrzymując w zamian broń i
      amunicję. Urnowej formalnie podpisano w czerwcu 1944"

      bez komentarza

      a Środa w tymże numerze GW pisze "Tematem tabu jest 40 lat Polski powojennej -
      można je tylko potępiać"


      tematem tabu jest prawda o stalinizmie i komunizmie. Ukazał się tylko pierwszy
      tom Przewodnika po Polsce stalinowskiej Kunerta.
      Kto zablokował ukazanie się następnych dwóch tomów?
    • vivian.darkbloom Przede wszytskim terażniejszość 01.10.05, 16:01
      Najpierw trzeba zapoznać świat z naszym "teraz", a dopiero potem myśleć o
      zainteresowaniu naszą historią. Ważniejsze jest, zeby cudzoziemcy wiedzieli co
      się u nas aktualnie dzieje (np. orientowali się kto jest premierem,
      prezydentem), czytali jakichś polskich pisarzy czy poetów, poznali atrakcje
      turystyczne Polski itd. pozniej mozna zająć sie "uświadamianiem" historycznym.
      Przyszłośc jest wazniejsza niż przeszłość (co oczywiscie nie znaczy, ze
      przeszłośc jest niewazna - od razu uprzedam ewentualne ataki)
      • nordwest11 Re: Przede wszytskim terażniejszość 01.10.05, 16:40
        Ale właśnie tak stawiając sprawę stawiasz fałszywą alternatywę w stylu "czy myć
        zęby czy ręce?". W sferze polityki historycznej cały czas toczy się gra - na
        rosyjskie próby dezawuowania polskiego wkładu w II wojnie (Putin wymienił
        włoskich antyfaszystów, a zapomniał o Polakach) czy na niemiecke próby
        przedstawienia Niemców jako ofiar II wojny, nie można odpowiadać promując
        polskich pisarzy czy polskie atrakcje turystyczne. To są zupełnie różne
        płaszczyzny, na których Polska musi działać równolegle. Nie można jednego
        odkładać na potem.
        • vivian.darkbloom Re: Przede wszytskim terażniejszość 01.10.05, 17:07
          Z dwojga złego wolę, zeby ludzie wiedzieli coś o współczesnej Polsce nie znając
          hitorii powstania niż vice versa.
          • nordwest11 Re: Przede wszytskim terażniejszość 01.10.05, 17:49
            Ale nie ma najmniejszego powodu żeby nie mogło być jedno i drugie naraz.
    • vivian.darkbloom tożsamość 01.10.05, 20:04
      "Idzie przecież o coś innego - o podtrzymywanie tożsamości społecznej, która
      ulega nieustannej erozji. Tożsamości, która opiera się na pewnym - wciąż
      odnawianym i częściowo modyfikowanym - zbiorze symboli, historycznych wydarzeń i
      postaci, które uznawane są za najważniejsze." Mnie bardziej odpowiada tożsamość
      narodu budowana w oparciu o cele ktore chcemy wspólnie, jako społeczeństwo,
      osiągnąć. Nie wydaje mi sie, żeby dla młodych ludzi historia była ważnym
      składneikiem budujacym tożsamosc - ja tego wśród swoich znajomych nie dostrzegam.
      • magda.gdansk Re: tożsamość 09.10.05, 08:11
        vivian.darkbloom napisała:

        > "Idzie przecież o coś innego - o podtrzymywanie tożsamości społecznej, która
        > ulega nieustannej erozji. Tożsamości, która opiera się na pewnym - wciąż
        > odnawianym i częściowo modyfikowanym - zbiorze symboli, historycznych
        wydarzeń
        > i
        > postaci, które uznawane są za najważniejsze." Mnie bardziej odpowiada
        tożsamość
        > narodu budowana w oparciu o cele ktore chcemy wspólnie, jako społeczeństwo,
        > osiągnąć. Nie wydaje mi sie, żeby dla młodych ludzi historia była ważnym
        > składneikiem budujacym tożsamosc - ja tego wśród swoich znajomych nie
        dostrzega
        > m.

        To,ze tego nie dostrzegasz, znaczy tylko tyle, ze Ty, Vivian, i Twoi znajomi
        jestescie czescia problemu czy tez sposobem, w jaki problem sie manifestuje.
        Macie zapewne bowiem dosc slabe poczucie tozsamosci spolecznej, w tym
        narodowej, skoro historia nie jest dla was istotnym jej skladnikiem.
    • herr7 naiwniaku jeden 09.10.05, 10:37
      Polska może tłumaczyć polskie książki historyczne na różne języki, nawet je
      wydawać i za darmo rozsyłać (na co jej zresztą nie stać) ale i tak nikogo nie
      zmusi się żeby te nasze polskie "prawdy" ktoś zechciał tam czytać. To jest
      kompletny lunatzym. Każdy kraj ma swoją własną politykę "historyczną" różnica
      jedynie polega na tym, że jednym krajom nie przeszkadza to w
      prowadzeniu "dzisiejszej" polityki, a innym jak Polska się to nie udaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka