xe92
31.01.06, 07:32
Od wielu lat ludzie pracujący w budownictwie czy instytucjach i urzędach z
budownictwem związanych zmagają się z głupotą realiów naszego kraju. Na
projektantach wymusza się czasem niezgodne z prawem lub na jego granicy
rozwiązania często tylko na podstawie jakieś chorej wizji przedstawiciela
inwestora który nie ma pojęcia o budownictwie. Obiekty są budowane po
minimalnych kosztach i w pośpiechu (np. w jednym z nowopowstałych
hipermarketów w 2005 po 2tyg. od otwarcia zawalił się strop). Wykonawcom nie
płaci się często długimi miesiącami… Instytucje kontrolujące traktuje się jak
zło konieczne a co gorsza wymusza się na nich - przy użyciu „koleśi” wyżej
postawionych – przymykanie oczu na „drobne nieścisłości” pod pozorem działania
na rzecz dobra całej społeczności lokalnej (czytaj „kasy inwestorów”). Wiele
mówi się o oszczędnościach w administracji – ale oszczędza się tam głupio bo
często kosztem szkoleń czy motywowania do wydajnej pracy osób odpowiedzialnych
za kontrolę. Niestety wielu młodych ambitnych ,którzy pracują w tej dziedzinie
niedługo po rozpoczęciu pracy zaczynają chorować na typową chorobę
„niewychylania się” no i kółko się zamyka. Jestem ciekaw ile osób w Polsce
jest świadomych ze niektóre nowe odcinki autostrad są do naprawy…