Wybieram wolność bez papierosa

29.06.06, 23:42
Popieram w 100%
Mieszkam we Wloszech i ten zakaz tu sie generalnie sprawdza. To swietna sprawa!!
    • tales1 Zauważyliście, coraz mniej artykułów z GW ma forum 30.06.06, 00:57
      Redaktory boją się niepochlebnych komentarzy? I słusznie, ha, ha, ha!
      • jimmyjazz Gdyby palacze umieli się zachować 30.06.06, 12:13
        to nikt nie musiałby sie bawić w durnowate zakazy palenia.
        Palacze kopcą wszędzie i marudzą że ktoś im ogranicza wolnośc - ale jakoś nie
        łapią że jak mi dmucha w twarz to ogranicza moją wolność.

        Palacze! Nie palcie przy niepalących (na przystankach, korytarzach, pociągach)
        to się od was odwalą.

        Inna sprawa, że gościu z artykułu chce wszytkich na siłę uszcześliwiać i
        uwalniać od nałogu. Już znam paru takich "uszczęśliwiaczy nardodu".
        • czarusia1 nie zawsze winni sa palacze 30.06.06, 18:04
          jesli chodzi o knajpy to duza wine ponosza wlasciciele, ze daja przyzwolenie na
          palenie w miejscu konsumpcji. jestem palaca, ale popieram ograniczenia w tej
          kwestii jak np.odosobnione miejsca dla palaczy, gdzie beda sami truc sie we
          wlasnym dymie. jednak calkowite zakazy ograniczaja wolnosc palacych. to tak
          jakby ktos ludziom otylym zakazal sprzedazy czekolady i frytek, alkoholikom
          piwa, czy mezczyznom wstepu do sfeminizowanych barow.ale jesli chodzi o palenie
          w wyznaczonych miejscach publicznych to sie sprzeciwiam bo przeciez nikt nie
          zakazuje jazdy samochodem ze wzgledu na szkodliwosc spalin (wyjatkiem sa
          miejsca, gdzie emisja spalin jest zabroniona-parki,rezerwaty itp.)
      • m1789 tak GW dba o wolność słowa żenada 30.06.06, 17:39
    • maruda.r Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 03:25

      Palacz mówi często: Mój wybór, moje życie. Ale czy on żyje tylko dla siebie? A
      co z jego bliskimi, gdy z powodu palenia zachoruje albo umrze.

      ***************************************

      W tym kontekście równie zasadny byłby zakaz picia alkholu.

      • obraza.uczuc.religijnych Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już na 30.06.06, 11:33
        mózg. Ja proponuję w ogóle nic nie robic po przecież umrzeć można w każdej
        chwili i co z bliskimi wówczas?
        • drakoniusz Ja proponuję: weź sobie swoją radę do serca 30.06.06, 11:45
          i nie pisz tu takich postów ;-)
          • obraza.uczuc.religijnych Widać że jesteś z tych co chcieliby narzucać innym 30.06.06, 13:00
            zachowania.
            • zezowaty_cyklop Widać jesteś z tych co nie rozumieją po polsku 30.06.06, 14:28
              Widać jesteś z tych co nie odróżniają "propozycji" od "narzucania"
              • m.malone Re: Widać jesteś z tych co nie rozumieją po polsk 30.06.06, 16:33
                zezowaty_cyklop napisał:

                > Widać jesteś z tych co nie odróżniają "propozycji" od "narzucania"

                Propozycji nie do odrzucenia, rzecz jasna.
        • sulineczka Re: Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już n 30.06.06, 14:52
          Dyskusje beda do momentu, gdy osoba niepalaca, ktora umiera z powodu zatrucia
          nikotynowego pluc przez palaczy z jej otoczenia, wytoczy wielomilionowy proces
          przeciwko tym ludziom lub instytucji ktora ten stan, mimo jej protestow,
          tolerowala. " Second hand smoking", czyli wdychanie powietrza skazonego przez
          palacych, jest rownie niebezpieczne, jak samo palenie. Cztery dni temu "
          Washington Post" podal kolejne informacje na ten temat.
          Wolnosc polega na uswiadomionej mozliwosci wyboru. Ludzie, ktorzy nie pala, a
          sa narazeni na wdychanie trucizny te wolnosc powinni miec. W tylu krajach,
          zaniepokojonych ogromnymi kosztami leczenia efetkow palenia mozna bylo
          wprowadzic restrykcje na szeroka skale. Czy Polska jest tak bogata i ma tak
          nieograniczone srodki na opieke medyczna, zeby tolerowac palaczy wszedzie?
          Chyba nie. Czy nie jest to ciekawe, ze palenie jest najbardziej popularne w
          krajach trzeciego swiata i wsrod spoleczenstw biednych ?
          • ppo Re: Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już n 30.06.06, 15:48
            A czy Polska jest na tyle bogata, by refundowac terapię HIV
            niefrasobliwym pedałom, którzy robią to bez gumy, bo "AIDS jest chorobą, z
            którą można normalnie życ, tylko trzeba łykac pastylki". A za te pastylki płaci
            państwo 30000PLN/miesiąc/pedała.
            • wolt-r Re: Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już n 30.06.06, 15:51
              Potraktuj tego 'pedała' (nie rozumiem po co takie wulgarne określenie? mógłbym
              napisać 'idiota' zamiast 'nikotynista' - tylko po co?) jak palacza, który pali
              papierosy ale tylko we własnym mieszkaniu, gdy jest sam. Nie szkodzi wówczas
              innym tymi wyziewami. Takich będzie sporo i ich też państwo będzie leczyło.
          • kabja Re: Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już n 30.06.06, 15:52
            O,to niestety nie jest prawda. Ja mieszkam w Belgii,tu ludzie palą dosłownie
            wszędzie,nawet tam,gdzie jest to zakazane,np.w metrze! Okropność! A spróbuj
            znaleźć restaurację z miejsem dla niepalących-owszem,są,ale niczym nie
            oddzielone od części dla palących,więc dym i tak wędruje po całej restauracji.
            Nie pomagają żadne protesty,palą wszyscy i wszędzię! Zgroza!!!
          • czarusia1 Re: Antynikotynowa polipoprawność rzuca się już n 30.06.06, 18:15
            chyba jednak nie wytoczy bo trudno tu o dowody. poza tym nie tylko papierosy
            wywoluja smiertelne choroby o ktore Ci zapewne chodzi. ja proponowalabym zakaz
            jazdy samochodami, sprzedazy fytek, hemburgerow i zywnosci zawierajacej
            konserwanty czy kosmetykow z substancjami kancerogennymi, aha i zakazalabym
            opalania. ciekawe, ze anorexia nervosa wystepuje czesciej w krajach
            rozwinietych. Twoje argumenty mnie nie przekonuja choc masz racje, ze nalezy
            ograniczyc W PEWNYM STOPNIU palaczom ich prawa, kiedy godza w prawa niepalacych
          • dem0kryt Jeszcze raz: z FT o szkodliwości biernego palenia 30.06.06, 18:34
            "Według przeglądu opublikowanego w 2003 roku przez Parlamentarne Biuro Nauki i
            Technologii, zaledwie siedem z 37 badań wykazało statystycznie znaczący wpływ
            biernego palenia na zapadalność na raka płuc. Jednak zsumowanie rezultatów
            wszystkich badań wskazywało, że bierne palenie zwiększa ryzyko zgonu na raka
            płuc o 25 procent. Brzmi to dramatycznie. Jednak badania te prawdopodobnie
            obejmowały też grupy niereprezentatywne lub nieprecyzyjnie określone: na
            przykład niektórzy palacze mogli zostać zaliczeni do niepalących. Ponadto, dla
            niepalących ryzyko śmierci na raka płuc wynosi jedynie 10 na 100 tys. A więc
            wzrost wynikający z biernego palenia sprowadza się do zaledwie 2,5 na 100 tys.

            Gdyby każdy niepalący wystawiony był na działanie wystarczającej ilości
            wydychanego przez innych dymu, doprowadziłoby to do najwyżej tysiąca zgonów
            rocznie w Anglii, ponieważ mieszka w niej około 40 mln niepalących (dorosłych i
            dzieci). Nawet 1000 rocznie stanowiłoby mniej niż 0,2 procent wszystkich zgonów
            w kraju. Jednak w praktyce narażenie na działanie dymu – i tym samym liczba
            dodatkowych zgonów spowodowanych biernym paleniem – musi być znacznie mniejsze.
            Wielu ludzi już teraz żyje w środowisku wolnym od tytoniu. Gdyby tak nie było,
            nie można byłoby prowadzić badań porównujących grupy o niskim i wysokim stopniu
            narażenia na działanie dymu."

            PS. Czytałem także całkiem niedawno artykuł, którego autor zastanawiał się,
            dlaczego w Azji i Afryce, które przeżywają obecnie boom palenia tytoniu, nie
            wzrasta gwałtownie zapadalność na raka. Pytanie było nieco prowokujące: czy
            Azjaci i Afrykanie mają gen "antyrakowy"?
        • anna-dark Tylko debile palą papierosy... 30.06.06, 16:29
          Tylko debile palą papierosy...
          • andzela1 Re: Tylko debile palą papierosy... 30.06.06, 17:57
            anna-dark napisała:

            > Tylko debile palą papierosy...

            Tylko debile piszą takie posty (staram się utrzymać równy poziom argumentacji)
      • drakoniusz > równie zasadny byłby zakaz picia alkholu 30.06.06, 11:36
        Ano byłby. Ale jak ktoś pije, to ja razem z nim pić nie muszę, a jak pali
        wewnątrz przystanku w czasie deszczu, to mam wybór truć się, albo moknąć.

        Poza tym zauważ, że np. w pociągu alkoholu spożywać nie wolno a palić niestety
        owszem. Powiedz takiemu, że robi to w obszarze dla niepalących, to jeszze cię
        ofuknie - pomijając już skuteczność takich obszarów w ramach jednego wagonu.
        • kzynda Re: > równie zasadny byłby zakaz picia alkhol 30.06.06, 12:43
          drakoniusz napisał:

          > Poza tym zauważ, że np. w pociągu alkoholu spożywać nie wolno a palić niestety
          > owszem. Powiedz takiemu, że robi to w obszarze dla niepalących, to jeszze cię
          > ofuknie - pomijając już skuteczność takich obszarów w ramach jednego wagonu.

          Jak jade pociągiem zawsze kupuję bilet w przedziale dla palących a jak nie ma miejscówek to szukam miejsca w takim przedziale. I ostatnio w IC warszawa-poznań wsiada mi paniusia do takiego przedziału i z ryjem do mnie żebym nie palił. Konduktor musiał paniusi wyjaśnić przepisy. I tak teraz wygląda życie biednego palacza:(
          Skoro ktoś chce palić a komuś to przeszkadza to chyba słusznym kompromisem będzie podzielenie wszystkich miejsc na pół. Dla palących i dla nie palących. Jestem ciekaw co by powiedzieli nie palący gdyby to lobby palących by było silniejsze i chciało wprowadzić nakaz palenia dla wszystkich w miejscach publicznych. Podobałoby się?
          • drakoniusz pół na pół 30.06.06, 12:49
            To ja proponuję też, żeby połowa wszystkich urządzeń była produkowana dla
            leworęcznych.

            Swoją drogą w wielu miejscach to ciągle jest pół na pół.
            A w takim ICC na 8 wagonów dla niepalących wydzielają ze 2.
            • breadcrumbs Re: pół na pół 30.06.06, 13:02
              Z tego co mi wiadomo nie ma wagonow dla palaczy (szkoda) tylko przedziały.
              Pzdr

              breadcrumbs.blox.pl/html
            • andzela1 Re: pół na pół 30.06.06, 18:00
              drakoniusz napisał:

              > To ja proponuję też, żeby połowa wszystkich urządzeń była produkowana dla
              > leworęcznych.

              połowa to może niekoniecznie. Ale jakieś 35 procent leworeczni.pl/

              > Swoją drogą w wielu miejscach to ciągle jest pół na pół.
              > A w takim ICC na 8 wagonów dla niepalących wydzielają ze 2.

              Cóż, tyle powinno wystarczyć. Te dwie godziny bez fajka to nawet i ja wytrzymam.
              Ale w osobowym powinno to być już po połowie
          • zezowaty_cyklop Re: > równie zasadny byłby zakaz picia alkhol 30.06.06, 14:36
            Na razie lobby palaczy JEST SILNIEJSZE i NIE PODOBA mi się to, że można palić w
            miejscach gdzie przebywają niepalący.
          • bender_rodriguez Re: > równie zasadny byłby zakaz picia alkhol 30.06.06, 16:02
            o to to,
            IC to jest klasyka:)
            polecam odcinek KRA - WRO, albo ten do berlina najlepiej
            w przedziale siedzę i ćmię szluga (żeby nie było - dla palących), wpada
            zaaferowany facio z ok. 10letnią córka i do mnie z takim pogardliwym
            wykładem "nie wiem, czy pan się orientuje, ale w IC jest zakaz palenia. on na
            zachód jedzie. przy dzieciach nie będzie pan palił..." i tak dalej pie..:)
            a ja mu na to, że ten przedział jest pewnie podstawiony dla ruskich, bo ma
            znaczek "dla palących".
            przypadki takie są nagminne. albo jak ktoś bierze sp[ecjalnie dla palących (są
            takie pojeby) bo tam jest czasami luźniej i potem gardłuje, że mu zdrowie
            niszczą.
            młode tepe dupy na dorobku w garsonkach z H&M (że takie niby eliganckie;) w tym
            celuja.
            pracuję w wypozyczalni samochodów i już zupełym hitem jest, jak jakis dzwon
            nalega tysiąc razy, żeby był samochód niepalony a potem znajduję po odebraniu
            dwa kiepy w popielniczce.
            a co zrobic, jezeli np. własciciel knajpy powie "pocałuj mnie w dupe. mój
            lokal, sam go kupiłem/zbudowałem i sram na takie dictum"???
            jeszcze prohibicję wprowadźcie.
            poza tym palenie stanie sie zupełnie niszowe i zobaczycie jakie wtedy "UKŁADY"
            powstaną:)
        • obraza.uczuc.religijnych Napisałem kilka razy że palenie pod przystankiem 30.06.06, 12:59
          jest chamstwem. Czy jednak można zabranić palenia kilka metrów od wiaty?
          W pociągu są także miejsca dla palących i wcinają się tam niepalący robiąc
          wielkie halo z powodu palenia. Może oni także by się czegoś nauczyli?
          • drakoniusz wiesz - niedawno wyszedłem poprostu z przedziału 30.06.06, 13:26
            Pod wielkim znakiem zakazu dwóch gości spokojnie i naturalnie zaczęło kopcić
            sobie w najlepsze. Wychodząc wspomniałem, że tu jest zakaz. Popatrzyli na mnie
            jakbym mówił po marsjańsku.
            • obraza.uczuc.religijnych No i jest to chamstwo. 30.06.06, 13:29
              Ja nigdy tak nie robię.
              • anjew Problem w tym, ze ci chamowaci palacze rzucaja sie 30.06.06, 13:46
                w oczy, ci kulturalni juz mniej. Stad te paranoiczne glosy o zakazy dla
                wszystkich palaczy. A przyklad przedzialu dla palacych to juz klasyk - wsiadaja
                do takowego, w ktorym zreszta wlasnie usiadlem, niemile babska, smierdzace
                potem, ja wyciagam papierosa i zapalam, one: no chyba pan sobie zartuje! prosze
                tu nie palic! Ja spokojnie, ze to przedzial dla palacych i zamierzam tu palic
                przez cala droge. One , ze w przedziale nie wolno, pokazuje wiec znaczki na
                drzwiach i oknach, popielniczki. Nie dociera, dalej robia awanture... W koncu
                mowie - prosze sobie spytac konduktora, jesli nie rozumie pani prostej
                informacji ode mnie, moze te od niego pani jakos przyjmie. No i tak sie tez
                skonczylo, konduktor wyjasnil, oburzone panie wyszly. Dopowiem tylko, ze gdyby
                te glupie labzdry grzecznie mnie poprosily o niepalenie, zamiast wsiadac na mnie
                z ryjem, palilbym na korytarzu, bez problemu, bo nie lubie ludziom robic
                przykrosci... :-))
                • kzynda Re: Problem w tym, ze ci chamowaci palacze rzucaj 30.06.06, 13:55
                  anjew napisał:

                  > ... palilbym na korytarzu, bez problemu, bo nie lubie ludziom robic
                  > przykrosci... :-))
                  I łamał bys prawo, przeszkadzając jednocześnie większej ilości ludzi. Po prostu nie rozumiem po co ktoś komu dym przeszkadza wsiada do przedziału dla palących.
                  A mój nie palący kumpel w bardzo podobnej sytuacji dzielnie ze mną palił w przedziale :D
                  • anjew Niczego bym nie lamal :-))) 30.06.06, 14:00
                    Wagony podzielone sa pol na pol, wiec palilbym tam, gdzie bylyby popielniczki,
                    czyli obok mojego przedzialu. Ale faktem jest, ze te strefy powinny byc lepiej
                    dzielone i tyle...
                    • kzynda Re: Niczego bym nie lamal :-))) 30.06.06, 14:07
                      anjew napisał:

                      > Wagony podzielone sa pol na pol, wiec palilbym tam, gdzie bylyby popielniczki,
                      > czyli obok mojego przedzialu. Ale faktem jest, ze te strefy powinny byc lepiej
                      > dzielone i tyle...

                      Na korytarzach jest całkowity zakaz. Nie ważne, że są popielniczki.
                      Można palić tylko w wyznaczonych przedziałach. Zresztą po to są. I nie uważam, zeby palenie na korytarzu w pociągu to dobry pomysł. Zasmradzasz cały wagon. A przedział jak zamknięty i okno otwarte jednak mniej śmierdzi na wagon.
                      • ppo Re: Niczego bym nie lamal :-))) 30.06.06, 15:58
                        Znajoma (paląca) opowiadała mi, że konduktor powiedział jej, że to nie są
                        popielniczki, tylko takie miniaturowe śmietniczki :D
                        A tak naprawde, to niech PKP zmieni wagony na nowe, bez popielniczek. Bo te
                        stare i tak śmierdzą niesamowicie. I to nie tylko dymem tytoniowym, ale i
                        znacznie gorszymi produktami ludzkiej egzystencji.
          • droga2 Re: Napisałem kilka razy że palenie pod przystank 30.06.06, 18:27
            Owszem pare metrów za przystankiem to nie problem, tylko niech ten palacz
            popatrzy jak wieje wiatr i się tak ustawi aby nie dymił na przystanek.
            Jednak takich palaczy którzy myślą mozna na palcach policzyć. większość z
            papierochem ładuje się na przystankową ławeczkę.
            Dlatego popieram zakaz, bo grzeczne prośby niestety nie pomagają...
      • banzai123 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 11:49
        W zasadzie z tym wyborem to jest kłamstwo - tak naprawdę palacz nie ma wolnego
        wyboru, MUSI palić, bo jest uzależniony. Gdyby się okazało, że jedzenie
        kurczaków szkodzi i przeszkadza osobom w otoczeniu jedzących, a zatem od dziś
        można je jeść tylko w domu, nie byłoby żadnych protestów, bo to nie nałóg.

        Palacze nawet nie widzą, co im dolega. Dlatego zakaz jest potrzebny. Palenie
        nie ma nic wspólnego z wolnością, jest inwazyjnym wobec innych nałogiem i nie
        przystaje do żadnych norm kulturalnych. Poza tym zakaz zapewne zbawiłby kolejne
        pokolenia przed wyrabianiem sobie odruchu psa Pawłowa pt. "kawa+papieros"
        czy "piwo+papieros".
        • drakoniusz Owszem - to jest właśnie problem 30.06.06, 12:11
          Nawet całkiem kulturalni i inteligentni ludzie po kilku godzinach bez papierosa
          gotowi są łamać wszelkie normy i na nikogo się nie oglądać, żeby tylko móc
          wreszcie zapalić :(
        • breadcrumbs Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 13:05
          banzai123 napisał:

          > W zasadzie z tym wyborem to jest kłamstwo - tak naprawdę palacz nie ma wolnego
          > wyboru, MUSI palić, bo jest uzależniony. Gdyby się okazało, że jedzenie
          > kurczaków szkodzi i przeszkadza osobom w otoczeniu jedzących, a zatem od dziś
          > można je jeść tylko w domu, nie byłoby żadnych protestów, bo to nie nałóg.
          >
          > Palacze nawet nie widzą, co im dolega. Dlatego zakaz jest potrzebny. Palenie
          > nie ma nic wspólnego z wolnością, jest inwazyjnym wobec innych nałogiem i nie
          > przystaje do żadnych norm kulturalnych. Poza tym zakaz zapewne zbawiłby kolejne
          >
          > pokolenia przed wyrabianiem sobie odruchu psa Pawłowa pt. "kawa+papieros"
          > czy "piwo+papieros".


          Tak palenie jest nalogiem ale ma to duzo wspolnego z wolnoscia.
          Jesli chodzi o kurczaki to na bank bylyby protesty.

          breadcrumbs.blox.pl/html
          • drakoniusz > palenie ma to duzo wspolnego z wolnoscia ? 30.06.06, 13:28
            Rozumiem zatem, że to ty aktem WOLNEJ WOLI decydujesz kiedy i ile palisz?
            I nie odczuwasz przy tym głodu nikotynowego ani przymusu zapalenia właśnie w
            tedy kiedy poziom narkotyku w twojej krwi spada poniżej pewnego poziomu?
      • nms5 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:36
        Popieram! A do tego obciazaja kase uslug medycznych (to dodatkowy argument przeciw "to moj osobisty wybor"). Do restauracji zaczna wchodzic tacy jak ja, ktora w czasie pobytow w Polsce korzystam co najwyzej z ogrodkow . W restauracjach nawet jak nie trafi sie na palacych to i tak cuchnie zakiszonym, starym dymem nikotynowym.
        • obraza.uczuc.religijnych Ale na usługi medyczne łożymy dodatkowy podatek 30.06.06, 13:01
          wliczany do ceny.
        • koloratura1 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 17:54
          Na pewno niepalący mają prawo do oddychania niezadymionym powietrzem, ale
          argument, dotyczący kosztów, niezbyt mnie przekonuje.

          nms5 napisała:

          > Popieram! A do tego obciazaja kase uslug medycznych (to dodatkowy argument prz
          > eciw "to moj osobisty wybor").

          Czy rzeczywiście leczenie mego - ewentualnego - raka płuc będzie droższe od
          leczenia chorób wątroby, serca, stawów czy cukrzycy jakiegoś babska (155cm,
          95kg), które przez dziesięciolecia tuczy się tłustymi obiadkami, "trując"
          jednocześnie całą rodzinę (też - kandydaci do leczenia chorób jw.)?

          Czy wskazane jest udzielać pomocy lekarskiej poszkodowanemu w wypadku
          samochodowym, którego sam był sprawcą? Może lekarz z pogotowia powinien się w
          tej kwestii upewnić?

          Czy prawo do korzystania z "usług medycznych" powinny mieć ofiary różnych
          sportów (ekstremalmych, ale i nie tylko)? Po co pchasz się na łyżwy czy narty,
          skoro tak łatwo tam złamać nogę?

          O alkoholikach i narkomanach już nawet wspominać nie będę...
      • maxxxim Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 16:03
        maruda.r napisał:

        >
        > Palacz mówi często: Mój wybór, moje życie. Ale czy on żyje tylko dla siebie? A
        > co z jego bliskimi, gdy z powodu palenia zachoruje albo umrze.
        >
        > ***************************************
        >
        > W tym kontekście równie zasadny byłby zakaz picia alkholu.
        >

        i używania pojazdów spalinowych. spaliny sa ogromnie szkodliwe dla ludzi i srodowiska. a na dodatek mnostwo ludzi traci zycie w wyniku wypadkow, wiecej niz w wyniku palenia papierosow - zakazac uzywania samochodow. Przemysl rowniez - zamknac wszystkie fabryki. proponuje zeby tylko zabraniac i codziennie nakladac nowe podaki. powod sie zawsze znajdzie.
    • attech Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 08:06
      Ciekawe, czy zakaz dotyczyć będzie także pojawiania się w miejscach publicznych
      prostytutek, gejów, chorych np. na gruźlicę, tylko kaszlących lub aż kaszlących,
      nie pachnących fiołkami (czyt. śmierdzieli), muzułmanów, rowerzystów, masonów,
      wrogów politycznych, kochających inaczej, myślących inaczej itd. itd.
      Sprzeciwiam się stanowczo wszelkim zakazom, ograniczeniom, restrykcjom,
      uwarunkowaniom, zezwoleniom, groźbom dot. miejsc publicznych. Są normy
      zachowania się kulturalnego w takich miejscach, są odpowiednie unormowania
      etyczne i powinny wystarczyć. Dość "nie wolno" itp. Lecz taka moja replika
      musiałaby zająć dalej kilka tysięcy znaków...
      • banzai123 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 11:51
        Skoro nie ma kultury, musi być zakaz, który tę kulturę stworzy. Bo gdyby nie
        zakazy to do dziś paliłoby się w kinach, autobusach, samolotach itp.
    • mia2006 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 11:30
      NARESZCIE! - proszę wprowadźcie ten zakaz jak najszybciej! ciągle tylko słyszy sie o zapowiedziach i nic...
      jeśli granicą wolności jest wolność innych to palacze je przekraczają bez żadnych konsekwencji i to w państwie demokratycznym!
      • obraza.uczuc.religijnych Tak, tak. Może jeszcze godzine policyjną 30.06.06, 11:34
        w imie wolności od papierosa?
        • drakoniusz To może w ogóle zalegalizować wszelkie narkotyki 30.06.06, 11:46
          W imię wolności jednostki ?
          • obraza.uczuc.religijnych Oczywiście że tak. 30.06.06, 12:13

      • kzynda Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:53
        A może wprowadzić zakaz wychodzenia z domu brzydkich? Obrażają moje uczucia estetyczne. Albo ...
        • ona.pomylona Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 13:43
          > A może wprowadzić zakaz wychodzenia z domu brzydkich? Obrażają moje uczucia est
          > etyczne. Albo ...

          Od patrzenia nie dostaniesz raka płuc, od wdychania dymu, owszem... Wy, palący,
          nie obrażacie moich uczuć estetycznych, wy mnie po prostu trujecie, bandyci.
          • kzynda Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 13:48
            ona.pomylona napisała:

            > Od patrzenia nie dostaniesz raka płuc, od wdychania dymu, owszem... Wy, palący,
            > nie obrażacie moich uczuć estetycznych, wy mnie po prostu trujecie, bandyci.

            Ale od patrzenia mogę dostać urazów psychicnych. Też niebezpieczne :p
            A jak jesteś taka przewrażliwiona to polecam maskę p. gaz oczywiście z dobrym układem pochłaniająco-filtrującym. Ewentualnie własne butle z powietrzem :P

            A tak poważnie to spaliny też są toksyczne. I jeśli ktoś w poblizu nie pali to myślisz, że te powietrze jest dużo zdrowsze? Szczególnie w dużych miastach.
            • banzai123 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 14:19
              Można stać godzinę na przystanku i niczym się nie śmierdzi. Od kogoś, kto
              właśnie palił i wsiada do autobusu jedzie na metr. Dalej - nikt z rurą
              wydechową nie siada na przystanku. Ani tym bardziej nie wchodzi do pomieszczeń.
              Moje ubranie nigdy nie śmierdziało spalinami, papierosami po powrocie z imprezy
              śmierdzi zawsze (dając do myślenia, co musiało się znaleźć w moich płucach). No
              i są jeszcze kwestie, że palenie nie jest nam niezbędne, samochody i autobusy
              na razie tak.

              I jeszcze co do porównań do śmierdzieli - śmierdzący menel wchodzący do lokalu
              zostanie z niego wywalony natychmiast. Palacz będzie sobie tam siedział i ćmił.
              Tylko, że to właśnie smród menela nie szkodzi zdrowiu.

              Palenie rozmija się ze standardami w jakich żyjemy, to takie współczesne
              barbarzyństwo, i powinno być zakazane dawno temu. Jedyny problem w tym, że jest
              to bardzo silne uzależnienie, które zaćmiewa zdolność rozumowania osób
              palących, często także niestety bardzo inteligentnych i mądrych ludzi.
            • zezowaty_cyklop Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 14:42
              > Ale od patrzenia mogę dostać urazów psychicnych. Też niebezpieczne :p

              Ale to jest temat na oddzielny wątek.
              Zobacz jakie są trudności z wprowadzeniem zakazu palenia. Wprowadzenie Twojego
              zakazu może być jeszcze trudniejsze, ale powodzenia. Kiedy spodziewać się
              inicjatywy ustawodawczej?
    • drakoniusz Popieram w całej rozciągłości :)))) 30.06.06, 11:32
      :)
    • skorrrpion Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak palący 30.06.06, 11:48
      na przystanku - to on ogranicza moją wolnośc, bo to ja muszę się od niego
      oddalic na 50 metrów... Poza tym buraki mają to do siebie, że rzucają pety na
      chodnik i kto płaci za sprzątanie? Pomijamm już smród buraczanej gęby w
      autobusie... A kto płaci za skutki leczenia palaczy??? Czy mają podwyższoną
      składkę ubezbieczenia zdrowotnego??? To nie prawda, że pastuchy palą za własne
      pieniądze - JA płacę za ich leczenie i to znacznie więcej niż oni wydają na
      palenie!!!
      • pio765 Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 12:22
        Do "skorrrpion". Pociesz się. Z ostatnich "bardzo naukowych" badań wynika, że niepalący umierają zdrowsi ;).
        • ona.pomylona Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 13:51
          Słyszałeś o przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc? Takie argumenty, że i tak
          wszyscy umrą, zupełnie mnie nie przekonują. Cenię sobie komfort zycia i nie
          zamierzam sobie fundować choroby. Ale cóż, ja tu nie decyduję o sobie. O moim
          zdrowiu decydują gnoje, którzy palą w miejscu pracy, albo dmuchaja mi na ulicy w
          twarz.
          • dx7 Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 14:58
            > Cenię sobie komfort zycia i nie zamierzam sobie fundować choroby. Ale cóż, ja
            > tu nie decyduję o sobie. O moim zdrowiu decydują gnoje, którzy palą w miejscu
            > pracy, albo dmuchaja mi na ulicy w twarz.

            Skoro sobie cenisz komfort zycia to wyprowadz sie na wies - chyba, ze nie
            przeszkadzaja ci znacznie bardziej szkodzace spaliny samochodowe. Jak mniemam
            samochodu oczywiscie nie posiadasz aby przypadkiem nie truc biernie
            przechodniow?
      • pietrekk Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 12:27
        "A co komu przeszkadza człowiek palący np. na przystanku?"

        Pan redaktor chyba samochodem jeździ do pracy albo sam jest palaczem. Inaczej znałby odpowiedź...
      • brightfuture Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 12:39
        I jeszcze wsiada do autobusu/tramwaju i ma czelność wypuszczać smród z gęby na
        innych, no bo przecież musi się sztachnąć ostatni raz przed jazdą! Prośby o
        niepalenie pod wiatą kończą się często (choć teraz już na szczęście rzadziej)
        awanturą i argumentowaniem, że samochody też smrodzą i trują powietrze. Ale one
        mają w większości katalizatory...
        • obraza.uczuc.religijnych Palenie pod wiatą to jednoznaczne chamstwo. 30.06.06, 13:02
          Mimo że palę też mnie takie buraki wkurzają maksymalnie.
      • bri Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 13:40
        Słuszna uwaga - ludzie którzy palą powinni płacić wyższe składki na
        ubezpieczenie zdrowotne. Albo odwrotnie Ci, którzy nie palą - mniejsze.
        Niestety ponosimy wszyscy znaczące koszty z powodu chorób, którzy oni sami
        sobie fundują.
        • kzynda Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 13:44
          bri napisała:

          > Słuszna uwaga - ludzie którzy palą powinni płacić wyższe składki na
          > ubezpieczenie zdrowotne. Albo odwrotnie Ci, którzy nie palą - mniejsze.
          > Niestety ponosimy wszyscy znaczące koszty z powodu chorób, którzy oni sami
          > sobie fundują.

          Idąc tym tropem powinne być obowiązkowe badania genetyczne przyszłych rodziców. Jak jesz sznasa choroby genetycznej potomstwa to im składkę w górę. Albo badania prenatalne, jak dziecko chore to składka w górę. A co jak wszystkim to wszystkim. A najlepiej wszystkim żyjącym bo większość i tak w końcu na coś zachoruje. I będzie wymagać opieki medycznej.
          • anjew Nie, wieksza skladke powinni placic ci glupsi, bo 30.06.06, 14:03
            z glupoty jest najwiecej problemow... :-))) Odpowiadanie na takie durne
            argumenty, jak ten o wyzszej skladce ubezpieczenia zdrowotnego dla palacych
            tyton, nie ma sensu.
            • bri Re: Nie, wieksza skladke powinni placic ci glupsi 30.06.06, 16:33
              Ja wiem, że wszyscy palący nie mogą się pogodzić z myślą, że palenie naprawdę
              POWODUJE raka, choroby serca itp. Pocieszę Cię, że jak rzucisz to Ci się zmieni
              perspektywa.
              • dx7 Re: Nie, wieksza skladke powinni placic ci glupsi 30.06.06, 20:50
                > Ja wiem, że wszyscy palący nie mogą się pogodzić z myślą, że palenie naprawdę
                > POWODUJE raka, choroby serca itp.

                Mylisz sie. Palenie MOZE powodowac w/w choroby. "Moze" a "powoduje" do dwie
                rozne rzeczy.
          • zezowaty_cyklop Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 14:44
            > Idąc tym tropem powinne być obowiązkowe badania genetyczne przyszłych rodzicow

            To jest marzenie wszystkich ubezpieczycieli. Mam nadzieję że nigdy się nie ziści.
          • scintilla Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 15:24
            Problem jest taki, że na geny nie masz wpływu a to, czy palisz, czy nie zależy
            tylko od Ciebie :) Więc Twój argument jest niedorzeczny.
          • kabja Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 15:58
            Tylko,że nikt z własnej woli nie wybiera sobie choroby genetycznej,a Wy
            wybieracie raka!
          • bri Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 16:31
            Nie wiem jaki trop ty śledzisz. Palenie to osobisty wybór człowieka i można z
            tego bez szkody dla kogokolwiek zrezygnować. A na uwarunkowania genetyczne nie
            mamy wpływu.
        • koloratura1 Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 18:16
          bri napisała:

          > Słuszna uwaga - ludzie którzy palą powinni płacić wyższe składki na
          > ubezpieczenie zdrowotne. Albo odwrotnie Ci, którzy nie palą - mniejsze.

          Pod warunkiem, że:

          - nigdy nie spróbują jeździć na nartach - notoryczne łamanie nóg,
          - nigdy nie spróbują jeździć na łyżwach - jw.
          - zobowiążą się nie uprawiać żadnych sportów, nawet amatorsko - wszystkie, no -
          może oprócz szachów i brydża - grożą niepotrzebnymi urazami, których leczenie
          bywa bardzo kosztowne,
          - racjonalnie się odżywiają, utrzymując właściwą wagę ciała, bowiem otyłość jest
          przyczyną chorób serca, wątroby, stawów, cukrzycy. Leczenie chorych jest tu nie
          mniej kosztowne, niż leczenie palaczy.

          > Niestety ponosimy wszyscy znaczące koszty z powodu chorób, którzy oni sami
          > sobie fundują.

          No właśnie!
      • ppo Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 16:05
        Skorrrpion! Może powinieneś zmienic nick na "skąpion"? Akcyza to olbrzymie
        źródło dochodu dla budżetu. Palacze płaca nią nie tylko za swoje lecznie, ale i
        za twoje. Smutne, ale prawdziwe.
        • bri Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 16:38
          Mów za siebie - ja płacę miesięcznie ok. 1400 różnych składek chorobowych,
          rentowych, zdrowotnych.
          • koloratura1 Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 18:22
            bri napisała:

            > Mów za siebie - ja płacę miesięcznie ok. 1400 różnych składek chorobowych,
            > rentowych, zdrowotnych.

            I wszystko idzie na palaczy? Sama nigdy nie miewasz grypy, nie korzystasz ze
            zwolnienia lekarskiego, a z emerytury masz mocne postanowienie zrezygnować?
        • klapslock Re: Nic bardziej mnie nie denerwuje niż burak pal 30.06.06, 16:46
          Ciekawe skad te dane? Ja juz wielokrotnie slyszalem ze wydatki na leczenie
          chorob spowodowanych paleniem tytoniu znacznie przewyzszaja wplywy z akcyzy (z
          alkoholem jest zreszta tak samo)...
    • malw Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 11:50
      3xTAK!!!!!!!!
      -
    • agnieszkaczech1988 ! ! ! 30.06.06, 11:56

    • aluc Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:00
      wolność palaczy do palenia wszędzie to jakiś absurdalny sposób podjmowania
      wolności
      wolność jednostki nie jest absolutna, kończy się tam, gdzie wchodzi w konflikt
      z wolnością innej osoby
      moja wolność jest naruszana przez smrodliwy dym (tak samo zresztą jak przez
      smrodliwe spaliny czy alkoholika rzygającego mi na buty etc), a więc wolność
      palacza kończy się tam, gdzie zaczyna wchodzić w obszar mojej wolności oraz
      prawa do świeżego powietrza, niezatrutego ciałami smolistymi

      a skoro palacz palić musi, bo jest uzależniony, to znaczy, że jest człowiekiem
      chorym, nieszczęśliwym i powinien się z tego leczyć

      mogę zatem mu współczuć, nie mogę jednak tolerować

      • rmstemero Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:57
        aluc napisała:

        > wolność palaczy do palenia wszędzie to jakiś absurdalny sposób podjmowania
        > wolności
        > wolność jednostki nie jest absolutna, kończy się tam, gdzie wchodzi w konflikt
        > z wolnością innej osoby

        Calkowicie sie z Toba zgadzam.

        > moja wolność jest naruszana przez smrodliwy dym (tak samo zresztą jak przez
        > smrodliwe spaliny czy alkoholika rzygającego mi na buty etc), a więc wolność
        > palacza kończy się tam, gdzie zaczyna wchodzić w obszar mojej wolności oraz
        > prawa do świeżego powietrza, niezatrutego ciałami smolistymi

        I tutaj zaczyna sie problem. Bo MOJA wolnosc jest zaklocana przez jeszcze cala
        mase innych czynnikow. Nie postuluje jednak rozwiazania polegajacego na
        bezrefleksyjnym zabranianiu innym tego co mi przeszkadza. Bo zdaje sobie sprawe
        ze zbyt rygorystyczne podchodzenie do problemu moze doprowadzic do absurdalnej
        sytuacji w ktorej zamiast wzajemnego respektu i tolerancji uzyskamy radykalne
        skurczenie sie obszaru wolnosci osobistej. Bo jesli uzmyslowimy sobie, ze
        opisane przez ciebie zjawisko kolizji (ktore zdarza sie w naszym kraju w kazdej
        dziedzinie zycia, w kazdej sekundzie i wszedzie) bedzie zwalczane jedynie
        urzedowymi zakazami to dojdziemy do sytuacji w ktorej wolnosci bedzie coraz
        mniej na wniosek wszystkich. Przyklady:
        Mnie bardzo przeszkadza jedzenie w kinie. Siorbanie, szeleszczenie, smrod
        tluszczu na ktorym upieczono chipsy, Popcorn na siedzeniach i moim
        ubraniu,loskot przewracanych butelek. MAm wrazenie ze ten rodzaj prymitywnego
        barbarzynstwa powinien zostac - w mysl prezentowanej przez Ciebie logiki hm,
        zakazany? Podobnych przyladow moglbym Ci przytoczyc mnostwo. Sa one niekorzystne
        a czesto nawet uciazliwe dla innych. Czy jednak zakazy urzedowe sprawia ze
        wszyscy bedziemy szczesliwsi gdy wszystkim juz sie wszystkiego zabroni,
        wszystkich ukarze i napietnuje?

        • aluc Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 13:28
          różnica pomiędzy biernym paleniem i siorbaniem w kinie jest jedna, natomiast
          zasadnicza - otóż bierne palenie zabija, siorbanie nie (podobnie jak wdychanie
          smrodu niefiołkowego z dawno niemytego ciała współpasażera czy wysłuchiwanie
          bredni głoszonych wszem i wobec w miejscach publicznych)

          zatem ergo, jak mawia znajomy prawnik ;), porównywanie obydwu sytuacji jest
          czystą demagogią

          demagogią jest również porównywanie takich na przykład spalin do smrodliwego
          dymu, albowiem palenie tytoniu w odróżnieniu od spalinowych silników jest
          ludzkości absolutnie zbędne

          mam konstytucynie (art. 68) zapisane prawo do ochrony zdrowia, zakaz palenia we
          wszystkich miejscach publicznych byłby zatem gwarancją poszanowania owego prawa
          przynajmniej w tym jednym aspekcie - nie chodzi mi bowiem o samą uciążliwość
          przebywania w przymusowym towarzystwie palaczy, ale skutki zdrowotne tegoż

          a umieranie na raka płuc jest długie, upierdliwe i mało estetyczne - coś o tym
          wiem, niestety moi dziadkowie dymili jak smoki

          niedawno zmarła na raka płuc z powodu biernego palenia wdowa po Supermanie
          (niepaląca)- wg komentarza w CNN, bezpośrednią przyczyną choroby było
          prawdopodobnie kilkuletnie występowanie w klubach, spowitych papierosowym dymem

          jasne, nikt jej prawdopodobnie nie zmuszał do pracy w tak niehigienicznych i
          niezdrowych okolicznościach, jednakowoż taka logika może doprowadzić do
          stwierdzenia, że w dobie powszechnego dostępu do internetu, niepalący nie ma w
          zasadzie - nomen omen - palącej potrzeby wychodzenia z domu, a w domu może się
          przecież do woli cieszyć z wolności i prawa do świeżego powietrza

          oczywiście, o ile sąsiad z dołu nie wychodzi na dymka na balkon ;)
          • rmstemero Beautifull mind 30.06.06, 14:17
            na wstepie: z przyjemnoscia czyta sie to co pani pisze. Jest to przyjemnosc
            natury estetycznej bo napisane jest wyczerpujaco, z sensem i bez inwektyw.
            Tragedia wdowy po supermanie wzruszyla mnie i poruszyla do glebi. Wysuwane przez
            PAnia wnioski niekoniecznie (aczkolwiek nie przecze ze biora sie one z
            glebokiego przekonania).
            Do rzeczy:
            Istotnie, roznica pomiedzy paleniem i siorbaniem jest zasadnicza.
            Postulowany przez Pania zakaz opiera sie na interesujacym sadzie ze "palenie
            zabija". Poniewaz nie precyzuje Pani ani kogo ani tez w jakich okolicznosciach
            musze uznac ten generalizujacy osad za celowo nieprecyzyjny. Otoz nie mam
            zamiaru spierac sie z Pania co do tego czy bierne palenie jest szkodliwe. Jest.
            Ale: dla tych ktorzy sa na nie wyeksponowani. Innymi slowy: palenie szkodzi
            tylko tym ktorzy sa (chcac lub nie chcac) narazeni na jego skutki. Popierany
            przez Pania wniosek zakazu palenia WE WSZYSTKICH MIEJSCACH PUBLICZNYCH jest
            jednak postulatem wykluczenia palaczy z przestrzeni publicznej. Rowniez z miejsc
            gdzie nie narazaja dziatek na straszliwe skutki smierci w meczarniach takich jak
            np. puby albo nocne lokale. Istotota postulowanego zakazu nie jest ochrona
            zdrowia niepalacych - to udaloby sie osiagnac precyzyjnymi przepisami
            stwarzajacymi przestrzen wolna od dymu i nieprzyjemnych dla Pani zapachow.
            Istota generalnego zakazu jest zawlaszczenie przestrzeni publicznej przez
            niepalacych i wykluczenie niepalacych rowniez z miejsc w ktorych niekoniecznie
            (sobie sami) przeszkadzaja. Ten misjonarski zapal nie budzilby mojego sprzeciwu
            gdybym nie byl przekonany ze wolnosc zbiorowa jest suma wolnosci indywidualnej a
            najlepsza droga do powiekszenia obszaru wolnosci zbiorowej jest proces
            mediacyjny, szukanie kompromisow i znajdowanie kompromisowych rozwiazan a nie
            branie wszystkich przez wszystkich "z urzedu" za morde i to dla ich dobra.
            A poza tym serdeczne pozdrowienia


            aluc napisała:

            > różnica pomiędzy biernym paleniem i siorbaniem w kinie jest jedna, natomiast
            > zasadnicza - otóż bierne palenie zabija, siorbanie nie (podobnie jak wdychanie
            > smrodu niefiołkowego z dawno niemytego ciała współpasażera czy wysłuchiwanie
            > bredni głoszonych wszem i wobec w miejscach publicznych)
            >
            > zatem ergo, jak mawia znajomy prawnik ;), porównywanie obydwu sytuacji jest
            > czystą demagogią
            >
            > demagogią jest również porównywanie takich na przykład spalin do smrodliwego
            > dymu, albowiem palenie tytoniu w odróżnieniu od spalinowych silników jest
            > ludzkości absolutnie zbędne
            >
            > mam konstytucynie (art. 68) zapisane prawo do ochrony zdrowia, zakaz palenia we
            >
            > wszystkich miejscach publicznych byłby zatem gwarancją poszanowania owego prawa
            >
            > przynajmniej w tym jednym aspekcie - nie chodzi mi bowiem o samą uciążliwość
            > przebywania w przymusowym towarzystwie palaczy, ale skutki zdrowotne tegoż
            >
            > a umieranie na raka płuc jest długie, upierdliwe i mało estetyczne - coś o tym
            > wiem, niestety moi dziadkowie dymili jak smoki
            >
            > niedawno zmarła na raka płuc z powodu biernego palenia wdowa po Supermanie
            > (niepaląca)- wg komentarza w CNN, bezpośrednią przyczyną choroby było
            > prawdopodobnie kilkuletnie występowanie w klubach, spowitych papierosowym dymem
            >
            > jasne, nikt jej prawdopodobnie nie zmuszał do pracy w tak niehigienicznych i
            > niezdrowych okolicznościach, jednakowoż taka logika może doprowadzić do
            > stwierdzenia, że w dobie powszechnego dostępu do internetu, niepalący nie ma w
            > zasadzie - nomen omen - palącej potrzeby wychodzenia z domu, a w domu może się
            > przecież do woli cieszyć z wolności i prawa do świeżego powietrza
            >
            > oczywiście, o ile sąsiad z dołu nie wychodzi na dymka na balkon ;)
            • looxie Re: Beautifull mind 30.06.06, 14:40
              Tu nie chodzi o to, żeby wykluczyć PALACZY z przestrzeni publicznej. Trzeba za
              to wykluczyć PALENIE. Nie przeszkadzają mi palacze wokół mnie, ale dym
              papierosowy! I nie wiem, dlaczego ja mam się czuć jak głupek, zwracając komuś
              uwagę, dlaczego grozi mi nazwanie mnie "przemądrzałą smarkulą"? Zróbmy coś z tym
              wreszcie. Nie pozwólmy się truć!
            • aluc Re: Beautifull mind 30.06.06, 15:07
              otóż tak, ale nie

              puby i nocne lokale nie są bowiem z istoty rzeczy przestrzenią przeznaczoną
              jedynie dla palaczy - są przeznaczone dla wszystkich, również dla niepalących
              to, że niepalący z nich nie korzystają albo korzystają idąc na śmierdzący
              kompromis z własnymi przekonaniami, upodobaniami etc, wynika z czysto fizycznej
              przewagi nikotynistów - przewagi polegającej na tym, że w retorsji na
              roztoczenie papierosowego smrodu antynikotynista nie może odpowiedzieć
              roztoczeniem przestrzeni od tego smrodu wolnej

              z tego zatem punktu widzenia niepalący stoi w starciu z palaczem na z góry
              przegranej pozycji i w obecnym stanie prawnym musi liczyć jedynie na palacza
              wyczucie czy też kindersztubę, jest to jednak zjawisko nader rzadko występujące
              w przyrodzie (przyznaję, nie tylko wśród palaczy)

              tworzenie miejsc przeznaczonych dla palaczy na wspólnej przestrzeni jest
              fikcją - dym bowiem nie zważa na to, że obok znajduje się miejsce czy też sala
              dla niepalących i absolutnie demokratycznie smrodzi wszystkim, komu tylko może,
              i sądzę że każdy niepalacz przynajmniej raz spotkał się z miejscem dla
              niepalących, wyznaczonym z poszanowaniem wszelkich przepisów oraz
              dokładniusieńko zasnutym siwym dymem

              wydaje się zatem, że w tej sprawie możliwość zawarcia społecznego kompromisu,
              co rzeczywiście byłoby najwłaściwsze, dotarła do ściany

              wolność zbiorowa sumą wolności indywidualnych - git, pięknie, słusznie i
              naukowo. Należy jednakowoż rozważyć, które rozwiązanie dla zbioru jednostek
              jest rozwiązaniem najkorzystniejszym, a zatem przynoszącym największe możliwe
              korzyści, przy jednoczesnej możliwie najmniejszej uciążliwości dla wszystkich,
              należy również rozważyć, interesy której grupy powinny zasługiwać na ochronę w
              pierwszej kolejności - a zwykle przyjmuje się, że na taką szczególną ochronę
              zasługują interesy grupy z natury słabszej

              nie postulujemy wszak delegalizacji papierosów, zamknięcia zakładów
              tytoniowych, nie postulujemy nawet wyłączenia leczenia chorób spowodowanych
              czynnym paleniem spod powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego (chociaż moje
              skrajniacke serce z rozkoszą podpisałoby się pod takimi postulatami)

              nie postulujemy nawet wykluczenia palaczy z przestrzeni publicznej
              postulowane jest jedynie wykluczenie z przestrzeni publicznej PALENIA
              różnica niby drobna, a jednak ogromna

              palacz w tej przestrzeni może z powodzeniem funkcjonować, pod warunkiem
              wszelako, że nie będzie palił
              tak samo jak alkoholik może z powodzeniem funkcjonować w ruchu drogowym, pod
              warunkiem, że nie będzie pił i prowadził

              w domu, w samochodzie, w dymoszczelnej kapsule niech pali do woli
              • rmstemero Re: Beautifull mind 30.06.06, 15:22
                aluc napisała:

                > otóż tak, ale nie


                Pieknie napisane. Moglbym sie pod tym podpisac. Prawie.
                Madame, przyjemnie sie z Pania dyskutuje. Argumenty wygladaja nieomal na nie do
                zbicia. Nie chcialbym sie z Pania spotkac w sali sadowej jesli wykonuje pani
                zawod prawniczy. ;-)
                No chyba zeby Pani byla moim obronca.
                Dlatego prosze o moratorium. Potrzebny mi jest czas do namyslu. Dobre argumenty
                zasluguja na dobra a przede wszystkim przemyslana odpowiedz.
                A bientot
                rms
                • aluc Re: Beautifull mind 30.06.06, 15:29
                  alęż proszęż bardzo ;)
              • dx7 Re: Beautifull mind 30.06.06, 21:07
                > nie postulujemy nawet wykluczenia palaczy z przestrzeni publicznej
                > postulowane jest jedynie wykluczenie z przestrzeni publicznej PALENIA
                > różnica niby drobna, a jednak ogromna

                Jesli ta przestrzenia publiczna nazywasz wszelkiego rodzaju puby, kluby i inne
                PRYWATNE lokale to (mowiac wprost) - postulujecie ograniczenie prawa do
                decydowania o wlasnych lokalach ich wlascicielom. Przede wszystkim - to sa
                prywatne wlasnosci a dopiero potem miejsca publiczne, do ktorych zreszta nie ma
                obowiazku chodzenia. Jest tylko ewentualna mozliwosc wejscia o ile ktos
                akceptuje zasady jakie ustanowil wlasciciel.

                > palacz w tej przestrzeni może z powodzeniem funkcjonować, pod warunkiem
                > wszelako, że nie będzie palił

                W tej samej przestrzeni moze takze funkcjonowac niepalacy o ile powstrzyma sie
                od odwiedzania lokali, ktore nie sa przeznaczone dla niepalacych. Na takiej
                samej zasadzie jak wegetarianie omijajacy lokale, w ktorych serwuje sie mieso.
                Jakos nie slyszalem o protestach tych ostatnich.
                • aluc Re: Beautifull mind 30.06.06, 22:43
                  co do pierwszego - wedle jednych definicji będzie to przestrzeń publiczna, bo
                  jest dostępna powszechnie i dla nieokreślonej z góry liczby osób, dla innego
                  nie, bo pozostaje w zarządzie prywatnym

                  możemy owszem spierać się o definicje, ale nie o to chodzi - z natury rzeczy
                  miejsca powszechnie dostępne, nwet jeśli są prywatn właśnością, muszą liczyć
                  się z ostrzejszymi regulacjami, w domu taki bigos możesz sobie przyrządzć po
                  staropolsku i mrozić i odgrzewać po wielokroć oraz zjeść na niemytym talerzu po
                  jajecznicy, w oficjalnie działającej knajpie - nawet takiej ze wstępem za
                  imienną kartą ze zdjęciem - jest to niemożliwe (przynajmniej formalnie)

                  co do uwagi muner dwa - jakoś nie słyszałam o przypadku zachorowania (tym
                  bardziej śmierci) wegetarinina z powodu obserwowania z niewielkiej odległości
                  posilania się produktami zwierzopochodnymi
                  • dx7 Re: Beautifull mind 01.07.06, 00:10
                    > co do pierwszego - wedle jednych definicji będzie to przestrzeń publiczna, bo
                    > jest dostępna powszechnie i dla nieokreślonej z góry liczby osób, dla innego
                    > nie, bo pozostaje w zarządzie prywatnym

                    To prawda ale najpierw to jest prywatne miejsce a dopiero pozniej przestrzen
                    publiczna.

                    > możemy owszem spierać się o definicje, ale nie o to chodzi - z natury rzeczy
                    > miejsca powszechnie dostępne, nwet jeśli są prywatn właśnością, muszą liczyć
                    > się z ostrzejszymi regulacjami,

                    I wlasnie takie regulacje chcecie wprowadzic. Ograniczyc wlascicielom prawo do
                    decydowania o wlasnym lokalu.


                    > w domu taki bigos możesz sobie przyrządzć po staropolsku i mrozić i
                    > odgrzewać po wielokroć oraz zjeść na niemytym talerzu po jajecznicy, w
                    > oficjalnie działającej knajpie - nawet takiej ze wstępem za imienną kartą ze
                    > zdjęciem - jest to niemożliwe (przynajmniej formalnie)

                    Poniewaz jest to uregulowane prawnie w przeciwienstwie do palenia w PRYWATNYCH
                    lokalach.

                    > co do uwagi muner dwa - jakoś nie słyszałam o przypadku zachorowania (tym
                    > bardziej śmierci) wegetarinina z powodu obserwowania z niewielkiej odległości
                    > posilania się produktami zwierzopochodnymi

                    Ja tez nie slyszalem o smierci niepalacego od chodzenia do pubow dla niego nie
                    przeznaczonych. Zreszta przykro mi ale nie jestes dla mnie wyznacznia i dopoki
                    sam sie o tym nie przekonam nie moge wierzyc ci na slowo.
                    • wolt-r Nikotynizm. 01.07.06, 02:14
                      Ale czy palacza można nazwać nikotynistą i porównywać z morfinistą czyli
                      narkomanem? Przecież to też nałóg, uzależnienie...
                      Jakie wówczas wypływają wniski dotyczące relacji społecznych między narkomanami-
                      nikotynistami a resztą społeczeństwa?
                    • aluc Re: Beautifull mind 01.07.06, 17:33
                      primo - no właśnie chcemy wprowadzenia takich ostrzejszych regulacji, albowiem
                      nie jest to dotychczs uregulowane (to znaczy jest, ale zdaniem niepalących w
                      sposób niedostatecznie chroniący ich interesy)

                      secundo - przykłd takiej śmierci podałam parę postów wyżej

                      tertio - puby nie są ani nieprzeznaczone dla niepalących ani przeznaczone dla
                      palaczy, są one (w założeniu) dostępne dla wszystkich, jeno niepalący powinni w
                      nich tolerować potrzeby palaczy, albowiem palcze nie są w stanie tolerować w
                      nich potrzeb niepalących
            • zezowaty_cyklop Re: Beautifull mind 30.06.06, 15:09
              >wniosek zakazu palenia WE WSZYSTKICH MIEJSCACH PUBLICZNYCH jest
              >jednak postulatem wykluczenia palaczy z przestrzeni publicznej

              Bzdura Ci się wkradła do pięknego wywodu. Nie chodzi o wykluczenie palczy z
              miejscu publicznych, a o wykluczenie z tych miejsc dymu papierosowego.

              > ochrona zdrowia niepalacych - to udaloby sie osiagnac precyzyjnymi przepisami
              > stwarzajacymi przestrzen wolna od dymu

              Takie przepisy są. Obowiązują teraz w Polsce. Tylko niesforny dym nie chce się
              do nich dostosować i przelatuje złośliwie z nad stolika dla palących nad stolik
              dla niepalących w restauracji. Równie nieokiełznany jest w pociągu z
              nieszczelnie zamykanymi przedziałami dla palaczy.
              Przykro mi, że te precyzyjne przepisy nie działają. Dlatego jestem za
              powiększeniem obszaru na którym jest zakaz palenia na wszystkie miejsca publiczne.
              • rmstemero Re: Beautifull mind 30.06.06, 15:31
                zezowaty_cyklop napisał:

                > >wniosek zakazu palenia WE WSZYSTKICH MIEJSCACH PUBLICZNYCH jest
                > >jednak postulatem wykluczenia palaczy z przestrzeni publicznej
                >
                > Bzdura Ci się wkradła do pięknego wywodu. Nie chodzi o wykluczenie palczy z
                > miejscu publicznych, a o wykluczenie z tych miejsc dymu papierosowego.

                Istotnie. Posypuje sobie glowe popiolem. Powinno byc: wykluczenie palaczy wraz z
                ich problematyczna i uznawana przez niepalaczy za uciazliwa obyczajowoscia.
                Zwroc uwage jednak ze palacz, ktoremu nie wolno palic przestaje w przestrzeni
                publicznej byc de facto palaczem. Palacz ktory nie pali jest niepalacym a zatem
                znika z przestrzeni publicznej ergo: zostaje wykluczony.


                > > ochrona zdrowia niepalacych - to udaloby sie osiagnac precyzyjnymi przepi
                > sami
                > > stwarzajacymi przestrzen wolna od dymu
                >
                > Takie przepisy są. Obowiązują teraz w Polsce. Tylko niesforny dym nie chce się
                > do nich dostosować i przelatuje złośliwie z nad stolika dla palących nad stolik
                > dla niepalących w restauracji.
                Co powiesz w takim razie na zakaz palenia w restauracjach nie posiadajacych
                oddzielnych pomieszczen dla osob palacych? ZAdowoliloby Cie to czy niepokoi Cie
                dym przenikajacy przez sciane?

                Równie nieokiełznany jest w pociągu z
                > nieszczelnie zamykanymi przedziałami dla palaczy.
                Moze by tak po prostu uszczelnic drzwi? Zarty na bok: mam wrazenie ze prowadzony
                przez nas dialog nie ma charakteru deliberatywnego staje sie on raczej
                monologiem niepalacych.

                > Przykro mi, że te precyzyjne przepisy nie działają. Dlatego jestem za
                > powiększeniem obszaru na którym jest zakaz palenia na wszystkie miejsca publicz
                > ne.
                • zezowaty_cyklop Re: Beautifull mind 30.06.06, 16:08
                  > Zwroc uwage jednak ze palacz, ktoremu nie wolno palic przestaje w przestrzeni
                  > publicznej byc de facto palaczem.

                  Logika Twojego wywodu szwankuje również w tym miejscu. Jestem zjadaczem chleba.
                  Jestem nim również wtedy gdy nie żuję chleba. Zakaza jedzenia chleba w miejcu
                  publicznym nie wyeliminuje mnie w żaden sposób z miejsc publicznych.

                  > Co powiesz w takim razie na zakaz palenia w restauracjach nie posiadajacych
                  > oddzielnych pomieszczen dla osob palacych?

                  Bardzo dobry pomysł. Jak dla mnie może być alternatywą dla całkowitego zakazu
                  palenia w miejscach publicznych, o ile będzie de fakto egzekwowany.

                  > Moze by tak po prostu uszczelnic drzwi?
                  Nie udało się uszczelnić przez ostatnie 20 lat. Ile jeszcze mamy czekać?

                  > Zarty na bok: mam wrazenie ze prowadzony
                  > przez nas dialog nie ma charakteru deliberatywnego staje sie on raczej
                  > monologiem niepalacych.

                  Czyżby niepalących było więcej? Zatem niech demokracja zatriumfuje!
              • marklips Bravo!Koniec z narkotykami.Beautifull mind 30.06.06, 15:40
                Pozdrawiam z Berlina jako "palacz" papierosow(next,pall mall)ale
                wlasnie te przepisy prawne,nie tylko popieram ale i rzadam,ochrony,
                w urzedach,pociagach,reaturacjach,hotelach,szkolach itd.
                Od zaraz i bez zastanowienia,jeszcze ostrzej jak w USA.Karac...

                Dlaczego natychmiast?!:marihuana,kokaina spreparowana w specjalnych
                papierosach i czesto palona w miejscach publicznych,to jest morderstwo(!)
                i przeciw dzieciom,ludziom i naszej cywylizacji.Handlarze narkotykow,
                i barbarzyncy nie opowiadajcie o pozytywnych skutkach trawki w Indiach
                lub Nepalu.Wasza wojna z nasza cywilizacja,jest kazdemu znana.
                To jest rodzaj broni chemicznej ale nie macie jakichkolwiek szans.

                Na wasz terror odpowiemy tym samym,nawet jak wasi politycy,prawnicy i
                wasze lobby jest przeciw temu.W USA Specjalisci mysla,jak uratowac
                nasza cywilizacje a naplyw avitaminy z Polski lub narkotykow,
                z Afganistanu,bedziemy hamowac a ja to nie pomoze,hackerzy oproznia
                wasze konta.Probujcie.Dlatego tez,nie z powodu ropy sa wojska z Polski
                lub z USA w Iraku.
                Hallo Politycy z Polski.Moje dzieci,na polskich paszportach nie tylko,
                studiuja w Mannheim,w Berlinie,Londynie ale sa tez za takimi przepisami
                prawnymi i za tym aby zachamowac,postepujaca w Europie,gruzlice i choroby.
                Tak,ja wiem gazeta.pl i Agora ale to jest jedyny Portal,
                tlumaczony w x jezykach,na swiecie.To jest jedyny Portal w ktorym dzienikarze
                kazdego dnia musza sie z aresztowaniami liczyc.To juz sie w Stuttgarcie
                rozpoczelo,jak dzienikarze sprawe karna otrzymali i dochodzenie sie toczy.
                Info w Internecie(google).Pozdrawiam i podpisuje petycje.
                Prosze gazeta.pl o dodatkowa strony na petycje do polskiego
                parlamentu.Mark Lips
                p.S.Sorry ale bez polskiej czcionki....
        • ambrig jak ci przeszkadza 30.06.06, 14:00
          jak Ci przeszkadza jedzenie w kinie, to nie chodź do kina. Ale co ja mam zrobić,
          jak mi sąsiad w nocy pali na korytarzu, albo w oknie i ja co noc sie budzę bo
          sie duszę?
          • rmstemero Re: jak ci przeszkadza 30.06.06, 14:21
            ambrig napisał:

            > jak Ci przeszkadza jedzenie w kinie, to nie chodź do kina. Ale co ja mam zrobić
            > ,
            > jak mi sąsiad w nocy pali na korytarzu, albo w oknie i ja co noc sie budzę bo
            > sie duszę?

            Ja bym pogonil. Bo to bezwzgledne co robi. Albo nie wpuszczal do mieszkania (bo
            wnioskuje ze pali w Twoim oknie). A rada abym nie chodzil do kina jest niemadra.
            Rownie dobrze moglbym Ci poradzic przeprowadzke do wlasnej posiadlosci z ogrodem.
      • kzynda Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 13:12
        aluc napisała:

        > wolność palaczy do palenia wszędzie to jakiś absurdalny sposób podjmowania
        > wolności
        > wolność jednostki nie jest absolutna, kończy się tam, gdzie wchodzi w konflikt
        > z wolnością innej osoby

        Tu się zgodzę. Ale bym tu uogulnij do takiego stwierdzenia, że wolność innych kończy się tam gdzie zaczyna się moja wolność. Ok. Wszystko pięknie.

        > moja wolność jest naruszana przez smrodliwy dym (tak samo zresztą jak przez
        > smrodliwe spaliny czy alkoholika rzygającego mi na buty etc), a więc wolność
        > palacza kończy się tam, gdzie zaczyna wchodzić w obszar mojej wolności oraz
        > prawa do świeżego powietrza, niezatrutego ciałami smolistymi

        Ale weź też pod uwagę, że to ogranicza. Moje prawo do wyboru śmierdzącego powietrza. Zgadzam się, że nie wszędzie da się to pogodzić. Ale całkowity zakaz palenia to zbyt duże ograniczenie mojej wolności względem Twojej. Ja na przykład przy piwku czy czekając na obiad w restauracji lubie sobie zapalić. I co w imię Twojej wolności mam z tego zrezygnować? Nie widzę potrzeby.

        > a skoro palacz palić musi, bo jest uzależniony, to znaczy, że jest człowiekiem
        > chorym, nieszczęśliwym i powinien się z tego leczyć
        >
        > mogę zatem mu współczuć, nie mogę jednak tolerować
        >

        Nie uwążam się za nieszczęśliwego, leczenia też nie potrzebuję. Współczucia nie potrzebuję. Więc daruj sobie.
        • zezowaty_cyklop Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 15:18
          > Ale weź też pod uwagę, że to ogranicza.
          > Moje prawo do wyboru śmierdzącego powietrza.

          Śmiem twierdzić, że prawo do wyboru czystego powietrza stoi ponad prawem do
          wyboru smrodliwego powietrza. Wniosek taki wyciągam obserwując sankcje jakie w
          cywilizowanych krajach nakłada się na zbyt dymiące fabryki czy samochody.

          > Ale całkowity zakaz palenia to zbyt duże ograniczenie mojej wolności względem
          > Twojej.
          Mam nadzieję że to nie manipulacja tylko skrót myślowy. Bo oczywiście nikt nie
          posutluje całkowitego zakazu palenia, a jedynie całkowity zakaz palenia w
          miejcach publicznych.


          > Ja na przykład przy piwku czy czekając na obiad w restauracji lubie sobie
          > zapalić. I co w imię Twojej wolności mam z tego zrezygnować?
          > Nie widzę potrzeby.

          Ja na przykład przy piwku czy czekając na obiad w restauracji lubie sobie
          pooddychać powietrzem bez dymu. I co w imię Twojej wolności mam z tego
          zrezygnować? Nie widzę potrzeby.
          • dem0kryt Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 15:39
            zezowaty_cyklop napisał:

            "Bo oczywiście nikt nie posutluje całkowitego zakazu palenia, a jedynie
            całkowity zakaz palenia w miejcach publicznych."

            Nie. Jeszcze nikt. Ale i do tego dojdziemy... jestem pewien... Powiedz mi
            jeszcze - gdzie kończy się miejsce publiczne? Czy miejscem publicznym jest mój
            balkon? A moje własne mieszkanie, gdy mam otwarte okna?


            "Ja na przykład przy piwku czy czekając na obiad w restauracji lubie sobie
            pooddychać powietrzem bez dymu. I co w imię Twojej wolności mam z tego
            zrezygnować? Nie widzę potrzeby."

            I słusznie. Pytanie tylko: dlaczego niepalący tak gorąco protestują (zazwyczaj),
            gdy ktoś rzuca pomysł otwarcia lokalu TYLKO DLA PALĄCYCH? Z takiem wielkim
            napisem przy wejściu: "Uwaga! Wchodzisz na własną odpowiedzialność!" Zdaje się,
            że na Zachodzie takie lokale są zakazane... W części lokali sprawę rozwiązują
            odzielne pomieszczenia (żadne tam przepierzenia, czy sektory)... Dlaczego tylko
            w części? Bo nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania np. w lokalach, w których
            oragnizowane są koncerty live...
            • zezowaty_cyklop Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 16:17
              > Powiedz mi jeszcze - gdzie kończy się miejsce publiczne?
              Nie jestem prawnikiem, myślę, że gdzieś jest to precyzyjnie zdefiniowane.

              Na pozostałe pytania też Ci nie odpowiem, bo z braku czasu nigdy nie
              protestowałem, gdy obok mnie powstawały knajpy nie uwzględniające potrzeb ludzi
              niepalących.
            • bri Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 16:51
              Jak dla mnie żadne problem - niech robią takie lokale, szczelnie zamknięte. A w
              innych miejscach - kapsuły dla palących.
        • bri Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 16:49
          Jeszcze nie potrzebujesz - ale to kwestia czasu ;) Jeśli nie wiesz o co chodzi
          obejrzyj dokładnie swoją paczkę papierosów.
    • 3xm Badzmy konsekwentni 30.06.06, 12:00
      A co z osobami otylymi? Ryzyko zachorowania na choroby ukladu krazenia jest
      znacznie wieksze niz przy paleniu papierosow. Czy za kazdy kilgram nadwagi
      powinno sie wprowadzic kary finansowe? Zakazac spozywania junk-food, nadmiernej
      ilosci tluszczu i weglowodanow? Oczywiscie otyli nikomu nie szkodza swoim
      obzarstwem, ale zgodnie z logika, ze "nie zyje sie dla siebie....".
      A co z naduzywajacymi alkoholu? On tez szkodzi powodujac rozliczne choroby, nie
      wspominajac juz o wypadkach samochodowych spowodwanych przez pijanych, czy
      zachowaniach agresywnych? Mozna oczywiscie powiedziec, ze jedno piwko nikomu
      nie zaszkodzilo, no ale jeden papieros tez nie szkodzi a jednak dazy sie do
      zakazu palenia, wiec moze konsument piwa powinien byc potraktowany tak samo jak
      palacz? W koncu dzis jedno piwo jutro butelka wodki.
      Zakazac, nakazac - wiedzacy lepiej urzadza wam zycie idealne, gdzie wszyscy
      beda piekni, bogaci, madrzy.... Tylko nadal beda umierali, na raka, na zawal, w
      wypadkach. Co wowczas wymysla wladcy totalitarni?
      • aluc Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 12:07
        problem z panem wywiadowanym w GW polega na tym, że użył kretyńskiego
        argumentu "życia dla innych"

        natomiast sama idea jest ze wszech miar słuszna i właściwa

        chorych ludzi należy leczyć
        miejsca dla palących? - poproszę o wprowadzenie wydzielonych miejsc dla
        narkomanów, najlepiej w przejściach podziemnych i wara każdemu, bo to ich prawo
        i wolność
      • paragraf222 Zbieg okolicznosci 30.06.06, 12:07
        Zabawne, bo napisalem niemal to samo i w dodatku niemal w tym samym czasie.
      • banzai123 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 12:27
        Argument tego pana rzeczywiście nie był trafiony zbytnio. Z paleniem chodzi o
        to, że truje i przeszkadza tym, którzy nie są niczemu winni. To nie oni
        uzależniali palacza, palacz sam to sobie zrobił, a teraz palacz krzyczy, że on
        ma prawo ich zatruwać, bo przecież jest uzależniony i musi, bez tego będzie się
        źle czuł itp. itd. Tylko nikt go do tego nie zmuszał, sam się na to zdecydował
        i to on powinien ponosić konsekwencje.

        A co do szkodliwości wszystkiego, to warto pamiętać, że na palaczy przypada 90%
        przypadków raka płuc. Owszem, są też inne nowotwory, ale ten zabija więcej osób
        niż one WSZYSTKIE razem wzięte. Chociaż to akurat uważam za osobistą sprawę
        każego, kto się decyduje na takie ryzyko.
        • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 12:58
          > uzależniali palacza, palacz sam to sobie zrobił, a teraz palacz krzyczy, że
          on
          > ma prawo ich zatruwać, bo przecież jest uzależniony i musi, bez tego będzie
          się
          To nie palacz krzyczy, tylko oszolom, ktory twierdzi ze musi odejsc 50m od
          przystanku, bo tak mu palacz przeszkadza. Jak on moze podejsc do autobusu ktory
          ma rure wydechowa to nie rozumiem.
          • bri Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:53
            Zrozumiesz jak rzucisz palenie.
      • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:32
        Ales dał przykład. Tak się akurat składa, że otyły czy alkoholik szkodzi SOBIE,
        tylko sobie. Tylko on, predzej czy później, poniesie konsekwencje tuszy lub
        nałogu. Tobie nic się nie stanie. Nie słyszałam, że tusza była zaraźliwa albo
        żeby wdychanie tego samego powietrza co na raty i siebie i innych. A ten inny
        przy obecnym stanie prawnym nie ma nic do gadania. Na tym polega różnica.
        • kzynda Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:33
          scintilla napisała:

          > Ales dał przykład. Tak się akurat składa, że otyły czy alkoholik szkodzi SOBIE,
          >
          > tylko sobie.
          Alkocholik tylko sobie? No toś chyba nigdy nie widział rodziny alkocholika. Albo nigdy nie spotkałeś grupki alkocholików "zbierających" na falche.
          • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:36
            Rozważam przykład alkoholika spotkanego na ulicy.
            • kzynda Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:37
              scintilla napisała:

              > Rozważam przykład alkoholika spotkanego na ulicy.

              No i on Ci mówi dawaj kasę bo jak nie to ... i powiedzmy jest ich 5 a Ty sam. Szkodzi Ci takie spotkanie? Bo wielu ludziom by zaszkodziło.
              • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:40
                No ok, zawsze możesz mu zejśc z drogi. A z petami jest tak, że gdzie się nie
                obrócisz tam ktos Ci dymi w twarz.
                Poza tym chodzi tutaj o samo zdrowie a nie o "czyny towarzyszace" nałogowi:)
              • bri Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:54
                Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby zakazać również spożywania alkoholu w
                przestrzeni publicznej.
                • dem0kryt Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:58
                  Zakazane (w dużej mierze). Nie można pić nawet piwa na ulicy, czy w autobusach
                  lub tramwajach... Teoretycznie... Bo ostatnio wyjątkowo często spotykam
                  młodzianów robiących to z upodobaniem i chyba bezkarnie...

                  "Co jest warte prawo bez obyczajów" Horacy.
        • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:38
          Jeszcze raz:
          Ales dał przykład. Tak się akurat składa, że otyły czy alkoholik szkodzi SOBIE,
          tylko sobie. Tylko on, predzej czy później, poniesie konsekwencje tuszy lub
          nałogu. Tobie nic się nie stanie. Nie słyszałam, że tusza była zaraźliwa albo
          żeby wdychanie tego samego powietrza co alkoholik spowodowało nałóg. W
          przypadku papierosów zabijasz na raty i siebie i innych. A ten inny
          przy obecnym stanie prawnym nie ma nic do gadania. Na tym polega różnica.


        • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:39
          > Ales dał przykład. Tak się akurat składa, że otyły czy alkoholik szkodzi
          SOBIE,

          To jest niezle. Palacz szkodzi rodzinie, a alkoholik nie szkodzi. Spoko,
          kolejna oszolomska kampania i wyjdzie na to ze najbardziej szkodzi grubas. (Juz
          widzialem taka probke w kanadyjskiej TV pt "Kochanie, zabijamy dzieciaki").
          Zreszta nietrudno udowodnic ze tuczenie dziecka jes dla niego gorsze niz
          palenie rodzicow.

          > Nie słyszałam, że tusza była zaraźliwa albo

          No i co z tego? Palenie tez nie jest zarazliwe. Wprawdzie na zly przyklad mozna
          sie powolac, ale w przypadku otylosci tez mozna.
          Mozna wykombinowac ze grubas zajmuje wiecej miejsca (aspoleczne) i powoduje
          podwyzszenie zuzycia paliwa. (Doplata motywacyjna go, dla jego dobra, niech sie
          odchudza!)
          • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:42
            Palenie zaraźliwe nie jest ale stojac obok palacza truje mój organizm tak samo
            jak i on. A stojac obok otyłego nie zwiększam poziomu cholesterolu we krwi:)ani
            ryzyka zawału, ani miazdzycy...
          • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:46
            Jeszcze jedno odnosnie alkoholików: najbardziej zapijaczony pijaczyna nie jest
            w stanie zagrozic mojemu zdrowiu tak jak palacz. Poza tym alkoholizm się leczy
            a papierosowych smierdzieli się toleruje czy wrecz nagradza za nałog ( puby,
            kluby - raj dla palaczy)
            • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:52
              > Jeszcze jedno odnosnie alkoholików: najbardziej zapijaczony pijaczyna nie
              jest
              > w stanie zagrozic mojemu zdrowiu tak jak palacz.
              Bardziej szkodzi twojemu zdrowiu to, ze sie irytujesz kiedy ktos robi cos czego
              nie lubisz. Jesli ci szkodza palacy na ulicy to rownie donrze moga szkodzic
              zujacy gume, korzystajacy z iPoda, czy noszacy minispodniczki. CIekawe jakie
              kolejne zakazy wymysla ci ktorym wszystko przeszkadza kiedy wreszcie
              spacyfikuja palaczy? Moze zakaz jedzenia na ulicy?Tez niezdroe a fast food
              smierdzi.
              • banzai123 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:06
                Na ulicy, to jest to tylko niemiłe wydarzenie. W lokalach jest to faktyczne,
                fizyczne zatruwanie ludzi. Nie zrozumiesz tego, bo jesteś uzależniony. I
                właśnie dlatego konieczny jest zakaz - palacze są zniewoleni przez swój nałóg i
                nie są w stanie trzeźwo myśleć, wymyślają jakieś bzdury o politycznej
                poprawności, totalitaryźmie itd. Nie widzą, że są niewolnikami papierosów.
                • kzynda Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:12
                  banzai123 napisał:

                  > Na ulicy, to jest to tylko niemiłe wydarzenie. W lokalach jest to faktyczne,
                  > fizyczne zatruwanie ludzi.

                  Ale nikt Cię chyba do lokau nie wprowadza pod bronią i nie każe tam siędzieć bo jak nie to kulka w potylicę? Idź do lokalu dla nie palących. Ja nie zapalę w lokalu dla nie palących więc Ty nie zabraniaj mi palić w lokalu dla palących.
                  Czy to nie proste i sprawiedliwe rozwiązanie problemu lokali?
                  • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:23
                    Może nie zauważyłeś, że lokali dla niepalacych nie ma. NIE MA. Przynajmniej na
                    Śląsku. A wyobraź sobie, że niepalący też lubią czasem potańczyć i się rozerwac
                    po tygodniu pracy...Gdyby były - nie ma sprawy. Pierwsza bym chodziła. Póki nie
                    zmienimy mentalności żaden właścieciel klubu, zwłaszcza w mniejszych miastach,
                    nie będzie ryzykował bankrutctwa w imię zdrowego stylu życia. Buractwo
                    właścicieli to oczywiście inna sprawa i temat na osoby watek.
                    • ya_basta Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:48
                      > Może nie zauważyłeś, że lokali dla niepalacych nie ma. NIE MA.

                      No widzisz i juz masz swietny pomysl na wlasny biznes...
                      Skoro wszystkim tak przeszkadza ten dym to do twojej knajpy beda walic drzwiami i oknami.
                      • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:50
                        Tez o tym myślałam. Ale nie zarobię na haracz. Kto z Gliwic lub okolic ten wie.
                        Ale jak się gdzieś wyniosę, to kto wie, kto wie ;)
                        • paragraf222 I jeszcze koklusz i trzesienie ziemi 30.06.06, 15:22
                          > Tez o tym myślałam. Ale nie zarobię na haracz. Kto z Gliwic lub okolic ten
                          wie.
                          Wychodzi na to ze palacze sa odpowiedzilni za haracze. Nawet sie rymuje.
                          • scintilla Re: I jeszcze koklusz i trzesienie ziemi 30.06.06, 15:27
                            Nie. To byłaby spiskowa teoria ;) Po prostu w Gliwicach wszystkie puby,
                            restauracje, głupie flerynki i inne tego typu miejsca należą praktycznie do
                            jednej osoby. Trochę to zajeło, ale tak teraz wygląda.
                  • kabja Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:02
                    Poproszę o adresy lokali dla niepalących!
                  • bri Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 17:00
                    Nie chodzę do lokali (o ile nie muszę z powodów służbowych) właśnie z powodu
                    dymu. Ale to nic bo i tak jestem na niego narażona - wyjdź sobie z
                    jakiegokolwiek budynku, w którym jest zakaz palenia. Najpierw musisz się
                    przedrzeć przez tłumek palaczy i chmurę dymu. Na uczelniach tak samo. Bywa, że
                    np. palarnia jest w piwnicy a zadymiona jest cała klatka schodowa. Pociągi -
                    nie wszyscy palacze lubią siedzieć w przedziałach dla palących więc kupują
                    miejsca w przedziałach dla niepalących a na papieroska idą sobie na korytarzyk,
                    albo do przejścia między wagonami, którym ja też musze przechodzić. Idź sobie
                    do supermarketu - przy wejściu na bank osnuje się chmura dymu papierosowego.
                    Itd. Itd.

                    Jak Wy wszyscy palący macie zamiar np. zabraniać palenia swoim dzieciom???
            • kzynda Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 13:52
              scintilla napisała:

              > Jeszcze jedno odnosnie alkoholików: najbardziej zapijaczony pijaczyna nie jest
              > w stanie zagrozic mojemu zdrowiu tak jak palacz.

              Może Cię zabić z powodu nałogu a palacz raczej nie.

              > Poza tym alkoholizm się leczy
              > a papierosowych smierdzieli się toleruje czy wrecz nagradza za nałog ( puby,
              > kluby - raj dla palaczy)

              Przeszkadza Ci pub dla palących? To idź do pubu dla niepalących.
              Mnie jakoś nie bolą lokale z zakazem palenia, po prostu omijam je szerokim łukiem. A nie żądam nakazu palenia w nich.
              Po prostu postarajmy się jakoś istnieć razem a nie zwalczać palących dla samej ideii zwalczania czegoś/kogoś. Bedzie zakaz palenia nawet załużmy, że przestrzegany. To kto następny?
              • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:19
                Ale nie rozumiesz. Mi nie chodzi o zwalczanie kogokolwiek. Uważam, że dorosła
                osoba ze swoim ciałem może robić co jej się podoba. Może sie prostytułować,
                może się zapić,zaćpać, okaleczać, może się w końcu zabic, bo to jej sprawa.
                Mnie chodzi tylko o to, żebym ja nie musiała cierpieć przez czyjąś głupotę.
                Żyję póki co na Śląsku w syfie brudzie i spalinach. Jemy coraz bardziej skażoną
                sztuczną żywność, jakim to trzeba być chorym człowiekiem, żeby sobie jeszcze
                doprawiac papierosami? Ja wiem, że to nałóg. Ale im wcześniej wprowadzony
                zostanie zakaz palenia w miejscach publicznych, im szybciej zmienimy nasze
                nastawienie do petów, z "trendy" na "obciach" (w wielu krajach osoba z petem w
                ustach jest już traktowana jak underclass) tym mniej dzieciaków zacznie palić w
                podstawówkach, tym mniej zostanie nałogowcami.
                A tak przy okazji, wszystkim wielbicielom papieroska polecam choćby jedną
                wizytę na oddziale Onkologii. Może trochę Wam się zmieni perspektywa.
                • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 14:34
                  > A tak przy okazji, wszystkim wielbicielom papieroska polecam choćby jedną
                  > wizytę na oddziale Onkologii. Może trochę Wam się zmieni perspektywa.

                  Tu nie ma zadnych wielbicieli papierosow. Mozna za to spotkac wielbicieli
                  zakazow. Ludzie maja wiele brzydkich przyzwyczajen co nie znaczy ze ma sens
                  mnozenie zakazow w celu stworzenia jakiegos idealnego spoleczenstwa.
                  Taki terror nadwrazliwcow prowadzi do takiego efektu jak w Szwajcarii, gdzie
                  kibla nie wolno splukac po 22.00 bo "halas" moglby obudzic sasiadow.
                  • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 15:08
                    O kiblach w Szwajcarii tez czytałam :) Ale znowu - z uporem maniaka -
                    spuszczanie komus wody w kiblu o 22.01 nie odbierze nikomu zdrowia.
                    Poza tym zakaz trzeba wprowadzić tam, gdzie brak kultury. Często bywa tak, że
                    dopiero zakaz kształtuje dobry obyczaj. Jak się ludzie nauczą, że dymienie
                    komus w twarz, palenie na klatkach schodowych, na korytarzach jest nie w
                    porządku, to wtedy możemy sobie zakazy darować. Czasami inaczej się nie da.
                    A jak przy okazji będą zdrowsi, bedą dłużej żyli to wszystkim (chyba) to
                    wyjdzie na dobre. A jak ktos nie chce dłużej żyć to ma wolny wybór. Mostów i
                    wysokich budynków nie brakuje:)
                    Chodzi tylko o to, zeby kazdy miał wolny wybor. Chesz sie truc - truj się ale
                    rob to tak, zeby ten ktory nie pali tez był zadowolony. W tej całej dyskusji
                    problemem jest tylko to, ze szeroko pojęta wolność palacza uderza w sposob
                    rażący w niepalacza. Nie stosując zakazów wobec palacych stosujesz tak naprawdę
                    nakaz wobec niepalacych. Bo nieplaacy z dymem spotyka sie wszedzie. Od klatki
                    schodowej, ulice, przystanek, klub, kawiarnię, pub, park po pociąg, korytarz w
                    pracy, toaletę na uczelni itd...I gdzie jest moja wolność do zdrowego życia?
                    Dlaczego to ja musze wedrowac po przystanku i szukac przestrzeni wolnej od
                    dymu? Dlaczego to ja musze biegac 3 pietra wyżej do toalety bo na moim pietrze
                    sie mozna udusic? Dlaczego idąc do pracy przez korytarz musze wstrzymywac
                    oddech? Dlaczego to ja musze wysłuchiwac obleg od palacza, którego poprosiłam o
                    to, zeby mi nie dymił w twarz? Dlaczego nie mogę w swoim miejscu zamieszkania
                    pójść do pubu i nie a) smierdzieć dymem od stóp po czubek głowy b) leczyć
                    zapalenia spojówek lub/i podraznienia oczu? c) niweczyc mój kosztowny plan
                    pielegnacji cery? ;)
                    Tylko mi nie pisz, że moge sobie siedziec w domu albo jezdzic na działke:)
                    • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 15:35
                      > O kiblach w Szwajcarii tez czytałam :) Ale znowu - z uporem maniaka -
                      > spuszczanie komus wody w kiblu o 22.01 nie odbierze nikomu zdrowia.
                      Akurat w przypadku palenia wygodnie jest uzywac argumentu zdrowia. "Bo mi
                      szkodzi palenie bierbe jak ktos pali na drugim koncu ulicy".

                      > Poza tym zakaz trzeba wprowadzić tam, gdzie brak kultury. Często bywa tak, że
                      > dopiero zakaz kształtuje dobry obyczaj.
                      Tylko tak dalej. Zakaz jedzenia na ulicy, bo mi sie rzygac chce jak widze kogos
                      usmarowanego smierdzacym ketchupem i wcinajacego hamburgera. Spoko, niedlugo
                      wprowadza.

                      > Bo nieplaacy z dymem spotyka sie wszedzie. Od klatki schodowej,
                      > ulice, przystanek, klub, kawiarnię, pub, park po pociąg, korytarz w
                      > pracy, toaletę na uczelni itd...I gdzie jest moja wolność do zdrowego życia?

                      No i to jest wlasnie przeginanie. Zobacz co wymieniasz: ulica, przystanek,
                      park, pociag. Park zadymili, tak ze sie nie da wytrzymac??? Pociag? Od lat nie
                      widzialem zeby ktos palil w przedziale dla niepalacych. Na korytarzach tez jest
                      calkowity zakaz. Nie rozumiem w czym tu moze pomoc zlikwidowanie przedzailow
                      dla niepalacych. Moze jeszcze kontrole wprowadzic i odbierac papierosy przed
                      wejsciem do pociagu? Na dworcu w Katowicach sa wydzielone miejca na peronach.
                      Tez caly peron z tych miejsc zadymiaja? Z tym ze caly ten dworzec to syf-
                      malaria i smierdzi przedzwna mieszanina w ktorej trudno sie doszukac zapachu
                      tytoniu jakos nikt nie ma problemu. Problem jest jak ktos sobie zapali na
                      peronie (pewnie nawet na sasiednim). Niektorzy nie moga zyc spokojnie dopoki
                      sobie nie znajda wroga. Dopiero w walce czuja sie spelnieni.
                      • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 15:54
                        Jestes po prostu uparty. Nikt tu się nie uwziął na palaczy. Dym mi szkodzi i
                        tyle. Czy to tak trudno zrozumieć? Na dworcu w Katowicach nikt nie pali? 5 lat
                        dojezdzałam na studia niemal codziennie...więc nie mów mi, że tam nikt nie pali!
                        Jak ktos pali w parku z daleka, nie dymi dzieciom do wózków to ok. Ale zwykle
                        jest inaczej. Juz napisałam, że zdrowie innych w tym temacie mam w głebokim
                        poważaniu. Predzej czy później sami odczują. Poza tym chciałam tylko udowodnic,
                        że od tego cholernego dymu i smrodu praktycznie nie da się uciec.
                        • paragraf222 Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 15:59
                          > Na dworcu w Katowicach nikt nie pali?
                          Nie pisalem ze nikt nie pali, tylko ze jest jedno. moze dwa miejsca na peronie.
                          Co cie w koncu usatysfakcjonuje? Zakaz wnoszenia papierosow na teren dworca pod
                          kara wiezienia?

                          > Jak ktos pali w parku z daleka, nie dymi dzieciom do wózków to ok.
                          Tak, tak. Palacze biegaja po parkach za matkami z dziecmi i dymia im do wozkow.
                          Zabronic wnoszenia papierosow do parku!
                          To chyba jakas mania przesladowcza.
                          • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:28
                            paragraf222 napisał:


                            > Zabronic wnoszenia papierosow do parku!
                            > To chyba jakas mania przesladowcza.

                            No może. Zastanwiam się tylko, które z nas ma większą;)
                • scintilla Re: Badzmy konsekwentni 30.06.06, 16:31
                  prostytuować, ale gafa
    • shaman2 A co komu przeszkadza człowiek palący np. na przys 30.06.06, 12:02
      Mi przeszkadza. Wdychanie dymu na przystanku to koszmar - nie jestem w stanie
      nawet iść na ulicy za palaczem, a co dopiero stać obok niego.
      • iwwona2 Re: A co komu przeszkadza człowiek palący np. na 30.06.06, 12:07
        Mnie tam wszystko jedno. Zakaz palenia nic tu nie pomoze. Ludzie wroca do domu
        i tak beda palic i sie zabijac. pewnie, ze to smierdzi, ale smierdzi wiele
        rzeczy nie tylko papierosy!!!Niech pija i pala, bo z zycia trzeba korzystac....
        • pe1 Re: A co komu przeszkadza człowiek palący np. na 30.06.06, 12:30
          > Mnie tam wszystko jedno.

          a mnie nie

          > Zakaz palenia nic tu nie pomoze. Ludzie wroca do domu
          > i tak beda palic i sie zabijac.

          SIĘ zabijać mogą.
          chodzi o to, żeby nie zabijali innych zmuszając ich do wdychania tego świństwa.

          czy naprawdę tak trudno to zrozumieć???
          • anjew Rozwiazanie jest proste... 30.06.06, 12:53
            Wlasciciel baru powinien decydowac, czy w JEGO barze wolno palic, czy nie,
            wystarczy informacja przy wejsciu. Na szczescie caly czas tak jeszcze jest i
            kazdy ma wybor. Niepalacy moga sobie pojsc do baru dla niepalacych. Zgadzam sie
            na zakaz palenia w urzedach, na przystankach itp. Palacz moze odejsc spod wiaty
            i tam palic, tak powinno byc wg mnie i jako palacz ZAWSZE tak robie. Nie podoba
            mi sie natomiast pomysl o 'ulepszaniu' mojego organizmu wbrew mojej woli, jaki
            probuje mi serwowac setka zakazow pan z jakiejs fundacji. Troche opamietania i
            zdrowego rozsadku. Jesli chce palic (a palenie i sprzedaz wyrobow tytoniowych sa
            legalne, w przeciwienstwie do tzw. narkotykow), to bede to robil. I chce moc to
            robic, pijac piwo, czy kawe, czy cokolwiek innego w swojej ulubionej knajpie, w
            ktorej ZAWSZE wolno bylo palic. Jak przeszkadza dym - patrz poczatek mojej
            wypowiedzi.
            Poza tym nie mieszajmy substancji powszechnie okreslanych jako narkotyki z
            tytoniem i alkoholem. To zwykla demagogia. Te 2 ostatnie (mimo, iz w pewnym
            stopniu uzalezniajace), rozsadnie uzywane, nie rujnuja psychiki i nie zmieniaja
            swiadomosci czlowieka. Nie ma natomiast czegos takiego, jak rozsadne uzywanie
            heroiny.
    • paragraf222 Kto nastepny? 30.06.06, 12:04
      Zastanawiam sie ktora grupa bedzie napietnowana jako nastepna?
      Mam nadzieje ze padnie na grubasow. juz widze te wyjasnienia - szkodza sobie i
      swoim rodzinom, rujnuja zdrowie, zajmuja miejsce, sapia glosno, poca sie,
      smierdza. Na wszystkim co zawiera tluszcze, cukry, weglowodany beda ostrzezenia
      ze to wolno dzilajace trucizny. Na loniskach wazenie i oplata za kazy kilogram
      nadwagi jak za nadbagaz itd. Fajnie bedzie!
      A pozniej? Hmm, mozna by pogonic lysych (niech nosza peruki a przynajmniej
      czapki) bo oslepiaja odblaskami. Zastanawiam sie kogo by tu jeszcze. Gumozujcy
      strasznie smieca, rozni ipodziarze i walkmanowcy petaja sie jakos tak po ulicy
      i ciagle kogos potracaja (i sluch, czyli zdrowie sobie niszcza), o miesozercach
      nie wspomne bo ich dni juz sa policzone. Cyklisci sa OK ale deskorolkowcy i
      snowboardzisci jacys podejrzani (podobno czasem nawet pala i to nie tyton).
      Kogo byscie jeszcze dorzucili?
      • drakoniusz Re: Kto nastepny? 30.06.06, 12:27
        Racja - walczy o prawa jednostki w przypadku:

        - ekschibicjonistów - przecież nikomu nie szkodzą,
        - pseudokibiców piłkarskich - przecież młodzież musi się czasem wyszaleć, nawet
        wydzierając się na całe miasto,
        - piratów drogowych - wszystkie te ograniczenia prędkości to przecież zamach na
        demokrację,
        - producentów azbestu - no i co, że rakotwórczy był? ważne, że ognioodporny,

        Jak można w ogóle piętnować te grupy społeczne?
        • paragraf222 Nie na temat 30.06.06, 12:56
          Tu nikt nie mowi o anulowaniu roznych (wszystkich) zakazow, tylko o
          wprowadzaniu kolejnych.
          Odpowiedz na temat: kto bedzie kolejnym obiektem krytyki i wprowadzania zakazow
          w imie powszechnego zdrowia i szczesliwosci?
          • anjew Re: Nie na temat 30.06.06, 13:16
            Idac tropem rozumowania pana z fundacji 'zrobie ci lepiej z organizmem,
            niewazne, czy tego chcesz' i zapatrzenia na prawa kalifornijskie (juz dosc
            konkretnie absurdalne), wprowadzi sie jeszcze te z innych stanow, np. zakaz
            uprawiania seksu w pozycji 'od tylu' nawet z wlasna zona czy tez z tych bardziej
            serio np. kara smierci lub dozywocie za spowodowanie poronienia, jak w stanie
            Texas (tam tak kochaja embriony, czyli przyszlych ludzi, ze za rozne
            przestepstwa skazuja na KS najwiecej ludzi ze wszystkich stanow Ameryki)...
            Prawdziwie amerykanska logika.
          • rmstemero Re: Nie na temat 30.06.06, 13:20
            paragraf222 napisał:

            > Tu nikt nie mowi o anulowaniu roznych (wszystkich) zakazow, tylko o
            > wprowadzaniu kolejnych.
            > Odpowiedz na temat: kto bedzie kolejnym obiektem krytyki i wprowadzania zakazow
            >
            > w imie powszechnego zdrowia i szczesliwosci?

            Trudno powiedziec. Pewne jest jednak ze zakazywanie ma kolosalna przyszlosc.
            Ze wzgledow nastepujacych:
            1. Jest atrakcyjne medialnie
            2. nic nie kosztuje zakazujacego (a w postaci kar pienieznych zwieksza dochod)
            3. jest swietnym tematem zastepczym
            4. zwraca uwage na polityka i jego troske a odwraca uwage od jego merytorycznych
            mankamentow (na zakazywaniu kazdy sie zna)
            5. zyskuje natychmiastowy i tani poklask wszystkich ktorzy nie rozumieja ze
            spoleczenstwo powinno byc wynikiem mediacji i deeskalacji a nie brania za morde.


            TAk ze widze czarno....
    • gekon1979 moze jeszcze beda chodzic po domach, i sprawdzac 30.06.06, 12:05
      dlugosc brody?????!!!!!
      je..i lewaccy talibowie!
      • drakoniusz jak wygląda "siodło dzbana" ? 30.06.06, 12:29
        Bo u nas na historii nie mówili o takim zjawisku.
        • gekon1979 Re: jak wygląda "siodło dzbana" ? 30.06.06, 12:53
          czy teraz dobrze??????
          • drakoniusz Re: jak wygląda "siodło dzbana" ? 30.06.06, 13:33
            Teraz ok :)
            • gekon1979 Re: jak wygląda "siodło dzbana" ? 30.06.06, 14:33
              czy jest ci teraz lepiej??
              poprawilo ci to samopoczucie??
    • yunia niech już to wprowadzą wreszcie 30.06.06, 12:07
      a nie tylko obiecują, może skończy się palenie matek w kiblach dziecięcych
      szpitali, na oddziałach gdzie dzieci leczą się na astme, ja to przeżyłam.
      Sytuacji można by wiele opisywać, palacze mają innych gdzieś - w przeważającej
      większości.
      • drakoniusz a palące ciężarne widziałaś? 30.06.06, 12:30
        Wydawało by się, że to już kompletny absurd, ale zdarzało mi się i taki obrazek
        zobaczyć.
        • obraza.uczuc.religijnych I co wynika z tego faktu? 30.06.06, 12:50
          Z tego powodu należy zakazać palenia wszędzie?
    • willx Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:09
      Popieram.
      Argumenty, że obroty w knajpach spadną są bzdurne - mnóstwo ludzi nie chodzi do
      knajp własnie dlatego, że nie mozna wytrzymać smrodu tam panującego. Ja np nie
      chodzę, bo po przyjściu z knajpy całe moje ubranie śmierdzi dymem. Zauważcie,
      że w knajpach tylko dla niepalących trudno znaleźc wolne miejsce.
      • remislanc Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:17
        Zakaz jarania wszędzie!!!!!!!!!!!!!!!
        Ps. Sam jarałem 12 lat - nie palę od 10. Rzuciłem z dnia na dzień..........:))))
      • wezgowiec Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 15:12
        Popieram.
        > Argumenty, że obroty w knajpach spadną są bzdurne - mnóstwo ludzi nie chodzi do
        >
        > knajp własnie dlatego, że nie mozna wytrzymać smrodu tam panującego. Ja np nie
        > chodzę, bo po przyjściu z knajpy całe moje ubranie śmierdzi dymem. Zauważcie,
        > że w knajpach tylko dla niepalących trudno znaleźc wolne miejsce.

        Ależ są knajpy dla niepalących i tam możesz siedzieć do woli ( to że nie ma
        wolnych miejsc to już zupełnie inna sprawa) Zakaz palenia w większości miejsc
        publicznych jest słuszny (wywołany niestety brakiem kultury dużej części
        palaczy)Ale zakaz palenia we WSZYSTKICH knajpach to absurd - przecież NIE MUSISZ
        siedzieć z zadymionym lokalu. Idąc tym tropem powinno się wprowadzić zakaz
        palenia w prywatnych domach - chciałbyś odwiedzić znajomego ale przecież nie
        możesz bo u niego śmierdzi fajami
        (swoją drogą chętnie bym poszedł kiedyś do dyskoteki ale nie mogę w obawie o
        uszkodzenie mojego słuchu - spowodowane głośną muzyką - czy to jest
        wystarczający powód aby nakazać puszczać jedynie cichutki jazzik?)
    • waclaw_grzyb Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:17
      Nia pali nie pije nie używa i pi.zda sie nazywa
      • drakoniusz dobrze, że wiesz, co dla mnie dobre 30.06.06, 12:32
        Paląc w mojej obecności.
      • spark11 nałogowy palacz 30.06.06, 12:51
        to ja -ale ZGADZAM SIĘ -w mojej rodzinie już trzy osoby umarły na raka płuc, a
        ja dalej nie mogę rzucić, popatrzcie na statystyki raka płuc, mówią same za
        siebie
        -nie rzucam petów nigdzie
        -nie paliłam w ciąży
        - w szpitalu leżąc z chorym dzieckiem jako jedyna przyznawałam się do nałogu i
        grzecznie wychodziłam poza budynek-co uchroniło mnie od "afery kiblowej"
        -próbowałam już wszystkiego(plastry,tabletki itp)
        nienawidzę tego świństwa, zwiążcie mnie na miesiąc,chcę żyć bo muszę wychować
        dzieci(przy nich nie smrodzę,wychodzę na balkon)

        NIE KAŻDY MA GEN UZALEŻNIAJĄCY-najgorsi są ci którzy, go nie mają i potrafią
        podpalać- mówią co za problem rzucić-dla mnie jak dla narkomana narkotyki- ból
        mięśni itd.
        w mojej rodzinie nie ma ani jednego alkoholika,ale prawie wszyscy kopcili
        • drakoniusz Re: nałogowy palacz 30.06.06, 13:38
          Współczuję :(

          Wyzwierzam się tu na palaczach, ale miałem też okazję widzieć jak człowiek
          rzucał przez dwa lata. Fakt, że po 2 latach w końcu z sukcesem, ale przyjemne to
          na pewno nie było, jak go nosiło na wszystkie strony.

          :(
        • marsissa Re: do spark11 30.06.06, 17:58
          Jeżeli wychodzisz na balkon, żeby nie truć swoich dzieci, to zastanów się, czy
          nie urządzasz wędzarni sąsiadom. "Pode mną" mieszkają właśnie dwie takie
          delikwentki, które chcąc chronić swe dzieciątka, urządzają sobie palarnie na
          swoich sąsiadujących ze sobą balkonach. Zgodnie z prawami fizyki wszystko to,
          co z siebie wydmuchną, trafia powyżej, czyli m.in. do mnie. Wiem, że nie mam
          prawa zgonić ich z tych balkonów, bo nie ma przepisów, które by to regulowały.
          W związku z tym jedyne, co mi pozostaje, to urządzać "kurtynę powietrzną" z
          wentylatora - wtedy u mnie w pokoju da się oddychać. Dziewuchy są jednak na
          tyle butne i bezczelne, że potrafią nawet głośno uskarżać się na powstający w
          tej sposób przeciąg, który rzekomo szkodzi ich pociechom! Wot logika! To jest
          właśnie fatalne, że ci nałogowi "towarzysze niedoli", jeśli już się
          stowarzyszą, potrafią naprawdę bimbać sobie z innych ludzi, a również i
          przepisów - w zimie np. bez żenady zadymiają klatkę schodową (choć to już jest
          zakazane), przenigdy jej nawet po sobie nie wywietrzą, a wręcz rzucają się do
          zamykania okna po trzech minutach, "bo zimno i dzieci się pozaziębiają". No ale
          przecież "nie mogą" palić w domku, "bo dzieci!". A ja powiadam: to Wasze dzieci
          i Wasz wybór (dotyczący zdrowia Waszego i tych dzieci). Trujcie je u siebie w
          mieszkaniach, albo ze względu na nie rzućcie w cholerę to świństwo. Ja sobie
          nie życzę być podtruwana we własnym domu - przez balkon i okna, a w sezonie
          zimowym dla odmiany przez klatkę schodową i cienką smużką pod drzwiami
          wejściowymi.
    • tragikomix Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:26
      Kompletny totalitaryzm. Kolejny dupek który wie lepiej co dla mnie dobre.
      • banzai123 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:28
        Nie dla Ciebie, tylko dla niepalących.
    • sajm Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:29
      "A co komu przeszkadza człowiek palący np. na przystanku" " to ograniczenie
      wolności" - tego typu stwierdzenia świadczą o jednym: ktoś dba o prawa palaczy.
      a co z prawami niepalących? przeceż pod wiata przystanku stoje czasem, ja,
      niepalący, i to moją wolność do oddychania niezadymionym powietrzem ogranicza
      właśnie palacz. Wiem, zaraz ktoś napisze o spalinach, że szkodzą. I to też się
      zgadza, tyle że nie potrzebuję dodatkowo wdychać tego co jakiś debil wydmuchuje
      na mnie. Albo na moje dziecko.
      • obraza.uczuc.religijnych A jak nie stoi pod wiatą tylko obok? 30.06.06, 12:52
        Palę ale też mnie wkurza jak widzę jak ktoś pali pod wiatą i obok
        napisu "strefa wolna od dymu tytoniowego". Czekając na autobus zawsze oddalam
        się parę metrów. Niestety niektórym po prostu brak kultury i to jest problem.
    • muuunia Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:30
      najpierw faceci decydowali czy kobieta moze dokonac aborcji czy nie, teraz
      niepalący decydują czy palacze maja palić i gdzie. szczyt demokracji. jaka ja
      jestem dumna że tu mieszkam.
      • drakoniusz cieszę się, że ty za mnie decydujesz 30.06.06, 12:43
        Kiedy i gdzie mam wdychać rakotwórcze substancje.
        • obraza.uczuc.religijnych Ale kiedy tak się dzieje? 30.06.06, 12:53

        • kzynda Re: cieszę się, że ty za mnie decydujesz 30.06.06, 13:25
          drakoniusz napisał:

          > Kiedy i gdzie mam wdychać rakotwórcze substancje.

          To przestań oddychać zrobisz przysługę innym nie zużywając nie potrzebnie tlen.
          Rozwiąże to wszystkie problemy. Ja będę mógł zapalić a Ty nie będziesz wdychał. Proste? Chyba tak. Więc powodzenia.
    • tommy_gun Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:36
      A ilu z tych pół miliona Włochów wróciło do palenia? Ja też od czasu do czasu
      rzucam i ciągle wracam.
    • homologiczny Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:36
      Popieram !
      drazni mnie smrod dymu na przystanku, w knajpach... fe
      • obraza.uczuc.religijnych Na przystankach tzn. pod wiatą? 30.06.06, 12:54
        To faktycznie jest chamstwo.
    • rmstemero wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 12:39
      Zmiany w obyczajowosci postepuja powoli. Przyznaje, palenie jest niesympatycznym
      nalogiem. Niesympatycznym ale nie dajacym powodow do wzniecania histerii i
      strzelania z armaty na wroble. Zakazy nie sa dobre bo im wiecej zakazow i
      nakazow tym mniej odpowiedzialnosci za zdrowie swe wlasne i innych przejmuje
      jednostka.
      Pomysl aby uszczesliwic palaczy poprzez zmuszenie ich do zaprzestania palenia
      jest pomyslem smutnym bo traktuje doroslych jak dzieci. Uzywanie w tym celu
      demagogicznych argumentow (TRUJA MNIE i MOJE DZIECI!!!!!) jest moralnie
      podejrzane i zatraca wszelkie proporcje. W kraju w ktorym mozna bedac
      niewykwalifikowanym idiota plodzic dzieci, zatruwac sie alkoholem etylowym,
      bedac agresywnym,nieodpowiedzialnym becwalem prowadzic pojazdy mechaniczne
      zabijajace dziesiatki ludzi rocznie, niezdrowo i nieswiadomie sie odzywiac
      zabijajac powoli badziewiem udajacym zywnosc siebie i swych najblizszych,
      marnowac swe zycie wpatrujac sie godzinami w oglupiacz z kolorowymi obrazkami,
      krotko mowiac w kraju w ktorym mozliwe i przede wszystkim legalne a czasem nawet
      popierane przez panstwo (czerpiace swe korzysci) jest wiele szkodliwych i
      niebezpiecznych nonsensow, wybieranie akurat palaczy na cel histerycznej
      kampanii wydaje mi sie duza przesada.
      • drakoniusz > Trują mnie i moje dzieci !!!!! 30.06.06, 12:46
        Dokładnie.

        Doskonale to ująłeś.

        Poza tym - śmierdzą.
        • paragraf222 Re: > Trują mnie i moje dzieci !!!!! 30.06.06, 13:01
          Kto ci truje te dzieci i gdzie? Na ulicy?
          A smierdza to grubasy, bo sie nieprzyjemnie poca i w dodatku sapia.
        • rmstemero Re: > Trują mnie i moje dzieci !!!!! 30.06.06, 13:22
          drakoniusz napisał:

          > Dokładnie.
          >
          > Doskonale to ująłeś.
          >
          > Poza tym - śmierdzą.

          Czyli rozumiem ze jestes np. za zakazem palenia w pubach i lokalach nocnych?
          Poniewaz akutrat musisz sie do nich udawac i nie wystarcza Ci np. taki w ktorych
          palenie jest zakazane? I udajesz sie tam z dziecmi? I smierdzi Ci wszedzie a nie
          tylko tam gdzie jestes? Dziwne.
          • anjew On musi miec jeszcze swiadomosc, ze inni nie moga! 30.06.06, 13:35
            Nie moga palic. Dopiero to go uspokaja. Nie chodzi o smrod, chodzi o egzekucje
            zakazu. Tak jak w tej historii z Lower East Side - nie chce nawet widziec goscia
            z papierosem, bo mu to przeszkadza, ze tamtemu wolno zapalic...
            Mam taka klientke, ktora jest chyba ciezko chora psychicznie, bo siedzac w
            pomieszczeniu z zamknietymi oknami w swojej firmie wyglada co jakis czas na
            podworko na dole i patrzy, czy jej pracownicy nie wyszli na fajke (co jest tam
            dozwolone!!). Jak ich widzi, otwiera okno i mowi: prosze tutaj nie palic, bo dym
            leci mi do gabinetu... Jak wspomnialem, okna byly zamkniete, oni stali w
            miejscu wydzielonym dla palaczy, na powietrzu... Nie wspomne o paranoicznych
            uwagach pod moim adresem: prosze nie palic przed wizyta u mnie - bardzo mi to
            przeszkadza, czuje od pana dym papierosowy (wiedzac o tym wczesniej, w ogole nie
            palilem od rana, a spotkalismy sie ok 10.00)... Pytanie - kogo tutaj trzeba
            leczyc - ma prosta odpowiedz.
            • rmstemero Re: On musi miec jeszcze swiadomosc, ze inni nie 30.06.06, 14:26
              swietny przyklad!
              anjew napisał:
              > Mam taka klientke, ktora jest chyba ciezko chora psychicznie, bo siedzac w
              > pomieszczeniu z zamknietymi oknami w swojej firmie wyglada co jakis czas na
              > podworko na dole i patrzy, czy jej pracownicy nie wyszli na fajke (co jest tam
              > dozwolone!!). Jak ich widzi, otwiera okno i mowi: prosze tutaj nie palic, bo dy
              > m
              > leci mi do gabinetu..
      • corradocatani Re: wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 12:55
        Wylać ci szambo pod oknem żebyś zaczaił w czym rzecz? To taki sam smród.
        • rmstemero Re: wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 13:14
          corradocatani napisał:

          > Wylać ci szambo pod oknem żebyś zaczaił w czym rzecz? To taki sam smród.

          Twoj post jest kolego - oglednie rzecz biorac - nieuprzejmy. Od palenia bardziej
          przeszkadza mi chamstwo, wrzask zamiast argumentow, ordynarne spoufalanie sie z
          nieznajomymi wynikajace z komfortu animowosci.
          Przeszkadza mi rowniez duzo innych rzeczy. Nie postuluje jednak zabraniania jako
          jedynego panaceum. A raczej zastanawia mnie jak wielu ludziom wszystko
          przeszkadza i zastanawiam sie co lezy u podstaw tego fenomenu. Przypomina mi sie
          wizyta w malej knajpce Lower East Side na Manhatanie. Byl lipiec 2002. To wazne
          bo wowczas jeszcze w Nowym Yorku mozna bylo palic w lokalach. Siedzielismy w
          ogrodku, za szyba na sali siedziala grupa yuppies i wsuwala swoje kraby w
          smietanie. Odleglosc okolo 20 metrow. Moj gosc wyjal papierosa i po posilku
          postanowil zapalic. Podszedl do nas kelner i poprosil o niepalenie. Mimo ze
          wolno bylo a na stole stala popielniczka. Okazalo sie ze yuppies psuje apetyt
          WIDOK (nie zapach dymu) OSOBY PALACEJ. Fakt ze ktos sobie pali i jest mu dobrze
          byl dla nich nie do zniesienia. To nazywam reakcja histeryczna. Gdy celem zakazu
          nie jest ochrona zdrowia i wolnosci innych lecz postawienie na swoim.
          Przymuszenie innych do zastosowania sie do zakazow. FAnatyczni przeciwnicy
          palenia powoluja sie na ucizliwosci ale nie wystarczy im bynajmniej ze one
          znikna. Spoczna dopiero wowczas gdy znikna one rowniez tam gdzie ich nie ma. I
          gdy zabroni sie wszedzie - nawet a przede wszystkim tam gdzie im to nie moze
          przeszkadzac bo ich tam nie ma. To tak jak z dewotka ktora zwalcza chodzenie do
          burdelu bo by ja to bardzo gorszylo gdyby don chodzila. A ze nie chodzi? Co to
          za roznica - jest przeciw i chce aby zakazac.
      • banzai123 Re: wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 14:24
        A czy wiesz, że kiedyś nie było w ogóle zakazów palenia? To dzięki zakazom
        można dziś obejrzeć film w kinie lub pojechać autobusem bez konieczności trucia
        się. Zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych jest potrzebny i
        logiczny.

        > jest wiele szkodliwych i
        > niebezpiecznych nonsensow, wybieranie akurat palaczy na cel histerycznej
        > kampanii wydaje mi sie duza przesada.

        Palenie powoduje wiele chorób. Ale, jak już napisałem gdzie indziej, sam rak
        płuc zabija więcej ludzi niż WSZYSTKIE NOWOTWORY WZIĘTE RAZEM.
        • rmstemero Re: wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 14:35
          banzai123 napisał:

          > A czy wiesz, że kiedyś nie było w ogóle zakazów palenia? To dzięki zakazom
          > można dziś obejrzeć film w kinie lub pojechać autobusem bez konieczności
          trucia się. Zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych jest potrzebny i
          > logiczny.

          Wiem. Pamietam. I bynajmniej nie jestem zwolennikiem palenia w kinie lub
          autobusie. Co jednak stoi na przeszkodzie aby istnialy lokale dla palacych i dla
          niepalacych? Dlaczego trzeba zakazywac palenia wszedzie, rowniez tam gdzie
          istnieje mozliwosc podzialu przestrzeni publicznej na dwie, oddzielone od siebie
          strefy? Innymi slowy: wytlumacz mi jak bywalec kawiarni dla niepalacych moze
          zachorowac od tego ze w pubie, gdzie wolno palic ktos sobie to akurat czyni?


          > > jest wiele szkodliwych i
          > > niebezpiecznych nonsensow, wybieranie akurat palaczy na cel histerycznej
          > > kampanii wydaje mi sie duza przesada.
          >
          > Palenie powoduje wiele chorób. Ale, jak już napisałem gdzie indziej, sam rak
          > płuc zabija więcej ludzi niż WSZYSTKIE NOWOTWORY WZIĘTE RAZEM.
        • ya_basta Re: wszystko wszystkim wszedzie przeszkadza? 30.06.06, 14:58
          > Palenie powoduje wiele chorób. Ale, jak już napisałem gdzie indziej, sam rak
          > płuc zabija więcej ludzi niż WSZYSTKIE NOWOTWORY WZIĘTE RAZEM.

          Skad masz takie dane? Bo mi sie cos zdaje ze je sobie wymysliles.
    • sztajnke Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:41
      "Palacz jest wolnym człowiekiem, ma prawo żyć z nałogiem."

      A osoba nie paląca jest kim? Niewolnikiem palaczy? Też jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo żyć bez dymu.

      Popieram akcję.
    • stanislaw32 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:44
      Mam nadzieje ze te pytania dziennikarza mialy tylko byc prowokacyjne.
      Jak mozna mowic o wolnosci w kontekscie palenia!
      Jesli ja nie pale a na przystanku ktos pali to ja musze sie z pod przystanku
      usunac w deszcz czy wiatr bo on ma swoja wolnosc. Jak wysiadam z pociagu to ja
      musze wdychac smrod, jak ide do jakielkolwiek knajpy moje ubranie nadaje sie do
      gruntownego czyszczenia z powodu tego ze nasiaknelo smrodem nalogowcow. Jak jade
      dlugodystansowym autobusem to kierowca musi robic przerwy dla palaczy i ja musze
      czekac bo oni maja wolnosc zeby sobie zapalic!
      Maja gdzies moja wolnosc do swiezego powietrza.

      Jestem chemikiem i coraz czesciej zastanawiam sie czy nie zaczac smrodzic jakas
      smrodliwa substancja w miejscach gdzie pojawia sie palacze. Albo bekac, kichac
      na nich, czy puszczac w ich strone smierdzace wiatry,
      bo mam do tego wolnosc!


      S
      • obraza.uczuc.religijnych Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:56
        stanislaw32 napisał:

        > Mam nadzieje ze te pytania dziennikarza mialy tylko byc prowokacyjne.
        > Jak mozna mowic o wolnosci w kontekscie palenia!
        > Jesli ja nie pale a na przystanku ktos pali to ja musze sie z pod przystanku
        > usunac w deszcz czy wiatr bo on ma swoja wolnosc. Jak wysiadam z pociagu to ja
        > musze wdychac smrod, jak ide do jakielkolwiek knajpy moje ubranie nadaje sie
        do
        > gruntownego czyszczenia z powodu tego ze nasiaknelo smrodem nalogowcow. Jak
        jad
        > e
        > dlugodystansowym autobusem to kierowca musi robic przerwy dla palaczy i ja
        musz
        > e
        > czekac bo oni maja wolnosc zeby sobie zapalic!
        > Maja gdzies moja wolnosc do swiezego powietrza.
        >
        > Jestem chemikiem i coraz czesciej zastanawiam sie czy nie zaczac smrodzic
        jakas
        > smrodliwa substancja w miejscach gdzie pojawia sie palacze. Albo bekac, kichac
        > na nich, czy puszczac w ich strone smierdzace wiatry,
        > bo mam do tego wolnosc!

        W ten sposób będziesz takim samym chamem jak ci palący pod wiatą na przystanku.
        Ja nigdy nie palę pod wiatę ale odchodzę na kika metrów.
      • januszz4 Re: Wybieram wolność bez papierosa 30.06.06, 12:59
        Masz rację, też czasem mam ochotę, szczególnie w pociągu na korytarzu stanąć
        przy takim smrodzącym cymbale i pierdnąć mu śmierdzącego bąka prosto w nos.
        Różnica jest tylko taka, że najbardziej śmierdzące gazy jelitowe nie są
        szkodliwe dla otoczenia, chyba,że ktoś je podpali (pamiętacie scenę z Potopu,
        jak pod Ujściem brać szlachecka sie zabawiała?)
Pełna wersja