bq2
26.09.06, 08:04
Muzułmanie stosują typową filozofię Kalego: Kali ukradnie - dobrze, Kalemu
ukradną - źle. Chrześcijaństwo musi się tłumaczyć z każdego mrugnięcia, które
byle muezin źle odbierze i nagłośni sprawę, tymczasem CODZIENNIE w meczetach
i to w Europie islamscy duchowni (rzecz jasna tylko niektórzy) nawołują do
przemocy i mordowania chrześcijan. Prezydent Iranu wprost opowiada się za
likwidacją Izraela. Specjalnie za Izraelem nie przepadam, ale czy to na
likwidacji ma polegać pokojowy stosunek islamu do świata?
Nie ma sensu wrzucać wszystkich kotów do jednego worka - są lepsi i gorsi
muzułmanie, podobnie jak chrześcijanie, buddyści i ateiści. Problem polega na
tym, że islam nie potrafi (albo nie chce) odsiać i unieszkodliwić radykałów.
A powinien się tym zająć, bo w konfrontacji (do której dąży) z cywilizacją
zachodu islam nie ma żadnych szans.