kamila2007
10.03.07, 10:04
W ubieglym tygodniu przegapilam rozmowe o Ryszardzie Kapuscinskim w Gazecie
Swiatecznej, ale dzisiaj, dzieki wymianie korespondencji miedzy pp. Brandami
i p. Jerzym Nowakiem, wywiad odnalazlam w internecie i go przeczytalam...
No i po skonczonej lekturze zastanawiam sie, czy to nowy styl GW, bo mialam
wrazenie, ze czytam rozmowe z "Sukcesu", "Vivy", a moze to juz "Zycie na
goraco"? Pamietam piekny tekst "Samospalenie", jaki napisal Pan Ambasador po
smierci Przyjaciela w "Ksiazkach" Tygodnika Powszechnego, wiec mialam
nadzieje, ze czegos interesujacego i nowego sie dowiem od Kogos, kto znal
Pana Kapuscinskiego prawie 50 lat i mogl go obserwowac nie tylko przy pracy,
ale godzinami rozmawiac z Nim o problemach swiata, zachodzacych procesach
historycznych, etc.
Co przeczytalam? - duzo plotek i ploteczek... A to, ze mial slaba glowe do
alkoholu, jak mu cos nie szlo - byl nieznosny, przyjaznil sie z mezczyznami
(czyzby?), nie traktowal kobiet na rownorzednych prawach (really?), etc.
Wybitna reporterka (i wytrawna biografistka) slucha tego z powaga, zapisuje,
a pp. Nowakowie przy niej sie coraz bardziej pusza i nadymaja...
A jakby tak ten balon troche przekluc i od czasu do czasu zadac pytanie,
ktore by pozwolilo rozmowcom zlapac troche dystansu do siebie i Czlowieka, o
ktorym opowiadaja...
Nic dziwnego, ze pp. Brandowie, niezwykle zasluzeni dla swiatowej kariery
ksiazek ("Cesarz", "Szachinszach", "Jeszcze dzien zycia" ukazaly sie po
angielsku w ich kongenialnym - tak twierdzi wielu znanych krytykow
anglosaskich - polecam p. Nowakowi i p. Bikont), poczuli sie wypowiedzia p.
Nowaka dotknieci. Ja, jako fanka Ryszarda Kapuscinskiego, takze, wiec sie
ciesze, ze i mnie p. Nowak za te "niefortunna" wypowiedz przeprasza, ale po
doswiadczonym dyplomacie spodziewalabym sie wiekszej odpowiedzialnosci za
slowa. Jak mozna tak mowic: jest rok 1984, ja ten rok dobrze pamietam, bo mam
juz swoje lata, ale przeciez i p. Bikont nie urodzila sie w roku 1980. Wtedy
nie mozna bylo wziac do kieszeni 4600 dolarow (to dla Polaka znad Wisly byly
kosmiczne pieniadze, ale nie dla Amerykanina) - obowiazywaly wowczas
ksiazeczki walutowe przy wyjazdach zagranicznych i mozna bylo z kraju wywiezc
gora 100 dolarow. Po co z tymi pieniedzmi mialby szukac tlumaczy, skoro juz
ich mial od czterech lat i to takich, jakich tylko mozna sobie wymarzyc
("Cesarz" nakladem wyd. Harcourt Brace Janovitch, Helen & Kurt Wolff Books
ukazal sie w 1983 r. i od razu odniosl wielki sukces: pisali o nim oprocz
Johna Updike, m.in. Susan Sontag, Salman Rushdie, Tom Stoppard, Philip
Knightley, Tom Wolfe). Polecam p. Bikont swietna ksiazke Beaty
Nowackiej "Magiczne dziennikarstwo. Ryszard Kapuscinski w oczach krytykow" -
warto metoda Pana Ryszarda zanim sie cos napisze, wczesniej sie do tego
przygotowac poprzez lekture tego, co dotychczas na ten temat napisano...
Od miesiaca sa tez w ksiegarniach znakomite opowiesci trzynastu tlumaczy
("Podroze z Ryszardem Kapuscinskim") - znajdzie tam Pani m.in. teksty p.
Katarzyny Mroczkowskiej-Brand ("Jak wpadlam na pomysl, ze warto przetlumaczyc
Cesarza") i p. Williama Branda ("Prawnik zazadal notarialnych poswiadczen z
Etiopii"), ktore wiele Pani wyjasnia... Gdyby je Pani znala przed wizyta w
Brukseli, pewnie by Pani zapytala p. Nowaka, dlaczego p. Kapuscinski chcial
szukac tlumaczy, skoro juz dawno ich mial i to najlepszych z mozliwych. Na
czym polegalo "niesprawdzenie sie" tlumaczy? wydawcy?, skoro "Cesarz"
nieznanego autora z Polski, o trudnym do wymowienia w swiecie anglosaskim
nazwisku, zostal wydany rownolegle w Nowym Jorku, Londynie i Sydney, i od
razu odniosl oszalamiajacy sukces, czego nie mozna by zalatwic sobie za zadne
pieniadze. (Mam rodzine w USA, do ktorej systematycznie jezdze, wiec wiem, ze
4600 USD nie wystarczyloby nawet na zrobienie porzadnej promocji ksiazki na
Manhattanie). A jesli sie mowi, Panie Ambasadorze, ze ktos kogos oszukal, to
trzeba to wyjasnic: o co chodzi? Takich pomowien nie rzuca sie miedzy
slowami... Mam takze wrazenie, ze Pan Ryszard nigdy sie nie lansowal... A
moze sie myle, jesli tak, to za dziennikarke chcialabym zapytac, czy Pan
Ambasador o tym lansowaniu moglby nam konkretnie i szczegolowo opowiedziec.
Bardzo prosze...