Dodaj do ulubionych

Nie wciskajcie mi Boga

    • rdabrowa A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 05.09.07, 16:12
      Słyszałem o przypadkach kiedy osoba wierząca była traktowana jak osoba
      "nawiedzona", od której się izolowano w grupie.
      • polar21 Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 05.09.07, 16:21
        > Słyszałem o przypadkach kiedy osoba wierząca była >traktowana jak osoba
        > "nawiedzona", od której się izolowano w grupie.

        tak jest pewnie w nowoczesnej holandii, ale zaloze sie ze ateisci w takim
        podejsciu nie widza problemu.
      • maaac Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 05.09.07, 16:25
        Potrafisz ocenić prawdopodobieństwo zdarzenia typu:
        - sekowanie wierzącej osoby z powodu wiary;
        - sekowanie ateisty z powodu braku wiary.
        w Polskim społeczeństwie zakładając że 90 kilka procent Polaków
        deklaruje się jako wierzący?

        Chyba że piszesz o zupełnie innej sprawie. Izolowanie przez
        grupe "nominalnie" wierzących osoby, która inaczej manifestuje swoją
        wiarę.
        • rdabrowa Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 05.09.07, 18:07
          Prawdopodobieństwo w dużym stopniu zależy od środowiska. Wydaje mi się że im
          bardziej w jakimś środowisku liczy się prestiż tym większe parcie w stronę
          manifestowania wiary.

          Poza tym to nieprawda że tępiony jest tylko ateizm. Tępione jest też "wychylanie
          się" w drugą stronę. Zdarza się że niby cała klasa chodzi na religię, ale niech
          ktoś przyzna się że jest w Oazie...
          • maaac Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 05.09.07, 20:08
            > Poza tym to nieprawda że tępiony jest tylko ateizm. Tępione jest
            > też "wychylanie się" w drugą stronę. Zdarza się że niby cała klasa
            > chodzi na religię, ale niech ktoś przyzna się że jest w Oazie...
            Ogólnie tępione jest jakiekolwiek odstępstwo od normy. O takich
            wypadkach jak piszesz też słyszałem i to miałem na myśli. Tyle że o
            ile "jakoś" mogę sobie wyobrazić prześladowanie ateisty -
            ostatecznie zaprzecza "wierze" większości, to już
            tępienie "oazowiczów" ujawnia czym naprawdę jest katolicyzm
            większości polskiego społeczeństwa. Mam wrażenia, że tak jak w
            przypadku polara21, z wiarą to ma on nie wiele wspólnego. Typy
            praktykujące, ale nie wierzące.
        • pklimas Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 06.09.07, 09:20
          90% zostało ochrzczonych
          a wierzacych jest gora 20% - bo tyle osob max. chodzi na niedzielna
          msze
          • maaac Re: A ja słyszałem o odwrotnych przypadkach 06.09.07, 10:10
            pklimas napisał:

            > 90% zostało ochrzczonych
            > a wierzacych jest gora 20% - bo tyle osob max. chodzi na
            > niedzielna msze

            Ja wolałbym bardzie kryterium stosowania na co dzień nauk
            Kościoła/Biblii/Jezusa jako kryterium wiary. Prawdopodobnie bez
            namysłu potrafił byś wymienić sporo nazwisk osób, które widujesz w
            kościele, czy to osobiście czy w TV, co do których "owoców wiary"
            masz powazne watpliwości.
    • pochmurna Nie wciskajcie mi Boga 05.09.07, 17:04
      Trzeba być kretynem, żeby Boga i kościół wrzucać do jednego worka (na śmiecie). Ale tylko kretyn nieskończony uważa siebie za ateistę albo agnostyka, bo nie chodzi na religię albo do kościoła. Stąd już niedaleko do tego, żeby każdy "praktykujący" określił siebie jako mistyka. Poprzewracało się ludziom w główkach od tej wolności do nicości.
    • kajpst Nie wciskajcie mi Boga 05.09.07, 17:17
      Polska to jedno wielkie katolicystyczno-kościelne państwo [czyt. bagno]
      aż żal się wypowiadać na ten temat
    • toja3003 A niech mi w takim razie taki ateista 05.09.07, 17:18
      powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się
      sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i
      tego uczy cała Nauka, więc skąd?

      Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i
      to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła
      wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są
      inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać
      inaczej to chętnie posłucham.
      • kajpst Re: A niech mi w takim razie taki ateista 05.09.07, 17:39
        nie no, chyba już na ten temat całą prawdę powiedział Maciej Giertych... ;)
        żenada
        • toja3003 Giertych to kreacjonista a ja nie ale 06.09.07, 08:24
          postawiłem konkretne pytanie. To też żenada prawda?
      • prorok_abraham Biedny człowieku, chcesz wierzyć, wierz 05.09.07, 19:45
        Ale przestań się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. Już wielu
        było przed Tobą takich, co chciało udowadniać istnienie bogów i wyszły z tego
        brednie.
        • toja3003 Skąd wiesz, że jestem „biedny” nędzarzu? I nigdzie 06.09.07, 08:29
          Skąd wiesz, że jestem „biedny” nędzarzu? I nigdzie dotąd
          nie „udowadniałem istnienia Boga” ale zadałem konkretne pytanie:
          skąd wziął się Wszechświat? Czemu unikasz odpowiedzi? Boisz się, że
          twój materializm nagle by się rozsypał? Twierdzisz, że ja „nie mam
          pojęcia” zatem wykaż to, udowodnij naukowo, że ty takie pojęcie
          masz, bo na razie nic konkretnego nie odpowiedziałeś prawda?

      • maro29 Re: A niech mi w takim razie taki ateista 06.09.07, 11:48
        A skąd się wziął Bóg. Tworzysz dodatkowy byt który nic nie wnosi do
        dyskusji.

        Jeżli powiesz że był zawsze to Ci odpowiem że wszechświat też był
        zawsze. I do niczego się nie przybliżamy.

        A propo udawadniania istnienia bądź nieistnienia. Ponieważ nikt do
        tej pory nie udowodnił istnienia Boga mogę założyć że go nie ma. Nie
        muszę nikomu udowadniać że go nie ma tak samo jak nie udawadniam
        nieistnienia Wielkiego Potwora Spagetti, filiżanki latającej w pasie
        Kuipera, ducha zdechłego kota, gadającego osła, czarownicy latającej
        na miotle i miliona innych tworów wyobraźni. Zakładamy że one nie
        istnieją ponieważ nikt ich istnienia nie udowodnił oraz dla tego że
        są po prostu nieprawdopodobne.
        • toja3003 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania m 06.09.07, 14:39
          Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i
          to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła
          wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są
          inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać
          inaczej to chętnie posłucham.

          Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać,
          twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można
          przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i
          dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z
          samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową)
          ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga”
          zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę
          wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z
          materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej”
          itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I
          jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie
          człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy.

          Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu
          sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

          W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne
          założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń
          połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo
          składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy
          uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides
          przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria
          ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne
          definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii
          języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza
          językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy
          jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii
          wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie
          ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja
          inna, nie mam z tym żadnego problemu. Ty masz?

          Owszem jest właśnie tak jak piszesz. Zauważ, że taka konstrukcja
          myślowa jest bardziej spójna od materialistycznej. Po prostu Bóg, z
          definicji, jest Wszechmogący może zatem się stwarzać „z niczego”.
          Natomiast materia, jak pokazują wszelkie prawa chemii, fizyki i
          innych nauk, takiej właściwości, z definicji, nie ma. Oczywiście
          materialista może uzupełnić model materialistyczny o założenie, że
          wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość
          samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie
          materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi
          słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
          wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.

          Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym.
          Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza
          cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z
          jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście
          zgadzam.

          A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest
          wierząca: większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w
          jego nieistnienie prawda?

          Nie zastanowiło cię nigdy, że większość ludzkości deklaruje, że
          wierzy w Boga? Dlaczego większość ludzi nie akceptuje twojej logiki
          udowadniania, że coś istnieje albo nie istnieje? Wszyscy są głupsi?
      • sokolasty Re: A niech mi w takim razie taki ateista 06.09.07, 14:05
        toja3003 napisała:

        > powie skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się
        > sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i
        > tego uczy cała Nauka, więc skąd?

        500 lat temu Ziemia była płaska, a 2000 lat temu wierzono, że na
        płeć dziecka można wpłynąć poprzez naciskanie jąder przed orgazmem.

        Przyznaję się do swojej niewiedzy, nie przeszkadza mi one i dzięki
        temu nie muszę wierzyć w cokolowiek, aby sobie wytłumaczyć.

        Twój post przyczynia się do udowodnienia tezy, że człowiek stworzył
        boga na swoje podobieństwo. Po co? Ano m. in. po to, żeby sobie
        wytłumaczyć, że jest susza albo powódź bo bóg się gniewa. Po to, aby
        jakoś - nie mogąc inaczej sobie wytłumaczyć niewytłumaczalnego -
        zrozumieć złożoność świata. Po to, by nakazami religijnymi
        wprowadzić pewne zasady: żydzi i muzułmanie nie jedzą wieprzowiny,
        bo nie wolno. A nie wolno, bo się łatwo psuje i ten kto je nieświeżą
        wieprzowinę choruje lub umiera - a 1000 lat temu lodówek jeszcze nie
        znano.

        Po to wreszcie ludzie stworzyli boga, aby móc sobie pomyśleć, że
        wielcy tego świata też mają nad sobą kogoś większego, kto ponadto
        dobrych wynagrodzi, a złych ukarze. Potrzeba sprawidliwości i
        równego traktowania ma swoją siłę. Żyje się lżej ze świadomością, że
        nawet jeżeli zachowujący się jak świnia karbowy jest dzisiaj silny,
        to jak umrze, będzie miał za swoje.
        • toja3003 ja zadałem tylko pytanie: 06.09.07, 14:44
          dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek? Obojętnie czy w postaci Ziemii
          płaskiej czy okrągłej. Jeśli pokażesz mi materialistyczną przyczynę
          padnę przed nią na kolana i będę się do niej modlił.

          Oczywiście jako materialista możesz uzupełnić model materialistyczny
          o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała
          możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby
          przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga.
          Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
          wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.

          Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i
          to mam na myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła
          wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są
          inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka materia mogła powstać
          inaczej to chętnie posłucham.

          Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać,
          twierdząc, że powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można
          przyjąć inną definicję materii i przypisać jej moc samostworzenia i
          dalej moc ewoluowania aż do fenomenu wszelkich form życia z
          samoświadomością włącznie a więc również i sferą duchową (uczuciową)
          ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu wiary „Wierzę w Boga”
          zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię, przyczynę
          wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z
          materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej”
          itp.itd. Byłoby to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I
          jeśli ktoś tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie
          człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy.

          Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu
          sprzeczności w stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

          W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne
          założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń
          połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo
          składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy
          uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides
          przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria
          ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne
          definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii
          języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza
          językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy
          jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii
          wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie
          ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja
          inna, nie mam z tym żadnego problemu. Ty masz?

          Owszem jest właśnie tak jak piszesz. Zauważ, że taka konstrukcja
          myślowa jest bardziej spójna od materialistycznej. Po prostu Bóg, z
          definicji, jest Wszechmogący może zatem się stwarzać „z niczego”.
          Natomiast materia, jak pokazują wszelkie prawa chemii, fizyki i
          innych nauk, takiej właściwości, z definicji, nie ma. Oczywiście
          materialista może uzupełnić model materialistyczny o założenie, że
          wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość
          samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie
          materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi
          słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
          wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.

          Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym.
          Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza
          cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z
          jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście
          zgadzam.

          A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest
          wierząca: większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w
          jego nieistnienie prawda?
          • sokolasty Re: ja zadałem tylko pytanie: 06.09.07, 19:20
            toja3003 napisała:

            > dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek? Obojętnie czy w postaci Ziemii
            > płaskiej czy okrągłej. Jeśli pokażesz mi materialistyczną przyczynę
            > padnę przed nią na kolana i będę się do niej modlił.

            Są ludzie, którzy nie potrzebują sobie koniecznie wytłumaczyć niewytłumaczalnego
            - tym bardziej poprzez protezę zrozumienia. Nie wiem, jak działa wzmacniacz
            tranzystorowy, zatrzymałem się na prostowniku - i nie potrzebuję sobie
            tłumaczyć, że wzmacniacz tranzystorowy działa, bo bóg tak chce.


            > A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest
            > wierząca: większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w
            > jego nieistnienie prawda?

            Oczywiście że wiara jest potrzebna - w końcu po coś ludzie stworzyli boga, co
            jednak wcale nie udowadnia jego istnienia.

            • sokolasty Re: ja zadałem tylko pytanie: 06.09.07, 19:24
              Dodam jeszcze, że nasza nauka jest niedoskonała, być może za tysiąc lat będziemy
              mogli wytłumaczyć powstanie materii z niczego - dziś nie umiemy, tak samo jak
              tysiąc lat temu nie wiedzieliśmy, że płynąc na wschód dopłyniemy na zachód.
              • toja3003 pełna zgoda na to, że 07.09.07, 10:58
                "że nasza nauka jest niedoskonała" ale to nie przeszkoda aby stawiać
                pewne pytania a nie chować głowę w piasek przed nimi. Ja stawiam
                tylko pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Cokolwiek, wzmacniacz
                tranzystorowy, ja, rzeczywistość. Owszem, nie znamy na nie
                odpowiedzi ale właśnie od sposobu w jaki sposób na to pytanie
                n i e odpowiemy zależy bardzo wiele prawda?
                • sokolasty Re: pełna zgoda na to, że 07.09.07, 18:29
                  >Ja stawiam tylko pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”.

                  Ale czy odpowiedź "Bo stworzył bóg" ma nam wystarczać, czy ma wyczerpywać temat?
                  Czy nie lepiej powiedzieć "Nie wiem" i kontynuować poszukiwania?

                  Swoją drogą fajnie, że z kimś można pogadać na poziomie.
                  • toja3003 myślę, że na pytanie "czy nie lepiej powiedzieć... 10.09.07, 11:42
                    " każdy ma prawo udzielać swojej odpowiedzi; mnie dobrze jest z moją
                    a tobie z twoją, nie widzę w tym żadnego problemu.
      • japico Re: A niech mi w takim razie taki ateista 07.04.09, 21:16
        A niech mi w takim razie taka
        toja3003
        > powie skąd się wziął Bóg? Tak sam z siebie? A może go stworzył inny Bóg?
        Jasne, że Boga stworzył człowiek. Ten, w którego wierzymy, to bóg żydowski, a
        jego syn był żydem i matka też (Polacy wierzą, że była Polką), ojciec, cieśla
        zresztą też.
    • rccc Nie wciskajcie mi Boga 05.09.07, 18:02
      Juz pierwsze zdanie artykulu to mijanie sie z prawda.
      Iluminaci uzywaja "ateizmu" jako oreza w walce Chrystusem.
    • kontekst40 Mam ten dylemat za sobą od wielu już lat. 05.09.07, 19:24
      Jestem agnostykiem, bo nie wiem czy Bóg jest czy go nie ma a nawet
      nie wiem czy stawianie sobie pytania o jego obecność lub nieobecność
      jest przejawem głupoty czy mądrości i czy w ogóle ma sens. Jedno
      wiem, że za pomocą tego nieokreślonego pojęcia (boga)da się
      udowodnić każdą głupotę natomiast logika ludzkiego myślenia może
      sprawdzić się tylko w warunkach zanegowania tego pojęcia. Dlatego
      pojęcie Boga służy głównie do manipulacji ludźmi i sprawowania nad
      nimi ziemskiej władzy. Na ateizmie władzy nad ludźmi nie da się
      zbudować (niech nikt w polemice z tą teza nie próbuje wyciągać
      głupich argumentów o ateistycznym komunizmie, bo nie o to tu
      chodzi), bo cóż można zbudować na zaprzeczeniu, że nie istnieje byt
      niemożliwy do zdefiniowania. Jedank niektórzy w Polsce na tym
      gruncie próbują tworzyć partie polityczne raacjonalistów i
      wolnomyślicieli i myśla, że ateistyczne postulaty zaprowadza ich do
      wygrania wyborów do sejmu. Otóż wątpię. Sam nie głosowałbym na nich,
      chyba, że schowaliby obronę filozoficznego ateizmu do kieszeni a
      stanęlibyw obronie ludzi inaczej myślących i wystapili przeciwko
      klerykalizmowi, faszyzmowi, nacjonalizmowi i każdemu innemu -izmowi,
      który pozwala na zniewalanie czowieka.
    • opornik4 Re: Nie wciskajcie mi Boga 05.09.07, 19:58
      @sokolasty-nikt Ci Boga nie wciska,udzestnictwo w lekcji religii
      jest dobrowolne.Masz do wyboru programy radiowe i telewizyjne
      jak najbardziej swieckie.
      Przy takim nastawieniu,lepiej abys nie bral slubu koscielnego,
      nie chrzcil dziecka.
      Prawda jest,iz ksieza zbyt pochopnie udzielaja sakramentow
      - dopuszczajac do nich osoby niewierzace,niszcza sakrum.
      Jakos tak sie dziwnie plecie,ze spoleczenstwa zsekularyzowane
      ulegaja wewnetrznemu rozkladowi.
      Poniewaz natura nie znosi pustki,nie jest wykluczone,ze europejskie
      tereny zostana w przyszlosci zdominowane przez spoleczenstwo bedace
      silne Wiara.
      • sokolasty Re: Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 19:12
        opornik4 napisała:

        .
        > Przy takim nastawieniu,lepiej abys nie bral slubu koscielnego,
        > nie chrzcil dziecka.

        Wziąłem ślub kościelny, ochrzczę dziecko - ale nie dlatego, żeby się chować
        przed nietolerancją, a po to, żeby nie robić przykrości najbliższym.
    • mozart Do Agnosiewicza ! 05.09.07, 21:58
      Widze, ze posluchales mojej rady i napisales tekst do GW. Sehr gut, a nawet lepiej.
      PS. Moja rada znajdowala sie w watku w poswieconym PSR.
      www.racjonalista.pl/forum.php/p,15/s,92394
    • opornik4 Mylicie religie z wiara. 05.09.07, 23:50
      Z wiekszosci wpisow wysnowam,iz mylicie religie z wiara.
      Pozwole sobie uzyc porownania.
      Religia jest opisem trudnej drogi - wiara pojsciem ta droga.
      Mam przyjaciolke.Gdy byla mloda dziewczyna,jej maz mial wylew krwi
      do mozgu.Mieli malego synka,ona pracowala jako nauczycielka.
      Maz po operacji byl sparalizowany,musial na nowo uczyc sie
      mowic,chodzic.
      "Zyczliwi" przekonywali ja,aby go zostawila - ze powinna pomyslec
      o sobie i dziecku.Nie zrobila tego,bo kochala i malzenska przysiege
      traktowala serio.Koszmar rechabilitacji trwal kilka lat - wytrwac
      pomogla jej wiara.Ufnosc,iz Ten ktory dopuscil owe trudne
      doswiadczenie,doda jej sil do walki.
      Ja,ze swojego wlasnego doswiadczenia wiem,iz opierajac sie na
      wlasnych silach w momencie gdy wali mi sie"swiat na glowe"
      - zwojuje niewiele.
    • nick.crestone Marek z Chojnowa: Ateizm = HIV 06.09.07, 02:41
      Marek jest strasznie zacofany. Nie dorasta jeszcze do bycia
      europejczykiem. Nie rozumie, że mieć HIV to żaden wstyd. To postęp.
      Simon Mol z Kamerunu ma i nie mógł sie opędzić od chętnych
      warszawianek. Od czego są w końcu prezerwatywy? Jak się jest
      pionierem postepu, to rzecz jasna nie zawsze jest łatwo. Ale taka
      już jest cena postępowych poglądów.
      • jama314 Bene! 06.09.07, 09:50
        Masz u mnie + a nawet ++.
    • zg13 sekta sie formalizuje 06.09.07, 03:19
    • gburiaifuria Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 08:39
      nie wiem, to chyba zalezy w jakim srodowisku. Ja nigdy nie mialam problemow,
      zawsze olewalam kosciol i o tym mowilam, nigdy nie dalabym ochrzcic dziecka i
      cala masa moich znajomych tez. Co do ludzi religijnych- nie przeszkadzaja mi o
      ile nie sa moherami z radyja, tym nie podam reki i brzydze sie takimi.
      • pklimas Re: Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 09:13
        gburiaifuria napisała:

        > nie wiem, to chyba zalezy w jakim srodowisku. Ja nigdy nie mialam
        problemow,
        > zawsze olewalam kosciol i o tym mowilam, nigdy nie dalabym
        ochrzcic dziecka i
        > cala masa moich znajomych tez. Co do ludzi religijnych- nie
        przeszkadzaja mi o
        > ile nie sa moherami z radyja, tym nie podam reki i brzydze sie
        takimi.

        Reasumujac stajesz sie wcale nie lepszy od nich.
        Od katolikow wymagasz akceptacji dla swojego ateizmu a sam nie
        potrafisz zaakceptowac tzw. moherow? Co ci szkodzi ze jakas babcia
        slucha radia maryja? - krzywda ci sie z tego powodu nie dzieje.
    • rybula5 Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 08:47
      Ten artykuł to jakaś bzdura. Mam znajomych którzy jawnie przyznają
      się do ateizmu i nikt ich nie szykanuje, nie są uważani za jak to
      nazwaliście "zarażonych HIV". Dziennikarze są chyba coraz mniej
      rzetelni. Chodzi w końcu o to żeby cos napisać ciekawego. A
      widocznie prawda nie jest ciekawa
    • gangut Ateizm szokuje może na głuchych wsiach 06.09.07, 08:48
      Wśród ludzi wykształconych ateistów jest masa, a w środowiskach
      naukowych (przynajmniej jeżeli chodzi o nauki przyrodnicze) to
      trudno znaleźć katolika.
      • chris30 Re: Ateizm szokuje może na głuchych wsiach 06.09.07, 12:23
        Oj, chyba niewielu znasz profesorów nauk przyrodniczych. Sam jestem
        takim i znam chyba jednego tylko ateistę (z którym się zresztą
        serdecznie przyjaźnię). Wielu jest obojętnych, ale katolików i to
        znacznie gorliwszych ode mnie nie mniej. Za to z pewnością ani żaden
        katolik, ani żaden ateista nie musi się wśród nas ukrywac.
    • princealbert polska hipokryzja 06.09.07, 08:51
      wszyscy moi znajomi ochrzcili swe dzieci chociaz poza slubami i
      pogrzebami nie bywaja w kosciele.

      Po jaka cholere?

      Nie jest moim celem walka z kosciolem. Kosciol mam w zadku. Ale albo
      woz albo przewoz - jesli ktos sie wpisuje na liste ateistow a potem
      bierze koscielny slub "dla babci" to niech nie liczy na szacunek.
    • pklimas Nie wciskajcie mi ateizmu 06.09.07, 09:01
      Odnosze troche innee wrazenie z calej tej sytuacji. Ateisci,
      homoseksualiscie i inne mniejszosci probuja zrobic z
      siebie "męczenników" na kształt Żydow. Żydzi doprowadzili do tego,ze
      jakakolwiek krytyczna uwaga pod ich adresem jest od razu nazywana
      antysemityzmem. To samo teraz zaczyna byc np. z ateizmem. Jesli ich
      nie popierasz to od razu jestes "moherem". Proponuje aby te
      wszystkie "gorace głowy" zadaly sobie pytanie: co jest wiekszym
      obciałem? przyznac sie ze jest sie ateista czy przyznac sie ze
      chodzi sie co tydzien do koscioła i slucha sie radia maryja?
      • tw.zecik Re: Nie wciskajcie mi ateizmu 07.09.07, 09:16
        pklimas napisał:

        > Żydzi doprowadzili do tego,ze
        > jakakolwiek krytyczna uwaga pod ich adresem jest od razu nazywana
        > antysemityzmem.


        Dziwna teoria, zawsze myślałem, że ludzie prześladujący Żydów (w tym
        Chrześcijanie, co jest najdziwniejsze bo Jezus był Żydem)przyczynili się do
        powstania antysemityzmu. I proszę nie pisać, że jakby Żydów nie było, to nie
        byłoby też antysemityzmu.

        W kwestii wiary - niezdecydowany.
    • tomek-1980 Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 09:04
      jestem ateistą, ale jestem na swój sposób chrześcijaninem. żyję w
      chrześcijańskim kręgu kulturowym, celebruję święta jak boże
      narodzenie i wielkanoc. moje dziecko wychowam zgodnie z zasadami
      jakie są przekazane w dekalogu. do kościoła nie chodzę bo ma to
      więcej wspólnego z szopką niżeli prawdziwą wiarą.
    • mamut2000 Jak się nazywa taka postawa? 06.09.07, 09:19
      Wierzę w Boga ale nienawidzę, nie uznaję i nie szanuję religii ani Kościoła. To
      znaczy mam świadomość tego, że to co piszą w Biblii to obok idiotycznych
      ogólników, które każdy sam mógłby wymyślić, stek bzdur i kłamstw, a ksiądz
      proboszcz nie jest mi do niczego potrzebny. Jestem przeciwnikiem papieża, nie
      zgadzam się z tym co twierdzi na temat antykoncepcji, seksu itd. Ojca Dyrektora
      najlepiej bym zastrzelił, a Radio Maryja spalił w pizdu, razem ze wszystkimi
      jego słuchaczami. Ale od dziecka wierzę w Boga, jestem przekonany o jego
      istnieniu, a czasami nawet czuję jego obecność. Jak nazywa się taka postawa? Nie
      jest to ateizm.
      • japico Re: Jak się nazywa taka postawa? 07.04.09, 22:03
        mamut2000 napisał:
        > Wierzę w Boga ale ...
        Ale od dziecka wierzę w Boga, jestem przekonany o jego
        > istnieniu, a czasami nawet czuję jego obecność.

        - A wiesz skąd się to wzięło? Bo zostałeś zmanipulowany jako dziecko. Dziecko w
        swoim światopoglądzie bezbronne, poza tym, co się wbije w tak młodym wieku
        zostaje na długo, często jako trauma (diabły, ognie piekielne, mordy na całych
        narodach w ST, Bóg "kazał" wymordować chwalców Baala etc. etc.), nawet jeśli
        dziś już w to nie wierzysz.
    • and_nowak Fałszywe założenie 06.09.07, 09:23
      Cała sprawa opiera się na fałszywych założeniach.
      Zakłada ona bowiem prześladowania ateistów, które Polsce NIE MAJĄ MIEJSCA.

      Nawet na głuchej wsi osoby "nie chodzące do kościoła" nie są w żaden sposób źle
      traktowane (własna obserwacja, oczywiście wyrywkowa).
      W miastach problem w ogóle nie istnieje. Np. spójrzmy w dowolny postny dzień na
      talerze w pizzerii, czy restauracji - ludziska wcinają mięso, a nikt, ABSOLUTNIE
      NIKT nie zarzuca im łamania postu. Spróbujcie podobnego numeru w kraju arabskim,
      czy Izraelu. :-)

      To, że TV informuje np. o zjeździe egzorcystów TO JEST NEWS, A NIE
      INDOKTRYNACJA. Podobnie jesteśmy informowani np. o wizycie Dalaj-Lamy.
      To, że w TV mamy program na święta chrześcijańskie, że w Boże Narodzenie jest
      wolne wynika z prostego faktu - WIĘKSZOŚĆ POLAKÓW te święta obchodzi (w tym
      wielu NIEWIERZĄCYCH). W szkołach, gdzie jest większość prawosławnych, jest dzień
      wolny na ich Boże Narodzenie. Dotyczy całej klasy, również katolików.
      Nie ma dnia wolnego na Boże Narodzenie u ateistów - bo ateiści NIE OBCHODZĄ
      ŚWIĄT. :-)))

      Owszem, istnieje chęć "zawłaszczenia przestrzeni publicznej" przez niektórych
      przedstawicieli KK (Rydzyk, Głódź, Jurek), ale są to próby nieskuteczne.
      • japico Re: Fałszywe założenie 07.04.09, 22:09
        and_nowak napisał:

        > Cała sprawa opiera się na fałszywych założeniach.
        > Zakłada ona bowiem prześladowania ateistów, które Polsce NIE MAJĄ MIEJSCA.

        - Tu akurat pozwoliłbym się nie zgodzić. Pewnie masz ograniczone pole obserwacji.
        - Co wisi w Sejmie (oprócz godła oczywiście)?
        - Co wisi w większości klas szkolnych?
        - Jak są traktowani niechodzący na religię?
        - w przedszkolach, szkołach?
        - Jak są traktowani ludzie, którzy nie chrzczą dzieci?
        -
        -
        - itd. itd.
    • bosman_plama Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 09:23
      Gazeto, daj już sobie spokój z tą fantastyką. Co będzie następne? Plakat
      przedstawiający zdjęcie faceta przystawiającego sobie pistolet do czoła i
      podpis: "bo babcia płakała, że nie poszedłem do kościoła"? Trzeba mieć naprawdę
      wielką wyobraźnię, żeby uznać, że ateistom dzieje się w Polsce jakaś krzywda.
      Oczywiście, jeśli nie umiem sobie poukładać życia, mogę zwalić winę na wszystko
      - ludzie mnie nienawidzą bo jestem ateistą/katolikiem/kibicem Arki
      Gdynia/posiadaczem czarnej wołgi/hodowcą strusi itd. itp. Zrobienie listy i
      ogłoszenie jej publicznie może przynieść chwilową ulgę, ale problemu nie
      rozwiążę. Bo jak ktoś chce czuć się pokrzywdzony, to zaraz odkryje, że jest
      ateistą blondynem wśród ateistów brunetów itd.
      Na wieczne bycie nieszczęśliwym i gnębionym nie pomogą żadne listy, tylko porada
      psychologa.
      Chyba, że rzeczywiście jest tak, jak twierdzą ludzie nazywani przez Was
      "oszołomami" i Was religia po prostu boli.
      • jama314 Boże skąd tu tylu normalnych.... 06.09.07, 09:54
        Przywracasz mi wiarę w normalnych ludzi na Forum. Dzięki.
      • fla Re: Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 10:18
        ha!
      • japico Re: Nie wciskajcie mi Boga 07.04.09, 22:12
        bosman_plama napisał:
        Was religia po prostu boli.

        - bosman_plama , czy to ciebie religia przypadkiem nie boli? I nie potrafisz się
        wyzwolić?
    • jama314 Wystarczy poczytać chamskie pełne inwektyw posty 06.09.07, 09:48
      tych ludzi na Forum aby zniechęcić się do ateistów raz i na zawsze. Prostactwo,
      chamstwo, brak jakiejkolwiek moralności, hipokryzja do kwadratu, no i rzecz
      najważniejsza dla Gazety - nieograniczona podatność na manipulacje. To ostatnie
      to efekt mimowolnego poszukiwania przewodnika duchowego w otaczającym świecie.
      Takie przynajmniej wrażenie można odnieść po wnikliwej analizie przeczytanych na
      Forum postów. Poraża też poziom wiedzy ogólnej, brak rzeczowych argumentów,
      dramatyczne braki w edukacji szczególnie z zakresu ortografii. Gdyby reszta
      społeczeństwa prezentowała podobny poziom, to nasi przyjaciele z zachodu
      roznieśli by nas w "try miga". Litość ogarnia i trwoga...
      • meg303 Niewiara w boga to nie zawsze ateizm 06.09.07, 10:03
        Jestem buddystką podobnie jak mój mąz. Córka chodzi na religię bo tak zdecydowała.
        Zastanawia mnie przykład Łukasza z małej miejscowości. Ciekawe ilu jest takich
        ludzi chodzących na msze tylko dla pozoru.
        W wielkich miastach( sama w takim mieszkam) z tolerancją jest nieżle. Ale w
        mniejszych i w wioskach dramat.
      • wrr2 Re: Wystarczy poczytać chamskie pełne inwektyw po 06.09.07, 12:07
        Posty niektórych "katolików" wcale nie są lepsze. Za bardzo uogólniasz.
        • jama314 Szczegółowa inwentaryzacja potwierdza moją tezę... 06.09.07, 12:49
    • new_machine Nie wciskajcie mi Boga 06.09.07, 09:59
      Jakos nie zauwazylam nagonki na ateistow :)), ktos (w domysle autor artykulu)
      probuje zrobic z czyjegos swiatopogladu powod do meczenstwa :D. Ludzie sa durni
      niezaleznie od swiatopogladu, zdarzaja sie durni katolicy i durni ateisci,
      tolerancyjni katolicy i nietolerancyjni ateisci, linia podzialu nie jest
      jednoznaczna.
    • komtusz Wyborcza jak zwykle K Ł A M I E 06.09.07, 10:00
      Deklaruje wszem i wobec, w każdej tylko okazji - że jestem agnostykiem i nigdy
      nie zostałem przez nikogo rozstrzelany.
      Nie spotkałem się nigdy z negatywną reakcją na słowa ateista/agnostyk, nawet
      wśród osób ze środowiska duchownego.

      GWno jak zwykle kłamie
      • and_nowak Sam K Ł A M I E S Z 06.09.07, 11:11
        komtusz napisał:
        > GWno jak zwykle kłamie

        Co to za język ???

        GW nie kłamie, tylko PRZEDSTAWIA CZYJEŚ OPINIE. Możesz się nie zgadzać z
        opiniami bohatera artykułu (tu pełna zgoda - też się z nim nie zgadzam), ale
        dlaczego utożsamiasz jego poglądy z poglądami GW ?
        Pomijam, że "ciało kolegialne" nie posiada jednolitych poglądów, niemniej
        jednak, wracając do rzeczy MYLISZ BOHATERA ARTYKUŁU Z AUTOREM.
      • wrr2 Re: Wyborcza jak zwykle K Ł A M I E 06.09.07, 12:09
        A jesteś pewien, że Twoi rozmówcy wiedzieli co to znaczy "agnostyk"? :)
    • zygmunt69 Polacy wstydzą się religii - pokazują sondaże 06.09.07, 10:08
      Kolejna głupia agitka. Jestem wierzący, choć nie jestem katolikiem,
      ani nawet chrześcijaninem ale nie obrażam się na fakty, a sondaże
      opinii publicznej są nieubłagane. Partie uchodzące za prokościelne
      takie, jak PiS i LPR są zawsze niedoreprezentowane w badaniach CBOS,
      OBOP, czy GFK Polonia. Z reguły co dziesiąty Polak, który później
      zagłosuje na prokościelną prawicę, kłamie przed badaczami, że odda
      głos na PO, czy LiD, bo uważa, że to ateizm jest modny.
      Jestem zażenowany, że na mojej klatce schodowej jestem jedyną osobą,
      która wpuszcza do środka i częstuje herbatą księdza po kolędzie i
      zmarzniętego ministranta. Pozostali lokatorzy albo nie otwierają
      drzwi, albo jeszcze im ubliżają. Chyba jednak przestanę otwierać
      drzwi, bo żal mi rozpromienionego na początku biedaka, kiedy mu
      wyjaśniam, że niestety nie jestem jego owieczką.
      To taki dziwny lewacki obyczaj, że ludzie, którzy nadają ton debacie
      publicznej kreują się na prześladowaną mniejszość, walczącą z
      narażeniem życia z religijnymi zabobonami, a tymczasem jak barany
      podążają za stadem. To naprawdę łatwo powiedzieć - jestem gejem,
      jestem ateistą. A spróbujcie dla żartu powiedzieć w pracy, że
      idziecie na pielgrzymkę, czy do synagogi?
    • mulla_komar Piep..sz pan ze glowa boli. 06.09.07, 10:11
      Przez 25 lat mojego zycia w Polsce nie mialem problemu z moim ateizmem. Bylem
      jedynym dzieckiem, ktore nie chodzilo na religie, nigdy nic przykrego mnie nie
      spotkalo. Tworzycie sztuczne problemy.

      Z ateizmu juz wyroslem. I zauwazylem, ze tu gdzie mieszkam (Anglia) przyznanie
      sie do wiary w Bogs to jak oswiadczenie ze ma sie HIV.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka