• czwarty_apokalipsy Niektórzy chcieliby byc uzależnieni od seksu ,ale 16.11.07, 10:13
      są impotentami hahahah .
    • janusz_janusz Dziekuje autorowi za artykul! 16.11.07, 10:39
      Wazny i madry. Nie wiem, czy sam mam z tym az taki problem, ale
      jakis na pewno. Wielkie dzieki jeszcze raz!
    • wejsunek jakis totalny bełkot bez sensu 16.11.07, 11:39
      ten materiał.. i tworzenie problemu tam gdzie go nie ma... wszyscy
      faceci świata są podobni.... i nikt z tego nigdy sensacji nie
      robił... a juz najlepsze to jest ta terapia abstynencja sexualną...
      to wbrew naturze i fizjologii..szarlatani trzepia kasę...
      ja walę konia jak mam ochotę i żadnej schizmy z tego powodu nie
      mam..przy okazji bzykam regularnie żonę i miewam kochanki....
      To nie jakaś baba ten sexoholizm wymyśliła?
      a
    • janonet4 Seks boli 16.11.07, 11:50
      to śa lata ,gzie w naszym kraju o seksie mówino tabu ,a potem jak
      przyszła wolnosc to mamy efekty .
    • rozowa_papuga Re: Seks boli 16.11.07, 12:15
      Wypowiedzi niektorych osob swiadcza tylko o tym jak niewielu z nich
      umie czytac.Autor artykulu nie pisze, ze seks jest wynalazkiem
      szatana a jedynie ukazuje jakie spustoszenie w zyciu czlowieka moze
      spowodowac jego nadmiar (podobnie jak jedzenie w nieograniczonych
      ilosciach). Ktos pisze, ze seksoholizm nie jest problemem. Stad moje
      pytanie- czy stanie sie nim , gdy ktos zgwalci ci zone, siostre czy
      corke? Jeden z bohaterow artykulu wyraznie mowi, ze dopuscil sie
      przemocy w stosunku do wlasnego dziecka (uderzyl je), a nawet mial
      mysli o charakterze seksualnym przy kapieli malej coreczki. Jest to
      normalne? Jest normalne, ze ktos masturbuje sie dniami i nocami, bez
      umiaru az do bolu, a na widok kobiety stojacej w kolejce, czy
      autobusie ma na mysli gwalt...?
    • almagus Re: Seks boli. Z gorączką. 16.11.07, 13:21
      goon napisał:

      > Troche niefajne kiedy taka naturalna czynność sprawiała problem i ból. Coś co p
      > owinno być urozmaiceniem życia seksualnego lub rozładowanie seksualnego napięci
      > a, staje się fatum które prześladuje człowieka. co tu dużo mówić, uzależnić moż
      > na się praktycznie od wszystkiego, a uzależnienie na poziomie manii i obsesji p
      > otrafi zamienić życie w koszmar.

      Z gorączką.

      Z gorączką faceci,
      biorą wszystko jak leci.
      Nie ucieka na drzewa,
      chłopczyk czy dziewa.
      Aż jest z tego z bolączką,
      no to jeszcze z gorączką.
      Z gorączką w łóżeczku,
      z gorączką w piaseczku.
      Z gorączka wspomaga,
      gdy treść leci naga.
      A najlepiej u Józi,
      z gorączką da buzi!
    • hiacynaa Re: Seks boli 16.11.07, 13:22
      Jak juz wspomnialam, moj maz leczy sie z uzaleznienia od seksu, ale zaden
      terapeuta ani zadne zrodla nie wspominaly o pelnej abstynencji, tylko o
      poprzestaniu na wspolzyciu w monogamicznym zwiazku, abstynencka - w pojeciu
      zaprzestania dzialan typu ogladanie pornografii, onanizm czy tez przelotne romanse.

      goon napisał:

      > Troche niefajne kiedy taka naturalna czynność sprawiała problem i ból. Coś co p
      > owinno być urozmaiceniem życia seksualnego lub rozładowanie seksualnego napięci
      > a, staje się fatum które prześladuje człowieka. co tu dużo mówić, uzależnić moż
      > na się praktycznie od wszystkiego, a uzależnienie na poziomie manii i obsesji p
      > otrafi zamienić życie w koszmar.
      • quadrophenic Re: Seks boli 16.11.07, 18:18
        hiacynaa napisała:

        > Jak juz wspomnialam, moj maz leczy sie z uzaleznienia od seksu,
        ale zaden
        > terapeuta ani zadne zrodla nie wspominaly o pelnej abstynencji,
        tylko o
        > poprzestaniu na wspolzyciu w monogamicznym zwiazku, abstynencka -
        w pojeciu
        > zaprzestania dzialan typu ogladanie pornografii, onanizm czy tez
        przelotne romanse.

        Nie wiem, czy to tak jest. Mam wątpliwości, więc jeżeli masz dostęp
        do jakichś materiałów, proszę, daj mi linki. Perspektywa "rozłąki
        seksualnej" z żoną przeraża nas oboje. Mam nadzieję, że ją nie tak
        bardzo, jak mnie.
        Mnie tłumaczono to tak, że mózg seksoholiczki (lub seksoholika)
        uzależnia się od substancji wydzielanych podczas seksu. Każdego
        seksu. Dlatego jest wskazane, by osoba taka została na dłuższy czas
        (rok lub dłużej) pozbawiona jakiejkolwiek stymulacji seksualnej -
        nieważne z kim (czy bez nikogo), bo inaczej mogą nastąpić nawroty
        uzależnienia od dawnych praktyk. Chodzi też o to, by seksoholiczka
        została "odtruta" (tj. całkowicie uwolniona od wszelkich śladów
        działania owych "naturalnych narkotyków"), by nauczyła się
        rozróżniać autentyczne pożądanie i miłość od "objawów uzależnienia".
        Użyto takiego porównania: to tak, jakby alkoholik postanowił, że
        będzie pić mało i tylko słabe trunki - i sądził, że wtedy nie będzie
        alkoholikiem. To się nie uda, bo i te niewielkie ilości alkoholu
        będą utrwalały wzorzec uzależnienia, a organizm na powrót zacznie
        domagać się coraz większych dawek o coraz większym stężeniu. Więc
        podobnie gdyby moja żona-seksoholiczka przeżywała swoją rozkosz
        tylko ze mną, byłoby ryzyko, że powróci do swoich destrukcyjnych
        zachowań - nawet tych "przedmałżeńskich", tj. zacznie mnie zdradzać.
        Strasznie się boję, że mogłaby złapać HIV - i już nawet nie dlatego,
        że wtedy ja byłbym "następny w kolejce".
        Ale - powtarzam - jeśli masz jakieś informacje przeczące temu, co mi
        powiedziano, to proszę, proszę, napisz o tym.
      • quadrophenic Re: Seks boli 17.11.07, 23:42
        Jeszcze raz odpisuję ci, bo na www.seksoholicy.webpark.pl znalazłem
        coś takiego:
        "Fakt, że osoby żyjące w małżeństwie mogą ze sobą współżyć i nazywać
        się trzeźwymi wcale nie jest korzystniejszy.
        Taka sytuacja może nawet działać przeciw zdrowieniu. Niektóre z osób
        żyjących w takich związkach przyznają, że chociaż nie "uruchamiają
        się" już, to zwycięstwo nad lubieżnością ciągle je omija.
        Wydaje się, że w małżeństwie faktycznie trudniej o zwycięstwo nad
        lubieżnością i uzależnieniem, dopóki nie przejdzie się przez
        doświadczenie całkowitej abstynencji".
        (www.seksoholicy.webpark.pl/definicja.html)
    • almagus Pewnie z gorączką pisał list lewą rączką? 16.11.07, 13:46
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4678829.html
      Tusk: List od b. premiera składa się z trzech zdań
      mar
      2007-11-16, ostatnia aktualizacja 45 minut temu


      Pewnie z gorączką pisał list lewą rączką?



      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4660458.html


      Z gorączką.

      Z gorączką faceci,
      biorą wszystko jak leci.
      Nie ucieka na drzewa,
      chłopczyk czy dziewa.
      Aż jest z tego z bolączką,
      no to jeszcze z gorączką.
      Z gorączką w łóżeczku,
      z gorączką w piaseczku.
      Z gorączką wspomaga,
      gdy treść leci naga.
      A najlepiej u Józi,
      jak z gorączką da buzi!
    • va-banque Seks boli 16.11.07, 15:59
      - Kiedy ostatnio dotykales sie Synu?
      - Alez nie, Przewielebny! Tych haniebnych miejsc nie dotykam nawet
      mydlem.
    • arras_1333 Seks boli 16.11.07, 16:33
      Wszystko w nadmiarze jest niedobre, jak jedzenie, picie, oglądanie telewizji,
      trzeba umieć powiedzieć sobie stop kiedy trzeba.
    • kokota85 Seks boli 16.11.07, 21:46
      Zgodnie z zasadą: najlepiej zwalczyć przeciwka jego własną bronią -
      wszystkich seksoholików zapraszam na sexspotkania. Satysfakcja
      gwarantowana:-)
    • kurtyzana83 Seks boli 16.11.07, 21:56
      Podsumowując z seksem jest jak z grą w brydża – jeśli masz słabego
      partnera musisz mieć mocną rękę:-)
    • latarnik69 Seks boli 18.11.07, 01:35
      Wcale nie boli jeśli się go ma dosyć i nie jest się świętoszkiem. Cała ta nagonka na onanizm to proces judaizacji społeczeństwa. Żydom nie wolno się onanizować, by nie zmarnowali cennego nasienia. Za to ich kobietom... owszem wolno. Żydom wolno chodzić do burdelu i zmuszać do seksu służące i pracownice ich firmy. Tak podobno narodził się Hitler, którego matka była służącą u bogatych żydów. Był on przezywany przez rówieśników Jude, aż do wywołania w nim obsesji, która wiadomo jak się skończyła.
      Powstrzymywanie się od onanizmu wiedzie do nadciśnienia nie tylko spermy ale i krwi, ale przede wszystkiem prowadzi do agresji, potrzebnej na przykład Krzyżakom i innym wojskowym. Krzyżakom wolno im było pić i gwałcić tylko jak byli na wojnie. Dlatego leżąc na twardych pryczach w Malborku, zały czas kombinowali: kogo tu teraz zawojować? Wybiliśmy Prusów, Polacy nam dali w skórę w 1410 roku, co tu robić? Dopiero jak im polski król kazał rozwiązać Zakon (sekularyzacja), pożenić się i mieszkać w domach to im przszła agresja na kilkaset lat!
      Wszyscy purytanie z Cromwellem na czele nie mają żadnego prawa ustalać reguł gry, w którą się sami nie bawią. Celibat jest jak samobójstwo, aktem wolnej woli, jak komu pasuje to niech sobie znajdzie własną drogę do nieba lub do piekła. Tylko podżeganie do nich winno być karalne, jako nienaturalne i społecznie szkodliwe.
      Tylko zaniedbana żona mogłaby się skarżyć na onanizm męża, ale jeżeli jest mądra i wie co jest dla niej dobre, to powinna sama to jemu zrobić, a jak nie lubi pornografii to niech zajmie się dopieszczeniem swojego męża, bez patrzenia na jego obrazki. Niech mu wreszcie dostarczy rozrywki erotycznej, aby nie musiał jej szukać w internecie lub sex shopie. W wielkich sypialniach królów, dworzanie i damy dworu często pomagali monarszej parze dojść do orgazmu. Czy tylko bogaci mają prawo do zadowolenia seksualnego? Wreszcie prawdziwy smakosz nabiera apetytu na mieście a zjada obiad w domu.
      Kilkadziesiąt już lat temu jeden brytyjski arystokrata podróżował zawsze z żoną i jej kochankiem, wymagająć przebicia drzwi między ich sypialnią a jego pokojem. Nie chcieli aby służba wiedziała kto kogo w nocy odwiedza
      Na wieść o brytyjskim oficerze gwardii przybocznej pilnującego i dopieszczającego księżną Dianę, żona jednego z angielskich lordów niedawno powiedziała, że seks jest zbyt dobry aby go dzielić z pospólstwem, bo jak się je dopuści do łóżka to chodzi na ulicę i się przechwala. Oficer ten napisał książkę o tym jak bronił honoru Królewskiej Gwardii, spełniając sumiennie wszystkie zachcianki Diany, w czasie kiedy jej mąż Karol bawił jakąś brzydulę.
      Jeśli woli się onanizm niż seks z żoną, no to chyba jest wina żony. Niedawno w Ameryce ukazała się książka o tym że wiele Amerykanek woli czekoladę od seksu. Godne pożałowania, ale i w Polsce spotykane. Powstrzymywanie się od seksu prowadzi do rozbicia rodziny, a o to chyba tym wszystkim "terapeutom" chodzi. Za to pedofilia i homoseksualizm jest "cacy."
      • v-ger Masz trochę racji, ale tylko trochę 18.11.07, 18:41
        > Jeśli woli się onanizm niż seks z żoną, no to chyba jest wina
        żony.

        Twoje rozumowanie można odwrócić: jeśli kobieta woli brak seksu od
        seksu z mężem, to jest to także (choć nie zawsze tylko) wina męża.
        Jeżeli mąż w seksie dba li tylko o zaspokojenie siebie, to...
        trudno, żeby żona lubiła być jego "samozadowalaczem".

        Ale to, niestety, nie takie proste. W seksie poza ilością i jakością
        jest też rodzaj. I np. kobieta może mieć kochającego męża (i sama go
        kochać), dbającego o jej potrzeby nawet bardziej niż o własne... ale
        jednocześnie może być nauczona, że jeśli będzie lubiła seks
        (zwłaszcza wyrafinowany) - choćby wyłącznie z mężem - nie będzie
        już "porządna", a mąż straci dla niej szacunek. Pół biedy, jeśli
        skończy sie na tym, że będzie w łóżku "zimna" i często niedostępna.
        Gorzej, jeśli zacznie męża zdradzać, by z przygodnymi partnerami
        anonimowo realizować to wszystko, czego nie robi z mężem (a co mąż
        nierzadko chciałby robić z nią).

        Może być też tak, ze owa kochająca i kochana żona jest - wskutek np.
        pochodzenia z dysfunkcyjnej rodziny - uzależniona od promiskuityzmu
        seksualnego. Wówczas - kompulsywnie - będzie się oddawała
        przypadkowym kontaktom seksualnym nie z upodobania, lecz z przymusu
        podobnego do tego, który narkomanowi każe sięgać po narkotyk.
    • darek71m Uzależnienie od seksu i miłości 19.11.07, 17:33
      Mam na imie Darek i jestem uzależniny od seksu i chorej miłości.
      Przeczytałem cały artykuł z uwagą. Wypowiedzi na forum też.
      Pomijając wszystkie "żarty" smaczne i niesmaczne, bardzo sie cieszę
      że Przyjaciele ze wspólnoty Anonimowych Seksocholików podzielili się
      swoim życiem na łamach tego artykułu.
      Nie jest to miejsce bym dawał swoje świadectwo ale chcę tylko
      zauważyć iż chroba ta jest w naszym społeczeństwie chorobą
      wsytdliwą, wykpiwaną i często, też przez
      profesjonalistów "wypieraną" ze świadomości, niestety :(
      A przecież w drugiej połowie XIX wieku tak było z gruźlicą, w latach
      20-tych z alkoholizmem, w latach 50-tych z nowotworami...
      Jeśli czujesz Przyjacielu że w twoim życiu zachowania emocjonalne
      czy seksualne Cię rujnuję poszukaj w necie "Uzależnienie od seksu i
      miłości"! Nie jesteś sam i nie musisz już walczyć...
      Pogody ducha i dobrych 24h!
      Darek SLAA
      • martwicamoozgu Re: Uzależnienie od seksu i miłości 19.11.07, 18:30
        Jestem uzależniona od seksu i chorej miłości,jak już pisałam. Cała ta dyskusja
        wydała mi się bardzo raniąca, szczególnie wypowiedzi osób, które nie przeczytały
        artykułu uważnie.Dla mnie jest to jakiś obraz wiedzy na temat seksu i to obraz
        przerażający. Czy pomiędzy zablokowanym i wstydliwym seksem a seksem bez
        ograniczeń nie ma nic?
        Nie zamierzam odstawiać seksu do końca życia.Ale uważam, że roczne odstawienie
        seksu w związku jest po to, aby dać sobie szansę na obudowanie więzi.Dla mnie,
        teraz, seks jest najpiękniejszym wyrazem miłości i bliskości. Jednak i miłość i
        bliskość trzeba zbudować, a to trwa. Związek osoby uzależnionej zawsze jest
        poharatany przez kłamstwa, zdrady, poczucie winy, różne rzeczy. Partnerem
        seksoholika jest najczęściej osoba współuzależniona.Zdrowienie z nałogu jest
        procesem. Potrzeba wsparcia, cierpliwości i szacunku. To powrót do życia. Cieszę
        się. że mogę tego doświadczać. Nie miałam wrażenia, że ten artykuł jest wyssany
        z palca, wręcz przeciwnie. Endorfiny są konieczne do życia, ale można ich sobie
        dostarczać poprzez sport, bliskość czy twórczość, a także jedzenie czy seks ale
        w sposób nieuzależniony, to znaczy nie po to, aby uciec od siebie. Ja cały czas
        jestem w drodze.
        • quadrophenic Re: Uzależnienie od seksu i miłości 19.11.07, 20:01
          Trzymam kciuki. Ty też trzymaj za moją żonę. Przy odrobinie
          szczęścia może niedługo będzie na tej drodze, co Ty...
        • v-ger Przeczytajcie to 20.11.07, 00:58
          Znacie angielski?
          www.sexed.org/archive/article08.html
          Nie ze wszystkim się zgadzam, ale w wielu punktach autor zdaje się
          mieć rację. I co o tym powiecie?
          • latarnik69 Re: Przeczytajcie to o seksie 28.12.07, 19:32
            Onanizm to tylko namiastka. Najlepszy seks to MFM (Male + Female + Male) nauka po angielsku jest na stronie adultfriendfinder.com/blog/voyeurs69in2003
        • badlove pornografia.ovh.org - uzależnienie 11.09.08, 23:24
          seksoholizm
      • lychee.82 Re: Uzależnienie od seksu i miłości 22.11.07, 22:05
        Ok, rozumiem Twoja slabosc, ale blagam! nie uzywajcie pojecia "uzaleznienie" do
        czegos, co nim nie jest. Nie wkladajcie do jednego worka roznego typu zaburzen:
        braku asertywnosci, niskiej wartosci, problemow z podejmowaniem decyzji,
        kompulsywnosci, impulsywnosci, skutkow skrzywdzenia w dziecinstwie, obsesji,
        braku samokontrolii itd.
        Powinniscie sie leczyc z powyzszych, a nie z "uzaleznienia", bo ono jest tylko
        wyrazem glebszych problemow. Pomijam fakt, ze wiekszosc z was to po prostu
        ludzie skrzywdzeni przez swiatopoglad katolicki.... I rada: idzcie do dobrego
        terapeuty, a nie korzystajcie z tych pseudo grup terapeutycznych...
        (przypominaja sekte)
        • quadrophenic Re: Uzależnienie od seksu i miłości 22.11.07, 22:18
          lychee.82 napisała:

          > nie uzywajcie pojecia "uzaleznienie" do
          > czegos, co nim nie jest. Nie wkladajcie do jednego worka roznego
          typu zaburzen:
          > braku asertywnosci, niskiej wartosci, problemow z podejmowaniem
          decyzji,
          > kompulsywnosci, impulsywnosci, skutkow skrzywdzenia w
          dziecinstwie, obsesji,
          > braku samokontrolii itd.
          > Powinniscie sie leczyc z powyzszych, a nie z "uzaleznienia", bo
          ono jest tylko
          > wyrazem glebszych problemow.

          Właśnie z każdym uzależnieniem tak jest. Ono jest wyrazem głębszych
          problemów.

          > I rada: idzcie do dobrego
          > terapeuty, a nie korzystajcie z tych pseudo grup terapeutycznych...

          Jestem zdania, że walkę z takim czy innym uzależnieniem powinno się
          wspomagać profesjonalną psychoterapią. Ale wspomagać, a nie
          zastępować.
          • lychee.82 Re: Uzależnienie od seksu i miłości 22.11.07, 22:46
            Dokladnie. A to, co poza terapia, to silna wola i samokontrola, ktorej m.in
            terapia ma uczyc. Grupy SLAA to nie terapia.
    • veronika62 Seks boli 20.11.07, 11:27
      Jest zasada, ba ! zlota regula, ze jeden nalog zastepuje sie drugim nalogiem. Z
      nalogu nie wychodzi sie jak z ospy wietrznej, a i ta zostawia czasem slady.
      Zajmuje sie psychoterapia, nie specjalizuje sie co prawda w uzaleznieniech tylko
      w superwizji, personal coaching. Wsrod moich klientow obserwuje wlasnie takie
      zjawisko. Zastepowanie jednego skrzywienia, drugim. Wiec jak juz sie nie
      zapracowuja " na smierc " , to koniecznie musza sobie fundowac kick w postaci
      wspinaczki po scianie. Niektorzy z nich oddaja sie rozpuscie( nie nazwalabym
      tego sexoholizmem. nie dochodzi do zerwania wiezi ani zawodowych, ani
      spolecznych. Zycie pod cisnieniem. Znam tez kompulsywnych obzartuchow. Zal patrzec
      I cokolwiek nie napisalibysmy o dobroczynnym , badz zgubnym dzialaniu endorfin,
      hormonow, to zawsze mnie zastanawia bezrefleksyjnosc takiego dzialania, jakby
      dualizm, rozszczepiennosc . W pracy racjonalni, skupieni, innowacyjni,poza
      praca- chaos. Czesto polecam moim klientom faze wyciszenia. Cos jak w zakoncie
      klauzurowym. Przestac gadac, przestac czytac, przestac, gapic sie w media,
      przestac przezuwac. Byc cicho...dobry i tydzien a najlepiej dwa. Mozna gdzies w
      srodek lasu sie wybrac i palatke rozbic, nienachalne gospodartwo turystyczne
      albo rzeczywiscie pojsc na dwa tygodnie do klasztoru. I byc w koncu
      cicho....uspokoic ta gonitwe. Ludzie czesto sprawy sobie nie zdaja jakie poklady
      energii , tej dobrej , w nich spia. A spia...przywalone blyskotkami, popedami,
      chciejstwem.Starac sie mowic jak najmniej i jak najwiecej wedrowac. Nie zmuszac
      sie do myslenia podyktowanego w takich sytuacjach najczesciej panika,lekka
      fobia. Niczego od siebie nie wymagac oprocz niemowienia i wedrowania. Sprobowac
      wrocic do siebie.
      • quadrophenic Re: Seks boli 20.11.07, 16:19
        Dobrze powiedziane. To może być to.
    • martwicamoozgu Skąd seksoholizm? 20.11.07, 17:47
      quadrophenic dzięki :-)
      życzę Tobie i Twojej żonie zdrowienia
      Vera się nie do końca zgadzam, że uzależnienia można wyleczyć spacerowaniem i
      wyciszeniem :-), poza tym przecież w uzależnieniu ruina następuje po wielu
      latach często, a znam człowieka, który rozkręcił biznes w czasie największego
      apogeum nałogu. Z tego, co ja przeżywam wynika, że uciekać w uzależnienie
      potrzebuję, bo uciekam przed nagromadzonym bólem z dzieciństwa, którego nigdy
      nie było mi dane przeżyć. Zdrowieję, kiedy nie zakłamuję swoich uczuć i
      wspomnień. To dlatego nawet siedmiolatki mogą uciekać w masturbację (ja miałam
      10 lat). Robiłam to, po to, żeby zabić poczucie opuszczenia i samotność.Na
      szczęście już nie muszę tego robić.
      p.s.Proponuję ten link: www.slaa.pl/uzaleznienie_od_seksu_i_milosci

      • quadrophenic Re: Skąd seksoholizm? 20.11.07, 18:31
        martwicamoozgu napisała:
        > życzę Tobie i Twojej żonie zdrowienia

        :-) Aż się cieplej robi... :-)

        > Vera się nie do końca zgadzam, że uzależnienia można wyleczyć
        spacerowaniem i
        > wyciszeniem :-),

        Jej, zdaje się, chodziło tylko o to, że takie wyciszenie może być
        pomocne w wychodzeniu z nałogu i nie wpadaniu w następny. że po
        prostu pomaga w odzyskaniu kontaktu z samym/samą sobą.

        Pozdrawiam i wspieram!
      • veronika62 Re: Skąd seksoholizm? 20.11.07, 18:45
        Nigdy nie zajmowalam sie zawodowo leczeniem uzaleznien.Napewno nie leczy sie
        alkoholizmu spacerkiem:) Napewno nie, tylko ze psychoterapia zaklada
        komplementarna metode leczenia.
        I to co opisalas:wnikliwa analiza przeslosci, no coz...od tego sie zaczyna droga
        sanacji.
    • lychee.82 Seks nie boli, boli brak kontroli 22.11.07, 22:07
      Ok, rozumiem wasze slabosci, ale blagam! nie uzywajcie pojecia "uzaleznienie" do
      zachowania, ktore nim nie jest. Nie wkladajcie do jednego worka roznego typu
      zaburzen: braku asertywnosci, niskiej wartosci, problemow z podejmowaniem
      decyzji, kompulsywnosci, impulsywnosci, skutkow skrzywdzenia w dziecinstwie,
      obsesji, braku samokontrolii itd.
      Powinniscie sie leczyc z powyzszych, a nie z "uzaleznienia", bo ono jest tylko
      wyrazem glebszych problemow. Pomijam fakt, ze wiekszosc z was to po prostu
      ludzie skrzywdzeni przez swiatopoglad katolicki.... I rada: idzcie do dobrego
      terapeuty, a nie korzystajcie z tych pseudo grup terapeutycznych...
      (przypominaja sekte), popracujcie nad nadaniem zyciu sensu, a nie nad proba
      hamowania tego, czego hamowac sie nie da (popedu seksualnego)
      • martwicamoozgu Re: Seks nie boli, boli brak kontroli 23.11.07, 19:53
        Zgadza się sanacja zaczyna się od uwolnienia nagromadzonego latami cierpienia
        :-) wyciszenie potrzebne
        lycheee
        słyszałam takie powiedzenie, że jak ktoś musi, to niech idzie do weterynarza, bo
        człowiek to umie się opanować...
        Chyba, ze jest uzależniony
        Seksualność jest częścią mnie,nie chcę jednak, żeby dominowała nad moim życiem.
        Byłaś na mitingu, że wiesz, że to sekta?
        Pozdrawiam
        • v-ger Młot na AS, SLAA i 12 kroków! 25.11.07, 20:09
          Znalazłem genialną stronkę - prowadzi ją profesjonalny terapeuta
          (niejaki Joe Zychik)!
          www.sexualcontrol.com/
          Tutaj rozprawia się ze stereotypami na temat uzależnienia
          seksualnego:
          www.sexualcontrol.com/most-personal-addiction_04-15.html
          Polecam zwłaszcza ten rozdział:
          www.sexualcontrol.com/most-personal-addiction_04-15.html#07
          ...oraz następny. Powinni to przeczytać szczególnie quadrophenic i
          martwicamoozgu (zakładam, że znacie angielski). Gość - na
          przykładach z własnej terapii - udowadnia tam takie tezy, jak:
          - seksualne uzależnienie nie jest per se efektem przeszłych zranień,
          lecz zaczęło się w wyniku osobistych wyborów, trwa w wyniku
          osobistych wyborów i tylko osobiste wybory mogą je pokonać;
          - przekonanie o własnej bezsilności raczej szkodzi terapii, niż jej
          pomaga;
          - zdrowiejący winien polegać na sobie, nie na grupie, medykamentach
          czy "sile wyższej";
          - terapia grupowa jest mniej skuteczna od indywidualnej;
          - istnieją różne uzależnienia seksualne i różne spowodowane nimi
          problemy - logiczne, że nie ma na wszystkie jednej skutecznej
          terapii, lecz każdy "przypadek" musi być traktowany indywidualnie;
          - terapeuta pomaga skuteczniej od nałogowca z grupy;
          - abstynencja seksualna w związku raczej zwiększa napięcia pomiędzy
          partnerami, nikt je łagodzi i raczej potęguje ryzyko nawrotu
          zachowań nałogowych, niż je oddala;
          - celibat nie leczy związku - leczy go dążenie do intymnej więzi
          emocjonalna i seksualna (cytując autora: "W dobrym związku nie ma
          jednego bez drugiego");
          - terapia 12 kroków może być skuteczna dla alkoholików, ale nie jest
          najlepsza dla uzależnionych od seksu i miłości.
          W innych rozdziałach na stronce gość obala też np. mit o potrzebie
          przypomnienia i uzdrowienia przeszłości. Uzdrowienia - jego zdaniem -
          wymaga teraźniejszość, a oglądanie się w przeszłośc tylko sprawę
          utrudnia.
          Życzę owocnej lektury! I pamiętajcie: autor nie wziął tego "z
          sufitu", tylko ze skutecznej praktyki terapeutycznej!
    • lady_godziwa Re: Seks boli 29.11.07, 05:36
      "Miałem poczucie, że gniję. Z czasem pojawiło się drugie, trzecie dziecko, a ja
      siedziałem przed telewizorem, ściszałem głos i onanizowałem się całe noce"

      No to nie poczucie, po prostu gnijesz!
      Czy to początek e-pedofilli?
      Dzieci sie pojawiają a ty walisz konia po kasku!

      "Na mityng Anonimowych Seksoholików trafiłem na ich własną prośbę. "

      Me thing:

      You need better meating? to brzmi bardziej e-Gay!

      Seksoholic? To znowu jakieś anonimowe e-Gay society?


      Oj seks naprawdę boli jak sie za mało pie..!
    • agnieszka.krawiec Proszę o rozmowę z osobą uzależnioną 29.04.08, 18:21
      Witam, pracuję dla Polskiego Radia w Lublinie i przygotowuję audycję
      o problemie uzależnienia kobiet od seksu, pracy, Internetu,
      zakupów... Zapewniam anonimowość. Bardzo proszę o kontakt panie,
      które walczą z uzależnieniem albo z niego wyszły. Będe wdzięczna za
      odpowiedź: agnieszka.krawiec@gazeta.pl
    • hagard Seks boli 04.10.08, 22:53
      Widać, że większość ludzi śmieszą takie problemy, ale czy tak będzie zawsze,
      gdy życie przestanie się dobrze układać, a seks stanie się bólem...serca...
      zapraszam zainteresowanych tematem na stronkę www.masturbacja.brat.pl
      szczególnie do zakładki Media, gdzie jest parę ciekawych nagrań mp3.
    • hagard Masturbacja, to faktycznie uzależnia. 04.10.08, 22:55
      Widać, że większość ludzi śmieszą takie problemy, ale czy tak będzie zawsze,
      gdy życie przestanie się dobrze układać, a seks stanie się bólem...serca...
      zapraszam zainteresowanych tematem na stronkę www.masturbacja.brat.pl
      szczególnie do zakładki Media, gdzie jest parę ciekawych nagrań mp3.
    • bosa-nowa Seks boli 25.12.08, 00:27
      W jaki sposób można pomóc komuś, kto jest uzależniony od seksu?
      • bosa-nowa Re: Seks boli 25.12.08, 00:37
        Poznałam niedawno osobę, która według mnie ma ten problem i jest
        podobnie jak ja niepijącym alkoholikiem (AA). Próbowałam z nią
        rozmawiać na ten temat, zaprzecza. Niby to nie moja sprawa, co mnie
        to obchodzi. Ale lubię faceta, jest skąd inąd bardzo sympatyczny i
        wrażliwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka