Dodaj do ulubionych

Aborcja - czekając na referendum

    • krakus24a Przecież jest prawo wyboru 21.01.08, 14:39
      można podzwonić tu i tam 2500zł i już skrobanka załatwiona.
      Oczywiście jest to morderstwo i to najgorszego stopnia bo
      zaplanowane i powinno być ścigane z urzędu. Można zarzyć
      pigułkę "PO" i nie będzie ciąży. Można też być wstrzemięźliwym i nie
      będzie problemu.
      • bestyika Re: Przecież jest prawo wyboru 21.01.08, 14:55
        Można też być wstrzemięźliwym i nie
        > będzie problemu.

        :))) na szczęście to nie jedyna metoda uniknięcia poczęcia...
        zdecydowanie edukacja jest niezbędna:)
    • bnew Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:55
      Przecież 99% polaków to katolicy, a katolicy postępują wg nauk
      kościoła który zabrania aborcji, więc nawet jeśli aborcja będzie
      dozwolona to będą jej dokonywać ci wstrętni ateiści. Przecież
      katolicy nie chcą żeby ateiści się rozmnażali. Kościół zabrania też
      kraść, zabijać, gwałcić itd. więc w więzieniach też siedzą ci
      wstrętni ateiści no bo my jesteśmy takim bogobojnym narodem.
      Przecież zgoda na aborcję nie oznacza że wszyscy zaraz będą lecieć i
      przerywać ciąże bo to takie trendi...
      Cała ta dyskusja jest warta funta kłaków, to kobieta powinna
      decydować czy chce aborcję czy nie, a kościół nie ma tu nic do
      gadania bo oczywiście nie ma ztym nic do czynienia. Poza tym jak już
      ktoś wspomniał, tzw. życie nienarodzone chronione jest wszystkimi
      siłami, narodzone wszyscy mają w d...
      • maura4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:06
        No może to i dobrze,że w tym ponoć najgorszym dniu w roku ,nieco
        mnie rozbawiłeś.Polscy katolicy sa tak bardzo słabi,a kościół ma tak
        mizerny wpływ na ich postepowanie,że domagają sie sami dla siebie
        kar ,zakazów,nakazów,przymusu,bo jakże inaczej zmuszą sie do
        postępowania zgodnie z zasadami swojej wiary.
    • aeromonas Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:04
      Wreszcie jakiś rozsądny głos w tej sprawie. Zalegalizujmy z powrotem
      wybór. Jeśli kobieta nie chce urodzić, nikt i nic jej do tego nie
      zmusi: wyjedzie na zabieg do Szwecji, zapłaci nielegalnie w Polsce,
      kupi (lub dostanie za darmo) przez internet pigułkę uniemożliwiającą
      zagnieżdżenie zygoty w macicy albo, zrozpaczona, zagłodzi lub sama
      domowym sposobem zatruje zarodek. Zarodek, a potem płód, do momentu
      narodzin jest częścią ciała kobiety, a nie osobną istotą. I to
      kobieta decyduje, co się dzieje z jej ciałem. To chyba naturalne,
      czy się to komuś podoba, czy nie.
    • tangerka Strach przed referendum - bo okaże się że 70 % 21.01.08, 15:08
      głosujących jest za prawem wyboru mimo wszystkich kościelnych
      statystyk i bogaojczyźnianej propagandy! Dlaczego wierzący uzurpują
      sobie prawo decydowania o życiu niewierzących, dlaczego czyjeś
      przekonania religijne mają mi ograniczać możność decydowania o swoim
      życiu, skoro mnie te przekonania zupełnie nie dotyczą? Słusznie ktoś
      zauważył, że katolikom powinno być wszystko jedno co robią ateiści,
      oni wszak nie usuwają ciąż, nie kradną, nie gwałcą, nie zabijają,
      więc dlaczego tak im zależy na tej potępionej, nieszczęsnej
      reszcie?
      Zgadzam się poddać wyrokom demokracji - niech zdecyduje większość!
      Zaskoczene bedzie pewnie podobne jak w przypadku ostatnich wyborów
      parlamentarnych.
      • magnusg Re: Strach przed referendum - bo okaże się że 70 21.01.08, 18:36
        Co ty bredzisz??Tu nie chodzi o wiare czy koscielna ideologie, tylko
        podstawowe zasady zycia spolecznego.Chcesz nam przez twoj post
        powiedziec, ze kazdy ma prawo decydowac o tym czy gwalci, morduje i
        kradnie??I, ze ma byc odpowiedzialny tylko0 swojemu sumieniu??
        Sa tematy, ktore pod referendum sie nie nadaja.N.p.-Czy mamy placic
        podatki?Czy gwalty maja byc bezkarne?Czy bezdzietne kobiety maja byc
        na sile zapladniane?Czy mordowanie nienarodzonych dzieci ma byc
        legalne.?
        • nessie-jp Re: Strach przed referendum - bo okaże się że 70 21.01.08, 19:50
          > Co ty bredzisz??Tu nie chodzi o wiare czy koscielna ideologie, tylko
          > podstawowe zasady zycia spolecznego.Chcesz nam przez twoj post
          > powiedziec, ze kazdy ma prawo decydowac o tym czy gwalci, morduje i
          > kradnie??

          Nie 'każdy'. Całe społeczeństwo.

          Przytaczasz przykład gwałtu. Dla wielu Polaków żony nie można zgwałcić. (A
          pojęcie gwałtu małżeńskiego istnieje w prawodawstwie.) Nie można też - tzn. "nie
          da się", nie jest to logicznie możliwe - zgwałcić prostytutki.

          Mimo że oba te przypadki - i gwałt małżeński i gwałt na prostytutce - są
          sankcjonowane prawnie, w praktyce nie są prawie wcale ścigane. Policja nie ściga
          mężów, którzy zgwałcili swoje żony. Gwałt, którego sprawcą jest mąż, nie
          uprawnia do aborcji.

          Czyli znowu
          • jacuo Re: Strach przed referendum - bo okaże się że 70 21.01.08, 21:13
            Czyli jak rozumiem w duchu redaktora Pacewicza należy zalegalizować
            gwałty w małżeństwie oraz na prostytutkach. Toz to hipokryzja.
            Należy mężczyznom dać wolność wyboru - niech każdy zdecyduje -
            gwałci czy nie!
            • nessie-jp Re: Strach przed referendum - bo okaże się że 70 21.01.08, 21:24
              acuo napisał:

              > Czyli jak rozumiem w duchu redaktora Pacewicza należy zalegalizować
              > gwałty w małżeństwie oraz na prostytutkach.

              Zle rozumiesz.

              Wyraźnie napisałam, że samo zdelegalizowanie jakiegoś działania nie wystarczy.
              Nic nie da. Jest łatwym, ale nieskutecznym wyjściem. Trzeba edukacji, pomocy,
              działań. Same zakazy to za mało, jeśli nie idzie za tym zmiana postaw społecznych.

              I tak właśnie wygląda sprawa z aborcją
              • magnusg Nie 22.01.08, 10:05
                Identycznie mozna argumentowac przy legalizacji pedofilii.Po co
                zakazywac, jak mimo z7akazow i tak dzieci sa gwalcone i molestowane?
                Temat nawet spokrewniony, bo morderstwa na dzieciach(aborcja) czy
                gwalty to jakos ten sam obszar.
                Zakaz sam w sobie jest juz uswiadamianiem, ze cos jest
                zle.Oczywiscie, ze powinna byc edukacja seksualna,moze nawet darmowa
                antykoncepcja dla nastolatek,ale uginanie sie przed kryminalistami
                dokonujacymi nielegalnej aborcji i serwowanie im legalizacji swoich
                zbrodni to najgorsze z mozliwych rozwiazan,bo pokazalo by, ze
                wystarczy cos nielegalnego robic masowo,a panstwo kiedys to
                zalegalizuje.
                • nessie-jp Re: Nie 22.01.08, 14:19
                  magnusg napisał:

                  > Identycznie mozna argumentowac przy legalizacji pedofilii.Po co
                  > zakazywac, jak mimo z7akazow i tak dzieci sa gwalcone i molestowane?

                  Nie ma przyzwolenia społecznego na pedofilię. Jest przyzwolenie społeczne na
                  aborcję, zwłaszcza w pierwszych dniach/godzinach ciąży (pigułki po stosunku).

                  A może nie ma przyzwolenia społecznego dla aborcji? Sprawdźmy to! Zorganizujmy
                  referendum! Niech społeczność się wypowie. Przecież wyniki tego referendum to
                  nie jest prawo. To jest po prostu głos społeczeństwa w tej dyskusji.

                  PS. Kiedyś przyzwolenie społeczne na "pedofilię" było: poślubiano np. 15-letnie
                  dziewczynki, a jeszcze wcześniej
                  • magnusg Re: Nie 25.01.08, 09:30
                    To najpierw zrobmy referendum na temat kary smierci.Na to jest
                    przyzwolenie spoleczne w okolicach 70%.
                    Ale takiego referendum boja sie w calej UE.
      • benek231 Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiety 22.01.08, 16:25
        Aktualnie mocno ograniczonym ale ciagle jej Naturalnym Prawem.
        • jendza1 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 22.01.08, 16:35
          Tak - kazda kobieta ma naturalne prawo do decydowania, z kim idzie do lozka. I
          kiedy. I na jakich zasadach.
          Ale gdy dziecko sie pocznie, to kazda kobieta ma OBOWIAZEK zaakceptowac
          wszystkie tego faktu konsekwencje.
          CIaza to KONSEKWENCJA, nie przyczyna.

          pzdr
          j
          • nessie-jp Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 22.01.08, 16:50
            > Tak - kazda kobieta ma naturalne prawo do decydowania, z kim idzie do lozka. I
            > kiedy. I na jakich zasadach.

            Ale nie ma, prawda? Nie ma żadnego prawa decydowania o tym, że nie chce być
            zgwałcona przez przypadkowego bandytę, własnego męża, tatusia, księdza,
            nauczyciela, sąsiada.

            Pominąwszy już fakt, że kobieta nie zawsze po to idzie do łóżka, żeby począć. To
            rozumowanie godne katolickiego oszołoma. Niektóre kobiety idą do łóżka dla
            przyjemności, starając się wszelkimi sposobami, żeby tylko nie począć. Czasem
            się nie udaje. Wpadka. I co? Antykoncepcję stosowała? Stosowała. Dzień cyklu
            wybrała? Wybrała. Facetowi gumę kazała założyć? Kazała.

            To może od razu napiszesz, że najlepiej 'szklankę wody zamiast'?


            > Ale gdy dziecko sie pocznie, to kazda kobieta ma OBOWIAZEK
            > zaakceptowac wszystkie tego faktu konsekwencje.

            Nie ma żadnego obowiązku nic akceptować. Zgwałcona, chora, oszukana przez
            producentów środków antykoncepcyjnych, nie lubiąca szklanek zimnej wody
            • benek231 Nie ma co ukrywac, ze ow prf. Zubik oraz JP2 to 22.01.08, 20:49
              psychopaci albowiem tylko psychopate nie bedzie stac na czucie sie w
              sytuacje kobiety oraz na probe wspolodczuwania z nia. Powyzsza
              niemoznosc bedzie sie wiec staral nadrobic rzekoma troska o zygote -
              bo z ta nie potrzeba empatowac.
            • jendza1 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 22.01.08, 22:19
              nessie-jp napisała:

              >
              > Ale nie ma, prawda? Nie ma żadnego prawa decydowania o tym, że nie chce być
              > zgwałcona przez przypadkowego bandytę, własnego męża, tatusia, księdza,
              > nauczyciela, sąsiada.

              Ale o co Ci chodzi? Przeciez nawet w tym naszym 'beznadziejnym katolandzie'
              mozna usunac dziecko poczete z gwaltu, prawda?
              Zwracam uwage na to, ze 'MOZNA', nie ze 'TRZEBA' - tu tez decyduje kobieta...
              Tylko ze to troche inny 'rejestr' decyzji, niz chcieliby zwolennicy aborcji.
              >
              > Pominąwszy już fakt, że kobieta nie zawsze po to idzie do łóżka, żeby począć. T
              > o
              > rozumowanie godne katolickiego oszołoma. Niektóre kobiety idą do łóżka dla
              > przyjemności, starając się wszelkimi sposobami, żeby tylko nie począć. Czasem
              > się nie udaje. Wpadka. I co? Antykoncepcję stosowała? Stosowała. Dzień cyklu
              > wybrała? Wybrała. Facetowi gumę kazała założyć? Kazała.
              >
              > To może od razu napiszesz, że najlepiej 'szklankę wody zamiast'?

              Pozwolisz moze, ze sama napisze, co uznam za sluszne? Mam juz troche dosyc
              zwolennikow aborcji, ktorzy lepiej ode mnie wiedza, co wiem, mysle i czuje...
              W koncu to jest jakies MINIMUM - prawo do wyrazenia wlasnych pogladow, prawda?

              No tak, biedactwo, nie chciala, zabezpieczyla sie prawidlowo, a jednak sie
              stalo. To ja teraz zrozumiec trzeba i wyskrobac.

              NIe, nie bede gornolotna.
              Jak sie je cukierki, to trzeba liczyc sie z faktem, ze moga sie popsuc zabki.
              Zycie jest, jakie jest. A prawa w nim obowiazuja twarde. Jest akcja i reakcja. I
              jesli to obowiazuje w kazdym wymiarze tego zycia, to czemu w kwestii prokreacji
              mialoby byc inaczej?
              Bo mamy prawo rozedrzec w brzuchu wlasne dziecko dlatego tylko, ze to nasz brzuch?

              Nie, nie mowie 'szklanke wody zamiast'. ALe mowie, ze gdzie drwa rabia, tam
              wiory leca. Zeby nie wiem jak zaawansowana technologie obrac. Doroslosc polega
              na tym,zeby ten fakt zaakceptowac i nie obcinac sobie raczki tylko dlatego, ze
              wbil sie w nia drewniany odpadek. Pomimo wczesniejszego zastosowania
              zaawansowanych technologii.

              >
              >
              > > Ale gdy dziecko sie pocznie, to kazda kobieta ma OBOWIAZEK
              > > zaakceptowac wszystkie tego faktu konsekwencje.
              >
              > Nie ma żadnego obowiązku nic akceptować. Zgwałcona, chora, oszukana przez
              > producentów środków antykoncepcyjnych, nie lubiąca szklanek zimnej wody
              • nessie-jp Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 24.01.08, 18:39
                > Ale o co Ci chodzi? Przeciez nawet w tym naszym 'beznadziejnym katolandzie'
                > mozna usunac dziecko poczete z gwaltu, prawda?

                Ano właśnie
                • jendza1 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 25.01.08, 07:49
                  nessie-jp napisała:


                  >
                  > Ano właśnie
          • benek231 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 03:42
            Tak - kazda kobieta ma naturalne prawo do decydowania, z kim idzie do lozka. I
            kiedy. I na jakich zasadach.
            Ale gdy dziecko sie pocznie, to kazda kobieta ma OBOWIAZEK zaakceptowac
            wszystkie tego faktu konsekwencje. CIaza to KONSEKWENCJA, nie przyczyna.

            ===
            O, widsze, ze najchetniej dyktowalabys ludziom kiedy maja chodzic do lozka. :)

            Ogolnie bzdury mowisz Sloneczko. Ciaza danej kobiety nie jest wlasnoscia
            komunalna. Gdyby byla to co innego, byc moze. Ale nie jest.

            My tytaj zastanawiamy sie nad prawem do aborcji od momentu gdy kobieta uzna iz
            ciaza jest niepozadana. Wiem, ze dla Ciebie to okropienstwo i zgroza, taka
            "niepozadana" ciaza - no bo jak to ciaza moze byc niepozadana - ale to juz Twoj
            problem.

            Swoja droga nie rozumiem (choc poprawniej byloby 'rozumiem ale nie miesci mi sei
            w glowie') jak mozna byc osoba tak bezczelna jak np. Ty i by roscic sobie
            narzucanie innym rodzenia dzieci z przymusu. Jak zwierzeta, ktore wyboru nie
            maja, gdy raz zajda.

            Przemysl to sobie, a jak czegos nie rozumiesz to ja zawsze chetnie... :O))
            • jendza1 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 08:59
              Ja napisalam:

              > Tak - kazda kobieta ma naturalne prawo do decydowania, z kim idzie do lozka. I
              > kiedy. I na jakich zasadach.

              benek231 napisał:

              > O, widsze, ze najchetniej dyktowalabys ludziom kiedy maja chodzic do lozka. :)
              >

              Z czego wynika wprost, Benku, ze nie umiesz/nie chcesz (wybierz sobie opcje) -
              czytac ze zrozumieniem.
              Jak zatem z Toba rozmawiac, skoro 'a' czytasz jako 'nie a'?

              Nastepny, ktory lepiej wie, co wiem, mysle i co czuje...

              Hm, wlasciwie to logiczne.
              Lepiej wiesz, co czuje kobieta, ktora sie poddaje aborcji, niz ona sama, a juz
              najlepiej wiesz, co czuje mordowane dziecko (ups, plod), to znaczy lubisz
              myslec, ze nie mysli nic...
              Jesli ktos sobie pozwala na az tyle uzurpacji, to projekcje w kontekscie nedznej
              jendzy to juz pikus...

            • crax Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 12:11
              "...jak mozna byc osoba tak bezczelna jak np. Ty i by roscic sobie
              narzucanie innym rodzenia dzieci z przymusu. Jak zwierzeta, ktore wyboru nie maja, gdy raz zajda."

              Ona jest katoliczką, zauważ. U nich to norma.
              • benek231 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 16:32
                "...jak mozna byc osoba tak bezczelna jak np. Ty i by roscic sobie
                narzucanie innym rodzenia dzieci z przymusu. Jak zwierzeta, ktore
                wyboru nie maja, gdy raz zajda."

                Ona jest katoliczką, zauważ. U nich to norma.
            • benek231 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 15:01
              No to raz jeszcze...

              Ogolnie bzdury mowisz Sloneczko. Ciaza danej kobiety nie jest wlasnoscia
              komunalna. Gdyby byla to co innego, byc moze. Ale nie jest.

              My tytaj zastanawiamy sie nad prawem do aborcji od momentu gdy kobieta uzna iz
              ciaza jest niepozadana. Wiem, ze dla Ciebie to okropienstwo i zgroza, taka
              "niepozadana" ciaza - no bo jak to ciaza moze byc niepozadana - ale to juz Twoj
              problem.

              Swoja droga nie rozumiem (choc poprawniej byloby 'rozumiem ale nie miesci mi sie
              w glowie') jak mozna byc osoba tak bezczelna jak np. Ty i by roscic sobie
              narzucanie innym rodzenia dzieci z przymusu. Jak zwierzeta, ktore wyboru nie
              maja, gdy raz zajda.

              ====
              Gdy o Twoje odczuwanie i wspolodczuwanie idzie to w moich oczach jestes
              kropielnicowa psycholka ktora "odczuwa" na komende (z ambony). Przykro mi to
              poruszac ale Twoj kosciol postaral sie o zabicie w Tobie naturalny ludzki
              instynkt empatowania z cierpiaca kobieta. W zamian zainstalowany masz grzechomierz.
              • jendza1 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 15:39
                Benku, moj 'grzechomierz' (mozesz mi wskazac, gdzie uzylam slowa 'grzech'? Czy
                wszyscy pro choice czytaja to, co chca przeczytac, a nie to, co zostalo
                napisane?) nie 'policzy' CI ani faktu, ze probujesz manipulowac moimi
                wypowiedziami, ani tez tego, ze usilujesz mnie zdyskredytowac jako osobe, Sloneczko.

                Za to ja 'jeszcze raz' powtarzam, do znudzenia, ze 'ciaza danej kobiety' nie
                jest jej 'wlasnoscia'. Tak jak 'nasze'dzieci nie sa nasza 'wlasnoscia'.

                Wszelkie Twoje pozostale, nieprzejme (delikatnie rzecz biorac) uwagi na moj
                temat, na temat mojej sugerowanej przez Ciebie 'bezczelnosci', bycia
                'kropielnicowa psycholka' z 'zabitym naturalnym instynktem empatowania z
                cierpiaca kobieta' rowniez CI - milosiernie - odpuszczam. Twoj jad to Twoj problem.

                Mnie to ani dotyczy, ani dotyka

                pzdr
                j
                • benek231 Re: Prawo do decydowania Naturalnym Prawem kobiet 23.01.08, 20:58
                  Benku, moj 'grzechomierz' (mozesz mi wskazac, gdzie uzylam
                  slowa 'grzech'? Czy wszyscy pro choice czytaja to, co chca
                  przeczytac, a nie to, co zostalo napisane?) nie 'policzy' CI ani
                  faktu, ze probujesz manipulowac moimi wypowiedziami, ani tez tego,
                  ze usilujesz mnie zdyskredytowac jako osobe, Sloneczko

                  Sloneczko, Ty nie musisz nic uzywac, bo i tak jedzie od Ciebie
                  kadzidlem na mile - jak od mocno uwedzonej swiatecznej szynki. Co
                  przy okazji oznacza, ze nie manipulowalem Twoimi wypowiedziami. Ja
                  nie robie takich rzeczy. Natomiast Ty - jak najbardziej. Przy czym
                  teraz siegasz po projekcje. Wlasnie dlatego, ze sama manipulujesz -
                  np. ustosunkowujac sie wylacznie do drobnego fragmentu wypowiedzi a
                  pomijajac to co istotne, i z czym mialabys problemy.
                  Krotko mowiac - dyskredytujesz sie sama.

                  I jeszcze raz powtarzam do znudzenia, ze ciaza kobiety nie jest
                  wlasnoscia komunalna, lecz to kobieta decyduje o losach ciazy
                  ktoranie jest pozadana. "Czlowiek" wielkosci glowki szpilki czy
                  gwozdzia, to z cala pewnoscia nie czlowiek dla osoby ktora nosi toto
                  w brzuchu w charakterze intruza i pasozyta.

                  Ja takze odpuszczam Ci co tylko zechcesz, bo prawo do decydowania o
                  losach wlasnej ciazy jest Naturalnym Prawem kobiety - bez wzgledu na
                  to co powiesz i wszystkie wasze koscielne wariactwa.
                  • jendza1 Benku Wspanialy!! 23.01.08, 21:17
                    Najbardziej mnie ubawilo, ze jedzie ode mnie kadzidlem na mile:).
                    Jestes niezmiernie utalentowany, skoro to wyczuwasz przez klawiature...

                    I wiesz, co Ci jeszcze powiem?
                    Jestes takze bardzo kulturalny, niezmiernie elegancko bronisz Naturalnych PRaw
                    kobiet, wyrazasz sie w sposob wyszukany i nieagresywny.
                    Twoje wypowiedzi sa fundamentalne dla istoty sprawy i oczywiscie nawet nie
                    wiesz, co to manipulacja... uroczy Maly Misio...

                    Zwazywszy na to, jak gleboko jestes humanitarny oraz wewnetrznie uczciwy mysle,
                    ze dobrze byloby, gdybys wrocil do swoich genialnych i bardzo wysmakowanych
                    wypowiedzi za pare dni...

                    By moc sie jeszcze bardziej nasycic ich pokojowa, lagodzaca wymowa,
                    nieprawdopodobna, logiczna spojnoscia i juz sama nie wiem, czym, bo jako
                    katolicki beton wszystkiego przeciez pojac nie mam szansy:).

                    Tymczasem dobrego konca tygodnia (moze sie uda przez przypadek kogos
                    dopasc/zaplodnic, w koncu po tak dobrze wykonanej pracy uswiadamiajacej na forum
                    cos Ci sie od zycia nalezy, prawda?) oraz wszelkich innych mozliwych i
                    wymarzonych sukcesow!

                    Twoje sloneczko

                    • benek231 Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 04:03
                      Wyobraz sobie, poprosze, trzy rozne choc bardzo podobne do siebie sytuacje
                      laboratoryjne.

                      1) Laborant trzyma pod swiatlo dwie probowki, z ktorych w jednej znajduje sie
                      owum a w drugiej sperma. Po chwili zastanowienia wylewa zawartosc obydwu
                      probowek do zlewu.

                      2)Laborant przyglada sie pod swiatlo probowce zawierajacej zarowno jajeczka jak
                      i sperme. Zastanawia sie chwile po czym wylewa zawartosc do zlewu.

                      3)Tym razem laborant przyglada sie poczynaniom energicznego plemnika, ktore
                      wlasnie zostaly uwienczone sukcesem. Po chwili zadumy nad zaplodnionym
                      jajeczkiem - wylewa zawartosc do zlewu.

                      A teraz powiedz mi Sloneczko, prosze, czy dopatrzylas sie jakich istotnych
                      elementow znaczaco odrozniajacych poszczegolne sytuacje? Ponadto, powiedz, czy
                      ktorejkolwiek z opisanych sytuacji mozna doszukiwac sie pytan moralnej natury?

                      Zatem... :)

                      • jendza1 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 07:22
                        Wyobraz sobie, poprosze:) (zaczyna mi sie podobac, wreszcie jakies
                        argumenty...:), ze obserwujesz te trzy sytuacje z perspektywy paru nieudanych
                        procedur in vitro. NIeudanych wlasnie dlatego, ze one sie nie chcialy polaczyc.

                        I Twoja zona przechodzi po raz kolejny - najpierw przez wszystkie ginekologiczne
                        tortury, zwane badaniami, nastepnie przez pare miesiecy blokuja jej owulacje
                        (zle znosi te prochy i wyglada na skutek owegoz jak zona Brosnana), nastepnie
                        pare serii bolesnych zastrzykow (z poglebieniem powyzszego efektu, oraz
                        praktycznie niemoznoscia wykonania kroku, bo jajniki wielkosci piesci),
                        nastepnie punkcje - na pelnym znieczuleniu (drzysz, czy sie w ogole obudzi),
                        nastepnie... czekanie, czy sie uda. NO i sie wlasnie okazuje, ze zamyslony pan
                        z laboratorium...

                        A Wy musicie od nowa... (Ty sie biernie przygladasz jej cierpieniu i dzielnie
                        wspolodczuwasz z jej bolem, tlumaczac jej, ze choc taka gruba, rozhisteryzowana,
                        spryszczona i nieruchawa, to dalej ja ogromnie mocno kochasz...), bo pan w
                        laboratorium wylal przez przypadek... na skutek zadumy...

                        Zatem...:)
                        • benek231 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 15:07
                          > Wyobraz sobie, poprosze:) (zaczyna mi sie podobac, wreszcie jakies
                          > argumenty...:), ze obserwujesz te trzy sytuacje z perspektywy paru nieudanych
                          procedur in vitro. NIeudanych wlasnie dlatego, ze one sie nie chcialy polaczyc.

                          Jak to "nieudanych"?! Jak dotad nieudana byla jedynie Twoja proba poprawnego
                          przeczytania pkt.3, ponizej. Tam jak byk stoi, ze jajeczko zostalo zaplodnione,
                          a wiec moje pytania nadal czekaja na odpowiedz.
                          Sprobuj mniej rutynowego podejscia i nie unikaj tego co najbardziej ciekawe w
                          mojej "zagadce". :)

                          >>
                          3)Tym razem laborant przyglada sie poczynaniom energicznego plemnika, ktore
                          wlasnie zostaly uwienczone sukcesem. Po chwili zadumy nad zaplodnionym
                          jajeczkiem - wylewa zawartosc do zlewu.>>
                          • jendza1 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 16:22
                            benek231 napisał:


                            > Jak to "nieudanych"?! Jak dotad nieudana byla jedynie Twoja proba poprawnego
                            > przeczytania pkt.3, ponizej. Tam jak byk stoi, ze jajeczko zostalo zaplodnione,
                            > a wiec moje pytania nadal czekaja na odpowiedz.
                            > Sprobuj mniej rutynowego podejscia i nie unikaj tego co najbardziej ciekawe w
                            > mojej "zagadce". :)
                            >
                            > >>
                            > 3)Tym razem laborant przyglada sie poczynaniom energicznego plemnika, ktore
                            > wlasnie zostaly uwienczone sukcesem. Po chwili zadumy nad zaplodnionym
                            > jajeczkiem - wylewa zawartosc do zlewu.>>

                            Nie doczytales do konca:).

                            Tu masz ponownie

                            A Wy musicie od nowa... (Ty sie biernie przygladasz jej cierpieniu i dzielnie
                            wspolodczuwasz z jej bolem, tlumaczac jej, ze choc taka gruba, rozhisteryzowana,
                            spryszczona i nieruchawa, to dalej ja ogromnie mocno kochasz...), bo pan w
                            laboratorium wylal przez przypadek... na skutek zadumy...

                            • benek231 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 16:31
                              benek231 napisał:


                              > Jak to "nieudanych"?! Jak dotad nieudana byla jedynie Twoja proba
                              poprawnego
                              > przeczytania pkt.3, ponizej. Tam jak byk stoi, ze jajeczko zostalo
                              zaplodnione,
                              > a wiec moje pytania nadal czekaja na odpowiedz.
                              > Sprobuj mniej rutynowego podejscia i nie unikaj tego co
                              najbardziej ciekawe w
                              > mojej "zagadce". :)
                              >
                              > >>
                              > 3)Tym razem laborant przyglada sie poczynaniom energicznego
                              plemnika, ktore
                              > wlasnie zostaly uwienczone sukcesem. Po chwili zadumy nad
                              zaplodnionym
                              > jajeczkiem - wylewa zawartosc do zlewu.>>

                              Nie doczytales do konca:).

                              Tu masz ponownie

                              A Wy musicie od nowa... (Ty sie biernie przygladasz jej cierpieniu i
                              dzielnie
                              wspolodczuwasz z jej bolem, tlumaczac jej, ze choc taka gruba,
                              rozhisteryzowana,
                              spryszczona i nieruchawa, to dalej ja ogromnie mocno kochasz...), bo
                              pan w
                              laboratorium wylal przez przypadek... na skutek zadumy...

                              ====
                              Czy ja napomknalem gdzies o in vitro? Albo ze wylal zygote przez
                              przypadek, na skutek zadumy? Nie przypominam sobie.
                              Zastanow sie nad tymi sytuacjami i odpowiedz mi na moje pytania.
                              Moze wtedy odkryjesz cos interesujacego. A moze juz odkrylas tylko
                              glupio Ci przyznac sie do tego, co? :)



                              • jendza1 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 16:58
                                benek231 napisał:


                                > Czy ja napomknalem gdzies o in vitro? Albo ze wylal zygote przez
                                > przypadek, na skutek zadumy? Nie przypominam sobie.
                                > Zastanow sie nad tymi sytuacjami i odpowiedz mi na moje pytania.
                                > Moze wtedy odkryjesz cos interesujacego. A moze juz odkrylas tylko
                                > glupio Ci przyznac sie do tego, co? :)
                                >
                                >
                                >

                                A na skutek czego wylal - pytam, co miales na mysli, bo napisac nie napisales...:)

                                Ale do rzeczy

                                Dlaczego jakakolwiek perspektywa in vitro mialaby sie roznic od perspektywy
                                aborcyjnej?
                                Stale mowimy przeciez o tym samym procesie, kiedy to z komorki jajowej oraz z
                                plemnika rozwija sie zycie...

                                Swoja droga - naprawde trudno musi miec lekarz, ktory np. do 15tej zajmuje sie
                                poszczegolnymi etapami przygotowania do in vitro wlasnie, a po 15tej wykonuje
                                skrobanki, bo taka jest ustawa...
                                • benek231 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 24.01.08, 18:40
                                  Chyba domyslam sie z czym masz problem...

                                  Zatem umowmy sie, ze to nie laborant lecz naukowiec... :O)
                                  • jendza1 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 25.01.08, 07:53
                                    Z perspektywy, o ktorej pisze, to jeszcze gorzej
                                    • benek231 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 25.01.08, 15:09
                                      jendza1 napisała:

                                      > Z perspektywy, o ktorej pisze, to jeszcze gorzej
                                      =======
                                      "Jeszcze gorzej" implikuje zazwyczaj jakies "gorzej", oraz jakies "zle" - jako
                                      punkty odniesienia dla sugerowanych porownan.

                                      Czyzbys, zatem dopatrzyla sie jakiegos "gorzej" lub/i "jakiegos "zle" z
                                      lamiglowce, ktora specjalnie dla Ciebie wymyslilem?

                                      Oto ona - dla przypomnienia (zwolnilem laboranta). :O)



                                      Wyobraz sobie, poprosze, trzy rozne choc bardzo podobne do siebie sytuacje.

                                      1) Facet trzyma pod swiatlo dwie probowki, z ktorych w jednej znajduje sie owum
                                      a w drugiej sperma. Po chwili zastanowienia wylewa zawartosc obydwu probowek do
                                      zlewu.

                                      2)Facet przyglada sie pod swiatlo probowce zawierajacej zarowno jajeczka jak i
                                      sperme. Zastanawia sie chwile po czym wylewa zawartosc do zlewu.

                                      3)Tym razem facet przyglada sie poczynaniom energicznego plemnika, ktore wlasnie
                                      zostaly uwienczone sukcesem. Po chwili zadumy nad zaplodnionym jajeczkiem -
                                      wylewa zawartosc do zlewu.

                                      A teraz powiedz mi Sloneczko, prosze, czy dopatrzylas sie jakich
                                      istotnychelementow znaczaco odrozniajacych poszczegolne sytuacje? Ponadto,
                                      powiedz, czyktorejkolwiek z opisanych sytuacji mozna doszukiwac sie pytan
                                      moralnej natury?

                                      Zatem... :)
                                      • jendza1 Re: Zagadka dla mojego Sloneczka :O)) 26.01.08, 08:15
                                        Benku, jak mam sie ustosunkowac do Twoich wypowiedzi, skoro nie czytasz moich
                                        odpowiedzi?
                                        Sa - wiesz gdzie.
                                        • benek231 _____________________Wyjasnienie zagadki :O)) 26.01.08, 17:43
                                          Zatem wyobraz sobie, Sloneczko, ze Twoje zachowanie, tj. unikanie odpowiedzi za
                                          wszelka cene, wcale nie jest takie oryginalne. Identycznie zachowaly sie
                                          dziesiatki katoli i katolek, obroncow tzw. "zycia poczetego". Z uzyciem mojej
                                          zagadki przetestowalem takze Ciebie - z identycznym wynikiem:

                                          takze Ty widzisz niedorzecznosc stwierdzenia, ze sytuacji nr. 3 do zlewu zostal
                                          wylany czlowiek - a to wlasnie powinas byla zauwazyc, jako obronca zygot.
                                          Tymczasem podobne stwierdzenie nie przeszlo przez gardlo zarowno Tobie,
                                          Sloneczko, jak i innym obroncom zygot, gdyz dostrzegliscie komicznosc waszej
                                          ewentualnej postawy.

                                          Tak, Sloneczko, zgodnie z Twoimi (waszymi) przekonaniami czlowiek zaczyna sie od
                                          momentu poczecia a wiec w sytuacji nr. 3 mialas z czlowiekiem do czynienia - i
                                          odnotowanie wlasnie tego bylo Twoim obowiazkiem. To jednak bylo ponad Ciebie.

                                          Innymi slowy, tak naprawde, nie jestes zbyt przekonana do tego co sama glosisz.

                                          Pozdrawiam :O))
                                          • jendza1 Skucha:))) 26.01.08, 19:05
                                            Benku:) - gdybys poczytal ze zrozumieniem moja ilustracje z in vitro, pojalbys
                                            moze... zupelnie inny aspekt.

                                            Z tej perspektywy biorac, bowiem, juz samo wylanie jajeczek, niezaplodnionych
                                            jajeczek, jest zabiciem czlowieka, oczywiscie w ogladzie kobiety, ktora
                                            przechodzi cala procedure i musi czekac na dar jajeczka, bo sama go nie
                                            produkuje. Tak samo jest z plemnikami - bo czasem cala walka o dziecko sie nie
                                            udaje, gdyz brak wlasnie... plemnika. Chocby JEDNEGO prawidlowo zbudowanego
                                            plemnika.
                                            Czy Ty w ogole czytales, co ja do CIebie pisalam?
                                            NIe, Ty sobie robisz swoje 'eksperymenty' i wyciagasz swoje wnioski z ... braku
                                            ostrej 'katolickiej' reakcji.
                                            I tak sie na tym oczekiwaniu skupiles, ze nie zauwazyles reakcji zupelnie odmiennej.

                                            POjmujesz, ile bolu trzeba, zeby to jajeczko znalazlo sie na szkielku? To nie sa
                                            sytuacje wyabstrahowane, to nie jakies nieczujace maszyny produkuja te jajeczka
                                            i wydalaja nastepnie na szkielka.
                                            Dramat zaczyna sie duzo wczesniej.

                                            Jak z tej perspektywy 'krzyczec', ze naukowiec wylal czlowieka dopiero gdy
                                            jajeczko zostalo zaplodnione, skoro byc moze wylal go znacznie wczesniej?

                                            W kazdym razie zaden z tych etapow nie jest obojetny, bo jesli ktorykolwiek z
                                            nich nie przechodzi prawidlowo, nie ma szansy na ostateczny sukces, czyli
                                            dziecko. Tak przynajmniej wyglada sprawa spojrzenia na Twoj trojsytuacyjny
                                            przyklad z perspektywy in vitro.

                                            I jeszcze, juz zupelnie na marginesie dodam - nie trzeba w tej przestrzeni
                                            uruchamiac antykatolickiej poetyki... Akurat KOsciol in vitro jest przeciwny.
                                            Uwaza, ze dziecko jest dzieckiem dopiero po zaplodnieniu, naturalnym, w milosci.
                                            Masz zatem z glowy

                                            pzdr

                                            Twoje sloneczko
    • minkat Argumenty przeciwnikow aborcji sa glupie. 21.01.08, 15:11
      Nie rozumiem, dlaczego przeciwnicy prawa do aborcji uwazaja, ze jak sie je
      przywroci, to kobiety beda ze spiewem na ustach lecialy sie wyskrobac, jak tylko
      zauwaza, ze sa w ciazy. Albo, ze sie je do tego bedzie zmuszac. Prawo do aborcji
      istnialo za komuny, a ludzie mimo wszystko sie mnozyli. Te co nie chcialy
      dzieci, nie mialy ich, te co chcialy mialy szesnascioro. W czym problem?
      • jacuo Re: Argumenty przeciwnikow aborcji sa glupie. 21.01.08, 17:18
        Bo nie chodzi o to czy kobiety bedą sie "mnożyły" czy nie - ludzie
        to nie reproduktory. Chodzio o zabijanie dzieci nienarodzinych.
        KAŻDA USUNIĘTA CIĄŻA to "problem" - każda jedna
        • maura4 Re: Argumenty przeciwnikow aborcji sa glupie. 21.01.08, 19:07
          Ja nie wiem o co chodzi.Gdyby rzeczywiscie chodziło o zapobieganie
          aborcji,to powinna byc wielka akcja uświadamiająca,refundacja
          środków antykoncepcyjnych.Tymczasem nie ma nic takiego,a w zamian są
          jalowe dyskusje od lat nie wiem nawet ilu,straszenie karami.Chęc
          zaostrzenia prawa i tak już restrykcyjnego.Może więc jednak chodzi o
          bezrozumne rozmnażanie.
          • jacuo Re: Argumenty przeciwnikow aborcji sa glupie. 21.01.08, 21:16
            To może dyskutować o tym, a nie o rozwiązywaniu problemu metodą
            legalizacji zła ?
    • skiin-pl Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 16:50
      szkoda że pańska matka panie Pacewicz nie wpadła na ten pomysł i nie
      wyaborotwała pana.. a tak poza tym jeśli chodzi o te ustawe to
      utrzymałbym w obecnej postaci + dodałbym do tego ze kobieta moze
      usunąć ciąże jesli zaszła w ciąże z obcokrajowcem zwłaszca o innym
      kolrze skóry
      • maura4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 17:59
        A pan skiin mysli,że świat by coś stracił,gdyby pana mama
        zdecydowała się w na to,na co nie zdecydowała się mama pana
        Pacewicza ?
    • moped26 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 17:25
      Jeszcze kilka dni poprzednich rządów a kobiety zostałyby "znacjonalizowane" i tylko "część" kobiety mogłaby wyjechać za granicę a reszta nie! Decyzję oczywiście podjąłby pleban (po odpowiednim zbadaniu sprawy).
    • veruschka2 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 17:40
      zwlaszcza w sytuacji gdy nie wszystkie sa wierzace.. ja tez uwazam
      ze takie kwestie powinny byc regulowane na poziomie wspolnoty do
      ktorej sie nalezy.. tj katolicy mogamiec inne podejscie nie
      lewicowcy etc.. zwlaszcza ze wrzask o takie sprawy jest denerwujacy

      ale myslalam ze taki artykulik to jakies hiszpanskie bawoly by nam
      wysmarowaly.. zostaly niedawno oskarzone o hipokryzje kiedy znecaly
      sie przez kilka lat nad zywym czlowiekiem (machismo, zboczency etc.)
      a potem kazali pousuwac reklamy ktore to demonstrowaly z ulic.. moze
      dalej chca kogos zatrzaskac durne mongoly
    • magnusg A moze legalizacja morderstw na dziennikarzach GW? 21.01.08, 17:59
      Skoro redaktorek z GW chce referndum na temat legalnosci zabijania
      dzieci, to ja proponuje referendum o legalnosci zabijania
      redaktorkow z GW.Rozumiem, ze redaktorek popierajacy prawo wyboru
      Polakow w tematach zabojstw ten pomysl tez poprze??No bo chyba nie
      bedzie hipokryta?
      Ale cos czuje, ze wlasna dupa redaktorkowi jednak jest bliska i
      jakos tak tolerancyjny jak dla zabijania dzieci w tym temacie nie
      bedzie.
    • tees1 kiedy mozna legalnie zabic innego czlowieka 21.01.08, 18:43
      1. kiedy uznamy go za wroga, a jest akurat wojna,
      2. kiedy uznamy, ze zargaza zyciu lub zdrowiu naszemu lub innych,
      3. kiedy uznamy go za nie-czlowieka

      Pierwszy przypadek w Polsce aktualnie nie wystepuje.

      Drugi przypadek dotyczy koniecznej obrony wlasnej lub innych, a
      takze aborcji plodu, ktorego rozwoj zagraza zyciu matki.

      Trzeci przypadek teoretycznie nie wystepuje, przynajmniej w Polsce,
      bo wszyscy Homo sapiens sa ludzmi. W innych krajach jednak pewne
      grupy Homo sapiens uznaje sie za podludzi, ktorych mozna zabijac.
      Oczywiscie i w Polsce dziala lobby na rzecz uznania dowolnego
      zabijania wybranych Homo sapiens, uzasadniajac to ich jakoby
      podludzka natura.
    • nick1111 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 20:12
      Teorię o "człowieku od samego poczęcia" wymyślił papież Pius IX jakieś 150 lat
      temu. Wcześniej w Kościele obowiązywał pogląd św. Augustyna i Tomasza, że płód
      męski zostaje zasiedlony przez duszę, czyli staje się człowiekiem, po 40 dniach,
      a kobiecy - po 80 (nawet tutaj Kościół musiał pokazać kobietom, gdzie ich
      miejsce...). Żeby było ciekawiej, Pius IX to ten sam, który ogłosił dogmat o
      nieomylności papieża, czyli swojej, a zdaniem wielu podjął tak zdecydowane
      działania na rzecz "ochrony życia", jak to określają dziś nasi szanowni
      oszołomowie, za namową ówczesnych europejskich władców, którzy wtedy bardzo
      potrzebowali mięsa armatniego, aby toczyć sobie kolejne wielkie wojny.

      Kościół do dziś uważa w/w świętych Augustyna i Tomasza za swoich mędrców. Czy
      oficjalnie wycenzurował z ich ksiąg niewygodne dziś zdania, nie wiem. Wiem
      jednak, że zgodnie z biologią, nauką i zdrowym rozsądkiem płód staje się
      człowiekiem wtedy, gdy jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki. Inaczej
      każde poronienie należałoby traktować jak śmierć człowieka ze wszelkimi tego
      konsekwencjami - wystawić akt zgonu (a może urodzenia i zgonu w jednym -
      przepraszam za ten czarny humor, ale samo przychodzi do głowy takie określenie),
      zorganizować pogrzeb itp.

      Wobec powyższego zakaz aborcji to nic innego, jak narzucanie wszystkim
      obywatelom dogmatów określonej religii, co zdaje się nie jest zgodne z Konstytucją.
      • crax Niecierpliwie oczekuję na odpowiedź... 21.01.08, 20:19
        ...zwolenników ochrony życia napoczętego :)
      • nessie-jp Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 20:19
        > każde poronienie należałoby traktować jak śmierć człowieka ze wszelkimi tego
        > konsekwencjami - wystawić akt zgonu (a może urodzenia i zgonu w jednym -
        > przepraszam za ten czarny humor, ale samo przychodzi do głowy takie określenie)
        > ,
        > zorganizować pogrzeb itp.

        Przede wszystkim należałoby chrzcić każdą zygotę! Gdyby Kościół chciał tak
        konsekwentnie traktować chwilę zapłodnienia jako chwilę powstania nowego
        człowieka, to bezwzględnie powinien organizować chrzty nie tylko wszystkich
        ciężarnych (przez powłoki brzuszne? czemu nie w sumie), ale też
        • nick1111 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 20:29
          nessie-jp napisała:

          ale też
          • jacuo Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:19
            Wiesz - wróć do szkoły, twój brak podstawowej wiedzy biologicznej
            jest tak porażający, że ręce i nogi opadają. Co zresztą nie dziwi.
            • nick1111 Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 07:53
              No to w końcu zapłodniona komórka jest człowiekiem czy nie?
        • mruwa_2 Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 04:42
          Nauczyli się pseudo-erudyci słowa "zygota" to i teraz nim szafują gdzie się da
          nie znając znaczenia. Na biologii to się chyba smacznie spało co nessie? Jeszcze
          trochę i przeczytam, że do zapłodnienia dochodzi w macicy. Edukacji seksualnej
          chcą. Może by tak najpierw zaczęli się uczyć normalnych przedmiotów, a nie
          zgrywać "humanistów" co to mogą mieć w nosie nauki ścisłe.

          Istne jaja jak berety na tym forum GW.
        • mruwa_2 Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 04:49
          Niebywałe. Zaiste niebywałe, teraz dopiero doczytałem jeszcze jeden znakomity
          popis wiedzy i inteligencji nessie-jp.

          nessie-jp napisała:
          > zanim biedne dzidzie jednokomórkowe trafią do klozetu...

          Czy Ty biedne dziecko wiesz chociaż ile czasu człowiek jest organizmem
          jednokomórkowym? Wiesz z jaką intensywnością się dzieli? Wiesz gdzie dochodzi do
          zapłodnienia? Czytałaś może o tym kiedy odbiera się czynność elektryczną mózgu?
          Kiedy zaczyna bić serce? Wątpię. Twoje i Tobie podobne wypowiedzi pokazują tylko
          jak głębokie jest otumanienie społeczeństwa przez kłamstwa i manipulacje
          pro-aborterów.

          A ja jak na ironię mam za 2 dni egzamin z embriologii i takie idiotyzmy odkrywam…
          • nick1111 Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 08:28
            Tak czy inaczej, usunięcie płodu można nazwać "zabójstwem" dopiero wtedy, gdy
            jest on zdolny do przeżycia poza organizmem matki i ma wszystkie potrzebne do
            tego organy.

            Wszelkie inne poglądy oparte są na założeniu, że istnieje dusza, która wcześniej
            czy później wciela się w ludzki zarodek czy płód. To oznacza, że schodzimy z
            obszaru nauki, empirycznych doświadczeń i zdrowego rozsądku na śliski teren
            religii i filozofii. Bo w istnienie duszy można wierzyć lub nie, ale nikt go
            niestety nie udowodnił. W dodatku wierzyć można różnie.

            Według niektórych religii dusza wciela się wielokrotnie, więc przed narodzeniem
            człowieka już istnieje, według innych Bóg obdarza każdego nową, niepowtarzalną
            duszą. W zależności od tego, którą religię przyjąć za prawdziwą, dusza może
            zasiedlać ciało już w momencie poczęcia, po upływie określonego czasu (tak jak u
            św. Augustyna) lub dopiero w chwili pierwszego oddechu. Łatwo zauważyć, ze każdy
            z tych poglądów prowadzi do innej kwalifikacji aborcji. A z tego znów wynika to,
            co napisałem powyżej - że powszechny zakaz aborcji jest narzuceniem obywatelom
            tego kraju dogmatów religijnych, co jest niezgodne z Konstytucją.

            • jendza1 Hm, 22.01.08, 10:44
              wyobraz sobie, ze Twoja zone - w czwartym miesiacu ciazy, zlodziej uderzyl w
              brzuch, bo chcial jej ukrasc torebke na przyklad. Na skutek uderzenia zona roni.

              Czy to jest 'zabojstwo'?
              Usuniecie 'plodu'?
              Strata 'zygoty'?
              Wypadek przy pracy?

              A jesli na skutek tego 'wypadku' zona wiecej nie moze miec dzieci?

              A tak na marginesie - po co do tego mieszasz dusze i religie?
              Nad prawem naturalnym zastanawiales sie kiedys?

              pzdr
              j

              • iluminacja256 Re: Hm, 25.01.08, 14:46
                A tak na marginesie - po co do tego mieszasz dusze i religie?
                > Nad prawem naturalnym zastanawiales sie kiedys?
                >


                No wiec ja usiłuję sie dowiedzieć od dobrych kilku lat , co to jest
                wg niektórych to prawo naturalne?

                Problem w tym, z etakowego nie ma, o ile nei wywieść go z religii.

                Bo jesli prawo naturalne jest tozsame z prawami natury(co chyba
                logiczne), no to sorry prawo to brzmi jednoznacznie - przezyją
                najsilniejsi. Słowem z prawa naturalnego, z przykrościa muszę
                stwierdzić nie wynika fakt, ze Kazdy ma prawo do zycia - nie, wynika
                z tego przekaz :tylko silni przetrwają . I to też prawo naturalne
                ludzie bardzo długo kultywowali - topiac noworodki kalekie, spędzajc
                płod pozamałzeński i wreszcie porzucając dzieci, które zachorowały
                na jakąś powazną przypadłość czy wyrzucajac z domu starców na zime ,
                aby szkli żebrać . To jest wasze prawo naturalne.
                • jendza1 Re: Hm, 26.01.08, 09:50
                  Nie, to jest Twoje 'prawo naturalne'

                  pzdr
                  j.
                  • iluminacja256 Re: Hm, 26.01.08, 10:48
                    No skoro istnieje coś takiego jak PRAWO NATURALNE, rzekomo jednolite
                    dla wszystkich ludzi od zarania świata, to cholernie ciekawe, ze
                    moze istnieć moje prawo naturalne i twoje prawo naturalne, a kazde
                    jest zupełnie inne. Wniosek? Nie ma zadnego prawa naturalnego, bo
                    natura to walka o pzretwanie za wszelką cenę, a nie normy etyczne.
                    • jendza1 Re: Hm, 26.01.08, 11:10
                      Ja napisalam o Twoim 'prawie naturalnym', to znaczy o Twojej probie
                      zdefiniowania pojecia. "Mojego" prawa naturalnego tu nie ma, bo ja sie nie
                      pokusilam o definiowanie tego pojecia w watku o potencjalnym referendum aborcyjnym.

                      Gdy przyjmiemy nastepna Twoja definicje, ze 'natura to walka o przetrwanie za
                      wszelka cene' (natura = walka...???? ), jesli chodzi CI tu (hm, nadal cos nie
                      tak z Twoja definicja; w poprawnie sformulowanej definicji wiadomo, o co
                      chodzi...) o przetrwanie gatunku, to aborcja na zyczenie godzi fundamentalnie w
                      ten cel. Zeby ow gatunek przetrwal, nalezaloby rodzic jak najwiecej, tak
                      wlasnie, jak zwierzeta...

                      • iluminacja256 Re: Hm, 26.01.08, 13:22
                        Zeby ow gatunek przetrwal, nalezaloby rodzic jak najwiecej, tak
                        > wlasnie, jak zwierzeta

                        Bzdura. Zwierzeta nie rodza - jak najwięcej - rodzą jak najsilniej i
                        najwytrzymalej i o to chodzi. Słowem , ważne są geny.
                        Słowem, jesli samica lwa ma miot po poprzednim pzrewodniku stada ,
                        wygryzionym przez nowego - ten nowy zagryzie jej młode. Proste i
                        logiczne. Jesli maciora rodzi, a obok zazynaja inne maciory - nei
                        bedzie chować małych, w stresie je zeżre. Tak to działa w naturze. I
                        tak samo działa wsród ludzi - kobiety nei chcą rodzić z gwałtu, bo
                        to genetycznei dla neich nieopłacalne - nei wybrali puli genowej
                        dobrowolnie. Lub nie chca - bo partner odszedł - zostawił je samym
                        sobie, a one wiedzą, z e neiopłacalne jest kontynuowanie genów
                        osobnika, który zostawił miot. To jest własnie naturalne. Kazdy dba
                        o swoje geny , a nie o stado.
                        • jendza1 Re: Hm, 26.01.08, 20:16
                          Bardzo interesujace:))!
                          A moze podasz jakas literature, ktora by Twoje teorie potwierdzila?
                          Bo bym sobie poczytala o klaczach na przyklad, ktore 'dbaja o swoje geny, nie o
                          stado' i o kobietach - analogicznie..., i o zwierzetach, ktore sobie robia
                          skrobanki, bo rodzenie dla nich 'genetycznie nieoplacalne' itd...?
          • nessie-jp Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 14:22
            > Czy Ty biedne dziecko wiesz chociaż ile czasu człowiek jest organizmem
            > jednokomórkowym? Wiesz z jaką intensywnością się dzieli?

            Hm, tak... Wiem też, że zygoty obumierają na każdym etapie swojego rozwoju,
            licznie i masowo. Wiesz o tym?

            To teraz proszę wskaż mi, gdzie mogę uzyskać akt zgonu i urządzić pogrzeb mojego
            dziecka. Niech sobie będzie blastulą, morulą czy innym wielokomórkowcem nawet.
            Chcę je godnie pochować, z mszą i na cmentarzu. Chcę zasiłek pogrzebowy z ZUS.

            No, bo przecież śmierć zygoty to śmierć człowieka!!!! Ludzie, czy wy jesteście
            przytomni? Dlaczego nikt nie urządza pogrzebów zygot?
      • jacuo Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:27
        "Teorii" nie wymyślił Pius IX, tylko ogłosił to co wynikło z rozwoju
        nauki i medycyny. Postep nauki pozwolił na zrozumienie kiedy
        powstaje zycie. Kiedyś po prostu tego nie wiedziano.
        • nessie-jp Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 22:14
          jacuo napisał:

          > "Teorii" nie wymyślił Pius IX, tylko ogłosił to co wynikło z rozwoju
          > nauki i medycyny. Postep nauki pozwolił na zrozumienie kiedy
          > powstaje zycie. Kiedyś po prostu tego nie wiedziano.

          Aj, żeby tak ten Kościół częściej brał pod uwagę rozwój nauki i medycyny, a nie
          sugerował się danymi 'naukowymi' sprzed 300 lat...
        • nick1111 Re: Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 07:53
          jacuo napisał:

          > "Teorii" nie wymyślił Pius IX, tylko ogłosił to co wynikło z rozwoju
          > nauki i medycyny. Postep nauki pozwolił na zrozumienie kiedy
          > powstaje zycie. Kiedyś po prostu tego nie wiedziano.

          Bardzo niedawno, bo w kwietniu 2007 r. watykańska Międzynarodowa Komisja
          Teologiczna ogłosiła uroczyście, że dusze nieochrzczonych dzieci idą jednak do
          raju, a nie, jak uważano wcześniej, do "otchłani" zwanej limbusem, będącej czymś
          w rodzaju czyśćca.

          Rozumiem, że również ta decyzja wynikła z postępu nauki. Wcześniej po prostu o
          tym nie wiedziano.

          A swoją drogą ciekawe, czy duszyczki, które przedtem, zgodnie z zarządzeniem
          Watykanu trafiały do limbusa, w kwietniu 2007 r. zostały przeniesione do raju. O
          tym Międzynarodowa Komisja Teologiczna nie napisała. Pewnie nauka jeszcze nie
          odkryła.
    • jan_sobczak1 Aborcja nie, tak eutanazji socjalistów i lewaków 21.01.08, 21:07
      Skoro chcemy dać sobie prawo do decydowania o czyimś życiu to należy je
      rozciągnąć sprawiedliwie na wszystkie grupy społeczne i ja człowiek o
      konserwatywnych poglądach mógłbym sobie w wolnej chwili postrzelać do lewackiej
      hołoty skoro w moim przekonaniu (podobnie jak uważają feministki o płodzie)
      socjalista nie jest człowiekiem
      • nick1111 Re: Aborcja nie, tak eutanazji socjalistów i lewa 22.01.08, 07:59
        jan_sobczak1 napisał:

        > Skoro chcemy dać sobie prawo do decydowania o czyimś życiu...

        No właśnie. Decydowania o czyimś życiu. Dlaczego więc chcesz decydować o życiu
        drugiego człowieka, jakim jest przecież dziecko, zmuszając je do przyjścia na
        świat tu i teraz, nie zapytawszy go wcześniej o zgodę?
    • moped26 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:46
      Twoja dupa i twój problem.
    • moped26 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:56
      Zakon Krrzyżacki upadł. Nasz Król wygrał wojnę z całą europą i jego wolę powinniśmi uszanować.
      • moped26 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 22:01
        A że mamy manię wielkości?
    • nie_jestem_tofik ściema 21.01.08, 23:32
      ale wiecie o tym ze podpieranie sie ciezką systuacja materialna jako nargumentem
      na rzecz przyzwolenia na aborci to ściema.....?!!! w ilu przypadkach chodzi o
      kase a w ilu o szeroko pojete lenistwo i niechęć podjecia trudu.... bo chce sie
      jeszcze pobawić, bo kariera, bo znajomi....
    • benek231 Do pana Pacewicza w sprawie formalnej :O)) 22.01.08, 04:44
      Przykro mi bylo toodnotowac, ale podpisal sie Pan pod powszechnie uzywana bzdura:

      "Powszechna jest zgoda, że aborcja jest czymś złym."

      Tymczasem "aborcaja" jako taka nie niesie z soba ladunku moralnego - jako
      abstrakcja jest moralnie neutralna. To tak jakby powiedziec, ze amputowanie reki
      jest czyms zlym, choc wiadomo ze zalezy kiedy i w jakich okolicznosciach.

      Do kwalifikacji moralnych musimy miec do czynienia z konkretnymi przypadkami a
      nie abstrakcyjnym terminem.

      Nawet wsrod przeciwnikow prawa kobiet do decydowaniu o losach wlasnej ciazy nie
      ma zgodnosci co do moralnosci usuniecia plodu z bezmozgowiem, plodu pochodzacego
      z gwaltu, czy tez plodu pochodzacego z gwaltu kazirodczego. Moralnosc to nie
      jest cos co splywa wprost do naszych lepetym za sprawa jakiegos swietego duszka,
      lecz ocena etyki danego postepowania ustanowiona przez nas samych - bez wzgledu
      na oprawe w ornaty, kadzidla, swiete obrazy, figury itp. To my sami ustalamy co
      jest moralne a co nie jest. A jesli to do nas nalezy to kazdego rodzaju debata
      jest dopuszczalna. My, prosze Pana, to nie tylko "oni" uzurpujacy sobieprawo do
      monopolu na orzeczenia natury etycznej. My to znacznie wiecej niz wylacznie "oni".

      Aborcja jest jedynie terminem nie podlegajacym moralnym ocenom, choc szereg
      konkretnych przypadkow aborcji w szeregu konkretnych uwarunkowan podlegac moze.

      "Aborcja" nie jest moralnie zla, czy moralnie jakakolwiek. Dal sie Pan puscic w
      maliny.
    • 5obserwator Aborcja - czekając na referendum 22.01.08, 08:19
      Rodzice powinni decydować. Ksiądz powinien przekonywać, pobudzać
      sumienia, nagłaśniać że jest to złe. Ksiadz jest do pomagania ludzim
      biednym i niezaradnym, a nie kręcenia biznesów, politykowania i
      karania.
    • serpentor666 Re: Aborcja - czekając na referendum 23.01.08, 15:44
      Po co miałoby być referendum? Być może większość polaków by się
      zgodziła, ale tak samo można by zrobić referendum w sprawie kary
      śmierci.
    • magnusg Aborcja - czekając na referendum 25.01.08, 09:32
      Acha-i jeszcze jedno.W III Rzeszy Hitler wygralby kazde referendum
      na temat czy wolno mordowac Zydow, czy dezerterow z
      Wehrmachtu.Rozumiem, ze zgodnie z twoja logika, skoro jest
      przyzwolenie spoleczne, to nalezy wszystko akceptowac?
      • iluminacja256 Re: Aborcja - czekając na referendum 25.01.08, 12:19
        skoro jest
        > przyzwolenie spoleczne, to nalezy wszystko akceptowac?

        A jakie przyzwolenie społeczne istniało w III Rzeszy na mordowanie?
        Gdyby istniało coś takiego jak przyzwolenie społeczne - NIGDY tylu
        Niemców nie zwiałoby w laatch 30-stych, tylu by nie siedziało w
        obozach we własnym kraju i tylu by nie zabili rodacy. To wlasnie
        równi przyzwolenie społeczne od totalitaryzmu.

        W Polsce natomaist istnieje ciekawe przyzwolenie społeczne - kobiety
        mają dzieci same z sobą, ojców brak. Nigdy przy temacie aborcji nei
        pojawia sie temat OJCA - wszyscy od razu mordę prują o adopcji. A
        czemu własny ojciec nie chce swojego dziecka?
        • dziwak4 Re: Aborcja - czekając na referendum 07.02.08, 18:25

          Dobrze ze jestes, Iluminacjo.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka