Dodaj do ulubionych

Tusk chce spisku

    • kwinks Zmiany w polskiej nauce wg J. Brzechwy 17.04.08, 09:42
      Ryby, żaby i raki
      Raz wpadły na pomysł taki,
      Żeby opuścic staw, siąść pod drzewem
      I zacząć zarabiać śpiewem.
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Śpiewały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Karp wydął żałośnie skrzele:
      "Słuchajcie mnie przyjaciele,
      Mam sposób zupełnie prosty -
      Zacznijmy budować mosty!"
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Budowały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Rak tedy rzecze: "Rodacy,
      Musimy się wziąć do pracy,
      Mam pomysł zupełnie nowy -
      Zacznijmy kuć podkowy!"
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Kuły tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Odezwie się więc ropucha:
      "Straszna u nas posucha,
      Coś zróbmy, coś zaróbmy,
      Trochę żywnosci kupmy!
      Jest sposob, ja wam mówię,
      Zacznijmy szyć obuwie!"
      No, ale cóż, kiedy ryby
      Szyły tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.

      Lin wreszcie tak powiada:
      "Czeka nas tu zagłada,
      Opuścilismy staw przeciw prawu -
      Musimy wrócić do stawu."
      I poszły. Lecz na ich szkodę
      Ludzie spuścili wodę.
      Ryby w płacz, reszta też, lecz czy łzami
      Zapełni się staw? Zważcie sami,
      Zwłaszcza że przecież ryby
      Płakały tylko na niby,
      Żaby
      Na aby-aby,
      A rak
      Byle jak.


    • nfa05 wezwanie do dialogu 17.04.08, 09:44
      prof. Karol Modzelewski"Nie wydaje mi się, żeby strona rządowa
      przywiązywała wagę do dialogu"
      Jak wygląda dialog z prof. Modzelewskim :
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=500
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=376
      Odpowiedzi brak.
      Prosze sprobiowac kontaktu z prof drogą e-mailową
      PowodzeniaI
      .
      • pisubek Doktorze Wieczorek! Piszcie habilitacje! Nic 17.04.08, 10:13
        wam ta nowa ustawa i tak nie pomoze. Do roboty!
      • jakub11a Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 10:42
        z całym Szacunkiem dla Pana i Pana dorobku!
        nie przesadza Pan przypadkiem z poczuciem własnej ważności? kim Pan jest by
        prof. Modzelewski, Wiceprezes PAN, miał Panu w ciągu 2-3 dni odpowiadać na maila?
        coś mi się wydaje, że w Pana mniemaniu NFA dorównuje co najmniej rangą PAN i CK.
        pozdrawiam
        • nfa05 Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 10:53
          tak znam te argumentacje. Nie masz tytułu -jesteś nikim. Nie wiem o
          jakich rangach mowa.Co soba reperezentuje CK i PAN można znależć np.
          na NFA i porownać rangi. Nie wiem o jakich waznościach mówi. Na e-
          maile odpowiada minister, premier, prezydent (przez biuro) a tylko
          wiceprezes - nie, bo nawet e-maila nie ma ! i to wiele mówi.Nie
          odpowiada ani po 2-3 dniach ani po miesiacach (takze zwykła
          pocztą !) a nawet latach i to jest doskonale znany mi dialog o który
          się dopominaja. Latwiej jest sie spotkać z ministrem, premierem, ba
          prezydentem niz udzielnym księciem rektorem czy wiceprezesem PAN .
          Taki jest ważny! hab ma !
          • jakub11a Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 12:36
            a gdzie ja napisałem, że ktoś jest nikim. wręcz przeciwnie. jestem pod wrażeniem
            listy Pana publikacji. a teraz po kolei:
            minister, premier, prezydent odpowiada na każdego maila w ciągu 2-3 dni? nie
            wiem bo nie pisuję ;)
            nie mówmy o nieodpisywaniu miesiącami bo to tylko Pan wie, kto Panu odpisuje a
            kto nie i ile to trwa.
            rozumiem, że spotyka się Pan z Premierem, Prezydentem w dogodnych dla Pana
            terminach.
            z tego co widzę to ma Pan obsesyjną niechęć do PAN, a jednocześnie sam na swojej
            stronie przyznaje się, że Pana z PAN-u wyrzucili. a więc może trochę więcej
            obiektywizmu.
          • pisubek Doktorze Wieczorek!Napiszcie w koncu habilitacje i 17.04.08, 12:55
            nie zawracajcie ludziom glowy swoja fikcyjna organizacja.
            Wszystkiego najlepszego.
    • ksmx Te propozycje to konieczność 17.04.08, 09:47
      Tusk ma 100% racji. Wielki szacunek dla Pani Kudryckiej za determinację!
    • toja3003 Nie twierdzę, że model z habilitacją to ideał ale 17.04.08, 09:50
      Nie twierdzę, że model z habilitacją to ideał ale na czym ma polegać
      różnica między uzyskiwaniem habilitacji a
      uzyskiwaniem „certyfikacji”? Jakie mają być kryteria?

      Jeśli podobne to po co ta zabawa z nazwami a jeśli mają być obniżone
      to ze szkodą dla polskiej nauki, której poziom i tak jest niski.

      Krótko: dla doktora z dorobkiem i publikacjami wyprowadzenie z tego
      habilitacji jest rzeczą bezproblemową i naturalną – po prostu
      powstaje kolejna publikacja podsumowująca i wzbogacająca
      dotychczasowy dorobek, dobry naukowiec nie ma z tym problemów.

      Natomiast habilitacja jest problemem dla tych, którzy są słabsi, nie
      pracują systematycznie i po doktoracie zbyt wolno się rozwijają. Czy
      tym słabeuszom należy otwierać drogę do tytułów profesorskich w
      drodze uzyskiwania certyfikatów?

      I niech pan premier nie przeszadza, że nobliści czy Davies nie
      mogliby być promotorami na polskich uczelniach. Owszem mogliby, bo
      wystarczyłoby aby przedłożyli jedną ze swych znakomitych prac jako
      rozprawę habilitacjną i tyle. Nie sądzę żeby jakaś uczelnia robiła
      im wstręty, bo jeśli jest dorobek to się go przedkłada do recenzji i
      uczelnia habilitacją to formalnie potwierdza. W czym problem? Kto
      się boi habilitacji i dlaczego?
    • hrabia-monte-christo ----Herr Thuske chce naprodukowac wyksztalciuchow 17.04.08, 09:50
      czyzby uznal,ze jednak samo glosowanie na POpapranych nie wystarczy do uznania
      za wyksztalciucha?
    • internauta2007 A dobrze wam tak wykształciuchy Michnika! 17.04.08, 09:52
    • eeeee1 Tusk chce spisku 17.04.08, 09:53
      podobaja mi sie pomysly premiera;

      na Cambridge doktorat mozna robic zamiast magisterki - po prostu
      zostaje sie na uczelni dwa lata dluzej - to jedyna roznica miedzy
      doktoratem a magistrem; o habilitacji tez tutaj nikt nie slyszal;

      proponuje jeszcze dodatkowy zapis, ktory obowiazuje na Cambridge
      Univ.: jesli jakiemus promotorowi doktorant nie obroni swojego
      doktoratu w czasie 4 lat to promotor traci prawo do zatrudniania
      nowych doktorantow na okres kilku (powiedzmy 2-3) lat; ustawa
      moglaby tezprzewidywac podobne kary dla profesora w przypadu
      uduwodnienia plagiatu popelnionego przez doktoranta;



    • kaszczepanska Tusk chce spisku 17.04.08, 09:55
      Ciekawe kto z rodziny pana premiera ma trudnosci w obronie
      magisterium...teraz każdy kto skonczy gowniana PWSZ w zadupiewie
      małym zostanie profesorem...byle ich nie puszczac na konferencje
      miedzynarodowe - to gorsze niz brak rzadowego samolotu;-(
    • a.barbarus kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 09:56
      magister historii stawia na baczność profesorów :) moje gratulacje, teraz już tylko pozostaje postraszyć ich kamaszami
      Co do meritum - ciekawe komu zależy na obniżeniu jakości studiów? Podejrzewam, że prawdziwe cele "reformy" są gdzie indziej - idzie niż demograficzny i prywatne "uczelnie", ze słabą kadrą dydaktyczną, bez państwowego wsparcia skazane będą na wymarcie.
      • khmara Re: kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 11:09
        Nie wymra. Jak miedzynarodowy audytor rozwiaze kilka instytutow PAN, to dostana
        najlepsza kadre w kraju.
      • nfao5 Re: kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 20:39
        Czyzby? Bufoni i aroganci to mafia prof. belw. dr hab. ;(
    • sznicel4 tusk chce być profesorem? 17.04.08, 09:58
      czy doktorem?
    • maj Tusk chce spisku 17.04.08, 10:00
      Z przykroscia zauwazam, ze wiekszosc osob nie wie o czym pisze:( Nikt nie zamierza likwidowac magisterki, chodzo o to zeby osobom, ktore sa wybitnie i zamierzaja kontynulowac kariere naukowa umozliwic prowadzenie od razu badan pod katem przyszlego doktoratu a nie rozmieniac go na drobne, zeby najpierw napisal sobie magisterke przez 2 lata a potem przez 3 lata pracowal nad doktoratem. 3 lata na doktorat czesto jest za krotkim czasem i doktoranci sa zmuszeni przedluzac ten okres. A tak beda mieli 5 lat od razu na doktorat bez rozmieniania sie na drobne. Ich ilosc raczej sie przez to nie zwiekszy, to tylko zmiana organizacji ich czasu badawczego. Jak najbardziuej jestm za zwlaszcza ze swietnie to funkcjonuje na zachodzie. Robi sie albo "magistra" (lub jego odpowiednik), albo bardziej ambitni ucza sie dluzej i robia od razu doktorat. I to sie sprawdza. Inna sprawa jest poroblem oseny i awansu pracownikow naukowych. W cywilizowanym swiecie nad "zagadnieniem badawczym" pracuja zespoly conajmniej kilkuosobowe. U nas sie wymaga przy ocenie zeby praca byla samodzielna. Studentow przywywa lawinowo, ilosc kadry i etatow sie nie zwieksza. I zmusza sie mlodych naukowcow do prowadzenia coraz wiekszej ilosci dydaktyki (bo kto niby ma prowadzic dodatkowe grupy cwiczeniowe - chyba nie samodzielni pracownicy naukowi). Konczy sie na tym, ze mlody doktor prowadzi przez 5 dni w tygodniu zajecia dydaktyczne, od rana do wieczora (bo jest przyjetych tylu studentow) a jak przychodzi dio jego oceny to ma sie wykazac iloscia publikacji zrobionych w tym czasie. I niby jak on ma robic w tym czasie habilitacje! Moze jest to moziwe w naukach humanistycznych ale w scislych a zwlaszcza biuologicznych jest nie do pogodzenia. Prace badawcze sa bardzo czasochlonne i wymagaja pelnego zaangazowania. Dlatego pracuja nad nimi zespoly zludzi a nie pojedynczy naukowcy. A trudno tak prace zespolowa przelozyc pozniej bezposrednio na habilitacje jednostki. Wiec jak najbardziej konieczne sa zmiany i to jak najszybciej, zanim swiat nam calkiem ucieknie ...
    • jakub11a Tusk chce spisku - reforma w skrócie? 17.04.08, 10:01
      w teorii wszystko brzmi nieźle: podniesienie poziomu nauki, uniwersytety -
      miejsce wrzenia intelektualnego itd.
      ale jakie jest drugie dno propozycji: przyciśniemy Wam drodzy naukowcy śruby -
      większe wymagania wobec habilitacji/certyfikatu, kontraktowe zatrudnienie (czyli
      na ile? 5 lat?) itd.
      a MOZE wtedy w przyszłości (za 5 lat), JAK reforma KRUS się powiedzie i MOZE
      znajdą się pieniądze z prywatyzacji to damy Wam trochę więcej kasy na badania.
      zadam zatem następujące pytanie: jaki Kretyn przyjdzie na polską uczelnię jeśli
      wymagania będzie miał zachodnie albo quasi-zachodnie a pensje polskie - czyli
      kilkakrotnie niższe? każdy choć odrobinę myślący młody człowiek pokaże naszemu
      szkolnictwo wyższemu gest Kozakiewicza.
      jaki będzie tego efekt? exodus za granicę będzie większy a na uczelniach zostaną
      emeryci i niedorajdy. kariera naukowa, zamiast przyspieszeniu, ulegnie
      spowolnieniu. jak na badania zdobędzie fundusze człowiek tuż po licencjacie -
      bez żadnego dorobku i doświadczenia? zdobędzie je w drodze konkursu (który ma
      być lekarstwem na wszystko)?
      proponowana reforma da skutki najwcześniej za kilkanaście lat. ciekawe czy
      będzie determinacja by za zmianami prawnymi poszła na naukę i badania większa kasa?
    • emeryt21 Tusk chce spisku 17.04.08, 10:04
      To nic nowego.Juz byli inzynierowie po technikum wieczorowym i
      praktyce na budowie.Byli doktorzy po zaocznych wyzszych szkolach
      inzynierskich.Znalem takich.To byli unieszczesliwieni ludzie,bo
      wszyscy smiali im sie za plecami.Mieli tylko szanse
      jako "wysokopartyjni" zajac stolki dyrektorow naczelnych,bo na
      technicznych nikt nie odwazyl sie ich powolac.
      Teraz sa tacy co robia habilitacje,zeby zapewnic sobie dozywotnia
      synekure."wieczni" profesorowie protestuja....
      Prowadzenie doktorantow i dopisywanie sie do prac mlodych asystentow
      to regula na naszych "uczelniach".To jednak nie wystarcza zeby byc
      naprawde naukowcem.Trzeba miec pasje i cos osiagnac.....
    • roberto.rk Tusk chce spisku 17.04.08, 10:07
      Jestem doktorantem, prawie doktorem, na jednej z lepszych polskich uczelni.
      Prawdą jest, że polskie szkolnictwo wyższe to komunizm w czystym wydaniu. I
      prawdą jest, że profesorowie to taka sama korporacja jak prawnicy, dziennikarze itd.
      Oczywistym jest, że habilitacja to sposób na "uwalanie" ludzi, przepychanie
      swoich itd. Jednak jeśli chce się coś zmieniać to cały ten chory system a nie
      tylko jego fragment bo będzie jeszcze gorzej.
      Proponuję np. zostawić habilitację jak dotychczas ale umożliwić też habilitacjęz
      dorobku. Niby jest to możliwe ale się udaje w Polsce. Na przykład jeśli ktoś ma
      2 publikacje na liście filadelfijskiej, plus kilka w innych zagracznicznych
      czasopismach, plus kilkanaście w polskich to może samodzielnie, bez zgody swoich
      przełożonych wystąpić do CK o przyznanie habilitacji. I jeśli spełnia wymogi
      (m.in. dotyczące dorobku) to dostaje automatycznie i nie ma miejsca na
      uznaniowość. Oczywiście trzeba osobne kryteria ustalić np. dla nauk ścisłych a
      inne dla nauk społecznych, bo jeśli ktoś bada język łemków to pewnie cięzko mu
      będzie opublikować coś na liście. a jeśli jest biotechnologiem to będzie miał
      mnóstwo możliwości.
      Sama likwidacja habilitacji nic nie da. Więcej miernot dostanie habilitację i już.
      Należałoby też ograniczyć liczbę studentó na publicznych uczelniach. Choćby po
      to, żeby poprawić poziom nauczania a pracownikom dać czas też na badania. Jak
      ograniczać? Przykład: kiedyś, żeby się dostać na AE w Poznaniu (1999r.) potrzeba
      było zdoybć 100 pkt na 140. Dzis jest to około 80 pkt. Więc należałoby utrzymać
      co roku staly poziom, np, 100 pkt. I niezależnie czy dostanie się 20 studentów
      czy 120 to wszystkich, którzy zdobędą tyle pkt przyjąć. Oczywiście za tym trzeba
      też zmienić system finansowania, tak żeby uczelnie nie zbankrutowały bo na razie
      pieniądze idą za studentami więc im więcej ich bezie tym więcej kasy.
      A proszę mi wierzyć - miernot i kretynów coraz więcej na studia przychodzi.
    • ekst-aza Bryki zamiast lektur,licencjaci doktorami-głupota 17.04.08, 10:07
      Zgłupieje nam naród do reszty w wydaniu Tuska
      • m15 już zgłupieli,wynik wyborów tego dowodem 17.04.08, 10:11
        nagle objawiło nam się wielomilionowe stado tuskomatołków:))))))
    • internauta2007 Donal Dyzma rozłozy Polskę na łopatki w każdej dz 17.04.08, 10:12
      Donald Dyzma rozłoży Polskę na łopatki w każdej dziedzinie.
      • edek47 Prof.Tusk jest wielkim naukowcem... 17.04.08, 11:50
        ktory raz na zawsze zalatwi nauke polska.Profesorow bedzie tak duzo
        jak mrowkow,A CO DRUGI , TO LEPSZY.
    • matt7893 Polen nicht Preußen 17.04.08, 10:13
      Habilitacja (z łac. habilitas – "zdatność, zręczność") – postępowanie, którego
      celem jest uzyskanie przez uprawnioną osobę stopnia naukowego doktora
      habilitowanego.
      Spis treści
      [ukryj]

      * 1 Habilitacja w Polsce
      * 2 Habilitacja w ujęciu historycznym
      * 3 Habilitacja w innych krajach
      * 4 Kontrowersje wokół habilitacji
      * 5 Zobacz też

      Habilitacja w Polsce [edytuj]

      Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach
      naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz.U.
      Nr 65, poz. 595, stopień ten jest nadawany w drodze przewodu habilitacyjnego, do
      którego może być dopuszczona osoba, która posiada stopień doktora i uzyskała
      znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a ponadto przedstawiła rozprawę
      habilitacyjną. Przewód habilitacyjny składa się z:

      * wszczęcia przewodu habilitacyjnego,
      * dopuszczenia do kolokwium habilitacyjnego na podstawie opinii wyznaczonych
      recenzentów (którzy oceniają dotychczasowy dorobek naukowy oraz samą rozprawę
      habilitacyjną),
      * przyjęcia kolokwium habilitacyjnego (polegającego na zaliczeniu odpowiedzi
      na zadawane pytania z dziedziny nauki reprezentowanej przez habilitanta oraz
      przedstawieniu na odpowiednim poziomie wykładu habilitacyjnego – w odróżnieniu
      od doktoratu jest on niepubliczny),
      * nadania i zatwierdzenia stopnia doktora habilitowanego (w drodze tajnego
      głosowania i zatwierdzeniu go przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów
      Naukowych). Według statystyk odrzucane jest ok. 2-10% wniosków wpływających do
      komisji.

      Rozprawę habilitacyjną może stanowić powstałe po uzyskaniu stopnia doktora
      dzieło, opublikowane w całości lub zasadniczej części, albo jedno tematyczny
      cykl publikacji w uznanych periodykach naukowych i powinno być napisane lub
      zestawione w pełni samodzielnie (bez udziału promotora, tak jak w przypadku
      rozprawy doktorskiej), choć tradycyjnie habilitant często posiada opiekuna,
      pomagającego mu w rozwoju naukowym i promującego go w środowisku naukowym. Przed
      kolokwium rozprawa habilitacyjna musi być opublikowana i rozesłana do bibliotek
      naukowych i instytucji o zbliżonym profilu naukowym.

      Zgodnie z powyższymi zasadami (i praktyką) rozprawa habilitacyjna może przyjąć
      poniższe formy:

      1. Praca monograficzna opracowana na potrzeby habilitacji i wydana w
      niewielkim nakładzie (około 100 egzemplarzy) przeważnie przez wydawnictwo
      macierzystej uczelni habilitanta — jest to forma najpopularniejsza i preferowana
      przez władze uczelni, Centralną Komisję etc. Zaletą tej formy jest łatwość
      publikacji i jej niski koszt (ponoszony przez habilitanta), ale poważną wadą
      jest bardzo ograniczona dostępność dla czytelników (pracę można znaleźć w
      nielicznych bibliotekach).
      2. Praca monograficzna w formie książki (lub odrębnej części książki) wydanej
      jako klasyczna pozycja wydawnicza. Od pracy monograficznej opisanej powyżej ta
      forma różni się większym nakładem — przeważnie kilkaset i więcej egzemplarzy —
      oraz wynikającą z tego lepszą dostępnością dla czytelnika (możliwość nabycia
      pracy, dostępność w większej liczbie bibliotek). Jednakże jest ona bardzo mało
      dostępna dla autorów (temat i styl publikacji musi skłonić wydawcę do wydania
      pozycji, wydawca może woleć autora mającego już habilitację, koszty wydania są
      takie, że habilitant sam ich nie poniesie, a wydawca musi mieć szansę na zysk,
      jeśli będzie je ponosił etc.) i dlatego spotykana jest incydentalnie.
      3. Zebrany cykl artykułów na określony temat zazwyczaj z dołączonym
      podsumowaniem ich treści napisanym przez autora. Zaletą tej formy jest szeroka
      dostępność dla czytelników (czasopisma są dostępne w wielu bibliotekach
      naukowych, powołania na artykuły mogą się ukazywać w innych publikacjach,
      streszczenia artykułów są dostępne w różnych bazach danych etc.). Wadą jest
      problem ze współautorstwem (artykuły naukowe są obecnie pisane przeważnie przez
      kilku i więcej autorów) — habilitant musi dołączyć pisemne oświadczenia
      współautorów dotyczące ich wkładu pracy. Forma ta jest jednak spotykana rzadko,
      ponieważ instytucje przeprowadzające przewód habilitacyjny bardzo często
      naciskają na habilitanta, aby ten jednak bronił się z rozprawy monograficznej, a
      przynajmniej napisał podsumowanie o objętości niewiele mniejszej od typowej
      pracy monograficznej.

      Uprawnienia do nadawania stopni doktora habilitowanego posiadają tylko te
      instytucje naukowe (zwykle wydziały uczelni akademickich i niektóre instytuty
      naukowe), które gwarantują odpowiednio wysoki poziom merytoryczny
      przeprowadzania etapów przewodu habilitacyjnego w danej dziedzinie. Uzyskanie
      praw do habilitowania poprzedza otrzymanie uprawnień doktoryzowania w tej
      dziedzinie.

      Od 2006 roku nadanie stopnia doktora habilitowanego zostało zmodyfikowane. Rada
      Wydziału jednostki przeprowadzającej przewód wyznacza 2 recenzentów, Centralna
      Komisja do Spraw Stopni i Tytułów również dwóch - wszyscy są powoływani jawnie,
      nie istnieje już instytucja superrecenzenta. Kolokwium habilitacyjne kończy się
      nadaniem stopnia doktora habilitowanego. Do zdobycia stopnia nie jest już
      wymagane zatwierdzenie przez komisję.

      Habilitacja w ujęciu historycznym [edytuj]

      Tradycja nadawania habilitacji – stopnia pośredniego pomiędzy doktorem i
      profesorem jako stanowiska akademickiego – powstała w uniwersytetach pruskich na
      przełomie XVII i XVIII w. Zasadniczo stopień ten uprawniał do samodzielnego
      prowadzenia wykładów, nauczania i prowadzenia badań naukowych w uczelniach
      akademickich (stąd używane w systemie prawnym określenie "samodzielny pracownik
      nauki"), ale w przeciwieństwie do profesora, docent nie miał prawa do własnej
      katedry. Zwyczaj nadawania uprawnień do nauczania i prowadzenia wykładów – tzw.
      venia legendi (w przypadku osoby) oraz facultas docendi (w odniesieniu do
      instytucji) – wywodzi się jeszcze z tradycji średniowiecznych instytucji
      kościelnych, posiadających przywilej nauczania Pisma Świętego, nazywane także
      missio canonica. Stąd też tytuł naukowy "docent" uzyskiwany w wyniku habilitacji.

      Habilitacja i związany z nią tytuł docenta, została upowszechniona w XIX wieku w
      Niemczech, szczególnie w medycynie, ponieważ szybki rozwój szkolnictwa wyższego
      spowodował, że coraz więcej osób musiało prowadzić wykłady, a nadawanie im
      tytułu profesora wymagało kosztownego fundowania nowych katedr. W Polsce do II
      wojny światowej było podobnie, czyli habilitacja pozwalała na prowadzenie
      wykładów bez prawa do katedry, a równocześnie nie istniał stopień naukowy
      doktora habilitowanego, ale istniał tytuł docenta jako rezultat habilitacji.

      W 1934 r. w ZSRR wprowadzono ponownie stopnie naukowe zlikwidowane w 1917 r.
      Początkowo planowano przywrócenie sytemu obowiązującego do 1917 r. (tytuł
      zawodowy magistra i stopień naukowy doktora nauk), ale okazało się, że
      magistrami mogli zostać zarówno absolwenci 1–2-letnich "studiów" z pierwszych
      lat po rewolucji, jak i absolwenci dłuższych studiów (5–6 lat) z czasów carskich
      i późniejszych lat po rewolucji; oznaczało to, że poziom magistrów różnił się
      diametralnie. Dlatego też wprowadzono prowizoryczny stopień kandydata nauk jako
      stopień pośredni pomiędzy tytułem zawodowym magistra a stopniem naukowym doktora
      nauk w celu wyrównania poziomu tych magistrów zanim zaczną się oni starać o
      doktorat (absolwent dłuższych studiów miał być krócej kandydatem nauk).
      Pierwotnie zakładano, że po jakimś czasie stopień kandydata nauk zaniknie, kiedy
      wyrówna się poziom magistrów zamierzających zająć się karierą naukową. Jednakże
      wybuch wojny pokrzyżował te plany. Równocześnie w ZSRR sformalizowano
      przyznawanie tytułów naukowych tworząc cztery coraz wyższe tytuły dostępne dla
      doktorów nauk: zastępca profesora (mogący prowadzić wykłady, ale bez katedry),
      profesor (wykładowca z katedrą), członek-korespondent i akademik — wynikało to z
      tego, że w Z
      • matt7893 Polen nicht Preußen 17.04.08, 10:25
        SRR bardzo poważnie ograniczono autonomię uczelni i akademii nauk, tak że
        przyznawane przez nie tytuły odtąd były przyznawane przez państwo.

        W 1951 r. w Polsce wprowadzono system radziecki (z nazwami stopni kandydat nauk,
        doktor nauk oraz tytułem zastępca profesora). W 1958 r. w ramach "odwilży" po
        1956 r. wprowadzono salomonowe rozwiązanie – zachowano strukturę stopni
        naukowych wzorowaną na radzieckiej, ale nadano im nazwy zgodne z polską
        tradycją. Przywrócono również tytuł docenta w miejsce zastępcy profesora, do
        którego uzyskania procedura tradycyjnej habilitacji była przestrzegana.

        W wyniku chęci zlikwidowania wakatów po wyjeździe lub usunięciu z uczelni wielu
        profesorów i docentów (tytuły naukowe) po wydarzeniach marcowych 1968, jak
        również w celu wynagrodzenia partyjnych nauczycieli akademickich oraz
        zwiększenia politycznej poprawności nauczania (szczególnie na uniwersytetach i
        uczelniach ekonomicznych) wprowadzono nowe akademickie stanowisko docenta (nie
        mylić z istniejącym już tytułem naukowym docenta uzyskiwanym w wyniku
        habilitacji) dostępne także dla doktorów. Tak powstali tzw. marcowi docenci.

        Obecnie habilitacja w wielu krajach nie funkcjonuje lub ma ograniczone znaczenie
        dla kariery naukowej.

        Habilitacja w innych krajach [edytuj]

        Poza Polską, stopień doktora habilitowanego (lub jego funkcjonalny odpowiednik)
        funkcjonuje w takich krajach, jak Niemcy, Austria, Szwajcaria, Czechy, Słowacja,
        Słowenia, Węgry, Francja, Rosja, natomiast model anglosaski generalnie nie
        przewiduje tego stopnia między kontraktową profesurą a doktoratem. W Wielkiej
        Brytanii i Irlandii istnieją jednak w niektórych dziedzinach tzw. "wyższe
        doktoraty" (ang. higher doctorates), zbliżone charakterem do polskiego stopnia
        doktora habilitowanego, aczkolwiek nie są one obowiązkowym etapem kariery
        naukowej i przyznawane są rzadko; dotyczą one głównie doktorów, którzy nie
        rozpoczęli kariery akademickiej (czyli nie uzyskiwali coraz wyższych tytułów
        profesorskich — reader/assistant professor, lecturer/associated professor,
        professor), a chcieliby mieć jakieś potwierdzenie swoich osiągnięć. Na wielu
        uniwersytetach w Wielkiej Brytanii odpowiednik habilitacji ma znaczenie honorowe
        i jest nadawany każdemu doktorowi, który wpłaci odpowiednią sumę na rzecz
        stowarzyszenia absolwentów i wygłosi wykład na dowolny temat. W naukach
        przyrodniczych są dwa stopnie doktorskie: niższy – "Ph.D" (doctor of philosophy)
        i wyższy – "D.Sc." (Scientiæ Doctor). Inne doktoraty angielskie nadawane w
        różnych specjalnościach to: "D.D." (Divinitatis Doctor – doktor teologii
        chrześcijańskiej), "LL.D." (Legum Doctor – doktor praw) lub "D.C.L." (doktor
        prawa cywilnego), "D.Litt." (Literarum Doctor – doktor literatury), "D.Mus."
        (Musicæ Doctor – doktor muzykologii), D.Tech. (doktor technologii), "D.M."
        (Medicinæ Doctor – doktor medycyny).

        Niektóre z wyższych doktoratów brytyjskich straciły swoje znaczenie jako istotny
        wyznacznik kariery akademickiej, jednak w najstarszych uczelniach nadal mają
        znaczenie prestiżowe, m.in. podczas ceremonii uniwersyteckich. Podobne
        rozwiązania funkcjonują w Danii. W Bułgarii, Rosji, na Ukrainie, Białorusi oraz
        w innych krajach WNP odpowiednikiem habilitacji jest uzyskanie stopnia naukowego
        doktora nauk (ros. дoктop наук). Warunkiem jest uzyskanie wcześniej stopnia
        naukowego kandydata nauk, odpowiedni dorobek naukowy, ukończenie specjalnych
        studiów zwanych doktoranturą i obrona pracy habilitacyjnej. Kolejnymi etapami
        kariery naukowej w Rosji jest otrzymanie nominacji na kolejne tytuły naukowe:
        docenta (starszego pracownika naukowego), profesora, członka-korespondenta,
        akademika.

        W USA nie ma habilitacji, ale żeby otrzymać stanowisko pracy na wyższej uczelni
        zazwyczaj należy wykazać się przynajmniej dwuletnią praktyką naukową po
        doktoracie (postdoctoral fellowship) i dorobkiem naukowym w postaci od kilku do
        kilkudziesięciu publikacji naukowych w zależności od prestiżu uczelni,
        uprawianej dyscypliny naukowej oraz prestiżu czasopism, w których ukazują się
        publikacje. Mile widziane u kandydata na stanowisko profesora uczelni jest w USA
        doświadczenie w nauczaniu na poziomie akademickim. Powszechną praktyką jest
        zatrudnianie na stanowisko assistant professor, które nie daje gwarancji pracy i
        jest odpowiednikiem polskiego adiunkta, a po 6-7 latach przeprowadzenie
        formalnej i ostrej weryfikacji, w wyniku której uzyskać można pełne stanowisko
        profesorskie (professor). Czasami pośrednim stanowiskiem między assistant
        professor a professor jest associate professor, który jednak nie jest traktowany
        jak pełnoprawny profesor, oraz zazwyczaj nie ma tzw. tenure, czyli gwarancji
        zatrudnienia.

        W USA oficjalne stanowisko władz zajmujących sie ekwiwalencją tytułów i stopni
        naukowych porównuje polski stopień doktora nauk do amerykańskiego master of
        science, a polski stopień doktora habilitowanego do amerykańskiego doctor of
        science (D.Sc.) lub doctor of philosophy (Ph.D.). Podawane jest wytłumaczenie,
        że w USA D.Sc./Ph.D. jest najwyższym stopniem naukowym i jest to samodzielny
        pracownik nauki mający prawo samodzielnego prowadzenia prac doktorskich, a w
        Polsce uprawnienia do samodzielnej pracy naukowej, aczkolwiek nie do prowadzenia
        prac doktorskich, maja dopiero doktorzy habilitowani. Niektóre uniwersytety
        amerykańskie uważają, kontynuując to rozumowanie, że polski magister musi więc
        odpowiadać amerykańskiemu bachelor.

        Kontrowersje wokół habilitacji [edytuj]

        Utrzymanie lub zniesienie habilitacji w systemie stopni naukowych co pewien czas
        staje się przedmiotem gorących dyskusji w środowisku naukowym w Polsce i w
        krajach, które utrzymują zasadę habilitacji w tym systemie. Argumentami
        przeciwników habilitacji jest przede wszystkim niespójność systemów stopni i
        tytułów naukowych w krajach anglosaskich i Europy kontynentalnej oraz mnożenie
        utrudnień w rozwoju kariery naukowej. Argumentem zwolenników habilitacji jest
        utrzymanie systemu czuwającego nad wysokim standardem kształcenia akademickiego,
        zmuszającego nauczycieli akademickich do łączenia działalności naukowej z
        obowiązkami dydaktycznymi.
    • xabc123 Rektorzy boją się większych wymagań, nie braku hab 17.04.08, 10:16
      Kto przeczyta projekt reformy zamieszczony na stronach ministerstwa, musi
      przyznać, że idzie ona w kierunku zwiększenia wymagań. Ma być kadencyjność i
      certyfikacja pojedynczych ludzi i jednostek. Aktywiści starej gwardii (i jej
      młodego narybku) gadają w kółko o habilitacji, ale tak naprawdę boją się o
      własne tyłki. Wszystkie ich zarzuty są bezpodstawne. Jestem przekonany, że
      senaty poszczególnych uczelni zdecydowanie wystąpią w obronie przywilejów. Będą
      działać jak szlachta w dawnej Polsce i prędzej zgodzą się doprowadzić do upadku
      obecnego systemu, niż zrezygnować ze swoich synekurek.
      • wari Re: Rektorzy boją się większych wymagań, nie brak 17.04.08, 10:30
        Kij jest, a marchewka bardzo iluzoryczna to 2013 roku czyli wtedy,
        gdy o Kudryckiej nikt już nie będzie pamiętał.
        Wymagania jak na Zachodzie, a pensje jak na Wschodzie. Jestem za
        reformą, pod warunkiem że poczatkujący adiunkt będzie brał co
        najmniej 4 000 zł na rękę (czyli jak kelner w dobrej knajpie) , a 10-
        letni 8 000 zł. Wtedy zacznijmy gadac o wymaganiach.

        A reformatorzy...szkoda gadać. Kudryckiej nie spotkałem na liście
        filadelfijskiej.
        • szydlo4 Policzyłem, średnio 15 tysięcy dla naukowca 17.04.08, 12:07
          uczelni wyższej.
          Zobaczcie:
          1. Z ministerstwa Szkolnictwa, ok 6 mld
          2. Na badania naukowe (KBN), ok 3 mld
          3. Opłaty studentów, ok 7 mld
          4. Praca na szaro i czarno (zamiast dla uczelni - do kiejdy
          profesorów), ok. 4 mld (trudne do oceny)
          5. Z przedsiębiorstw i instytucji zlecenia dla uczelni, ok. 1 mld.

          Przeliczcie to na ok 70 tysięcy naukowców, odejmicie podatki, Zusy,
          inwestycje to wychodzi na czysto do kieszeni jak wyżej.
          • jakub11a Re: Policzyłem, średnio 15 tysięcy dla naukowca 17.04.08, 12:41
            demagogia
            a wiesz ile z funduszy na badania naukowcy mogą wziąć do swojej kieszeni?
            jak policzyłeś inwestycje? koszty dydaktyki na uczelniach? koszty utrzymania
            budynków - prąd, itd.
            a koszty zatrudnienia na uczelniach osób nie będących nauczycielami akademickimi?
            bzdury jedne wielkie jednym słowem
          • nfao5 O 15 tysięcy za duzo! 17.04.08, 20:43
            Efekty są zerowe, wiec kazdy nakład > 1 grosz to za dużo!
            • jakub11a Re: O 15 tysięcy za duzo! 18.04.08, 11:31
              ciekawe - rozumiem, że tylko wtedy kiedy Pan pracował na UJ i w PAN-ie to
              nakłady na naukę były sensowne? w swojej frustracji i nienawiści do PAN,
              Uniwersytetów przekracza wszelkie granice
      • jakub11a Re: Rektorzy boją się większych wymagań, nie brak 17.04.08, 10:35
        zwiększyć wymagania i nie zwiększać wynagrodzeń i środków na badania. to na
        pewno zaowocuje wzrostem poziomu polskiej nauki i szkolnictwa wyższego.
        strategia bolońska zakłada nakłady na szkolnictwo wyższe rzędu 2% a na badania
        naukowe 3% (PKB). za 5 lat MOZE osiągniemy łączny poziom finansowania nauki i
        szkolnictwa wyższego na poziomie 2%. w ten sposób mamy gonić światowa naukę?
      • edek47 Ty bys nadawal tytul doktora maturzystom. 17.04.08, 11:56
        Propnuje dzidzczny tytul DOKTORA NAUK WSZELKICH.
    • 1maud Tusk chce spisku 17.04.08, 10:21
      Większosc z tej sali głosowała na PO....z nadzieją,ze głosują za tzw
      inteleigencją.Czyżby sie teraz przyznawali się, pomylili..razem z
      młodzieżą , która głosowała sterowana mediami?
    • rilwen1 i bardzo dobrze 17.04.08, 10:27
      wlasnie w tak zreformowanej polskiej nauce chcialabym pracowac :-)

      • edek47 A co bys tam robil ?... 17.04.08, 13:41
        Jezeli jestes tak zwanym humanista,to nie musisz odpowiadac.
      • edek47 A co bys tam robil ?... 17.04.08, 13:41
        Jezeli jestes tak zwanym humanista,to nie musisz odpowiadac.
    • lew.org.pl Jeszcze proponuję znieść prof. "belwederskiego" 17.04.08, 10:32
      Wiązanie nauki z polityką jest dla tej pierwszej zgubne.
    • polsz układy i układziki 17.04.08, 10:39
      z likwidacją habilitacji podobno chodzi o rozbicie układów, bo samo jej
      nadawanie jest "mętne". Wobec tego zastąpimy uznaniową habilitacje uznaniowym
      certyfikatem. Ale ten certyfikat będą już wydawali "swoi". A pomysł, by po
      licencjacie z niektórych uczelni można było robić doktorat a po licencjacie z
      innych nie jest bezprawny ik niezgodny z konstytucją. W myśl prawa licencjat z
      Koziej Wólki jest równie dobry jak ten z UJ

      Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
      Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
      www.cwiczzmaluszkiem.pl/gallery_view.php?type=photo&page=234&id=2867&from=gallery
    • zyrix Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 10:45
      Mnie się te pomysły również nie podobają mimo, że jestem dopiero magistrem.

      W innych krajach nie ma habilitacji, ale:
      - studia doktoranckie trwają długo i są trudne. Ponieważ wymagają dużego
      wysiłku, są dofinansowywane tak, że doktorant ma również na życie
      - po doktoracie trzeba robić postdoca, to też wymaga dużego wysiłku
      - profesorowie mają tenure, czyli również trudno ich usunąć z uczelni.

      U nas jak zwykle chce się naukę postawić na nogi na skróty. Dofinansowanie za 5
      lat i to i tak mniejsze, niż jest normą w krajach uprzemysłowionych (tam jest
      3%). Chce się naprodukować doktorów przez pączkowanie. To nie podniesie poziomu
      polskiej nauki tylko zwiększy liczbę doktorów i profesorów (każdy Czesio z
      prywatnej szkoły czegośtam będzie profesorem dobrym, jak każdy inny).

      Poza tym system będzie narażony na różne wpływy polityczne. Trudniej znaleźć
      uległego dr. hab. niż doktora, bo tych drugich jest po prostu mniej (vide
      przykład PiSu i ich zaplecza intelektualnego).

      Wiem, że polska nauka wymaga reform. Nikt jeszcze mi jednak nie udowodnił, że te
      proponowane przez rząd dadzą dobry efekt. Mówi się tylko, że dadzą. Ja chciałbym
      wiedzieć w jaki sposób dadzą. Na pewno nie dadzą bez pieniędzy, albo z takimi,
      jakie się proponuje.
    • ubik_2008 Rząd nieudaczników 17.04.08, 11:09
      produkuje koślawe projekty. Wcześniej na śmietnik poszedł projekt
      zmian w kodeksie pracy, 1% z podatku na partie polityczne, bon
      edukacyjny, który już de facto funkcjonuje od dawna, etc. Panie
      Boże, dzięki Ci, że mnie natchnęłeś do głosowania na Lecha
      Kaczyńskiego, choć on ma zdrowo za uszami i katolickiego fjoła, ale
      nie przepuści ustaw tych neoliberalnych pajaców.
      • edek47 Tusk ma polska nauke gleboko gdzies... 17.04.08, 12:02
        on chce byc tylko PREZYDENTEM ...i liczy na to , ze srodowisko
        mlodych 'profesorow' odda na niego glos.
    • tersta O jaka naukę chodzi? NIe wszyscy muszą i mogą... 17.04.08, 11:09
      mieć wyższe wykształcenie. Jakie wyrównywanie szans??? Jeztresc
      aneksuli ktoś jest zdolny i pracuje, to - ze wsi czy z małego
      miasteczka - osiągnie sukces. Bez przesady, ze wszyscy
      muszą "studiować". Przecież 80% "studentów" to bywalcy jakichś
      szkółek sobotnio -niedzielnych. To mają być studia??? A Tusk chyba
      oszlał, skoro nadal chce schlebiac gminnym gustom i potrzebom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka