kwinks Zmiany w polskiej nauce wg J. Brzechwy 17.04.08, 09:42 Ryby, żaby i raki Raz wpadły na pomysł taki, Żeby opuścic staw, siąść pod drzewem I zacząć zarabiać śpiewem. No, ale cóż, kiedy ryby Śpiewały tylko na niby, Żaby Na aby-aby, A rak Byle jak. Karp wydął żałośnie skrzele: "Słuchajcie mnie przyjaciele, Mam sposób zupełnie prosty - Zacznijmy budować mosty!" No, ale cóż, kiedy ryby Budowały tylko na niby, Żaby Na aby-aby, A rak Byle jak. Rak tedy rzecze: "Rodacy, Musimy się wziąć do pracy, Mam pomysł zupełnie nowy - Zacznijmy kuć podkowy!" No, ale cóż, kiedy ryby Kuły tylko na niby, Żaby Na aby-aby, A rak Byle jak. Odezwie się więc ropucha: "Straszna u nas posucha, Coś zróbmy, coś zaróbmy, Trochę żywnosci kupmy! Jest sposob, ja wam mówię, Zacznijmy szyć obuwie!" No, ale cóż, kiedy ryby Szyły tylko na niby, Żaby Na aby-aby, A rak Byle jak. Lin wreszcie tak powiada: "Czeka nas tu zagłada, Opuścilismy staw przeciw prawu - Musimy wrócić do stawu." I poszły. Lecz na ich szkodę Ludzie spuścili wodę. Ryby w płacz, reszta też, lecz czy łzami Zapełni się staw? Zważcie sami, Zwłaszcza że przecież ryby Płakały tylko na niby, Żaby Na aby-aby, A rak Byle jak. Odpowiedz Link Zgłoś
nfa05 wezwanie do dialogu 17.04.08, 09:44 prof. Karol Modzelewski"Nie wydaje mi się, żeby strona rządowa przywiązywała wagę do dialogu" Jak wygląda dialog z prof. Modzelewskim : www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=500 www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=376 Odpowiedzi brak. Prosze sprobiowac kontaktu z prof drogą e-mailową PowodzeniaI . Odpowiedz Link Zgłoś
pisubek Doktorze Wieczorek! Piszcie habilitacje! Nic 17.04.08, 10:13 wam ta nowa ustawa i tak nie pomoze. Do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 10:42 z całym Szacunkiem dla Pana i Pana dorobku! nie przesadza Pan przypadkiem z poczuciem własnej ważności? kim Pan jest by prof. Modzelewski, Wiceprezes PAN, miał Panu w ciągu 2-3 dni odpowiadać na maila? coś mi się wydaje, że w Pana mniemaniu NFA dorównuje co najmniej rangą PAN i CK. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nfa05 Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 10:53 tak znam te argumentacje. Nie masz tytułu -jesteś nikim. Nie wiem o jakich rangach mowa.Co soba reperezentuje CK i PAN można znależć np. na NFA i porownać rangi. Nie wiem o jakich waznościach mówi. Na e- maile odpowiada minister, premier, prezydent (przez biuro) a tylko wiceprezes - nie, bo nawet e-maila nie ma ! i to wiele mówi.Nie odpowiada ani po 2-3 dniach ani po miesiacach (takze zwykła pocztą !) a nawet latach i to jest doskonale znany mi dialog o który się dopominaja. Latwiej jest sie spotkać z ministrem, premierem, ba prezydentem niz udzielnym księciem rektorem czy wiceprezesem PAN . Taki jest ważny! hab ma ! Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Re: wezwanie do dialogu 17.04.08, 12:36 a gdzie ja napisałem, że ktoś jest nikim. wręcz przeciwnie. jestem pod wrażeniem listy Pana publikacji. a teraz po kolei: minister, premier, prezydent odpowiada na każdego maila w ciągu 2-3 dni? nie wiem bo nie pisuję ;) nie mówmy o nieodpisywaniu miesiącami bo to tylko Pan wie, kto Panu odpisuje a kto nie i ile to trwa. rozumiem, że spotyka się Pan z Premierem, Prezydentem w dogodnych dla Pana terminach. z tego co widzę to ma Pan obsesyjną niechęć do PAN, a jednocześnie sam na swojej stronie przyznaje się, że Pana z PAN-u wyrzucili. a więc może trochę więcej obiektywizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
pisubek Doktorze Wieczorek!Napiszcie w koncu habilitacje i 17.04.08, 12:55 nie zawracajcie ludziom glowy swoja fikcyjna organizacja. Wszystkiego najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
ksmx Te propozycje to konieczność 17.04.08, 09:47 Tusk ma 100% racji. Wielki szacunek dla Pani Kudryckiej za determinację! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Nie twierdzę, że model z habilitacją to ideał ale 17.04.08, 09:50 Nie twierdzę, że model z habilitacją to ideał ale na czym ma polegać różnica między uzyskiwaniem habilitacji a uzyskiwaniem „certyfikacji”? Jakie mają być kryteria? Jeśli podobne to po co ta zabawa z nazwami a jeśli mają być obniżone to ze szkodą dla polskiej nauki, której poziom i tak jest niski. Krótko: dla doktora z dorobkiem i publikacjami wyprowadzenie z tego habilitacji jest rzeczą bezproblemową i naturalną – po prostu powstaje kolejna publikacja podsumowująca i wzbogacająca dotychczasowy dorobek, dobry naukowiec nie ma z tym problemów. Natomiast habilitacja jest problemem dla tych, którzy są słabsi, nie pracują systematycznie i po doktoracie zbyt wolno się rozwijają. Czy tym słabeuszom należy otwierać drogę do tytułów profesorskich w drodze uzyskiwania certyfikatów? I niech pan premier nie przeszadza, że nobliści czy Davies nie mogliby być promotorami na polskich uczelniach. Owszem mogliby, bo wystarczyłoby aby przedłożyli jedną ze swych znakomitych prac jako rozprawę habilitacjną i tyle. Nie sądzę żeby jakaś uczelnia robiła im wstręty, bo jeśli jest dorobek to się go przedkłada do recenzji i uczelnia habilitacją to formalnie potwierdza. W czym problem? Kto się boi habilitacji i dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia-monte-christo ----Herr Thuske chce naprodukowac wyksztalciuchow 17.04.08, 09:50 czyzby uznal,ze jednak samo glosowanie na POpapranych nie wystarczy do uznania za wyksztalciucha? Odpowiedz Link Zgłoś
eeeee1 Tusk chce spisku 17.04.08, 09:53 podobaja mi sie pomysly premiera; na Cambridge doktorat mozna robic zamiast magisterki - po prostu zostaje sie na uczelni dwa lata dluzej - to jedyna roznica miedzy doktoratem a magistrem; o habilitacji tez tutaj nikt nie slyszal; proponuje jeszcze dodatkowy zapis, ktory obowiazuje na Cambridge Univ.: jesli jakiemus promotorowi doktorant nie obroni swojego doktoratu w czasie 4 lat to promotor traci prawo do zatrudniania nowych doktorantow na okres kilku (powiedzmy 2-3) lat; ustawa moglaby tezprzewidywac podobne kary dla profesora w przypadu uduwodnienia plagiatu popelnionego przez doktoranta; Odpowiedz Link Zgłoś
kaszczepanska Tusk chce spisku 17.04.08, 09:55 Ciekawe kto z rodziny pana premiera ma trudnosci w obronie magisterium...teraz każdy kto skonczy gowniana PWSZ w zadupiewie małym zostanie profesorem...byle ich nie puszczac na konferencje miedzynarodowe - to gorsze niz brak rzadowego samolotu;-( Odpowiedz Link Zgłoś
a.barbarus kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 09:56 magister historii stawia na baczność profesorów :) moje gratulacje, teraz już tylko pozostaje postraszyć ich kamaszami Co do meritum - ciekawe komu zależy na obniżeniu jakości studiów? Podejrzewam, że prawdziwe cele "reformy" są gdzie indziej - idzie niż demograficzny i prywatne "uczelnie", ze słabą kadrą dydaktyczną, bez państwowego wsparcia skazane będą na wymarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 11:09 Nie wymra. Jak miedzynarodowy audytor rozwiaze kilka instytutow PAN, to dostana najlepsza kadre w kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
nfao5 Re: kolejny bufon i arogant przy władzy 17.04.08, 20:39 Czyzby? Bufoni i aroganci to mafia prof. belw. dr hab. ;( Odpowiedz Link Zgłoś
maj Tusk chce spisku 17.04.08, 10:00 Z przykroscia zauwazam, ze wiekszosc osob nie wie o czym pisze:( Nikt nie zamierza likwidowac magisterki, chodzo o to zeby osobom, ktore sa wybitnie i zamierzaja kontynulowac kariere naukowa umozliwic prowadzenie od razu badan pod katem przyszlego doktoratu a nie rozmieniac go na drobne, zeby najpierw napisal sobie magisterke przez 2 lata a potem przez 3 lata pracowal nad doktoratem. 3 lata na doktorat czesto jest za krotkim czasem i doktoranci sa zmuszeni przedluzac ten okres. A tak beda mieli 5 lat od razu na doktorat bez rozmieniania sie na drobne. Ich ilosc raczej sie przez to nie zwiekszy, to tylko zmiana organizacji ich czasu badawczego. Jak najbardziuej jestm za zwlaszcza ze swietnie to funkcjonuje na zachodzie. Robi sie albo "magistra" (lub jego odpowiednik), albo bardziej ambitni ucza sie dluzej i robia od razu doktorat. I to sie sprawdza. Inna sprawa jest poroblem oseny i awansu pracownikow naukowych. W cywilizowanym swiecie nad "zagadnieniem badawczym" pracuja zespoly conajmniej kilkuosobowe. U nas sie wymaga przy ocenie zeby praca byla samodzielna. Studentow przywywa lawinowo, ilosc kadry i etatow sie nie zwieksza. I zmusza sie mlodych naukowcow do prowadzenia coraz wiekszej ilosci dydaktyki (bo kto niby ma prowadzic dodatkowe grupy cwiczeniowe - chyba nie samodzielni pracownicy naukowi). Konczy sie na tym, ze mlody doktor prowadzi przez 5 dni w tygodniu zajecia dydaktyczne, od rana do wieczora (bo jest przyjetych tylu studentow) a jak przychodzi dio jego oceny to ma sie wykazac iloscia publikacji zrobionych w tym czasie. I niby jak on ma robic w tym czasie habilitacje! Moze jest to moziwe w naukach humanistycznych ale w scislych a zwlaszcza biuologicznych jest nie do pogodzenia. Prace badawcze sa bardzo czasochlonne i wymagaja pelnego zaangazowania. Dlatego pracuja nad nimi zespoly zludzi a nie pojedynczy naukowcy. A trudno tak prace zespolowa przelozyc pozniej bezposrednio na habilitacje jednostki. Wiec jak najbardziej konieczne sa zmiany i to jak najszybciej, zanim swiat nam calkiem ucieknie ... Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Tusk chce spisku - reforma w skrócie? 17.04.08, 10:01 w teorii wszystko brzmi nieźle: podniesienie poziomu nauki, uniwersytety - miejsce wrzenia intelektualnego itd. ale jakie jest drugie dno propozycji: przyciśniemy Wam drodzy naukowcy śruby - większe wymagania wobec habilitacji/certyfikatu, kontraktowe zatrudnienie (czyli na ile? 5 lat?) itd. a MOZE wtedy w przyszłości (za 5 lat), JAK reforma KRUS się powiedzie i MOZE znajdą się pieniądze z prywatyzacji to damy Wam trochę więcej kasy na badania. zadam zatem następujące pytanie: jaki Kretyn przyjdzie na polską uczelnię jeśli wymagania będzie miał zachodnie albo quasi-zachodnie a pensje polskie - czyli kilkakrotnie niższe? każdy choć odrobinę myślący młody człowiek pokaże naszemu szkolnictwo wyższemu gest Kozakiewicza. jaki będzie tego efekt? exodus za granicę będzie większy a na uczelniach zostaną emeryci i niedorajdy. kariera naukowa, zamiast przyspieszeniu, ulegnie spowolnieniu. jak na badania zdobędzie fundusze człowiek tuż po licencjacie - bez żadnego dorobku i doświadczenia? zdobędzie je w drodze konkursu (który ma być lekarstwem na wszystko)? proponowana reforma da skutki najwcześniej za kilkanaście lat. ciekawe czy będzie determinacja by za zmianami prawnymi poszła na naukę i badania większa kasa? Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt21 Tusk chce spisku 17.04.08, 10:04 To nic nowego.Juz byli inzynierowie po technikum wieczorowym i praktyce na budowie.Byli doktorzy po zaocznych wyzszych szkolach inzynierskich.Znalem takich.To byli unieszczesliwieni ludzie,bo wszyscy smiali im sie za plecami.Mieli tylko szanse jako "wysokopartyjni" zajac stolki dyrektorow naczelnych,bo na technicznych nikt nie odwazyl sie ich powolac. Teraz sa tacy co robia habilitacje,zeby zapewnic sobie dozywotnia synekure."wieczni" profesorowie protestuja.... Prowadzenie doktorantow i dopisywanie sie do prac mlodych asystentow to regula na naszych "uczelniach".To jednak nie wystarcza zeby byc naprawde naukowcem.Trzeba miec pasje i cos osiagnac..... Odpowiedz Link Zgłoś
roberto.rk Tusk chce spisku 17.04.08, 10:07 Jestem doktorantem, prawie doktorem, na jednej z lepszych polskich uczelni. Prawdą jest, że polskie szkolnictwo wyższe to komunizm w czystym wydaniu. I prawdą jest, że profesorowie to taka sama korporacja jak prawnicy, dziennikarze itd. Oczywistym jest, że habilitacja to sposób na "uwalanie" ludzi, przepychanie swoich itd. Jednak jeśli chce się coś zmieniać to cały ten chory system a nie tylko jego fragment bo będzie jeszcze gorzej. Proponuję np. zostawić habilitację jak dotychczas ale umożliwić też habilitacjęz dorobku. Niby jest to możliwe ale się udaje w Polsce. Na przykład jeśli ktoś ma 2 publikacje na liście filadelfijskiej, plus kilka w innych zagracznicznych czasopismach, plus kilkanaście w polskich to może samodzielnie, bez zgody swoich przełożonych wystąpić do CK o przyznanie habilitacji. I jeśli spełnia wymogi (m.in. dotyczące dorobku) to dostaje automatycznie i nie ma miejsca na uznaniowość. Oczywiście trzeba osobne kryteria ustalić np. dla nauk ścisłych a inne dla nauk społecznych, bo jeśli ktoś bada język łemków to pewnie cięzko mu będzie opublikować coś na liście. a jeśli jest biotechnologiem to będzie miał mnóstwo możliwości. Sama likwidacja habilitacji nic nie da. Więcej miernot dostanie habilitację i już. Należałoby też ograniczyć liczbę studentó na publicznych uczelniach. Choćby po to, żeby poprawić poziom nauczania a pracownikom dać czas też na badania. Jak ograniczać? Przykład: kiedyś, żeby się dostać na AE w Poznaniu (1999r.) potrzeba było zdoybć 100 pkt na 140. Dzis jest to około 80 pkt. Więc należałoby utrzymać co roku staly poziom, np, 100 pkt. I niezależnie czy dostanie się 20 studentów czy 120 to wszystkich, którzy zdobędą tyle pkt przyjąć. Oczywiście za tym trzeba też zmienić system finansowania, tak żeby uczelnie nie zbankrutowały bo na razie pieniądze idą za studentami więc im więcej ich bezie tym więcej kasy. A proszę mi wierzyć - miernot i kretynów coraz więcej na studia przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ekst-aza Bryki zamiast lektur,licencjaci doktorami-głupota 17.04.08, 10:07 Zgłupieje nam naród do reszty w wydaniu Tuska Odpowiedz Link Zgłoś
m15 już zgłupieli,wynik wyborów tego dowodem 17.04.08, 10:11 nagle objawiło nam się wielomilionowe stado tuskomatołków:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
internauta2007 Donal Dyzma rozłozy Polskę na łopatki w każdej dz 17.04.08, 10:12 Donald Dyzma rozłoży Polskę na łopatki w każdej dziedzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
edek47 Prof.Tusk jest wielkim naukowcem... 17.04.08, 11:50 ktory raz na zawsze zalatwi nauke polska.Profesorow bedzie tak duzo jak mrowkow,A CO DRUGI , TO LEPSZY. Odpowiedz Link Zgłoś
matt7893 Polen nicht Preußen 17.04.08, 10:13 Habilitacja (z łac. habilitas – "zdatność, zręczność") – postępowanie, którego celem jest uzyskanie przez uprawnioną osobę stopnia naukowego doktora habilitowanego. Spis treści [ukryj] * 1 Habilitacja w Polsce * 2 Habilitacja w ujęciu historycznym * 3 Habilitacja w innych krajach * 4 Kontrowersje wokół habilitacji * 5 Zobacz też Habilitacja w Polsce [edytuj] Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz.U. Nr 65, poz. 595, stopień ten jest nadawany w drodze przewodu habilitacyjnego, do którego może być dopuszczona osoba, która posiada stopień doktora i uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną. Przewód habilitacyjny składa się z: * wszczęcia przewodu habilitacyjnego, * dopuszczenia do kolokwium habilitacyjnego na podstawie opinii wyznaczonych recenzentów (którzy oceniają dotychczasowy dorobek naukowy oraz samą rozprawę habilitacyjną), * przyjęcia kolokwium habilitacyjnego (polegającego na zaliczeniu odpowiedzi na zadawane pytania z dziedziny nauki reprezentowanej przez habilitanta oraz przedstawieniu na odpowiednim poziomie wykładu habilitacyjnego – w odróżnieniu od doktoratu jest on niepubliczny), * nadania i zatwierdzenia stopnia doktora habilitowanego (w drodze tajnego głosowania i zatwierdzeniu go przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów Naukowych). Według statystyk odrzucane jest ok. 2-10% wniosków wpływających do komisji. Rozprawę habilitacyjną może stanowić powstałe po uzyskaniu stopnia doktora dzieło, opublikowane w całości lub zasadniczej części, albo jedno tematyczny cykl publikacji w uznanych periodykach naukowych i powinno być napisane lub zestawione w pełni samodzielnie (bez udziału promotora, tak jak w przypadku rozprawy doktorskiej), choć tradycyjnie habilitant często posiada opiekuna, pomagającego mu w rozwoju naukowym i promującego go w środowisku naukowym. Przed kolokwium rozprawa habilitacyjna musi być opublikowana i rozesłana do bibliotek naukowych i instytucji o zbliżonym profilu naukowym. Zgodnie z powyższymi zasadami (i praktyką) rozprawa habilitacyjna może przyjąć poniższe formy: 1. Praca monograficzna opracowana na potrzeby habilitacji i wydana w niewielkim nakładzie (około 100 egzemplarzy) przeważnie przez wydawnictwo macierzystej uczelni habilitanta — jest to forma najpopularniejsza i preferowana przez władze uczelni, Centralną Komisję etc. Zaletą tej formy jest łatwość publikacji i jej niski koszt (ponoszony przez habilitanta), ale poważną wadą jest bardzo ograniczona dostępność dla czytelników (pracę można znaleźć w nielicznych bibliotekach). 2. Praca monograficzna w formie książki (lub odrębnej części książki) wydanej jako klasyczna pozycja wydawnicza. Od pracy monograficznej opisanej powyżej ta forma różni się większym nakładem — przeważnie kilkaset i więcej egzemplarzy — oraz wynikającą z tego lepszą dostępnością dla czytelnika (możliwość nabycia pracy, dostępność w większej liczbie bibliotek). Jednakże jest ona bardzo mało dostępna dla autorów (temat i styl publikacji musi skłonić wydawcę do wydania pozycji, wydawca może woleć autora mającego już habilitację, koszty wydania są takie, że habilitant sam ich nie poniesie, a wydawca musi mieć szansę na zysk, jeśli będzie je ponosił etc.) i dlatego spotykana jest incydentalnie. 3. Zebrany cykl artykułów na określony temat zazwyczaj z dołączonym podsumowaniem ich treści napisanym przez autora. Zaletą tej formy jest szeroka dostępność dla czytelników (czasopisma są dostępne w wielu bibliotekach naukowych, powołania na artykuły mogą się ukazywać w innych publikacjach, streszczenia artykułów są dostępne w różnych bazach danych etc.). Wadą jest problem ze współautorstwem (artykuły naukowe są obecnie pisane przeważnie przez kilku i więcej autorów) — habilitant musi dołączyć pisemne oświadczenia współautorów dotyczące ich wkładu pracy. Forma ta jest jednak spotykana rzadko, ponieważ instytucje przeprowadzające przewód habilitacyjny bardzo często naciskają na habilitanta, aby ten jednak bronił się z rozprawy monograficznej, a przynajmniej napisał podsumowanie o objętości niewiele mniejszej od typowej pracy monograficznej. Uprawnienia do nadawania stopni doktora habilitowanego posiadają tylko te instytucje naukowe (zwykle wydziały uczelni akademickich i niektóre instytuty naukowe), które gwarantują odpowiednio wysoki poziom merytoryczny przeprowadzania etapów przewodu habilitacyjnego w danej dziedzinie. Uzyskanie praw do habilitowania poprzedza otrzymanie uprawnień doktoryzowania w tej dziedzinie. Od 2006 roku nadanie stopnia doktora habilitowanego zostało zmodyfikowane. Rada Wydziału jednostki przeprowadzającej przewód wyznacza 2 recenzentów, Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów również dwóch - wszyscy są powoływani jawnie, nie istnieje już instytucja superrecenzenta. Kolokwium habilitacyjne kończy się nadaniem stopnia doktora habilitowanego. Do zdobycia stopnia nie jest już wymagane zatwierdzenie przez komisję. Habilitacja w ujęciu historycznym [edytuj] Tradycja nadawania habilitacji – stopnia pośredniego pomiędzy doktorem i profesorem jako stanowiska akademickiego – powstała w uniwersytetach pruskich na przełomie XVII i XVIII w. Zasadniczo stopień ten uprawniał do samodzielnego prowadzenia wykładów, nauczania i prowadzenia badań naukowych w uczelniach akademickich (stąd używane w systemie prawnym określenie "samodzielny pracownik nauki"), ale w przeciwieństwie do profesora, docent nie miał prawa do własnej katedry. Zwyczaj nadawania uprawnień do nauczania i prowadzenia wykładów – tzw. venia legendi (w przypadku osoby) oraz facultas docendi (w odniesieniu do instytucji) – wywodzi się jeszcze z tradycji średniowiecznych instytucji kościelnych, posiadających przywilej nauczania Pisma Świętego, nazywane także missio canonica. Stąd też tytuł naukowy "docent" uzyskiwany w wyniku habilitacji. Habilitacja i związany z nią tytuł docenta, została upowszechniona w XIX wieku w Niemczech, szczególnie w medycynie, ponieważ szybki rozwój szkolnictwa wyższego spowodował, że coraz więcej osób musiało prowadzić wykłady, a nadawanie im tytułu profesora wymagało kosztownego fundowania nowych katedr. W Polsce do II wojny światowej było podobnie, czyli habilitacja pozwalała na prowadzenie wykładów bez prawa do katedry, a równocześnie nie istniał stopień naukowy doktora habilitowanego, ale istniał tytuł docenta jako rezultat habilitacji. W 1934 r. w ZSRR wprowadzono ponownie stopnie naukowe zlikwidowane w 1917 r. Początkowo planowano przywrócenie sytemu obowiązującego do 1917 r. (tytuł zawodowy magistra i stopień naukowy doktora nauk), ale okazało się, że magistrami mogli zostać zarówno absolwenci 1–2-letnich "studiów" z pierwszych lat po rewolucji, jak i absolwenci dłuższych studiów (5–6 lat) z czasów carskich i późniejszych lat po rewolucji; oznaczało to, że poziom magistrów różnił się diametralnie. Dlatego też wprowadzono prowizoryczny stopień kandydata nauk jako stopień pośredni pomiędzy tytułem zawodowym magistra a stopniem naukowym doktora nauk w celu wyrównania poziomu tych magistrów zanim zaczną się oni starać o doktorat (absolwent dłuższych studiów miał być krócej kandydatem nauk). Pierwotnie zakładano, że po jakimś czasie stopień kandydata nauk zaniknie, kiedy wyrówna się poziom magistrów zamierzających zająć się karierą naukową. Jednakże wybuch wojny pokrzyżował te plany. Równocześnie w ZSRR sformalizowano przyznawanie tytułów naukowych tworząc cztery coraz wyższe tytuły dostępne dla doktorów nauk: zastępca profesora (mogący prowadzić wykłady, ale bez katedry), profesor (wykładowca z katedrą), członek-korespondent i akademik — wynikało to z tego, że w Z Odpowiedz Link Zgłoś
matt7893 Polen nicht Preußen 17.04.08, 10:25 SRR bardzo poważnie ograniczono autonomię uczelni i akademii nauk, tak że przyznawane przez nie tytuły odtąd były przyznawane przez państwo. W 1951 r. w Polsce wprowadzono system radziecki (z nazwami stopni kandydat nauk, doktor nauk oraz tytułem zastępca profesora). W 1958 r. w ramach "odwilży" po 1956 r. wprowadzono salomonowe rozwiązanie – zachowano strukturę stopni naukowych wzorowaną na radzieckiej, ale nadano im nazwy zgodne z polską tradycją. Przywrócono również tytuł docenta w miejsce zastępcy profesora, do którego uzyskania procedura tradycyjnej habilitacji była przestrzegana. W wyniku chęci zlikwidowania wakatów po wyjeździe lub usunięciu z uczelni wielu profesorów i docentów (tytuły naukowe) po wydarzeniach marcowych 1968, jak również w celu wynagrodzenia partyjnych nauczycieli akademickich oraz zwiększenia politycznej poprawności nauczania (szczególnie na uniwersytetach i uczelniach ekonomicznych) wprowadzono nowe akademickie stanowisko docenta (nie mylić z istniejącym już tytułem naukowym docenta uzyskiwanym w wyniku habilitacji) dostępne także dla doktorów. Tak powstali tzw. marcowi docenci. Obecnie habilitacja w wielu krajach nie funkcjonuje lub ma ograniczone znaczenie dla kariery naukowej. Habilitacja w innych krajach [edytuj] Poza Polską, stopień doktora habilitowanego (lub jego funkcjonalny odpowiednik) funkcjonuje w takich krajach, jak Niemcy, Austria, Szwajcaria, Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry, Francja, Rosja, natomiast model anglosaski generalnie nie przewiduje tego stopnia między kontraktową profesurą a doktoratem. W Wielkiej Brytanii i Irlandii istnieją jednak w niektórych dziedzinach tzw. "wyższe doktoraty" (ang. higher doctorates), zbliżone charakterem do polskiego stopnia doktora habilitowanego, aczkolwiek nie są one obowiązkowym etapem kariery naukowej i przyznawane są rzadko; dotyczą one głównie doktorów, którzy nie rozpoczęli kariery akademickiej (czyli nie uzyskiwali coraz wyższych tytułów profesorskich — reader/assistant professor, lecturer/associated professor, professor), a chcieliby mieć jakieś potwierdzenie swoich osiągnięć. Na wielu uniwersytetach w Wielkiej Brytanii odpowiednik habilitacji ma znaczenie honorowe i jest nadawany każdemu doktorowi, który wpłaci odpowiednią sumę na rzecz stowarzyszenia absolwentów i wygłosi wykład na dowolny temat. W naukach przyrodniczych są dwa stopnie doktorskie: niższy – "Ph.D" (doctor of philosophy) i wyższy – "D.Sc." (Scientiæ Doctor). Inne doktoraty angielskie nadawane w różnych specjalnościach to: "D.D." (Divinitatis Doctor – doktor teologii chrześcijańskiej), "LL.D." (Legum Doctor – doktor praw) lub "D.C.L." (doktor prawa cywilnego), "D.Litt." (Literarum Doctor – doktor literatury), "D.Mus." (Musicæ Doctor – doktor muzykologii), D.Tech. (doktor technologii), "D.M." (Medicinæ Doctor – doktor medycyny). Niektóre z wyższych doktoratów brytyjskich straciły swoje znaczenie jako istotny wyznacznik kariery akademickiej, jednak w najstarszych uczelniach nadal mają znaczenie prestiżowe, m.in. podczas ceremonii uniwersyteckich. Podobne rozwiązania funkcjonują w Danii. W Bułgarii, Rosji, na Ukrainie, Białorusi oraz w innych krajach WNP odpowiednikiem habilitacji jest uzyskanie stopnia naukowego doktora nauk (ros. дoктop наук). Warunkiem jest uzyskanie wcześniej stopnia naukowego kandydata nauk, odpowiedni dorobek naukowy, ukończenie specjalnych studiów zwanych doktoranturą i obrona pracy habilitacyjnej. Kolejnymi etapami kariery naukowej w Rosji jest otrzymanie nominacji na kolejne tytuły naukowe: docenta (starszego pracownika naukowego), profesora, członka-korespondenta, akademika. W USA nie ma habilitacji, ale żeby otrzymać stanowisko pracy na wyższej uczelni zazwyczaj należy wykazać się przynajmniej dwuletnią praktyką naukową po doktoracie (postdoctoral fellowship) i dorobkiem naukowym w postaci od kilku do kilkudziesięciu publikacji naukowych w zależności od prestiżu uczelni, uprawianej dyscypliny naukowej oraz prestiżu czasopism, w których ukazują się publikacje. Mile widziane u kandydata na stanowisko profesora uczelni jest w USA doświadczenie w nauczaniu na poziomie akademickim. Powszechną praktyką jest zatrudnianie na stanowisko assistant professor, które nie daje gwarancji pracy i jest odpowiednikiem polskiego adiunkta, a po 6-7 latach przeprowadzenie formalnej i ostrej weryfikacji, w wyniku której uzyskać można pełne stanowisko profesorskie (professor). Czasami pośrednim stanowiskiem między assistant professor a professor jest associate professor, który jednak nie jest traktowany jak pełnoprawny profesor, oraz zazwyczaj nie ma tzw. tenure, czyli gwarancji zatrudnienia. W USA oficjalne stanowisko władz zajmujących sie ekwiwalencją tytułów i stopni naukowych porównuje polski stopień doktora nauk do amerykańskiego master of science, a polski stopień doktora habilitowanego do amerykańskiego doctor of science (D.Sc.) lub doctor of philosophy (Ph.D.). Podawane jest wytłumaczenie, że w USA D.Sc./Ph.D. jest najwyższym stopniem naukowym i jest to samodzielny pracownik nauki mający prawo samodzielnego prowadzenia prac doktorskich, a w Polsce uprawnienia do samodzielnej pracy naukowej, aczkolwiek nie do prowadzenia prac doktorskich, maja dopiero doktorzy habilitowani. Niektóre uniwersytety amerykańskie uważają, kontynuując to rozumowanie, że polski magister musi więc odpowiadać amerykańskiemu bachelor. Kontrowersje wokół habilitacji [edytuj] Utrzymanie lub zniesienie habilitacji w systemie stopni naukowych co pewien czas staje się przedmiotem gorących dyskusji w środowisku naukowym w Polsce i w krajach, które utrzymują zasadę habilitacji w tym systemie. Argumentami przeciwników habilitacji jest przede wszystkim niespójność systemów stopni i tytułów naukowych w krajach anglosaskich i Europy kontynentalnej oraz mnożenie utrudnień w rozwoju kariery naukowej. Argumentem zwolenników habilitacji jest utrzymanie systemu czuwającego nad wysokim standardem kształcenia akademickiego, zmuszającego nauczycieli akademickich do łączenia działalności naukowej z obowiązkami dydaktycznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
xabc123 Rektorzy boją się większych wymagań, nie braku hab 17.04.08, 10:16 Kto przeczyta projekt reformy zamieszczony na stronach ministerstwa, musi przyznać, że idzie ona w kierunku zwiększenia wymagań. Ma być kadencyjność i certyfikacja pojedynczych ludzi i jednostek. Aktywiści starej gwardii (i jej młodego narybku) gadają w kółko o habilitacji, ale tak naprawdę boją się o własne tyłki. Wszystkie ich zarzuty są bezpodstawne. Jestem przekonany, że senaty poszczególnych uczelni zdecydowanie wystąpią w obronie przywilejów. Będą działać jak szlachta w dawnej Polsce i prędzej zgodzą się doprowadzić do upadku obecnego systemu, niż zrezygnować ze swoich synekurek. Odpowiedz Link Zgłoś
wari Re: Rektorzy boją się większych wymagań, nie brak 17.04.08, 10:30 Kij jest, a marchewka bardzo iluzoryczna to 2013 roku czyli wtedy, gdy o Kudryckiej nikt już nie będzie pamiętał. Wymagania jak na Zachodzie, a pensje jak na Wschodzie. Jestem za reformą, pod warunkiem że poczatkujący adiunkt będzie brał co najmniej 4 000 zł na rękę (czyli jak kelner w dobrej knajpie) , a 10- letni 8 000 zł. Wtedy zacznijmy gadac o wymaganiach. A reformatorzy...szkoda gadać. Kudryckiej nie spotkałem na liście filadelfijskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
szydlo4 Policzyłem, średnio 15 tysięcy dla naukowca 17.04.08, 12:07 uczelni wyższej. Zobaczcie: 1. Z ministerstwa Szkolnictwa, ok 6 mld 2. Na badania naukowe (KBN), ok 3 mld 3. Opłaty studentów, ok 7 mld 4. Praca na szaro i czarno (zamiast dla uczelni - do kiejdy profesorów), ok. 4 mld (trudne do oceny) 5. Z przedsiębiorstw i instytucji zlecenia dla uczelni, ok. 1 mld. Przeliczcie to na ok 70 tysięcy naukowców, odejmicie podatki, Zusy, inwestycje to wychodzi na czysto do kieszeni jak wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Re: Policzyłem, średnio 15 tysięcy dla naukowca 17.04.08, 12:41 demagogia a wiesz ile z funduszy na badania naukowcy mogą wziąć do swojej kieszeni? jak policzyłeś inwestycje? koszty dydaktyki na uczelniach? koszty utrzymania budynków - prąd, itd. a koszty zatrudnienia na uczelniach osób nie będących nauczycielami akademickimi? bzdury jedne wielkie jednym słowem Odpowiedz Link Zgłoś
nfao5 O 15 tysięcy za duzo! 17.04.08, 20:43 Efekty są zerowe, wiec kazdy nakład > 1 grosz to za dużo! Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Re: O 15 tysięcy za duzo! 18.04.08, 11:31 ciekawe - rozumiem, że tylko wtedy kiedy Pan pracował na UJ i w PAN-ie to nakłady na naukę były sensowne? w swojej frustracji i nienawiści do PAN, Uniwersytetów przekracza wszelkie granice Odpowiedz Link Zgłoś
jakub11a Re: Rektorzy boją się większych wymagań, nie brak 17.04.08, 10:35 zwiększyć wymagania i nie zwiększać wynagrodzeń i środków na badania. to na pewno zaowocuje wzrostem poziomu polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. strategia bolońska zakłada nakłady na szkolnictwo wyższe rzędu 2% a na badania naukowe 3% (PKB). za 5 lat MOZE osiągniemy łączny poziom finansowania nauki i szkolnictwa wyższego na poziomie 2%. w ten sposób mamy gonić światowa naukę? Odpowiedz Link Zgłoś
edek47 Ty bys nadawal tytul doktora maturzystom. 17.04.08, 11:56 Propnuje dzidzczny tytul DOKTORA NAUK WSZELKICH. Odpowiedz Link Zgłoś
1maud Tusk chce spisku 17.04.08, 10:21 Większosc z tej sali głosowała na PO....z nadzieją,ze głosują za tzw inteleigencją.Czyżby sie teraz przyznawali się, pomylili..razem z młodzieżą , która głosowała sterowana mediami? Odpowiedz Link Zgłoś
rilwen1 i bardzo dobrze 17.04.08, 10:27 wlasnie w tak zreformowanej polskiej nauce chcialabym pracowac :-) Odpowiedz Link Zgłoś
edek47 A co bys tam robil ?... 17.04.08, 13:41 Jezeli jestes tak zwanym humanista,to nie musisz odpowiadac. Odpowiedz Link Zgłoś
edek47 A co bys tam robil ?... 17.04.08, 13:41 Jezeli jestes tak zwanym humanista,to nie musisz odpowiadac. Odpowiedz Link Zgłoś
lew.org.pl Jeszcze proponuję znieść prof. "belwederskiego" 17.04.08, 10:32 Wiązanie nauki z polityką jest dla tej pierwszej zgubne. Odpowiedz Link Zgłoś
polsz układy i układziki 17.04.08, 10:39 z likwidacją habilitacji podobno chodzi o rozbicie układów, bo samo jej nadawanie jest "mętne". Wobec tego zastąpimy uznaniową habilitacje uznaniowym certyfikatem. Ale ten certyfikat będą już wydawali "swoi". A pomysł, by po licencjacie z niektórych uczelni można było robić doktorat a po licencjacie z innych nie jest bezprawny ik niezgodny z konstytucją. W myśl prawa licencjat z Koziej Wólki jest równie dobry jak ten z UJ Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087 Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator www.cwiczzmaluszkiem.pl/gallery_view.php?type=photo&page=234&id=2867&from=gallery Odpowiedz Link Zgłoś
zyrix Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 10:45 Mnie się te pomysły również nie podobają mimo, że jestem dopiero magistrem. W innych krajach nie ma habilitacji, ale: - studia doktoranckie trwają długo i są trudne. Ponieważ wymagają dużego wysiłku, są dofinansowywane tak, że doktorant ma również na życie - po doktoracie trzeba robić postdoca, to też wymaga dużego wysiłku - profesorowie mają tenure, czyli również trudno ich usunąć z uczelni. U nas jak zwykle chce się naukę postawić na nogi na skróty. Dofinansowanie za 5 lat i to i tak mniejsze, niż jest normą w krajach uprzemysłowionych (tam jest 3%). Chce się naprodukować doktorów przez pączkowanie. To nie podniesie poziomu polskiej nauki tylko zwiększy liczbę doktorów i profesorów (każdy Czesio z prywatnej szkoły czegośtam będzie profesorem dobrym, jak każdy inny). Poza tym system będzie narażony na różne wpływy polityczne. Trudniej znaleźć uległego dr. hab. niż doktora, bo tych drugich jest po prostu mniej (vide przykład PiSu i ich zaplecza intelektualnego). Wiem, że polska nauka wymaga reform. Nikt jeszcze mi jednak nie udowodnił, że te proponowane przez rząd dadzą dobry efekt. Mówi się tylko, że dadzą. Ja chciałbym wiedzieć w jaki sposób dadzą. Na pewno nie dadzą bez pieniędzy, albo z takimi, jakie się proponuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ubik_2008 Rząd nieudaczników 17.04.08, 11:09 produkuje koślawe projekty. Wcześniej na śmietnik poszedł projekt zmian w kodeksie pracy, 1% z podatku na partie polityczne, bon edukacyjny, który już de facto funkcjonuje od dawna, etc. Panie Boże, dzięki Ci, że mnie natchnęłeś do głosowania na Lecha Kaczyńskiego, choć on ma zdrowo za uszami i katolickiego fjoła, ale nie przepuści ustaw tych neoliberalnych pajaców. Odpowiedz Link Zgłoś
edek47 Tusk ma polska nauke gleboko gdzies... 17.04.08, 12:02 on chce byc tylko PREZYDENTEM ...i liczy na to , ze srodowisko mlodych 'profesorow' odda na niego glos. Odpowiedz Link Zgłoś
tersta O jaka naukę chodzi? NIe wszyscy muszą i mogą... 17.04.08, 11:09 mieć wyższe wykształcenie. Jakie wyrównywanie szans??? Jeztresc aneksuli ktoś jest zdolny i pracuje, to - ze wsi czy z małego miasteczka - osiągnie sukces. Bez przesady, ze wszyscy muszą "studiować". Przecież 80% "studentów" to bywalcy jakichś szkółek sobotnio -niedzielnych. To mają być studia??? A Tusk chyba oszlał, skoro nadal chce schlebiac gminnym gustom i potrzebom. Odpowiedz Link Zgłoś