• dolenicz Adaśku tyś trup 14.06.08, 16:31
      o czym świadczy choćby liczba 34 wypowiedzi
      na tym tu forum.
      "Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy..."
      Czego Ci mimo wszystko nie życzę.
      Amen.
    • jkt2 Kryzys 14.06.08, 17:35
      "Pożyteczni idioci"-tak nazywali Rosjanie uczestników marszy antywwojennych na zachodzie ,"rychtując" jednoczesnie rakiety SS 20.
      Sytuacja jest analogiczna / z zachowniem proporcji/słaba, luźno połączona Europa i imperialna Rosja.Dyplomacja Rosyjska, obok Angielskiej są najlepsze od wieków,a KGB i MI to absolutna cholerna elita.Pytanie. Na ile piszą tu naiwniacy,a na ile rosyjskie pieniadze?
      Do cholery! Popatrzcie na mapę Europy. Polityka rosyjska myśli w kategoriach pokoleń.Rosja jak kiedyś Anglia, nie ma wiecznych sojuszy ma wieczne interesy!!
      Co do gnojków lżących Adama Michnika.
      Gdyby nie On, Kuroń,Frasyniuk inni z wieloletnimi wyrokami ,pisali byście napewno donosy do SB-podłość jest ponad pokoleniowa.
      • mokradlo5 Re: Kryzys 14.06.08, 17:49
        bredzisz, to cala Polska doprowadzila do zmian, a nie kilku Zydow
        jak Walesa,czy Michnik,ktorzy sa tylko uzurpatorami
      • janek-007 I wtedy byś pisał ze archiwa SB mówią prawdę... 14.06.08, 19:04
        Nie to co teraz.
    • leda7 Demokracja według red Michnika to jednomyslnośc 14.06.08, 17:52
      i to jednomyslnośc pod dyktando wyobcowanych ze spoleczeństw elit ,za chwilę
      demokracja będzie znaczyc posluszenstwo słabszych narodów wobec silniejszych
      co juz często widac -
    • frah Sami jestesmy winni. 14.06.08, 17:55
      Glownym powodem irlandzkiego weta, jak i ogolnej niecheci Irlandczykow do
      rozszerzonej Uni jest najazd naszej rodzimej szaranczy gastarbeiterow na te mala
      wyspe. Mozna sie bylo tego spodziewac. Gdyby zrobic referendum w Wielkiej
      Brytanii, wynikbylby ten sam. Z tej samej przyczyny, niestety.
    • timoszyk Re: Kryzys 14.06.08, 18:33
      Trudno mi tak do konca zrozumiec o co panu Michnikowi chodzi. Z jednej
      przedstawia sie nam jako demokrata, z drugiej boleje nad tym, ze wyborcy
      niewiele rozumieja z tego co sie dzieje, a juz szczegolnie nie lezy mu
      "demokracja plebiscytowa".
      I ma racje, bo demokracja "nieplebiscytowa" daje takie mozliwosci manipulowania
      wybranymi przez raz na cztery lata politykami, ze wlasciwie demokracja przestaje
      byc. A wtedy przechodza bez trudu rozwiazania tak wygodne dla "moralnych
      autorytetow", a w gruncie rzeczy dla tych, ktorzy za nimi stoja, czyli "wielkich
      platnikow".
      Pan Michnik jest do tego w tej komfortowej sytuacji, ze bedac "moralnym
      autorytetem" stac go jednoczesnie na to, byc byc "wielkim platnikiem".
      Demokracja "nieplebiscytowa", jako system polityczny, jest juz tylko malym
      ulamkiem demokracji na szczeblu UE. to nie jest juz nawet cwiercdemokracja.
      Agendy tej instytucji dzialaja w duzym stopniu w zupelnym oderwaniu od
      jakichkolwiek procedur demokratycznych i staly sie miejscem doskonalych
      synekurek dla swych funcjonariuszy. Tak juz jest, ze kazda klasa spoleczna, czy
      tez grupa zawodowa, martwi sie glownie o swoj interes. W zjawisku tym nie ma
      wiec nic dziwnego.
      Europa zapewne potrzebuje jakiejs formy zjednoczenia, ale o tym jaka forme to
      zjednoczenie ma przybrac decydowac powinni tylko jej mieszkancy i to w
      referendach wlasnie. Bowiem w przeszlosci tworzono juz wiele instytucji
      ponadnarodowych i wszystkie sie rozpadly z hukiem wielkim, z jednym bardzo
      istotnym wyjatkiem - Szwajcaria, ktora trwa od ponad 700 lat. A jako zlepek
      trzech, czy nawet czterech grup etnicznych nie jest to wcale kraj latwy do
      rzadzenia. Jesli przetrwal, a nie zawsze bylo latwo, to dlatego wlasnie, ze
      praktykuje "demokracje plebiscytowa". Co wiecej, kraj ten przoduje w bardzo
      wielu dziedzinach, w gospodarce, nauce, sztuce... Nawet Einstein tam wlasnie
      dokonal wiekszosci swoich odkryc. A przeciez zgodnie z przeciwnikami "demokracji
      plebiscytowej" tak nie powinno byc, bo lud w samej swej istocie glupim jest i
      bez swiatlego przywodztwa "elit" sam sobie nie poradzi.
      Otoz elity sa potrzebne, ale jako doradcy. Zakladajac firme pytamy o zdanie
      specjalistow w danej dziedzinie, nie politykow. Tym ostatnim co najwyzej
      jestesmy czasami zmuszeni dawac lapowki. Podobnie wiec powinno byc i przy
      podejmowaniu decyzji dotyczacych zatwierdzania, czy tez odrzucania nowych ustaw.
      Pytajmy specjalistow o to, jaki te ustawy beda mialy wplyw na nasze zycie, ale
      zachowajmy dla siebie prawo do ostatecznych decyzji. Politycy powinni byc
      jedynie wykonawcami naszych zyczen. Wiec w praktyce, pytajac nas o zdanie,
      powinni uchwalac w parlamencie takie ustawy, ktore nie beda przez nas odrzucane,
      ktore beda nam sluzyc, a nie ulepce w rodzaju Traktatu Lizbonskiego. Prawo do
      referendum jest bowiem najlepsza obrona przed samowola politykow. Gdyby Tworcy
      tego Traktatu wiedzieli, ze bedzie on musial obronic sie w referendach, inny
      bylby jego ksztalt, a byc moze nie byloby go w ogole. Niestety, liczyli oni na
      to, ze zadne referendum sie nie odbedzie, a pozniej mieli nadzieje, ze malenka
      Irlandia jednak sie ugnie. Sadzac po pierwszych rekacja politykow widac, ze beda
      oni do ostaniej kropli krwi bronili swych przywilejow i usilowali przepchac TL
      omijajac referenda za wszelka cene. To jest grozne, bo nasze wnuki beda musialy
      wtedy uporac sie z rozpadajacym sie antydemokratycznym molochem, tak jak to sie
      stalo z Jugoslawia, ktora wcale nie byla tworem komunistycznym, a powstala po I
      WS. Pierwotnym zrodlem jej klesk byla dominacja Serbii, co ujawnilo sie juz
      podczas wojny. Referenda tam oczywiscie nie odbywaly sie.
      Politycy UE maja tuz za oknem przyklad tego, co sie dzieje, gdy polityke oddaje
      sie politykom, a zabiera zwyklym ludziom. Jesli tak wiele wiedza o jednoczeniu
      ludow, to niechaj jak najszybciej udziela porad swym belgijskim braciom i
      poradza im jak zachowac jednosc Belgii. Jak na razie politycy doprowadzili ten
      kraj na skraj byc moze wojny domowej, a w kazdym razie do finansowego
      bankructwa, bo dlug tego kraju dawno juz przekroczyl 100% dochodu narodowego.
      Czy ktos potrafi sobie przypomnie nazwisko jakiego szwajcarskiego polityka, czy
      Szwajcaria "odgrywa" jakas role "na arenie miedzynarodowej", czy wikla sie w
      jakies miedzynarodowe zbrojne awantury? Pytania sa retoryczne. Dobro kraju wcale
      nie wymaga istnienia mezow opatrznosciowych, tego "zaistnienia" i podobnych
      atrybutow potegi jakimi karmi nas codzienna prasa. Te zachowania sluza klasie
      politycznej, a nie zwyklym ludziom.
      Jedyna wiec metoda kontroli zachowan politykow i zmuszania ich do dzialan dla
      dobra kraju, a nie swojego, jestem system referendalny.

      Waclaw Timoszyk
      • lubat Re: Kryzys 14.06.08, 19:56
        Drogi Timoszyku, nie mam aż tyle czasu, by polemizować z wszystkimi Twoimi
        tezami, więc tylko krótko. Lud, to takie zbiorowisko, które najpoważniej w
        świecie zagłosuje w referendum, by tydzień pracy wynosił maksimum 36 godzin,
        pensje wystarczały na dostatnie życie, a emeryturę dostawać już od 55. roku
        życia. Taką wartość ma demokracja plebiscytowa.

        A rzeczywista demokracja wymaga zaangażowania, wysiłku i poświęceń. Także
        prawdziwych przywódców, którzy nie patrzą z przejęciem w słupki poparcia, tylko
        oferują swoje wizje narodowi, a ten je przyjmuje, lub odrzuca. To był by ideał.
        Ale on ma szansę tylko przy mądrym elektoracie, a takie zjawisko nie istnieje.
        Elektorat lubi być oszukiwany i zawsze wybierze tego, kto mu obieca nawet
        gruszki na wierzbie. Polityk poważnie traktujący wyborców nie ma szans.
        • janek-007 Przepraszam ze się wtrącam, ale co w tym złego... 14.06.08, 20:31
          Przepraszam ze się wtrącam, ale co w tym złego ze tydzień pracy miałby być 36
          godzin a emerytury o 55 lat. Przecież mamy postęp technologiczny który z samej
          definicji powinien zastępować i ułatwiać prace temu jak to ty nazywasz
          'zbiorowisku'. Nie tak znowu dawno trąbiono w rożnych mediach i prognozach na
          przyszłość ze tak właśnie będzie, chodniki miały byc ruchome, samochody miały
          fruwać, opieka zdrowotna miała być na 100% i dla wszystkich. Co ciekawe wcale
          takie tezy nie były głoszone w komunizmie ale w tzw. kapitalizmie także. Co się
          tak właściwie stało ze piewcy postępu i świetlanej przyszłości tak totalnie
          doznali amnezji w ostatnich czasach i dzisiaj 36 godzinny dzień pracy to
          największa zbrodnia jaka można sobie wyobrazić a emerytura od 55 roku życia to
          juz lżenie i dewiacja umysłowa kwalifikująca się na co najmniej na szpital
          psychiatryczny. Moim skromnym zdaniem elity pierniczyły brednie i głodne kawały:
          20, 30, 40 lat temu tak samo jak pierniczą brednie i głodne kawały dzisiaj a
          'ciemny lud to kupi'. Tak będzie dalej w nieskończoność jeżeli 'ciemny lud' sam
          się nie weźmie za swoja edukacje, swoje media i za swój los. Najwyższy czas
          pozbyć się lżących i lżących elit i wziasc sprawy w swoje ręce a tak można
          będzie zrobić tylko wtedy kiedy 'ciemny lud' ma możliwość wypowiadanie się np. w
          referendach jak to zrobiła ostatnio Irlandia. Precz ze zgniłymi i śmierdzącymi
          elitami.
        • timoszyk Re: Kryzys 15.06.08, 18:23
          lubat napisał:

          > Drogi Timoszyku, nie mam aż tyle czasu, by polemizować z wszystkimi Twoimi
          > tezami, więc tylko krótko. Lud, to takie zbiorowisko, które najpoważniej w
          > świecie zagłosuje w referendum, by tydzień pracy wynosił maksimum 36 godzin,
          > pensje wystarczały na dostatnie życie, a emeryturę dostawać już od 55. roku
          > życia. Taką wartość ma demokracja plebiscytowa.

          Jak na razie, to wlasnie demokracja posrednia dala Francuzom 35 godzinny tydzien
          pracy, a w Polsce na emeryture przechodzi sie wlasnie w okolicy 55 lat.




          > Elektorat lubi być oszukiwany i zawsze wybierze tego, kto mu obieca nawet
          > gruszki na wierzbie. Polityk poważnie traktujący wyborców nie ma szans.

          Wlasnie chodzi o to, by elektorat nie wybieral ludzi, ktorzy obiecuja mu
          swietlana przyszlosc, jak to sie wlasnie odbywa w obowiazujacym w wiekszosci
          krajow modelu demokracji, ale by mial prawo decydowania o konkretnych sprawach.
          Jesli wiec elektorat zaglosuje za przechodzeniem na emryture w wieku 55 lat i
          bedzie mu z tym dobrze, to co w tym zlego? A jesli bedzie mu z tym zle, to w
          najblizszym referendum zmieni wlasna decyzje.
          W demokracji posredniej, gdzie decydujaca role odgrywaja "autorytety moralne" i
          "wielcy platnicy" zmiana obowiazujacej ustawy jest prawie niemozliwa, gdy sluzy
          dobrze dominujacym grupom interesu. I na tym polega tragedia tego systemu. Od
          lat na przyklad wiadomo, ze wymog niezliczonych koncesji gospodarczych,
          przepisow utrudniajacych otworzenie firmy i w ogole spora czesc ustawodawstwa
          gospodarczego sluzy krajowi fatalnie, ale zmienic tego nie mozna, bo
          ustawodawstwo to jest wygodne dla politykow, biurokratow i juz osadzonym na
          rynku firmom. Od lat wiec nic sie nie zmienia i boje sie, ze nawet Palikot
          tutaj nie pomoze. Wydaje sie zreszta byc zajetym zupelnie innymi sprawami.
          Przecietny wyborca rzeczywiscie nie jest specjalista od wiekszosci spraw, ale
          tak samo nie jest nim polityk. Roznica tylko taka, ze polityk martwi sie glownie
          o wlasna skore i jest czesto skorumpowany. Narodu, czyli elektoratu skorumpowac
          sie nie da, bo chyba celem jest wlasnie czynienie tego, co dobre dla narodu.
          Eksperymenty z demoracja bezposrednia wychodza bardzo dobrze. Na szczeblu calego
          kraju Szwajcaria jest zupelnym unikatem i to w sensie pozytywnym. W skali stanu
          w USA takim unikatem jest Kalifirnia. Przed wprowadzeniem prawa do referendum w
          roku 1911 byl to stan skorumpowany przez baronow kolejow, dzisiaj przoduje w
          swiecie w wielu dziedzinach. Na szczeblu lokalnym demokracje bezposrednia ma
          Nowa Anglia. W czestych lokalnych wyborach w referendach decyduje sie nawet,
          czy jakas szkola ma kupic komputer za 500 dolarow. W efekcie administracja
          lokalne jest zminimalizowana i przyjazna ludziom.
          Jesli juz wyborcy sa takimi idiotami, to moze w ogole zniesc demokracje?
          Dlaczego niby wyborca jest na tyle oswiecony, by wybrac madrego posla, a jest
          durniem podejmujac decyzje w jakim momencie powinno przechodzic sie na emeryture?

          PS Prosze o dokladne czytanie sygnaturki. Wyborca ma glosowac na CALA ustawe
          SPRAWDZONA przez biuro legislacyjne na zgodnosc z innymi ustawami. Niemozliwym
          wiec jest np uchwalenie, by kazdemu wyplacic po milionie bez zmiany innych ustaw
          podatkowych, czyli bez decyzji o odebraniu komus pieniedzy, czy tez zaciagnieciu
          wielkiego dlugu i zwiekszeniu podatkow za rok o wiele procent.

          Waclaw Timoszyk

          Waclaw Timoszyk
    • mokradlo5 Kryzys 15.06.08, 02:13
      Dodam jeszcze kilka zdan ,zeby lepiej zrozumiec cala idee
      tzw."Zjednoczenia Europy" Pomysl ten wyszedl z zydowskich glow,
      goraco popierajacych wczesniejsze rewolucje i bolszewizacje swiata.
      Ma sie rozumiec,ze czasy sie zmienily i najlepsza z metod wydaje sie
      idea pokojowego obezwlasnowolnienia dowolnego kraju, bez potrzeby
      prowadzenia kosztownych i wzajemnie wyniszczajacych wojen itd.W
      sprytny sposob, wmawiajac miejscowym,ze o niczym innym w zyciu
      wiecej nie marzyli niz zycie bez granic, z jednym centralnym rzadem,
      odrzucajac powoli wlasna kulture i historie, Zydzi stworzyli Unie
      Euro-pejska.Miano wolnosci zadac wlasnie ostatni cios, kiedy stala
      sie rzecz straszliwa, znalazl sie mamy kraj, ktory ma juz dosyc
      wedrowek ludow i zamachu na wlasna kulture.To upadek jednego domina,
      ale efekt sie juz zaczal i nie pomoga juz zydowscy propagandzisci z
      GW, oraz tzw.polskiego rzadu. Pora na rozliczenie calej polskiej
      zydokracji.


      Leslaw Dobrzanski
    • vt1100 Kryzys 15.06.08, 04:54
      wedlug gw jerozolima jest nasza, a czyja to sie dowiesz ogladajac
      to youtube ,SWIETNE POLECAM:
      linka pewnie wywala
      pl.youtube.com/watch?v=gszApXQswRE
      ale wpisz w youtube to:
      18.04.2008 LUDZIE MEDIÓW-Stanisław Michalkiewicz w Łodzi 1/

    • eva15 Szczucie na Rosję ma definiować polskie interesy? 15.06.08, 14:37
      "Rezultat referendum irlandzkiego to prawdziwy prezent dla polskich
      wrogów Unii Europejskiej. To także przestroga dla tych z nas, którzy
      dzisiaj -gdy jednemu z mocarstw tak bardzo przeszkadza silna Unia
      Europejska i suwerenna, demokratyczna Polska -widzą w silnej UE
      podstawową gwarancję dla bezpieczeństwa Polski(...)".
      _________

      Polska w Unii na złość Rosji - to ma być poważny poważny powód tego
      członkowstwa? Czy straszenie Rosją i szczucie na nią naprawdę leży w
      polskim interesie? Szkoda, że autor nie podał, jakie korzyści Polska
      miałaby z tego wynieść....
      • mokradlo5 Re: Szczucie na Rosję ma definiować polskie inter 15.06.08, 15:40
        eva15 napisała:

        > "Rezultat referendum irlandzkiego to prawdziwy prezent dla
        polskich
        > wrogów Unii Europejskiej. To także przestroga dla tych z nas,
        którzy
        > dzisiaj -gdy jednemu z mocarstw tak bardzo przeszkadza silna Unia
        > Europejska i suwerenna, demokratyczna Polska -widzą w silnej UE
        > podstawową gwarancję dla bezpieczeństwa Polski(...)".
        > _________
        >
        > Polska w Unii na złość Rosji - to ma być poważny poważny powód
        tego
        > członkowstwa? Czy straszenie Rosją i szczucie na nią naprawdę leży
        w
        > polskim interesie? Szkoda, że autor nie podał, jakie korzyści
        Polska
        > miałaby z tego wynieść....


        prosze nie byc naiwnym, chodzi wylacznie o zydowskie korzysci, kto
        by sie tam w GW Polakami przejmowal? Przeciez to antypolskie i
        antykatolickie pismo.


        Leslaw Dobrzanski
      • lubat Re: Szczucie na Rosję ma definiować polskie inter 15.06.08, 16:46
        eva15 napisała:

        > Polska w Unii na złość Rosji - to ma być poważny poważny powód tego
        > członkowstwa? Czy straszenie Rosją i szczucie na nią naprawdę leży w
        > polskim interesie? Szkoda, że autor nie podał, jakie korzyści Polska
        > miałaby z tego wynieść....


        Czy tu na pewno chodzi o Rosję? Ja znam inne mocarstwo, któremu bardziej zależy
        na niedopuszczeniu do integracji UE. I nie są to Chiny.
        • eva15 Re: Szczucie na Rosję ma definiować polskie inter 15.06.08, 23:57

          Owszem, ale nie to mocarstwo latarnik Polaków miał na myśli.
          • eva15 Re: Szczucie na Rosję ma definiować polskie inter 16.06.08, 00:04

            korekta:

            członkostwa
    • abyss Bzdura Michnika 15.06.08, 15:53
      Panie Michnik,
      Żałosny tekst pan napisał.
      Pańskie rozumienie demokracji jest znacząco różne od standardowego.
      Może juz czas na emeryturę. Po co się dalej kompromitować?
    • timoszyk Re: Kryzys 15.06.08, 19:00
      Powinno byc: Jestem, wiec mysle. Niestety "elity" wcale nie chca bysmy mysleli,
      a jedynie przyjmowali ich pomysly. W ZSRR popularne bylo kiedys powiedzenie: Nam
      dumat' nie nado, za nas podumajut. Jakos mi to pachnie taka postawa.
      Zastanowmy sie wiec nad tym, co nam daly niektore ostatnie polityczne ruchy
      zjednoczeniowe.

      NIEMCY

      Panstewek niemieckich bylo ponad 300. I byc moze dalej by sobie zyly, gdyby nie
      dwa czynniki: jednoczace wszystko wokol Prusy i inwazja napoleonska, ktora
      ulatwila przekonanie malych panstewek do laczenia sie w wieksze. Pozniej sprawy
      potyczyly sie szybko. Wojna francusko-pruska zwycieska byla, przyspieszyla
      zjednoczenie, a zjednoczone Niemcy postanowily "zaistniec" na arenie swiatowej.
      Kongres w Berlinie dal im kolonie, ktore sporo kosztowaly zwyklych ludzi, ale i
      to bylo malo. W efekcie przezylismy wojny swiatowe.

      WLOCHY.

      Na polnocy tez bylo duzo panstewek i niektore odnosily wielkie sukcesy na wielu
      polach. Napoleon i tutaj zaklocil naturalny bieg rzeczy, karmiac ruch
      zjednoczeniowy dodatkowymi argumentami. Po licznych wojnach Wlochy sie
      zjednoczyly, chcialy zaistneic na arenie, zdobyly jakies tam kolonie,
      przystapily do I WS, zyskaly nowe kolonie i terytoria, ale i to bylo malo, bo
      jednoczacy sie kraj jest niezwykle niebezpieczny dla otoczenia. Byla wiec
      wyprawa abisynska, albanska, grecka..., a dalszy ciag znamy.

      Ludzie lubia sie ze soba bic i zawsze beda. Jesli jednak bija sie ze soba male
      kraje, to jest nieszczescie, ale nie kataklizm, jak wtedy gdy bija sie wielkie.
      Z tego chocby tylko powodu jednoczenie sie w wielkie mocarstwa jest tak
      niebezpieczne. Jesli kiedys zginie nasza cywilizacja, to nie dlatego, ze
      zuzywamy zbyt wiele toreb foliowych, ale dlatego, ze wezma sie za lby wielkie
      mocarstwa. Marze wiec, by obecnie istniejace mocarstwa raczej sie podzielily,
      niz by powstaly nowe.

      Ludzkosc potrzebuje eksperymentowania, takze i spolecznego. Jaki jest dobry
      system oswiaty, jak budowac system ochrony zdrowia, jak walczyc z
      przestepczoscia, jak rozwijac sprawny system komunikacji, itd, itd? Na te
      pytania trudno znalezc odpowiedz. A powstaja nowe, zwiazane z rewolucja
      biotechnologiczna. Im wiec wiecej panstw, tym wiecej eksperymentow, tym wieksza
      szansa, ze ktores z tych panstw znajdzie wlasciwe rozwiazanie. A w malym kraju
      moze dziac sie wiele ciekawych rzeczy. Przykladem moze byc mikroskopijny
      Singapur (700 km2!, 4 miliony ludzi). Kraik ten przoduje w wielu dziedzinach,
      chociaz powinien dawno zginac z glodu, lub pograzyc sie w oceanie. Nie wiemy
      jaka bedzie jego przyszlosc, ale niewatpliwie jest to ciekawy spoleczny
      eksperyment. Tego wlasnie potrzebujemy, a nie nowych mocarstw atomowych.
      Mam nadzieje na przyklad, ze Chiny jednak rozpadna sie na swoje lingwistyczne
      regiony. Tak by bylo lepiej dla swiata.

      A co z nasza Europa? Trzeba ja tak jednoczyc, by bylo nam lepiej i latwiej zyc,
      ale by nie zabijac ducha eksperymentowania. Trudno to wywazyc i nie ma na to
      prostych rozwiazan. W kazdym razie ekstremalne rozwiazanie polegajace na
      stworzeniu eurokolchozu wydaje mi sie byc na dluzsza mete szkodliwym. Moze
      wystarczy istniejaca przeciez Europejska Przestrzen Gospodarcza, obejmujaca
      obecnie takze Szwajcarie? Przeciez obrone zapewnia NATO, a i tak w blizszym
      czasie nie widze dla Europy realnego zagrozenia. Moze wziac przyklad ze
      Szwajcarii i stworzyc mocne, ale czysto obronne wielojezyczne sily zbrojne?
      Jakos nie widze, by gonitwy po Afganistanach zwiekszaly nasze bezpieczesnstwo.
      Jak sie od nich odczepimy, to zajma sie soba. Na Szwajcarie i na Szwecje jakos
      terrorysci nie maja chrapki.
      W sumie najwazniejszy jest brak cenzury, czyli dominacji jakichs samozwanczych
      elit, ktore nam zamykaja usta. Takze waznym jest, by te elity nie dominowaly pod
      wzgledem politycznym.
      A wiec "prawo do referendum", ulomne, ale nic lepszego chyba nie wymyslimy.
      Jesli ktos ma inne pomysly, bardzo chetnie poslucham. Nazywanie mnie idiota
      jednak nie jest zadnym nowym pomyslem, nawet jesli nim rzeczywiscie jestem.

      Waclaw Timoszyk
      • timoszyk Re: Kryzys 15.06.08, 19:21
        Musze byc sprawiedliwy i nie moge pominac innego procesu zjednoczeniowego, nieco
        bardziej rozciagnietego w czasie, a zwanego kiedys "zbieraniem ziem ruskich".
        Gdy ziemie ruskie zostaly juz "zebrane", zrodzil sie panslawizm, czyli zbieranie
        ziem slowianskich, w czym czynnie uczestniczylismy jako narod bez watpienia
        slowianski, a nastepnie nastapilo przepoczwarzenie sie tego zboznego ruchu w swa
        najbardziej rozwinieta faze, ktorej cele najlepiej ucielesnia fragment
        powszechnie znanej piesni: "Gdy zwiazek nasz bratni ogarnie ludzki rod".
        Ktos moze powiedziec, ze nieco za daleko ide w tych analogiach. Prosze wiec o
        bardziej pozytywne przyklady ruchow zjednoczeniowych. Bo chyba wlasnie poprzez
        historyczne analogie mozemy oceniac obecne wydarzenia. Teza, ze oto juz pojawil
        sie nowy typ czlowieka i teraz bedzie inaczej, slyszelismy poprzez wieki takze.
        Wlasciwie zawsze "elity" wmawialy nam, ze teraz bedzie inaczej, czyli lepiej. A
        bylo tak, jak zawsze.
        Bazujmy wiec na jedynym jak dotad udanym ruchu zjednoczeniowym, czyli
        szwajcarskim, opartym o wole (glupiego) ludu, czyli referenda.

        Waclaw Timoszyk

        Waclaw Timoszyk
    • mokradlo5 co to jest tzw.Unia Euro-pejska? 15.06.08, 20:43
      to apetyt Zydow na cala Europe, udalo sie w USA, to moze uda sie i u
      nas.,Dlatego tak bardzo Gieremkowi, Michnikowi, Bartoszewskiemu i
      innym towarzyszom sie spieszy, z obezwlasnowolnieniem Polski i
      Polakow.


      Precz z zydowska okupacja Polski
    • ed200816 Kryzys 15.06.08, 22:33
      mam nadzieję,że to początek końca U.E.,a co do Redaktora Michnika,to na prawdę
      należy Mu się szacunek.
    • andrzej369 Kryzys 16.06.08, 00:20
      Zbawieniem dla patriotyzmow narodowych jesr Solidarnosc miedzyludzka. UE może to jeszcze nie to, ale jest poczatkiem wyzwania w dziejach ludzkosci, dla wzajemnego poszanowania godnosci czlowieka.

      Mniej patriotyzmu narodowego, a wiecej Rozumu w solidarnej jednosci i będzie to, na co czlowiek przez tyle tysiacleci czekal.
      • andrzej369 Re: Kryzys 16.06.08, 00:33
        Solidarnosc UE, to wielki egzamin ze swiadomosci ludzkiej.
        Rozwalimy UE, rozwalimy dobry poczatek do jednosci.

        Czyzby komus bardzo zalezalo, aby UE była slaba ?

        Silna Europa, to również silna Rosja.
        Najwiekszy interes w oslabieniu UE, ma USA.
      • nick.crestone Re: Kryzys 16.06.08, 05:54
        andrzej369 jest wciąż na etapie "gdy związek nasz bratni ogarnie
        ludzki ród".
        Przypadek beznadziejny.
    • toja3003 Nie uważam, że należy 16.06.08, 08:41
      Nie uważam, że należy kogokolwiek zmuszać żeby popierał USE (United
      States of Europe) czyli Zjednoczone Ojczyzny Europy. Owszem, niech
      będą referenda i te kraje, które chcą integracji mogą iść w tym
      kierunku a reszta, jeśli chce zostać na boku, ich sprawa. Tak
      zrobiono ze wspólną walutą euro i tu też nie ma przymusu czy chce
      się mieć wspólną, najsilniejszą walutę świata czy też własną,
      lokalną, bez znaczenia międzynarodowego.
      • timoszyk Re: Nie uważam, że należy 16.06.08, 17:35
        toja3003 napisał:

        > Nie uważam, że należy kogokolwiek zmuszać żeby popierał USE (United
        > States of Europe) czyli Zjednoczone Ojczyzny Europy. Owszem, niech
        > będą referenda i te kraje, które chcą integracji mogą iść w tym
        > kierunku a reszta, jeśli chce zostać na boku, ich sprawa. Tak
        > zrobiono ze wspólną walutą euro i tu też nie ma przymusu czy chce
        > się mieć wspólną, najsilniejszą walutę świata czy też własną,
        > lokalną, bez znaczenia międzynarodowego.

        Wyobrazam to sobie bardzo podobnie. To powinna byc Europa nie DWOCH predkosci,
        ale 27 predkosci. Niechaj kazdy integruje sie w takim tempie jaki mu odpowiada i
        w takim tempie jakim to odpowiada innym. Byc moze komplikuje to caly proces, z
        pewnoscia spowalnia go, ale uwalnia od napiec, ktore na dluzsza mete prowadza do
        rozpadu. A przede wszystkim tak integrowana Europa sluzylaby zwyklym ludziom.
        Zwrocmy uwage na fakt, ze taki kraj jak Wielka Brytania stal sie ostatnio jak
        gdyby mniej zintegrowany (devolution) i jakos nikt z tego powodu nie zalamuje rak.
        Badzmy otwarci na kazde rozwiazanie, ale wyznawajmy jedna podstawowa zasade:
        decyduja procedury demokratyczne, a nie interesy tzw elit.

        Waclaw Timoszyk
        • toja3003 masz raję timoszyk, otóż z czego wynikają aktualne 17.06.08, 08:45
          Z czego wynikają aktualne problemy w sferze polityki?
          W znacznej mierze z niedostatków systemów demokratycznych, które są
          systemami demokracji pośredniej a nie bezpośredniej.

          W praktyce oznacza to, że wyborcy co kilka lat w wyborach delegują
          swoje uprawnienia na niewielką grupę przedstawicieli, którzy mogą
          rzadzić do następnych wyborów.

          Między wyborami, wyborca nie ma możliwosci oficjalnego
          i bieżącego decydowania o pojawiających się
          problemach, stąd częste różnice między
          decyzjami na szczeblu rządowym czy parlamentarnym
          a opiniami społeczeństwa widocznymi np.
          podczas sondaży.

          Rozwiązanie:
          Współczesna technika umożliwia
          stworzenie mechanizmów demokracji bezpośredniej
          dostępnych dla całego społeczeństwa na bieżąco,
          co zresztą wprowadza się stopniowo w wielu krajach.

          Jak mógłby taki system wyglądać docelowo w praktyce?
          Politycy (parlament, rząd) zyskaliby dodatkową
          możliwość częstego korzystania z referendum.

          Parlament mógłby pracować na dotychczasowych
          zasadach, wypracowując projekty ustaw i decyzji
          ale sam proces głosowania miałby charakter
          referendlany i ogólnospołeczny.

          Należałoby zdefiniować, które problemy
          wymagają głosowania ogólnospołecznego
          (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.)
          a zadaniem polityków byłoby przygotowanie,
          w sposób fachowy i zgodny z prawem,
          stosownych pytań.

          Same głosowania mogłyby się odbywać np. w rytmie
          tygodniowym. Głosy można oddawać podobnymi
          technikami jak to ma miejsce w bankowości
          elektronicznej a więc bankoliniami telefonicznymi,
          sms-ami, internetem.

          Czyli nie głosujemy na tematy "codzienne" (podobnie jak w domu)
          ale na ważne, np. czy idziemy na wojnę w Iraku czy nie.
          A rządzić mają fachowcy, oczywiście. Rządzić operatywnie – tak, ale
          w strategicznych ramach, kontrolowanych i wyznaczanych przez
          społeczeństwo i to nie jednym krzyżykiem raz na parę lat ale
          częściej. Jak idę do lekarza, a jestem komplentym laikiem w tej
          dziedzinie, to po to on jest fachowcem aby mi zrozumiale powiedział
          o skomplikowanych sprawach (da się), oszacował prawdopodobieństwa,
          ryzyka. Ale od decyzji jestem ja. I mówię mu: krój pan. Albo: daj
          pan spokojnie umrzeć. I oczywiście nie ma ten lekarz gwarancji,
          że „jemu na złość”, ja odmrożę sobie swoje własne uszy. Ale nie
          widzę innej drogi jak dążenie do demokracji bezpośredniej czyli
          sprowadzenie polityków do roli fachowców zatrudnionych w
          przedsiębiorstwie Polska SA a nie graczy politycznych, którzy po
          wygranych wyborach czują się jak królowie na tronach.

          • timoszyk Re: masz raję timoszyk, otóż z czego wynikają akt 18.06.08, 17:48
            toja3003 napisał:

            > Jak mógłby taki system wyglądać docelowo w praktyce?
            > Politycy (parlament, rząd) zyskaliby dodatkową
            > możliwość częstego korzystania z referendum.
            >
            > Parlament mógłby pracować na dotychczasowych
            > zasadach, wypracowując projekty ustaw i decyzji
            > ale sam proces głosowania miałby charakter
            > referendlany i ogólnospołeczny.

            Moja idea referendum zaklada prace parlamentu tak, jak dotychczas. Wlasciwie,
            gdyby dzialania parlamentu byly dokladnie zgodne z oczekiwaniami wiekszosci, nic
            by sie nie zmienilo. Jesli jednak parlament uchwala ustawe, ktora zdaniem pewnej
            grupy wyborcow jest niezgodna z interesem kraju, grupa ta, po zebraniu np pol
            miliona wymaganych podpisow, ma prawo domagac sie zorganizowania referendum na
            temat tej ustawy. Mozna wiec mowic o spolecznym referendalnym prawie weta.
            Oczywiscie, jesli wiekszoc wypowie sie za nowa ustawa, to ustawa wchodzi w
            zycie. Uwazam, ze po uchwaleniu kazdej ustawy nalezaloby dac czas wyborcom na
            ewentualne jej odrzucenie.
            Moze sie tez zdarzyc, ze parlament jakims problemem nie chce sie zajac, jak na
            przyklad polski w przypadku ustaw o wolnosci gospodarczej. Wtedy wyborcy musza
            posiadac referendalne prawo do inicjatywy ustawodawczej. Grupa inicjatywna,
            obojetne z kogo sie skladajaca, opracowuje projekt ustawy, zbiera wymagana ilosc
            podpisow i przedklada ja do sprawdzenia przez specjalne biuro legislacyjne na
            zgodnosc z istniejacymi ustawami. Po dokonaniu niezbednych poprawek i ponownym
            zebraniu wymaganej ilosci podpisow (byc moze tym razem wiekszej), organizowane
            jest referendum na temat tej ustawy.
            System referendalny widze wiec raczej jako wentyl bezpieczesnstwa, zmuszajacy
            parlament do pracy zgodnej z oczekiwaniami elektroatu, a nie jako permanentna
            zmiane systemu stytlu jego pracy. Nie byloby przy tym podzialu na sprawy wazne,
            lub nie, bo kto mialby o tym decydowac?
            W Szwajcarii glosuje sie co 3 miesiace i to wystarcza. W USA w Nowej Anglii
            czestotliwosc glosowan jest podobna, poza tym istnieja tzw town meetings, gdzie
            sie dyskutuje i glosuje takze.
            O konkretne rozwiazania mozna sie spierac. Kluczowa jest zasada, ze elektorat ma
            ostateczne prawo do odrzucenia uchwalonej przez parlament uchwaly, oraz do
            inicjatywy ustawodawczej.

            Waclaw Timoszyk


            >
            > Należałoby zdefiniować, które problemy
            > wymagają głosowania ogólnospołecznego
            > (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.)
            > a zadaniem polityków byłoby przygotowanie,
            > w sposób fachowy i zgodny z prawem,
            > stosownych pytań.
            >
            > Same głosowania mogłyby się odbywać np. w rytmie
            > tygodniowym. Głosy można oddawać podobnymi
            > technikami jak to ma miejsce w bankowości
            > elektronicznej a więc bankoliniami telefonicznymi,
            > sms-ami, internetem.
            >
            > Czyli nie głosujemy na tematy "codzienne" (podobnie jak w domu)
            > ale na ważne, np. czy idziemy na wojnę w Iraku czy nie.
            > A rządzić mają fachowcy, oczywiście. Rządzić operatywnie – tak, ale
            > w strategicznych ramach, kontrolowanych i wyznaczanych przez
            > społeczeństwo i to nie jednym krzyżykiem raz na parę lat ale
            > częściej. Jak idę do lekarza, a jestem komplentym laikiem w tej
            > dziedzinie, to po to on jest fachowcem aby mi zrozumiale powiedział
            > o skomplikowanych sprawach (da się), oszacował prawdopodobieństwa,
            > ryzyka. Ale od decyzji jestem ja. I mówię mu: krój pan. Albo: daj
            > pan spokojnie umrzeć. I oczywiście nie ma ten lekarz gwarancji,
            > że „jemu na złość”, ja odmrożę sobie swoje własne uszy. Ale nie
            > widzę innej drogi jak dążenie do demokracji bezpośredniej czyli
            > sprowadzenie polityków do roli fachowców zatrudnionych w
            > przedsiębiorstwie Polska SA a nie graczy politycznych, którzy po
            > wygranych wyborach czują się jak królowie na tronach.
            >
    • amdrzej11 Kryzys 16.06.08, 23:43
      Zaklamany swinski dran albo kompletny idiota!
    • bosman_plama nie kryzys a możliwość odnowy 17.06.08, 08:53
      Widzę, że "stara dobra teza" o tym, że niektórzy nie dorastają do demokracji
      nadal ma się dobrze. Można ją ubrać w nowe słowa, przedstawić trochę
      łagodniej, ale to wciąż to.
      Otóż nie, Panie redaktorze. Jeśli ktoś tu nie dorasta do demokracji, to ci,
      którzy głoszą takie tezy. Czerwona kartka dla irlandzkich elit? Za co? Za to,
      że nie potrafiły dogłębnie ogłupić swoich obywateli? Powód do smutku?
      Dlaczego? Bo obywatele potrafili sprzeciwić się "jedynie słusznej" wizji
      biurokratów układających rzeczywistość pod siebie?
      Tam gdzie Pan widzi powód do smutku, ja widzę powód do radości. Ci, których
      lekceważono, próbowano oszukać, których nie chciano słuchać powiedzieli
      zapatrzonym w siebie arogantom: "Nie". Tak właśnie przejawia się demokracja. i
      chyba jest silniejsza niż i Panu i mnie się wydawało, skoro potrafi oprzeć się
      podstępom biurokratycznych cwaniaków.
    • slavko.matejovic Michnik się martwi znaczy jest dobrze 17.06.08, 09:12
      I trzeba się cieszyć. Jupi! Niech żyje Irlandia!
    • eva15 Nieśmiertelna logika nieboszczki komuny 17.06.08, 15:25
      Logika tego artykułu przypomina nieboszczkę komunę, toć to czysta
      kalka. Komuna też zawsze denerwowała się na to, że chce dobrze, ale
      naród, oj ten naród.... No nie dorósł, ciemny on ci jest, no nie
      rozumie, co dla niego i dla świata dobre... Ech, gdyby tak można
      było go wymienić, to mądrość władzy by rozkwitła - krążyły później
      dowcipy.

      No i po co było jeść tą żabę, żeby teraz tego samego wysłuchiwać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka