renata20
26.03.07, 19:22
U mojego synka, jak miał 1,5 roczku stwierdzono przepuklinę pachwinową
prawostronną. Lekarz u którego byliśmy w przychodni, dał nam skierowanie na
oddział chirurgii, żeby wyznaczyć termin zabiegu. Poszliśmy tam natychmiast i
ordynator po obejrzniu synka stwierdził, że jeszcze nie trzeba robić zabiegu.
Od tego czasu minął rok. W tym czasie na oddziale zjawialiśmy się jeszcze 4
krotnie, za każdym razem zostaliśmy odprawiani z kwitkiem. Bo niby mało
widać, żeby operować. Nie pomaga nasze tłumaczenie, że synek w szpitalu jest
prawie cały czas trzymany na rękach, co skutkuje brakiem ruchu i dlatego nic
nie widać, a w rezczywistości jest to bardzo ruchliwe dziecko, podskakujące,
biegające i skakające. Na codzień przepuklinę widać dość wyraźnie. Pan doktor
jakoś nie daje się przekonać. Sama już nie wiem, czy może taka przepuklina ma
szansę po prostu zniknąć sama? I dlatego odwlekany jest zabieg? A może
powinnam zacząć bardziej nalegać na jak najszybsze wykonanie zabiegu? Dodam,
że wysłuchałam sie już mnóstwa historii na temat "więznącej" przepukliny i
jestem nieźle wystraszona, boje się, że coś takiego może spotkać również moje
dziecko.