agapit73
09.05.07, 19:45
Moja 10.5 miesieczna coreczka od poltora miesiaca chodzi, poczatkowo trzymana
za raczke, teraz uzywamy szelek z tasiemka do trzymania, ktora bardzo ulatwia
mi zycie - nie musze targac ja za raczke (jest bardzo zywa), zwlaszcza ze
wciaz sie wyrywa, i szelki chronia ja przed upadkiem. I to mnie wlasnie
martwi, bo mala wciaz sie potyka, traci rownowage, przewraca sie mimio ze
teoretycznie chodzi sama. Nie wydaje mi sie mozliwe puszczenie jej samopas bo
na pewno zrobi sobie krzywde, ale martwi mnie, ze nie nauczy sie konsekwencji
swoich upadkow, jesli bede ja przed nimi chronila. Staram sie pozwalac jej
na "kontrolowane" upadki, ale to nie to samo. Nie mam pojecia, jak radza
sobie inni rodzice? Musze dodac, ze mala nigdy nie raczkowala, lezenie na
brzuszku traktuje jako straszna niesprawieliwosc i co najwyzej odpycha sie
raczkami do tylu. Prosze o porade i z gory dziekuje za odpowiedz.
Agata mama Moniki