druuna
10.05.07, 12:47
Witam!
Zuzia ma prawie 9 miesięcy. Karmię ją piersią 5-7 razy dziennie. Pracuję od
rana na pół etatu - nie ma mnie w domu do 5ciu godzin dziennie. Oprócz piersi
popołudniami i w nocy na żądanie Zuzia je rano kaszkę ryżową na wodzie lub
soczku z jabłuszkiem, w południe danie ze słoiczka i wieczorem jakąś inna
kaszkę z wodą lub soczkiem/jabłuszkiem (sinlac, kukurydziana). Dwa dni temu
zaczęłam wprowadzać bananka. Troszeczkę zjadła. Dałam też trochę wczoraj.
Pani doktor z przychodni zdiagnozowała pleśniawki i zaleciła smarowanie
nystatyną 4 razy dziennie po jedzeniu (ja smaruję swoje sutki pimafucortem 2x
dziennie ale dokładnie zmywam szarym mydłem przed karmieniem). Ja wczoraj i
przedwczoraj zjadłam po jednej gruszce a rano w pracy wypiłam kawę z jednej
łyżeczki ze śmietanką w proszku (nie piłam kawy będąc a ciąży ani do tej
pory). Nabiału też unikam bo w wieku 2-3 miesięcy było podejrzenie alergii.
Ale od wypicia kawy do karmienia mija 5-6 godzin! Wczoraj Zuzia nie zrobiła
kupki a dzisiaj rano obudziła się z płaczem i małym brązowym bobkiem w
pieluszce. Jak ją przewijałam to wypchnęła z okropnym płaczem następnego
bobka wielkości ferrero rocher (spory jak na mój gust). Jakieś 15 minut potem
zrobiła w miarę normalną kupkę już bez płaczu. Zwykle jest bardzo radosnym
dzieckiem a dzisiaj mama moja, która zajmuje się Zuzią jak ja jestem w pracy
mówiła mi teraz, że Zuzia jakaś taka jest poważna i nieswoja. Dostała na
śniadanie zamiast kaszki ryżowej: kukurydzianą. A na obiadek będzie zupka
wegetariańska (tj. bez mięska). Czym może być spowodowane takie zaparcie? Jak
ich uniknąć? Jak mogę dziecku pomóc? Będę wdzięczna za odpowiedź.