1gomez
27.03.04, 21:09
robie swoje.przychodzi jeden,piepszy cos od proga.patrze na niego ma wielka
muszle przyszyta na kurtce.pierwsza mysl kretyn.a jest tu duzo idiotow.ale
nie ..zyczliwie sie usmiecha.mowi mi ze idzie do hiszpani do komposello cum
heilige jakobs.nie zajarzylem jeszcze.co mowie czym jedziesz.on mi mowi
jechac to jest zadna sztuka pieszo ide. otwarla mi sie szuflada w
glowie.paolo coelo pielgrzym.to naprawde funkcjonuje.zegna sie ze wszystkimi
we wsi bo nie wie kiedy wroci.nie bierze ze soba pieniedzy liczy na dobrych
ludzi.ma kawalek drogi ale ma dobre buty ..nie jest ksiedzem robil w tartaku
wczesniejszuka swojej drogi w zyciu.liczy ze znajdzie.jakub mu pomoze.gruss
gott.chcialbym miec twoja wiare.szczesc boze