Dodaj do ulubionych

opad szczeki

27.03.04, 21:09
robie swoje.przychodzi jeden,piepszy cos od proga.patrze na niego ma wielka
muszle przyszyta na kurtce.pierwsza mysl kretyn.a jest tu duzo idiotow.ale
nie ..zyczliwie sie usmiecha.mowi mi ze idzie do hiszpani do komposello cum
heilige jakobs.nie zajarzylem jeszcze.co mowie czym jedziesz.on mi mowi
jechac to jest zadna sztuka pieszo ide. otwarla mi sie szuflada w
glowie.paolo coelo pielgrzym.to naprawde funkcjonuje.zegna sie ze wszystkimi
we wsi bo nie wie kiedy wroci.nie bierze ze soba pieniedzy liczy na dobrych
ludzi.ma kawalek drogi ale ma dobre buty ..nie jest ksiedzem robil w tartaku
wczesniejszuka swojej drogi w zyciu.liczy ze znajdzie.jakub mu pomoze.gruss
gott.chcialbym miec twoja wiare.szczesc boze
Obserwuj wątek
    • tradycja1 Re: opad szczeki 27.03.04, 21:17
      Kiedys pisalismy juz o takich pustelnikach, ja sie nadal ludziom dziwie, nie
      wiem czy to jest podziw dla nich czy raczej moje niezrozumienie ich swiata.
      • 1gomez Re: opad szczeki 27.03.04, 21:29
        a nie stracilismy czegos tradycjo,w poszukiwaniu nowych gadzetow reklamowych i
        innego chlamu.zyjemy po co zeby kupowac zeby miec,zeby sie dorabiac.czy to ma
        sens.czy nie lepiej miec w sobie wiare.wiedziec ze zyje sie po cos.dla kogos.
        • qwerty.tarnow Re: opad szczeki 27.03.04, 22:07
          Masz rację Gomez.
          Tylko czy znowu należy dokonywać aż takich poświęceń i karkołomnych trudów?
          Pielgrzymki ze zdaniem się na "wszelką łaskę" - bez wszystkiego, licząc tylko
          na siebie.
          Moim zdaniem akurat takie zachowania jednak to przesada. Jeśliby moim celem i
          przeznaczeniem było rzeczywiście tak podróżować do świętych miejsc, to
          powinienem się urodzić kilka wieków wcześniej. Ale urodziłem się teraz, więc
          pownienienem korzystać ze współczesnych zdobyczy cywilizacji (w granicach
          rozsądku oczywiście i dobrze przyjętej kultury).
        • tradycja1 Re: opad szczeki 28.03.04, 03:04
          Stracilismy pewnie sporo ale jako cale spoleczenstwo ktore nakreca nasza
          egzystencje.Takie jednoosobowe bunty poszukiwaczy prawdy, wedrowki do korzeni
          sa szalenie sporadyczne gdyz zyjemy w innej epoce w innym tle, stapamy po
          innych drogach, mijajac na swojej drodze tlumy ludzi pedzacych gdzies w obawie
          przed bezruchem.
          • teklat Re: opad szczeki 28.03.04, 17:33
            A mnie się to podoba... Dziś się śpi tutaj, jutro gdzie indziej... Dziś
            poczęstuję cię chlebem i solą - jutro poszczują psami (???) Idzie się dalej...
            jednego dnia kąpiesz sie w jeziorze, następnego - może pozwolą ci skorzystać z
            porządnie wyposażonej łazienki? I mnóstwo ludzi, których spotykasz na swej
            drodze - różnych, dobrych, złych, dziwnych, podobnych do ciebie wędrowców-
            romantyków... To jest niezgoda na stabilizację życiową, na gromadzenie rzeczy z
            pozoru niezbędnych. Spotkanie z naturą - czasem przyjazną, czasem wrogą. I
            dalej w drogę...
            • lemuriza Re: opad szczeki 28.03.04, 18:18
              Dziwimy się ludziom, którzy robią coś inaczej niż my...
              A właściwie dlaczego? ( ot, ludzka natura - dziwić się:)).
              Oni są w jakiejś mniejszości, ale to nie znaczy, że to co robią jest złe.Tak
              naparwdę to każdy z nas jest "dziwakiem" na swój sposób, bo każdy jakoś inaczej
              swoje życie przeżywa.
              Dla moich sąsiadów mogą być dziwne moje morskie drzwi wejściowe , prawda?
              Ale dla mnie to one są po prostu ładne. Tekla robi sobie aniołki, ktoś wolałby
              je kupić zamiast robić, ale ona to lubi. itd,itp.
              Nie wiem czy dość jasno się wyrażam, ale najważniejsze, żeby zyć w zgodzie z
              sobą, jeśli jemu ( temu pielgrzymowi), to sprawia radość , to niech zyje tak
              jak żyje.
              Może nie całkiem mogę to pojąć i zrozumieć, bo ja akurat ze zdobyczy
              cywilizacji lubię korzystać, i ciężko mi sobie wyobrazić inny świat, ale...
              Dużo sobie ostatnio myślałam na temat róznych gustów, upodobań, sposobów na
              życie i naszego postrzegania tego wszystkiego. Stąd te moje wynurzenia.
              Najważniejsze jest , żeby mieć coś w życiu , jakąś pasję, wiarę, jakkolwiek by
              to nie nazwać...
              • 1gomez Re: opad szczeki 28.03.04, 21:10
                a ja mu zazdrosze.ma wiare.tej wiary mu zazdroszce.byl momet ze sobie
                pomyslalem ide z toba.wyzwolil sie z oglupienia szuka prawdy.na zycie.co tam
                • qwerty.tarnow Re: opad szczeki 28.03.04, 21:19
                  Ale czy nie jest to trochę wiara naiwna - że pielgrzym zawsze znajdzie pomoc?
                  Albo czy nie jest to wykorzystywanie wiary - ja idę i ma mi się nic nie stać?

                  Ja bym jednak w takich sytuacjach nie wykorzystywał zanadto wiary - ufność w
                  opiekę z góry, swoją drogą, ale moja troska o bezpieczną podróż również powinna
                  być na przyzwoitym poziomie.
                  • teklat Re: opad szczeki 28.03.04, 21:49
                    Oj, Qwerty, to jest czysty idealizm, nie rozumiesz tego? Nieważne, co będzie
                    później, ważna jest chęć pójścia w nieznane, marzenie....
                    • qwerty.tarnow Re: opad szczeki 28.03.04, 21:59
                      No wiem i staram się zrozumieć. Ale odrobina realizmu też by się przydała: jak
                      przeżyć, co jeść, gdzie spać?
                      • 1gomez a jesli nie wierzyc blizniemu swemu 30.03.04, 21:22
                        to komu.bo tzreba cos miec ponad konto w banku i zakupy w hipermarkecie
                        • lemuriza Re: a jesli nie wierzyc blizniemu swemu 30.03.04, 21:43
                          Masz rację Gomez.Trzeba mieć cos ponadto.
                          Dlatego tak bardzo lubię czytać felietony J. Szczepkowskiej. One są pełne moze
                          trochę nieznośnego idealizmu, ale lubię takie spojrzenie na świat i ludzi. Ty
                          tez je masz Gomez:).
                          Przeczytajcie ostatni ( Dobra kobieta) w ostatnim numerze. Są również na
                          stronie internetowej gazety. Adres chyba www.gazeta.kobieta.pl.
                          Polecam.
                          • lemuriza Dobra kobieta 30.03.04, 21:47

                            N wyszła z domu o godzinie siódmej zero sześć. Do pracy, na ósmą, miała
                            niedaleko, jakieś dwadzieścia minut razem z jazdą autobusem, ale to był
                            pierwszy dzień! Pierwszy dzień wyczekiwanego, wymodlonego nocami, wypłakanego w
                            poduszkę, obiecanego dzieciom stałego zatrudnienia!

                            - Taki dobry człowiek - mówili ludzie - a tak się męczy... - kiwali głowami nad
                            N, która taka się już urodziła, że kiedy trzeba było pomóc drugiemu
                            człowiekowi, działała cuda, przewracała do góry nogami całą administrację,
                            trzęsła ośrodkami pomocy społecznej, a dla siebie niczego nie umiała załatwić.

                            Obok jej domu wyrastały szklane gmachy, w których osiedlały się nowe firmy,
                            kręcili się w nich nowi pracownicy, szklane drzwi obracały się jak karuzela, a
                            ona czuła się tak, jakby była niewidzialna. Drzwi obracały nią dookoła, zanim
                            zdołała wyjąkać, że przyszła szukać pracy. A jednak pewnego dnia zdarzył się
                            cud, który zresztą przepowiedziała dzieciom patrzącym z przerażeniem, że
                            energia ich matki wytwarza tylko dobra niematerialne. Ona jednak uparcie
                            twierdziła, że to się opłaci. Tak już jest. I rzeczywiście.

                            Traf chciał, że prezes nowej firmy kupił żonie kota. I traf chciał, że okazało
                            się, że żona ma uczulenie na koty. Dramat. Jakimś cudem dowiedziano się o N.

                            Jakim cudem? Ano właśnie jakimś cudem ludzie dowiadują się błyskawicznie o
                            istnieniu człowieka, który skoro już ma w swoim małym mieszkanku trzy zbłąkane
                            psy, męża pijaka i trójkę dzieci, to pewnie z chęcią przygarnie też kota. Dość,
                            że prezes tej firmy znalazł się w domu N, a ponieważ właśnie szła do urzędu
                            zatrudnienia, powiedział, że da jej pracę, byle tylko wzięła kota. Tylko że to
                            jest poważna firma, rozwojowa, jedna wpadka czy spóźnienie i, niestety, wypada
                            z gry. Dlatego właśnie dzisiaj N znalazła się przed domem o siódmej zero sześć.
                            O siódmej zero siedem N ruszyła w kierunku przystanku autobusowego, dokładnie
                            trzy minuty później dogonił ją były sąsiad, postawił przed N swojego synka,
                            mówiąc jednym tchem:

                            - Witam! To jest Karol właśnie! Przecież pani pamięta, jak zostawialiśmy go u
                            pani, bo wrzeszczał i żona nie mogła pracować, a teraz, proszę, jaki chłop, i
                            nawet całą "Lokomotywę" Tuwima pani wyrecytuje. Bardzo proszę, niech go pani
                            wysłucha... No, Karolku: "Stoi na stacji...".

                            Recytowanie "Lokomotywy" Tuwima przez pięcioletnie dziecko na środku ulicy
                            trwało dokładnie siedem minut i szesnaście sekund. Pochwały cztery minuty
                            piętnaście. Była więc siódma dwadzieścia dwie, kiedy N znowu ruszyła w stronę
                            przystanku autobusowego.

                            Dokładnie trzy minuty później usłyszała za sobą cichy płacz. Na chodniku leżała
                            staruszka, a obok niej rozsypane bilety tramwajowe. Zbieranie z chodnika
                            staruszki i biletów trwało około dziesięciu minut, wydobywanie z pamięci
                            staruszki jej adresu drugie dziesięć, odprowadzenie staruszki do zrozpaczonej
                            rodziny trzecie dziesięć. Było więc za pięć ósma, kiedy N dobiegła do
                            przystanku i wpatrując się w pustą jezdnię, zobaczyła tego psa. Wpadał na
                            jezdnię, cofał się, biegał przerażony po chodniku, znowu wbiegał na jezdnię...

                            Wszyscy na przystanku wpatrywali się w niego, ale też wszyscy wstali na widok
                            autobusu. Pies biegał z wywieszonym językiem, to machając ogonem, to
                            opuszczając go pod siebie. Łapanie przerażonego zwierzęcia zajęło N około
                            dziesięciu minut. Chyba jakieś trzy minuty później usłyszała za sobą:

                            - Złodziejka! Policja! Maksi kochany! Maksi!

                            Policja zjawiła się natychmiast. W czasie legitymowania i spisywania faktów
                            przejechały dwa autobusy. Była ósma trzydzieści pięć, kiedy stara kwiaciarka
                            potwierdziła zeznanie N. Spisywanie jej zeznań razem z narzekaniami na bratową
                            trwało piętnaście minut, przeprosiny kobiety z Maksiem około pięciu, tak więc
                            była dokładnie ósma pięćdziesiąt pięć, kiedy N spokojnym krokiem ruszyła z
                            powrotem w stronę domu.

                            Coraz więcej szklanych gmachów, coraz więcej okien, które świecą się do późnej
                            nocy. Ale tam N nigdy nie znajdzie stałego zatrudnienia. Natomiast zajęcie
                            oczywiście znajdzie. Już jutro. Nie wiadomo, jakim cudem ludzie dowiadują się o
                            istnieniu człowieka, który skoro ma już trzy zbłąkane psy, męża pijaka, troje
                            dzieci i kota, to z pewnością zaopiekuje się staruszką, która ucieka z domu i
                            zbiera stare bilety tramwajowe.
                            • 1gomez i to jest polska wlasnie 30.03.04, 22:42
                              kraj gdzie nie ma pracy.jestem daleki od polityki tutaj.ale to nie tak mialo
                              byc .i wcale tak byc nie musialo.
                              • 1gomez dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 22:52
                                lekarstw.wstydze sie to jest moj kraj.wstydze sie za to bydlo co rzadzilo tu
                                przez 15 lat.
                                • qwerty.tarnow Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 22:55
                                  A może doszliśmy już do takiego etapu, ze gorzej być nie może i teraz już tylko
                                  lepiej?
                                  • lemuriza Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 23:10
                                    nie narzekajmy, nie jest dobrze, ale nie narzekajmy, tylko żyjmy jak ta
                                    kobieta, również dla innych, im więcej nas będzie...
                                    moze kiedyś będzie lepiej.

                                    Jak już pisałam podobnie jak Szczepkowska lubię taki nieznosny idealizm:)
                                    Lubię wierzyć, że jeszcze nie wszyscy jestesmy źli.
                                    Bo przecież nie jesteśmy, prawda?
                                    • qwerty.tarnow Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 23:14
                                      Nie! Zdecydowanie nie! Człowiek jest z założenia dobry. Tylko że niektórym
                                      jednostkom to czasami nie wychodzi...
                                      • lemuriza Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 23:16
                                        Myślę, że człowiek na początku jest nijaki, ani dobry ani zły.Czysta karta.Co
                                        się na niej zapisze, to już zalezy od rodziców, okoliczności, otoczenia i ...
                                        samego Człowieka.
                                        • qwerty.tarnow Wg teorii 30.03.04, 23:18
                                          Mnie zaś chodzi nie o konkretnego człowieka, tylko o samo założenie: człowiek
                                          został stworzony do dobra. Jedne jednostki idą tą drogą, niektóre bardziej lub
                                          mniej z niej zbaczają.
                                        • lemuriza Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 23:19
                                          Dobranoc, dobrych snów o dobrych ludziach wszystkim życzę!
                                          • qwerty.tarnow Re: dzieci glodne emeryci co nie maja za co kupic 30.03.04, 23:22
                                            Dziękujemy. I wzajemnie.
                                            • sirius1 Re: wedrowki 31.03.04, 14:37
                                              Mam taki problem, wiem ze nie jest on tylko moj, chce
                                              wiecej, mam nie za duzo nie za malo, tak w sam raz,
                                              a czuje presje zeby miec wiecej, lepszego, nowszego,
                                              szkoda ze ta presja przychodzi od znajomych ktorzy
                                              lubia sie chwalic tym co maja, ludzie wokolo sami
                                              nakrecaja spirale chciejstwa a tak latwo sie wkrecic
                                              w ta karuzele...byc pustelnikiem w jednej koszuli,
                                              to wyjatkowe poswiecenie, chyba nie moglbym tak zyc
                                              bo kto by mnie do kafejki netowej wpuscil zebym mogl
                                              o tym napisac? Miec na miare potrzeb i zeby nie byly
                                              z checi imponowania albo poprawiania sobie humoru
                                              "terapia zakupowa" Tak z grubsza to widze.
                                              • lemuriza Re: wedrowki 31.03.04, 17:27
                                                Tak, to prawda Marcin, to chyba nie tylko Twój problem, chyba każdy ma taki na
                                                swoją miarę:).
                                                Chociaż ... ja często myślę sobie, że mam już tak wiele w porównaniu do tego
                                                czego nie miałam kiedyś, że nie chcę już więcej. Niech zostanie jak jest. Bo
                                                jest nieźle. Więcej naparwdę mi nie trzeba.
                                                Własne 4 kąty, jeszcze nie spłacone, ale są. Ale wciąż cieszą:).
                                                Pomimo tego, ze może daleko im do tego co mają inni.
                                                Ale po co chcieć więcej? Niech zostanie jak jest.
                                                Niech czasem Los pozwoli na spraawienie sobie drobnej przyjemności : książki,
                                                płyty, jakiegoś ubranka.
                                                I wystarczy.
                                                nie ma co gnać po więcej, bo w końcu można się zatracić.
                                                A znajomi? Na szczęście chyba nie mam takich co to mają dużo więcej i w dodatku
                                                się chwalą, a nawet jesli gdzieś są to naprawdę niewielkie ma znaczenie dla
                                                mnie.
                                                Pozdrawiam.
                                                • qwerty.tarnow Re: wedrowki 31.03.04, 17:58
                                                  Może wystarczy odmawiać sobie z godziny na godzinę, z dnia na dzień, i po
                                                  jakimś czasie przejdzie. Jeśli "najdzie" Cię na zakup jakiegoś gadżetu, to
                                                  pomyśl: po co Ci on? czy rzeczywiście jest konieczny? czy bez niego się nie da
                                                  żyć? czy masz na tyle pieniędzy? czy dana rzecz nie stanieje niedługo? Sprawdź
                                                  cenniki (to skuteczny zimny prysznic), odłóż decyzję zakupu na wieczór, potem
                                                  na następny dzień, i jeszcze na kolejny. Tym sposobem można "przetrzymać"
                                                  najgorętszy czas, a potem samo minie. Metoda jest skuteczna i sprawdzona. Można
                                                  tak wytrzymać nieraz bardzo długi okres. Z biegiem czasu oczywiście i tak
                                                  nadejdzie dzień, że daną rzecz rzeczywiście będzie trzeba nabyć lub stan kasy
                                                  na to pozwoli bez zbytniego uszczerbku. Ale taka forma samokontroli to dobry
                                                  trening duchowy.
                                                  • 1gomez do siriusa 31.03.04, 20:48
                                                  • 1gomez Re: do siriusa 31.03.04, 20:52
                                                    znam to nie daj sie wkrecic w ta spirale.maja kupuja a niech se wsadza w
                                                    dupe.piekne wiersze piszesz jestes wart wiecej.masz to czego oni nie beda miec
                                                    nigdy
                                                  • lemuriza Re: do siriusa 31.03.04, 21:02
                                                    No własnie Marcin. Gomez napisał to o czym zapomniałam - tym masz coś wiecej.
                                                    Wrażliwość. Inny sposób patrzenia na świat i jeszcze potrafisz to ubrać w
                                                    słowa, a tego nie da się kupić za żadne pieniądze.
                                                  • qwerty.tarnow Re: do siriusa 31.03.04, 21:59
                                                    Tak. Podpisuję się pod powyższymi stwierdzeniami w całości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka