1gomez
18.12.04, 18:23
to nie ma byc o rozliczeniach politycznych czy innych jakichkolwiek tylko o
trunku tym szlachetnym.zawsze chcialem byc znawca smakoszem .to takie
dystyngowane.wchlaniac bukiet potrzasajac kieliszkiem ,myslec przy tym o
sloncu i mgle bo to widac w kieliszku pod swiatlo.bywalo sie tu i
tam .probowalo sie i mozelskiego i renskiego i grinera weltinera
(austryjackie). madziar z miasta Becs z ktorym dlugo i dobrze mi sie
pracowalo i ktory z wlasnej winnicy przywozil najlepsze wina .i co? i
nic.zawsze w duszy mi gralo zywiec ,zywiec kiedy ja sie wreszcie zywca napije
plebejusz ze mnie wylazil i chyba juz przy piwie zostane.probowalem z tym
winem nie wyszlo .krucyfiks nie wyszlo .nie poradzi sie i koniec