18.12.04, 18:23
to nie ma byc o rozliczeniach politycznych czy innych jakichkolwiek tylko o
trunku tym szlachetnym.zawsze chcialem byc znawca smakoszem .to takie
dystyngowane.wchlaniac bukiet potrzasajac kieliszkiem ,myslec przy tym o
sloncu i mgle bo to widac w kieliszku pod swiatlo.bywalo sie tu i
tam .probowalo sie i mozelskiego i renskiego i grinera weltinera
(austryjackie). madziar z miasta Becs z ktorym dlugo i dobrze mi sie
pracowalo i ktory z wlasnej winnicy przywozil najlepsze wina .i co? i
nic.zawsze w duszy mi gralo zywiec ,zywiec kiedy ja sie wreszcie zywca napije
plebejusz ze mnie wylazil i chyba juz przy piwie zostane.probowalem z tym
winem nie wyszlo .krucyfiks nie wyszlo .nie poradzi sie i koniec
Obserwuj wątek
    • lemuriza Re: o winie 18.12.04, 19:06
      nie martw się Gomez, ja tez na winie kompletnie się nie znam. I rzadko piję.
      zresztą w ogóle rzadko pijam:).
      • teklat Re: o winie 18.12.04, 20:41
        Najlepsze wino, jakie można wypić w Krakowie, to Tokay prosto z beczki w
        knajpce niedaleko Rynku o nazwie "Re"... Tam z dwójką moich najbliższych
        kolegów z pracy opijamy sukcesy i smutki:))
    • lobuzek1 Re: o winie 18.12.04, 21:34
      Ja też jakoś się na winach nie znam. Wytrawne to i owszem lubię, ale smakosz ze
      mnie taki, jak i z żuli pod sklepem.
      A teraz idę do lodówki po porter żywiecki:-)))
    • jack_ryan Re: o winie 18.12.04, 21:53
      Najlepsze wino i piwo własnej roboty.
    • kuczman Re: o winie 19.12.04, 05:54
      Ale jezeli jestes piwoszem to nie przekresla zebys nie mogl znac sie choc
      troche na winach.
      Radzil bym poczytac troche najpierw o co tam chodzi. Majac juz jakies pojecie o
      terminologii, zaletach i wadach roznych rodzaji win i do czego sie nadaja-
      wtedy mozna zaczac probowac roznych smakow. I gwarantuje ze znajdziesz takie
      ktore bedziesz lubial jak i takie o ktore nie bedziesz dbal w ogole.
      I na tym cala ta sztuka polega, ale w duzej czesci jest to smak wyszkolony.
      Domowe winka sa wspaniale, owszem ale w zupelnie inny sposob niz wina z winnic,
      po prostu nie maja wiele wspolnego i nie mozna ich porownywac. Jedne to smaczne
      napoje- inne to szlachetne trunki, wykwintne i ksztaltowane w rozne kierunki.
      Czasem udanie, czasem nie;))
      • kuczman Re: o winie 19.12.04, 06:01
        I oczywiscie co jeszcze: kazdy rodzaj wina ma lampki o specyficznym ksztalcie
        ktory w najlepszy sposob wspomaga bukiet danego wina. I takie powinno sie
        uzywac. A wiec nie otwarte czary do szampana, nie koniakowki do wina bialego,
        nie waskie i dlugie do czerwonego. Bo jedno ma byc chlodne, drugie ogrzewane od
        dloni etc., etc... a wszystko to ma wplyw na smak napoju. Jak i czas jaki
        uplywa od otwarcia butelki- wino potrzebuje oddychac i sie utlenic. Przelane do
        karafki- szczegolnie przez saczek, jest gotowe od razu ale w butelce to powinno
        postac z pol godziny. Duzo by pisac.....
        • 1gomez Re: o winie 19.12.04, 10:21
          wiadomosci o winie czerpalem z samego zrodla platajac sie przez wiele lat po
          obszarze na ktorym wystepuje wein kultur.z grubsza obszar ten pokrywa sie z
          obszarem cesarstwa rzymskiego.do nas na szczescie nie dotarli...widzialem nad
          gorna moza winnice w ktorych pracowali ludzie wyposarzeni w szelki
          alpinistyczne i przywiazani do lin asekuracyjnych.kat nachylenia winnic byl tak
          wielki ,ze bez lin nie mozna by bylo tam wejsc.tak jak napisalem smak wina
          bierze sie ze slonca i z mgly.moza plynie waskim wawozem i rano to jest ocean
          mgly.pozniej przychodzi slonce i wypija wilgoc z gron.z tad bierze sie smak
          ktory jest jedyny i orginalny.jest roznica miedzy polskim sposobem pojmowania
          wina.u nas za wino uchodzi to co ktos sobie ukisi w dymionie ,czesto z
          owocow .pewnie to i dobre.zaden jednak znawca z obszaru wein kutur nie uznal by
          tego za wino.nigdy nie widzialem zeby ktos przelewal wino do karafek bo do
          rytualu nalezy po pierwszym kieliszku obejrzenie etykiety i wymiana uwag miedzy
          pijacymi na temat winnicy z ktorej pochodzi .moi znajomi austryjacy w Polsce
          nie chcieli pic wina austryjackiego ktore kupilem ,twierdzac ze austryjackie
          wino pite w Polsce nie mialoby smaku.problem rozwiazalem wyciagajac awaryjna
          zubrowke z lodowki..spotkala sie z pelnym uznaniem :)
          • lemuriza Re: o winie 19.12.04, 12:45
            O Tokaj lubię Teklo:)
          • kuczman Re: o winie 19.12.04, 14:13
            Kazde wino musi pooddychac, zmienia wtedy smak, aromat- "otwiera" sie.
            Uwielbiam kuchnie wloska, szczegolnie zas ich slepa wiernosc tradycji;)) aby
            dana regionalna potrawa byla przyzadzana z np. miesa, serow i warzyw
            chodowanych lokalnie. I do posilku koniecznie odpowiednie wino, tez z lokalnej
            winnicy- i tak zamyka sie kolo mikroklimatu i jego subtelnego wplywu na
            wszystko.
            • caro333 Re: o winie 20.12.04, 16:01
              Ja też jestem wielkim amatorem wina,ale moje plebejskie podniebienie "leży"u
              podstaw mojej filozofii smakowania wina.Wiadomo - znaczącą determinantą jest w
              tej materii zasobność portfela.odrzucam więc precz wszelkie "sadzenie się" na
              znawcę i próbuję,próbuję...Nigdy nie wychodzę poza pewien pułap cenowy,ale pod
              tym pułapem można znaleźć naprawdę wspaniałe wina.(wszystkie proporcje
              zachowane!)Są na rynku chilijskie,kalifornijskie,a
              australijskie...Jest w czym buszować!:)))No i najczęściej kupuje się
              takie,które najbardziej smakuje...Można przy tym "połamać" parę zasad i napić
              się białego do wołowiny,jeśli nam to odpowiada...Nie mam zamiaru szpanować,że
              się znam,bo historia naszego pięknego kraju i różne inne fakty nie pozwoliły
              klasie panującej,co to wraz z rolnikami i inteligencjom pracującom...na stanie
              się miłośnikami tego szlachetnego napoju.Bardzo lubię wino i dobre z niego
              destylaty...mniam mniammmmmm...Przy okazji - jeśli idzie o winko - polecam
              próbować rocznik 2003! To był dobry rok!A żywiec...zawsze jest dobry!:)))
              • kuczman Re: o winie 20.12.04, 16:26
                No i nie ma prawdziwszych slow niz Twoje...
                Wlasnie w probowaniu tkwi cel wszystkiego tego, malo- moje ulubione maja pelne
                prawo Tobie nie smakowac. Tez mam takie ulubione chardonnay winko ktore jest
                wlasnie tak mocne smakowo ze moze byc z powodzeniem do miesa.
                • 1gomez Re: o winie 20.12.04, 19:50
                  jedno jest tylko przykre.brzuch rosnie od degustacji.i nie jest to jakis tam
                  brzuch ale BEERBAUCH:(
                  • lobuzek1 Re: o winie 20.12.04, 21:22
                    info.onet.pl/1026698,11,item.html
                    My tu o degustacji, a tam dopiero była impreza!
                    A swoją drogą kac po takim przepiciu chyba może zabić.
                    • qwerty.tarnow Re: o winie 20.12.04, 22:01
                      To nie na raz raczej. Tylko efekt dłuższego, kilkudniowego balowania i
                      kumulacji.
                      • caro333 Re: o winie 23.12.04, 09:25
                        No i całą medycynę można o... coś rozbić!Te konowały nigdy się nie przyznają do
                        swojej ignorancji!Jakie śmiertelne 5 promili!? Polak potrafi!!!:(((
                  • lemuriza Re: o winie 23.12.04, 10:18
                    no to trzeba torchę poćwiczyć i z głowy:)
                    • lemuriza Re: o winie 23.12.04, 10:18
                      to było do Gomeza w kwestii brzucha:)
        • dziejas Re: o winie 23.12.04, 15:47
          hmmm... no moze. jednak ja uwazam, ze wino generalnie jest niedobre - bez
          wzgledu na zapach, pochodzenie i kolor. przylaczam sie raczej do glosu tych,
          ktorzy 'zywca' wynosza ponad wino.

          pozdr.
          • 1gomez Re: o winie 23.12.04, 16:57
            zgadzam sie.ja tez sluchalem probowalem kiwalem glowa ze super.ale serce moje
            do piwa nalezy :)
            • lobuzek1 Re: o winie 23.12.04, 22:49
              Ja kupiłem w moim sklepie ostatnie dwa portery żywieckie. Muszę z szefem
              pogadać,niech lepiej cysternę przywiezie...
              • caro333 Re: o winie 24.12.04, 15:19
                A czy w Wigilię wolno pić porterek? Ponieważ w moim domu panuje przekonanie,że
                to co robisz w Wigilię będziesz robił cały następny rok,ja bym się chętnie
                portera napił...Aniołek,niestety nie zdołał się przekonać do tej tradycji...:)))
                Chociaż...jeśli idzie o...:)))
                • lobuzek1 Re: o winie 24.12.04, 15:21
                  Nie wiem czy porter w wigilię dozwolony, myślę że tak:-)
                  Ale to i tak nic nie zmieni, bo po porterach zostały tylko puste butelki. Dla
                  jasności sprawy podaję, iż przed godziną 24 były puste.
                • kuczman Re: o winie 25.12.04, 17:42
                  No wiec caly nastepny rok bede pil dobre wino:D:D:D
                  • teklat Re: o winie 25.12.04, 21:34
                    Hmmmm... ja chyba caly nastpny rok będę wykańczać sweterki. Swój - wieczorowo-
                    wigilijny zakończyłłam w trakcie rozstawiania zastawy stołowej przed
                    kolacją...Ale zdążyłam.
                    • kuczman Re: o winie 25.12.04, 22:47
                      Chociaz... przeciez na dobranoc wypilem dwa piwka- Lezajsk, czy jakies takie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka