Dodaj do ulubionych

Po co tyle się uczymy?

21.02.05, 19:52
Czy wiecie o tym że Polska jest jednym z krajów w których najwięcej sie
uczymy? I po co nam to wszystko? I tak jestesmy uważani za ciemnych i
zacofanych! Więc po co sie uczyć az tyle? Na przykład w Ameryce nie ucza sie
tle, nie maja zadań domowych, ale za to maja czas wolny i spedzaja go na
różnych zajęciach poza lekcyjnych takich jak języki, basen, taniec, tenic,
śpiew, gra na instrumentów. I co i tak sa uważani za bardziej rozwiniętych i
wykształconych. A poza tym zarabiaja pomimo nie wiedzy dużo kasy. A Polacy
zyją w biedzie pomimo wykształcenia. Po studiach pracy jnie ma! I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • teklat Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:00
      Ja nie chcę być wredna i złośliwa, ale Ty Karolino jeszcze nie kończ
      edukacji... Naprawdę warto. To nie tylko kwestia ortografii, tańca, śpiewu,
      umiejetności pływania, ale też szerszego spojrzenia na świat, tolerancji,
      rozumienia czyichś racji, świadomości, że nie tylko o kasę w życiu chodzi.
      Nie uważam się za osobę zacofaną pomimo tego, że skończyłam studia, mieszkam w
      Polsce i nie zarabiam kokosów.
      • teresa50 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:08
        Znam i ja te opowieści o Amerykanach, którzy nie potrafią wskazać Europy na
        mapie... a mają te duże domy i duże samochody. Ale ja należę do (wymierającego
        chyba) gatunku. Wolę mieszkanko i malucha i potrafić znależć tę Europę :-))
        Łomatko, żeby mi tu agitka unijna nie wyszła ! :-)
        • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:17
          Podpiszę się pod obiema powyższymi wypowiedziami. Lepiej być jednak
          wykształconym ale biedniejszym ekonomicznie Polakiem, niż bogatym, spasionym
          jak prosiak i tępym amerykańskim milionerem.
          A tak właściwie to dlaczego Polacy - polscy pracownicy mają takie powodzenie w
          świecie? Bo umieją każdą pracę zrobić. Mają więcej informacji i wiadomości niż
          obywatele innych państw. Skoro egzamin na obywatelstwo USA obejmuje poziom
          historii z liceum w Polsce, to nie ma co się dziwić też że kraj taki zadufany w
          sobie. A tak prawdę mówiąc, to co to za historia: najstarszy zabytek narodowy
          to coś z 200 ledwo ponad lat ma maksymalnie. :-P
        • lobuzek1 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:21
          Jasne, nie ma jak amerykańskie bezmózgowie. Kiedy byłem w Stanach 19 letni
          student gdy dowiedział się że jestem z Polski spytał się mnie którą autostradą
          można tam dojechać.
          No cóż, może ładnie tańczył...
          • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:26
            lobuzek1 napisał:

            > No cóż, może ładnie tańczył...

            Hahahahahahhahahahahahahahah
            Oj, położyłeś mnie tym. Nie mogę się od śmiechu wybronić. :-)))))))))
            • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:27
              P.S. On może tańczył tak jak mu tamten system zagrał? ;-)
            • teresa50 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:29
              Słuchajcie, ale z drugiej strony oni coś zbudowali, a my ? Tylko, że my nigdy
              nie zaznaliśmy takiej wolności.
              • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:33
                A oni nie doznali zniszczeń wojennych. Przynajmniej w wojnie współczesnej.
                Co do wolności zaś: co to za wolność, gdzie obywatel skarży koncern tytoniowy
                za to, iż popadł w chorobę na skutek palenia. Nie wiedział że to szkodzi?
                Rodzice nie mówili? Jak był tak mało pojętny, to niech siedzi i się nie wychyla
                ze swoją głupotą. Odszkodowaniom dla palaczy - NIE!!! Ale odszkodowaniom od
                koncernów tytoniowych dla budżetu państwa za wzmożone wydatki na leczenie -
                TAK!!!
                • teresa50 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:36
                  E tam... To może i producenci samochodów powinni płacic na wzmożone koszty
                  leczenia dla ofiar wypadkow drogowych ? A co z producentami noży ??
                  • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:38
                    producenci papierosów winni płacić za to, iż czerpią zyski z celowego
                    niszczenia zdrowia.
                • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:37
                  P.S. To nikomu innemu jak amerykanom trzeba tłumaczyć, że w kuchence
                  mikrofalowej to kota się nie suszy z zasady. Że system utrzymywania stałej
                  prędkości w samochodzie, to nie autopilot, który będzie sterowął pojazdem (a w
                  tym czasie kierowca wcale nie może iść na tył auta przyrządzić sobie herbatę!).
                  To nie nam trzeba tłumaczyć, że kupując gorącą herbatę w MacDonaldzie powinno
                  się uważać, na zawrtość kubka, bo ta może być... gorąca (a jaka?). Te przykłady
                  już zresztą były na tym forum dwa lata temu (tylko niestety znikły w archiwum).
                  • teresa50 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:41
                    Qwerty nie mów hop.. bo nowe regulacje unijne z Brukseli przyjdą i jak nie
                    napiszesz, że herbata może być gorąca, to zapłacisz odszkodowanie jakiemuś
                    gówniarzowi, co się poparzy.. Oni też nieźli są. Z Ameryki możemy się śmiać
                    spokojnie, bo to daleko, a Europa już tutaj !
                    • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:44
                      Spoko. W Unii ostrzeżenia na produktach są. Ale prawo unijne przewiduje
                      używanie rozumu podczas korzystania z produktów. W USA zaś takiej ewentualności
                      nie przewidzieli (tak jakby uważali, że każdy obywatel to matoł totalny) - a ci
                      to skrupulatnie wykorzystują.
                      • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:46
                        Zresztą stosowna regulacja jest już w Polsce od 5 lat! Za niebezpieczny jest
                        bowiem uważany produkt nie zapewniający bezpieczeństwa, jakiego można po nim
                        oczekiwać, uwzględniając jego normalne użycie. O tym, czy produkt jest
                        bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia go do obrotu, a
                        zwłaszcza sposób zaprezentowania go na rynku oraz podane konsumentowi
                        informacje o właściwościach produktu. Produkt nie może być uznany za nie
                        zapewniający bezpieczeństwa tylko dlatego, że później wprowadzono do obrotu
                        podobny produkt ulepszony.
                        • teresa50 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:53
                          Na takie dictum wymiękam.. :-)) Ja jestem po innych szkołach :-))
                          • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:57
                            Nie chciałem Cię zrazić. To był tylko przykład dla zilustrowania sytuacji, że u
                            nas jest inaczej niż to, o czym wyżej pisaliśmy.
    • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 20:55
      Wracając zaś do tematu głównego: a dlaczego sławę i renomę zyskali np.
      Aleksander Wolszczan (astronomia) czy Maria Skłodowska-Curie oraz inni - setki
      uczonych pracujących za granicą? Skąd mieli wiedzę, która zapewniła im dostęp
      do obcojęzycznych placówek naukowych?
      Owszem Ameryka mniej się uczy. I ma ileś tam setek uniwersytetów i koledżow, o
      których często nikt nigdy nie słyszał, ale zawsze aspirujących nie wiadomo
      czemu do rangi autorytetów (chyba tylko dlatego, że amerykańskich). Choć i w
      Polsce dąży się do takiego czegoś - te wszystkie pseudo-uczelnie i szkoły
      wyższe nastawione tylko na zysk, szkoły w których niejednokrotnie najgorszy
      matoł z samymi jedynkami nagle zyskuje wyższe wykształcenie. Bo miał kasę i
      stać go było. Nie nauką, a pieniądzem.
      • lubona Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 21:20
        Nic dodać, nic ująć. Może tylko przykład. Wyjeżdża rodzina- zielona karta.
        Dwoje dzieci. Dziewczynka VI klasa podst. chłopak III podst. Chłopak w Polsce -
        uczeń bdb, dziewczynka ledwo (wtedy jeszcze) mierna. Chłopak w USA poszedł
        klasę wyżej, a proponowali mu 2. Rodzice się jednak nie zgodzili. Dziewczynka
        za to stała się wzorową uczennicą. Teraz ona kończy koledż, ale potem zaraz ma
        wyjść za mąż. Chłopak nie wiem. Ich ciocia stwierdziła, że "dzieci zgłupiały".
        Ich 12-letni kuzyn (syn właśnie tej cioci) wie więcej niż ta "koledżówna".
        Oczywiście ciocia z synem mieszkają w olsce. Czy warto się uczyć? No cóż, tylko
        nieucy mówią, że nie. Nie tylko Wolszczan, Skłodowska, ale nasze np.
        pielęgniarki uważane są za jedne z najlepszych. Wniosek? "Warto, naprawdę warto"
        • lubona Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 21:22
          Zwyczajnie odpowiem - żeby być madrymi ludźmi i nie dać sobą manipulować.
          • teklat Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 23:19
            Jeszcze mi się przypomniała taka łacińska sentencja, trafna chyba dosyć...
            Non scholae, sed vitae discimus. (Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia)
        • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 23:20
          lubona napisała:

          > Nie tylko Wolszczan, Skłodowska, ale nasze np. pielęgniarki uważane są za
          > jedne z najlepszych

          To były tylko przykłady, które akurat wpadły mi wówczas do głowy.
      • karolinaj_18 Re: Po co tyle się uczymy? 23.02.05, 19:09
        qwertyi Widzę iz myślisz że ja nie zamierzam sie uczyć bo i tak bedę mało
        zarabiac za swoja więdzę. Chciałam tylko abyście zauwazyli różnice. My się duzo
        uczymy mały dużą wiedzę, ale małe zyski za przekazywanie jej. Amerykanie sie
        ucza dużo mniej a zarabiaja fortune na swojej nieweidzy. Uważam że nasza Polska
        jest zacofana i tyle ale nie zamierzam pisać czyja to wina bo chyba wszyscy
        wiedzą. Ale dochodząc do setna sprawy może i dobrze że sie tyle uczymy bo
        jesteśmy duzo warci za granića. Apropo tekla ja nie zamierzam kończyc edukacji
        na liceum. Nigdy nie zamierzałam. Dla mnie studia to przyszłośc, bo nie
        zamierzam kiedys sprzątać ulic. Ale pewnie do tego dojdzie w Polsce, że
        sprzątaczki będą musiały miec wykształcenie. Z góry dziękuje za zainteresowanie
        poddanym przeze mnie tematem.
    • dunajec1 Re: Po co tyle się uczymy? 21.02.05, 23:27
      Karolino,uwazasz ze duzo jest nauki w polskich szkolach?Moze rzeczywiscie
      wyzsza matematyka nie jest potrzebna w podstawowce,albo fizyka kwantowa na
      np.histori,ale uczyc sie trzeba.Kto Ci powiedzial ze w Ameryce w szkole nie
      maja zadan domowych?Zajecia pozalekcyjne? oczywiscie,ale platne,mowisz ze maja
      duzo kasy pomimo niewiedzy?Hehe,jak rodzice bogaci to moze tak,w Ameryce nauka
      zaczyna sie po sredniej szkole,bo trzeba placic,pierwszy rok ok.6000,i to tez
      zalezy za jaka szkole,kazdy nastepny rok duzo wiecej,pod koniec nauki to jest
      ok.15000-20000 na rok,a jak Ci nikt nie pomoze to co wtedy?Po skonczeniu
      nauki,tak dostaniesz prace ale wynagrodzenie bedzie zalezalo od Twojego
      swiadectwa,i opini szkoly do ktorej chodzilas,owszem potem mozeszzarobic dobre
      pieniadze,ale przedtem nauka.Zycze powodzenia w nauce,masz jakies dodatkowe
      pytania,na temat amerykanskich szkol pytaj,bede sie staral odpowiedziec.
    • edytkus Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 04:06
      Na przykład w Ameryce nie ucza sie
      > tle, nie maja zadań domowych, ale za to maja czas wolny i spedzaja go na
      > różnych zajęciach poza lekcyjnych takich jak języki, basen, taniec, tenic,
      > śpiew, gra na
      instrumentów.

      Zajec dodatkowych mozna miec w brod ale za nie przewaznie sie placi, poza tym w USA nie marnuje sie
      czasu anie pieniedzy wiec takich zajec nie traktuje sie rozrywkowo. Nauka jest latwa jesli pojdzie sie na
      latwizne i wybierze niski poziom - ambicje zaleza od nas samych ;), za to jesli chce sie skonczyc studia
      z "honors" to niestety ale trzeba sie wziac do pracy - jest o wiele ciezej niz w Polsce, wiecej materialu
      ktory trzeba samemu zdobyc (system amerykanski jest nastawiony na nauke myslenia, samodzielnego
      wyszukiwania wiadomosci, ich analizy i umiejetnosci wykorzystania tej wiedzy), poza tym tutaj nie ma
      obijania sie (za trzy nieobecnosci wyrzucaja z zajec przy czym spoznienia sa czesto traktowane jako
      nieobecnosc, absolutnie nie ma przekladania czy poprawiania egzaminow, podreczniki i materialy sa
      bardzo kosztowne - np. semestr zaczal sie ledwie miesiac temu a ja juz wydalam ok $700, nie
      wlaczajac czesnego, dojazdow ani oplat za parking, a tu jeszcze 3 m-ce przede mna :( ) i absolutnie
      nikogo nie obchodzi ze student zaplacil czesne. W USA ktos kto konczy studia musi miec wiedze w
      swojej specjalizacji, za to w Polsce byle tuman moze dostac dyplom (i nie piszczcie ze tak nie jest bo
      znam wielu matolow z dyplomem). Acha, na amerykanskich uczelniach "nie ma" sciagania, przymilania
      sie do profesorow, uziemiania studentow bo tak sie podoba profesorom, ani lapowek - przylapanie
      rujnuje kariere.




       lobuzek1   21.02.2005 20:21 :
      > Kiedy byłem w Stanach 19 letni
      >student gdy dowiedział się że jestem z Polski spytał się mnie którą autostradą
      >można tam dojechać.

      Gdybys byl tak madry za jakiego sie uwazasz wiedzialbys ze w USA jest kilka miejscowosci o nazwie
      Poland, a ze autostrady sa niemal wszedzie...

      qwerty.tarnow   21.02.2005 20:33:
      >A oni nie doznali zniszczeń wojennych. Przynajmniej w wojnie współczesnej.
      >Co do wolności zaś: co to za wolność, gdzie obywatel skarży koncern tytoniowy
      >za to, iż popadł w chorobę na skutek palenia. Nie wiedział że to szkodzi?

      Pewnie ze wiedzial, ale skoro prawo daje mu mozliwosc zarobienia na tym to dlaczego ma nie
      skorzystac? Az strach pomyslec co dzialoby sie w Polsce gdyby bylo mozliwe sadzenie kogo popadlo
      na wielomilionowe sumy :O



         lubona   21.02.2005 21:22:

      >> Po co tyle się uczymy?

      >Zwyczajnie odpowiem - żeby być madrymi ludźmi i nie dać sobą manipulować.

      Oj chyba nauka poszla w las: co robia Polacy w Iraku?



      Co co polskich slaw i naukowcow to cud ze w ogole takich mamy, szkoda tylko ze Ci o ogolnoswiatowej
      slawie zapracowali na nia pracujac poza Polska bo w kraju nie mieli mozliwosci :( (czytalam kiedys w
      jakiejs biografii Sklodowskiej-Cure ze po przyjezdzie do Francji nie przyznawala sie do bycia Polka,
      nigdy nie mowila po polsku i w ogole miala zal do kraju za uniemozliwianie jej pracy).
      • edytkus Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 04:13
        lubona   21.02.2005 21:20 :
        >nasze np.
        pielęgniarki uważane są za jedne z najlepszych.

        Hmm, nie wiem jak jest na swiecie ale w USA pielagniarka z Polski MUSI przerobic amerykanski
        material i zdac amerykanskie egzaminy zanim ja ktos zatrudni, a potem dostanie prace nie dlatego ze
        jest najlepsza a dlatego ze jest dobra i tania (w koncu zdala egzaminy i pracuje na tymczasowym
        kontrakcie).
        • ask3 Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 06:51
          Pamiętajcie!
          W USA wolno ci wszystko,
          ale nie wolno ci być nieszczęsliwym ;)
          • caro333 Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 08:40
            No i co MY na to??? Ja jestem zbudowany wpisami edytkusa.Polecam
            wszystkim,którzy swoje opinie o Ameryce i Amerykanach budują na pojedynczych
            sądach,żeby i te dołączyli do zbioru.Przypominam,że to kraj ponad 250 milionów
            ludzi.W takim zbiorowisku znajdą się setki tysięcy głupców i rzesze ludzi
            mądrych,wykształconych.Ameryki nie da się opisać w sposób prosty,jednoznaczny.Z
            jednej strony-stereotyp tępego obżartucha,z drugiej - najdłuższa lista
            noblistów...Hm...Uczmy się jednak,odkładając na bok pytania - po co?:))
          • edytkus Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 08:58
            ask3 napisała:

            > Pamiętajcie!
            > W USA wolno ci wszystko,
            > ale nie wolno ci być nieszczęsliwym ;)

            Ha ha, zajrzyj na forum Polki w Stanach, tam wiekszosc jest na zeslaniu ;)))
            • caro333 Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 09:23
              Hm..Zesłanie...To może być temat - rzeka.Tak w skrócie - widział ktoś
              szczęśliwą rodzinę po powrocie mamy z hameryki?..Wiem,jeździliśmy za wielką
              wodę po dolary,bo w kraju była bieda...A tam...no cóż,młodzież pisze,jak tam
              się żyje.Na dachach,w kiblach,z mopem...Polska inteligencja się twórczo
              realizuje...Mieć im to za złe? Jak rozgraniczyć konieczność i mus(zarobienia
              tam)od zwyczajnej chciwości?Dlaczego ktoś stawia na szali rodzinę i pieniądze i
              pieniądze wygrywają?Czy wszyscy,ktorzy pojechali na te saksy są zadowoleni ze
              swojego wyboru?Nie chcę marudzić,ale wydaje mi się,że czasami lepiej byłoby dla
              Polski i Polaków,gdyby niektorzy zechcieli TU popracować...
              • ask3 Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 10:05
                Nie jest tak do końca prawda ,że wszędzie dobrze ,gdzie nas nie ma ;)
                czy jest że na tym świecie miejsce -sielanka? Watpię!
                Wielu z moich znajomych ,ktorzy wyjechali w rózne zakątki świata,przesyłali
                wieści ,które miały często na celu wzbudzenie w nas zadrośc.
                Rzeczywistośc niejednokrotnie /jak sie pożniej okazało /była zupełnie inna.
                Pozostałam tu! Nie zazdroszczę! Bo i czego? ;)

                edytkus? piszesz przekonywująco :)
                • lubona Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 15:45
                  Po:
                  1. Wcale nie uważam i na pewno nie pisałam, że USA - be, a Polska - cacy.
                  2. Wcale nie uogólniam - daleka jestem od tego.
                  3. Przykłady przeze mnie podane, to tylko jednostkowe i na pewno nie
                  uniwersalne zdarzenia.
                  4. W każdym kraju znajdziemy mądrych i głupich.
                  5. USA - też jest w Iraku.
                  6. Znam mądrych i tępych ludzi po studiach, z tytułami - nie tylko Polaków (nie
                  podam narodowości, bo znowu powiedzą, że uogólniam)
                  7. Nieważne gdzie mieszkasz: USA, Polska, Kuwejt, Rosja, Chiny - uczyć się
                  należy, dla siebie, po prostu.

                  I O TO MI CHODZIŁO.
                  • caro333 Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 16:08
                    I zgadzam się z Tobą,Lubonko!:))))
                    • lubona Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 17:57
                      Sie ciesze. ;P
      • qwerty.tarnow Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 18:37
        edytkus napisała:

        > Az strach pomyslec co dzialoby sie w Polsce gdyby bylo mozliwe sadzenie kogo
        > popadlo na wielomilionowe sumy

        W tej mierze "dobre" wzorce przychodzą z zachodu. Na szczęście u nas jeszcze
        panuje rozsądek. :-P
    • teklat Re: Po co tyle się uczymy? 22.02.05, 09:10
      Do Szakala25.....

      Dopóki piszesz po polsku rozumiem, że ciągle czujesz się Polakiem - myślisz,
      jak mniemam, również po polsku...
      Więc bądź łaskaw nie pisać o Polakach w trzeciej osobie, bo piszesz również o
      swojej megalomanii. I jest "Tu nad Wisłą" a nie "Tam nad Wisłą", szkoda, ze
      jako piszący po polsku nie czujesz tej różnicy znaczeniowej. Ale może nmależysz
      do osób, które po dwóch miesiącach pobytu w Ameryce zapominają niektórych słów
      polskich a akcent im sie zmienia już w pierwszym tygodniu...
      Współczuję Ci, bo prawdopodobnie już masz kłopoty ze swoją narodową
      tożasmością. Będzie gorzej.
      I jeszcze jedno - z pewnością o wiele łatwiej jest z pogardą mówić o tym, że
      tutaj jest "burdel", jeśli mówi sie to z perspektywy osoby, która zmieniła
      podwórko na dobrze zamiecione czyimiś innymi rękami.
    • mkiniak Re: Po co tyle się uczymy? 23.02.05, 19:52
      Jedno jest pewne:)
      Wyższe wykształcenie tutaj..
      A tam wyjechać po kokosy..:P
      • karolinaj_18 Re: Po co tyle się uczymy? 23.02.05, 20:00
        mkiniak. dlaczego tak uważasz? Przecież jakos należy zarobić na życie a tam sa
        największe zarobki. Niektórzy jeżdzą na wakacje żeby zarobić na studia. więc
        sie zastanów bo chyba warto dla tych kokosów jechać?
        • mkiniak Re: Po co tyle się uczymy? 23.02.05, 20:07
          Nie o to mi chodzilo Słońce:)
          Właśnie mówię... tutaj można się czegoś nauczyć.. zdobyć wiedzę,
          doświadczenie... A później wyjechać tam.. i zdobyć jakąś dobrą pracę:) No może
          nie odrazu na najwyższym stanowisku.. ale z czasem.. wkońcu Polacy to mądrzy
          ludzie jak już zostało kielkanaście razy wspomniane.. więc poradzą sobie zawsze
          i wszędzie:)
          A pozatym to Kwaśniak tyłki im tam liże, więc może nas jakiś lepszy los w
          przyszłości spotka aniżeli tylko sprzątanie na domkach...
          Pozdrawiam papa:*
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka