Dodaj do ulubionych

Enrique vel Henio.

07.04.05, 13:36
W ramach przywoływania na forum Wielkich Nieobecnych.Gomez się odnalazł(na
chwilę),Henryk milczy jak zaklęty.Niech wie,że nam tęskno,prawda?:)
Obserwuj wątek
        • caro333 Re: Enrique vel Henio. 07.04.05, 14:43
          No bo kto mnie teraz Aramisem nazwie,no kto???!!!Ale tak zupełnie poważnie-z
          wielką chęcią posłuchałbym argumentów Henryka za budową,dziś,linii tramwajowych
          w takich miastach,jak Tarnów.Sam, tak ad hoc nie dostrzegam mocnych
          argumentów,tym bardziej mnie to interesuje.Opłacało sie przed wojną utrzymywać
          te linie...ale nie było tylu aut.Wyłączać szerokie centra miast z ruchu
          kołowego i budować tramwaje? Czemu nie trolejbusy?Oj,przyjechałby ten Henryk na
          spotkanie na Marcince,albo w kopalni w Bochni i opowiedział nam o tym
          wszystkim...Ponadto oceniłby fachowo walory naszego taniego wina...:))
          • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 16.04.05, 00:49
            Witam moich ukochanych z Tarnowskiego Grodu. Zapraszam serdecznie pod watek
            Lemurizy " Lubie Tarnow "

            Henryk, zawsze ten sam.

            Tarnow jest miastem niezapomnianym, czyli wiecznie mlodym.
                • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 18.04.05, 22:41
                  lubona napisała:

                  > No właśnie. Czekaliśmy tu wszyscy na Ciebie. Witaj!!!

                  Wielkie dzieki za tyle serdecznosci i instantny nastroj duchowego piekna ktore
                  stworzylas tak sobie " od zaraz ". Lubo ! dzieki Twoim slowom Czuje sie teraz
                  lepiej u Was niz w mojej wlasnej chacie. Wierzaj mi!

                  Besos,

                  Heniek
              • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 18.04.05, 04:40

                Drogi Przyjacielu, odpowiadajac na Twoje zapytanie, zasadniczo bylem i nie
                bylem. Wspomne tylko dla referncji ze chyba w ostatnim pietnastoleciu tyle
                wydarzen nie nawiedzilo moje zycie ile w tych wstepnych miesiacach biezacego
                roku. I to raczej o tresci smetnej i bardzo zawilej. Prawdziwy cock-tail
                zyciowy. Gra dotyczaca spraw serca, sentymentow rodzinnych, samopoczucia
                duchowego, zdrowia, fachu i skomplkowanych podrozy, polaczone ze strata duzej
                forsy. Stoczylem walke z przyslowionemi wiatrakami. Zrobilem duzy wysilek
                mentalny lub pseudo mentalny a wynik uzyskany nawet nie wzgledny. No i smierc
                Naszego Wielkiego Rodaka. Wszystko razem wziete. Tak ze w internecie
                uczestniczylem bez entuzjazmu ani humoru tylko co najpilniejsze odstawiajac do
                lepszych chwil kontakt z milymi, przyjemnymi stronami i goscinnym towarzystwie.
                Czyli kondora odstawilem na bok do ogrodu zoologicznego chociaz rwal sie do
                lotu, do Was i nalegal nieustannie. Teraz juz lepiej. Wskrzesam sily. Taka juz
                natura ludzka ktora nie pozwala mi klaudykowac. ( Czy raczej " poddawac sie ".
                Wybacz ten gulasz literacki lingwistyki wynikly z nieuniknionego wpolzawodnictwa
                okreslen i akrobatycznemu przenikaniu i asymilacji terminologii multijezykowej
                naszej kurczacej sie planety ).

                Jeszce dwa zapytania jesli pozwolisz : Czy juz odprawiles definitywne requiem in
                pacem dla tej przedziwnej kriatury nokturnej ktora znieksztalcala nasze forum ?
                I,...... co sie stalo z watkiem panienek Polek z Los Angeles ktore tak prosily
                by ich " przygarnac " na naszym forum ? Gdzie sie podzial ? . Bylem wlasnie w
                tamtych stronach i moglem nawiazac z nimi chwilowy kontakt. Zabraklo mi danych.

                Na razie to wszystko, Przyjacielu. Pozdrawiam Cie ale nie zegnam bo przeciez (
                zdaje sie ) mam co do Was spore zaleglosci.

                Ten sam Heniek



        • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 18.04.05, 22:25
          teklat napisała:

          > Może Henio trafił gdzies na podatniejszy grunt z tymi tramwajami? no - gdzie on
          > ?
          >
          Teklat wracam do Was i do Ciebie z najwieksza radoscia i sentymentem. Tramwaje
          sa moim,powiedzmy, hobby. Nigdy nie moga konkurowac z cieploscia pieknej kobiety.

          Pozdrawiam Cie serdecznie

          Heniek
          • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 04.05.05, 16:53
            A gdziez jest gentleman Caro ? Teskniem za moim szlachetnym przyjacielem, za
            Jego kreatywnoscia i innowacjami.

            Kocham TARNOW bo to miasto moich unikalnych przezyc i wspomnien.


                  • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 04.05.05, 20:14
                    Te ostatnie wypowiedzi Pan na forum to wiecej niz troszke podejrzane. Czyzby
                    przyslowiona kobieca subtelna intuicja ? Ale rowniez podejrzane jest klopotliwe
                    milczenie, raczej niezwykle, naszego drogiego podroznika. Jakis surmenaz,
                    wielki wysilek z pewnoscia. Odczuwam ze misja na Ukrainie byla co najmniej
                    obezwladniajaca, wyraznie wyczerpujaca i szalenie tajna. Jakas kwestja wiecej
                    niz pomaranczowa. Raczej o kolorze rozognionej czerwieni. Teraz jestem pewny ze
                    Ukraina juz wkrotce zmieni nazwe na Nirwane czy cos podobnie niebianskiego.

                    TARNOW jest najwyrazniej stroskany w tym przypadku....

                    • caro333 Re: Enrique vel Henio. 05.05.05, 08:31
                      Henryku!Dzięki za życzliwe zainteresowanie.Wróciłem żywy,tylko trochę
                      zestresowany. Żebyś Ty widział te Ukrainki!...Gdybym był młodszy...Podkręcałem
                      tylko mojego aramisowego wąsa... A paszport niestety muszę sobie wyrobić.Może
                      jakiś Kozak już hasa po Unii z moim...Daj mu Boże!Jeśli mu to przyniesie
                      szczęście...Za moje kilkadziesiąt dolarow!...Uczucie moje do rodzinnego miasta
                      nie gaśnie,zapewniam Cię i gorąco pozdrawiam.
                      • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 06.05.05, 10:16
                        caro333 napisał:

                        > Henryku!Dzięki za życzliwe zainteresowanie.Wróciłem żywy,tylko trochę
                        > zestresowany. Żebyś Ty widział te Ukrainki!...Gdybym był młodszy...Podkręcałem
                        > tylko mojego aramisowego wąsa... A paszport niestety muszę sobie wyrobić.Może
                        > jakiś Kozak już hasa po Unii z moim...Daj mu Boże!Jeśli mu to przyniesie
                        > szczęście...Za moje kilkadziesiąt dolarow!...Uczucie moje do rodzinnego miasta
                        > nie gaśnie,zapewniam Cię i gorąco pozdrawiam.


                        Wierz mi caro ze Ci zazdroscze tych wypraw na Ukraine. Tutaj, tak daleko, mamy
                        dobra opinie wlasnie na ten temat Ukrainek bo kilka znich zawitalo do La Paz i
                        czarowaly wdziekiem i blond - uroda. Tutejsze señority pieknosi innego stylu
                        poodgryzaly sobie delikatne paznokcie w stanie wyraznej irytacji no i nieukrytej
                        zazdrosci ze Europejki oczywiscie takze sa piekne i wykwintne. Przy sposobnosci
                        a moze nawet intencionalnie z lekka niechecia czy gorycza pomylily ich
                        narodowosc nazywajac je wymownie " ah esas Rusas " co oznacza : "!Ah te
                        Rosyjanki " ! "Dlatego tez uzylem slowa Nirwana wlasnie w tym sensie co do Ukrainy.

                        Drogi Aramisie nie przesadzaj z tym TYLKO podkrecaniem wasa. Tym razem odnosze
                        niezbite wrazenie ze to cos, delikatnie ujmujac, absolutnie sie nie zgadza...

                        Ja rowniez serdecznie dziekuje za Twoje cieple slowa Przyjazni jaka mnie
                        darzysz. Juz sie poczulem lepiej na forum...

                        PRZY OKAZJI SLADAM JUZ RUTYNARNY HOLD NASZEMU MIASTU, NIECH ZYJE TARNOW....ale
                        na ten temat musze napisac do watku naszej sentymetalnej lemurizy " Lubie Tarnow
                        " bo to co czytam tu i owdzie na fora'ch o naszym tym Miescie mgli mnie w gardle
                        i przysparza mi cukru w organizmie ktorego notabene mam ponad nadmiar...
                        • caro333 Re: Enrique vel Henio. 06.05.05, 11:03
                          Henryku,pozwalam sobie jeszcze na dwa słowa o Ukrainkach,bo temat to wdzięczny
                          bardzo! Otóż,jak zauważyłem,one są w większości właśnie brunetkami.Mają
                          piękne,czarne oczy i olśniewający,obezwładniający uśmiech.Przeciwieństwo lalek
                          Barbie!Piękne!Rasowe!I mają coś takiego w oczach!..Kiedyś spodobały mi się
                          bardzo Dunki.Takie pastelowe,jak Czeszki.Ale te Ukrainki! Poza konkurencją w
                          Europie!:)))
                            • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 06.05.05, 16:07
                              Alez naturalnie o tym nawet nie trzeba wspominac ! ( Najzupelniej szczerze ! )
                              Co do Ukrainek to dzieki za wyjasnienie. W takim razie te ktore sprawily furore
                              tutaj w Boliwii byly nie tylko ladne, zgrabne, gorace jak plomien ale rowniez
                              utlenione. Ale to tylko detal bez znaczenie. Natomiast mnie olsniewasz ta Twoja
                              paneuropejska eksperiencja.

                              TARNOW MA PIEKNE NIEWIASTY NA MIEJSCU JAK ROWNIEZ TE KTORE KOCHAJA GO Z DALEKA,
                              to musimy sobie uswiadomic....
                              • caro333 Re: Enrique vel Henio. 06.05.05, 16:16
                                Z tą eksperiencją to duża przesada.:)Po prostu oko mam takie monotematyczne
                                jakieś,że gdzie bym nie pojechał to widzę tylko piękne dziewczyny i dobre
                                napoje wiadomej proweniencji(z winnych gron lub słodu i chmielu).Jakąś chyba
                                seksistowską ślepotę mam...:))To może nadaje się do leczenia?"Widzenie
                                tunelowe"?Na końcu każdego tunelu zamiast światełka - piękna postać.Eeeee
                                tam...tak tylko bajdurzę!:))Ale nie umiem sobie odmówić,kiedy wiem,że tam,hen
                                daleko, za morzem siedzi przy monitorze ktoś,kto rozumie to wszystko nawet bez
                                słów!:))Pozdrawiam Cię serdecznie!
                                • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 06.05.05, 16:49
                                  caro333 napisał:

                                  > Z tą eksperiencją to duża przesada.:)Po prostu oko mam takie monotematyczne
                                  > jakieś,że gdzie bym nie pojechał to widzę tylko piękne dziewczyny i dobre
                                  > napoje wiadomej proweniencji(z winnych gron lub słodu i chmielu).Jakąś chyba
                                  > seksistowską ślepotę mam...:))To może nadaje się do leczenia?"Widzenie
                                  > tunelowe"?Na końcu każdego tunelu zamiast światełka - piękna postać.Eeeee
                                  > tam...tak tylko bajdurzę!:))Ale nie umiem sobie odmówić,kiedy wiem,że tam,hen
                                  > daleko, za morzem siedzi przy monitorze ktoś,kto rozumie to wszystko nawet bez
                                  > słów!:))Pozdrawiam Cię serdecznie!


                                  Drogi Aramisie, Bog Cie bron, ani niewaz sie leczyc przez chwile ! Leczy sie
                                  choroby a to co wspominasz to dar Niebios, to impuls Zycia, to wieczna Mlodosc
                                  byle nie krzywdzic tylko umiejetnie traktowac naturalny, spontaniczny, wrodzony
                                  talent ktory tylko daje sens naszej egzystencji. Milosc i seks to najwieksze
                                  atuty od zarania swiata, bo inaczej mielibysmy tylko gola planete z oblakanemi
                                  dynosaurami. A najwazniejsze ze zyskalismy bo w zasadzie pewien nas gatunek
                                  zostawil lub zrecznie przytlumil prymitywne machismo i zdobyl sie na odwage
                                  pozwolic na iniciatywe kobiet ktore czesto nas mile i zaskakujaco przewyzszaja.
                                  No ale za duzo sobie pozwalam, czcigodny maestro !

                                  Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie !

                                  VIVA TARNOW ! nasze piekne miasto, specialnie teraz gdy Jego mieszkancy tak
                                  skutecznie wzieli sie a porzadki by Go jeszcze wiecej upiekszyc...
    • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 12.05.05, 16:44
      Serdeczne i braterskie pozdrowienia dla Moich Przyjacieli na forum. To tylko !!


      TARNOW JEST I BEDZIE PONAD WSZYSTKO NASZ BO JEST NAM WIERNY I WYTRWALY, JEST
      NASZA NIPOKONANA TWIERDZA...
            • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 18.05.05, 15:58
              Witam Wszyskie zacne, wykwintne Panie i szanownych caballeros tego Naszego Forum
              w dniu jeszcze jednego Swietego cokolwieka ma na imie. Zycze udanych dni i
              milego nastroju pelnego entuzjazmu zycia i sukcesow malych, srednich i naprawde
              duzych !!!!

              Serdeczne pozdro

              Heniek

              ( Dla tekli Jan III Sobieski, ten co mial trzy pieski , bialy, czerwony,
              niebieski .... Tylko prosze nie gniewaj sie na ten wybryk dziecinnosci do ktorej
              nawracam i odpowiedz chociazby coc osobistego. Czekam ! .... )
              • teklat Re: Enrique vel Henio. 18.05.05, 19:17
                Coś osobistego, powiadasz...
                Enrique - o królu Sobieskim - nie, choc znam ten wierszyk :)) O Tarnowie - też
                nie, bo jestem w Krakowie i tłucze mnie znowu jakiś krakowski spleen.. A pogoda
                jaka jest, każdy widzi (dla Ciebie wyjaśniam, że choć mamy drugą połowę maja,
                to temperatura jest poniżej 10 stopni i jest wybitnie niemiło)
                Więc - po pierwsze - byle do piątku, bo wtedy mam noc w muzeach - już się nie
                moge doczekać. Zmontowałam ekipę fajnych kobitek, które będą mi w tym
                towarzyszyć - uwielbiam takie włóczenie się po mieście z grupą niegłupich i
                zabawnych kobiet - już kiedyś tak włóczyłyśmy się po Pradze w siedem -
                fantazja, cymesik! :))
                A po drugie - powiedz jak ludzie w Ameryce południowej radzą sobie z chandrą?
                Czy może chandra jest tam zjawiskiem niespotykanym? Bo duża ilość słońca jakoś
                przepędza chmury? Ciekawa jestem...
                I tez serdecznie pozdrawiam :))
                • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 25.05.05, 06:16
                  teklat napisała:

                  > Coś osobistego, powiadasz...
                  > Enrique - o królu Sobieskim - nie, choc znam ten wierszyk :)) O Tarnowie - też
                  >
                  > nie, bo jestem w Krakowie i tłucze mnie znowu jakiś krakowski spleen.. A pogoda
                  >
                  > jaka jest, każdy widzi (dla Ciebie wyjaśniam, że choć mamy drugą połowę maja,
                  > to temperatura jest poniżej 10 stopni i jest wybitnie niemiło)
                  > Więc - po pierwsze - byle do piątku, bo wtedy mam noc w muzeach - już się nie
                  > moge doczekać. Zmontowałam ekipę fajnych kobitek, które będą mi w tym
                  > towarzyszyć - uwielbiam takie włóczenie się po mieście z grupą niegłupich i
                  > zabawnych kobiet - już kiedyś tak włóczyłyśmy się po Pradze w siedem -
                  > fantazja, cymesik! :))
                  > A po drugie - powiedz jak ludzie w Ameryce południowej radzą sobie z chandrą?
                  > Czy może chandra jest tam zjawiskiem niespotykanym? Bo duża ilość słońca jakoś
                  > przepędza chmury? Ciekawa jestem...
                  > I tez serdecznie pozdrawiam :))


                  teklat, przepraszam ze dopiero teraz odpisuje na temat. Ameryka Poludniowa to
                  jak wiesz obszar bardzo wielki z wieloma krajami. Lacza je jakims stopniu dwa
                  jezyki i football ( no i kokaina lub podobne ale ten temat wole nie poruszac
                  tutaj ) poza tym bardzo malo wiecej PROCZ oczywiscie checi sie zabawic. Tanczyc
                  regaton czyli z rytmem modnym w tej chwili, spedzic czas super z muzyka Juanes,
                  Shakiry, Pauliny Rubio itd, itd, itd w nieskonczonosc. Tu w La Paz jest
                  oczywiscie i chandra i wystepuja rowniez ataki spleen'u ale to nie przeszkadza
                  ze jak sie bawimy to swiat sie " chwieje ". Mezszyzni maja swoj osobisty dzien "
                  wolny " w piatek, Panie w czwartek. (" Ladies' Night" ) Bawia sie osobno w
                  towarzystwie ich osobistego gustu. W te dni istnieje pewna " swoboda "
                  personalna z nadwyzka alkoholu, tak zwany okres blizej nie zdefiniowanej
                  tolerancji, odpuszczania grzechow lub "patrzenia przez palce". Oczywiscie nie
                  raz sprawia to powiklania i trudnosci ale tak to juz jest. Oprocz tego lub razem
                  z tym wszystkim Milosc ( duza litera )to zasadnicze haslo chocby na tylko
                  przyslowiona zapalona chwile. Wszystko wykonuje sie w Jej imieniu, nie raz z
                  niezbedna i z przyzwyczajona juz hipokrezja. Zlo nie istnieje. Ale to juz zdaje
                  sie sposob zycia nie tylko tutaj. W Argentynie moim drugim kraju ( trzeci to
                  Boliwia ), w ktorym spedzilem moje lata mlodziencze i pozniejsze, takze zmiana
                  obyczajow i inwazja konceptow wolnosci zachowania. Kiedys mezczyzna musial
                  uzywac rozmaite akrobacje jezykowe by w koncu, i oczywiscie z duza dawka
                  szczescia, przypasc do gustu adorowanej kobiecie. Dzisiaj to tylko wspomnienia.
                  Nowoczesnej niewiascie nigdy nie brak entuzjastycznej iniciatywy, praktycznego
                  podejscia do wszelkiego rodzaju tematu. A Brazylia to juz prym w tym sensie,
                  goruje absolutna wolnosc akcji bezkrytycznego zachowania, bez zadnych uprzedzen
                  lub jakiegos tabu. Przypuszczam ze moze to sa te formy zwalczania stresu ktory
                  gnebi ludzkosc. A juz tak zupelnie niepretensjonalnie, to dobre, dobrane
                  towarzystwo znajomych, spontaniczne tematy plus taniec i wino, pisco czy szampan
                  ktore uwodza pieknym szumem w glowie robia nas przedziwnie szeczesliwych,
                  lekkich, nie uciezliwie intelektualnych i wtenczas zadna chandra nas sie jakos
                  nie ima.....
                  >
                  Pozdrawiam Cie naprawde bardzo serdecznie,

                  Henio ( tak mnie nazwal nasz caro " caro " a ja z tego dumny )

                  JAK ZAWSZE WITAM TARNOW ......

                  i sedziwy/nowoczesny piekny Krakow ktory pamietam oczywiscie ze tez.......
                  • teklat Re: Enrique vel Henio. 25.05.05, 11:06
                    enowak8 napisał:
                    A juz tak zupelnie niepretensjonalnie, to dobre, dobrane
                    > towarzystwo znajomych, spontaniczne tematy plus taniec i wino, pisco czy
                    szampa
                    > n
                    > ktore uwodza pieknym szumem w glowie robia nas przedziwnie szeczesliwych,
                    > lekkich, nie uciezliwie intelektualnych i wtenczas zadna chandra nas sie jakos
                    > nie ima.....

                    To jest coś, co i ja cenię w zyciu. Choć niezwykle rzadko zdarzają się takie
                    chwile prawdziwie niezmąconego szczęścia i beztroski.
                    Natomiast to, co pisałeś wcześniej, o tym, że przestają istnieć jakiekolwiek
                    tabu, że wolność, bezkrytyczne zachowania i brak uprzedzeń - to jest chyba
                    zagłuszanie w sobie czegoś, taka trochę straceńcza tendencja. Nie wiem - być
                    może takie życie coś załatwia tym, którzy w ten sposób zyją... Ja wolę troche
                    bardziej kontrolować to, co mi sie przydarza, miec większą świadomość tego, co
                    przeżywam. I poczucie jakiegoś celu, czy pionu w życiu. Ale może po prostu
                    jestem zwykłą sztywniarą, której brak polotu.
                    • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 25.05.05, 16:03
                      Przepraszam Cie Teclo ze moze to podalem w za bardzo ekstremistyczny i nieudany
                      sposob ale chcialem Ci odzwiercadlic jakies takie moze dziwne podejscie do Zycia
                      a raczej jego problemow. Trudny to temat do przeanalizowania i tego wlasnie
                      chce uniknac. Ja tylko przedstawiam obwiawy Zycia i to u roznych warstw
                      spolecznych, bez checi ni intencji szukania powodow " dlaczego tak a nie inaczej
                      ". Nie aprobuje ale takze nie sprzeciwiam sie, bo to znaczy isc pod prad
                      wydarzen, tylko skromnie opisuje forme " zabijania czasu ". Nie wtracam co dobre
                      lub zle bo to bardzo skomplikowany proces. To wszystko w jakims sensie to
                      metamorfoza naszego istnienia tych czasow. Obyczajowy "Melting bowl" a moze
                      raczej " Cooking bowl " z czego w koncu cos sie wyloni ale nie utrwali w tym
                      szalonym tempie Zycia. To wszystko jednak nie wyklucza naszych zadan, oczekiwan
                      i ambicji osobistych ktore na péwno beda i sa naszym logicznym celem zyciowym.
                      Tylko chodzi tutaj o szeroka game pojec tego co kiedys sztywno ( nie krytykuje )
                      utrzymywaly zasady naszej egzystencji dziennej. Inne zachowanie, inna regula
                      podejscia do spraw i kwestji bytowania i osiagania celow. Inne okreslenie moralu
                      w goraczkowej grze ambicji dazen osiagiec. Ale na tym lepiej koniec tego
                      zawilego spornego tematu. Zostawmy go raczej sociologom.....

                      Zegnam serdecznie.


                      NIECH TARNOW BEDZIE NASZA INSPIRACJA.....ale madrze pojeta.
                      • enowak8 Re: Enrique vel Henio. 31.05.05, 16:08
                        Teklo, czy moje "przeprosiny " za szokowa relacje zostaly przyjete, bo
                        tesknie.... Po moim post'cie zostalem zawieszony jak flaga na maszczie i na
                        dobitek nie ma wiatru....

                        Pozdrawiam serdecznie

                        Henio

                        I teraz,od, takie haslo

                        " Zaszczyki szczerej serdecznosci nie zaszkodza nigdy TARNOWI "....

                        naszemu miastu czcigodnej historii, wzruszajacych wspomnien, bujajacej, oby
                        zawsze tetnacym Zyciem, przyszlosci. Zblizmy sie wonna szczeroscia by nam bylo
                        milej i weselej.....
                        • teklat Re: Enrique vel Henio. 31.05.05, 18:51
                          Heniu drogi! Nie masz za co przepraszać. Twoja opowieść o tym, jak południowi
                          Amerykanie spędzają wolny czas, to bardzo obrazowy kawałek tamtejszego
                          obyczaju. Mnie tam nic nie zgorszyło ani nie zbulwersowało, raczej
                          zafascynowało takie zupełne oddanie się lub totalne zanurzenie się - w
                          rozrywce, miłości, alkoholu, zapomnieniu o chandrze i smutkach.... To jest
                          zapewne też ich cała filozofia, stosowanie w życiu maksymy "carpe diem!". My,
                          Europejczycy, być może jesteśmy zbyt spętani zasadami, tym, co sie powinno,
                          czego nie wolno... Może to też kwestia klimatu, wszak południowe nacje mają o
                          wiele więcej lekkości i o wiele mniej zasadniczości w podejściu do szeroko
                          pojętej swobody i wolności.
                          Pisząc, że ja żyję i zachowuję się, nawet w zabawie, inaczej, nie chciałam, byś
                          pomyślał, że mam poczucie wyższości chłodnej Europejki wobec tego, jak
                          zachowują się weselsi i bardziej skorzy do swobodnego szaleństwa ludzie
                          wychowani w ciepłym klimacie. Żyjemy inaczej, bawimy sie inaczej. A ja
                          podziwiam niekiedy takie zupełne zapomnienie się w szaleństwie, bo sama tego
                          chyba nie potrafię. I trochę takim ludziom zazdroszczę. :))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka