qwerty.tarnow
13.09.05, 14:08
3 dni temu złamało się u mnie koło domu drzewko stojące przy ulicy. Mimo, iż
było przywiązane do kijka i na nim się wspierało. "Samo się" złamało, albo
ktoś mu "dopomógł" - nie wiem. W każdym razie było to 3-4 letnie drzewko, a
więc dość cienkie. Taki patyk z liściami. I jak się złamał, to tak sobie
leżał podłamany, przewrócony na bok do wczoraj. I nagle dziś co? Dziś drzewko
STOI!!! Samo! :-D Już nie jest złamanie, nie leży, tylko stoi. SIła wiatru z
wczorajszej burzy? Siła deszczu (pociągnęły korzenie wodę)? Siła
elektryczności (piorun w nie trafił)? A może siła sumienia tego co je złamał?
Te 3 pierwsze by pasowały, tylko nie za bardzo jest wytłumaczyć skąd drut się
wziął, kórym obwiązane jest to drzewko i przymocowane do owego kijka
wspierajacego. ;-)
W każdym razie: niezależnie od przyczyny - CUD. Natury albo sumienia. A takie
nie zdarzają się często.