07.10.03, 23:34
Czy znacie film Amelia????
Oglądałam go chyba z dziesięć razy i nieodmiennie wprawia mnie w dobry
nastrój.
Mam taka prywatną teorię że gdyby każdy człowiek spotkał choć raz w życiu
taką Amelię to świat byłby o niebo lepszy.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: Amelia 07.10.03, 23:55
      Ja nie oglądałem. O czym to?
      Kojarzę tylko plakaty filmu z twarzą tytułowej bohaterki (to chyba to?).
      • lemuriza Re: Amelia 08.10.03, 08:22
        qwerty.tarnow napisał:

        > Ja nie oglądałem. O czym to?
        > Kojarzę tylko plakaty filmu z twarzą tytułowej bohaterki (to chyba to?).


        Oglądałam dwa razy. Raz w kinie z koleżanką ( podobało jej się) i raz w domu (
        z mężem) tez mu się podobało. No, cudny film. Tak wprawia w dobry nastrój to
        prawda.Nawet gdzieś czytałam ostatnio, ze jakaś Pani filmoznawca zrobiła listę
        takich filmów wprawiających w lepszy nastrój. Nadała im nawet nazwę, ale już
        nie pamiętam jaka to była nazwa. „Amelia” była tam na czołowym miejscu.
        A Wy jakie filmy umieścilibyście na tej liście?
        Bo ja „Czekoladę” na pewno.

        A do ostatniego numeru „Zwierciadłą” dołączony jest film na DVD „Gusta i
        guściki”. Ktoś oglądał, bo reklamują go jako cos w stylu Amelii? Ja kupiłam,
        ale jeszcze nie oglądałam.
        W gazecie tej jest tez ciekawy felieton, w którym Pani pisze o dobroczynnym
        oddziaływaniu uśmiechu na nas i na innych ( to w kwestii dobroczynnego
        oddziaływania Amelii na otoczenie). I Pani pisze, ze stara się jak najczęściej
        innych obdarzać uśmiechem i wtedy ten uśmiech kruszy najbardziej opornych. No
        bo jak tu złościć się na uśmiechniętego i miłego pracownika? ( to w kwestii
        szefów). Niby takie proste, a jak często o tym zapominamy? Tak więc dzisiaj
        wyruszyłam „ w świat” z mocnym postanowieniem „uśmiechu”.
        Wszystkim przesyłam największy i najszczerszy uśmiech życząc miłego
        dnia!:))))))))))

        • lemuriza Re: Amelia 08.10.03, 08:47
          Amerykański film pt. „K-pax”, wszystkim gorąco polecam. Doskonały film, taki
          własnie bardzo pokrzepiający.


          A to recenzja, dla Was:
          K-PAX Iwona Chodorowska

          Na planecie K-Pax nie ma rodzin. Ludzie rozmnażają się ostrożnie, a kiedy naraz
          wschodzą dwa słońca, jest naprawdę pięknie. Skąd o tym wiemy? Od Prota (w tej
          roli świetny Kevin Spacey), który twierdzi, że stamtąd przybył na Ziemię.
          Wszyscy biorą go za wariata i najwyraźniej nikt mu nie wierzy. No cóż, z
          drugiej strony, a konkretnie ze strony psychiatry, doktora Powella (Jeff
          Bridges), trudno wierzyć we wszystko co mówią pacjenci zakładu zamkniętego.
          Intuicja podpowiada lekarzowi, że w historii tajemniczego wariata tkwi jakiś
          sekret. Za wszelką cenę stara się wydobyć go na światło dzienne. Odkrywa
          przerażającą prawdę, ale czy rzeczywiście dowiaduje się czegoś o Procie?Film z
          pogranicza science fiction i kina psychologicznego. Dzięki niejednoznacznemu
          zakończeniu na szczęście zdołał uniknąć patosu, choć ma kilka
          zbyt "górnolotnych" momentów. Jego główne przesłanie mówi, że tak samo niewiele
          wiemy o wszechświecie jak o ludzkiej psychice i uczuciach.



          Film jest dostepny na DVD i video ( świetna muzyka, piekna po prostu),
          widziałam go w wypożyczalniach. Ogladałam trzy razy i pewnie jeszcze obejrzę.
          Tak samo gorąco polecam trylogię Gene'a Brewera ( "K-pax", "Na promieniu
          światła", trzecia cześc ma ukazać się w grudniu). Wydał to Znak w serii Proza
          współczesna, swietna, pokrzepiająca literatura. oczywiście film powstał na
          podsatwie I cz. trylogii, podobno kręcą drugą.
          • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 11:55
            No recenzja to taka niezbyt - ja to muszę dokładnie wiedzieć co się dzieje w
            filmie (łącznie z zakończeniem), żeby go obejrzeć. Bo recenzja typu: "film
            zawiera psychologiczne pytania na temat przemijalności i kruchości życia na
            tle współczesnej kultury i nowego, szybkiego stylu życia" to mnie aż
            odstrasza. Kawę na ławę: co, jak, gdzie, kiedy i dlaczego. Bo inaczej
            producent i reżyser na mnie nie zarobi.
            • lemuriza Re: Amelia 08.10.03, 12:21
              qwerty.tarnow napisał:

              > No recenzja to taka niezbyt - ja to muszę dokładnie wiedzieć co się dzieje w
              > filmie (łącznie z zakończeniem), żeby go obejrzeć. Bo recenzja typu: "film
              > zawiera psychologiczne pytania na temat przemijalności i kruchości życia na
              > tle współczesnej kultury i nowego, szybkiego stylu życia" to mnie aż
              > odstrasza. Kawę na ławę: co, jak, gdzie, kiedy i dlaczego. Bo inaczej
              > producent i reżyser na mnie nie zarobi.

              No to przesyłam następne:
              1)
              Rzeczywistość to jedyna rzecz jaką mamy
              Blank


              "Rzeczywistość to jedyna rzecz jaką nam dano", tą sentencją kończy się jeden z
              najpiękniejszych filmów jakie powstały. To film inny od wszystkich, uczy nas
              jak być wrażliwym i nie popełniać błędów. Przepiękna muzyka w tle sprawia, że
              niejednej wrażliwej osobie zakręci się łezka w oku. To jeden z nielicznych
              filmów, w którym nie ma przemocy i jest tyle ciepła i nadziei w lepsze jutro.
              Gorąco zachęcam wszystkich do obejrzenia tej opowieści, a tym bardziej do
              przeczytania książki, która zawiera więcej prawd o życiu.


              2)

              Gra aktorów tej samej klasy, co aktorzy (10 na 10), muzyka powala na kolana,
              zdjęcia perfekcyjne. Tyle "techniki". A teraz odczucia: czy nie uważacie, że
              film pozostawia zbyt wiele do myślenia? Po obejrzeniu całości siedziałem w
              fotelu przez godzinę starając się wszystko sobie poukładać. Czy ja
              jestem "półinteligentny"? Nieuważnie oglądałem, czy może nie umiem w ogóle
              oglądać filmów? Po prostu pustka "poprojekcyjna" - o co chodzi? Aż tyle swobody
              w dopowiedzeniu sobie końca (a raczej początku)?

              Zacząłem detektywistyczne dochodzenie - zwracając uwagi na szczegóły dialogów,
              sytuacji i wydarzeń. Przez większość filmu widzowie są (a przynajmniej
              większość moim zdaniem) przekonani, że z prawdziwego kosmity chcą zrobić
              wariata. Sytuacja komplikuje się, gdy po kolejnych hipnozach
              wychodzą "ziemskie" sprawy. Prot zdradza też swoje ludzkie "korzenie", wzywając
              Boga ("Oh my God!) - w końcu Bóg to jakby naszą Ziemska domeną. Czy jednak
              transformując się w ziemianina nie mógł i tego przejąć? Dalej można uznawać go
              za kosmitę.

              Widzicie jaki mam mętlik w głowie? Czy mam prawo do interpretacji, że Prot był
              prawdziwym kosmitą? Czy może przeoczyłem coś, co jednoznacznie wyjaśnia koniec
              tej historii?

              3)

              K-PAX

              Jeden z lepszych filmów jakie widziałem
              NEO


              W filmie nie ma zbyt dużo akcji czy pościgów, praktycznie nie ma ich w ogóle.
              Aczkolwiek film jest bardzo wciągający nawet dla tych, którzy nie przepadają
              za "ciągnącymi się wolnymi filmami". Do końca filmu nie wiadomo tak naprawdę,
              co się dzieje. Klimat połączony z niesamowitą muzyką tworzy piękną całość.
              Muzyka jest wielkim atutem tego obrazu! Polecam, warto nawet dla posłuchania
              owej muzy:)


              4)
              Czym jest K-PAX?
              Tomasz Janowski


              To niezwykły film, utrzymany przez cały czas jego trwania w nastroju swoistej
              tajemniczości. Oglądając go ma się wrażenie, że oto mamy do czynienia z
              niezwykłym zjawiskiem, dotyka absolutu, czegoś, co dla nas ludzi jest zupełnie
              niepojęte, poza naszym zasięgiem poznawczym.

              Bohaterem filmu jest człowiek (?), który opowiada wszystkim, że pochodzi z
              innej planety, ma ponad 300 lat, przybył na Ziemię w sposób jeszcze nieznany
              dla Ziemian z odległego o tysiące lat świetlnych układu gwiezdnego. Historie,
              które opowiada nie wydają się być nazbyt wiarygodne, gdyby nie fakt, że...
              posiada on niezwykłe umiejętności, lecz nie takie, które są efektowne i nadają
              się do filmu SF typu "Kosmiczne wojny". Jego talentem jest niezwykła aura, jaką
              wokół siebie roztacza, bardzo silny wpływ na ludzi, ogromna wiedza. Ma się
              wrażenie, że my tu na Ziemi żyjemy na poziomie wysoko rozwiniętych zwierząt w
              porównaniu z tym, co Prot sobą reprezentuje.

              Genialna rola Kevina Spaceya, film utrzymany nieco w nastroju "Pięknego
              umysłu", tej samej klasy, choć mniej może okrzyczany. Rola Spaceya równie
              genialna jak ta Russella Crowe w "Pięknym umyśle".
              5)
              Film na piątkę!
              Magda


              Szczerze mówiąc film zaczyna się bardzo dziwnie i tajemniczo. Jednak z upływem
              minut staje się coraz ciekawszy. Po około godzinie zaczynam wierzyć, że Prot
              jest z innej galaktyki (z planety K-PAX). Muszę przyznać, że zakończenie bardzo
              mnie zdziwiło, było bardzo niespodziewane. Film oceniam na pięć!

              6)
              Zaskoczona
              Margot


              Około rok temu oglądałam "Matrix" i wywarł on na mnie dość duże wrażenie. W tym
              roku postawiłam na coś równie "pokręconego" i wybrałam się na "K-PAX". Tak,
              jestem zaskoczona tym w jaki sposób została przedstawiona nam dość inna
              rzeczywistość i czego nie da się ukryć - kolejna. Jednak ten pomysł wydaje mi
              się bardzo oryginalny i interesujący. Jestem wręcz mile zaskoczona i zachwycona
              grą Kevina Spacey’ego.


              Przekonany? Jak nie to trudno. Ja gorąco polecam wszytskim forumowiczom!










              • lemuriza Re: Amelia 08.10.03, 12:43
                I jeszcze dwie recenzje, dla niezdecydowanych, moze się przekonają? Nparwde
                warto!
                A jak nie, to trudno....

                1)
                Rzeczywistość to jedyna rzecz jaką mamy

                Blank


                "Rzeczywistość to jedyna rzecz jaką nam dano", tą sentencją kończy się jeden z
                najpiękniejszych filmów jakie powstały. To film inny od wszystkich, uczy nas
                jak być wrażliwym i nie popełniać błędów. Przepiękna muzyka w tle sprawia, że
                niejednej wrażliwej osobie zakręci się łezka w oku. To jeden z nielicznych
                filmów, w którym nie ma przemocy i jest tyle ciepła i nadziei w lepsze jutro.
                Gorąco zachęcam wszystkich do obejrzenia tej opowieści, a tym bardziej do
                przeczytania książki, która zawiera więcej prawd o życiu.


                2)


                Inteligentny
                Tomek


                Poszedłem na ten film z mieszanymi uczuciami, gdyż było to wyjście ze szkołą:),
                a wiadomo na jakie filmy się chodzi z belframi. Jednak film się zaczął i od
                razu pozytywne zaskoczenie: muzyka w czołówce jest naprawdę kapitalna,
                połączenie lekkiego house’u z instrumentami klasycznymi daje naprawdę idealny
                efekt.Nie będę się rozpisywał na temat treści, bo to po prostu trzeba zobaczyć
                samemu. Nie jest ona może zbyt skomplikowana, ale wprowadza całkiem
                przyjemne "zamotanie" w głowie. W sumie film bardzo mi się podobał, jednak nie
                jest to kino dla miłośników akcji w sceneriach sf. Film jest bardzo
                inteligentny, zmusza do wysilenia szarych komórek, no i Kevin Spacey w swojej
                roli to już mistrzostwo świata. Jednym słowem po stokroć warto wybrać się na
                ten film, a ja z kolegami do dziś się spieram czy Prot to kosmita czy też nie.




                • teklat Re: Amelia 08.10.03, 13:01
                  Też bardzo lubię "Amelię" - i ten figlarny błysk w oku bohaterki filmu.... To
                  jest taki film, Qwerty, który trudno jest opowiedzieć - lepiej po prostu go
                  zobaczyć... To jest klimat paryskich ulic, małych uliczek, gdzie wszyscy znają
                  wszystkich, a po wyjściu z mieszkania i zejściu na dół można zrobić zakupy,
                  wymienić ostatnie plotki ze sprzedawcą kwiatów... To zapach porannej kawy i
                  rogalika, ciepły, przyjazny.
                  Ja w filmie najbardziej lubię te sceny, gdy pojawia się Krasnal...
                  A co do innych filmów - to bardzo lubię film "Masz wiadomość". Ta księgarnia z
                  książkami dla dzieci, ciche spokojne dzielnice Nowego Jorku, no i Meg Ryan z
                  Tomem Hanksem - jak dla mnie wyjątkowo dobrze dobrana filmowa para.
            • zranka Re: Amelia 08.10.03, 12:48
              nie nie,
              wiedzieć nie możesz ale idź koniecznie
              Ja oglądałam chociaż nie w kinie ale i tak NIE-SA-MO-WI-TY FILM i NIE-SA-MO-WI-
              TE Wrażenie
              rzadko mi się zdarza, żebym chciała jeden film kilka razy oglądać a za nim
              tęsknie po prostu.
              No i ta muzyka.......
              Klimat cudowny
              Historia nie wzbudzała we mnie ani raz odczucia przekopiowania z innych filmów
              I nie tylko Kevin Spacey ale i Jeff Bridges warty jest obejrzenia.
              Naprawdę szczerze polecam.
              Tym bardziej, że wcale nie jest do końca dopowiedziane co i jak. I to jest
              zaproszeniem do dalszych poszukiwań
              • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 13:12
                OK
                Po przeczytaniu tego wszystkiego trochę się przekonałem i rozejrzę się za
                oboma filmami.
                Ale generalnie swojego zdania na temat recenzji nie zmienię - dla mnie musi
                być opisane od początku do końca - co i jak. Inaczej to mnie nic nie zaciekawi.
                • teklat Re: Amelia 08.10.03, 13:18
                  - dla mnie musi
                  > być opisane od początku do końca - co i jak. Inaczej to mnie nic nie
                  zaciekawi.

                  No - jak to - do końca? chcesz znać zakończenie filmu? Odbierasz sobie całą
                  przyjemność oglądania. Przyznaj no się, Qwerty, zaglądasz na koniec kryminału
                  już w środku czytania książki?
                  • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 13:22
                    Zakończenie filmu lubię znać. I wcale nie odbiera mi to przyjemności
                    oglądania.
                    A co do książek kryminalnych - czasami zdażało się zaglądać na koniec.
                    Ale np. w wypadku książek Alistaira MacLeana to i tak nic nie dawało - tam
                    były takie zwroty akcji, że szok!!!
                    • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 13:31
                      Choć w stosunku do powyższego autora, to te nagłe zwroty akcji i ciągłe zmiany
                      podejrzanych to niekiedy okropnie denerwowały. Bo raz winnym jest jeden
                      osobnik, potem wszystkie ślady wskazują na kogoś innego, potem główny bohater
                      przyjaźni się z oboma wcześniejszymi podejrzanymi, sam staje się podejrzany,
                      następnie główny bohater ujawnia swoje związki z ponadnarodową agencją d/s
                      zwalczania przestępczości (ewentualnie jest byłym komandosem), dalej następuje
                      bójka podczas której ktoś zostaje uderzony w "splot słoneczny"
                      (obowiązkowo!!!), i wreszcie na końcu winnym okazuje się albo pierwszy
                      podejrzany, albo jakiś "deus, ex, machina" pojawiający się tuż przed
                      zakończeniem.
                    • Gość: marcin Re: Amelia IP: *.b.001.pth.iprimus.net.au 08.10.03, 13:36
                      tak, Amelcia to cieply film, na zimny wieczor, i k-pax tez,
                      tak w ogole to dobrze byc z Wami po rozlace:))
                      • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 13:40
                        Witaj!
                      • teklat Re: Amelia 08.10.03, 13:53
                        Gość portalu: marcin napisał(a):

                        > tak, Amelcia to cieply film, na zimny wieczor, i k-pax tez,
                        > tak w ogole to dobrze byc z Wami po rozlace:))

                        Nam wszystkim - myślę, że każdy z forum się ze mną zgodzi - też jest ogromnie
                        miło znowu Cię tu widzieć, Marcinie!
                      • lemuriza Re: Amelia 08.10.03, 14:13
                        Gość portalu: marcin napisał(a):

                        > tak, Amelcia to cieply film, na zimny wieczor, i k-pax tez,
                        > tak w ogole to dobrze byc z Wami po rozlace:))


                        Cześć Marcin,
                        miło Cię "widzieć". Ogladałeś "K-pax"? A książkę czytałeś?
                        a wogóle to ja mam do Ciebie jedno pytanie w bardzo ważnej sprawie, która sie z
                        Australią wiąże, czy mógłbyś odezwać się na adres: zabelka0@poczta.onet.pl?
                        • qwerty.tarnow Re: Amelia 08.10.03, 14:23
                          Hmm. Wszyscy ładnie powitaliśmy Marcina piszącego z dalekiej Australii, a On
                          tymczasem gdzieś się zapodział. Czyżby potomek swoim płaczem nie dał mu
                          posiedzieć przy komputerze?
                          • Gość: lemuriza Re: Amelia IP: *.is.net.pl 08.10.03, 17:36
                            No i co z tymi filmami? Pamietacie jeszcze takie w stylu "Amelii", bo ja wiem,
                            ze na pewno byly, a nie moge sobie przypomniec...
                            Na pewno "Czekolada", ale o niej juz pisalam.
                            Ogladalas Teklo?
                            O, jakiz to smakowity film, ta cukierenka, ten wystroj, te francuskie
                            klimaty...
                            • teklat Re: Amelia 08.10.03, 18:55
                              Pewnie. że oglądałam. Mniammmm - to mieszanie czekolady - przenikanie się
                              barw, czarne z białym, płynne, w proszku - i to całe miasteczko patrzące na te
                              czary z niedowierzaniem.....ojejejej! muszę sie upomnieć o ten mój film u
                              kogoś, kto go trzyma od roku.
                              • Gość: lemuriza Re: Amelia IP: *.is.net.pl 08.10.03, 19:12
                                teklat napisała:

                                > Pewnie. że oglądałam. Mniammmm - to mieszanie czekolady - przenikanie się
                                > barw, czarne z białym, płynne, w proszku - i to całe miasteczko patrzące na
                                te
                                > czary z niedowierzaniem.....ojejejej! muszę sie upomnieć o ten mój film u
                                > kogoś, kto go trzyma od roku.

                                A czytalas ksiazke? Bo ja najpierw czytalam ksiazke i bylam ciekawa jaki film
                                z tego zrobia, jak oddadza klimat tej smakowitej ksiazki ( bo jak sie ja
                                czyta, to czuje sie zapachy). No i bylam wniebowzieta, bo to wszytsko bylo
                                niemal takie jak sobie wyobrazalam- to francuskie miasteczko, ta cukierenka,
                                jak z marzen.

                                A swoja droga lubie "smakowite" ksiazki. Takie gdzie nieomalze mozna poczuc
                                smak i zapach. "Przepiorki w platkach rozy" to jedna z takich ksiazek, pewnie
                                czytalas. Mniam...
                                • teklat Re: Amelia 08.10.03, 19:34
                                  Książki - nie czytałam, ale się rozejrzę.... To chyba dosyć tucząca lektura.
                                  Podobnie jak "Przepiórki" - tam się stale coś pichci.
                                  Ze smakowitych filmów - przypomniała mi się jeszcze "Uczta Babette". Oglądał
                                  ktoś?
                                  • Gość: lemuriza Re: Amelia IP: *.is.net.pl 08.10.03, 20:01
                                    teklat napisała:

                                    > Książki - nie czytałam, ale się rozejrzę.... To chyba dosyć tucząca lektura.
                                    > Podobnie jak "Przepiórki" - tam się stale coś pichci.
                                    > Ze smakowitych filmów - przypomniała mi się jeszcze "Uczta Babette". Oglądał
                                    > ktoś?

                                    Nie, nie ogladalam.
                                    A ksiazke przeczytaj koniecznie, mysle, ze jest w ksiegarniach. Autorka jest
                                    kobieta, pol Angielka, pól Francuzka J.Harris. Wyszly zreszta w Polsce jej 3
                                    ksiazki, z ktorych najbardziej polecam ( oprocz "czekolady" oczywiscie) :Piec
                                    cwiartek pomaranczy ( tam z kolei bohaterka prowadzi gospode, oczywiscie we
                                    francuskiej, urokliwej wiosce), nastepne ksiazki sa juz nieco gorsze (
                                    Jezynowe wino - tutaj duzo o alkoholach, i Swiat w ziarnku piasku - tu troche
                                    o rybach. Jakosc odpowiada kolejnosci, ktora podalam.
                                    A "Czekolada" jest pieknie napisana i zakonczenie mniej hoollywodzkie niz w
                                    filmie, duzo bardziej magicznie...
                                    Polecam Ci mocno!

                                    Ja sie balam ( sugerujac sie filmowa okladka ksiazki, ze to jakies kiepsko
                                    napisane romansidlo, ale nic z tych rzeczy, ksiazka jest jeszcze lepsza niz
                                    piekny film).
                                    >
          • Gość: lobuzek Re: Amelia IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 08.10.03, 18:41
            Wszystko co napisano o K-Pax to szczera prawda. Uwielbiam ten film!
            • Gość: rafal761 Re: Amelia IP: *.zetosa.com.pl 08.10.03, 22:47
              co do Amelii, to oglądałem, podobał mi się aczkolwiek nie w stopniu
              patologicznym.

              Natomiast wczoraj oglądałem THE RING czyli KRĄg - mocny film!
              • lemuriza Re: Amelia 09.10.03, 07:50
                Gość portalu: rafal761 napisał(a):

                > co do Amelii, to oglądałem, podobał mi się aczkolwiek nie w stopniu
                > patologicznym.
                >
                > Natomiast wczoraj oglądałem THE RING czyli KRĄg - mocny film!

                Którą wersję - amerykańską czy japońską?
                • qwerty.tarnow Re: Amelia 09.10.03, 09:27
                  O to samo miałem zapytać. :-)
                  • Gość: marcin Re: pachnace ksiazki IP: *.d.004.pth.iprimus.net.au 09.10.03, 14:59
                    Wlasnie, nie moge czesto to bywac bo w pracy nie mam netu,
                    rozsadny szef powylaczal i powiem szczerze baaardzo madrze,
                    sa tylko maile i to wystarczy. A ksiazka o ktorej mowie to
                    "Pachnidlo" magiczna ksiazka i klimat ma niesamowity,
                    zreszta jak moze nie miec klimatu jesli pachnie? Polecam,
                    goraco, polecam
                    • lemuriza Re: pachnace ksiazki 09.10.03, 15:03
                      Gość portalu: marcin napisał(a):

                      > Wlasnie, nie moge czesto to bywac bo w pracy nie mam netu,
                      > rozsadny szef powylaczal i powiem szczerze baaardzo madrze,
                      > sa tylko maile i to wystarczy. A ksiazka o ktorej mowie to
                      > "Pachnidlo" magiczna ksiazka i klimat ma niesamowity,
                      > zreszta jak moze nie miec klimatu jesli pachnie? Polecam,
                      > goraco, polecam

                      Nie czytałam tej książki, chociaz wiele o niej słyszałam. Opinie sa sprzeczne
                      bardzo, od zachwytów, do takich, których autorzy mówią, ze ksiązka jest
                      obrzydliwa.

                      • Gość: rafal761 Re: pachnace ksiazki IP: *.zetosa.com.pl 09.10.03, 23:47
                        ogladałem wersje amerykanską, ale ponoc to ta japonska jest lepsza
                        • qwerty.tarnow Re: pachnace ksiazki 09.10.03, 23:50
                          Też takie opinie słyszałem. Tylko że "domową" wersję japońską to ciężko zdobyć.
                          • rafal761 Re: pachnace ksiazki 09.10.03, 23:52
                            i mimo wszystko nie wiem jakby po japonsku się ogladało :)
                            • qwerty.tarnow Re: pachnace ksiazki 09.10.03, 23:53
                              Jakotako ;-)
                          • lemuriza Re: pachnace ksiazki 10.10.03, 08:09
                            qwerty.tarnow napisał:

                            > Też takie opinie słyszałem. Tylko że "domową" wersję japońską to ciężko
                            zdobyć.


                            wersja japonska (DVD) jest w wypożyczalni, która mieści się w Centrum Handlowym
                            MAX, ( w miejscu gdzie jest również ksero). Ciężko mi porównać, bo oglądałam
                            tylko tę japońską. Z uwagi na niezwykle ciekawy język wrażenia gwarantowane.
                            Najbardziej podobało mi się jak odbierali telefon i mówili cos takiego „ moszi,
                            moszi !!!!!
                            • qwerty.tarnow Re: pachnace ksiazki 10.10.03, 11:41
                              Ale mnie nie chodziło o wypożyczalnię DVD i VHS :-PPP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka