Dodaj do ulubionych

DROGI....:-)

01.08.10, 17:34
Droga rozchodziła się bez zapowiedzi, prawie znienacka. Trzy, różnej szerokości, asfaltowe wstęgi wdzierały się wgłąb zarośli i drzew, i każda z nich rozpływała się gdzieś w szarzyźnie nieokreślonej dali. Były to bardzo stare drogi, nadgryzione czasem i już w proch się rozsypujące obrzeża świadczyły o tym, że nikomu nie były one ważne, zapewne od lat nie dotknęła ich ludzka stopa i tylko korzenie wielkich drzew, w swoim uporze parcia ku słońcu, znaczyły je zygzakami spękanych ran. Przypadkowy wędrowiec nie napotka w tym miejscu drogowskazu, najmniejszej nawet wskazówki, gdzie się znajduje i dokąd drogi prowadzą, może jedynie wyobrazić sobie, co go czeka na końcu każdej z nich. Oczywiście jeżeli wyobraźnia jego wystarczająco się rozwinęła, a intuicja przechodzi czasami w jasnowidztwo. Wtedy zrozumie, że miejsce to od zawsze było wyjątkowe i ciągle jeszcze unosi się nad nim tajemnica przeszłości.
Jedna z dróg, prawie niewidoczna spod ciągle nawiewanych liści butwiejących już ze starości dębów, była niegdyś krętą, wesołą ścieżyną prowadzącą do chatki przedziwnej szamanki (zapewne praprapra....babci Julenki), przedziwnej, gdyż innej niż wszystkie. Niczym nie przypominała ponurej jędzy, starej zielarki, czy też złośliwej wiedźmy z dorodnym pypciem na nosie i kołtunem czarnych włosów pod przepoconą chuściną. Była jak czysty motyl, jak płatek jasnego kwiatu i jak poranny szept. Do szaleństwa kochał się w niej opat z sąsiedniego grodu, lecz gdy urodziła podobne do siebie dziecię, prześliczną, jakiej do tej pory świat nie widział, dziewczynkę, rozkazał spalić szamankę na stosie, lecz gdy wpatrywał się w płomienie i przezroczy dym unoszący jej duszę ku niebu, wił się w męczarniach niespełnionych żądz, że to nie on był ojcem, a przedtem kochankiem, i że wraz z jej odejściem stracił na zawsze i swoje życie. Po paru tygodniach kazał także zaorać ścieżkę i zrównać z ziemią chatkę, ponieważ lud zaczynał bajać o niepokalanym poczęciu i cudownych właściwościach popiołu ze stosu.
Druga droga była niegdyś traktem rozdzielającym posiadłości dwóch zaprzyjaźnionych rodzin. Od wiosny do jesieni, dwóch pastuchów gnało tędy krowy na soczyste pastwiska i nieważne, który z nich piękniej grał na wierzbowej fujarce, nie zazdrościli sobie, gdyż też żyli w przyjaźni. Podczas świąt, korowody bogatych karoc dowoziły znamienitych gości; dobrotliwych i łaskawych, sypiących jałmużną, i nieważne było w której posiadłości odbywały się proszone obiady, rauty i bale, gdyż słowa; "co moje, to twoje" stanowiły od zawsze podstawę tej wyjątkowej przyjaźni. Do czasu. Trzęsienie ziemi, nagłe i przerastające wyobrażenia, wywróciło wszystko na opak, poszarpało knieje i trakty, zmieniło bieg rzeki i porę roku, i wypluło ze swojego wnętrza, znane tylko z legend, druidzkie amfory pełne czarodziejskich trunków nieśmiertelności. Zaczęły się spory o nieśmiertelność i walka na śmierć i życie. Dziwnym trafem, pomimo obfitego używania trunków, nikt tych sporów nie przeżył, nawet wierzbowe fujarki straciły głos.
Trzecia droga była wynikiem jednego z planów pięcioletnich, bardzo długo budowana także przy pomocy młodzieży z okolicznych szkół, która wprawiając się w czynach społecznych, całymi miesiącami przesypywała piasek z kupki na kupkę, a potem z powrotem, co owocowało dobrymi ocenami z wychowania i dodatkowymi punktami w kwalifikacjach na ewentualny wyjazd z hufcem pracy do którego z bratnich krajów. Ta droga niszczała najszybciej i ciągle jeszcze, w pęknięciach asfaltu, można było znaleźć kapsle po tanim piwie, strzępy czerwonego, sztandarowego materiału, a nawet, zżute do granic niemożliwości, grudki dederowskiej gumy do żucia.
To wszystko mógłby wyczuć wrażliwy wędrowiec, mógłby także odczytać wiele innych znaków i opowiedzieć zupełnie inną historię, bo przecież w jednym miejscu dzieje się ich tysiące...

Ja, miałam dzisiaj ochotę na właśnie te trzy.


https://www.mdm-online.de/location-guide/image/bv17/i17192.jpg
Obserwuj wątek
    • hardy1 Re: DROGI....:-) 01.08.10, 20:00
      Taaa...jedna z tych dróg ...
      • zuza_anna Re: DROGI....:-) 01.08.10, 20:32
        AL,Twoje opowiadanie daje dużo do myślenia. Dziękuję smile

        Trzy wiersze, i każda droga inna...


        Krzysztof Kamil Baczyński - Drogi nocne...

        Kiedy zabolą nas nogi tysiącem drzew,
        pójdziemy dalej księżycem - przez słup oporu - postój,
        gdy noc jak pręt leszczynowy gwiazdami się gnie
        w niebo prosto.

        Drogi pętlami udusiły las.
        Hukiem oczy zmęczone drogę przenoszą w uśpienie.
        Kilometr każdy - w serce głaz.
        Spoza
        brzęczą kroki - kilometrowe kamienie.
        A w wydmach ciężej wiatru
        śmierć swoją mówią mi w usta gwiazd konające szerszenie
        i znów
        z dróg lasy spływają jak z rynien
        w okrzyki lip cichsze od żalu

        zresztą
        wieczór jest dziś zmęczony i jak księżyc - płynie.


        * * * * * * *


        Monika Wacławczyk - Droga do domu...


        Prosta szosa, z płatami liści,

        Obok drzewa, z trawą,

        Gdzieś dalej jezioro,
        a po środku - ja,

        Stoję, a za chwilę ruszam przed siebie
        Stopy moje stąpają delikatnie...

        Gdzieś za chwilę słyszę skrzypce,
        idę dalej, podchodzę...

        Splatam jej warkoczyk, aby mogła czuć się bezpieczniej,
        Wysłuchuję melodii z duszyczki,

        Muzyka milknie,

        A ja wezmę ją za rękę i zaprowadzę do mamusi...


        * * * * * * *

        Jan Brzechwa - Droga

        Niemiłowany idę drogą,
        Idę sam jeden - bez nikogo,

        Pełen żałości i goryczy
        Idę bez celu sam i niczyj.

        Złe niepokoje serce pieką,
        Dom niedaleko, lecz daleko,

        A ja tak smutnie i ubogo
        Idę bez celu, idę drogą,

        I niepotrzebny już nikomu
        Idę i wracam - nie do domu.

        Ileż mi życia pozostało ?
        Nie wiem. Za dużo czy za mało ?

        Śnieg jest na prawo i na lewo,
        Na lewo słup, na prawo drzewo,

        A ja tak idę sobie drogą
        Niemiłowany przez nikogo.

        Nikt mnie nie żegnał, nikt nie czeka,
        I wisi ciemność niedaleka,

        A ja, czekając aż się zmierzchnie,
        Idę - poeta ! Jak to śmiesznie...
        • m.maska Re: DROGI....:-) 02.08.10, 01:18
          Kazdy z Nas staje czasami na rozstajach i kazdy musi podjac decyzje, ktora z
          nich pojsc. Czasami wybieramy te najprostsza, najlatwiejsza, ktora potem okazuje
          sie pelna zasadzek i niebezpieczenstw.
          Na kazdej drodze powinnismy pozostac soba...
          • k.karen Re: DROGI....:-) 02.08.10, 07:46
            Dlatego ja wybieram tę czwartą - najtrudniejszą i zapomnianą; starzy ludzie
            nazywali ją drogą prawdy....
            • al-szamanka Re: DROGI....:-) 02.08.10, 08:54
              ...a starzy, mądrzy życiem (bo takich masz na pewno na myśli) ludzie, mają doświadczenie i rację. Od zawsze wybieram tylko tę drogę...inaczej sama ze sobą czułabym się źle.
              • zuza_anna Re: DROGI....:-) 02.08.10, 09:18
                Wybieram drogę prawdy!
                Dzięki prawdzie mam czystą duszę i sumienie...dlatego nie rozumiem ludzi którzy
                kłamią. Ich kłamstwo wcześniej czy póżniej wyda się. Stare mądre przysłowie. "
                Kłamstwo ma krótkie nóżki i prawda zawsze wyjdzie na jaw...!"
              • k.karen Re: DROGI....:-) 02.08.10, 09:52
                taaa...tyle, że ja należę do tych naiwnych, którzy idą za wydawałoby się
                mądrzejszymi od siebie i faktycznie jest to droga prawdy ale nagle, po czasie
                okazuje się, że to prawda ale ta trzecia - tischnerowska..
                • al-szamanka Re: DROGI....:-) 02.08.10, 10:37
                  ...ale świetnie jest, że nie dajesz się tej trzeciej "prawdzie" mamić, gdyż nie tylko jednostki, ale i całe narody czynią tak dla wygody, a może i z powodu tchórzostwa i tępoty
                  • k.karen Re: DROGI....:-) 02.08.10, 11:02
                    ...właśnie, że nie! Ciąglę daję się tej "prawdzie" mamić a takich ludzi nazywa się naiwniakami. Ale w najśmielszych przypuszczeniach nie pomyślałabym o sobie, że jestem tchórzem, z tym się nie zgadzam i dałam już tego świadectwo - to nie są tylko słowa bez pokrycia. Na przykład ujawniłam swoją tożsamość, Ci którzy chcieli mnie poznać to poznali, nie ukrywam się za woalem anonimowości bo nie boję się konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością smile

                    Co do tępoty to już pozostawiam tę ocenę innym, jeżeli ktoś tak o mnie myśli...no to trudno, ten ktoś ma po prostu pecha big_grin
                    • m.maska Re: DROGI....:-) 02.08.10, 12:10
                      Karen - jesli tak uwazaja, to ich problem...najwazniejsze by zyc w
                      zgodzie z soba..i nie isc na latwizne, jaka stwarza klamstwo smile
                      • al-szamanka Re: DROGI....:-) 02.08.10, 22:38
                        Dlatego tak bardzo kocham moich klientów...ci nigdy nie kłamią, lecz niekiedy jest to zabawne, jak chociażby parę dni temu, gdy jeden z nich oznajmił mi, że mam sexy pupę wink wink wink
                        • hardy1 Re: DROGI....:-) 03.08.10, 09:51
                          ...widocznie (mimo swoich ograniczeń) ma dobre i zdrowe oko big_grin
                          • hardy1 Re: DROGI....:-) 03.08.10, 11:08
                            ...a Twoi klienci nigdy nie kłamią, bo nie potrafią smile Są przecież
                            jak duże dzieci - a dzieci mówią to co widzą i jak myślą smile
                  • m.maska Re: DROGI....:-) 02.08.10, 12:02
                    dla wygody albo falszywego poklasku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka