W drodze do ...

03.03.12, 20:18
* * *

W drodze do aniołów,
z białymi czy ognistymi skrzydłami,
zapamiętam miejsce...
tam Twój fotel stoi,
zostawię kilka słów,
dla zamrożenia łez,
pozwolisz...

Przysiądę pod brzozą,
podanie złożę,
prośbę o pobyt stały,
zieloną kartę i
o kartkę na dożywotni chleb,
ojczyźniany


Czarodziejka , 1 marca 2012r.

--
https://i55.tinypic.com/u54z9.jpg
    • czaro.01 Re: W drodze do ... 03.03.12, 20:43
      Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny

      Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny,
      Wstąp tu, gdzie czekam po kryjomu:
      W ugornej pustce jałowizny
      Będziemy razem nie mieć domu.

      Kto się zapatrzył w tamte strony
      Gdzie dotąd niebo nocą ciemna
      Od łuny drży nieugaszonej,
      Niech w noc te głębiej idzie ze mną.


      Komu się śnią włóczone kości
      Przez psy na polach, gdzie rozpaczą
      Brzozy odarte jeszcze płaczą,
      Niech mi to wyzna w samotności.

      Bo z mgieł jesiennych przez ścierniska,
      W badylach, perzu, kłębem pnączy
      Szept jakiś z trudem się przeciska
      I w samo serce, w krew się sączy.

      Bo nie ma ziemi wybieranej,
      Jest tylko ziemia przeznaczona,
      Ze wszystkich bogactw - cztery ściany
      Z całego świata - tamta strona.

      (z tomu "Róża wiatrów", Nowy Jork 1942)

      Kazimierz Wierzyński

      Czaro.
      • czaro.01 Re: W drodze do ... 03.03.12, 20:48
        Pieśń niedobrych synów - Czesław Miłosz.



        Kraino smutna, rozdarta i dzika,

        Matko proroków, Ojczyzno mścicieli,

        Rozwiąż nam usta, daj szczerość języka.

        Spraw, byśmy w Tobie umierać pragnęli.



        My, z żalu niemi, synowie niedobrzy,

        Ileż to razy Tobie urągali.

        Ukrytej hańby potomność nie dojrzy,

        Ani zrozumie, jaki wstyd nas pali.



        Więc, zanim wina w cień wieków upadnie,

        Zanim śnieg czasów ślady nam zabieli,

        Wzrokiem nas przebij co miłości pragnie,

        Abyśmy w Tobie umierać pragnęli.



        Ileż to razy inne, obce kraje

        Nad Ciebie, Matko, żeśmy przełożyli.

        Sławę, bogactwo kładliśmy na szalę,

        Czekając, kiedy waga się przechyli.



        Teraz, gdy jesteś głodna i straszliwa,

        Gdy ręka Twoja chleb ze drżeniem dzieli,

        Krzyk Twój ze czterech stron świata przyzywa,

        Abyśmy w Tobie umierać pragnęli.



        Są piękne kraje, gdzie dzieci w łachmanach

        Nie kradną chleba na brudnej ulicy.

        Gdzie wino w ciężkich przelewa się dzbanach,

        A dzieje biegną, jak bicz z błyskawicy.



        Żeśmy tak trudu swego zaniechali,

        Żeśmy mówili: "To zrobią potomni",

        Omiń nas, Mądra. Idź dalej. Idź dalej.

        Zapomnij imion, jak człowiek zapomni.



        Praca i mądrość gdzie indziej są w cenie,

        Pustych wyrazów nam wystarczał przepych.

        Nie było czynem naszych serc marzenie,

        Ale ucieczką, i pociechą ślepych.



        Żeśmy swej drogi szukali powoli,

        Wtedy, gdy niebo dookoła goreje,

        Nie nam daj Matko w łaskawości swojej

        Wieniec z wawrzynu, który splotą dzieje.



        Wstaniesz ogromnym wichrem owinięta,

        Braterska, w ludów połączonych kole.

        I ręka Twoja bliznami nacięta

        Garść kwiatów złoży na mogił cokole.



        Lecz zawsze, dzisiaj i gdy dzień nastanie,

        Gdy chór narodów pod niebo wystrzeli,

        Dzieciom w kołyskach daj to miłowanie,

        Abyśmy w Tobie umierać pragnęli.


        Czaro.
    • czaro.01 Re: W drodze do ... 03.03.12, 20:57
      Ojczyzna Szopena

      Cóż to była za dziwna, romantyczna Pani,
      Wszyscy się w niej kochali, umierali dla niej,
      Wszyscy cierpieli za nią najdotkliwsze krzywdy,
      Nawet ci, co jej oczu nie widzieli nigdy.

      Z jej imieniem na ustach w Hiszpanii konali,
      Marząc na złotych skałach o Mazowsza polach;
      Dla niej się w czarnych płaszczach podróżnych zjeżdżali
      Do fosforycznych portów Konstantynopola.

      Za nią tęsknili po nocach i rankach
      Na Dalekim Zachodzie w Ameryki preriach
      I pieśni o niej snuli, i o jej kochankach,
      Zatraconych, zawianych śniegiem na Syberiach.

      Mówią im obcy: po co cierpieć dla niej,
      Tłumaczą, że nie warto, że jak gwiazda pierzcha,
      A oni nie słyszą, na śmierć zakochani,
      I dalej za nia gonią po lądach, po zmierzchach.

      I dalej znoszą dla niej pod niebem nieszczęścia
      Śmiertelny chłód wygnania na mongolskich mrozach,
      I w nowe idą piekło, zaciskają pięści,
      Na dno upodleń ludzkich w niemieckich obozach.

      I dalej o nią walczą na Norwegii śniegach,
      I na piaskach Egiptu w rozpalonym wietrze,
      Umierają samotnie w galijskich szeregach
      I w Anglii, wiecznie wolnej, wznoszą się w powietrze.

      Wszystko dla niej poświęcą, i zniosą w milczeniu,
      Na przekór wielkim próbom, które los przynosi,
      A ona, ranna w serce, bezbronna w cierpieniu,
      Niczego od nich nie chce, i o nic nie prosi.

      Tylko czasem nocą, gdy rozpacz opada
      I gdy Szopen jak widmo gra im na pianinie,
      Zjawia się cała w czerni, staje przy nim blada
      I śpiewa do nich cicho – że jest, że nie zginie.

      Autor: STANISŁAW BALIŃSKI (1899 -1984)

      Czaro.
    • czaro.01 Kiedy u nas na Litwie... 03.03.12, 22:01
      Wiśnie.

      Kiedy u nas na Litwie
      Pierwsza wiśnia zakwitnie,
      Pierwsza wiśnia jak płatek marzenia,
      Spotykamy się z sobą,
      Ze mną ty, a ja z tobą
      Zakochani z pierwszego wejrzenia.

      Kiedy potem na drzewach
      Pierwsza wiśnia dojrzewa,
      Pierwsza wiśnia czerwona i wonna,
      To mówimy do siebie
      Do mnie ty, ja do ciebie,
      Że ta miłość już będzie dozgonna.

      A gdy wreszcie w ogrodzie
      Pora wiśni przechodzi,
      Razem z nią pryska miłość kapryśnie,
      Więc żegnamy się z sobą,
      Ze mną ty, a ja z tobą
      A na drogę weź koszyk. To – wiśnie.

      *****
      Stanisław Baliński
      • blondynka.2801 Re: Kiedy u nas na Litwie... 03.03.12, 22:05
        Czaro, piękne.... smile
        • kicho_nor Re: Kiedy u nas na Litwie... 03.03.12, 22:41
          Wierszyk nie piękny

          Romantyzm u Czaro
          Wiersze o Polsce wyzwala
          Niepomna kto wyjedzie
          Na Polskę napierdala

          Poza Polską jest cudnie
          Nikt nie ślizga się w gównie
          I lusterka też nikt
          Nie ukradnie

          Starą chatkę odwiedzi
          I niech widzą sąsiedzi
          Za krowami gdzie rżysko
          Jakie z teraz panisko

          W chatce za małe okienka
          I nie pomny swej doli
          Chyba że grabie nadepnie i trzonek
          W łeb przypierdoli


Pełna wersja