Dodaj do ulubionych

Ich bin Berliner...

20.06.13, 08:23
"Ich bin Berliner" - prawie równo pół wieku temu powiedział to w Berlinie Zachodnim prezydent USA JFK. Trwała zimna wojna.

Teraz powtórzył to kolejny prezydent USA B. Obama, w innej, dużo lepszej sytuacji politycznej na świecie. Porównać tamten świat i współczesny...

Pokłosiem zimnej wojny jest arsenał nuklearny. Wtedy dwa supermocarstwa miały po kilkanaście tysięcy głowic, minęło ledwie pół roku po "kryzysie kubańskim", kiedy świat stanął na krawędzi zagłady. Potem stopniowo te państwa redukowały arsenały. Dzisiaj mają połowę poprzedniego. Pokłosiem jest wczorajsza propozycja Obamy, aby USA i Rosja jeszcze zredukowały swój potencjał nuklearny jeszcze o 1/3. Zobaczymy, co odpowie prezydent Putin...
Obserwuj wątek
    • kicho_nor Re: Ich bin Berliner... 20.06.13, 08:54
      Mam siedem kii beisbolowych
      jak zredukuję o dwa będę wyglądał bardziej pokojowo

      kibol
      • k.karen Re: Ich bin Berliner... 20.06.13, 09:02
        Lepiej schowaj pięć a pokaż tylko dwa,
        wtedy będziesz zupełnie pokojowo.
      • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 20.06.13, 15:54
        Będziesz wyglądał bardziej pokojowo. Do dwóch kijów wystarczy mniejszy personel, mniejsze koszty odkurzania i zapłaty za magazyn, mniejsze ryzyko że ktoś z obsługi zwariuje i kija użyje, mniejsze ryzyko przypadkowej awarii lub fałszywego alarmu, że rzuciłeś kijem.
        • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 18:06
          Kennedy był prezydentem wziętym,
          nawet w słowach mocno ciętym.
          Lecz przemawiając w Berlinie
          (sądząc po mieszkańców minie)
          stał się pączkiem z kosza wyjętym
          wink
    • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 22.06.13, 09:55
      Jak na razie, Putin odpowiedział negatywnie na propozycję Obamy. Może jednak...poczekajmy.

      Chyba mało kto wie lub pamięta, że był taki moment, około roku 1988, kiedy świat mógł jeszcze bardziej zmniejszyć arsenał jądrowy. Mogliśmy prawie pozbyć się zagrożenia wojną nuklearną. Ówczesny szef ZSRR Gorbaczow zaproponował ówczesnemu szefowi USA Reaganowi radykalne zmniejszenie wzajemnych arsenałów, do minimum. Niestety, Reagan nie uwierzył w intencje Gorbaczowa i nie dał "zielonego światła" do takich rozmów.

      Wtedy byłoby łatwiej. Było tylko pięć mocarstw atomowych, z rządami jednak odpowiedzialnymi. Teraz doszły kolejne państwa, posiadające broń jądrową, w tym państwa "nieodpowiedzialne" lub wzajemnie pozostające w ostrym konflikcie. I to jest groźny problem...
      • k.karen Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 11:53
        A Niemcy rozczarowani po wizycie Obamy.
        Myślę też, że powtórzenie przez Obamę tego "kultowego" powiedzenia JFK było jak odgrzewany kotlet.


        "Berliner Zeitung" wytyka Obamie, że "mówił o wielu rzeczach, by nie powiedzieć o niczym". Jak podkreśla komentator, w przemówieniu prezydenta USA nie było ani jednego tematu, któremu poświęciłby więcej niż "cztery do pięciu krótkich zdań". Obama przemawiał jak polityk, któremu powiedziano, jakie tematy musi poruszyć i jak ma to zrobić - krytykuje "Berliner Zeitung". Dodaje, że w wystąpieniu nie było ani jednego miejsca, o którym można by powiedzieć "tak, o to mu chodzi".

        Cały tekst: wyborcza.pl/1,91446,14134538,Niemiecka_prasa_rozczarowana_przemowieniem_Obamy_w.html#ixzz2X21IdIwM
        • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 14:23
          Było też pewne, że nawiąże do Kennedy'ego . Tyle że w tamtym przemówieniu i w tamtych czasach mialo to jakąś wagę. A teraz to już tylko PR.
          • mirekms Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 18:04

            wizyta,i po wizycie,tak jak Karen powiedziała,nic nowego
            w jutrzejszym wydaniu opiniotwórczego Der Spiegel (link)
            spis treści (link) cisza,sza,nic
          • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 18:53
            ulisses-achaj napisał:

            > Było też pewne, że nawiąże do Kennedy'ego . Tyle że w tamtym przemówieniu i w t
            > amtych czasach mialo to jakąś wagę. A teraz to już tylko PR.


            Tak, to, co w tamtym przemówieniu powiedział Kennedy, jego słowa, ktorych sens świetnie - choć nieliteralnie - oddany w polskim tłumaczeniu: "Wszyscy jesteśmy berlińczykami", stały się później prawdziwym symbolem i nabrały historycznego znaczenia, większego chyba niż sam JFK się spodziewał. To, co powiedział Obama to już tylko słabe tamtego echo.
            Inne czasy, innych słów wymagają...
            • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:17
              Nie znam niemieckiego, ale z tego co wiem, uzył poprawnego sformułowania "Ich bin ein Berliner", ale ponoć można to było rozumieć jako : Jestem berlińczykiem, albo "Jestem pączkiem" smile Znam wersje angielską tego przemówienia i w niej żeby było zabawniej, obok "I am a citizen of Berlin", kpiarze umieszczają "I am a jelly doughnut". Poszperałem w necie i znalazłem tekst pewnego Amerykanina, który poprosił o wyjaśnienie tej kwestii niemiecką dziennikarkę. Oto, czego sie od nej dowiedział:
              "She said that it is certainly not true. President Kennedy said the phrase absolutely correctly, although possibly with a thick American accent. It seems that the German language is simply not that trivial — it has subtleties that very few non-native speakers grasp. She said that if President Kennedy had said "Ich bin Berliner," he would have sounded silly because with his heavy accent he couldn't possibly have come from Berlin. But by saying "Ich bin ein Berliner," he actually said "I am one with the people of Berlin."
              Wynika z tego, że jej zdaniem, gdyby JFK powiedział prawidłowo również "Ich bin Berliner" zabrzmiałoby to smiesznie, bo jego akcent wyraźnie takiej deklaracji przeczył. Kiedy jednak powiedział "Ich bin ein Berliner" , powiedział w istocie "solidaryzuję sie z berlińczykami", jestem jednym z nich. Zważywszy na zdania poprzedzające tę deklarację, które nawiązują do zbiorowości i jego, który sie z nią utożsamia, w tym przypadku sens zdania "Jestem berlińczykiem" rzeczywiście odwołuje sie do wspołnoty i jako taki, nie w tłumaczeniu dosłownym, ale oddającym intencje - bo JFK dązył w tym przemówieniu tyleż do zaakcentowania swojej postawy, co do uogólnień (powołanie się na tradycję, solidarność i wspólnotę), może być rozumiany jako "wszyscy jesteśmy berlińczykami". Wybór jednej lub drugiej wersji będzie moim zdaniem dopuszczalny. To jedna z wielu "urban legends", które jako takie są bardzo ciekawymi, przyczynkarskimi historiami. Zawsze kiedy się z nimi stykam, dowiaduję się czegoś nowego. smile smile
              • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:25
                PS w polskiej wersji wikipedii wymienia sie kilka przykładów "miejskich legend"

                pl.wikipedia.org/wiki/Miejska_legenda
                ale w literaturze anglojęzycznej publikacji na ten temat jest multum. Jak chociazby ta łacząca Fleminga, wynalazcę penicyliny, z premierem UK Winstonem Churchillem.. smile
              • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:39
                Zważywszy na zdania poprzedzające tę deklarację, które nawiązują do zbiorowości i jego, który sie z nią utożsamia, w tym przypadku sens zdania "Jestem berlińczykiem" rzeczywiście odwołuje sie do wspołnoty i jako taki, nie w tłumaczeniu dosłownym, ale oddającym intencje - bo JFK dązył w tym przemówieniu tyleż do zaakcentowania swojej postawy, co do uogólnień (powołanie się na tradycję, solidarność i wspólnotę), może być rozumiany jako "wszyscy jesteśmy berlińczykami". Wybór jednej lub drugiej wersji będzie moim zdaniem dopuszczalny.

                Wybór tym bardziej dopuszczalny, że funkcjonujący w świadomości historyczno - politycznej
                od lat. I nic nie wskazuje na to, by miało to ulec zmianie.
                • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:42
                  To trochę tak, jak ze sławnym powiedzeniem Martina Luthera Kinga "I have a dream" . Niby prosty zwrot, a spotkalem różne jego tłumaczenia.
                  • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:45
                    ""I still have a dream. It is a dream deeply rooted in the American dream.

                    I have a dream that one day this nation will rise up and live out the true meaning of its creed: "We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal"". etc.

                    smile
                    • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:51
                      No, tak! A dream to całkiem co innego niż American dream. smile

                      Często marzę... ale sny miewam rzadko... wink
                      • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:53
                        No wlaśnie. smile
                        • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:33
                          PS. Dla mnie w tkich sprawach, kiedy w grę wchodzą niuanse językowe, miarodajna jest wyłacznie opinia nativów.

                          Oto opinia niemieckiego ligwisty Jurgena Eichhoffa:
                          "The addition of the indefinite article "ein" is required, explains Eichhoff, to express a metaphorical identification between subject and predicate, otherwise the speaker could be taken to say he is literally a citizen of Berlin, which was obviously not Kennedy's intention".

                          Czyli "ein" w tym przypadku decyduje o metaforycznym utożsamieniu się mówiącego z predykatem, bo w przeciwnym razie, gdyby JFK "ein" nie uzył, powiediałby, że jest berlińczykiem w dosłownym tego słowa znaczeniu, a nie o to mu przecież chodziło.

                          W sumie każdy język to odrębny zamkniety świat i niezwykle trudno jest oddać jego niuanse w innej lingwistycznej rzeczywistości. Czasmi decyduje kontekst. Jak w przypadku powiedzenia Dantona - dlatego moim zdaniem "odwaga" nie jest tam dobrym słowem, ale utrwaliło się i w takiej postaci to powiedzenie funkcjonuje, co nie znaczy że nie mozna czegoś w tym zmieniac. smile
                • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 19:53
                  Sorellini, a sławny okrzyk Dantona:
                  " il nous faut de l’audace, encore de l’audace, toujours de l’audace" tłumaczony w Polsce jako "Do zwycięstwa trzeba nam odwagi, odwagi i jeszcze raz odwagi", też nie do końca oddaje i ntencje mówiącego, bo l"audace" to nie jest dokładnie to samo co "courage" smile, prawda?
                  • wscieklyuklad Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:25
                    Niby ja miałbym być ajnber-LINCZYKIEM?

                    NIKAGDA JAK MAWIAJĄ CHIŃCZYCY!

                    Witam cną ferajnę
                    obrzucana łajnem
                    bo choć posty fajne
                    toczą wizje czarne
                    Dżon tam coś wydukał
                    a z tego nauka,
                    obiecać nie sztuka
                    zatem u kaduka:
                    Zdanie powiem takie
                    Jestem ajnPolakiem
                    nie stoję okrakiem
                    nad cytatu flakiem.


                    NO BO JAK U BYĆ AJNBERLIŃCZYKIEM GDY DZIEJĄ SIE TAKIE POTWORNOŚCI W KRAJU O WYBITNIE POSTĘPUJĄCYM TEMPIE BEZPRAWIA?

                    www.tvn24.pl/niemiecka-telewizja-polacy-i-rumuni-wykorzystywani-w-rzezniach,334969,s.html
                    • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:34
                      Cześć Wściekły smile Wróciłeś z Zachodu? smile
                      • wscieklyuklad Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 21:20
                        Jasne Uli, że wróciłem. Nie było lekko, ale Posen i tak ryczało, gdym walizę sukcesów pełną ku dworcowi Posen Central toczył.
                        A kiedy koła walizy onej o poseński trotuar stukały, mnie w Mądrej mej Głowie świtało ot co:

                        W wątku niniejszym pochylamy się nad Wielkim Cytatem, Wybitnej Głowy Państwa.
                        Cytujemy męża stanu, który, gdy był jeszcze senatorem hamerykańskim miał opinię wiecznego kawalera i podrywacza, z którą to wcale nie rozstał się po zaobrączkowaniu o czym przekonała się Maryla (ale nie nasza Rodowicz, tylko ta od sukienki, co ją wiew powietrza pasa linii powyżej uniósł, za scenę to którąż po buzi swej cudnej, mężowską dłonią boksera obitą była.)
                        Kiedym więc (telefoniczną drogą) o cytatu przywołąniu wieść podjął, w Umyśle mym Nadesprawnym Myśl się kołatać poczęła (ale nie in vitro się poczęła, ale IN VIVO jako i winno)
                        jakim że Berlińczykiem mianowicie Mąż Stanika ów się mienił? Czy kawalerem był wonczas? Czy podrywaczem azaliż uznanym być tamże? A jeśli z Berlińczykiem tożsamym, to czy ze zbiorowością tamtą się utożsamiwszy rzucił w przestrzeń komplement wzruszenia (choć już nie szlochu) godzien? Czy może na ten przykład Berlińczyków (stawiając się w ich gronie) obraził?
                        A jako hamerykański prezydent (ojciec Narodu Całego), był wypowiedziawszy tę frazę jedynie rozpasanym mężczyzną, czy może też choćby po części kobietą (identycznie jak Kopernik zresztą)?

                        Zachęcając więc do nad tym tematem do przemyśleń (może i dyskusji) dodam co następuje.
                        Być może odpowiedź kryje się w Akcie Bratania obecnego hamerykańskiego rezydenta Pana B.Obamy.
                        Jasiek Kennedy zdaniem owym wyraził bowiem sprzeciw wobec budowy Muru Berlińskiego.
                        Minęło nieco lat, nim runął.
                        Minęło kolejnych, nim kolejny Mąż Stanika stanął na Berlinerplacu.

                        ODGRODZONY OD TAKICH, JAK ON BERLIŃCZYKÓW PANCERNĄ SZYBĄ.
                        Mógł sobie zatem pozwolić na swobodny gest bratania.
                        W obliczu dokuczliwego upału dokonał zatem striptisu w postaci pozbycia się marynarki.
                        Rozentuzjazmowany tłum Niemieckich Braci mógł se obejrzeć biały podkoszulek na szerokich ramiączkach bliższy ciału Pana Prezydenta, niż śnieżnobiała koszula nonajron upstrzona czarnym krawatem.
                        Gdyby zdjał jeszcze i tę koszulę, nawiązałby wreszcie chlubnie do mentalności swego równie wybitnego poprzednika. Wiemy bowiem, że podkoszulki (zwłaszcza na szerokich ramiączkach) są wyjątkowo erotycznie skażone.
                        Łeb daję, że niejedna niemiecka Maryla podświadomie wyobrażała sobie siebie w roli Wybranki.
                        • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 21:39
                          W końcu, Wściekły, Berlin był kiedys wielką stolicą Kabaretu... smile
                          • k.karen Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 21:56
                            Wy się śmiejcie, ale wyobrażam sobie jaką katorżniczą pracę mieli tłumacze prezydenta Lecha Wałęsy (tu puszczam oko do kogoś z P. wink ) Najpierw przetłumaczyć z "polskiego" na polski a dopiero później na obcy big_grin

                            Ale co tam politycy. Wpadki językowe zaliczają także znane firmy, koncerny i to w ważnych kampaniach reklamowych.
                            Akcje reklamowe największych koncernów wiążą się przeważnie z wielomilionowymi nakładami, tym bardziej robi wrażenie, że mimo ogromnych budżetów dochodzi do spektakularnych nieporozumień językowych. Przykładem takiego faux pas może być próba podbicia rynku samochodów w Hiszpanii przez Mitsubishi z modelem auta nazwanym Pajero, co w lokalnym slangu oznacza ,,onanista”.
                            Kontrowersje wzbudził też swego czasu slogan sieci Starbucks: ,,Enjoy your morning latte”. W Niemczech, przynajmniej w pewnym slangu, ,,latte” oznacza ,,wzwód”, także wyszło to dość niefortunnie. Na pewne sytuacja trudno jednak cokolwiek poradzić, np. Coca-cola w dialekcie mandaryńskim znaczy mniej więcej: ,,klacz wypchana woskiem”, marka wydaje się więc być spalona w Chinach już na starcie.

                            big_grin big_grin big_grin
                            • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:08
                              smile smile A liczne firmy, często komisy samochodowe, które nazywają sie "Fart" smile ! Jechałem w swoim czasie z grupą Amerykanów na południe kraju. Mieli dwa wielkie znaki zapytania w oczach smile
                              • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:19
                                Ale i w przekładach literatury z najwyższej półki znajdziemy ciekawostki. Ot choćby w "Hamlecie". Kto nie zna frazy : "Niech ryczy z bólu ranny łoś, zwierz zdrów przebiega knieje, ktoś nie spi aby spać mógł ktoś, to sa zwyczajne dzieje" . To przekład znakomitego tłumacza Józefa Paszkowskiego.
                                Barańczak ; "Niech się zraniony jeleń słaniasmirktado już w bór odbiega; Bo jest czas snu i czas czuwania
                              • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:22
                                > A liczne firmy, często komisy samochodowe, które nazywają sie "Fart"

                                Fart!!! big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin To się nazywa mieć farta! wink
                                By the way, skąd my wzięliśmy tego farta? Od Niemców? Pytam, bo niemieckiego nie znam.
                                • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:28
                                  Tyle że tego nie da sie zgrabnie i wiernie przełozyć.

                                  Dlatego, np. w języku francuskim, rozróżnia się "traducteur" od "interprete"...
                                  Bo tłumacz - zwłaszcza literatury pięknej - to właściwie jej interpretator, nawet, w pewnym sensie, współautor.
                                  • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:33
                                    Tak to rzeczywiście jest. W literaturze pieknej, ale nie tylko. Tłumaczenie absolutnie wierne, z wyjatkiem prostych fraz de facto nie istnieje. To zawsze jest praca twórcza. Ot weźmy zwykły list np. z XVII w. myślę że trzeba sie nad tym napracować. Podobnie jak np. nad pamietnikami Churchilla czy Edena, albo Federalist Papers, które literaturą piekną przecież nie są, ale są napisane pieknym, precyzyjnym językiem.
                                    • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:10
                                      Przykład "dziwnych" nazw firm, znany nam - elektryczne koncerny OSRAM i TUNGSRAM...
                                      Albo...kto zrozumie idiomy przy dosłownym tłumaczeniu? Przysłowia, powiedzenia, znane tylko w danym języku?

                                      Uli, jakie powiedzenie angielskie mogłoby "pasować" do polskiego powiedzenia, np.: "poszły konie po betonie"? Albo "wyszedł jak Zabłocki na mydle"?

                                      O ile takie są. Jeszcze ciekawiej będzie, kiedy po przetłumaczeniu na angielski (lub znalezieniu odpowiedniego powiedzenia) przetłumaczy się "angielszczyznę" z kolei ponownie na język polski...wink
                                      • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:15
                                        Jeszcze ciekawiej będzie, kiedy po przetłumaczeniu na angielski (lub znalezieniu odpowiedniego powiedzenia) przetłumaczy się "angielszczyznę" z kolei ponownie na język polski...

                                        Ależ tak się robi, Hardy! smile
                                        To dość częsta procedura, sprawdzająca jakość tłumaczenia.
                                        Nie żartuję. Naprawdę.
                                        • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 24.06.13, 00:40
                                          No popatrz, Sorellino...jestem zdumiony jak pan Jourdain...big_grin
                                      • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:21
                                        Zabłocki to frazeologizm, czyli trudno będzie, bo odwołuje sie do plajty szlachcica, który zainwestował w mydło, które diabli wzieli. Czyli znaczy to tyle, co xle na czymś wyjść. Moim zdaniem to : "to swap bad for worse". Sens zbiezny. dosłownie : zamienić złe na gorsze

                                        A jak rozumieć poszły konie?
                                        • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:28
                                          ulisses-achaj napisał:

                                          > Moim zdaniem to : "to swap bad for worse". Sens zbiezny. dosłownie : zamienić złe na gorsze

                                          Czyli coś w rodzaju "Zamienił stryjek siekierkę na kijek"?

                                          > A jak rozumieć poszły konie?

                                          Nie wiem... sad

                                          A! Dziś oglądałam na Viasat History film o Egipcie z II tysiąclecia BC i dowiedziałam się, że...
                                          panowała tam wtedy osiemnastowieczna dynastia!!!
                                          Brawo, tłumacz! smile
                                          • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:35
                                            No wlasnie. W przypadku idiomów często jest tak że mozna je przypisać więcej niz jednemu odpowiednikowi w polskim. np. "he hit the roof" - odbiło mu, wściekł się, odwaliło mu etc.

                                            A "mówić prosto z mostu"? " call spade a spade" - czyli nazywac szpadel szpadlem albo pik pikiem smile
                                            • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:36
                                              albo "nazywać rzeczy po imieniu"
                                          • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:37
                                            W telewizji mnóstwo jest takich kwiatków. Sekret tkwi w tym że to podobno bardzo dobrze płatna praca, więc daja ja krewnym i znajomym Królika smile
                                            • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:41
                                              Też tak sądzę.
                                              • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 24.06.13, 00:12
                                                Dobranoc smile
                                          • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 24.06.13, 00:54
                                            "Poszły konie po betonie" - coś się wreszcie rozpoczęło, coś na co oczekiwano.
                                • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:29
                                  Moim zdaniem to wyraz z jidysz smile
                                  Ulisses
                                  • k.karen Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:42
                                    Mnie też się zdarzyło zaliczyć wpadkę językową i to niejedną, ale ta była chyba najśmieszniejsza smile Będąc pierwszy raz w Niemczech rodzinka zabrała mnie do swoich młodych niemieckich przyjaciół. Wykombinowałam sobie, że tschüs to odpowiednik naszego "cześć" więc czy na powitanie, czy pożegnanie można tak powiedzieć. Gospodarze otworzyli drzwi i zaliczyłam "wejście smoka" z moim "tschüs", czyli pożegnałam się na dzień dobry big_grin
                                    • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:50
                                      smile No tak, ale nawet znając nieźle język można coś "strzelić" . To normalna rzecz i żaden kulturalny człowiek nie będzie z tego robił problemu. Ważne żeby się zrozumieć - dosłownie i w przenośni. To jest niezły zresztą test na to, z kim ma sie do czynienia.
                                      • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:55
                                        No tak, ale nawet znając nieźle język można coś "strzelić" . To normalna rzecz i żaden kulturalny człowiek nie będzie z tego robił problemu

                                        Jasne! I w ojczystym języku zdarza się czasem oddać taki "strzał"! big_grin
                                        Nobody is perfect (pamiętacie "Pół żartem, pół serio" ?)
                                        • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 23:11
                                          Pewnie . smile Stwierdzenie że nikt nie jest doskonały jest tam świadectwem poczucia humoru, dystansu do siebie i kultury własnie. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś taki chciał przybierać smieszne pozy samozwańczego Pimki smile
                    • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:41
                      No cóż ja też się z nimi nie utożsamiam. Ot językowa ciekawostka, które lubię tropic i poznawać, jak chocby rzekome powiedzenia Voltaire'a smile, że o Lutrze nie wspomnę. Przekłamania tego rodzaju są równie ważne jaki prawda, bo kształtuja czasami jakąs cząstkę historii, zachowań, dyskursu, kodu kulturowego etc smile
                  • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:43
                    ulisses-achaj napisał:

                    > l"audace" to nie jest dokładnie to samo co "courage" smile, prawda?

                    Prawda, Ulissesie! Święta prawda! smile
                    Dobrze, że masz śmiałość to przyznać.
                    Bo żeby tak otwarcie prawdę napisać, trzeba mieć w sobie sporo zuchwalstwa i szczypty bezczelności. wink
                    • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 20:45
                      No własnie, Sorellino !!!! W kontekście sytuacji, w której Danton to powiedział, lepszym słowem byłaby właśnie "śmiałość" a nawet "zuchwalstwo". smile
                      • sorel.lina Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 21:51
                        ulisses-achaj napisał:

                        > W kontekście sytuacji, w której Danton to powiedział, lepszym słowem byłaby właśnie "śmiałość" a nawet "zuchwalstwo
                        ".

                        Oczywiście! Tłumaczenie powinno oddawać myśl oryginału, a nie słowo po słowie, jak leci.
                        Takich "wiernych" tłumaczeń dokonują np.internetowe translatory. Albo domorośli "tłumacze". wink

                        Spotkałam się kiedyś z takim oto tłumaczeniem z polskiego na francuski:
                        "naleśnik" = "surforestier". Logicznie myślał ten tłumacz: "naleśnik" czyli "na - leśnik", czyli "sur - forestier". Wiernie? No pewnie, że wiernie! big_grinbig_grinbig_grin
                        • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:06
                          Kiedyś bawiłem się w przekładanie polskich idiomów na angielski i testowanie ich na nativie. Wesoło było. Mówiłem np. "I must take my legs behind my belt" smile i obserwowałem reakcję .. smile
        • hardy1 Re: Ich bin Berliner... 23.06.13, 22:36
          k.karen napisała:
          > A Niemcy rozczarowani po wizycie Obamy.


          A czego oczekiwali? Przełomu? Jakiego?
          To już nie czas rywalizacji dwóch ideologicznych obozów. Teraz (od czasów Clintona i jego "gospodarka, głupcze!") liczy się ekonomia. Walka trwa na polu gospodarczym, rosną nowe potęgi. Chiny już przegoniły Japonię, za 30-40 lat mogą dogonić USA.

          A Europa pogrąża się w marazmie i w biurokratycznych, często absurdalnych przepisach ograniczających rozwój gospodarek. Planowana strefa "wolnego handlu" między USA a UE mogą zmusić (poprzez konkurencję) do ograniczenia tych biurokratycznych barier.

          "Gospodarka, głupcze!"
          • witekjs Re: Ich bin Berliner... Frazeologia 25.06.13, 10:25
            Dzień Dobry Hardy smile

            Dziękuję Tobie i Wszystkim Uczestnikom, bardzo ciekawego i inspirującego wątku.
            Dopiero wczoraj mogłem z uwagą i dużą przyjemnością przeczytać Wasza rozmowę do końca.
            Oczywiście zacząłem szukać i nieoczekiwanie, w ten sposób powstaje w dokumentach, bardzo ciekawy zbiór źródeł.
            Bardzo przyjemne jest poznawanie dostępnych, nierzadko zaskakujących materiałów o frazeologii /idiomach, zwrotach, frazach, porzekadłach, maksymach/.
            Dość dawno rozmowy w Forach nie inspirowały mnie tak, jak Wasza o "Berlinerze".

            Pozdrawiam serdecznie. Witek }:-})=

            Ilustrowane Idiomy Angielskie
            images.nexto.pl/upload/publisher/Felberg/public/Get_The_Picture_demo.pdf
            • witekjs Re: Ich bin Berliner... Frazeologia 25.06.13, 11:40

              Historia i wybrane aspekty badañ nad frazeologią
              Aleksandra Jóźwiak-Dądela


              ifo.ajd.czest.pl/studianeo/pliki/numer_5/03.pdf
              • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... Frazeologia 25.06.13, 12:17
                Cześć Witku smile Dziękuję za linki .
                • witekjs Re: Ich bin Berliner... Frazeologia, Idiomy 26.06.13, 11:29
                  Część Ulissesie smile

                  Dzisiaj ma wolny dzień i już od kilku godzin porządkuję, bardzo ciekawe materiały o frazeologii i idiomach.
                  Bardzo to wciągające i jest niemało ciekawych źródeł, również o języku angielskim.
                  Przygotowanie zbioru, do naszej Biblioteczki, zajmie jeszcze "trochę" czasu.
                  Sądząc z tego co pisałeś w tym wątku, interesują Cię również, takie fascynujące problemy językowe.

                  Pozdrawiam. Witek }:-})=

                  Tłumaczenia przysięgłe… i nie tylko
                  tlumaczwarszawa.wordpress.com/2013/04/15/idiomy-i-ich-fascynujace-czasami-pochodzenie/

                  • ulisses-achaj Re: Ich bin Berliner... Frazeologia, Idiomy 26.06.13, 11:42
                    Witaj Witku smile
                    Dzięki Tobie dowiedziałem się bardzo ciekawych i po części zupełnie nowych dla mnie rzeczy smile. Dziękuję !
                  • hardy1 Re: Ich bin Berliner... Frazeologia, Idiomy 26.06.13, 18:54
                    Cześć Witku i Uli smile

                    Moja rola tu praktycznie żadna. Po prostu założyłem wątek. Reszta to wspólne dzieło biorących udział w dyskusji.
                    Nie pierwszy ciekawy. Chyba link do wątku przeniosę "pod szpilkę" do góry...
            • k.karen Re: Ich bin Berliner... Frazeologia 26.06.13, 22:20

              > Pozdrawiam serdecznie. Witek }:-})=
              >
              > Ilustrowane Idiomy Angielskie
              > rel="nofollow">images.nexto.pl/upload/publisher/Felberg/public/Get_The_Picture_demo.pdf

              Witku, ale się uśmiałam, świetne są te rysunki big_grin
              Dziękuję i pozdrawiam smile
            • witekjs Frazeologia, Idiomy już w Biblioteczce cz.pierwsza 29.06.13, 13:45
              Moje poszukiwania spotkały się z Waszym, bardzo przyjemnym odbiorem.
              Przesyłam Wam pierwszą część zbioru, bardzo ciekawych prac, które już mamy w Biblioteczce Kawiarenki Filozoficznej.
              Miałem dużo przyjemnych odkryć, czytając te materiały i myślę, że będę tam jeszcze wielokrotnie zaglądał.

              Pozdrawiam Was. Witek }:-})=

              https://forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,145438052,_FRAZEOLOGIA_IDIOMY_cz_1_.html

              forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,145438052,_FRAZEOLOGIA_IDIOMY_cz_1_.html
              • witekjs Przeglądam Idiomy 30.06.13, 21:50
                Zachwycające jest to, co można znaleźć w Google, prawie na każdy temat.
                Dla uczących się języków to fantastyczna, przyjemna pomoc w nauce.
                Przeglądam wszystkie prace o idiomach i powstanie z tego kolejny zbiór.

                Witek

                Idiomy - ostatni stopień do pełni językowego szczęścia

                Angielskie idiomy są dla Polaków bardzo często a pain in the neck (or a pain in the arse/ass/bum), a więc czymś co jest bardzo niewygodne i denerwujące, czymś co sprawia wiele trudności. Wynika to głównie z tego, iż w języku angielskim idiomy dość często zawierają odniesienia kulturowe bardzo różniące się od tych z języka polskiego. Dla przykładu można przytoczyć idiomy związane z alkoholem, m.in. zwrot: be drunk as a skunk / be as drunk as a lord (po polsku dosłownie pijany jak skunks lub pijany jak lord), to po polsku nic innego jak: piany jak bela lub be as sober as a judge (dosłownie po polsku to trzeźwy jak sędzia), gdy po polsku mówi się: trzeźwy jak świnia, czy też: drink like a fish (dosłownie: pić jak ryba), a po polsku mówimy: pić jak szewc.

                Bywa, że angielskie idiomy, odwołują się do nieznanych Polakom wydarzeń historycznych, np. as dead as a dodo (w dosłownym znaczeniu: martwy jak dodo) odwołuje się do wymarcia ptaka dodo na Mauritiusie w XVII wieku, o czym Polaków raczej się nie uczy, idiom ten używany jest do opisania czegoś, co już nie istnieje, czy chociażby (ponownie wracając do tematu alkoholu) have one over the eight (a więc wypić jedno więcej niż osiem), gdy w Polsce mówimy po prostu: o jedno za dużo. Angielski idiom odnosi się do czasów kiedy to urządnicy w Royal Court mieli pozwolenie na wypicie nie więcej niż 8 pint (1 pinta złotego płynu = 0,568 litra) piwa dziennie. Powszechnym było wówczas stosowanie miary, że ten kto wypijał więcej niż te 8, wypijał o jedno za dużo./.../

                Wiecej: www.eioba.pl/a/2dmp/idiomy-ostatni-stopien-do-pelni-jezykowego-szczescia#ixzz2XjMmuuKz

                www.eioba.pl/a/2dmp/idiomy-ostatni-stopien-do-pelni-jezykowego-szczescia
                • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 21:59
                  Idiomy..., jak mi się wydaje, mają też jakiś punkt odniesienia w lokalnym poczuciu humoru...
                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                  • 1agfa Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:12
                    ...Ale to dlatego Kosmito - (cześć), że tak w języku polskim, jak we wszystkich innych językach idiomy wyrastają z obyczajów, skojarzeń, czasem pojedyńczych wydarzeń, zabawnych lub nie, ale obrastających z czasem w legendę, przechodzących do żywego, codziennego języka! Dlatego o prawdziwej, rzetelnej znajomości języka mówić może tylko ten, kto zna idiomy.

                    Witek smile (cześć, Witku) Przyniósł na Podwórko prawdziwe skarby w postaci tych linków.
                    Ileż w nich kształcących objasnień, ile ciekawostek! smile
                    • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:16
                      Zgadzam się Agfo!
                      choć zamieniłbym słowo zna... na słowo czuje...
                      wydaje mi się, że niektórych idiomów... to tak naprawdę, uczymy się metodami pozawerbalnymi...
                      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                      • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:19
                        Agfo...
                        Utykaam i utyykaam... te ciekawe Witkowe linki...
                        i muszę coś wymyślić, żeby je dobrze zachować(nawet jedli serwer powie cześć) i szybko znajdować!
                        O!

                        Krcze, trzeba z tym zrobić jakiś porządek!
                        O!
                        http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                        • hardy1 Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:41
                          Kosmito - wrzuć na górę "pod szpilkę" na wątek (Wątki warte zachowania) wpis z linkami do Witkowych biblioteczek. Będą "pod ręką" dla potrzebujących, a kompa sobie nie zapchasz.
                          • witekjs Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:58
                            hardy1 napisał:

                            > Kosmito - wrzuć na górę "pod szpilkę" na wątek (Wątki warte zachowania) wpis z
                            > linkami do Witkowych biblioteczek. Będą "pod ręką" dla potrzebujących, a kompa
                            > sobie nie zapchasz.

                            Biblioteczka, to jest faktycznie jeden, wielotematyczny wątek "pod szpilką", w Kawiarence Filozoficznej".

                            forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,38212225,_Biblioteczka_Kawiarenki_Filozoficznej.html
                      • witekjs Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 22:52
                        kkkkosmita napisał:

                        > Zgadzam się Agfo!
                        > choć zamieniłbym słowo zna... na słowo czuje...
                        > wydaje mi się, że niektórych idiomów... to tak naprawdę, uczymy się metodami po
                        > zawerbalnymi...
                        > http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg


                        Witajcie smile
                        Cieszę się, że Wam się również podobają.
                        Zgadzam się, że w ogromnej większości czujemy znaczenie idiomów.
                        Dopiero teraz, z dużą przyjemnością poznaję etymologię idiomów i innych powiedzeń.
                        Do porządkowania tych zbiorów powstała, od kilku lat dostępna dla wszystkich, Biblioteczka Kawiarenki Filozoficznej.
                        Mam nadzieję, że nie zostanie zlikwidowana.
                        Może należałoby ją gdzieś jeszcze skopiować ?

                        Pozdrawiam. Witek
                        • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 23:44
                          Może należałoby ją gdzieś jeszcze skopiować

                          Witku...
                          koniecznie trzeba jakoś dodatkowo zabezpieczyć.
                          Serwery padają ...
                          są hakowane...
                          Wiele rzeczy można stracić...

                          Sam się boję, bo mój główny komp to taki staruszek... i nie wiem kiedy padnie.
                          Mam nowego doskonałego laptopa, ale nie mam jakoś ...kiedy urządzić tego nowego kompa...i uporządkować wszystko co na jebuduuu poprzenosiłem..., powrzucałem
                          Ha ha ha... a w dodatku przybywa ciągle coś nowego... i już sam nie wiem, co powinienem uaktualnić na nowym topku...
                          Syn mówi o jakimś dysku zewnętrznym...
                          trzeba będzie się jakoś tym wszystkim zająć...
                          nie wiem... kiedy się za to zabiorę...
                          Trzeba by na to poświęcić trochę czasu....

                          Zapis elektroniczny, jednak ma swoje wady..., nie ma trwałości papieru i łatwo go zniszczyć...

                          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                      • 1agfa Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 23:01
                        Zgodzę sie w 100 procentach Kosmito. Nie "zna", tylko czuje idiomy, odczuwać - rozumieć wewnetrznie - bo pozawerbalnie poznane, często...sytuacyjnie; subtelna róznica, niby niewielka, ale jakże wymowna.
                        Dlatego sa tłumacze i "tłumacze".
                        Ot, chwilki zastanowienia mi zabrakło. Własnie "czuje" - masz rację, to jest to! smile

                        Kosmita napisał:
                        > choć zamieniłbym słowo zna... na słowo czuje...
                        > wydaje mi się, że niektórych idiomów... to tak naprawdę, uczymy się metodami po
                        > zawerbalnymi...
                        • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 30.06.13, 23:48
                          czuje idiomy

                          Hmmm...big_grin
                          a co powiesz Agfo na dowcip...
                          Mówiący o tym, że otwarcie tunelu na Wisłostradzie, po dziesięciu miesiącach naprawy, odbyło się z pompą a następnie ruch był płynny? tongue_outbig_grin

                          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                          • 1agfa Re: Przeglądam Idiomy 01.07.13, 00:08
                            ...Że to była wtopa! wink

                            Dooobre, ciekawe czy sie przyjmie! big_grin

                            kkkkosmita napisał:

                            > czuje idiomy
                            >
                            > Hmmm...big_grin
                            > a co powiesz Agfo na dowcip...
                            > Mówiący o tym, że otwarcie tunelu na Wisłostradzie, po dziesięciu miesiącach na
                            > prawy, odbyło się z pompą a następnie ruch był płynny? tongue_outbig_grin
                          • hardy1 Re: Przeglądam Idiomy 01.07.13, 09:06
                            "Uważam Rze" i "Tomasz Lis na żywo" z Juesej zerżnięte...i wszystko jasne big_grin
                            • k.karen Re: Przeglądam Idiomy 01.07.13, 09:14
                              otwarcie tunelu na Wisłostradzie, po dziesięciu miesiącach naprawy, odbyło się z pompą a następnie ruch był płynny... ale to była wtopa

                              big_grin big_grin big_grin To Wam się udało! Cudne! big_grin big_grin big_grin
                              • k.karen Re: Przeglądam Idiomy 01.07.13, 22:49
                                Wkleiłam Biblioteczkę Witka pod szpilkę, do "Wątków, które warto zachować"

                                smile
                                • witekjs Re: Przeglądam Idiomy 02.07.13, 10:19
                                  Droga Karen i Hardy smile

                                  Dziękuję bardzo, za Wasze dowody życzliwości i uznania dla mojej "pracy bibliotekarza".
                                  Nie często spotykamy, się z tak przyjaznym zainteresowaniem naszymi staraniami w Forach.

                                  Pozdrawiam Was serdecznie. Witek }:-})=
                                  • k.karen Re: Przeglądam Idiomy 02.07.13, 10:25
                                    Witku, to ja bardzo dziękuję. Twoja Biblioteczka to prawdziwy skarb! smile

                                    Miłego dnia, pozdrawiam także serdecznie smile
                                • kkkkosmita Re: Przeglądam Idiomy 02.07.13, 14:22
                                  Wkleiłam Biblioteczkę Witka pod szpilkę, do "Wątków, które warto zachować
                                  Super Karen...
                                  Wbiegłem na ten wątek po to samo...
                                  Ale i tak warto tę biblioteczkę zabezpieczyć na komputerach...., żeby uniezależnić ją od serwera gazety.
                                  Ojeeeeej!
                                  Ja tego nie zrooobię, bo to za dużo roboootyyy...
                                  a nie wymyśliłem szybkiego sposobu!
                                  O!

                                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                  • witekjs Re: Przeglądam Idiomy 02.07.13, 18:24
                                    Jest już w Biblioteczce część 2 - Idiomy angielskie i polskie.

                                    Myślę, że niejednokrotnie przydadzą się nam obie części.

                                    Dziękuję Wam bardzo, za podtrzymywanie na duchu smile

                                    Witek
                                    • witekjs Re: Przeglądam Idiomy 02.07.13, 18:27
                                      witekjs napisał:

                                      > Jest już w Biblioteczce część 2 - Idiomy angielskie i polskie.
                                      >
                                      > Myślę, że niejednokrotnie przydadzą się nam obie części.
                                      >
                                      > Dziękuję Wam bardzo, za podtrzymywanie na duchu smile
                                      >
                                      > Witek

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,145493720,_FRAZEOLOGIA_IDIOMY_cz_2_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka