23.10.13, 09:01
Kiedy ranne wstają zorze
Poczytam
O tym
Co pogięło brzozę
Albo
Która celebrytka gruba
Albo o tym
Czym pachnie Kuba
A na wiadomościach dobrze się klika
Może będzie wiadomość
Czy jakiś dzieciak
Zgwałcił Michalika
Obserwuj wątek
    • k.karen Re: zorza 23.10.13, 09:47
      Uchachacha! Ale mnie ubawiłeś! Jesteś wielki, Kichonorze big_grin

      > A na wiadomościach dobrze się klika
      > Może będzie wiadomość
      > Czy jakiś dzieciak
      > Zgwałcił Michalika


      Zajrzyj do Naszego Dziennika!


      big_grin big_grin big_grin
      • wscieklyuklad Re: zorza 24.10.13, 20:00

        Znudzony onanizmem siedmioletni Diego,
        ujrzał Gila w negliżu - rzucił się na niego.
        Gdyż tata z mamą malca ciągle grali w kości.
        Chłopczyk dość miał już tego - on pragnął miłości.


        cdn. ale po Agnisi, która za moment zbierze teen-isowe bacięta.





        • wscieklyuklad Re: zorza 24.10.13, 20:15
          Słoneczko pobudzało do igraszek wolę,
          ultrafioletem drażniąc gruczoły na czole.
          By Diego odrzuceniem się dłużej nie smucił
          i męki samotności skutecznie ukrócił
          klimat nastał prawdziwie tam dominikański.
          Malec na pomysł wpada doprawdy szatański,
          skupiony na jedzeniu kolejnych fistaszek
          woli nagle nabiera do żwawych igraszek.
          Na plebanii łzy leje biadoląc nad dolą:
          Starzy nie chcą się bawić - oni kości wolą
          ja zaś siedzę samotnie dni całe w kąciku.
          Och mój przeklęty losie, och ty okrutniku!
          • k.karen Re: zorza 24.10.13, 20:34
            Więc wdzięczni rodzice i Diego też wdzięczny
            pomnik Gilowi fundneli prawieczny big_grin


            https://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201310/1382116488_by_MainBrain_600.jpg
          • wscieklyuklad Re: zorza 24.10.13, 20:38
            Tak złorzeczy, pomstuje, klęcząc przed ołtarze,
            nikt mu nie odpowiada i milczą witraże.
            Chciałby wtedy zawisnąć na palmie daktyli.
            Szczęśliwie Gil zakrystii wierzeje uchylił
            poruszony nieszczęściem oraz łzą pacholą,
            pochyla się natychmiast nad Diego niedolą
            i na pokoje prosząc sadza na kolanie.
            - Nie martw się mój biedaku, olej ich, kochanie!
            Ja cię znów ku miłości poprowadzę dróżką.
            To rzekłszy głaszcze włosy, czule liże uszko.
            - Niech starzy wciąż się kłócą o na kościach kropki!
            Wychylimy kielicha, ubierzesz rajstopki,
            tamte szare, błyszczące o rozmiarze "Elki".
            Gil się wprawdzie nazywam, lecz lubię wróbelki!
            Staniesz sobie przy oknie, tuż obok trzykrotki,
            zdejmiesz szorty a wtedy ja strzelę trzy fotki,
            by naszą przyjaźń potem uwiecznić w smartfonie.
            Będziesz grzeczny? - pytając, chwyta go za dłonie.
            Diego upokorzenia zawsze musiał znosić,
            słysząc słowa tak miłe nie daje się prosić.

            Doniósł do Watykanu jakiś bazyliszek.
            O wszystkim się dowiedział sam papież Franciszek.
            Nie trwało to ni dłużej niż króciutka chwila,
            nogą tupnął , odwołał troskliwego Gila.
            Morał stąd płynie taki i takaż nauka,
            że gdy chcesz poswawolić, musisz szukać... Kruka.
            Ten nie tylko spróbuje odmienić twą dolę,
            ale jakby się rypło, oka nie wykole.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka