wscieklyuklad
12.08.14, 11:09
żebyś miał jeszcze jakiś awaryjny zawód np. spawacza.
Te słowa Robin Williams przytoczył odbierając statuetkę Oscara...
Kto wie, może depresja, z którą przegrał walkę miała swoje źródła i w tamtych "naukach" ojca?
Tego, który miast wspierać najbliższą sobie osobę, mobilizować do życiowego sukcesu, z góry uznał za nieudacznika, lub kogoś, kto podejmuje sie wykonywać zawód bez "finansowej perspektywy spokojnego życia"?
Rodzice odgrywają wielką rolę w życiu dziecka. Od nich zależy, czy zyska ono społeczny prestiż, czy - jak Williams - mimo pozoru wygranej życiowej - targnie się kiedyś na życie.
To od nich zależy, czy uwierzą w siebie i nauczą się stawiać czoła życiowym przeciwieństwom, czy też poddadzą się przy nawet "drobnej kłodzie" rzuconej pod nogi.
Jak wielkie znaczenie musiała mieć ojczyna demobilizacja, skoro przy tak cudownej okazji jak odebranie najbardziej prestiżowej nagrody filmowej, aktor wyjawił ją ze sceny?
A przecież takich dzieci, które z powodu traktowania przez ojców dołujących ich poczucie wartości, choćby przez faworyzowanie rodzeństwa, rówieśników, ludzi prawdziwego sukcesu, popadło w depresję jest więcej.
Statystyki jednak milczą, jak często popełniają samobójstwo z tego powodu.
Największe wrazenie wywarł na mnie w filmie "Przebudzenia", gdzie przypomniano postać lekarza walczącego z przypadłością katatonii. Ludzie w pozornym oderwaniu od świata, a jednak czujący i myślący normalnie - tyle, że z powodu neuro-psychiatrycznych przeszkód sprawiający wrażenie "bezrozumnych manekinów". Doskonała rola Robcia De Niro i Williams już nie jako aktor komediowy, ale naukowiec z powołania.
Może tv przypomni kilka z tych rzadziej pokazywanych filmów...