k.karen
20.10.14, 15:21
do przeczytania książki Rafała Wosia - "dziecięca choroba liberalizmu".
Dobra recenzja i postaram się przeczytać tę książkę, choćby i dlatego też, że napisał ją młody, "nieskażony zdobywaniem wolności", dziennikarz.
A J. Żakowski napisał w swojej recenzji m.in.
(...)
Nie jest to jednak - jak można sądzić z tytułu - atak na liberalizm. Nim Woś się nie zajmuje. I słusznie. Bo każdego można wpisać w któryś liberalizm. Od Pinocheta (liberał gospodarczy) przez praktycznie wszystkich liczących się na polskiej scenie polityków po Raula Castro, który przy Fidelu jest partyjnym liberałem (podobnie jak Gomułka przy Bierucie, Miedwiediew przy Putinie czy Orbán przy Jobbiku).(...)
(...)Rafał Woś należy do pokolenia, które nie zdobywało wolności i nie budowało rynku, bo miało je od początku świadomego życia. Dzięki temu nie jest przywiązany do tego, co się mówiło i myślało dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. On sam tego nie pisze, ale czytając jego książkę, trudno się opędzić od myśli, że w polskiej debacie społecznej i ekonomicznej mamy ten sam problem co w polskim Kościele, służbie zdrowia, oświacie itp. Ogół jest dość normalny i mniej więcej zintegrowany ze światem, ale najwięcej do powiedzenia ciągle mają ci, którzy są mentalnie najbardziej zapóźnieni. Ludzie są więc stosunkowo szczęśliwi, a gospodarka jakoś sobie radzi - głównie dzięki temu, że różni mędrcy i politycy sobie, a my po polsku: sobie, czyli jak się da. (...)
(...)Dzięki tej książce nie będą Państwo musieli szukać tajnych spisków, układów itp., żeby wyjaśnić, co się w Polsce dzieje, bo zrozumieją Państwo, że przyczyna jest głównie w głowach przez lata wypełnianych myślami niepasującymi do rzeczywistości. Przestanie więc Państwa korcić, żeby głosować na PiS czy Korwin-Mikkego, bo zauważą Państwo, że tkwią w tych samych starych torach. Tylko jeszcze bardziej. Kto przeczyta, ten sam to zrozumie.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,16830548,Pewex_dla_wyborcy.html#ixzz3Ggu3e2Hl