Dodaj do ulubionych

Ekskomunika?

22.07.15, 13:06
Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o in vitro. Jego wątpliwości budzi jedynie jeden artykuł, który po wejściu w życie ustawy zostanie skierowany do Trybunału Konstytucyjnego. Według ustępującego prezydenta nowe regulacje są znacznym postępem w prawnym wymiarze stosowania metody in vitro.

Uzasadniając swoją decyzję, Komorowski podkreślił, że jest prezydentem wszystkich obywateli, a ci różnią się pod względem poglądów, zaangażowania religijnego czy sympatii partyjnych. Prezydent nie chciał więc „pochopnie regulować prawem ludzkich sumień” poprzez odmowę złożenia podpisu.


"Prawdziwi" Polacy-katolicy chcą i będą regulować ludzkie sumienia.
Oto, co napisał bardziej katolicki od Papieża sędzia naszych sumień.

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/s480x480/10426742_10201007982878978_2668289341847971691_n.jpg?oh=7c61a9e1311f964270f64a4741001f8c&oe=564AE1B0
Obserwuj wątek
    • ulisses-achaj Re: Ekskomunika? 22.07.15, 13:15
      Zidiociały "guru" Terlikowski jak zawsze niezawodny .... Kasa, misiu. Po każdym tak kretyńskim wpisie zapraszają go do TV ....
      • wscieklyuklad Re: Ekskomunika? 22.07.15, 15:37
        Ojejciujejciu! No to gdzie teraz pochowają Szanownego Pana Prezydenta BronComa?
        Pode płotem może? Do rzeki wrzucą, żeby spłynął? Prochy po polach rozsypią!
        Szlocham zrozpaczony!
        • k.karen Re: Ekskomunika? 22.07.15, 15:49
          Za to ciemniak Terlikowski wyznaje pitolizm, jak wszystkie matołki w pislamie.
          • wscieklyuklad Filozofia matoła 22.07.15, 19:56
            Matoły podniosły wrzask.
            Wrzask matołów jets naturalną konsekwencja pojęciowego zmatolenia matoła (masło maślane jest w przypadku matoła uprawnione, gdyż znakomicie matołectwo jego oddaje)

            A gdzież tu leczenie? - załamuje matoł rączęta chwytając się za skołataną i zmatoloną łepetynkę.

            -Manipulacja! - wrzeszczy matoł.
            - Opium dla Ciemnego Ludu - dodaje, widząc w swej zmatolałej interpretacji wyłącznie manipulację i - co naturalne w odruchu bezwarunkowym matoła - chęć zysku ze strony chciwych lobbystów.

            A przecież gdyby matoł wiedzy wyzbyty sięgnął bodaj do definicji "Leczenia" dostępnej po wpisaniu tego hasełka w przeglądarkę, to przeczytałby rzecz następującą (co wprawdzie nie jest równoznaczne z szansą pojęcia terminów nawet tak prostych, ale daje jednak możliwość refleksji nad matołectwem swoim).

            Oto zatem definicja leczenia w ujęciu wikipedialnym:

            Leczenie, terapia, kuracja – szereg czynności medycznych, z użyciem stosownych leków i aparatury, zmierzających do przywrócenia równowagi (homeostazy) organizmu dotkniętego chorobą lub kalectwem; postępowanie lekarskie, którego celem jest przywrócenie zdrowia choremu lub poprawa jego jakości życia.
            Wyróżniamy różne rodzaje leczenia:
            - leczenie objawowe
            (...)
            - leczenie alternatywne

            Pochylmy się zatem nad zmatoleniem i spróbujmy ustalić, czy metoda in vitro jest, czy nie jest metodą leczenia bezpłodności.

            • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:05
              Matoł w swej awiedzy stawia oczywistą dla jego zmatolenia tezę, iż bezpłodność jest zjawiskiem tyleż naturalnym (w pojęciu i ujęciu kościelnym) co nieodwracalnym.
              Jeśli kobieta nie może zajść w ciążę, to znaczy, że nie może i już - matoł uznaje to za dogmat swej na ten temat wiedzy.
              Jeśli mężczyzna nie jest zdolny do zapłodnienia zdrowej kobiety, tzn, że jest bezpłodny i z bezpłodności tejże wyleczyć go nie sposób - cieszy się matoł stając na mównicy z wyzywającym okrzykiem: a pokażta mi choć jednego mężczyznę z bezpłodności uleczonego.

              Matoł widzi to tak:
              Dwoje ludzi oddaje się bezskutecznie grzesznym w swej naturze czynom prokreacyjnym przez czas odpowiednio długi, by uznać (jeśli nie stosują metod zapobiegających ciąży), że któraś ze stron jest bezpłodna.
              Badania specjalistyczne ustalają po czyjej stronie lży "wina" będącego bezpłodnym.
              Jeśli ustali się winowajcę, to pozostaje co najwyżej zmienić partnera na płodnego, jeśli się bardzo chce mieć dziecko poczęte tyleż skutecznie, co naturalnie.

              Innymi słowy matoł sięga po książkę, na awersie okładki której widnieje nazwisko autora i tytuł, a na rewersie ceną i notka biograficzna, co wedle jego zmatolonego mniemania uprawnia go do wysunięcia wniosku, iż treść książki jest mu w tym momencie znana i zapoznawać się z nią na drodze żmudnego przesuwania zmatolonym wzrokiem po tekście nie warto.
              • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:10
                Współpracuję z osobą pomagającą parom niezdolnym do naturalnego rozrodu.
                Konsultuję wiele par, które poddają się metodzie in vitro.
                Chętnych jest niewyobrażalnie wielu, a główną barierą jest koszt zabiegu.
                Procedura poprzedzona jest żmudnymi ustaleniami i próbami doprowadzenia do naturalnego zapłodnienia.
                Podejmuje się ją jedynie wówczas, gdy wszystkie dotychczasowe metody zawiodły, a wiek pary zmusza do pośpiechu, by zdążyli się nacieszyć potomkiem przez większą cześć życia ale i by zmniejszyć ryzyko wad wrodzonych - rośnie ono wraz z wiekiem kobiety (np. w odniesieniu do ryzyka ch. Downa).

                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:19
                  Zatem po kolei.

                  Bezpłodność to źródło olbrzymiego stresu dla pary kochających się ludzi, marzących o potomstwie.
                  Kto nie miał bezpośredniego kontaktu z takimi osobami, kto nie słyszał jak dramatycznie opowiadają o swoim nieszczęściu, nie był świadkiem łamania się głosu, dyskretnie ocieranych łez, nie ma prawa wypowiadania się w tej kwestii.
                  By nie przesadzać i nie dramatyzować, ograniczmy się do więc do najprostszej diagnozy: depresja na tle bezpłodności. Poczucie winy wobec partnera i beznadziejności w jakiej się znalazło. Lęk o rozpad najpierw uczuć, potem małżeństwa...

                  Pytam zatem zmatolałych ortodoksów o szczątkowej wiedzy (choć niestety, często i tej związanej z wykonywanym przez matoła zawodem), czy depresja jest rodzajem nie tylko dyskomfortu ale wręcz trudna do wyleczenia chorobą - tu z powodu trwałości uszczerbku na zdrowia do wyleczenia klasycznymi metodami terapii psychiatrycznej NIEMOŻLIWĄ?.

                  A jeśli tak, to niech matoł odpowie sobie na pytane, czy umożliwienie rozrodu takiej arze metodą in vitro jest rodzajem terapii?
                  Czy - jeśli ustanie powód depresji, to czy chory zostanie wyleczony. czy nie?
                  Wiem, wiem - matoł zakrzyknie, ale to przecież nie jest metoda leczenia bezpłodności.

                  Matoł bowiem nie doczytał, iż elementem leczenia jest poprawa czyjejś jakości życia!


                  cdn.
                  • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:33
                    Rozprawiwszy się powyżej z awiedzą terminologiczną matoła, spróbujmy zastanowić się, czy in vitro nie jest klasyczną metodą leczenia.

                    Zacznijmy od płci pięknej, gdyż ta ma zawsze pierwszeństwo.
                    By całość nie miała charakteru przeintelektualizowanego i nie obfitowała w wiedzę, o jakiej matoł pojęcia nie ma i mieć nie będzie, ograniczmy się do najprostszego przykładu:

                    wyobraźmy sobie kobietę doświadczoną zapaleniem przydatków prowadzącym do niedrożności jajowodów (ta ostatnia może mieć charakter wrodzony).
                    W takiej sytuacji zajście w ciążę metodą "klasyczną" może być nie możliwe. Może nie być możliwym albo zapłodnienie, albo przebycie przez zygotę naturalnej drogi "zagnieżdżania" - często udrożnienie nie jest możliwe - wtedy in vitro jest jedyną szansą na posiadanie dziecka.
                    Owulacja bowiem zachodzi, funkcja hormonalna jest zachowana, zatem przebieg ciąży do której doprowadzono tą metodą nie jest zagrożony.

                    Czy jest to zatem metoda leczenia bezpłodności?
                    Dopuszczam ewentualność uporu matoła przy swoim i odmiennym od powyższego zdaniu, ale to już problem matoła, nie lekarza.

                    Aby zakończyć problem w aspekcie żeńskim, przywołam nierzadka sytuację:

                    kobieta z przyczyn zdrowotnych musi poddać się terapii "teratogennej" - np. chemoterapii nowotworu. Ryzyko uszkodzenia komórek jajowych jest wówczas olbrzymie. Rak może być uleczalny. I co wtedy? Zaryzykować i zajść w ciążę?
                    Metoda in vitro pozwala na pobranie komórki jajowej przed włączeniem ryzykownej farmakoterapii. "Zdrową" komórkę można zapłodnić wówczas metodą in vitro - efekt wiadomy.

                    To już matołki nawet nie metoda leczenia. To jedyna możliwość uchronienia płodu przed deformacjami w jakich zakochał się skurwysyn chazan.

                    W przypadku blokady ustawy (a to czeka nas nieuchronnie zimą) - kobieta dotknięta rakiem będzie musiała ryzykować.
                    Trafi wówczas do identycznego jak chazan skurwysyna, który pocieszy ją, iż dziecko urodzi się żywe i na czas nawet długiego życia zapewni mu się stosowną opiekę hospicyjną.

                    cdn.
                    • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:44
                      Ponieważ matoł domaga się przykładu "wyleczenia" choćby jednego mężczyzny z bezpłodności, więc zaspakajam pragnienie matoła.

                      Otóż matole w wielu przypadkach zapłodnienie nie jest możliwe ze względu na nieodpowiednia "jakość" nasienia.
                      Matołowi wydaje się, iż taki feler jakości" dotyczy wszystkich plemników, więc cóż nam da in vitro.
                      Matoł uznaje też pewnie - przez analogię - iż do zapłodnienia wystarczy jeden plemnik, i jeśli taki znajdzie się w drogach rodnych to Jezuuuuuu!
                      Tymczasem propagowany zespół "ocaleńca", jako psychiczną mordęgę doświadczaną przez narodzonego in vitro, trzeba między baje włożyć.
                      Natura nie szafowałaby bezrozumnie nadmiarem, gdyby umar był dopuszczalny a nawet wskazany.
                      Nasienie jest "płynem" złożonym, zawierającym szereg składników niezbędnych do zapłodnienia. Liczba plemników jest podstawowym elementem szansy zapłodnienia - zbyt mała ich ilość - nawet w metodzie klasycznej - może nie doprowadzić do zapłodnienia.
                      In vitro potrzebuje tego jedynego (co naturalnie nie jest równoznaczne, iż tego optymalnego, gdyż można równie dobrze "wyróżnić" pipetą tego akurat obarczonego genami wad rozwojowych) - tak czy tak zapłodnienie taką metodą jest pokonaniem bezpłodności, zatem metodą alternatywną, gdy inne zawiodły.

                      Matoł i tak nie zrozumie, ale przecież przeczytał to zapewne ktoś ciekawy istoty problemu.
                      Mam nadzieję, że ten właśnie pojął w czym tkwi istota problemu.

                      Naturalnie pomijam tu aspekty etyczne, światopoglądowe i inne pieprzenia kotka przy pomocy młotka.
                      Leczenie w ujęciu hipokratejskim jest bowiem zgodne z przywołaną na wstępie wypowiedzi definicją.
                      Klechy mogą sobie co najwyżej molestować dzieciątka a nie uczyć lekarzy jak pomagać nieszczęśliwym ludziom, dla których jest jakaś klechom i pisiętom nie pasująca alternatywa.
                      • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 22:55
                        Uwielbiam gdy posiadający zerową wiedzę matoł, cytuje tzw Autorytet naukowy jako dowód w dyskusji.
                        Oto przykład wypowiedzi Naukowego Autorytetu.
                        "Druga rzecz - jeśli w ten sposób uzyska się plemniki to każdyz nich niesie defekt z genem odpowiedzialnym za mukowiscydozę. Jeżeli matka jest nosicielką, to mamy 50 procent prawdopodobieństwa, że dziecko będzie mieć mukowiscydozę. I wtedy najprawdopodobniej cięższą, śmiertelną postać. Tego typu zabiegi są bardzo niebezpieczne, bo związane są z ryzykiem przeniesienia defektu genetycznego. "

                        Późny wieczór, a ja wpadłem w stupor.
                        To naprawdę ten gieniuś nosi tytuł profesorski?
                        Rany. boskie.
                        Wygląda na to, że każdyplemnik ma w sobie identyczny materiał genetyczny, bo wedle "profesora" każdy plemnik zawiera gen mukowiscydozy!
                        W dodatku ten geniusz genetyki stwierdza, iż jesli matka będzie nosicielką to ryzyko choroby wyniesie zaledwie 50 procent!

                        Ten biedny człeczyna nie ma pojęcia o genetyce.
                        Jesli ojciec i matka noszą ten gen w każdej jak gieniuś pisze komórce rozrodczej, to ryzyko przeniesienia choroby musi wynieść sto procent.
                        Jedyną prawdą w takim przypadku jest letalność takiego skojarzenia genów.
                        Psorek musi sie trochę podszkolić jeszcze.

                        No tak, ale to wrocławski profesor.
                        Najwidoczniej poziom uczelni jest tam słabiuuuuuutki!
                        Astronomia - do luftu.
                        Psychologia - dramat
                        Ginekologia - tragedia.


                        Ale najbardziej dramatyczny jest poziom nauczania czytania ze zrozumieniem i logicznego myślenia w tamtejszych podstawówkach, że o liceach nie wspomnę.
                        Bo przecież napisałem, iż przypadkowy wybór plemnika w metodzie in vitro nie gwarantuje optymalnego materiału genetycznego co rodzi ryzyko wad.
                        Po piesze i chazaniątku mamy kolejnego pisięcego gieniusia.
                        I kolejnych matołków im holdujących.

                        No chyba dziś znowu nie zmrużę oka!
                        • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 22.07.15, 23:12
                          Ojejciujeciu! Skoromintak nie zasnę, to doczytałem wypowiedz gieniusia do końca i tak się zakałupućkałem, że strach.
                          Opowieść o pomieszanych tomach - zajebiściutkana - cymesik że hoho!
                          Po prostu Homer by się w ciemnym kącie zaszył czytając ten bełkot.

                          Ale określenie zamrożona produkcja gamet rozłożyła mnie na obie łopatki.

                          Gameta, to komórka rozrodcza. Ciekaw jestem, jak organizm może blokować ich produkcję. Gdyby tak było to natura eliminowałaby wadliwe plemniki i komórki jajowe, tym samym wykluczając ryzyko wad.
                          Biedakowi pomyliła się gameta z zygotą. Zygota powstaje w wyniku połączenia gamet o czym psor ginekologii winien wiedzieć.
                          Tym bardziej, że wie, iż gdzieś dzwonią. Słusznie bowiem pisze, iż taka połączona komórka obarczona genami letalnymi najcęściej obumiera we wczesnym okresie rozwoju w wyniku czego dochodzi do poronienia naturalnego.
                          Jaki stąd wniosek?
                          Psor wywodzi sie z podobnego kręgu naukawców co posiadający ten sam tytuł specyalisci z komisji Antka M.

                          Jak widać Ciemny Lud to kupuje!
                          Matoły też!
                          • sorel.lina Re: Filozofia matoła 22.07.15, 23:43
                            Coś mi się widzi, że to może nie być wina wrocławskich uczelni, ani profesora, tylko wyjątkowo "pojętnego" dziennikarza-"wywiadowcy", który słowa profesora spisywał. smile
                            • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 23.07.15, 09:18
                              pl.m.wikipedia.org/wiki/Siatk%C3%B3wcza
                              Tez tak myślałem po przeczytaniu pierwszej strony tego bełkotu, ale już tekst o siatkowczaku i Downie w Danii osłabia mnie totalnie.
                              To pisiecy matol z tego samego grona co eksperci macierewicza.
                              Tekst odnosnie obu tych schorzen skomentuje wieczorem bo teraz robie ciąg lewatyw.

                              • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 23.07.15, 09:30
                                pl.m.wikipedia.org/wiki/Siatk%C3%B3wczak
                                • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 23.07.15, 10:16
                                  Propozycja rysunkowa dla Vidavila.


                                  Rysunek ma przedstawiać naukawca pochylonego nad plemnikiem, ktoremu dzga pipeta w galę. Z plemnika unosi sie dymek z napisem tak jak to Ty potrafisz!
                                  • wscieklyuklad Re: Filozofia matoła 23.07.15, 15:54
                                    Idę się jakieś 1,5 godziny pouczyć, a potem pogadamy se o teoriach naukawych.
                                    Póki co, warto przeczytać poniższe (przykład osiągnięcia klasycznie naukowego)

                                    Cząsteczka, której istnienie przewidział w roku 1929 Hermann Weyl została wreszcie zaobserwowana - dzięki badaniom przy użyciu syntetycznego kryształu fotonicznego - informuje ,,Science".

                                    Hermann Weyl, niemiecki matematyk, fizyk i filozof był profesorem politechniki w Zurychu, następnie Uniwersytetu w Getyndze, a od 1933 roku Uniwersytetu w Princeton. Z jego teoretycznych rozważań wynikało istnienie pozbawionej masy cząsteczki, która w kryształach mogłaby zachowywać się jak materia lub antymateria - to znaczy przenosić ładunek dodatni bądź ujemny.

                                    Przez wiele dziesięcioleci fizycy uważali, że hipotetyczną subatomową cząsteczką Weyla jest neutrino. Dopiero w roku 1998 okazało się, że neutrino, choć lekkie, nie jest zupełnie pozbawione masy. O fermionach Weyla wiele pisano (uważano, że mogą z nich powstawać inne cząstki subatomowe), ale nie udawało się doświadczalnie potwierdzić ich istnienia. Teraz dokonały tego niezależnie dwa zespoły badaczy z Princeton (gdzie w przeszłości pracował Weyl) oraz Massachusetts Institute of Technology (MIT).

                                    Zwykle nowe cząsteczki odkrywa się dzięki coraz to potężniejszym akceleratorom, ale tym razem naukowcy wykorzystali syntetyczny kryształ arsenku tantalu, uzyskany dzięki współpracy chińskich naukowców z Centrum Materii Kwantowej w Pekinie oraz Tajwańskiego Uniwersytetu Narodowego. Kryształ ten ma tak zwaną strukturę gyroidalną, złożoną z niezliczonych pofalowanych kanalików. Podobnie skomplikowaną strukturę mają na przykład mieniące się metalicznymi barwami skrzydła niektórych motyli.
                                    (sic!!!! )

                                    Badania przeprowadzone za pomocą mikroskopu tunelowego oraz wiązek fotonów wykazały występowanie efektów wskazujących na występowanie fermionow Weyla.

                                    Zdaniem naukowców dzięki odkryciu fermionu Weyla możliwe będzie skonstruowanie szybszych i bardziej efektywnych urządzeń elektronicznych, na przykład laserów emitujących światło o bardziej jednorodnych parametrach, ponieważ same fermiony są bardziej stabilnymi i efektywnymi nośnikami ładunków niż elektrony. Są bardziej ruchliwe i pozbawione masy - mogą przenosić ładunek na dużą odległość nie wytwarzając ciepła. W dodatku ich spin jest zwrócony jednocześnie w kierunku ruchu oraz w przeciwną stronę, a z dwóch fermionów można uzyskać elektron (pozbawiony masy!). Jak przyznaje kierujący badaniami w Princeton prof. M. Zahid Hasan, wobec dziwnych właściwości fermionów Weyla na razie trudno w pełni wyobrazić sobie ich przyszłe zastosowania.

                                    Episkopat niewątpliwie znajdzie jakieś wyjście.
                                    • wscieklyuklad Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 17:34
                                      jak matołowi zrobić wodę z mózgu.

                                      Zapoznałem się dokładnie (w trakcie całkowicie bezsennej z tej przyczyny nocy poprzedniej) z "dokonaniem" niejakiego prof. Cebrata w postaci życzliwego wywiadu udzielonemu ciekawskiemu publikatorżnikowi z poczytnego wrocławskiego dziennika.
                                      Ciekawski nawiedził psora w sprawie jego opinii w sprawie in vitro, licząc, iż ów lokalny gieniuś naukawy, wolny od partyjnych i religijnych uwarunkowań a także z tytułu pozycji zawodowej, da głos czysty, klarowny, jak nie przymierzając Serce Dzwonu Zygmunta na Wawelu, gdy chowają kto nam drogi.
                                      Wziąwszy naukawca w ogień nienachalnych - można rzec nawet, że w istocie swej defensywnych -pytań, łapczywie chłonął potok bzdur wyrzucanych z ust inwigilowanego, by potem - ubrawszy to w formę wywiadu, uzmysłowić Ciemnemu Ludowi z matołectwem włącznie, iż in vitro jest zbrodnią biologiczną, jaką należy zabronić, gdyż w przypadku przeciwnym Ludzkość skazana na zagładę będzie, lub też stworzy się (drogą manipulacji genetycznych, których autor wypowiedzi wypośrodkować nie umie) jakiegoś ludzkiego dewianta wiodącego gatunek nasz na zatracenie nieuchronne i bliskie.

                                      Pochylmy się nad niedolą "wywiadowcy" i spróbujmy prześledzić w jaki sposób manipuluje się odbiorcą treści bełkotliwej, jeśli tylko nasyci się ją odpowiednia dozą nośnej propagandy.
                                      Część nonsensu prezentowałem przed nieudaną próbą w piernat opadnięcia, czyli wczoraj w godzinach wczesno wieczornych.

                                      Pora zatem na ciąg dalszy.
                                      • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 17:57
                                        Luminarz wrocławskiej szkoły genetycznej przyznaje wprawdzie, iż z medycyną nie ma nic wspólnego, pozwala sobie jednak od wstępu samego, na manipulowanie faktami.
                                        Stwierdza oto ex cathedra:

                                        Mężczyzna może być niepłodny z powodu braku wykształconych nasieniowodów lub ich niedrożności spowodowanej łagodną formy mukowiscydozy
                                        .

                                        No dramat! Bo o ile wrodzony brak nasieniowodów to raczej kazuistyka, to gdyby przyjąć wywód psora za uprawniony, należy w linii prostej wyciągnąć wniosek, iż w pozostałych przypadkach powodem tej niedrożności jest łagodna (na szczęście) postać mukowiscydozy.

                                        Z logicznego punktu widzenia wydaje się, iż psora nie zaskoczono przecież w kiblu podtykając mu mikrofon pod Uczone Wargi,, ale spotkanie było umówione - można było więc wyguglać sobie hasełko tyczące pozajądrowych przyczyn bezpłodności i przeczytać co następuje:

                                        Czynniki zaporowe - wrodzona lub nabyta niedrożność przewodów wyprowadzających nasienie. Najczęściej występujące przyczyny to:
                                        - wrodzony brak nasieniowodów,
                                        - pozapalne uszkodzenie najądrzy (rzadko spotykane w krajach rozwiniętych, ale przecież
                                        Polska w ruinie do rozwiniętych krajów zaliczaną być nie może!),
                                        - niedrożność nasieniowodu w wyniku powikłań po operacji przepuklin pachwinowych lub orchidopekcji (operacja umocowania jądra po jego sprowadzeniu do moszny- z powodu
                                        wnętrostwa a to schorzenie znacznie częstsze, niż wrodzony brak nasieniowodów -
                                        przypisek mój)
                                        - niedrożność nasieniowodów spowodowana nieudanymi operacjami odtwarzającymi ich
                                        drożność, np. po ich wcześniejszym podwiązaniu.

                                        - Wrogość najądrzy - choroba polegająca na niszczeniu prawidłowego nasienia
                                        podczas przebywania w najądrzach. Nie jest znana jej przyczyna.
                                        - i wreszcie banał: stany zapalne gruczołu krokowego i pęcherzyków nasiennych - wpływają
                                        na nieprawidłowości w budowie plemników (a co za tym idzie skuteczność zapładniającą)


                                        Sprowadzenie problemu do wyłącznie problemu mukowiscydozy, oraz bełkotliwe wynurzenia odnośnie procentowego ryzyka przeniesienia na potomstwo tego schorzenia dowodzi ZEROWEJ WIEDZY MEDYCZNEJ MATOŁA, KTÓRĄ ZARAŻA MATOŁÓW INNYCH W CELU WYŁĄCZNIE MANIPULACJI PRZEKAZEM.

                                        Każdy rozsądny człowiek stwierdzi, iż kilka z wymienionych powyżej przyczyn kłopotów związanych z rozrodczością, nie ma nic wspólnego z genetycznymi defektami, a więc sugestia, iż to Matka Natura eliminuje "geny letalne" co jest dobrodziejstwem Ludzkości, to skandal, który winien być powodem naukowego ostracyzmu tego idioty.
                                        W większości wymienionych powyżej przyczyn "bezpłodności" można zastosować metodę in vitro, jako jedynie skuteczną.
                                        A psor mógł postudiować chociaż doktora Gugla, żeby nie dzielić się z nami skandaliczną ignorancją.

                                        cdn.
                                        • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:04
                                          Lotos genetyki gdacze jednak dalej:

                                          Przede wszystkim za sprawą in vitro 27 razy częściej niż normalnie rodzą się bliźnięta!- rzecze. A one są obciążone częściej wadami rozwojowymi. Nie trzeba wykonywać specjalnych badań, żeby się o tym dowiedzieć. Zwolennicy in vitro od razu twierdzą, że bliźnięta poczęte tą metodą wcale nie mają częściej wad niż bliźnięta poczęte drogą naturalną. Nawet gdyby tak było, to rodzą się 27 razy częściej.
                                          - kończy swą światłą myśl dowodząc niejako, że Słońce krąży wokół Ziemi, nawet jeśli Kopernik będąc kobietą twierdziła inaczej.

                                          Innymi słowy - naukawiec w zdaniu wyjściowym stwierdza, że rodzące się 27 krotnie częściej bliźnięta invitrialne są obciążone większym ryzykiem wad wrodzonych (czego - jak twierdzi - dowodzić przecież żadnymi badaniami się nie musi), by w zdaniu kolejnym napisać, że nawet jeśli - jak twierdzą naukowcy badający ten problem - nie są obciążone, to i tak rodzą się 27 krotnie częściej.

                                          No czyż można zasnać, gdy czyta się coś takiego?
                                          Przecież to naukowe dno!
                                          • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:17
                                            Przeczytawszy "Cebrata o siatkówczaku wynurzenia" nie tylko zaniemówiłem, ale nawet na chwilę zaniewidziałem, gdyż - jako bliźniak odmiennopłciowy w dodatku avitrialny, przeraziłem się, że słitfocia jaką wkleiłem niegdyś na forum, a prezentująca moje pogięcie jest rzejawem groźnej dla życia wady rozwojowej, co nasunęło mi podejrzenie, iż Rodzice fakt invitrializacji ukryli przede mną szczelnie, co właśnie zostało słitfocią zdemaskowane.

                                            Z rańca wkleiłem wikipedialną wiedzę odnośnie siatkówczaka. Czytamy co następuje:

                                            Guz w 2/3 przypadków rozwija się w jednej gałce ocznej, w 1/3 w obu (ale zwykle niejednocześnie).
                                            I dalej : Choroba może mieć charakter dziedziczny lub niedziedziczny
                                            .

                                            Łopatologicznie: skandalem jest bełkotliwy wywód quasigenetyczny, sugerujący bezpośredni związek in vitro z ryzykiem siatkówczaka w oparciu o tezy z wywiadu.
                                            Po pierwsze nowotwór może rozwinać się w drugim oku w jakimś odstępie czasowym, więc po co te pierdoły? Czy naukawiec badał follow-up (=obserwacja odległa) choroby?
                                            A po cóż! Częstuje nas za to zasłyszanym gdzieś doniesieniem naukowców holenderskich, którzy wykazali bezsprzecznie 7 krotnie wyższe ryzyko choroby u invitrionizowanych.( liczby tej nie podaje, bo nie lubi dociekać samodzielnie - ogranicza się najwyraźniej do słuchania)

                                            Tymczasem nawet w Wikipedii czytamy co następuje (z podaniem publikacji piśmienniczej)

                                            Opublikowano doniesienia, według których zapłodnienie in vitro (IVF) może wiązać się ze znacząco wyższym ryzykiem wystąpienia retinoblastoma u dziecka[37]. Badacze z ośrodka w Holandii, gdzie działa krajowy rejestr przypadków retinoblastoma, obliczyli ryzyko względne wystąpienia tego typu guza u grupy pacjentów urodzonych z IVF na 4,9–7,2[38]. Obliczenia oparte zostały na liczbie pięciu znanych przypadków występowania choroby u dzieci poczętych przy pomocy in vitro w latach 1995-2001 w Holandii. Badania zostały rozszerzone w 2009 roku poprzez analizę zachorowań dzieci urodzonych w latach 2002-2007, w których nie stwierdzono znacząco wyższego ryzyka zachorowania

                                            Matoł jednak, że o Ciemnym Ludzie nie wspomnę, aż popuści w gacięta nad siłą "naukowej" argumentacji.
                                            • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:24
                                              Jakby tego nie dość, biedaczyna przechodzi ze wstrętem i stosownym ignorowaniem podobnym do obserwowanego u matoła mijającego psią kupkę zlokalizowaną na podokiennym trawniczku obok faktu, iż CZĘŚĆ PRZYPADKÓW TEGO NOWOTWORU W OGÓLE NIE MA CHARAKTERU CHOROBY DZIEDZICZNEJ!!!! - treść artykułu w Wiki dowodzi, iż choroba może rozwinąć się z przyczyn innych, niż sugerowane przez kłamczuszka na potrzebę wywiadu.
                                              Zatem nosicielstwo mutacji wcale nie musi zwiększać ryzyka choroby w sposób nieunikniony - jak sugeruje to wrocławski naukawiec, ale wręcz inne czynniki mogą doprowadzić do schorzenia bez związku z materiałem genetycznym rodzica.

                                              Ale Ciemny Lud i matoł- zapewne wspomniawszy oko dziecka skazanego na męki umierania przez skurwysyna chazana - na drodze kojarzenia na poziomie taksji, kiwa ze zrozumieniem głową szpecząc dramatycznym głosem pod zasmarkanym z zapłakania nad losem nowonarodzonego nochalem: no tak, lepiej tego nie robić, bo to oko na czole...

                                              cdn.
                                              • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:31
                                                W swym łkaniu matoł i Lud Ciemny nie pozostają wprawdzie odosobnieni, gdyż naukawiec uzupełnia światłe swe spostrzeżenie następującym stwierdzeniem:

                                                Wśród nich znalazłem w literaturze zaledwie kilkanaście przypadków siatkówczaka. Gdyby występował on tak samo często, jak w całej populacji, to powinno się obserwować około 300 przypadków.
                                                Dostrzegłszy tę niepokojącą naukawca każdego dysproporcję dramatycznym głosem woła:

                                                "Gdzie więc są te przypadki?"

                                                I wyjaśnia:

                                                " Nie są raportowane. Przede wszystkim nikt tego nie śledzi.

                                                Ale żeby ktoś nie pomyślał, że zaczyna myśleć logicznie, w kolejnym zdaniu stwierdza:

                                                " Jeśli już ktoś się do tego niełatwego zadania zabierze, wychodzi mu, że do tej choroby dochodzi znacznie częściej niż normalnie. Takie wyniki, jak w Holandii, pojawiły się we Francji. Niestety, nigdzie poza materiałami z konferencji naukowej nie znalazłem ich..." -biadoli dostrzegłszy zapewne manipulację Żydów (wiadomo kto opanował naukę i bizness), cyklistów a także masonów, że o PO i Komoruskim nie wspomnę.

                                                No to jak jest panie C.? Nikt nie bada, czy jednak ktoś bada więc mu "wychodzi"?
                                                O publikacji holenderskiej negującej bełkotliwe wywody kretyna pisze nawet Wiki.
                                                Biedak zakończył jednak damatycznym: nigdzie, poza materiałami konferencyjnymi, nie znalazłem informacji.

                                                Sięgnij pan do Wiki i podanych tam pozycji piśmienniczych, a nie pieprz człeczyno bez sensu!

                                                • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:41
                                                  W jednym ze szpitali australijskich wyliczono również, jakie są koszty przyjęcia kobiety do porodu. One nawet dla pojedynczego dziecka są trzy razy wyższe po in vitro niż po normalnym poczęciu. Natomiast poród bliźniaków, które jak wspomniałem rodzą się wskutek tej metody 27 razy częściej niż normalnie, kosztuje około 10 razy więcej. - szlocha genoekonomista.

                                                  Oczywiście nie podaje żadnych konkretnych powodów takich kosztów.
                                                  Czemuż to ach czemuż? - pyta jednak niczym Mefistofeles Pana Twardowskiego w karczmie "Rzym".
                                                  " Odpowiedź jest znacząca" - stwierdza - "in vitro prowadzi do zaburzeń w biologii rozwoju."

                                                  Może jakiś kosztorys? Może jakieś szczegóły tyczące tych procedur?
                                                  Koszty działań medycznych w Australii przerabiałem w maju ub. roku, gdy jedna z polskich uczestniczek doznała złamania kości dłoni.
                                                  Gdyby nie ubezpieczenie wypadkowe, miałaby nie lada problem.
                                                  Także i ja nie znam powodu takiej dysproporcji kosztów, choć przypuszczam, iż dzieci urodzone w wyniku in vitro pozostają dłużej w szpitalu i są poddawane kosztochłonnym badaniom, by nie przeoczyć ewentualnych schorzeń (niech będzie, że na tle wad rozwojowych).
                                                  Koszty hospitalizacji a przede wszystkim badań dodatkowych są tam horrendalne, więc może to być przyczyna równie prozaiczna, jak daleka od śmiertelnego zagrożenia noworodka.

                                                  Łatwiej jednak dramatyzować a'la Hamlet zapłodniony Rejtanem, niż pokusić się o proste i dopuszczalne wyjaśnienia, dalekie od anaukowych spekulacji.





                                                  • wscieklyuklad Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:45
                                                    Nie chce mi się dalej pochylać nad tym naukawcem.
                                                    Wynurzenia odnośnie płodzenia "dziecka" na "fabryczne zamówienie" - o określonej konstrukcji psychofizycznej (na tym tle wplecenie pary lesbijek chcących zaspokoić swe zboczone widzimisię) stawia tego typka w gronie twórców sajensfikszyn.

                                                    Obawiam się jednak, iż Szanowny Pan Stanisław Lem nie przyjąłby tego bełkotu z uznaniem.

                                                    Biedny ten Wrocek.
                                                    Biedny Ciemny Lud.
                                                    I biedny matoł.
                                                • ulisses-achaj Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:47
                                                  Matoł taki jak ten "profesor" może być guru wyłącznie dla jeszcze większych matołów niż on sam. I jest. Quod erat demonstrandum smile..
                                                  • ulisses-achaj Re: Czytanie ze zrozumieniem czyli 23.07.15, 18:59
                                                    PS Koniec z anonimowością hejtu? Doskonały pomysł; ujawniamy twarzyczki: hejty-na-fejsie.tumblr.com/
                                                  • wscieklyuklad Matoł w naukawca szatce 23.07.15, 21:35
                                                    Wykrztusiwszy z siebie kolejne yhm, matoł napiąwszy yntelekt, popróbował sił godnych naukawca.
                                                    Natrafiwszy na artykulik sprzed 5 lat, w którym przywołana genetyczka wskazuje na 4,5 krotny wzrost ryzyka retinoblastoma u dzieci z in vitro, umoczył swe ulakierowane nóżęta w pobliskim strumyczku z radosnym okrzykiem Heureka!, który tym razem podraznił kubek z wieczorną herbatą
                                                    Strumyk nie wystąpił z brzegów.

                                                    Rolą naukowca z prawdziwego zdarzenia jest nieustanna weryfikacja swej wiedzy.
                                                    Aktualizacja taka polega albo na pracy własnej prowadzącej do wniosków odkrywczych, albo też na uważńym poszukiwaniu doniesień kolegów po fachu zainteresowanych tymże tematem.
                                                    Największą wartość przy wyciąganiu wniosków zbliżonych do ideału ma zawsze licEbność grupy oraz czas obserwacji określonego zjawiska, gdy dokonuje się analiz epidemiologicznych lub porównawczych w ujęciu statystycznym.
                                                    5 dodatkowych lat przeznaczonych na analizę, to dla statystyki medycznej prawdziwe parseki.
                                                    Liczba przypadków poddanych analizie rośnie. Coraz doskonalsze metody badawcze pozwalają dodatkowo zgłębić problem także pod względem przyczynowym - wnioski są nieustannie weryfikowane, co przekłada się na wciąż np. uaktualniane wytyczne tyczące leczenia określonych jednostek chorobowych.

                                                    Analizy holenderskie, jak i francuskie ogniskowały się na ocenie częstości występowania schorzeń, które stwierdzono u dzieci urodzonych w wyniku in vitro w latach 1995-2007.
                                                    Nie trzeba przekonywać, iż 12 lat gdy chodzi o postęp technologiczny w medycynie jest odzwierciedleniem identycznych zjawisk w innych dziedzinach życia.
                                                    Autorzy podkreślają, iż skrócenie czasu obserwacji do lat 1995-2002 da wynik jeszcze bardziej dramatyczny - ryzyko retinoblastoma u dzieci z in vitro byłoby nawet ponad 7krotnie wyższe.
                                                    Wydłużenie czasu obserwacji o kolejne 5 lat zmieniło całkowicie wnioskowanie statystyczne - ryzyko jest wprawdzie 1,28 razy wyższe, niż w populacji zrodzonej drogą prokościelną, ale gdy chodzi o znamiennośc, to wynik ów nie pozwala na wyciągnięcie wniosku o znamienne wyższym ryzyku zachorowania.

                                                    Znający język angielski, z łatwością zapoznałby się z dostępnym w internecie artykułem wspomnianej autorki francuskojęzycznej - tam wymienia ona prawdziwie istotne wady wrodzone w tej grupie dzieci - w przypadku chłopców są to więc wady serca i układu moczopłciowego, w przypadku zaś dziewczynek wady układu pokarmowego.
                                                    Gdy chodzi o siatkówczaka, autorka podkreśla, iż przy obecnym stanie wiedzy nie jest się w stanie ustalić czy, a jeśli tak, to na jakim etapie metody in vitro moźe dochodzić do ewentualnych uszkodzeń skutkujących siatkówczakiem.
                                                    Problem o jakim pisze a którego natury matoł nie pojął polega na tym, iż obecnie uważa się, iż 60procent przypadków retinoblastoma nie jest związanych z dziedzicznością, zatem ograniczenie się przez wrocławskiego naukawca do tej akurat jednostki chorobowej nijak się ma do rzetelności przekazu i jest nieuczciwym wbijaniem fałszywych tez Ciemnemu Ludowi.
                                                    Wydaje się nadto, iż w ostatnich latach na drodze unowocześniania techniki in vitro zmniejszono ryzyko zachorowania do wartości nie mającej znaczenia statystycznego, zatem dopuszczalnej - matoł jednak nie rozumie zasad naukowej interpretacji i jej konsekwencji w procesie leczenia.
                                                    Nie pojmuje również, iż postęp przekłada się na doskonalenie metody leczniczej, jaka jest in vitro - stąd zmniejszenie ryzyka choroby z upływem czasu.

                                                    Oczywiście poszukiwanie najnowszych doniesień dotyczących retinoblastoma przekracza intelektualne (i językowe)możliwości Eurekanizującej.
                                                    W bieżącym roku ukazała się szokująca publikacja związana z siatkówczakiem.
                                                    Oto analizowano... typ pracy wykonywanej przez rodziców w dziesięcioleciu poprzedzającym narodziny dziecka, które zachorowało na to schorzenie.

                                                    Wykazano STATYSTYCZNĄ zależność między stycznością z pestycydami oraz gazami spawalniczymi.

                                                    Innymi słowy rodzice narażeni na te czynniki środowiskowe są obarczeni wyższym ryzykiem potomstwa z siatkówczakiem przy ominięcie metody in vitro.
                                                    Kto wie, czy kolejne analizy (obecnie trwają badania oceniające dietę rodzicielską a to ryzyko) nie wykażą, iż źródłem nie tylko tej choroby są patologie częściej pozagenetyczne, niż związane z gametami.

                                                    Naturalnie nie mam cienia wątpliwości, źe psor dowie się o tym dopiero wtedy, gdy zaproszą go na kolejną konferencję naukawą, gdyż rzadko studiuje publikacje
                          • ulisses-achaj Re: Filozofia matoła 22.07.15, 23:53
                            Matoły z zasady łykają wszystko; im coś głupsze tym chętniej... smile
              • ulisses-achaj Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:13
                Jaki jest matoł, każdy widzi, że pozwolę sobie przywołać wiekopomne zdanie wiadomego xiędza.. smile smile
                • 1zorro-bis Re: Filozofia matoła 22.07.15, 20:17
                  WU....spala Cie na stosie, spala Cie na stosie!big_grin
                  Po 1 Listopada....big_grinbig_grin
                • sorel.lina Re: Filozofia matoła 23.07.15, 00:32
                  Prezydent Komorowski powiedział:
                  "Nie jestem prezydentem ludzkich sumień, tylko polskich obywateli"

                  Dlatego to on, prezydent Komorowski, jest moim Prezydentem!


                  "Wzajemne poszanowanie autonomii państwa i Kościoła" Prezydent Komorowski pisze do arcybiskupa Gądeckiego

                  Prezydent podkreślał, że jego zadaniem jest "troszczyć się o wszystkich obywateli bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne środowiska i dbać o wypracowany w Sejmie konsensus". "W kwestii in vitro rozbieżność poglądów jest radykalna, a rozpiętość oczekiwań - ogromna" - pisał.

                  "Demokratyczny porządek prawny wymaga od nas wszystkich gotowości do kompromisu, co niekiedy wiąże się z uznaniem parlamentarnej zgody za ważniejszą niż osobiste przekonania. Proces legislacyjny wymaga pogodzenia się z wolą większości w dążeniu do optymalnego kształtu ustawy - dodawał.

                  • ulisses-achaj Re: Filozofia matoła 23.07.15, 00:52
                    Ale to pojąć są w stanie tylko ludzie dysponujący choćby elementarną tylko wiedzą. Dla matołów wszelkiej maści to czarna magia smile
                    • ulisses-achaj Re: Filozofia matoła 23.07.15, 00:59
                      PS Dam sobie rękę obciąć, że nawet nie wiedzą, do czyjej wypowiedzi nawiązuje to, co powiedział był Komorowski. smile
                      • hardy1 Re: Filozofia matoła 23.07.15, 01:41
                        Uli, możesz dać nawet dwie, bez obawy o utratę.
                        Później wygooglają sobie, kto to powiedział. Będą wreszcie wiedzieli - kto. Ale dalej nie zrozumieją.
                        • ulisses-achaj Re: Filozofia matoła 23.07.15, 01:48
                          Jak to matoły. smile Nie mam złudzeń. smile
                          • k.karen Re: Filozofia matoła 23.07.15, 08:13
                            Co ciekawe i charakterystyczne, najbardziej radykalna grupa matołów, przeciwników in vitro, krzycząca, że "Bóg tak chciał", to tacy jak na tym zdjęciu. To ci sami, którzy chcieliby także zakazać całkowicie aborcji, nawet wtedy, gdy kobieta zajdzie w ciążę pozamaciczną. Ale tak się zastanawiam, czy ci ludzie, kiedy być może zachorują na raka i jedynym ratunkiem będzie przeszczep, to nie wyrażą na niego zgody i powiedzą w takim przypadku - "Bóg tak chciał"?

                            https://img1.demotywatoryfb.pl//uploads/201507/1437573831_emwijk_600.jpg
                            • hardy1 Re: Filozofia matoła 23.07.15, 09:31
                              Każde kolejne osiągnięcie medycyny w leczeniu ludzi było oprotestowywane przez instytucję kościelną. Przecież "Bóg tak chciał" żeby ludzie cierpieli i umierali przedwcześnie...
    • hardy1 Re: Ekskomunika? 23.07.15, 00:25
      Ja zaś radzę matołom piskatolickim i podobnym skierować środkowy palec w kierunku swej głowy i puknąć się w nią. Słychać pusty odgłos? To wpierw ją wypełnić, a później zabierać głos w sprawach, na których się nie znają albo mają wiedzę z okresu średniowiecza.

      Nikt im nie każe korzystać z metody in vitro w potrzebie. Natomiast od innych - wara!

      I tyle.
      • wscieklyuklad Re: Ekskomunika? 25.07.15, 14:35
        Dziś znamienna rocznica: kolejna wiosna w życiu kobiety urodzonej dzięki in vitro.

        Kanał tv History przypomina to wydarzenie.

        Streszczenie pod linkiem:

        www.history.com/this-day-in-history/worlds-first-test-tube-baby-born?cmpid=Social_FBPAGE_HISTORY_20150725_212058138&linkId=15764666
        Wklejam wycinek z tekstu:

        "Today, IVF is considered a mainstream medical treatment for infertility"

        Angielskie "treatment" to po naszemu leczenie.



        • wscieklyuklad Re: Ekskomunika? 25.07.15, 14:47
          Był to pierwszy na świecie poród noworodka zrodzonego dzięki metodzie in vitro.
          Jedną z istotnych niewiadomych, była zdolność do przyszłego rodzicielstwa.
          Nauka poznała odpowiedź, gdy dorosła już kobieta doczekała się własnego potomstwa.
          Leczenie metodą in vitro rozpoczyna dziś więc 38 rok istnienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka