Charlie.
Któż nie pamięta jednobrzmiącego chóru obrońców wolności słowa?
Któż nie chciał wówczas sadzać na krześle elektrycznym zamachowców, którzy pozbawili życia "rysowników-satyryków"?
Prawda, że śmieszne?
Ponawiam pytanie - co z naszą cywilizacją?