Oscara nie będzie
BY WIESŁAW TRĄMPCZYŃSKI · 23 MARCA 2016
Dzisiejszy dzień rozpoczął elektryzujący komunikat.
Ze względu na dobro filmu zmuszeni jesteśmy przesunąć datę premiery. Z uwagi na trudności przy realizacji filmu i stopień technologicznego skomplikowania, dodatkowy czas jest niezbędny, by przedstawić widzom w pełni ukończone dzieło. (Maciej Pawlicki, producent filmu „Smoleńsk”
Natychmiast pojawiły się spekulacje. Co się stało? Przecież datę premiery ogłoszono niedawno i miała ona się odbyć w dniu 15 kwietnia, a więc za niecały miesiąc. Nie ogłasza się przecież premiery niedokończonego filmu.
Nikt nie potrafił podać jakichś bliższych szczegółów. O jaki stopień technologicznego skomplikowania chodzi? Czyżby to miała być jakaś nowa technologia? Holografia? Jakaś nowa technologia dźwięku? Realistyczne 3D?
Wyjaśnił to Andrzej Saramonowicz w serwisie
natemat.pl – przełożył skomplikowany komunikat na język prosty i zrozumiały.
Ktoś bardzo ważny, ktoś, od kogo wiele w Polsce zależy, a komu z powodów osobistych szalenie zależało na tym filmie, obejrzał go na pokazie przedpremierowym i tak nas zrąbał od stóp do głów, że nam ze strachu buty pospadały, a teraz w panice zastanawiamy się, co dokręcić i jak przemontować, rany boskie, na co nam to było, ten lęk, który nam teraz towarzyszy, nie jest wart kasy, którą zarobiliśmy na produkcji, ojojoj, ojojoj, ojojoj!
Jednak to nie koniec pytań. Dlaczego film nie spodobał się Jarosławowi Kaczyńskiemu?
No właśnie?
Moźe Szanowny Pan Prezydent Wiekiej Europy Donald T. nie chciał odegrać roli drugoplanowej? Może nie chciał WZIĄŚĆ (PiSownia obecnie obowiązująca) udziału w scenie obrączkowania go kajdanami i wtrącania do tiurmy?