wscieklyuklad
06.11.16, 14:52
Pewne forumowe bydlę, po raz kolejny szydzi z wyglądu drugiego człowieka.
Tym razem skupiło się na fizjonomii Lecha Wałęsy a bliżej - na świecących ( podobno świętoszkowatością!), spasionych (koniecznie, bez tego epitetu ani rusz!) policzkach.
Wedle bydlaka, ktoś o takiej fizjonomii jak nasz narodowy bohater i laureat Nobla, jest be, a jego wygląd świadczy o nieposkromionym apetycie mięsożercy, który - gdyby tylko przestrzegał diety - byłby ledwie nieco brzydszy niż niedoścignione w swej narcystycznej urodzie bydlę.
Najbardziej be są tym razem wystające, lśniące policzki - na szczęście nie ujęto reszty postaci, bo byłoby to dla bydlęcia pole do popisu.
Intelektualny mutant ze skrajnym rysem patologii - nie wie z pewnością, iż Lech Wałęsa dziś już zresztą 73 latek, od wielu lat cierpi na insulinozależną cukrzycę. Insulina wywołuje objawy uboczne - jednym z nich jest tycie i taki właśnie jak u wyśmiewanego Lecha wygląd twarzy. Innymi słowy to nie świętoszkowatość, ani skutek bulimii, ale CIĘŻKA, PRZEWLEKŁA CHOROBA zostawiła swój ślad na twarzy ojca naszej demokracji.
Gdyby ktoś gdzieś przeczytał jakie to bydlę jest wrażliwe na kalectwo innych i jak to w obronie nieszczęśliwych ludzi wydrapałoby innym oczy, niech zmówi modlitwę w jego intencji.