sorel.lina
16.04.17, 21:35
Emaus...
Drugi dzień świąt wielkanocnych. Dzień tradycyjnego odwiedzania kościołów poza miastem.
Niegdyś uroczysty spacer krakowian po całym dniu spędzonym za stołem. Spacer który rozrósł się w ludową zabawę, odpust. Święto, które - jak wiele innych - skomercjalizowało się i zatraciło pierwotne znaczenie.
Emaus...
Wieś - kilka? kilkanaście? kilometrów od Jerozolimy. Wieś, do której podążali uczniowie trzeciego dnia po ukrzyżowaniu Chrystusa.
"Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło."
Emaus...
"Uniwersalna przypowieść o przypadkach człowieka w drodze." ( Z. Mikołejko)
"Emaus może być i tu i tam, w górach niebotycznych, nad morzem i wszędzie, gdzie akurat się znalazłeś" (R. Przybylski)
Droga do Emaus...
Droga przez poczucie samotności, opuszczenia, straty, rozczarowania, żalu, zagubienia i załamania, bo nadzieja umarła.
"Arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela"
"A myśmy się spodziewali" - to chyba najsmutniejsze słowa Nowego Testamentu.
A przecież nadzieja jest zawsze, choć czasem tak trudno ją dostrzec.
"Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. Oczy ich były zasłonięte."
Otworzyły się dopiero wtedy, gdy przestali skupiać się na sobie, gdy zaczęli słuchać nieznajomego, gdy wreszcie zaproponowali mu: zostań z nami!
Trzeba wyjść ze swojego smutku, zatroszczyć się o kogoś, przestać patrzeć wstecz, bo życie przeszłością zasłania oczy na to, co się dzieje teraz. Nie wolno grzęznąć w trudnych, nawet bolesnych wspomnieniach, rozpamiętywać wciąż i wciąż od nowa tego co minęło, co jest już historią. Trzeba spojrzeć naprzód, na drogę przed sobą. Wtedy na horyzoncie ukaże się Emaus.