... na wygodnym leżaku, grzeję się w słonecznym ciepełku, patrzę na błękitne niebo, słucham rytmu fal uderzających o brzeg plaźy (wiem, wiem - to lukrowany obrazek, ale tak tu właśnie jest), sączę sobie soft drinka z lodem i myślę: kurczę, ale mi dobrze!

Myślę o tym , co przeżyłam, przeżywam i co jeszcze przeżyję, chociaż na karku już niemało lat.
No, po prostu mi dobrze!
Spełniłam się zawodowo, miałam satysfakcjonującą pracę, robiłam to, co lubiłam; mam udane małżeństwo, wspaniałą córkę i wnuka, kilku przyjaciół i życzliwych znajomych, mam mieszkanko niewielkie, skromne, ale własne, pełne książek, które lubię czytać i płyt z muzyką, jakiej lubię słuchać. Mogę sobie pozwolić na wakacje spędzane tam, gdzie chce i z których mam dokąd i do
kogo wracać. Czego mi więcej trzeba? Niczego więcej nie pragnę.
Jestem emocjonalna. No, jestem! I dobrze mi z tym.