Dodaj do ulubionych

Leźąc pod palmą

07.09.17, 13:25
... na wygodnym leżaku, grzeję się w słonecznym ciepełku, patrzę na błękitne niebo, słucham rytmu fal uderzających o brzeg plaźy (wiem, wiem - to lukrowany obrazek, ale tak tu właśnie jest), sączę sobie soft drinka z lodem i myślę: kurczę, ale mi dobrze! smile
Myślę o tym , co przeżyłam, przeżywam i co jeszcze przeżyję, chociaż na karku już niemało lat.
No, po prostu mi dobrze!
Spełniłam się zawodowo, miałam satysfakcjonującą pracę, robiłam to, co lubiłam; mam udane małżeństwo, wspaniałą córkę i wnuka, kilku przyjaciół i życzliwych znajomych, mam mieszkanko niewielkie, skromne, ale własne, pełne książek, które lubię czytać i płyt z muzyką, jakiej lubię słuchać. Mogę sobie pozwolić na wakacje spędzane tam, gdzie chce i z których mam dokąd i do
kogo wracać. Czego mi więcej trzeba? Niczego więcej nie pragnę.
Jestem emocjonalna. No, jestem! I dobrze mi z tym.
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 15:58
      Fajnie masz🌴🌞
      Ja planowalam w listopadzie Dominikane, ale pewnie nic z tego.
      • sorel.lina Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 16:06
        Cześć, Skielo! smile
        Miło jest trochę pobyć w takim błogostanie. Może Ci się jednak uda z tą Dominikaną? Oby!
        • 1zorro-bis Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 16:16
          I tak trzymac!big_grin Na pewno to lepsze niz krewetki udajace langusty, BMW 1 udajace auto z "Oberklasse", i jedno wspolnie z kolezanka sciorane wyro udajace piecogwiazdkowy hotel....big_grinbig_grinbig_grin
          A ta glupota za miedza tez sie wzruszylem........smirk
          • wscieklyuklad Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 17:05
            Porada dla Skieli: z Dominikaną radzę się wstrzymać. A nuż powieje jako "Z- Marta" i zdemoluje chatkę?
            Co do radości Sorell to nie jest ona pełna. Będzie pełna gdy dowie się jak to możliwe, by podjąć studia na romanistyce BEZ ŚWIADECTWA MATURALNEGO!
            Bidulki mają kłopoty z logiką, ale Sorell przez dwa dni błagała mnie, bym wpłynął na fijołka podalpejskiego i uzyskal tę cenną odpowiedz a przy okazji zagaił jak to się stało, w fijołek nie nostryfikował dyplomu ledwie co uzyskanego dzięki wyjątkowej tolerancji wykładowców i po prostu niziutkiego poziomu nauczania i teraz musi robić to co robi. Uchachaliśmy się po przeczytaniu njusa o rezygnacji z szefowania w placówce, w której setki razy fijołek naruszył zasady etyki zawodowej i musiał zostać postawiony w związku z tym do pionu przez władze zwierzchnie.
            Martwi nas także niepomiernie ten świat śluzu w jakim nieustannie nurza się fijolek. Śluz to przecieź nie jest żaden rodzaj nawozu, a fijołek wciąż o śluzie i innych ohydnych wydzielinach i wydalinach. Rozumiem, że to projekcja tego z czym się ma do czynienia na codzień, ale żeby to aż tak wypaczyło charakter wrażeń?

            No tak, to wprawdzie może tłumaczyć nieustanny szloch w jaki fijołek wpada i się tym chwali, ale śluz a właściwie ślozy płynącę po wytapetowanych policzkach strasznie szpecą!
            • wscieklyuklad Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 17:09
              Sorell zachodzi też w głowę co znaczy zwrot " niegodnych dla wykonywanego zawodu" bo to w styli idola fijołeczka patrysiahatakumbajakiego. Poprawnie winno być raczej niegodnych wykonywanego zawodu.
              Ale ktoś wyzbyty etyki zawodowej raczej powinnien unikać takich wpisów boświadczą nie tylko o braku znajomości POLSKIEJ a nie romańskiej gramatyki, ale teź o skrajńym i NIEUZASADNIONYM nawet w ułamku promila NARCYZMIE pokrytego śluzem kfiutuszka.
              • 1zorro-bis Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 17:22
                big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • wscieklyuklad Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 17:36
                Bosssszzzee , cóż za " inżynierów programistów" (cokolwiek ta brednia znaczy) wypuszczają na tym Zachodzie!
                Nawet przedszkolak wie dziś, źe WIFI nikomu nie przynosi się w kieliszku na plażę z lodem lub bez. Dostęp do,WIFI wykupuje się u lokalnego operatora i korzysta w ramach oferty nie przy pomocy kieliszka, ale stosownego urządzenia elektronicznego i w miejscu dowolnym - byle był zasięg.
                Ale przyznam, że sugestia inżyniera programisty o kieliszku z WIFI faktycznie nas zmroziła - aż się lód stopił!
                • 1zorro-bis Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 17:56
                  O kurcze!big_grin Ja tez bylem inzynierem programista!smirk Na studiach, poniewaz mialem swoj samochod - co bylo oczywiscie sola w oku niektorych profesorow - dostalem od jednego z nich przydomek "inzynier", z racji tego ze jak profesor twierdzil bardziej interesowaly mniesamochody niz malarstwo....big_grin Do inzyniera koledzy dodali mi pseudonim "programista", bo niezle ukladalem programy roznych imprez....big_grin I tak zostalem - inzynierem programista.....big_grinbig_grin. Mialem pozniej jeszcze inny pseudonim - " Lambrusco"....ale to juz jest zupelnie inna bajka.....big_grinbig_grinbig_grin
                • sorel.lina Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 18:03
                  I dobrze, że mamy internet, bo bylibyśmy zdani na jedyną słuszną narodową prawdę, jako że tv tutaj z polskich programów odbiera tylko.... zgadnijcie jakie? Tak! Piswizje, czyli Polonię i Trwam.
                  A w programach anglojęzycznych i hiszpańskich - wiadomości z Polski jak na
                  lekarstwo.
                  • wscieklyuklad Re: Leźąc pod palmą 07.09.17, 18:25
                    Uwielbiam wręcz poPiSkiwanie cipciosuni - agentki "Szkoda Jardu".
                    Agentka dokonała Epokowego Zdemaskowania Ohydnej Manipulacji ( którąż to mu demaskacja w wykonaniu ekipy świrów?) i zlokalizowała nas w Wolsce.
                    W Wolsce będziemy wieczorkiem w poniedziałek. O tym gdzie jesteśmy może zaświadczyć inżynier programista od siedmiu boleści, ale to jest akurat prościutkie do ustalenia.
                    Ale na wypadek gdyby inżynier programista od siedmiu boleści jednak nie potrafiła ustalić tak prościutkiej rzeczy jak miejsce naszego pobytu, sfotografowałem tytuł Odkrywczego Wątku na tle palm - widok tym razem z pokoju hotelowego, bo na plaży akurat brak palm nadających się do słitfocenia w pełnym wciąż słońcu, wkleimy ją naturalnie dopiero po powrocie, żeby cipciosunia mogła stwierdzić jak bardzo jest zabawna ze swym poPiSkiwaniem.
                    Oczywiście sfotografowałem iPad z wątkiem, na którym jest wpis agentki Szkoda Jardu a nie kieliszek z WIFI, bo przecież nawet dziecko w młodszej grupie przedszkolnej wie, to o czym nie ma bladego nawet pojęcia inżynier programista a Mianowicie, że WIFI obsługuje się z urządzenia elektronicznego, a nie szkła przeznaczonego na napoje. Inżynier programista tego jednak nie wiedział co nie dziwi, bo kuma szczątkowo ii po raz nieskończony dał dupy.
                    • wscieklyuklad Nie tylko z psychologią 07.09.17, 22:32
                      Ale i z matmą fijułek podalpejski jest na bakier.
                      Fijułkowi wyszło aż siedem wiader betonu potrzebne jest na jedną nogę Sorell.
                      No to skup się fijułku podalpejski, choć wiem, że zrozumienie tegonco poniżej i tak będzie dla ciebie niemożliwe.
                      Załóżmy, że wymiary nogi Sorell to 105x25x25 cm.
                      Dla " konstrukcji" takiej to nogi potrzeba w zaokrągleniu ( wątpię czy czaisz czaczę i pojmiesz co znaczy to określenie, ale to twoje zmartwienie ) 0.07 metra sześciennego betonu - musisz to przyjąć jako aksjomat bo i tak nie skumasz wyliczeń.
                      Taka ilość betonu waży 161 kg. Czyli, że same nogi Sorell musiałyby przy twych fijułku podalpejski wizjach świra ważyć 322 kg.
                      Nim coś nabazgrolisz jak zwykle bez sensu, choć przyznać trzeba, że tym razem wyjątkowo faktycznie bez egzaltacji i patosu do przyjęcia wyłącznie przez równie egzaltowane pensjonarki na poziomie dziecka przedszkolnego, to postaraj się choćby nadać jakieś prawdopodobieństwo swym bredniom.
                      Po co dawać dowód, źe nie tylko z psychologią ale i z nauką ścisłą jesteś fijułku na minusie?
                      Daj sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bo pogłębiacz w odbiorcach przekonanie, źe jesteś skrajnym debilem.
                      I tak wszyscy to wiedzą więc czym się tu chwalić?

                      • 1zorro-bis Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 08:02
                        Inzynier ....przepraszam co? Programista?big_grin Taki inzynier programista jak ja czy taki po trzymiesiecznym kursie na VHS?big_grin
                        Inzynier juz bedzi wiedzial o cuym ja pisze.....big_grin Bo na VHS mozna tez zostac inzynierem od....gotowania i nie tylko...big_grin
                        A ten drugi inzynier psycholog od podcierania niedoleznych, to juz pewnie doktorat z pieluch pisze.....big_grin
                        Boze, co by to towarzycho mialo do roboty, gdyby nie mogolo codziennie zaczepiac innych ludzi?smirk
                      • k.karen Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 08:27
                        Myślę że Sorell to musi być genialna, bo jeśli skończyła tylko podstawówkę, a pracowała jako wykładowca na uczelni (wyższej, żeby nie było) i do tego była konferencyjnym tłumaczem symultanicznym... to osiągnięcie na skalę światową big_grin

                        Ja mam dużo gorzej, bo po podstawówce (a może tylko trzech klasach) handlowałam majtkami, więc na starość stać mnie jedynie na lepiankę pod blokiem, a do tego wyglądam starzej niż dziewięćdziesięcioletnia staruszka. Pewnie dlatego, że handel majtkami to bardzo ciężka praca tongue_out

                        Jednak mimo tych strasznych wad, j/w, obie z Sorell śpimy w małżeńskich łożach ze swoimi mężami smile smile
                        • k.karen Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 08:34
                          ps. do mojego leżenia pod palmą to jeszcze tydzień, ponieważ remont lepianki się przeciąga z powodu brzydkiej pogody smile
                          • k.karen Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 08:53
                            ps.ps. i jeszcze jedno. Obie, Sorell i ja, możemy spokojnie poleżeć pod palmą, albo pod gruszą, bez wyrzutów sumienia, bo żadna z nas nie urodziła dzidziusia, np. w 1975 r., żeby go później porzucić.
                            • wscieklyuklad Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 09:09
                              Ojtamojtam! Przecież nie w siatce na śmietniku!
                              A że nie każda dorasta do roli matki i źony to juź insza inszość. Najważniejsze to zachować niezależność!
                              • wscieklyuklad Bo jak inaczej nazwać taką wyrodną mamunię. 08.09.17, 14:12
                                https://scontent-mad1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/21317991_699995433528584_2275905156831904978_n.jpg?oh=024ff2bb6d92ab34c779f670aa13c4d8&oe=5A1B2A8F
                            • sorel.lina Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 15:39
                              k.karen napisała:

                              > ps.ps. i jeszcze jedno. Obie, Sorell i ja, możemy spokojnie poleżeć pod palmą,
                              > albo pod gruszą, bez wyrzutów sumienia, bo żadna z nas nie urodziła dzidziusia,
                              > np. w 1975 r., żeby go później porzucić.

                              Karen, niejaka pani Al, psycholog podobno, wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele, a czego nie wie, to sobie wedle życzenia i własnych potrzeb wymyśli, bo wyobraźnię, trzeba przyznać, ma wybujałą, a ego rozrośnięte ponad miarę, więc sobie strzępki informacji układa tak, by pasowały do jej teoryjek.
                              Przykłady?
                              Tak, urodziłam córkę w młodym wieku, ale nie w 1975 roku i nie była to żadna wpadka, ale dziecko urodzone 10 miesięcy po ślubie. Na zajęciach na uczelni byłam nieobecna z tego powodu "aż" dwa tygodnie! smile
                              Studia szczęśliwie ukończyłam bez przeszkód ani opóźnień. Screenu dyplomu magisterskiego tu nie umieszczę, bo niby kim jest osoba, która twierdzi, że go nie mam? Świadectw pracy na uniwersytetach gdańskim i łódzkim też tu nie wkleję. Bo komu niby miałabym się tłumaczyć albo cokolwiek udowadniać? Osobie, która przekonana jest o własnej nieomylności i wyjątkowości, a która kreując się na anioła dobroci, szlachetności i wrażliwości, w rzeczywistości kieruje się nienawiścią i chęcią zemsty za winy urojone? Osobie, w której wpisach nie wiadomo czy jad, czy zwykła głupota się wyraża?
                              Na zakończenie dodam, że opinia, jaką ta osoba ma na mój temat nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia.


                              • wscieklyuklad Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 15:56
                                Potęga podświadomości, czyli z fijólka bredniami na ju.

                                Fijołek daje kolejny dowód całkowitego pozostawania z psychologią na bakier - można być już teraz całkowicie pewnym, że tych studiów po prostu fijołek nie ukończył co w prosty sposób uzasadniania brak nostryfikacji tego, czego się nie uzyskało, czyli dyplomu mafistra.
                                Jest kolejny dowód, źe fijołek pozbawiony podstawowej wiedzy psychologicznej ujawnia swoją freudowską podświadomość nie panując nad emocjami, które fijołka wręcz trawią.
                                Pochylmy się zatem nad bełkotem fijolkowym odnośnie armaty i betonu.
                                Zacznijmy od armaty!


                                Cen.
                                • wscieklyuklad Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 16:05
                                  Fikołek się skojarzył.
                                  A z czym się mianowicie fijołek podalpejską skojarzył?
                                  Ano się z armatą skojarzył.
                                  Sorell się mianowicie fijołek z armatą skojarzył.
                                  A jak wygląda armata?
                                  Ano tak armata wygląda!

                                  https://comps.canstockphoto.pl/can-stock-photo_csp1952961.jpg

                                  Nawetvdziecko w przedszkolu wie z czym się natychmiast winna kojarzyć armata!
                                  Ano armata kojarzyć się winna nie z Sorell, tylko z męskim narządem płciowym zwanym prąciem
                                  Lufa to trzon fijołku.
                                  A koła to jądra.
                                  Armata strzela - jeśli pamiętasz jeszcze czym strzela męski narząd płciowy, to szybko pojmiesz jakie są twe ukryte tęsknoty!
                                  ty bidulko po prostu wzdychasz podświadomie do wirtualnego prącia (o czym świadczy wymiana zdań z inźynierem programistą cokolwiek to w świecie zawodowym znaczy).
                                  Albo - tu pewien rodzaj spekulacji - wzdychasz do partnerki płci źeńskiej, która w waszym jednopłciowym związku będzie pełniła rolę agresywnego samca.
                                  To jednak raczej pewnik, a nie podejrzenie
                                  Ale o tym w kolejnym poście.
                                  Cieszysz się?
                                  • wscieklyuklad Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 16:16
                                    No cóż fijołku, oto dowód ostateczny. Wczoraj dając dowód totalnej matematycznej niewiedzy, porównałeś nogi Sorell do odlewu z iluś tam wiader cementu, czyli gigantycznej kolumny.
                                    Noga taka jednoznacznie kojarzy się kształtem z lufą ( oczywiście mowa o twej chorej podświadomości)
                                    Tak olbrzymia, jak bredziłaś w swych wypocinkach, musi ci się kojarzyć bez wątpienia z Grubą Bertą - armatą kolosem z czasów II WŚ!

                                    Oto Gruba Berta

                                    https://3.bp.blogspot.com/-CgzzHuYtb0A/VWfFy09Ip5I/AAAAAAAAAg4/MdhQlGfyVFY/s1600/Gruba%2Bberta%2Bwz%2B12.jpg

                                    No tak, to tylko potwierdzenie ewidentnych dowodów treści twej bidulko wypaczonej przez brak członka męskiego podświadomości.Cały aż się trzęsiesz z niespełnionej żądzy!
                                    Pozostając w nadziei, iż inżynier programista wynagrodzi ci fijołku ten niedostatek w trakcie kolejnej podróży we dwoje i wspólnych upojnych nocach, zachęcam mimo wszystko, byś bardziej wysilił kruchy intelekt przed kolejną brednią, która cię nokautuje.
                                    Z armatnim pozdrowieniem!
                                    I daj już spokój ze swym wykształceniem.
                                    Kalasz dobre imię uczelni, na której z tak dramatycznym skutkiem studiowałeś.
                                    • 1zorro-bis Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 17:27
                                      Sorell.....na Boga!!! Przed kim Ty sie tlumaczysz??! Przed kobitka, ktora wyrwala z Polski w 1981 w celu zrobienia Wieeeeelkiej Karieeeery? Austria w w Wiedniu w Traiskirchen przyjmowala wtedy tabuny Polakow i Polek. Atmosfera byla tam wtedy no....nie bede komentowal. Tam wiele mlodych Polek usilowalo zaczac...."kariere". Opisywac nie bede, wszyscy jestesmy doroslo, wiec kazdy moze sobie wyobrazic.smirk Ale, ale....wracajac do naszej "noblistki"...mloda, chetna i glodna zycia zaczyna, powiedzmy ....niezlebig_grin
                                      Jak na tamte lata wyglada to na "El Dorado", stad tez fotki z wakacji ( tak zeeby kolezanki w Polsce z zazdrosci sciskalo), wyjscie za maz ( ale bron Boze bez dzieci bo to w karierze przeszkadza!), ale.....potem cos sie w zyciorysie pieprzy. Rozwod, powrot do Polski w nadzieji, zr ta "powracajaca" rzuci sobie do stop facetow i chetnych to biznesu i.......i NIC! A wiec....kulimy ogon pod siebie i wracamy pokornie do Austrii i......reszte juz wiemy, nie musze powtarzac dalszego ciagu tej kariery szescdziesiecioletniego "blond wampa"......big_grinbig_grinbig_grin
                              • k.karen Re: Nie tylko z psychologią 08.09.17, 17:31
                                buchachachachaaaa big_grin

                                a bo widzisz, Sorell, Ty po podstawówce, ja po trzech klasach podstawówki, nauczyłyśmy się czytać ze zrozumieniem big_grin

                                cytuję, co napisałam wcześniej:

                                ps.ps. i jeszcze jedno. Obie, Sorell i ja, możemy spokojnie poleżeć pod palmą, albo pod gruszą, bez wyrzutów sumienia, bo żadna z nas NIE URODZIŁA dzidziusia, np. w 1975r., żeby go później porzucić.

                                ... a w przypadku tej tam, to albo wcześniejsze objawy demencji, albo kurza ślepota, albo wrodzona głupota. Raczej stawiam na trzeci wariant big_grin
                            • 1zorro-bis Re: Nie tylko z psychologią 09.09.17, 08:30
                              Oj, oj, oj! A jest taka?! A ktoraz to byla taka wredna, zeby swoje dziecko w 1975 roku porzucic???smirk Znacie taka????
                              k.karen napisała:

                              > ps.ps. i jeszcze jedno. Obie, Sorell i ja, możemy spokojnie poleżeć pod palmą,
                              > albo pod gruszą, bez wyrzutów sumienia, bo żadna z nas nie urodziła dzidziusia,
                              > np. w 1975 r., żeby go później porzucić.
                              >
                              • sorel.lina Re: Nie tylko z psychologią 09.09.17, 11:32
                                Mamy za sąsiadów przemiłą hiszpańską parę z siedmiomiesięcznym synkiem o imieniu Santiago ( to na cześć św. Jakuba z Composteli smile
                                Jest w nich tyle radości, serdeczności, którą okazują sobie na każdym kroku. a mały Santiago wprost kradnie serce, zawsze pogodny - nie syszałam, żeby kiedyś płakał czy choćby marudził - rozdaje wokół rozbrajające uśmiechy. Nie wiem, jak jego rodzice to zrobili, w każdym razie jasno widać, że są zakochani w swoim maluszku, tata chyba jeszcze mocniej niż mama. smile
                                Zabierają go codziennie "pod palmę", pluskają rozradowanego w wodzie, z dumą "prezentują" jego umiejętności pływackie.
                                Kiedy wyraziłam mamie Santiago swój podziw dla jego taty, który godzinami bawi się z synkiem, przewija go i karmi, ta powiedziała: " Es verdad, mi marido es muy macho". Muy macho???!!!
                                Chyba się przesłyszałam? "Si, si! Muy macho". I pospieszyła z wyjaśnieniem, co w dzisiejszych czasach znaczy być macho. Otóż, współczesny macho nie musi być piękny jak Apollo, ani silny jak Herkules, a już na pewno nie może chcieć podporządkować sobie partnerki. Ma być samcem alfa w tym sensie, że powinien dbać o tzw. dobrostan materialny i psychiczny rodziny, dawać poczucie bezpieczeństwa, być kochającym, troskliwym ojcem, czułym partnerem swojej kobiety, a przede wszystkim zrównoważonym i odpowiedzialnym człowiekiem. Dopiero jeśli te warunki spełni, zasłuży sobie na miano "muy macho" (bardzo męski), zostanie uznany za" un verdadero macho" ( prawdziwego mężczyznę).
                                No cóż, jak widać, utarte wyobrażenia trzeba weryfikować, bo czasy się zmieniają, a ludzie, pojęcia i idee wraz nimi!
                                • sorel.lina Re: Nie tylko z psychologią 09.09.17, 16:23
                                  O czym tu dumać na hiszpańskiej plaży...?
                                  Zwłaszcza, że... dziw na dziwy!, choć jest gorąco, to niebo zasnuło się chmurami.. Santiago słodko zasnął, jego rodzice też pogrąźyli się w drzemce. Sjesta? Niech będzie, że sjesta. smile

                                  No więc myślę sobie: jak to jest? Hiszpanie uwielbiają dzieci i w ogóle są bardzo rodzinni, a przyrost naturalny mają ujemny, podobno najniższy od 1941 roku, najmroczniejszego czasu postwojennej rzeczywistości. Więc co? Kryzys ekonomiczny? Wciąż znaczne bezrobocie?
                                  To chyba nie to, bo z tego co mówią badania i sami Hiszpanie, niezbyt przejmuą się oni polityką i trendami ekonomicznymi, nie zaprzątają sobie nazbyt głowy kategorią zdrowia i edukacji. Zdają się w ogóle nie obawiać wojen ani zagrożenia terroryzmem (mimo tragicznych doświadczeń!).
                                  Właśnie czytam, że to zagrożenie dostrzega... 1,1 procent Hiszpanów, a imigracji boi się zaledwie 3,5 procent. Niesamowite! To musi zastanawiać, bo przecież chodzi o kraj, należący do UE i NATO, kraj położony u wrót świata islamskiego, na szlaku imigracyjnym, kraj doświadczony terroryzmem (zarówno islamskim, jak i baskijskim), kraj setki lat zniewolony przez muzułmanów. Więc raz jeszcze: jak to jest? Odpowiedź można znaleźć chyba tylko w ukształtowanej przez historię mentalności hiszpańskiego społeczeństwa. Innej możliwości nie widzę.
                                  • k.karen Re: Nie tylko z psychologią 11.09.17, 12:07
                                    Wczoraj trochę poleżałam, na kanapie big_grin

                                    Do zobaczenia! Czekam niecierpliwie na Wasz powrót i uroczyste oblewanie 2:0 big_grin
                                    • 1zorro-bis Re: Nie tylko z psychologią 11.09.17, 12:26
                                      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                      k.karen napisała:

                                      > Wczoraj trochę poleżałam, na kanapie big_grin
                                      >
                                      > Do zobaczenia! Czekam niecierpliwie na Wasz powrót i uroczyste oblewanie 2:0 :
                                      > D
                                      >
        • skiela1 Re: Leźąc pod palmą 08.09.17, 21:35
          sorel.lina napisała:

          > Cześć, Skielo! smile
          > Miło jest trochę pobyć w takim błogostanie

          oj tak, uwielbiam takie tygodniowe leniuchowanie. Dla nas najbliżej to Karaiby tylko teraz to niewiadomo czy bedzie taka mozliwosc. Jak na razie to nawet w T v za duzo nie pokazuja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka