wscieklyuklad
06.11.17, 19:57
Były sałdat zza Wielkiej Wody wkłada na siebie kamizelkę kuloodporną. Wsiada w samochód, podjeżdża pod kościółek baptystów, wysiada, tatatatatata jeszcze przed budynkiem, potem trochę do wnętrza, wskakuje za kierownicę i myku myku. Na dziś 26 osób w wieku 5-80 lat odesłał do krainy Wielkiego Manitou. Kolejnych 20 walczy o życie.
Wioseczka liczy łącznie 600 mieszkańców, zatem ofiary to blisko 10 procent tutejszych...
Publikatorżnictwo łapczywie rzuciło się na wydarzenie. Daremnie próbowano uzyskać potwierdzenie nieodłącznego w takich przypadkach "Allachu akbar", próżno oczekiwano, iż jakiś kolejny Uzbek albo Tadżyk z wieloletnią zieloną kartą - nie dość wdzięczny za gościnę i marnie zasymilowany - wziął odwet za neokolonialne zakusy obecnego włodarza krainy.
Najmilszym balsamem dla duszy byłby zamach z rąk ciapackich - przeniesienie terroryzmu Ajzizowskiego na drugi kontynent dałoby przepustkę do informacyjnego słowotoku z futurystycznymi i wizjonerskimi tezami: łojejku co to Wuju Samie będzie i ku czemu to w prostej prowadzi linii.
Realia są zdecydowanie bardziej szare. Damski bokser - nic nie mający wspólnego z agresją Murzyna Tysona, który przeciwnikom w ringu uszy odgryzał, a nawet odległy polotem od walącego rywali po jajach Endrju Gortata, w trakcie zagranicznej służby został oskarżony o maltretowanie żony za co spędził rok za kratkami.
Miast okazać wdzięczność skarżącej go ofierze (baptystce więc nie kumającej roli katolickiej squaw, co to w gębę - zgodnie z życzliwą radą katolickiego księdza - w pokorze zbiera), dzięki której ocalił własny tyłek spasiony na więziennej szyneczce z tomato a nie przestrzelony wrażą kulą dżihadysty, po powrocie postanowił zemścić się nie na zbawicielce, lecz na teściach zamieszkałych w Saterlandzie i do wspomnianego kościółka uczęszczających. Liczył zapewne, że w grupie ostrzelanej trafi się zołzowata matula lub nie mniej francowaty teść, którzy przy okazji zaliczą kilka gramów ołowiu na korpus.
Pech chciał (dla napastnika) a szczęście dla Dumnej Oyczyzny, że ktoś ze zgromadzonych zabrał ze sobą giwerę na mszę i ostrzelał bandziora, który zbiegłszy doznał bliżej nieustalonego uszczerbku na zdrowiu skutkującego odpałem ostatecznym - być może wkrótce przyczyna śmierci zostanie ustalona i do publicznej wiadomości podana.
cdn.