wscieklyuklad
07.12.17, 18:07
polityczek.pl/twitter/6043-internauci-o-kondycji-szydlo-albo-plakala-albo-pila-caly-ostatni-wieczor
Wolska zmartwiała.
Naiwna jak dziecko we mgle brocha, która na każdym kroku i w każdym słowie demonstrowała absolutny brak muzgu, wygłosiła ostatnią homilię o rencie.
Homilię głosiła z Seymowej Ambony zachęcana do ostatniego gestu odwagi - tupnięcia nogą na targowicę Nie Mogącą Się Pogodzić z Wyborczą Porażką i Zapalczywie Broniącą Koryt, Od Których Ją Odrywają modlitwą syneczka. Modlitwa ta słana była zarówno do Niebios (Bóg Ojciec) jak i do Pierwszej Ławy Seymowej, w której na stolcu siedział niechętny tym razem ani czytania, ani przeglądania jakiegokolwiek Atlasu Zbafca Wolski - Reinkarnacja Chrystusa Zbawiciela, czyli krócej - kaczelnik.
Kaczelnik wzruszył się tupaniem i ostatnim już potępieniem Zdradzieckich manier Tuska i jego Hołoty i by godnie uczcić jęczenie o rencie wręczył bukiet chryzantem niezłocistych oraz złożył stosowny obśliniony cmok na dłoni kopniętej w zadek.
Suweren aż jęknął ze Zgrozy. Bo jakże to tak - ta, która pokazała Jewropie przepaść nad którą ta stoi miałabyż na tor boczny być odstawioną? Bo jakże to tak - ta, która susznie (PiSownia obowiązująca) przestrzegała Jewropę przed Barbarzyństwem spod znaku Mahometa a chusteczki do dzieci jej opłakiwania słała miałabyż laską od jutra stukać, miast Nowe Szerzyć?
I któże teraz na Biało-Czerwonej Drużyny czele stanie? I któże Dobre Zmiany napędu doda?
I któże chłopięcie w Cinkocienko od tylca staranowane na katusze skaże?
I któże słupki przez Ceboś windowane podwyższy jeszcze?
A publikatorżnictwo na pniu to kupuje. Rozgrzane do czerwoności redachcyjne Głowy dymią. Niecierpliwie z pięty na piętę przestępując marzną na warszawskim chłodzie po drugiej stronie wysokiego na trzy metry płotu na Tę Wieść cierpliwie czekając.
Tymczasem ratlerek klepnął ostatnie ustalenia z kaczelnikiem. Tymczasem obiecał podpisać kolejną niekonstytucyjną ustawkę.
By teraz przejść do roli kibica.
Brocha ma dwa latka do Trybunału Stanu.
Ratlerek lat trzy.
Zostanie mu roczek by zrobić coś dla Wolski i uniknąć przykrych konsekwencji bezprawia, do którego pazurki przyłożył.
W szumie medialnym zapomnieliśmy o co w tym wszystkim chodzi.
Najpóźniej z początkiem tygodnia klepną pogrzeb demokracji.
A durne publikatorżnictwo i politykierzy będą w tym czasie podniecać się nadchodzącym pudrowaniem rzondowego (PiSownia obowiązująca) trupa.
Trup ten zmartwychwstanie.
Nowy premier będzie miał już posprzątane wszystko poza mediami.
Ale któż dziś słucha antyrządowych stacji?