wscieklyuklad
13.02.18, 20:32
Prawicowe publikatorżnictwo załkało.
Audycje telewizyjne wypełnił dramat ludzki.
Grupa pobanderowskich osiłków w jednolicie szarych uniformach z kapuzami zakrywającymi bandyckie ryje tarmosząc za włosy wywlokła z miejsca zatrzymania Człowieka Wolności a zarazem Człowieka Roku Powstałej z Kolan Europy niejakiego Sarka Aż Kwili.
Sarka Aż Kwili szarogęsił się za naszą wschodnią granicą, gdzie organizował manifestacje i atakował tamtejsze władze sugerując kolejny pucz - zapewne z nim na czele.
Po ustaleniu, iż utrzymuje kontaktu z poprzednim prezydentem (czasowo w Rosji) wywalono Sarka Aż Kwili z Ukrainy. Jako że przybył z Powstałej Z Kolan Wolski, miejscem "przesiedlenia" (a właściwie przelecenia) Sarka Aż Kwili jest Wolska.
Sarka Aż Kwili na zwołanej konferencji publikatorżniczej, dał wyraz Niebywałej Martyrologii jaka go napotkała - brutalność chłopców OMON-owców była tylko minimalnie mniejsza, niż nagrodzonych właśnie przez wolski reżim naszych ZOMOpisonów.
Tarmoszenie za czerep z tymże na wysokości moszny nie przystoi Najwybitniejszemu po Lechu Kaczyńskim Prezydentowi Własnego Kraju.
Brak danych odnośnie dalszych decyzji co do Sarka Aż Kwili.
Tenże bowiem pochwalił się w jednym z innych wywiadów, iż Gruzini stanowili niemały odsetek w bandach UPA, co - wobec owej ustawki o IPN - może budzić pewne kontrowersje.
Znając dewiację ego Sarka, zbafca może podjąć decyzje o wysłaniu go na drzewo, gdyż w Wolsce może panować wyłącznie jeden autokrata, a Kwili z pewnością nie zrezygnuje z chęci grania jako pierwszy Sarkacz.
Z uwagą będziemy się przyglądać rozwojowi wydarzeń.
Historia przechyli szalę albo w stronę Sarkania, albo też Kwilenia.