1agfa
28.04.18, 20:17
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23313263,radomski-polacy-uderza-w-pis-jak-w-sld-i-po-radykalna-wladze.html#Z_MT
"...Wszyscy znamy to uczucie: idziemy ulicą, a wokół spacerują dziesiątki osób. Czujemy, że nic nam nie zagraża. Nagle zaczyna padać deszcz. Zanim sięgniemy po parasol, okazuje się, że wokół nas nie ma już nikogo. Za jakiś czas w takiej sytuacji będą ci, którzy współtworzyli lub popierali obecne rządy...."
Wydany niedawno zbiór reportaży Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza o roku 1968 jest przerażający. Nie dlatego, że opowiada o czasach antysemickiej nagonki czy Praskiej Wiosny – te historie znamy i trawimy od dawna. Jest przerażający, ponieważ reportażyści znakomicie pokazują, jak zmienna bywa rzeczywistość. O świecie współtworzonym przez naszych rodziców i dziadków czytamy tak, jakby znajdował się w innej galaktyce. Trudno nam uwierzyć, że jego mieszkańcy naprawdę kiedyś istnieli, a ich działaniami mogły kierować szczere intencje.
Zaledwie pięćdziesiąt lat temu Drezdenko walczyło o tytuł Mistrza Gospodarności. Lokalna społeczność zebrała tysiące kilogramów metalu, żeby wesprzeć budowę propagandowego pomnika. Ten pomnik już nie istnieje, ponieważ kilka lat temu zburzyła go demokratyczna władza, częściowo wybrana przez tych samych ludzi. W innym reportażu czytamy o nauczycielach z francuskich liceów, którzy w latach sześćdziesiątych zabraniali uczniom nosić długich włosów i tenisówek. Wielu z nich wciąż żyje, wraz ze swoimi dziećmi i wnukami tworzą dziś jedno z najbardziej otwartych społeczeństw na świecie. ..."