wscieklyuklad
11.05.18, 17:23
Kaja Godek żąda zwolnienia specjalistek Biura Analiz Sejmowych. Bo zwróciły uwagę na koszty projektu Zatrzymaj Aborcję
petycji o zwolnienie padają zarzuty o "stosowanie nazistowskiej retoryki" i popieranie eugeniki. Wszystkiemu winne są "przewidywane finansowe skutki projektów ustaw", o których pisały specjalistki. Kaja Godek uważa takie wyliczenia za skandal, choć tego właśnie wymagają przepisy
Projekt “Zatrzymaj aborcję” zawisł w niebycie. Po pierwszym czytaniu w Sejmie, które odbyło się 10 stycznia, skierowano go do dalszych prac w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. W marcu 2018, po apelach Episkopatu, projekt pozytywnie oceniła komisja sprawiedliwości i praw człowieka pod wodzą posła-prokuratora Stanisława Piotrowicza. Odbyło się to w skandalicznych okolicznościach i doprowadziło do kolejnego Czarnego Protestu 23 marca.
Nie wiadomo, co dalej z projektem – nie ma go w planach obrad komisji na najbliższe kilka miesięcy. Środowiska anti-choice (fanatyczni „obrońcy życia”), uważają, że projekt jest nie na rękę władzom PiS, która widzi społeczny opór przeciwko proponowanym zmianom i boi się zaognienia konfliktu.
Biuro Analiz Sejmowych opublikowało 18 kwietnia negatywną opinię o projekcie. Specjalistki ds. oceny skutków regulacji i ds. społecznych, które przygotowały dokument, wskazały, że nowelizacja obecnej ustawy o planowaniu rodziny nie cieszy się wcale dużym poparciem społecznym, za to doprowadzić może do
skutków, których wnioskodawcy nie przewidzieli: powiększenia podziemia aborcyjnego, prowadzenia uporczywej terapii na dzieciach z wadami letalnymi oraz zaognienia debaty publicznej.
Opinia Biura Analiz Sejmowych rozwścieczyła aktywistów anti-choice.
Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek od 8 maja zbiera podpisy pod petycją domagającą się zwolnienia dr Izabeli Bień oraz Justyny Osieckiej – Chojnackiej, które przygotowały analizę. W treści petycji zarzucają specjalistkom kłamstwa oraz „stosowanie nazistowskiej retoryki”. Zdaniem Godek skandalem jest przedstawienie „zakazu zabijania osób niepełnosprawnych jako niekorzystnego dla finansów publicznych i rodzącego daleko idące negatywne skutki społeczne”. O co chodzi?
petycji o zwolnienie padają zarzuty o "stosowanie nazistowskiej retoryki" i popieranie eugeniki. Wszystkiemu winne są "przewidywane finansowe skutki projektów ustaw", o których pisały specjalistki. Kaja Godek uważa takie wyliczenia za skandal, choć tego właśnie wymagają przepisy
Projekt “Zatrzymaj aborcję” zawisł w niebycie. Po pierwszym czytaniu w Sejmie, które odbyło się 10 stycznia, skierowano go do dalszych prac w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. W marcu 2018, po apelach Episkopatu, projekt pozytywnie oceniła komisja sprawiedliwości i praw człowieka pod wodzą posła-prokuratora Stanisława Piotrowicza. Odbyło się to w skandalicznych okolicznościach i doprowadziło do kolejnego Czarnego Protestu 23 marca.
Nie wiadomo, co dalej z projektem – nie ma go w planach obrad komisji na najbliższe kilka miesięcy. Środowiska anti-choice (fanatyczni „obrońcy życia”), uważają, że projekt jest nie na rękę władzom PiS, która widzi społeczny opór przeciwko proponowanym zmianom i boi się zaognienia konfliktu.
Biuro Analiz Sejmowych opublikowało 18 kwietnia negatywną opinię o projekcie. Specjalistki ds. oceny skutków regulacji i ds. społecznych, które przygotowały dokument, wskazały, że nowelizacja obecnej ustawy o planowaniu rodziny nie cieszy się wcale dużym poparciem społecznym, za to doprowadzić może do
skutków, których wnioskodawcy nie przewidzieli: powiększenia podziemia aborcyjnego, prowadzenia uporczywej terapii na dzieciach z wadami letalnymi oraz zaognienia debaty publicznej.
Opinia Biura Analiz Sejmowych rozwścieczyła aktywistów anti-choice.
Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek od 8 maja zbiera podpisy pod petycją domagającą się zwolnienia dr Izabeli Bień oraz Justyny Osieckiej – Chojnackiej, które przygotowały analizę. W treści petycji zarzucają specjalistkom kłamstwa oraz „stosowanie nazistowskiej retoryki”. Zdaniem Godek skandalem jest przedstawienie „zakazu zabijania osób niepełnosprawnych jako niekorzystnego dla finansów publicznych i rodzącego daleko idące negatywne skutki społeczne”. O co chodzi?
Finansowe skutki „ochrony życia”
Zgodnie z art. 34 pkt. 2 Regulaminu Sejmu każdemu projektowi ustawy musi towarzyszyć uzasadnienia, w którym oprócz wskazania celu i potrzeby ustawy, należy także określić jej przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i prawne. A jeżeli ustawa pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, należy również określić źródła finansowania.
W uzasadnieniu projektu „Zatrzymaj aborcję” czytamy, że nie pociąga on za sobą żadnego obciążenia dla budżetu. W kwestii oceny skutków społecznych i prawnych ogranicza się do stwierdzenia, że dzięki nowelizacji „zasady współżycia społecznego zostaną oparte na bardziej humanitarnych i sprawiedliwych podstawach” oraz „zapewniona zostanie skuteczniejsza ochrona życia”.
Ekspertki nie używają argumentów z gatunku „pro choice”, nie skupiają się na prawach kobiet. Pozytywnie odniosły się do kwestii „lepszej ochrony realizacji prawa do życia oraz kształtowania pozytywnych postaw społecznych promujących równouprawnienie osób ciężko chorych i niepełnosprawnych”.
Ale zwróciły uwagę na to, co projekt Kai Godek przemilczał: konsekwencje ustawy.
Zdaniem ekspertek uniemożliwienie wykonywania aborcji płodów z wadami letalnymi oraz ciężkimi upośledzeniami będzie wymagało
zwiększonych nakładów na prowadzenie ciąż trudnych oraz opiekę neonatologiczną noworodków z ciężkimi wadami, a także pociągnie za sobą koszty specjalistycznej opieki i edukacji większej liczby dzieci niepełnosprawnych.
Sposób, w jaki opinię tę przedstawia Kaja Godek jest manipulacją – sugeruje, że BAS zaleca utrzymanie kompromisu aborcyjnego, żeby zaoszczędzić na opiece paliatywnej śmiertelnie chorych dzieci, czy na opiece socjalnej dzieci z niepełnosprawnościami.
Tymczasem BAS dokonuje jedynie analizy, którą pominęli wnioskodawcy, choć byli do tego zobowiązani. Nieuwzględnienie ich w uzasadnieniu jest zdaniem ekspertek „przejawem pryncypialnego podejścia do ochrony życia”.
Kto zadba o ochronę życia narodzonego?
Zdaniem dr Izabeli Bień oraz Justyny Osieckiej – Chojnackiej proponowane zmiany uregulowań powinny przewidywać „kompleksowe działanie w kierunku ochrony życia”, które opierałoby się na:
„usprawnieniu systemu opieki zdrowotnej, w tym paliatywnej, a także dołożenia wszelkich starań, aby należycie realizowane było wsparcie dla rodzin dzieci niepełnosprawnych, zgodnie z obowiązującymi przepisami (w tym w ramach programu ‚Za życiem’)”.
Znamienne jest milczenie środowisk anti-choice w sprawie trwającego od 18 kwietnia protestu rodziców osób niepełnosprawnych. Kaja Godek, która sama wychowuje chore dziecko, nie zabrała głosu w tej sprawie – nie wiemy nawet, czy popiera postulaty osób protestujących.
Wiemy jedynie, że nie pobiera świadczenia pielęgnacyjnego, ponieważ od grudnia 2015 roku zasiada w radzie nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych, będącej spółką skarbu państwa. Dzięki temu, jak sama twierdzi, nie musi być „obciążeniem dla podatników”.
Dominika Sitnicka