wscieklyuklad
15.05.20, 15:21
Na Węgrzech policja zatrzymuje za posty krytyczne wobec władzy Orbána.
Za antyrządowe posty w mediach społecznościowych węgierska policja wyprowadza ludzi z domów nad ranem i konfiskuje ich sprzęt komputerowy. Jak pisze Lili Bayer z POLITICO, to skutek kontrowersyjnej ustawy, dającej władzy bezterminowo nadzwyczajne uprawnienia w związku z epidemią koronawirusa, którą Viktor Orbán przeprowadził dzięki konstytucyjnej większości, jaką dysponuje w parlamencie.
Policja wszczęła 87 dochodzeń w sprawie "siania paniki" i choć część z nich dotyczy publikacji fake newsów, to są i takie, którymi objęto krytyków władz
Policja pokazała na swoim kanale przeszukanie mieszkania i zatrzymanie człowieka, który skrytykował łagodzenie przez władze rygorów ograniczeń związanych z epidemią
Według opozycji takie działania mają wywołać efekt mrożący u wszystkich ewentualnych krytykach rządu
Władze bronią się argumentem, że "wolność słowa nie może obejmować celowego szerzenia kłamstw, zwłaszcza gdy zagraża skutecznej obronie przed pandemią"
Komisja Europejska nie wszczęła postępowania w sprawie węgierskiej ustawy nadzwyczajnej, ale twierdzi, że monitoruje sposób wdrażania jej przepisów.
Uważaj, co piszesz, bo policja może zapukać do twoich drzwi.
Dobrze jest sobie przyswoić to przesłanie na Węgrzech, gdzie dziesiątki osób objęto dochodzeniami za naruszenie przepisów prawa, które wprowadzono po wybuchu koronawirusowego kryzysu.
Zgodnie z nowymi środkami, zatwierdzonymi w końcu marca, rząd Węgier może bezterminowo rządzić dekretami, a ludziom, którzy opublikowali coś, co uznane zostało za "nieprawdziwe lub wypaczone fakty" grozi teraz kilka lat więzienia. W ustawie mówi się o wypowiedziach, które "mogą utrudnić ochronę społeczeństwa albo zaniepokoić lub wzburzyć dużą liczbę osób".
Węgierska policja poinformowała, że od czasu wejścia w życie ustawy o stanie wyjątkowym, wszczęła 87 dochodzeń w sprawie "siania paniki". I choć wydaje się, że część dochodzeń dotyczy publikacji promujących w sieci fałszywe fakty, to wszczęto wobec obywateli krytykujących rząd Viktora Orbána.
‹ wróć
Policja wszczęła 87 dochodzeń w sprawie "siania paniki" i choć część z nich dotyczy publikacji fake newsów, to są i takie, którymi objęto krytyków władz
Policja pokazała na swoim kanale przeszukanie mieszkania i zatrzymanie człowieka, który skrytykował łagodzenie przez władze rygorów ograniczeń związanych z epidemią
Według opozycji takie działania mają wywołać efekt mrożący u wszystkich ewentualnych krytykach rządu
Władze bronią się argumentem, że "wolność słowa nie może obejmować celowego szerzenia kłamstw, zwłaszcza gdy zagraża skutecznej obronie przed pandemią"
Komisja Europejska nie wszczęła postępowania w sprawie węgierskiej ustawy nadzwyczajnej, ale twierdzi, że monitoruje sposób wdrażania jej przepisów
Artykuł w oryginale na stronie POLITICO.eu
Uważaj, co piszesz, bo policja może zapukać do twoich drzwi.
Dobrze jest sobie przyswoić to przesłanie na Węgrzech, gdzie dziesiątki osób objęto dochodzeniami za naruszenie przepisów prawa, które wprowadzono po wybuchu koronawirusowego kryzysu.
Zgodnie z nowymi środkami, zatwierdzonymi w końcu marca, rząd Węgier może bezterminowo rządzić dekretami, a ludziom, którzy opublikowali coś, co uznane zostało za "nieprawdziwe lub wypaczone fakty" grozi teraz kilka lat więzienia. W ustawie mówi się o wypowiedziach, które "mogą utrudnić ochronę społeczeństwa albo zaniepokoić lub wzburzyć dużą liczbę osób".
Węgierska policja poinformowała, że od czasu wejścia w życie ustawy o stanie wyjątkowym, wszczęła 87 dochodzeń w sprawie "siania paniki". I choć wydaje się, że część dochodzeń dotyczy publikacji promujących w sieci fałszywe fakty, to wszczęto wobec obywateli krytykujących rząd Viktora Orbána.
POLECAMY: POLITICO w oryginale - relacja na żywo w sprawie pandemii na świecie
Policja ma wolną rękę
János Csóka-Szűcs, niepełnosprawny działacza opozycji z mista Gyula na wschodzie kraju, został w środę nad ranem obudzony przez policję. Funkcjonariusze skonfiskowali mu telefon i komputer, a następnie zabrali na miejscowy komisariat. Jakie przestępstwo miał popełnić według wprowadzonego w marcu prawa? Post na Facebooku.
– Lubię tu mieszkać – powiedział Csóka-Szűcs POLITICO w wywiadzie telefonicznym w czwartek. – Ale chciałbym żyć w taki sposób, żebym mógł wyrażać swoje zdanie... Można komentować, nie zgadzać się, ale nie należy wysyłać policjantów, bo ma się na jakiś temat własną opinię.
Według Csóka-Szűcsa, w Gyuli, mieście liczącym około 29 tys. mieszkańców, od pewnego czasu ludzie boją się wyrażać swoje opinie w sieci. – Kiedy ktoś umieszcza jakiś post lub lajkuje coś, co nie podoba się lokalnym władzom, to od razu telefonują do niego, żeby tego nie robił – powiedział. – Czasem ci, którzy narazili się władzom swoim wpisem w mediach społecznościowych, tracą pracę.
Do akcji policji w Gyula doszło dzień po tym, jak organy ścigania pojawiły się w domu Andrása Kusinszkiego w północnych Węgrzech, kiedy umieścił na Facebooku post krytykujący decyzję rządu o złagodzeniu izolacji związanej z koronawirusem.
cdn