25.08.20, 08:12
W Polsce szerzy się wirus... właśnie, czego?

Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 08:57
      Zbiesił się! No, zbiesił się! Syn pierwszego "artysty" TVPiS zbiesił się: niepomny na łaski, jakimi prezes Kurski obdarzał jego ojca. I teraz Kurwizja ma problem.

      https://img-s-msn-com.akamaized.net/tenant/amp/entityid/BB18j4id.img?h=533&w=799&m=6&q=60&o=f&l=f&x=2345&y=822

      Daniel Martyniuk powiedział, co myśli o aktualnym rządzie.

      Syn króla disco polo postanowił zagłębić się w politykę i wyrazić swoje zdanie na temat obecnego rządu.
      "Dość błazenady! Ile będziemy się zgadzać na maski? Noszenie fałszywych znaków podporządkowania? LGBT! Mydlicie ludziom oczy! Najważniejsza jest wolność, której nikt nie powinien nam zabierać! Zniszczyć rząd i władzę rządzącą, to z nimi powinna odbyć się walka! Stop kłótniom wszechpolskim, już raz rozebrano nam kraj w ten sposób! Zniszczyć rząd! - czytamy na profilu Daniela Martyniuka.

      Jak czytamy, wybryk syna gwiazdora nie przeszedł bez echa i może odbić się na karierze Zenka Martyniuka. Według informatora portalu sytuacja w TVP stała się napięta. Jego słowa wskazują na to, że w Telewizji Polskiej wyraźnie zawrzało.

      Martyniuk Junior to tabu. Wszyscy wiedzą, jak jest, ale nikt się za bardzo nie wychyla. Mówi się, że prezes jest wściekły. Lubi Zenka, zainwestował w niego fortunę, ale to, co wyprawia jego syn, jest nie do przyjęcia. Dopóki obrażał innych artystów, nikt na to nie zwracał uwagi. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Nawoływanie do obalenia rządu nie przejdzie bez echa i na 100 procent odbije się na relacjach TVP z Zenkiem. To pewne - mówi nasz informator.

      Na pytanie, czy ta sytuacja oznacza koniec z promowaniem Zenka Martyniuka w TVP, informator odpowiedział jednoznacznie.

      Nie ma innej opcji. Dla wszystkich jest to totalnie jasne - czytamy.
    • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 09:45
      sorel.lina napisała:

      > W Polsce szerzy się wirus... właśnie, czego?



      Słucham prostackiego rechotania dochodzącego z prawej strony na temat osób transpłciowych. Czy możemy myśleć nieco głębiej niż żenujący przykład zmiany płci z powodu chęci uzyskania wcześniejszej emerytury, który ma jakoby ukazać absurd oczekiwań osób transpłciowych?

      Czy możemy znaleźć przykłady tłumaczące, zwłaszcza ludziom prawicy, dlaczego wmawianie osobie czującej się kobietą, że jest mężczyzną (i vice versa) jest przemocą? Jest to przemoc co do czyjejś tożsamości - jacyś ludzie wiedzą lepiej, kim ktoś jest, niż on sam czy ona sama.

      Pierwszy przykład: tożsamość narodowa. Jeśli ktoś mieszkający pod zaborami czuł się Polakiem, a wmawiano mu, że jest Rosjaninem czy Niemcem, to była to przemoc. Czy ktoś z zewnątrz ma prawo decydować, że moje poczucie polskości jest moim wymysłem? Czy ktoś wie lepiej, kim jestem?

      Drugi przykład: w III Rzeszy ludzie nieczujący się Żydami nagle dowiadywali się, że nimi są (tak było np. z rodziną Wittgensteina). Była to przemoc co do tożsamości. Ktoś miał na tę tożsamość nawet podobno obiektywne, medyczne dowody i wyciągał z nich brutalne konsekwencje.

      Nikt nie zmienia płci, narodowości czy religii dla zabawy czy kaprysu. Tożsamość płciowa jest odczuwana o wiele głębiej niż narodowa czy religijna. Dlaczego prawica rozumie ludzi walczących o te ostatnie, a nie jest w stanie nawet zacząć rozumieć walczących o prawo do tej pierwszej?

      Wiem, że ten wątek zwabi trolle i że jego rozpoczęcie jest ryzykowne. Ale, na Boga, myślmy więcej! Jesteśmy ludźmi, nie klaunami. Naszym obowiązkiem jest wzajemne zrozumienie, a nie wzajemne ośmieszanie się. Nie uważam, że moje przykłady załatwiają sprawę. Ale chcę zrozumieć.

      M. Matczak

      • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 09:52
        Ludwik Dorn:

        Miarka się przebrała. Ponieważ znaczna część hierarchów i niższego katolickiego duchowieństwa, pozapisowscy prawacy oraz politycy PiS z prezydentem, kierownictwem ministerstwa sprawiedliwości i licznymi posłami na czele w sposób nienawistny ogłasza, że moi rodacy o odmiennych preferencjach seksualnych, to zagrożenie dla mojej Ojczyzny, tożsamości narodowej, rodziny i wszystkiego, co większości Polaków jest drogie, więc mnożą się akty nie tylko przemocy symbolicznej, ale też przemocy fizycznej wobec osób LGBT.

        Narasta fala, a zatem trzeba jej postawić tamę.
        Ze względów, o których wielokrotnie pisałem, nie ozdobię się nakładką w kolorze tęczy, ani nie pójdę demonstrować pod tęczową flagą. Zrobię natomiast to, co mogę zrobić, czyli przedstawię, sensowną moim zdaniem, koncepcję polityczną, czyli projekt takiego politycznego działania, które zepchnie anty- LGBT-owskich po części fanatycznych, a po części cynicznych nienawistników do głębokiej defensywy.

        Dlatego zwracam się do wszystkich zaniepokojonych narastającą fala przemocy wobec LGBT, a zwłaszcza liderów opinii i aktywistów społecznych z różnych parafii ideowych, by wykorzystując możliwość, którą daje ustawa o wykonywaniu inicjatywy obywatelskiej, zechcieli przeprowadzić akcję zbierania podpisów ( minimum 100 tysięcy) pod projektem ustawy nowelizującej art. 119 Kodeksu Karnego.

        Artykuł w obecnym brzmieniu głosi:

        Art. 119. § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
        § 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego w § 1.
        Chodzi o to, by po słowie bezwyznaniowości, a przed przecinkiem wstawić „oraz jej orientacji seksualnej”.

        Co realnie zmieniłaby taka nowelizacja w sytuacji osób LGBT?
        Po pierwsze, w obecnym stanie prawnym osoba taka, która zostanie uderzona przez nienawistnika, o ile nie doznała cięższego uszczerbku na zdrowiu, musi złożyć prywatny akt oskarżenia, by doprowadzić do procesu krzywdziciela. Podstawową trudnością jest ustalenie tożsamości i miejsca zamieszkania przestępcy. Policja się nie angażuje, umywa ręce, bo nie ma podstaw prawnych. Podobnie jeśli do osoby LGBT nienawistnik krzyknie „zajebię cię ty pedale” ( groźba bezprawna). Po ewentualnej nowelizacji byłyby to przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego, trafiające także, co nie jest bez znaczenia, do statystyk policyjnych.

        Po drugie, wobec nienawistników, którzy stosują przemoc (np. oblanie moczem z butelki lub nienawistne okrzyki o charakterze groźby bezprawnej) wobec uczestników marszów i pikiet LGBT policja musiałaby wszczynać dochodzenia. Obecnie tego nie robi, bo nie ma podstawy prawnej.

        Po trzecie, na policję można by zgłaszać hejterów internetowych, także tych anonimowych, których tożsamość dzięki ID można ustalić, nawołujących do rozprawienia się przemocą z „pedałami i lesbami”.

        Po czwarte, gdyby tego rodzaju hejt lub też przemoc fizyczna dotyczył konkretnej osoby fizycznej, to w postępowaniu przygotowawczym będą jej przysługiwały uprawnienia pokrzywdzonego: dostęp do akt postępowania, możliwość złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia, a gdyby organy ścigania się nie przykładały, to na koniec dnia – prywatnego aktu oskarżenia ( zakładając, że policja ustaliłaby tożsamość podejrzanego). A to oznacza, że „lżejsza” przemoc fizyczna lub groźby bezprawne wobec osób LGBT przestałyby być praktycznie bezkarne, jak to ma miejsce obecnie.

        Uważam, że potrzeba takiej zmiany jest oczywista.
        Sprawa ma też charakter czysto polityczny – pisowskiej większości w Sejmie trudno będzie przeciwstawiać się nowelizacji, bo polityczny wydźwięk takiego oporu byłby jednoznaczny: „pedałów i lesby” wolno w Polsce bezkarnie bić, o ile nie powoduje to ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

        Na koniec dwie rady dla tych, którzy, być może, podejmą te ideę i przekują ją w czyn. Po pierwsze należy ograniczyć się do art. 119 i zostawić w spokoju „mowę nienawiści” ( art. 256). Z powodów, których tu nie będę wyłuszczał, ja nigdy nie podpisałbym rozszerzenia katalogu „mowy nienawiści” o orientację seksualną. A jeśli chodzi o art. 119 to nie tylko bym podpisał, ale namawiam do tego, bym miał co podpisać.
        Po drugie, każda obywatelska inicjatywa ustawodawcza musi, zgodnie z ustawą, posiadać swój komitet – minimum piętnastu obywateli polskich. Namawiałbym do tego, by w tym komitecie nie zasiadały osoby znane publicznie ze swego toksycznego i agresywnego antykatolicyzmu, w tym antykatoliccy celebryci. To warunek masowego poparcia takiej inicjatywy. A sądzę, że takie masowe poparcie jest w zasięgu ręki. Taką inicjatywę podpiszą ci, którym ochrona przed przemocą osób LGBT leży głęboko na sercu, oraz ci, dla których nie jest to sprawa najważniejsza, ale zawsze będzie im miło przywalić PiS, który na LGBT szczuje. W ciągu trzech miesięcy można by zebrać nie 100 tysięcy, ale paręset tysięcy podpisów. Policzmy się – i do dzieła!
        • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 09:55
          https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/118458791_2393202777639973_2861706924709831971_n.jpg?_nc_cat=107&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=oqGCFFnN-igAX8KLFwS&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=b063834ab1eed4ddd098db6132792dfe&oe=5F68DF7D

          ⚠️Łukasz Szumowski nie jest już ministrem zdrowia. Oto rachunek, który po sobie pozostawił - spłacać go będą musieli wszyscy Polacy.
          👉Respiratory od spółki handlarza bronią. Ministerstwo zamówiło ich 1241 sztuk. Firma E&K dostarczyła ich jedynie 200, a zaległości spółki wobec Ministerstwa Zdrowia to wraz z karami umownymi wciąż aż 70 mln złotych.
          👉 Maseczki kupione od firmy Łukasza G. Jak donoszą media przedsiębiorca nabył je w Chinach za 900 tysięcy zł, a sprzedał ministerstwu za prawie 5 milionów złotych. Niestety, po sfinalizowaniu transakcji okazało się, że certyfikaty maseczek zostały sfałszowane i nie spełniają one odpowiednich norm.
          👉Przyłbice od firmy żony instruktora i powiązanych z nią kosztowały ministerstwo aż 340 tysięcy złotych. Kilka dni wcześniej zostały nabyte w hurtowni w Rzeszowie za 137 tysięcy.

          Panie Ministrze, nie mówimy do widzenia, tylko do zobaczenia!
          ... na komisji śledczej❗
          • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 10:02
            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/p843x403/93312739_119703253024241_5896759805556555776_o.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=825194&_nc_ohc=75mEECxyoH0AX9MKBId&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&tp=6&oh=2d82b6b2f11ae504316ad2c458d681e4&oe=5F6A4F4A

            PILNE i WAŻNE
            Wczoraj w wiadomościach Zbigniewa Stonogi, ujawniono że po śmierci pary prezydenckiej śp Kaczyńskich, ich rzeczy osobiste z pałacu prezydenckiego pobrała córka Marta Kaczyńska. Z pałacu prezydenckiego wywieziono 389 kartonów i paczek, opisanych jako: szkło, alkohol, książki, obrazy, ubrania, buty i płyty DVD.
            Wśród tych rzeczy było ponad 100 kartonów, bardzo tajnych dokumentów, które nigdy nie powinny opuścić Kancelarii Tajnej, były to tajne raporty Wojskowych Służb Informacyjnych. Marta Kaczyńska weszła w posiadanie pełnego raportu wraz z aneksami i załącznikami o likwidacji WSI.

            Transport rzeczy z Pałacu Prezydenckiego realizowała firma PHU LESTER KWIDZYN, której właścicielem jest tajemniczy Adam S.(wpisując w wyszukiwarkę nazwę firmy, znajdziecie wszystko). Dlaczego właśnie Adam S. z Kwidzyna zajął się transportem? Tu pomogę trochę Zbyszkowi, zaciekawiło mnie to i poświęciłem pół nocy na szperanie tu i tam.

            Tajemnicze ułaskawienie sprzed 11 lat. Gdzie zniknęły dokumenty z podpisem Dudy?
            Andrzej Duda został zapytany w 2015r o tę sprawę.
            Chodzi o biznesmena (Adam S.) skazanego za wyłudzenie, późniejszego wspólnika zięcia Lecha Kaczyńskiego. Co jest w tej sprawie najciekawsze, dokumenty z podpisem Andrzeja Dudy zniknęły. "Odgrzewane kotlety" - odcina się PiS.

            W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński ułaskawił Adama S., biznesmena skazanego za wyłudzenie, decyzja zapadła w rekordowym tempie, z pominięciem opinii sądu i wbrew stanowisku Prokuratury Generalnej. Okazało się też, że z Kancelarii Prezydenta zniknął końcowy wniosek o zastosowanie prawa łaski, który miał podpisać Andrzej Duda, pełniący funkcję podsekretarza stanu do 6 lipca 2010 roku. Ułaskawiony biznesmen został potem wspólnikiem zięcia Lecha Kaczyńskiego, męża Marty Kaczyńskiej!!!

            Robert Tyszkiewicz oczekiwał w związku z tym wyjaśnień od kandydata PiS na prezydenta.
            Podczas konferencji w Sejmie podkreślił, że opinia publiczna ma prawo wiedzieć wszystko o roli Andrzeja Dudy w tym dziwnym, podejrzanym procederze ponadstandardowego ułaskawienia osoby, która wkrótce później stała się wspólnikiem zięcia prezydenta Kaczyńskiego. Dodał, że chce wiedzieć na czym konkretnie polegał jego udział i czy wie, gdzie znajdują się dokumenty, których nie może doszukać się prokuratura prowadząca w tej sprawie dochodzenie.

            Niepamięć Dudy
            Andrzej Duda publicznie odpowiadał na pytania dotyczące ułaskawienia Adama S. już podczas kampanii w 2011 roku. Polityk stawił się wówczas w prokuraturze, gdzie był pytany o tę sprawę. Nie dość, że sam umył ręce od sprawy, to jeszcze zeznał, że Lech Kaczyński w kwestii ułaskawień nie kierował się rekomendacjami urzędników, fragment wypowiedzi Dudy:

            Do spraw ułaskawień podchodził zawsze obiektywnie i wnikliwie je analizował (…). Pan prezydent nie był związany i sądzę, że nie czuł się związany jakimikolwiek opiniami otrzymanymi w sprawie.

            cdn.
            • sorel.lina Re: Obłęd 25.08.20, 10:10
              Były minister kancelarii Lecha Kaczyńskiego niewiele powiedział prokuratorowi o swojej roli w kwestii ułaskawienia Adama S. Według "Newsweeka", powiedział, że w tamtym czasie miał ważniejsze sprawy na głowie niż zajmowanie się prośbą późniejszego wspólnika Marcina Dubienieckiego, męża Marty Kaczyńskiej.
              - To był czas, kiedy przede wszystkim zajmowałem się sprawą sporu kompetencyjnego między prezydentem a premierem - stwierdził i podkreślił, że w jego ocenie skazany zasługiwał na ułaskawienie.
              Reasumując, Adam S. (Jest to moja teza) w podzięce za ułaskawienie, po śmierci pary prezydenckiej, używając swojej firmy transportuje rzeczy Kaczyńskich do domu Marty Kaczyńskiej, przy okazji wywozi ponad 100 kartonów "tajnych raportów Wojskowych Służb Informacyjnych".

              Jasnym jest kto stał za tym, znowu moja teza(nie do obalenia), Jarosław Kaczyński i jego wierny druh Antoni Macierewicz!
              Teraz wiemy skąd na Nowogrodzkiej znalazło się archiwum z teczkami na prawie każdego polityka, czy biznesmena!

              Teraz wiadomo dlaczego każdy w PIS kłania się Jarosławowi w pas i wykonuje "każde" jego polecenie, a prezydent RP płaszczy się przed nim jak gad.

              Firma z Kwidzyna pana Adama S. prosperuje do dnia dzisiejszego i ma się bardzo dobrze! I wcale się nie dziwię, mając takie plecy 😉

              Wychodzą na jaw coraz bardziej szokujące szczegóły interesów zięcia zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Gangster Tomasz M. pseudonim „Matucha” nie był jedynym wspólnikiem Marcina Dubienieckiego z kryminalną przeszłością. Adwokat w maju 2009 roku założył spółkę z biznesmenem z Kwidzyna Adamem S., skazanym przez sąd za wyłudzenie 120 tys. zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Zaledwie trzy tygodnie później prezydent Kaczyński ułaskawił Adama S. ?????????????????????????

              Prawnik nie mógł nie wiedzieć o ciemnej przeszłości wspólnika, bo w sądzie reprezentował Adama S. nie kto inny tylko Marek Dubieniecki, ojciec Marcina, pomorski baron SLD. Co prawda biznesmen zwrócił pieniądze, ale wyrok wciąż na nim ciążył.

              W lutym, trzy miesiące przed podpisaniem umowy do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafia wniosek o ułaskawienie Adama S.
              Teść adwokata ułaskawia jego wspólnika trzy tygodnie po podpisaniu umowy.

              Kiedy dziennikarz „Polski The Times” zapytał Dubienieckiego o kontakty z Adamem S. ten rozzłościł się i rzucił: „Dostałby pan w dziób" i "niech pan się ode mnie odp..." .
              „Komunikat wydany w tej sprawie przez Kancelarię Prezydenta (...) zawiera jedynie krótką informację, zgodnie z która prezydent, wbrew negatywnemu wnioskowi prokuratora generalnego, zastosował prawo łaski wobec pana Adama S. poprzez skrócenie okresu warunkowego zawieszenia wykonywania kary pozbawienia wolności do 1 roku i zarządzenie zatarcia skazania”
              „Akt łaski wobec Adama S., jako wspólnika pana Marcina Dubienieckiego, od początku budził oburzenie opinii publicznej, szczególnie przy braku jego uzasadnienia przez Kancelarię Prezydenta”
              • wscieklyuklad Re: Obłęd 25.08.20, 13:28
                Pamiętacie ten atak szału mafijnych świrów, nagłaśniany przez niszowe fora portalu GW, gdy stwierdzono zaginięcie obrazu wyniesionego przez pałacowego służkę? Doliczono się jeszcze kilku innych zwędzonych rzekomo przez złodzieja od "szoguna" sprzętów.

                A tymczasem duduś chce nas wydudkać?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka