Abstrahując na chwilę od zawartości merytorycznej tego co mówi Morawiecki, mnie nieodmiennie i coraz bardziej intryguje jego gestykulacja, jakby był w ciągłej gotowości do złapania piłki lub pokazywał rozmiar czegoś ...
Nawet próbowałam kiedyś mówić i równocześnie "układać" ręce tak jak on ale wtedy albo traciłam wątek albo automatycznie przestawałam machać łapami. Bo mi się jedno z drugim po prostu nie kleiło ...
Jego mowa ciała, czyli niewerbalny sposób komunikowania się, wymyka się wszelkim regułom jakim podlega każdy, nie tylko polityk, kto gestykulacją rąk chce wysłać określony komunikat.
Czy to oznacza, że on ma on jakąś fizyczną dysfunkcję, czy może permanentnie mija się z prawdą?
A jeśli tak gestykulując będzie "negocjował" w Brukseli, to kto mu w to weto tam uwierzy?
Z netu
Oto rozmiar mego... pierdolenia!