zetkalg
08.03.06, 18:59
Gazeta.pl > Warszawa > Aktualności
Środa, 8 marca 2006
Finisz walki o nowe lotnisko dla Warszawy i centralnej Polski
Zobacz powiększenie
Proponowane lokalizacje nowego lotniska
Krzysztof Śmietana, osa 08-03-2006 , ostatnia aktualizacja 08-03-2006 08:59
Babsk? Mszczonów? A może Baranów? W jednym z tych miejsc hiszpański doradca
Ministerstwa Transportu widziałby nowe lotnisko dla Warszawy i centralnej
Polski. Z gry wypadł faworyzowany dotąd Modlin
czytaj dalej »
r e k l a m a
Hiszpańskie konsorcjum Ineco Sener po kilkumiesięcznych analizach wybrało w
końcu najlepsze miejsce pod nowy port lotniczy dla Warszawy i centralnej
Polski. Kto okazał się zwycięzcą?
Urząd Lotnictwa Cywilnego, który zlecał prace Hiszpanom, już wie, ale wszystko
otacza tajemnicą. - Najpierw musimy sprawdzić, czy firma wykonała dobrze swoją
pracę. Ostateczne rekomendacje przekażemy Ministerstwu Transportu i
Budownictwa na początku kwietnia - zapowiedział wczoraj Krzysztof Kapis, szef
Urzędu Lotnictwa Cywilnego. „Gazecie” zdradził jednak, że lotnisko powinno
powstać między Łodzią i Warszawą w odległości najwyżej ok. 50 km od stolicy
przy obecnych lub planowanych trasach komunikacyjnych. Spośród ośmiu
ocenianych lokalizacji w grę wchodzą więc tylko: • Mszczonów - 50 km od
Warszawy przy trasie katowickiej i Centralnej Magistrali Kolejowej, • Baranów
koło Grodziska Mazowieckiego - ok. 40 km od stolicy przy planowanej
autostradzie A2, • Babsk koło Rawy Mazowieckiej - ok. 60 km od Warszawy przy
trasie katowickiej. Jak ustaliliśmy, z gry definitywnie wypadły: Modlin, Nowe
Miasto nad Pilicą, Radom, Sochaczew i Wołomin.
Czy to lotnisko trzeba budować?
Burmistrz Mszczonowa Grzegorz Kurek przekonuje, że wygra właśnie jego miasto.
- Jestem o to spokojny. Jednak pośpiech przy ostatecznym wyborze nie jest
wskazany. To decyzja strategiczna dla Polski - dodaje. Kandydaturę Baranowa,
która pojawiła się całkiem niedawno, burmistrz Kurek nazywa
"niedorzecznością". Twierdzi, że w okolicy są zbyt żyzne gleby, by przeznaczać
jej na lotnisko.
Czy jednak centralny port lotniczy jest rzeczywiście potrzebny? Tak uważa
m.in. Krzysztof Kapis, bo za mniej więcej osiem-dziewięć lat Okęcie całkowicie
się zapcha. Nowe lotnisko mogłoby też pełnić funkcję portu przesiadkowego do
krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a być może również do Azji i Ameryki Północnej.
Wiceminister transportu i budownictwa Eugeniusz Wróbel jest jednak
ostrożniejszy. - Kiedy już dostaniemy raport hiszpańskiej firmy, będziemy się
zastanawiać, co dalej. Trzeba w ogóle sprawdzić, czy my potrzebujemy tego
portu - zastrzega. Dodaje, że na jego budowę potrzeba miliardów euro. Uważa,
że większość pieniędzy powinny dać linie lotnicze: LOT lub nawet Star Aliance,
czyli grupa przewoźników, do której należy LOT. To oni muszą ocenić, czy
budowa dużego portu przesiadkowego ma sens. - Będziemy w tej sprawie rozmawiać
z LOT-em - zapowiada wiceminister Wróbel.
Z Modlina prędko nie polecimy
Być może zatem jeszcze przez długie lata warszawiacy będą skazani na Okęcie i
ewentualnie na jakiś niewielki port w okolicach stolicy. Okazało się jednak,
że szumne zapowiedzi szybkiego uruchomienia lotniska dla tanich linii w
Modlinie można włożyć między bajki. Wiceminister Wróbel powiedział "Gazecie",
że nie ma szans na to, by samoloty zaczęły tam lądować w tym roku.
- To tylko naiwniacy sądzili, że to realny termin. Przecież tam trzeba m.in.
zrekonstruować pas startowy, wyjaśnić sprawę własności terenu, zbudować
terminal itd. - wylicza wiceminister Wróbel. Twierdzi, że ministerstwo
intensywnie pracuje nad uruchomieniem lotniska w Modlinie, ale "musi to być
zrobione porządnie".
Stawiam na Babsk, swego czasu w prasie pisali, że okolizne tereny kupił dr Jan
Kulczyk