w.iwo
14.06.07, 16:12
no tak, przyznaję... wystarczy że padnie człowiekowi dysk, i masz babo
placek... koniec romansu z Cafe...
przez kilka dni, kiedy to tygrys starał się przywrócić maszynę do
używalności, zajęłam się gotowaniem, plewieniem, podlewaniem, sadzeniem,
sprzątaniem... same okropności... i stres niesamowity...
bo teraz wszystko od nowa... i nie ma ulubionej mozilli, gotowych skrótów
ulubionych i jakoś to obce wszystko...
jak stara dziewica, niby wszystko wiem jak to było, ale zaczynam od zera ;o)))
i tak się dać podejść maszynie...
ps. chyba wróciłam :o)