Dodaj do ulubionych

Kalorie na bok

29.10.09, 09:11
Z dwojga zlego, to juz wole byc gruby
Obserwuj wątek
    • aisling_26 Kalorie na bok 29.10.09, 09:17
      Nie wiem skąd ci naukowcy brali informacje, ale oberwując moje
      koleżanki w pracy mogę powiedzieć jedno te, które są chude jedzą co
      najmniej 3 razy tyle co te mające problemy z wagą i co najważniejsze
      nie tyją.
      • fooji Re: Kalorie na bok 29.10.09, 09:37
        zgadzam sie, ten artykuł to jakieś bzdety. Sam jestem chudy jak
        patyk, a jem co najmniej 4 posiłki dziennie w tym dwa obiady - jeden
        w pracy, jeden w domu. Nie kontroluję obsesyjnie wagi, jem wszystko
        na co mam ochotę więc jeśli myśleć kategoriami "naukowców" o których
        mowa w artykule to już powinienem ważyć 2xwięcej.
        • tetlian To kwestia przemiany materii 29.10.09, 10:30
          Mam kolegę, który je dwa razy więcej niż ja i tylko same wysokokaloryczne
          potrawy, a mimo tego jest chudy jak patyk. Kombinuje jak może żeby przytyć i mu
          to nie wychodzi.

          Ja natomiast jem bardzo mało i same niskokaloryczne rzeczy, a mimo tego brzucha
          pozbyć się nie mogę. Ćwiczenia też nie pomagają.

          Powodem jest po prostu to, że jego organizm wszystkie tłuszcze bez problemu
          wydala, a mój je zachowuje. Także sposób odżywiania się jest tu mało istotny.
      • fooji Re: Kalorie na bok 29.10.09, 09:39
        zgadzam sie, ten artykuł to jakieś bzdety. Sam jestem chudy jak
        patyk, a jem co najmniej 4 posiłki dziennie w tym dwa obiady - jeden
        w pracy, jeden w domu. Nie kontroluję obsesyjnie wagi, jem wszystko
        na co mam ochotę więc jeśli myśleć kategoriami "naukowców" o których
        mowa w artykule to już powinienem ważyć 2xwięcej.
      • piodob Re: Kalorie na bok 29.10.09, 12:04
        To powiedz tym "koleżankom", które mają problemy z wagą, że jak nie będą
        wtryniać to schudną - tak więc nie jedz poza pracą to schudniesz ;)
      • trikker Re: Kalorie na bok 29.10.09, 13:13
        Tak, a te grube jedzą 3 razy mniej i tyją z powietrza :) Zasada jest
        jedna : by chudnąć należy jeść mniej lub spalić nadmiar energii (
        sport) innych metod NIE MA!!
        Pozdr.
        • telefon_do_przyjaciela Re: Kalorie na bok 29.10.09, 15:32
          No coz... Jest. Bo osoby, ktore maja dobra przemiane materii nie dokonuja
          jakiegos magicznego spalania tego, co zjedza. Po prostu wiecej sraja i tyle :D
          • ndjamena Re: Kalorie na bok 05.11.09, 21:12
            w zyciu nie slyszalam wiekszej bzdury. ps. jako osoba chuda moge
            powiedziec jedno-delektujcie sie jedzeniem a nie sie obzerajcie, nie
            chodzi o to by odejsc od stolu z poczuciem przesytu tylko lekkiego
            niedosytu (nie mylic z głodem) i nawet mozna czeso jesc tylko malo i
            lekko.Osobiscie potrafie sie najesc kilkoma lyzkami zupy, podczas
            gdy mój mąż zje caly garnek. Aha- i warto zastanowic sie czy nie
            nalezy kupic sobie psa (oznacza to trzy przyjemne spaceru ze
            zwierzakiem dziennie) i zrezygnowac z samochodu na rzecz komunikacji
            miejskiej (droga do autobusu i z powrotem to moze byc np pol godziny
            darmowych regularnych cwiczen juz nie mowiac o oszczednosci dla
            portfela i korzysci dla srodowiska)
        • angazetka Re: Kalorie na bok 05.11.09, 21:47
          Oraz, np., mieć zdrową tarczycę. Bez tego albo się chudnie, albo sie
          tyje (w zalezności od tego, czy to nad-, czy niedoczynność) - bez
          związku z jedzeniem i spalaniem.
    • placebo99 Tłuściochy wpieprzają batony non stop 29.10.09, 09:39
      I rośnie im kufer na szerokość szafy, bo żrą, żrą i żrą...
    • leszlong Kalorie na bok 29.10.09, 09:49
      "Mogłyby stracić bez dodatkowych ćwiczeń 350 kalorii"

      Widzę, że Marta Gesler dołączyła do grupy tzw. "dziennikarzy" z Agory, którzy
      piszą stale o kaloriach, a nie kilokaloriach. Brawo. Ponadto sam tekst jest o
      niczym. Jako osoba szczupła, nie ważę się co chwila, nie jadam li tylko
      produktów małokalorycznych, jadam na dużych talerzach itd. Nie pasuję do tej
      postawy nakreślonej przez panią. Może jestem otyły mentalnie ;-)
      • kosskoss Re: Kalorie na bok 29.10.09, 11:28
        nie mial sie czego czepic? jednostka podstawowa jest kaloria, tak samo jak gram
        zreszta, a ze popularne sa ich wielokrotnosci (kcal,kg) to juz inna sprawa.
        postaraj sie komentowac merytorycznie bo technikalia ci nie wychodza.
        do tematu, jestem raczej chudy pomimo wieku (30l,72kg) i nie odchudzam sie
        zbytnio. ale tez sie nie przejadam, nie mam takiej potrzeby. dobrze jest raz
        dziennie poczuc glod, najlepsza metoda na utrzymanie wagi. niestety zmartwie
        coniektorych, ta metoda nie jest czasowa, trzeba sobie wyrobic nawyk.
        • lucusia3 Re: Kalorie na bok 29.10.09, 13:03
          Gdy się ma 40 i więcej (pani Gessler pisała może o takich jak ona), to trzeba uważac więcej. Moje dziecko (nastolatek) pochłania nieprawdopodobne ilości jedzenia, a żadne wałeczki na nim nie rosną. Im się jest starszym, tym przemiana materii zwalnia, no i trzeba więcej warzyw, owoców, mniejsze porcje i więcej ruchu. A chce sie tego ruchu coraz mniej.
        • leszlong Re: Kalorie na bok 29.10.09, 15:16
          @kosskoss: Nie należy skracać, bo to traci sens. Już jeden dziennikarz pisał, że
          otyły Brytyjczyk upasł się dietą 8 tysięcy kalorii. ROTFL. Przy takiej diecie by
          zmarł z głodu. Czy zarobki masz wypłacane w tysiącach złotych czy samych
          złotych, bo po co przejmować się takimi "technikaliami"? A jabłka czy ziemniaki
          kupujesz na gramy czy kilogramy ("poproszę dwa gramy jabłek" bo przecież
          kilogram jest za długi do wymówienia.)
    • buehacz Kalorie na bok 29.10.09, 09:54
      Ludzie sukcesu. Piszą krótkimi zdaniami. Bezwzrokowo. Na swoich smartfonach.
      Szczupli. Aktywni. Szczęśliwi. Realizują się. Udzielają się charytatywnie.
      Bądź taki jak oni. Wystarczy chcieć.
      • el_capricho Re: Kalorie na bok 29.10.09, 12:11
        w punkt!!! warto było przeczytać ten idiotyczny artykuł dla Twojego
        komentarza, Buehacz :-)))
        • ruscy Re: Kalorie na bok 29.10.09, 12:59
          Zgadzam się:) Takie komentarze przywracają choć na chwilę wiarę. W
          cokolwiek;)
    • arahat1 artykuł pelen bełkotu: chudzi maja szybka przemine 29.10.09, 09:58
      materii...moge jesc ile chce, kiedy chce i co chce a jestem szczuply bo
      wszytsko spala sie jak w krematorium i wydla systematycznie...oto cala
      takeminca ukryta w genach...
      • empeczy mylisz geny 29.10.09, 11:14
        z insuliną.
    • fackir Bzdury - jestem chudy 29.10.09, 10:06
      nie tykam sałaty i warzywek. nie lubię ryb a gotowanej szczególnie, owoce
      morza budzą we mnie odruchy wymiotne, nie jem tłustego.
      jem tylko w porze posiłków (nie podjadam) - reszta to geny i tryb życia.
      • ndjamena Re: Bzdury - jestem chudy 05.11.09, 21:16
        jednym slowem niewiele jesz (bo po tej wyliczance niewiele zostaje)
        a wiec sie odchudzasz nawet o tym nie wiedzac :) taka sobie pokretna
        logika
    • nikt-777 Wszystko bzdury 29.10.09, 10:07
      Gruby bo:

      żre za dużo
      nie rusza się
      ma problemy z hormonami

      rozwiązania
      żreć mniej
      więcej ruchu
      brać leki
    • panistrusia Re: Kalorie na bok 29.10.09, 10:08
      A może to grubi powinni zrozumieć, jak ciężko jest chudym utyć? O ile
      znam osoby, którym udało się schudnąć, to osoby, która się zaokrągliła
      nie znam.

      Pani Magdo, czemu jako wzór grubym stawia Pani chudych (tak samo
      zmagających się ze swoją wagą) a nie po prostu szczupłych? I czemu w
      ogóle nie ludzi o normalnej wadze?
    • elka_g Re: Kalorie na bok 29.10.09, 10:12
      Aja widzę w tym artylule pewien sens... choć połowiczny. Sa ludzie o
      szczupłej budowie i takiej przemiania materii, że czego by nie
      jedli, zostaną szczupli (niekoniecznie zdrowi).

      Natomiast dla osób ze skłonnościa do tycia opisana metoda jest
      zbawienna!. Wiem bo sama ją stosuję z powodzeniem od dwóch miesięcy.

      Nie potrafie przestrzegać żadnej opisanej diety, liczyć kalorii,
      jeść posiłków w/g rozpiski. Natomiast po przestudiowaniu kilku
      książek i wielu artykułów o zdrowym odżywianiu się kompletnie
      zmieniłam styl jedzenia. Nazywam go stylem fit&eko

      Odtąd uważam, że najlepsza dieta to nie "jakaś dieta" tylko kultura
      dobrego odżywiania.
      • tamade Re: Kalorie na bok 29.10.09, 10:27
        To geny są powodem tego, że jeden organizm wydziela energię w postaci ciepła po zjedzeniu szarlotki, a drugi - odkłada tę energię w postaci tłuszczu.
        Jedni mają tak od urodzenia, inni koło 50-tki dopiero. Szczęśliwcy całe życie będą mogli w*dalać po 5000 kcal dziennie i będą chudzi.


        • echtom Re: Kalorie na bok 29.10.09, 10:45
          Jest jeszcze grupa chudzielców, którzy jedzą bardzo mało, bo
          jedzenie nie sprawia im przyjemności.
          • szurum.burum Re: Kalorie na bok 29.10.09, 11:42
            to ja jestem. Jem wszystko ale jak już zaspokoję głód to ani kęska więcej. Nie
            mam swoich ulubionych potraw ani napojów. Czy to normalne?
    • md.2 Kalorie na bok 29.10.09, 10:35
      a już myślałam,że może się dowiem całej prawdy dlaczego jedząc
      wysokokaloryczne potrawy,nie szczędząc sobie słodyczy ani dużej
      ilości kalorii w innej postaci, nie jestem w stanie przytyć kilku kg
      a zaledwie jakieś marne gramy, które odkładają się w postaci
      celulitu. Artykuł wyssany z palca, niezgodny z prawdą i pisany o
      chudzielcach,którzy chcą być chudzi,więc oszczędzają kalorie z
      wyboru, a nie tacy, którzy są po prostu chudzi genetycznie, z dziada
      pradziada i chętnie by przytyli...
      • empeczy siedziec na dupie i narzekac 29.10.09, 11:13
        kazdy potrafi. moze tak poczytaloby sie, jak nabrac masy? www.sfd.pl - polecam i
        odradzam tycia na slodyczach i tluszczach.
    • romanoa Kalorie na bok 29.10.09, 10:55
      Bzdura. Jem co chcę i w dużych ilościach i mam niedowagę...
      • pawko13 Re: Kalorie na bok 29.10.09, 15:00
        Czyli wszyscy uważamy że ten artykuł to jakaś komedia?
    • cieciek Kalorie na bok 29.10.09, 11:11
      Jestem chudy.
      Jem czipsy, hamburgery, trzy duże posiłki dziennie (zamiast zalecanych kilku
      mniejszych), surówki jem czasami bo lubię a nie po to, by nie mieć miejsca na
      kaloryczne dania. Latem dużo jeżdżę na rowerze, ale zimą biegam tylko w Tibii
      :) Jestem chudy. Może jestem kosmitą?
    • ewkos Kalorie na bok 29.10.09, 11:17
      mój mąż szpinak omija szerokim łukiem, z zup toleruje jedynie grochówkę, zwykle je pierogi, pyzy, pieczone kurczaki czy frytki. największym jego posiłkiem jest kolacja. i co? ma 36 lat i figurę nastolatka. ja bardziej stosuję się do wszelkich zasad zdrowego żywienia. i co? dziesięć kilo za dużo. o co chodzi? pewnie o to samo co u kolezanki z liceum. oglądając film potrafiła zjeść dwie tabliczki czekolady, po obfitej kolacji, a figura - prosto z wybiegu.
      pozdrawiam wszystkich.
      • radeqq Re: Kalorie na bok 29.10.09, 13:52
        to ... dobrze dla Ciebie, a źle dla męża i koleżanki. Dlaczego?
        Ludzie... błagam - zacznijcie wreszcie rozróżniać pojęcia zdrowe odżywianie /
        odpowiednia waga ciała.

        Oczywiście, że można się obżerać i wyglądać szczupło/normalnie ale lata takiej
        "diety" tłuste/słodkie brak warzyw/owoców odbije się na zdrowiu NA PEWNO! i nie
        w wiek 30-paru lat ale tak zaraz po 50 (jeśli pacjent dożyje ;) )
        Także, na prawdę wygląd jest istotny ale najważniejsze jest zdrowie... come on...

        nie myśleliście chyba ze stołując się w macu/kfc/innym shicie dociągnięcie do
        późnej starości ;)
        • aniorek Re: Kalorie na bok 29.10.09, 14:44
          Chude osoby, ktore nie tyja, czesto jedza fastfood, bo przeciez szczuply to
          znaczy zdrowy... Tyle, ze za pare lat zaczna sie problemy ze zdrowiem, bo
          zoladek traktowany jest jak smietnik.
      • welcometopoland niunie mające super geny powinno się klonować ! 29.10.09, 18:01
        ... jedzą KFC, pizze, makarony, hot-dogi, LODY :) i zero zasuwania na siłownię -
        tylko rower, spacery, seks, taniec.

        A wszystkie zazdrosne grubaski z rozstępami przezywają je potem "anorektyczkami".

        Znałem 2 takie laski w życiu.. ech!
        Jest ich trochę (172-176cm i 50-56kg) ale wszystkie zajęte albo.. lesbijki.
        • ami_lii Re: niunie mające super geny powinno się klonować 29.10.09, 19:56
          A jak ja mam 158cm i 40kg wagi to też sie zaliczam do kategorii niuń
          z super genami? :P
          bo poza tymi lesbijkami albo zajętymi, wszystko sie zgadza :D
    • ami_lii Kalorie na bok 29.10.09, 11:20
      Niezłe bzdury. Jem średnio 6 razy dziennie (plus niezliczone ilości
      przekąsek, przegryzajek), uwielbiam pizzę i frytki, do warzyw z wody
      mam wstręt (już wolę sałatki), jem wszystko na co tylko mnie najdzie
      ochota, (zapiekanki w drodze do domu :D) mam w domu spory składzik
      ze słodyczami a w sklepie mnie często nachodzi chęć na chipsy,
      batona czy wafelki. Główna gimnastyka w moim wykonaniu to bieganie
      (od jednego budynku uczelni do drugiego budynku oddalonego o 10
      minut). Ważę sie bardzo rzadko, bo wnerwiam sie jak waga mi pokazuje
      że wciąż ważę 40 kg a chciałabym 45 :/

      Niestety, błyskawiczna przemiana materii jest u nas rodzinna (45
      kilo to waży moja prawie 30 letnia siostra!) i nawet po imprezowym
      obżarstwie waga nie chce mi drgnąć.


    • melynda Re: Kalorie na bok 29.10.09, 12:23
      Mam ładnych parę kilo niedowagi i zupełnie nie pasuję do nakreślonego profilu.
      Co za bzdury :)
      • ksiezniczka29 Re: Kalorie na bok 29.10.09, 13:30
        A ja myśle, że tym artykule jest dużo prawdy. Prawie każda (z
        nielicznymi wyjątkami) puszysta lub bardzo puszysta osoba twierdzi,
        e wcale dużo nie je a tyje. Tylko "wcale nie dużo" dla różnych osób
        ma różne znaczenie. Nie głodzę się, nie jestem wegetarianką, jadam
        masło, piję mleko 3,2 %, słodzę herbatę i nie korzystam produktów
        typu light.Jem normalnie, choć staram się nie napychać słodyczami.
        Wolę owoce. W miom odczuciu nie jestem ani za chuda ani za gruba.
        Noszę rozmiar 38, choć od dawne nie jestem już nastolatką i mam za
        sobą dwie ciąże. Ale gdy spotykam się z moimi dwiema koleżankami
        większymi ode mnie o jakieś 30 kilo, to widzę jaka jest różnica
        pomiędzy tym co ja pojmuję jako "normalna" porcja a tym
        ile "normalna" porcja oznacza dla nich. I nie znam żadnej puszystej
        osoby, która jadała by tyle co ja lub mniej i mimo wszystko tyła.
    • black_halo a ja sie zgodze z artykulem 29.10.09, 14:47
      Wystarczy popatrzec w sklepach co kupuja ludzie i porownac do ich
      sylwetki i juz widac skad sie bierze nadwaga i otylosc. Mieszkam za
      granica, zakupy najczesciej robie w Lidlu bo mam najblizej. Najtansze
      obietywnie jedzenie to warzywa wporownaniu do zarobkow, mozna
      skorzystac z miliona promocji jesli tylko sie chce. Przyklad w
      zcoraj: chody dziadek wyklada na tasme nastepujace rzeczy - zgrzewke
      malych jogurtow naturalnych, banany, jablka, mango, brukselke,
      szpinak, cykorie, cukinie i brokula, kilogram mrozonego dorsza,
      opakowanie gofrow,jeden sok owocowy i oliwe, ryz basmati , zgrzewke
      mineralnej. nieduzo, glownie warzywa i owoce. za nim stoi dziadek
      otyly i na lade wyklada gotowa lazanie - najwieksza ohyda moim
      zdaniem, 8 toreb chipsow bo byla promocja, zgrzewke ide tea, zgrzewke
      coli marki lidlowej, zgrzewke napojow energetycznych, mnostwo
      slodyczy, slodzone jogurty, serki, lody, banany, zielona salate i
      zielonego ogorka. do tego widzialam jeszcze w wyladowanym po brzegi
      koszu gotowe sosy, dzemy, ketchup, majonez, mrozone frytki itd.

      i to wszystko nie zalezy od wieku, tak kupja i modzi i starzy, zalezy
      od tuszy. mloda dziewczyna z dupa jak szafa trzydrzwiona kupuje
      slodkie bulki i red-bulla, jej szczupla kolezanka obok kupuje 6
      jablek i butelke wody. otyla rodzinka z grubymi dziecmi kupuje kosz
      slodyczy i zapychaczy, szczupli rodzice wsadzaja do kosza owoce,
      warzywa i niewielkie ilosci dobrych slodyczy.

      moge zrozumiec, ze kiepskie jedzenie jest tanie i nie kazdego stac
      ale uwiezcie mi, ze za granica na zdrowe jedzenie stac kazdego. ale
      latwiej kupic gotowe bami goreng i odgrzac w mikrofali niz stanac w
      kuchni, posiekac warzywa, dodac makaron i podmazyc razem chociaz cena
      jest identyczna. 6 jablek, naprawde dobrych i slodkich kosztuje 0.79
      euro, 4 slodkie buleczki, ktorymi nie da sie najesc kosztuja 1.49 bo
      pojedynczo nie kupisz. puszka red-bulla kosztuje 0.99, zgrzewka
      szesciu malych wod mineralnych kosztuje 0.99 tez ... ale po co, mozna
      wypic red-bulla.
    • magsal14 Nie ma ryb! 29.10.09, 14:53
      Uwielbiam te wszystkie porady dietetyczne - tylko dlaczego zaleca
      sie jedzenie rzeczy, których nigdzie nie można kupić? Np. ryb?
      Znalezienie ryby, która nie jest w kostce czy w zalewie, wymaga
      wyprawy przez pół miasta. A jak sie jeszcze chce, żeby była świeża,
      to w ogóle robi się quest po złote runo :(

      Co dziś robiłam z nudów
      • black_halo Re: Nie ma ryb! 29.10.09, 15:59
        No wlasnie. Jedz rybe ale pojdziesz do supermarketu i same mrozonki,
        na dodatek niewiadomego pochodzenia. Swieza ryba nie dosc, ze trudno
        dostepna to jeszcze kosztuje fortune. Niby kupujesz dobra wedline
        drobiowa po 35pln/kg a po dwoch dniach zielenieje i swieci w
        ciemnosci.

        Mam dwie rady:
        1. kupowac jak najmniej miesa i ryb - dzisiaj bardziej szkodza niz
        pomagaja
        2. warzywa i owoce zanim sie zje warto moczyc w occie, to wyciaga
        wiekszosc syfu

        Odkad tak zrobilam to schudlam 7 kilo w ciagu dwoch miesiecy chociaz
        moje nawyki nie zmieniliy sie znaczaco. Nie wiem czy to caly syf z
        jedzenia tak dziala, czy tez hormony ale uwiezcie - jest roznica.
        Moge spac 6-7 godzin teraz a wczesniej i 12 nie starczalo.
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: Nie ma ryb! 29.10.09, 16:01
        Ten artykuł to z sufitu wzięty.
        Jem głównie warzywa, mało owoców, dużo białka, węglowodany złożone. Nie jem czipsów, frytek, fast fóodów, tłustych potraw. Nie znoszę gazowyanych napojów.
        Piję dużo wody, ćwiczę aeroby, prowadzę aktywne życie, jem 5 małych posiłkow dziennie.

        Ważę 95 kg. Gdy tego wszystkiego nie robię - nie ruszam się tyle (1h rower + marszobiegi z psami 3x/dziennie po 45min) - tyję. Gdy ćwiczę - waga stoi w miejscu. Żeby schudnąć, musiałabym spędzać z godzinę na bieżni + ćwiczenia siłowe dziennie.
        Tak mam. Lekka niedoczynność tarczycy, nie kwalifikująca się do leczenia hormonalnego. Mam b. niską temperaturę ciała - 35, 5 - 36.
        I szlag mnie trafia, jak widzę chude, które mierzą mnie pogardliwym spojrzeniem od góry do dołu. Podobnie jak sprzedawczynie w sklepach, gdzie szukam rozmiaru 46-48.

        Mogłabym pracować jako dietetyczka, będąc jednocześnie żywym przykładem, że wszystkie te porady są o kant d... potłuc.

        Pocieszające jest to, że moja babcia była taka gruba jak ja całe życie i zawsze aktywna. Ma prawie 95 lat i pomyka po piętrach z praniem jak 60-latka.

        • black_halo Re: Nie ma ryb! 29.10.09, 16:35
          Moze sprobuj wykluczyc z diety bialko zwierzece. Wiem, ze wedle
          wszelkich zalecen i mod panuje teraz przekonanie, ze najlepsza dieta
          to ta o niskim IG ale niekoniecznie kazdy na niej schudnie.
          Mi po dwoch miesiacach ogranczenia bialka zwierzecego do minimum
          zeszlo 7 kilo a wczesniej tez nie dawalam rady zjechac wiecej niz 2-3
          kilo na nawet najbardziej restrycyjnych dietach. Teraz jem nawet
          wegle proste a chudne w dosc szybkim tempie 3-4 kilo miesiecznie a za
          caly ruch mam 1 raz aerobik, 1 raz basen, 7 razy seks / tydzien i
          codziennie spacer na autobus 10 min w jedna strone.
        • linn_linn Re: Nie ma ryb! 01.11.09, 16:21
          Sprobuj chodzic na silownie 4 razy w tygodniu po godzinie / 5 pewnie nie dasz
          rady ze wzgledu na czas /. Powinnas schudnac 1,5 do 2 kg. Jesli mniej, to
          "obetnij niewielka ilosc kalorii / bez liczenia /.
      • fackir świeze? - chłopie wędka i na ryby 30.10.09, 08:19
        lub do najbliższej hodowli ewentualnie czekaj na karpia:)
        w sklepach "świeże" są rozmrażane.
    • cinsson Jestem chudy bez pracy 29.10.09, 16:34
      lenistwo czasem mnie przeraża. tyle siedzenia i lezenia za dnia. nie głodze sie ale też nie jem zeby sie "nażreć". Taka mam przemiane materii i już
    • vesper_lynd Re: Kalorie na bok 01.11.09, 22:19
      Oho, naroiło się tu genetycznie błogosławionych, co to żrą bez opanowania, a mają niedowagę :P Jakkolwiek telegraficzny sposób pisania p. Gessler jest irytujący (bardzo) to jednak nie można jej pretensjonalnym wywodom odmówić racji.
      Jeśli nie ma się błyskawicznej przemiany materii dzięki boskiemu genotypowi, czy hormonalnych odchyłów w którąkolwiek stronę, to codzienne jedzenie słodyczy, fast foodów i pełnego polskiego obiadu kończy się nadwagą. Prosta matematyka. W sklepach pełno pokus, gotowych produktów z cukru i tłuszczu, tanich i kolorowych. Tylko je jeść. Znalezienie dobrych wędlin, prawdziwych warzyw, a nie hodowanych na wacie; świeżych ryb dobrej jakości to dziś naprawdę wyczyn, na który stać nielicznych. Nie dość, że trzeba się najeździć i naszukać, to jeszcze kosztują słono. Przy małym gospodarstwie domowym zróżnicowana, zdrowa i smaczna kuchnia to wyczyn dla zdeterminowanych z mnóstwem wolnego czasu.
    • asiazlasu Re: Kalorie na bok 03.11.09, 10:36
      jak czytam ten przepis na szpinak to mi sie wlosy jeza : gdybym tak
      jadla (i bulion i wino i oliwa i maslo !) to bym sie toczyla. Cos mi
      sie wydaje ze dieta w PL to pojecie specyficzne :-)
    • bacative Wszystko to kwestia nawyków i świadomości. 06.11.09, 08:00
      Sama byłam osobą przy kości i zawsze czułam się przez to gorzej, dlatego teraz
      - gdy udało mi się schudnąć, staram się utrzymać swoją wagę, dlatego nie
      dziwią mnie opisane w artykule zachowania, bo sama postępuję podobnie - myślę
      o tym, co jem i nie przeszkadza mi fakt, że nie spożywam tyle tłustych
      posiłków, co kiedyś.
      Stwierdziłam również, że w większości przypadków otyłość nie powinna być
      pojmowana jako choroba - bo jest to jedynie wina złych nawyków.
    • adam.de Kalorie na bok 07.11.09, 22:50
      Gdy ma się dobrą przemianę materii, to obojętnie, co, ile i jak często się je
      - nie przytyje się. Tak było ze mną. Teraz już jest trochę inaczej.
    • dopaminka chude obzartuchy powinny zbadac trzustke ;-) 08.11.09, 02:46
      bo skoro 1/3 komentujacych jest na diecie 5000 kcal i nie tyje to chyba ma
      niewydolnosc trzustki (CF?) i po prostu nie trawi tłuszczy ;-P

      PS. Dla niektórych tez jestem taka "niunia z super genami" i niskim BMI ale ja
      zdaje sobie sprawę że to nie "bzdury w artykule" i "tylko geny" ale oprócz
      tego, że jem makarony a czasem fastfoody uwielbiam owoce, warzywa, chudy
      nabiał a nie przepadam za słodyczami i colą - co w sumie daje mi około
      wymaganych 2000 kcal... I jem zawsze gdy jestem głodna, a nie raz dziennie
      całość wymaganego zapotrzebowania. Żaden cud.
    • me-lissa Kalorie na bok 08.11.09, 15:46
      Faktycznie te opowieści o obżeraniu się fast foodami, leżeniu do
      góry brzuchem i niedowadze brzmią trochę podejrzanie (a jeśli nie są
      przesadzone to radziłabym się przebadać, na początek trzustka i
      tarczyca). Natomiast dobre geny są nie do przecenienia, calutka moja
      rodzina od strony ojca (cztery pokolenia) jest szczupła, ja jem dużo
      i nie tyję, ale... Nie jem chipsów, fast foodów, nie piję coli itp
      (nie ze względu na wagę, ze względu na zdrowie, nie mam pojęcia co
      ile ma kalorii i nie mam w domu wagi), jem bardzo często, ale nie
      napycham się, dużo się ruszam. Ale i tak trudno mi
      potępiać "obżerające się leniwe grubasy", mnie od dziecka rozpiera
      energia, wolę iść szybkim krokiem 30 min niż poczekać 10 min na
      autobus (siedząc w miejscu i nic nie robiąc wariuję z nudów),
      wstanie 1,5 godz wcześniej rano żeby pójść na basen to dla mnie
      żaden problem tylko przyjemność, bez słodyczy (jem, zwłaszcza
      czekoladę, ale staram się nie za dużo na raz) jest mi troszeczkę
      smutno:-) ale kiedy patrzę jak koleżanka z dużą nadwagą i na
      wiecznej diecie patrzy na cukierki słabo mi się robi od tego
      cierpienia w jej oczach... A pojście na basen zamiast oglądnięcia
      kolejnego odcinku serialu to dla niej duże wyrzeczenie. No i co? Nie
      jej wina i nie moja zasługa że rzeczy które mi przychodzą tak łatwo
      dla niej są wyzwaniem...
      • bacative Re: Kalorie na bok 12.11.09, 20:44
        Sprawność, jaką posiada człowiek to też jego wartość. W Polsce wysiłek fizyczny
        pojmowany jest jako mus, nieprzyjemna praca fizyczna, to powinno się zmienić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka