Dodaj do ulubionych

Matka alkoholiczka

23.01.10, 18:00
Wiem o co chodzi, jeden z moich rodziców także jest alkoholikiem, zastanawia mnie tylko dlaczego trójka dorosłych, pracujących (taki wniosek nasuwa mi się z listu)ludzi pozostawiła swojego tatę w tym domu, z pijącą, agresywną kobietą, skoro była świadoma tego, jak zachowuje się ona pod wpływem alkoholu.

Nie chcę tu nikogo oceniać, po prostu mnie to dziwi.
Obserwuj wątek
    • malgorzata22_2 Matka alkoholiczka 23.01.10, 18:35
      Bardzo dużo tu tłumaczenia dlaczego nie zrobiliście różnych rzeczy
      by ratować tatę. No cóż teraz już nieco zbyt późno...
      • alyeska Re: Matka alkoholiczka 24.01.10, 04:02
        Zgadzam sie z poprzednimi komentarzami. Obwinianie wszyskich dookola,
        sasiadow, insytucji..tak to oni, gdyby oni...Spychanie
        odpowiedzialnosci na obce osoby.
        Troje doroslych, pracujacych , ustawionych dzieci nie potrafi z
        wygodnictwa pomoc komus, komu zawdziecza wszystko. Nie chce nawet
        myslec jak ten Pan musial cierpiec. Natomiast coreczka w podrozy
        poslubnej... no niezle.
        Chyba ide wydusic poduszka moje mlode..
        • ratel Re: Matka alkoholiczka 24.01.10, 09:29
          Do autorki listu,
          Proszę zignorować te powyższe komentarze. Niczemu NIE jest Pani
          WINNA. To rodzice odpowiadają za swoje życie, to był wybór Pani
          taty.
          • hajota Re: Matka alkoholiczka 24.01.10, 11:50
            No właśnie, gdyby zostawili ojca w domu opieki, gdzie nie było mu źle, zaraz by
            się tu zaroiło od komentarzy, jakie to nieludzkie.
    • atowlasnieja Matka alkoholiczka 25.01.10, 12:34
      Przykro mi to pisać, ale Twój Ojciec sam ukręcił bat na siebie. Bo pozwalał
      matce się nie leczyć, bo przecież to jest "tylko alkoholizm", bo mama "tylko
      tankowała" bo "zapomniał na czym ta choroba polega", bo mu to nie przeszkadzało.

      Jako porządny mąż powinien wcześniej zadbać o JEJ zdrowie. A jak dopuścił do
      tego by ta choroba się za nią ciągnęła no to niestety ale w chwili ciężkiej
      próby choroba wybuchła z pełną siłą jemu prosto w twarz.
      • 48xmax1 Re: Matka alkoholiczka 25.01.10, 18:18
        A jak taki ojciec i matka "wychowywali" dzieci? Wspolczucie. Zadne
        dziecko nie ponosi winy za rodzicieli, tylko w polskiej mentalnosci
        i katholickiej (4 przykazanie). Uciekac jak daleko sie da, od takich
        toksyn.
    • halandmore A mnie to NIE DZIWI!!! 25.01.10, 20:11
      A mnie nie dziwi wcale. Przeciez wyraznie autorka listu pisala, ze ojciec nie
      chcial byc z dala od matki. Nie zapominajcie ludzie o czyms takim jak
      WSPOLUZALEZNIENIE! To przeciez klasyczne objawy. Ojciec cierpial bedac z matka
      ale nie potrafil tez zyc bez niej. Podobnie maja dzieci alkoholikow kiedy
      wracaja do rodzicow mimo ze wiedza ze z nimi beda przezywac pieklo. Tej calej
      rodzinie nalezala sie terapia. Tylko ze tak jak pisze autorka, nie mogli nikogo
      do tego przekonac!
      Inna sprawa jest to ze ojciec nie byl zainteresowany leczeniem matki przez wiele
      lat. Chociaz dzieci nalegaly i naklanialy go do tego. A potem juz bylo za pozno,
      bo gdy stal sie niepelnosprawny, matka stracila wszelkie hamulce. Nie wiem
      dlaczego myslicie ze autorka mogla zabrac ojca na sile do siebie (czy w ogole
      miala warunki? Przeciez taka osoba wymaga stalej opieki a ona miala dwojke
      malutkich dzieci). Najlatwiej osadzac innych i mowic: "A trzeba bylo sie
      poswiecic! Jak tak mozna!"
      • ilonka45 Re: A mnie to NIE DZIWI!!! 28.01.10, 11:57
        Nie masz co gdybac i sie obwiniac, ojciec sam sobie taki los
        zgotowal, najpierw wyjazdy, kariera i ignorowanie objawow choroby
        matki, potem biernosc. Nie jestes odpowiedzialna ani za smierc ojca
        ani za alkoholizm matki, mozesz teraz postawic jej warunek:
        przestajesz pic i bedziemy w kontakcie, nie przestaniesz, nie bede
        cie odwiedzac, widocznie jej nie zalezy na milosci wlasnych dzieci,
        skoro nie moze znalezc w sobie tyle odwagi i pokory, zeby sie leczyc.
    • moniko2 Matka alkoholiczka 31.01.10, 06:14
      Ok, teraz moje trzy grosze... Jestem DDA, córką alkoholika, nałogowego. Tak na wstępie. Droga Autorko listu, powiem wprost. TO NIE JEST PANI WINA. Ani Pani Ojca, ani Pani Matki. Alkoholizm to podobno choroba, ale ja w to nie wierzę. I nigdy w życiu nie uwierzę. Nie wierzę, że religia pomaga znosić cierpienie, nie wierzę, że alkoholika można wyleczyć. Z doświadczenia, z obserwacji, po prostu z życia. Powiem uczciwie, wyjechałam daleko od rodziców, nie utrzymuję kontaktu z ojcem, bo na słowo "ojciec" trzeba ciężko pracować, wstydzę się swojego i to bardzo. Nie będę z nim rozmawiać, nie uznaję jego sposobu życia, nie muszę go tolerować. Ignorowanie, absolutna separacja daje jedno spokój ducha i podniesienie poczucia własnej wartości. Moja mama, kochana osoba współuzależniona jako żona (obecnie była żona) alkoholika to obraz cierpiącej kobiety, bo sama, bo bez męża, bo dzieci KAZAŁY się jej rozwieźć. Owszem, ale za jej spokój ducha jestem gotowa ponieść większe koszty zdrowia psychicznego. Jestem daleko, spokojniejsza, piękniejsza, doświadczona ale nigdy ale przenigdy nie będę rozumieć alkoholików (nie jestem wrogiem alkoholu, bo uważam, że alkohol jest dla ludzi ale nie dla słabych psychicznie). Chcę mieć normalne problemy, ludzkie, przyziemne a nie czy prześpię spokojnie noc. Nie mieszkam z rodzicami prawie 20 lat, ale do dzisiaj jak jestem u mamy potrafię po stuknięciu windy wiedzieć, na którym piętrze się zatrzymała. To trauma z dzieciństwa. Chcę, żądam i zgarniam pazurami szczęście, czasami zachłystuję się nim, połykam dusząc się, ale jeśli to mnie uszczęśliwia to wara każdemu kto mi tego zabroni. Ma Pani prawo żyć tak jak chce, otrzymała Pani dużo zła, ale też i dobra. Nikt nie ma Pani prawa czegokolwiek zabraniać, ma Pani prawo być zachłanna na życie na bardzo szczęśliwe życie. Czego osobiście życzę i trzymam kciuki. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka