Dodaj do ulubionych

Wstyd chcieć wiedzieć

    • toksol Z czego żyje ten expert? 28.01.10, 09:18
      On wie, że w Europie nikt nie uważa pigułki po za zło. Skąd on to
      wie z taką pewniością? On wie, że rodzice nie powinni wychowywać
      swoich dzieci, tylko experci. Oczywiście pigułki powinny być
      opłacane z podatków, aby experci mieli łatwiej. Co na to przemysł
      farmaceutyczny? Pewnie już zacierają ręce.
      Takie artykuły oczywiście idą bez komentarza innych fachowców, bo
      może kapnie jakiś grosz za ogłoszenia w gazecie???
      I tak się to kręci!
      Dodałbym, że podanie odrobiny arszeniku osobom po 75 roku życia też
      chyba nie jest zabójstwem. Te osoby i tak umrą niedługo, a po co
      maja się tym frustrować? No i oszczędności w budżecie by były!
      Oczywiście o tym powinni decydować dobrze opłacani experci, a nie
      tacy dyletanci jak rodzina, a już na pewno nie ludzie po 70tym roku
      życia!!!
      • iluminacja256 Re: Z czego żyje ten expert? 28.01.10, 12:29
        Skąd on to
        > wie z taką pewniością?

        Sta, ze w Europei te tabletki sa dostepne normalnie , a aptekach,
        nie trzeba na nie ani recept, ani pozwolenia od proboszcza -
        farmaceuta jest tylko zobowiazany do poinformowania o działaniu,
        ewntualnych skutkach ubocznych i odesłaniu do lekarza, na wypadek,
        gdyby silne krwawiwnie utrzymywało sie długo. I wszystko - nie ma
        upokarzajacej bieganiny po lekarzach, kiedy pęknie kondom i blagania
        o receptę przy wysłuchiwaniu chamskich komentarzy lekarzy, którzy
        potrafią powiedzięc - trzeba było mysleć przed i wypić wodę ...


        Co na to przemysł
        > farmaceutyczny? Pewnie już zacierają ręce.


        A co do przemysłu farmaceutycznego, to fascynujące jest to
        przekonanie, z eprzemysł farmaceutyczny ciągle zaciera ręce, kiedy
        chodzi o kobiecą, za przeproszeniem, cipę. Jakoś nie widze
        komentarzy o zacieraniu rak przez przemysł farmaceutyczny kiedy
        sprawa dotyczy produkcji miliardów preparatów witaminowych czy
        przeciwbvólowych, które Polscy łykaja jak cukierki, a które dostępne
        są wszędzie, nie tylko w aptekach.
        • pzgr Re: Z czego żyje ten expert? 01.02.10, 23:11
          iluminacja256 napisał:

          > A co do przemysłu farmaceutycznego, to fascynujące jest to
          > przekonanie, z eprzemysł farmaceutyczny ciągle zaciera ręce, kiedy
          > chodzi o kobiecą, za przeproszeniem, cipę.

          za ten tekst kocham Panią, Pani Sułko
    • piespikus Niedouk albo kłamca 28.01.10, 09:26
      implantacja [łac.], zagnieżdżanie, biol. zagnieżdżenie się się zarodka (w stadium blastocysty) ssaków (z wyjątkiem stekowców) i człowieka w błonie śluzowej macicy w początkowej fazie ciąży. Czyli to już jest ciąża, czyli przerywa się (dokonuje aborcji). Pan dochtór stara się dokonywać jakiś semantycznych gierek.
      • empirio Pigułka "po" nie przerywa ciąży 28.01.10, 10:00
        piespikus napisał:

        > implantacja [łac.], zagnieżdżanie, biol. zagnieżdżenie się się zarodka (w stadi
        > um blastocysty) ssaków (z wyjątkiem stekowców) i człowieka w błonie śluzowej ma
        > cicy w początkowej fazie ciąży. Czyli to już jest ciąża, czyli przerywa
        > się (dokonuje aborcji). Pan dochtór stara się dokonywać jakiś semantycznych gie
        > rek.

        Pigułka "po" działa przed zagnieżdżeniem się zarodka, czyli przed początkową fazą ciąży. Gdy zarodek się zagnieździ, pigułka na niego nie działa. Radzę poczytać coś na ten temat, zanim zarzuci się komuś niewiedzę.
        Semantyczne gierki uprawiają natomiast Ci, którzy określają tę pigułkę jaka "poronną". Pisałem o tym tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,933,106215951,106362323,Co_to_jest_poronienie_.html
      • gandalph Re: Niedouk albo kłamca 28.01.10, 12:14
        piespikus napisał:

        > implantacja [łac.], zagnieżdżanie, biol. zagnieżdżenie się się zarodka (w stadi
        > um blastocysty) ssaków (z wyjątkiem stekowców) i człowieka w błonie śluzowej ma
        > cicy w początkowej fazie ciąży. Czyli to już jest ciąża, czyli przerywa
        > się (dokonuje aborcji). Pan dochtór stara się dokonywać jakiś semantycznych gie
        > rek.
        Pleciesz jak Piekarski na mękach. Zasadniczym celem działania pigułki "po" jest
        opóźnienie owulacji (największa szansa zapłodnienia jest wtedy, gdy zaplemnienie
        nastąpi tuż przed owulacją), w dalszej kolejności utrudnienie ruchu plemnikom, a
        w ostateczności utrudnienie zagnieżdżenia się zapłodnionego jaja. Natomiast,
        jeśli do zagnieżdżenia już dojdzie (np. w razie spóźnionego wzięcia pigułki), to
        żadnego efektu nie ma, wręcz przeciwnie, pigułka sprzyja ciąży. Tak wynika z
        opisu, który zacytowałem w innym miejscu.
      • st.lucas Re: Niedouk albo kłamca 28.01.10, 13:18
        Tak jest: "myk" Poludniewskiego i jemu podobnych polega na zamaceniu
        pojec: conceptio et implantatio. A dalej juz idzie latwo...

        Z moich doswiadczen lekarskich (jestem ginekologiem) wynika, ze
        pacjentki zglaszajace sie po "pigulki po" robia to dosc czesto na
        etapie wedrowki blastocysty przez jajowod.
        Przyjecie pigulki oznacza wiec z duzym prawdopodobienstwem dzialanie
        aborcyjne.

        Pozdrawiam.
        • gandalph Re: Niedouk albo kłamca 28.01.10, 13:29
          st.lucas napisał:

          > Tak jest: "myk" Poludniewskiego i jemu podobnych polega na zamaceniu
          > pojec: conceptio et implantatio. A dalej juz idzie latwo...
          >
          > Z moich doswiadczen lekarskich (jestem ginekologiem) wynika, ze
          > pacjentki zglaszajace sie po "pigulki po" robia to dosc czesto na
          > etapie wedrowki blastocysty przez jajowod.
          > Przyjecie pigulki oznacza wiec z duzym prawdopodobienstwem dzialanie
          > aborcyjne.
          >
          > Pozdrawiam.

          I Sz. P. jako "doświadczony ginekolog" jest w stanie ten fakt stwierdzić? To
          znaczy, ze zapłodnione jajo JUŻ, JUŻ WĘDRUJE PRZEZ JAJOWÓD? Ośmiesza się Pan.
          Niech Pan odpowie na jedno pytanie: w jaki sposób można stwierdzić, że nastąpiło
          zapłodnienie/poczęcie w ciągu pierwszych 2-4 dni po fakcie? proszę mi tu tylko
          nie cytować łacińskich farmazonów (w tym jest Pan może dobry), proszę o konkrety.
          • syswia Re: Niedouk albo kłamca 28.01.10, 14:32
            He, he he tez jestem ciekawa ;) i widze pole do potencjalnego
            zarobku na schizowanych kobitach, ktore CHCA zajsc w ciaze. Poki co
            ten paskudny przemysl farmaceutyczny zarabia na testach ciazowych. A
            tak lekarz moglby sobie zarobic i upewnic kobiete, ze zaplodnione
            jajo juz sobie biegnie jajowodem. Ale kase mozna by trzepac!
        • enesta Re: Niedouk albo kłamca 28.01.10, 16:58
          st.lucas napisał:
          > Z moich doswiadczen lekarskich (jestem ginekologiem) wynika, ze
          > pacjentki zglaszajace sie po "pigulki po" robia to dosc czesto na
          > etapie wedrowki blastocysty przez jajowod.

          I tu jest odpowiedź na pytanie czy "pigulki po" powinny być na
          receptę czy też nie.
          Myślę że zgodzi się pan tu ze mną, że pacjentki nie przyszły by tak
          późno bo w razie potrzeby sięgnęły by po nią po paru minutach.
    • tawika Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 09:43
      Jakże byśmy mogli dowodami obalić to, w co motłoch bez dowodów uwierzył? -
      Fryderyk Nietzsche.
      I tyle w temacie dyskusji z wierzącymi, obojętnie w którego boga.
      • inkwizytorstarszy Re: Wstyd chcieć wiedzieć 31.01.10, 03:11
        tawika napisała:

        > Jakże byśmy mogli dowodami obalić to, w co motłoch bez dowodów
        uwierzył? -
        > Fryderyk Nietzsche.
        > I tyle w temacie dyskusji z wierzącymi, obojętnie w którego boga.

        ....Wyrazy uznania i radości za Twój logiczny i mądry komentarz !
        --!!!( Uwaga!-kapłani już wysłali na forum swoje "Czarne Brygady"
        -vide "święty lukas",quasi ginekolog !!!)
    • julus908 Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 09:52
      Mam w domu encyklopedię medyczną i tam jest napisane, że ciąża zaczyna się od
      momentu zapłodnienia i trwa do porodu. Są różne wersje medycyny, czy co?
      We Francji każda nastolatka może iść do szkolnej pielęgniarki i bez problemu i
      zbędnych pytań dostanie taką pigułkę "po"? I taką pigułkę dostanie zawsze,
      nawet i 3-4 razy w ciągu roku szkolnego?
      • st.lucas Mozna i tak: 28.01.10, 13:45
        Nie czytac encyklopedii. Nie znac laciny, ale poslugiwac sie
        lacinska terminologia. Tlumic wyrzuty sumienia i przeinaczac
        prawde...

        Mozna.

        Czlowiek jest wolny.
        Zly wybor wolnosci takze afirmuje sam fakt wolnosci.

        Ale mozna tez plynac pod prad i dociekac jak jest naprawde -
        nieraz wbrew wlasnemu dyskomfortowi!

        W jakich czasach zyjemy? Zyjemy w balaganie.
        Sa tacy, ktorzy usiluja go uporzadkowac. I sa tacy, ktorzy go
        powiekszaja.

        Sa tacy, ktorzy twierdza: nie ma uniwersytetow medycznych,
        ekonomicznych, rolniczych, teologicznych... Bo po lacinie
        universitas oznacza wszechnice. Uniwersalny to tyle co
        wszechstronny...
        Nie moze byc malzenstwa gejow, bo malzenstwo (po lacinie
        matrimonium) oznacza opieke nad matka...
        Nie moze byc braku ewentualnego dzialania wczesnoporonnego po
        zaplodnieniu - po zaplodnieniu jest tylko porod lub poronienie!
        A prawdziwa antykoncepcja - jak na to wskatuzuje jej lacinska
        etymologia - to zapobieganie zaplodnieniu...

        Mysle, ze wiele wspolczesnego zla bierze sie z upadku edukacji.
        Bez lacinskiego szlifu intelektualnego - nie ma inteligenta!
        Pozdrawiam.
        • pani_bozia Re: Mozna i tak: 28.01.10, 14:02
          siedzi sobie księżulo na plebanii za pieniądze ukradzione podatnikom na mocy
          konkordatu i pieprzy trzy po trzy.......
          • iluminacja256 Re: Mozna i tak: 28.01.10, 14:12
            No i przez Ciebie się obsmarkalam :))))
          • st.lucas Re: Mozna i tak: 28.01.10, 14:13
            A moze by tak merytorycznie?
    • pani_bozia Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 13:57
      Apeluję o zakazanie ruchu lotniczego (i samochodowego)!
      Z powodu wypadków lotniczych dochodzi do wielu aborcji życia poczętego
      narodzonego! W średniowieczu korzystano z bryczek, furmanek (i to tylko jeśli
      kogoś było stać) i tak powinno zostać. Ludzie korzystali z furmanek od święta.
      Tymczasem na wypadkach pasażerów np helikopterów lub autobusów, zarabiają
      firmy medyczne, farmaceutyczne, rehabilitanci....To samo z pociągami.
      Generalnie, obecnie, prawo powinno zezwalać na bycie pasazerem
      samolotów,samochodów ale tylko jednej firmy i tylko po uzyskaniu specjalnego
      zezwolenia. Przychodzisz do mnie i ja decyduje (po wniesieniu opłaty 100zł za
      wizytę) czy moim zdaniem masz moralne prawo bycia pasazerem samolotu/samochodu.

      Dostęp do antykoncepcji po stosunku w Polsce to dobry żart, zwłaszcza w nagłej
      sytuacji. Próbowałam ktoś się dostać do państwowej przychodni na wizytę do
      ginekologa z dnia na dzień? Państwowy lekarz wypisał kiedykolwiek komukolwiek
      taka pigułkę? Nie wypisują nawet zwykłych pigułek "bo im sumienie nie pozwala"
      [jakoś trzeba naganiać bydło do prywatnych gabinetow, poza tym, na aborcji
      albo RU lepiej się zarabia...(pomijam jednostki autentycznie chore
      psychicznie, np psychola i świra "st.lucasa" - można mu wybaczyć, choroba nie
      wybiera), reszta to zwykłe bydlaki i skoorwysyny, które albo z
      mizoginistycznej nienawiści do kobiet albo z powodów czysto merkantylnych,
      gotowe są zmarnować kobiecie życie]

      Kpina i skandal, że dorosły człowiek w tym kraju nie ma prawa do godności i
      podejmowania decyzji dotyczących własnego życia.

      Do st. lucas - świrze, musi ci być ciężko z faktem, że w 18 państwach świata
      przyjęcie tabletki "po" nie jest "zabójstwem człowieka" - może unieś się
      honorem, pokaż na co cie stać i osmieszaj się idioto na tamtejszych forach, w
      Polsce twoje pieprzenie i tak nie ma sensu, tutaj dostęp do pigułki "po" jest
      utrudniony maksymalnie - nie idź na łatwiznę i szerz swoją "wiedzę" np na
      forach francuskich, angielskich, estoństkich, litewskich, holendeskich,
      amerykańskich, po co się ograniczać? Tam dopiero masz dużo roboty do odwalenia.
      Napisałabym, żebyś leczył się na głowę - ale to juz nie ma sensu - lecz się na
      nogi "rycerzyku kolumba" (oni też słyną z akcji antyaborcyjnych w państwie w
      ktorym aborcja jest zakazana, na ekscesy w Niemczech, Czechach, Węgrzech,
      Austrii, Albanii, Francji, UK itp. ich nie stać, bo za nawoływanie do
      dyskryminacji kobiet i ich praw reprodukcyjnych tamtejsze kobiety i ich
      mężczyźni "powiesiliby na latarniach" tych rycerzyków.

      Aborcja jest legalna, bezpieczna, dostępna na zyczenie WSZĘDZIE W EUROPIE poza
      dwoma fundamentalistycznymi, katolickimi ciemnogrodami: Polską i katolicką
      Irlandią.
      St. lucas - nie marnuj się tutaj, nie marnuj na polskich forach swojego
      potencjału umysłowego, ja myślę, (na podstawie twojego tekstu: "zabójstwo
      komórki", że potrafilbyś wstrząsnąć nie jednym Europejczykiem i Europejką.
      Mozemy nawet zrobić ci reklame (tam gdzie pracujesz).Chyba nie masz nic
      przeciwko i nie wstydzisz się swoich poglądów?
      Miej chociaż na tyle honoru i godności by podać swoje imię i nazwisko.
      Deprecjonujesz wiedzę człowieka (Południewski), który ma przynajmniej odwagę
      podpisać się imieniem i nazwiskiem (i choćby dlatego jest bardziej wiarygodny
      od ciebie), głosząc swoje poglądy.
      Zrób to samo. Ujawnij swoje imie i nazwisko (bo jeśli nie, to pozostaniesz w
      świadomości polskich internautów nie tylko świrem, ale świrem i szmatą bez
      godności).
      • syswia Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 14:45
        E tam, pani_boziu - przeciez toto nawet odrobiny honoru nie ma i nie
        bedzie mialo, a grzmienie z ambonki dodaje dreszczyku emocji.

        Ja sie przychylam, przyjedz st lucas do Kanady - nawet juz nie
        trzeba zaproszenia - i nas oswiec w kwestiach morderstwa komorki!
    • jaremaben Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 19:34
      Bede powtarzac z uporem maniaka - mieszkam w Norwegii i gdybym byla
      wierzaca, dziekowalabym za to Bogu. Poniewaz nie jestem - dziekuje
      sobie. Dlaczego kazdy artykul w polskiej prasie dotykajacy spraw
      planowania ciazy i zapobiegania skutkom niezbyt przemyslanego
      wspolzycia seksualnego wywoluje od razu odzew w postaci komentarzy
      swiatopogladowych? Wierzacy niech po prostu nie stosuja
      antykoncepcji i srodkow, o ktorych mowa a artykule. Niech nie
      przerywaja ciazy i nie wspolzyja przed zawarciem malzenstwa. A inni
      niech sie kieruja wlasnymi pogladami. I tyle. O czym tu dyskutowac?
      • enesta Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 20:10
        jaremaben napisała:

        Wierzacy niech po prostu nie stosuja
        > antykoncepcji i srodkow, o ktorych mowa a artykule. Niech nie
        > przerywaja ciazy i nie wspolzyja przed zawarciem malzenstwa. A
        inni
        > niech sie kieruja wlasnymi pogladami. I tyle. O czym tu
        dyskutowac?

        I byłby idealnie,
        dlatego dyskutujemy o potrzebie istnienia w Polsce wolności
        dokonywania wyboru, o potrzebie istnienia wyczerpującej i rzetelnej
        edukacją seksualnej w szkole, takiej która da młodzieży wiedzę
        jakiego oni mają dokonać wyboru.
        Niektórzy pewnie zaproponują mi emigrację
        ale,
        to też mój kraj, wolny kraj, a słowo wolny do czegoś zobowiązuje..
    • jaremaben Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 21:15
      Ja mam jednak duzo watpliwosci na temat tego, czy Polska jest krajem
      wolnym. Przynajmniej jesli rozumiec jako wolnosc mozliwosc
      korzystania z przyslugujacych czlowiekowi praw. Praw zapisanych w
      konstytucji i innych dokumentach, ratyfikowanych... itp. Nie mam
      czasem pewnosci, ze w Polsce rzeczywiscie istnieje rozdzial kosciola
      od panstwa, wolnosc slowa, wolnosc wyznania, itd. A najbardziej
      przeraza mnie chyba jezyk, jakim w tzw. dyskusjach posluguja sie
      przeciwstawne obozy. I mam na mysli zarowno strone katolicka jak i
      laicka, bo o wyznawcach innych religii trudno mi cokolwiek
      powiedziec, nie zetknelam sie byc moze dostatecznie czesto z wieloma
      ich wypowiedziami. Duzo w postach internetowych zlosliwosci,
      emocji, czasem wrecz obrazliwych epitetow. Malo merytorycznych
      wypowiedzi, dotykajacych scisle tematu.
      Napisalam w poprzednim komentarzu, ze nie ma o czym dyskutowac. Bo
      nie ma. Puste dyskusje na forach internetowych niczego nie zmienia.
      Jesli mam watpliwosci dotyczace dzialania jakiegos medycznego
      preparatu, to moj interes w tym, zeby podjac probe poszerzenia
      wiedzy o preparacie. Moja decyzja, czy go bede stosowac czy nie. Nic
      mi do tego, ze ktos nie zazyje jakiegos leku, bo mu religia
      zabrania. Wolnosc - nie chce, niech nie bierze. Innym tez wara od
      mojego swiatopogladu i moich zyciowych wyborow. Lacznie z decyzja o
      wyjezdzie z kraju. Wyjechalam. I w ten sposob ulatwilam sobie
      mozliwosc podejmowania decyzji dotyczacych mojego ewentualnego
      rozmnazania sie lub nie-rozmnazania. I to tez byl jeden ze sposobow,
      zeby poszerzyc zakres moich wolnosci. Szybszy sposob.
      Nie zmienia to faktu, ze zgadzam sie z teza, iz potrzeba w Polsce
      dobrej edukacji seksualnej wsrod mlodziezy, itd. Ale ja mojej
      wolnosci chcialam zaznac juz. TERAZ. Swiadomosci, ze mam wybor.
      Pewnosci, ze mam wybor. Chociaz nie musze od razu z niego korzystac.
      Ani moja 17-letnia corka. Ale ona tez zyje w kraju, w ktorym dano
      jej wybor.
      • iluminacja256 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 21:32
        > Wyjechalam. I w ten sposob ulatwilam sobie
        >mozliwosc podejmowania decyzji dotyczacych mojego ewentualnego
        >rozmnazania sie lub nie-rozmnazania. I to tez byl jeden ze
        sposobow,
        zeby poszerzyc zakres moich wolnosci

        Ale widzisz, nie mozemy wszyscy wyjechac, bo to nie jest
        rozwiazanie... to nic nie zmienia na miejscu, a ta zmiana jest
        potrzebna - wlasnie dlatego, zeby wybór był czyjąś PRYWATNA sprawą .
        Póki co jest PUBLICZNY i w bardzo niedobry sposób upubliczniany - i
        wcale nie kojarzy mi sie to, z II falą feminizmu, mówiacą, ze to co
        prywatne jest publiczne, raczej z wywlekamniem intymnosci i
        wylewaniem na nia pomyj w imię rzekomej moralnosci obowiazującej
        wszystko i wszystkich.
        • jaremaben Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 22:13
          a ta zmiana jest
          > potrzebna - wlasnie dlatego, zeby wybór był czyjąś PRYWATNA
          sprawą .
          > Póki co jest PUBLICZNY i w bardzo niedobry sposób upubliczniany -
          i
          > wcale nie kojarzy mi sie to, z II falą feminizmu, mówiacą, ze to
          co
          > prywatne jest publiczne, raczej z wywlekamniem intymnosci i
          > wylewaniem na nia pomyj w imię rzekomej moralnosci obowiazującej
          > wszystko i wszystkich.

          ... kajam sie w tym miejscu. I zgadzam sie - jak najbardziej z
          opinia powyzej. A kajam sie, bo ja juz naprawde w ktoryms momencie
          przestalam to unosic na barkach moich slabych. Bo mdlosci dostaje
          czytajac o sprawach Alicji Tysiac itp. Ja wiem, ze wszyscy wyjechac
          nie moga. I duzo ludzi nie chce po prostu. Mam 38 lat i jestem
          polskim grajdolkiem zmeczona. Przez cale dorosle zycie bronilam
          dzielnie wolnosci i pogladow, ale teraz mysle - przed kim tak ich
          bronilam? Przed tymi, ktorzy nie sluchali argumentow, bo nie
          chcieli sluchac (wiedzac lepiej) albo nie rozumieli, o czym mowie? W
          Polsce potrzebna jest debata publiczna na bardzo wysokim poziomie
          merytorycznym, z udzialem wladzy, z udzialem PANSTWA, bez udzialu
          KOSCIOLA (jako instytucji-cichego straznika jedynej prawdy o
          wszystkim, nawet o ateistach). Potrzebna jest zmiana w mentalnosci
          Polakow, wyzbycie sie tych polskich kompleksikow i strachow, ktore
          sprawiaja, ze wszystko co inne, nowe, bedace w mniejszosci, wydaje
          sie zagrozeniem. Homoseksualista, feministka, ateista - diably
          wcielone, roja i porobstwo... Moj maz pyta mnie czesto (retorycznie
          poniekad) - w jakiej dziedzinie Polacy ostatnio przodowali w
          Europie, byli prekursorami? W zadnej, niestety.
          Kibicuje tym, co im sie jeszcze chce. Chyle czola i zycze duzo
          wytrwalosci, cierpliwosci i samozaparcia. Naprawde. Pozdrawiam
          idealistow.
      • enesta Re:jaremaben 28.01.10, 23:43
        napisałaś:
        > Ja mam jednak duzo watpliwosci na temat tego, czy Polska jest
        krajem wolnym
        i w pełni zgadzam się z tobą.
        Napisałam że zaproponują mi emigrację ci którzy chcą by dostosować
        się do ogólnie wygodnych i przyjętych w tym kraju poglądów.
        Ale ponieważ żyję w podobno wolnym kraju, mam chyba prawo do
        własnego zdania, opinii, decyzji. I to jest teoria naszej wolności,
        bo praktyka to walka z wiatrakami..
        Zazdroszczę ludziom, którzy wyjechali i znaleźli na emigracji
        szczęście, dla mnie każdy wyjazd jest ogromnym pozytywnym
        doświadczeniem, ale moja więź z krajem jest tak duża że została mi
        walka z wiatrakami. Pocieszam się że być może dyskusje- nawet na
        internetowym forum- (może) zmienią coś w przyszłości i moje dzieci
        będą mogły samodzielnie decydować o własnych wyborach.
    • gandalph Do „twardo-opornych” w tym wątku, w szczególności 28.01.10, 22:35
      niejakiego st. lucasa, Naczelnego (pseudo)Ginekologa Forum

      Otóż NGF uprawia igraszki terminologiczno-słowne chwaląc się swoją znajomością
      łaciny…
      Przypomina mi się w związku z tym stara anegdota, jak to pewien szlagon
      herbowy przekonywał chłopa pańszczyźnianego, że Pan Bóg jest szlachcicem. „Jak
      to, jaśnie panie?”, „No, przecież mówimy Pan Bóg, a nie Chłop Bóg”. „No
      faktycznie, jaśnie panie!” – chłopina dał się przekonać.
      Przypomnę zatem, że od dawien dawna w języku polskim antykoncepcja oznacza
      zapobieganie ciąży – w domyśle, niepożądanej. Nie ma przy tym żadnego
      znaczenia, co znaczy to określenie w łacinie. Przypomnę również, że ciąża
      oznacza stan organizmu kobiety; krótko mówiąc: to kobieta jest w ciąży, nie
      płód. Nie pierwszy ani ostatni to przykład na to, że odpowiednik terminu
      obcego w języku polskim ma nieco inne znaczenie niż w oryginale. Językoznawca
      powiedziałby, że np. słowo ”interferencja” w języku polskim ma węższe pole
      znaczeniowe niż „interference" w języku angielskim.
      NGF upiera się, że o ciąży należy mówić już od zapłodnienia; ma się to,
      niestety, nijak do biologii. Otóż, po pierwsze, między zapłodnieniem, które
      też nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem, który trwa, a zagnieżdżeniem
      zapłodnionego jaja może jeszcze wiele się zdarzyć. Po drugie, ciążę można
      wykryć/stwierdzić dopiero po zagnieżdżeniu, czy implantacji, jak chcą
      niektórzy. Tego, co się dzieje między zapłodnieniem a implantacją w ŻADEN
      SPOSÓB STWIERDZIĆ NIE MOŻNA. Stąd stwierdzenie, jak wyżej. Upieranie się przy
      tym, że zapłodnienie to już ciąża, jest tylko wiarą, a nie faktem, bo jest
      czymś niesprawdzalnym ani niestwierdzalnym. A jeden może sobie wierzyć, inny
      nie. Jeśli ktoś uważa, że stosowanie środków uniemożliwiających implantację
      jest niemoralne, to niech sobie uważa. Nie może sobie jednak rościć pretensji
      do JEDYNIE SŁUSZNEJ PRAWDY.
      Dalej, 50 czy 100 lat temu rzeczywiście antykoncepcja była równoznaczna z
      niedopuszczaniem do zapłodnienia, bo innych środków nie było. Dziś już są!
      Dlaczego ich nie stosować, np. pigułki „po”, przeznaczonej do użycia w
      sytuacjach awaryjnych?
      Padła w tym wątku nazwa RU486; otóż istotnie, ta pigułka może być użyta jako
      środek poronny, ale w połączeniu z prostoglandyną. Samodzielnie jest środkiem
      antykoncepcyjnym, czyli do użycia „przed”. Przy okazji, uważam za skandal to,
      że środek ten nie został dopuszczony w Polsce, gdyż już od 20 lat wiadomo, że
      u wielu kobiet co najmniej hamuje rozwój raka piersi, bez skutków ubocznych
      jak w chemioterapii.
      • gandalph Przy okazji... 30.01.10, 19:06
        ...warto może, by "twardogłowi" uświadomili sobie jedną rzecz: sytuacja, gdy
        pigułki "po" są wydawane na receptę, gdy właśnie czynnik czasu jest krytyczny,
        prowadzi właśnie do tego, że owa pigułka staje się czynnikiem "wczesnoporonnym"
        (w rozumieniu "twardogłowych"), bądź w ogóle nie skutecznym, miast być środkiem
        antykoncepcyjnym, do czego jest przewidziana. Dlatego te pigułki powinny być
        łatwo dostępne, bez recepty.
    • wen_yinlu Wstyd chcieć wiedzieć 29.01.10, 16:55
      Ale na co te bezsensowne dyskusje od kiedy zaczyna się człowiek i czy pigułka
      działa poronnie czy nie?

      Są osoby, które z jakichś - dowolnych - przyczyn potrzebują takiej pigułki.
      Same mają w swoich głowach jakieś wyobrażenia o jej działaniu, więc skoro
      dokonują wyboru - przyjęcia pigułki, to jest ICH wybór i mi/wam nic do tego.

      Niezależnie od tego, czy jest to nastolatka, czy osoba starsza, czy był to
      gwałt, czy impulsywny szczeniacki wybryk chciałabym by takie pigułki były
      dostępne dla każdej kobiety i za darmo (tak jak w Anglii gdzie mieszkam). Proste?
      I tak, chętnie mogę płacić na to z moich podatków, chętniej niż na nowe auta
      dla panów posłów i przyrastających do stołków urzędników. I tak, chciałabym by
      moja córka miała dostęp do takiej pigułki, czemu nie - u pielęgniarki w szkole.

      A co do skutków ubocznych - sama raz wzięłam taką pigułkę, prezerwatywa
      zawiodła - trochę szumu w uszach i uczucia gorąca (może ze strachu bardziej),
      po 2 tygodniach chwilowe pogorszenie cery, 3 następne cykle lekko
      rozregulowane (wydłużone). Żadnych krwotoków, bólu, nic. Spore uczucie ulgi.
      I dodam jeszcze, że spodziewałam się czegoś gorszego, bo niestety nie toleruję
      pigułek antykoncepcyjnych na dłuższą metę. Jednorazowe przyjęcie nawet takiej
      dawki hormonu nie jest na pewno dużo gorsze od stałego przyjmowania małych
      dawek całymi latami, kiedy równowaga hormonalna jest prawie na stałe
      przesunięta w inną stronę.
      • summertime.clothes Re: Wstyd chcieć wiedzieć 29.01.10, 17:37
        W 100 % zgadzam się z powyższą wypowiedzią.

        Sytuacja w Polsce to czysta hipokryzja - środek jest legalny, ale trudno
        dostępny ze względu na "moralne wątpliwości" lekarzy w przychodniach
        państwowych, które dziwnym trafem znikają, kiedy ci sami lekarze przyjmują w
        gabinetach prywatnych. Widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

        Zresztą sam pomysł posiadania recepty na tabletkę po jest według mnie chybiony -
        po co mam iść do lekarza, skoro i tak nie zrobi mi żadnych badań, a informacji o
        możliwych skutkach ubocznych mogę równie dobrze wysłuchać w aptece? Wizyta u
        lekarza to tylko strata czasu, który w przypadku tabletki "po" przecież decyduje
        o jej skuteczności.

        Naprawdę cieszę się, że nigdy nie musiałam starać się o tabletkę po w Polsce.
        Awaryjna sytuacja zdarzyła mi się raz, ale na szczęście w Stanach, gdzie
        tabletka jest dostępna bez recepty dla wszystkich osób powyżej 18 roku życia.
        Wzięłam ją godzinę po zdarzeniu i nie musiałam się zastanawiać, czy już aby nie
        jest za późno.
        Co do skutków ubocznych - nie miałam żadnych.
    • sid.leniwiec Re: Wstyd chcieć wiedzieć 29.01.10, 19:52
      Poczytałam trochę wątek i wymiękłam. Towarzystwo Miłośników i Obrońców
      Zapłodnionej Komórki Jajowej. Chore.
      • gandalph Re: Wstyd chcieć wiedzieć 29.01.10, 23:10
        sid.leniwiec napisała:

        > Poczytałam trochę wątek i wymiękłam. Towarzystwo Miłośników i Obrońców
        > Zapłodnionej Komórki Jajowej. Chore.
        Fakt! Jeszcze tylko kolekcjonerów zużytych podpasek brakuje!
        • b3ata Re: Wstyd chcieć wiedzieć 31.01.10, 19:53
          ha, ha, ha, dobre!
          Chociaż myślę, że taka zużyta podpaska mogłaby byc uznana za dowód
          rzeczowy przerwania ciąży przy pomocy tabletki po ( mimo, że żadnego
          zamordowanego zarodka nie dałoby się w ten sposób wykryc)...
          A serio, dziwi mnie, jak można mówic o działaniu poronnym tabletki
          po/przerywaniu ciąży/zabijaniu nienarodzonych itp., skoro nikt, ani
          kobieta, ani lekarz nie jest w stanie stwierdzic, czy w ogóle do
          zapłodnienia doszło. I zarówno kobieta (najczęściej spanikowana
          wizją niechcianej ciąży), jak i lekarz (obojętnie jakiego wyznania i
          światopoglądu) mogą tylko domniemywac i szacowac prawdopodobieństwo
          zapłodnienia, do którego mogło po prostu wcale nie dojsc z różnych
          przyczyn, szczególnie, jeśli kobieta regularnie stosuje
          antykoncepcję hormonalną i np. zapomniała raz, czy dwa razy
          tabletki.
          • echtom Re: Wstyd chcieć wiedzieć 01.02.10, 12:10
            > A serio, dziwi mnie, jak można mówic o działaniu poronnym tabletki
            > po/przerywaniu ciąży/zabijaniu nienarodzonych itp., skoro nikt,
            ani kobieta, ani lekarz nie jest w stanie stwierdzic, czy w ogóle do
            > zapłodnienia doszło.

            Piszę o tym od początku dyskusji, ale zacietrzewieni dyskutanci nie
            zwracają uwagi na ten istotny aspekt sprawy :) Właśnie dlatego nie
            mam większych zastrzeżeń do antykoncepcji "po", choć jestem
            przeciwna aborcji. W większości przypadków jest to dmuchanie na
            zimne, nie ingerencja w losy zygoty.
            • gandalph Re: Wstyd chcieć wiedzieć 01.02.10, 12:31
              echtom napisała:

              > > A serio, dziwi mnie, jak można mówic o działaniu poronnym tabletki
              > > po/przerywaniu ciąży/zabijaniu nienarodzonych itp., skoro nikt,
              > ani kobieta, ani lekarz nie jest w stanie stwierdzic, czy w ogóle do
              > > zapłodnienia doszło.
              >
              > Piszę o tym od początku dyskusji, ale zacietrzewieni dyskutanci nie
              > zwracają uwagi na ten istotny aspekt sprawy :) Właśnie dlatego nie
              > mam większych zastrzeżeń do antykoncepcji "po", choć jestem
              > przeciwna aborcji. W większości przypadków jest to dmuchanie na
              > zimne, nie ingerencja w losy zygoty.
              >

              Zgadza się!W dodatku w innym miejscu napisałem, że wymóg recepty na tę pigułkę
              "po", gdy czas jest czynnikiem krytycznym, oznacza, że rzeczywiście pigułka z
              "na wszelki wypadek" albo z antykoncepcyjnej (w sensie zapobiegania
              zapłodnieniu) staje się faktycznie "wczesnoporonną". Ale jest tak tylko dlatego,
              że tych pigułek nie można kupić normalnie, lecz biegać po lekarzach i prosić o
              zmiłowanie.
    • inkwizytorstarszy Wstyd chcieć wiedzieć 31.01.10, 02:52
      Możliwość planowania momentu poczęcia dziecka,jest dla kapłanów
      wszystkich religii największym zagrożeniem.Im biedniejsze i głupsze
      dziecko nieplanowane,tym łatwiej je zdominować religią.

      Polecam "Mifepriston",handlowa nazwa : "RU 486",niestety 100% płatna.
      Pigułka działa przez 72 godziny "po"
    • unreal.kiniama O postinorze i granicach w dyskusji 01.02.10, 10:34
      CZTERY LATA TEMU PISAŁAM O TYM PROBLEMIE NA PORTALU DZIENNIKARSTWA
      OBYWATELSKIEGO ITHINK (TYTUŁ ARTYKUŁU: O etyce lekarskiej, zrozpaczonej
      kobiecie i antykoncepcji po)W MOIM MNIEMANIU POPEŁNIONY WTEDY TEKST ZASADNICZO
      NIE ZASŁUGUJE NA TE DRUKOWANE LITERY, ALE DYSKUSJA POD SPODEM - JAK
      NAJBARDZIEJ, ZWŁASZCZA, ŻE WYPOWIADA SIĘ POD TEKSTEM OSOBA, PRZYZNAJĄCA SIĘ DO
      MEDYCZNEGO WYKSZTAŁCENIA, POLECAM! ALE TYLKO OSOBOM O SILNYCH NERWACH.
      • bubster Re: O postinorze i granicach w dyskusji 01.02.10, 15:39
        "w niektórych miastach Polski łatwiej jest zdobyć kokainę, niż ów
        środek antykoncepcyjny"



        czytałam artykuł
        emocjonalny, ale opisana jest - niestety - rzeczywistośc
    • sprintek Proszę, obejrzyjcie... 08.02.10, 14:42
      www.youtube.com/watch?v=NpOFcqrqBa0
    • oyasumi77 Wstyd chcieć wiedzieć 22.02.10, 23:01
      Pragnę zauważyć, że np. według katolików, życie ludzkie rozpoczyna się po połączeniu jaja z plemnikiem (czyli od początku formowania się blastocysty), a NIE dopiero po implantacji w macicy (jak określają początek życia organizacje medyczne).

      Tak więc owszem, przynajmniej według tej grupy osób, pigułka utrudniająca/uniemożliwiająca zagnieżdżenie zapłodnionego jaja JEST ABORCJĄ - konkretnie zagłodzieniem go na śmierć.

      A więc wbrew przewodniemu motywowi - kwestia stosowalności pigułek "po" wcale NIE jest jednoznaczna etycznie. (Z tej samej racji, żadna antykoncepcja chemiczna nie jest akceptowana przez Kościół, ponieważ oprócz efektów utrudniających zapłodnienie, ma ona również efekt utrudniający implantację o ile do zapłodnienia jednak doszło).

      Zainteresowanych tą nieoczywistą dyskusją odsyłam do wikipedii! Przynajmniej w angielskiej wersji ów dylemat (nie)etyczności został zasygnalizowany i poruszony.
      • gandalph I co z tego? 25.02.10, 10:30
        oyasumi77 napisał:

        > Pragnę zauważyć, że np. według katolików, życie ludzkie rozpoczyna
        się po połąc
        > zeniu jaja z plemnikiem (czyli od początku formowania się
        blastocysty), a NIE d
        > opiero po implantacji w macicy (jak określają początek życia
        organizacje medycz
        > ne).
        >
        Stan poprzedzający zagnieżdżenie jest niestwierdzalny w żaden
        sposób; medycyna/nauka opiera się na konkretach a nie na wierze. Ale
        nie to jest tematem wątku.

        > Tak więc owszem, przynajmniej według tej grupy osób, pigułka
        utrudniająca/uniem
        > ożliwiająca zagnieżdżenie zapłodnionego jaja JEST ABORCJĄ -
        konkretnie zagłodzi
        > eniem go na śmierć.
        >
        Mają do tego prawo, ale nie każdy musi w to wierzyć. Patrz wyżej.

        > A więc wbrew przewodniemu motywowi - kwestia stosowalności
        pigułek "po" wcale N
        > IE jest jednoznaczna etycznie.
        Jest jednoznaczna, gdyż celem pigułki jest uniemożliwienie
        zapłodnienia. To, że może działać "wczesnoporonnie" jest/może być
        skutkiem zbyt późnego jej przyjęcia np. wskutek tego, że wymagana
        jest recepta. Ale to, czy faktycznie zadziałała antykoncepcyjnie,
        czy wczesnoporonnie, czy w ogóle była wzięta tylko "na wszelki
        wypadek", jest niemożliwe do stwierdzenia. Natomiast po to właśnie,
        aby nie miała działania "wczesnoporonnego", powinna być łatwo
        dostępna.

        (Z tej samej racji, żadna antykoncepcja chemiczn
        > a nie jest akceptowana przez Kościół, ponieważ oprócz efektów
        utrudniających za
        > płodnienie, ma ona również efekt utrudniający implantację o ile do
        zapłodnienia
        > jednak doszło).
        >
        Kościół w ogóle nie akceptuje żadnej metody antykoncepcyjnej, aby mu
        nie zabrakło duszyczek. Metodę tzw. naturalną akceptuje tylko
        dlatego, że nie da się jej zabronić. Jej skuteczność jednak to
        zupełnie inna sprawa.

        > Zainteresowanych tą nieoczywistą dyskusją odsyłam do wikipedii!
        Przynajmniej w
        > angielskiej wersji ów dylemat (nie)etyczności został
        zasygnalizowany i poruszon
        > y.
        Tu nie ma żadnego aspektu etycznego poza sztucznie wywołanym pseudo-
        problemem wynikającym z wymogu posiadania recepty.
      • gandalph A tak w ogóle... 25.02.10, 10:40
        ...środki antykoncepcyjne nie są przeznaczone dla katolików, gdyż KK
        ich nie akceptuje. Zatem katolicy odchrzańcie się i przestańcie
        kłapać dziobem niczym szczerbaty na widok sucharów. WAM ŻADNYCH NIE
        WOLNO STOSOWAĆ.
    • lenovoo Wstyd chcieć wiedzieć 16.04.10, 09:29
      po pierwsze nowa forma życia powstaje już po połączeniu komórki jajowej z
      plemnikową dowód ? inne DNA ;] i mówię to jako biolog więc niech nie mówią że
      to nie jest aborcja ;]
      • gandalph Re: Wstyd chcieć wiedzieć 16.04.10, 23:23
        lenovoo napisał:

        więc niech nie mówią że
        > to nie jest aborcja ;]
        To jest opinia biologa czy moralisty?
        • lenovoo Re: Wstyd chcieć wiedzieć 21.04.10, 18:41
          chyba czytac potrafisz ?:]
          • gagnon Re: Wstyd chcieć wiedzieć 26.04.10, 17:24
            Moi Drodzy!

            Zyjemy w czasie kiedy powinnismy miec swiadomosc ze dzici to glownie
            plastik, odpady, zanieczyszczanie naszej planety. Jest nas za duzo,
            co idzie ku zagladzie.
            Rozmnazamy sie jak kroliczki, koniecznoscia
            jest nabycie swiadomosci, ze dzieci sie planuje, ze ich wychowanie
            to ciezka praca,...

            Powinno sie uczyc i wymagac kultury i swiadomosci seksu juz od
            najmlodszych lat, i to jeszcze bardziej od mezczyzn niz od kobiet!
            Koniecznoscia jest aby odpowiedzialnosc za seks nie byla jednostonna.

            Srodki antykoncepcyjne powinny byc do nabycia w kazdej szkole,
            placowce wakacyjnej, aptece, wszedzie tam gdzie mozna kupic tabletki
            od bolu glowy...

            Sila kosciola w histori wielu krajow jest zawsze wynikiem
            molestowania prawnego lub spolecznego kobiet.



            • mirus_s Re: Wstyd chcieć wiedzieć 26.04.10, 18:16

              gagnon napisała:
              Srodki antykoncepcyjne powinny byc do nabycia w kazdej szkole,
              > placowce wakacyjnej, aptece, wszedzie tam gdzie mozna kupic tabletki
              > od bolu glowy...

              taaa i Ty je powinnas sprzedawac ;]
              • gagnon Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.04.10, 21:24
                Nie sprzedawalabym, powinny byc bezplatne i dostepne u pielegniarki
                szkolonej itd...
    • marianka_marianka Re: Wstyd chcieć wiedzieć 26.04.10, 19:34
      Jeżeli kobieta połknie pigułkę w np. 7 dniu cyklu (dojrzała kom. jajowa wykształca się średnio między 12 a 14 dniem) to nie ma specjalnie szans aby doszło do zapłodnienia.
      W takim więc przypadku nie można mówić o zabijaniu "czegokolwiek".

      Natomiast kiedy do połknięcia pigułki dojdzie w dniach ewidetnie płodnych, przy np pękniętej prezerwatywie, to tu o niedopuszczeniu do zagnieżdżenia można mówić. Czyli w tym przypadku może dojść do zapłodnienia i powstania nowego życia, ale zostanie ono wydalone, bo nie będzie miało możliwości się "zahaczyć".

      Jeszcze jedna ewentualność to ta kiedy przyjmiemy tabletkę w okresie niepłodnym. Tu też nie można mówić o "zabijaniu".

      Dlatego nie można uogólniać i nazywać wszystkie kobiety które biorą takie specyfiki -"morderczyniami" . Wiadomo, że tabletka po to ostateczność, niekiedy okupiona odarciem z godności (wędrówki ludów po gabinetach i aptekach) i moralnie dyskusyjna.
      To jednak nie powód aby linczować na forum.

      Dziwi mnie podejście lekarza na forum, który nie widzi (nie chce widzieć) takiej ewentualności o jakiej ja napisałam. A obrazuje siebie jako człowieka obytego w wiedzę, o której nam zwykłym śmiertelnikom się nie śniło.
      Jestem zdania, że można mieć różne opinie, ale oparte na informacjach przedstawionych rzetelnie i całościowo.

      Uprzedzając pytanie - jestem m.in biologiem z wykształcenia.
      • gandalph Antykoncepcja a "efekt gapowicza" 30.04.10, 01:23
        Jest jeszcze jeden aspekt sprawy antykoncepcji w ogóle, a zwłaszcza tej o
        najwyższej skuteczności.
        W wielu badaniach klinicznych jednym z kryteriów wykluczenia (dotyczy to kobiet)
        jest bycie w ciąży, w okresie karmienia lub planowanie zajścia w ciążę w okresie
        uczestnictwa w badaniach. Ponadto, w razie zakwalifikowania do takich badań,
        należy stosować bardzo skuteczne metody antykoncepcyjne. Otóż, jeśli ktoś
        jest radykalnym przeciwnikiem takich środków, to wpada w pewnego rodzaju
        pułapkę, hmm, mentalną, coś analogicznego do znanego z ekonomii "efektu
        gapowicza", mianowicie odnosi korzyści (stosując potem lek/terapię, która na
        etapie badań wymagała właśnie takich obostrzeń, którym bez problemu poddadzą się
        te osoby, które nie mają oporów wobec stosowania środków antykoncepcyjnych, np.
        pigułki "po". Zatem, jeśli ci ortodoksi chcą być konsekwentni, to powinni np.
        odmówić wszczepienia sobie stentów albo przyjmowania pewnych leków, przy których
        testowaniu na etapie badań klinicznych, takie obwarowania obowiązywały. W
        przeciwnym razie wyjdą na hipokrytów: korzyści - owszem, ciężary (choćby
        moralne) - ależ skąd!

        A tak w ogóle, to ponieważ ciąża jest niestwierdzalna w fazie poprzedzającej
        implantację zarodka, w związku z tym przyjmowanie za "początek życia" tzw.
        poczęcie jest czystą abstrakcją.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka