Dodaj do ulubionych

O miłości pięknego do brzydkiej

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.04, 15:05
moja miłośc zaczyna być coraż trudniejsza bo mój przyjaciel jest
coraz starszy...i pojawia się pytanie czy i kiedy
ewentualnie...uśpić. do kiedy leczyć i przedłużać
życie...pytania coraz bardziej dla mnie aktualne i cały czas bez
odpowiedzi...
Obserwuj wątek
    • Gość: Anulka Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 18:59
      Moja miłość zawsze była trudna... bolesna... i niespełniona.
      Tym razem też się tak zaczyna. Czy mogę sprawić by skończyła
      się inaczej niż do tej pory? Czy mogę moją miłość "ocalić od
      zapomnienia"? Czy może trwać wiecznie?
    • Gość: ruda Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.acn.pl 14.02.04, 21:40
      własnie tak wygląda nasza miłość. Najbardziej co lubię to moment
      powrotu do domu, gdy ten biało brązowy pysk z mokrym nosem
      będzie chciał mnie oblizać z radości.
      • Gość: Jaśmina Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 22:32
        Coraz lepsze te felietony! (kiedyś ich nie znosiłam za ckliwość)
    • Gość: magdalin Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 195.136.253.* 14.02.04, 22:55
      Och, jak to znajomo brzmi... też mam potwora w domu, sukę z
      azylu ze zwichnietą osobowością,morderczynię butów, dziecięcych
      zabawek, mebli, moich nerwów.. Ale gdy wracam do domu i skacze
      z radosci i patrzy na mnie spolegliwie, to kocham i nienawidzę
      jednocześnie.
    • Gość: Dog Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 193.19.140.* 14.02.04, 23:31
      Walentynkowo,psiejsko-czarodziejsko.
      Wszystko jest tak jak w felietonie i za to kocham mojego Fiedkę.
      Czasami karmię go z ręki tylko po to, żeby jego aksamitne uszy
      smyrały mnie po twarzy-polecam, szczególnie właścicielom
      owczarków niemieckich.

    • Gość: pani kazia myslalam ze mowa o ludziach...:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 00:15
      ze to takie czarne poczucie humoru
      potem dopiero pojawily sie owlosione ryjki i naprwowadzily mnie na ...trop
      :)))
      • Gość: jola Re: myslalam ze mowa o ludziach...:)) IP: *.wszplock.pl 14.11.04, 12:39
        Artykul jest rzeczywiscie wspanialy, taki,ktory sie czyta z zapartym tchem.
        Final jest zaskakujacy, jak przystalo na dobra powiesc.
    • Gość: barbie Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.adsl.proxad.net 15.02.04, 00:50
      Ech, a co powiedziec o kociarzach ? To dopiero milosc - nawet
      nie ma oblizywania i machania ogonem, co najwyzej oburzone
      miauczenie, ze w misce pusto. Ale za to jak on mruczy i zamyka
      te zielono-zlote slepia, kiedy go drapie pod biala jedwabista
      brodka...
      • Gość: Kłódka Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 15:41
        Moja kotka przytula się namiętnie zawsze wtedy, kiedy ja się okrutnie spieszę,
        tzn. rano przed moim wyjściem do pracy. Po południu zwykle woli mojego męża
        albo któreś z dzieci. Kochamy ją straszliwie, niektórzy z rodziny nie rozumieją
        tego w ząb, i nawet domagają się usunięcia jej z domu, ponieważ jestem w ciąży.
        Ale jak moglibyśmy to zrobić! Przecież nie moglibyśmy bez niej żyć, a i Bóg
        niewątpliwie pokarałby nas za taki brak miłości. Ma dopiero półtora roku, więc
        pobędzie z nami jeszcze ładnych kilkanaście lat, ale czasem myślę o tym, że
        kiedyś się zestarzeje - szybciej niż my, i stracimy ją. To straszne myśli.
    • nglka Re: O miłości pięknego do brzydkiej 15.02.04, 06:39
      Zakochać się w szczurzym ryjku... można zrobić dla nich wszystko ;)
    • Gość: bo Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.dialup.nuria.telefonica-data.net 15.02.04, 17:34
      Pieski,kotki,tak...mozna je pokochac i traktowac jak czlonkow rodziny.Mam kotka,
      ktorego uwielbiam i na sama mysl,ze ktoregos dnia odejdzie lza mi sie w oku za-
      kreci.

      Zastanawiam sie tylko czy mozna tez pokochac np zolwie czy rybki,wydaje mi sie
      to niemozliwe.Bo jak tu sie przytulic do zimnej skorupy?A rybki na dluzsza mete
      sa nudne,choc jako dziecko poryczalam sie jak moj ojciec przez pomylke wylal
      wode razem z rybka do klozetu.

      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: ja Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 19:22
        można!!! kocham mojego żółwika niesamowicie mozno, najbardziej prawie na
        śweicie (facet jednak troszkę wiecej ma plusów... ale skorupka jest zaraz na
        drugim miejscu ;-)
        te ślepka, szyjka... ogonek... żółwie to najpiękniejsze zwierzęta na świecie!!!

        • Gość: bo Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.dialup.nuria.telefonica-data.net 15.02.04, 19:41
          No dobrze teraz juz wiem,ze mozna.Ale z tym stwierdzeniem,ze zolwie to
          najpiekniejsze zwierzeta to troszke przesadzilas/es,hmmm milosc jest slepa...
          Nie chce tylko zeby moj kot sie obrazil bo codziennie mu wmawiam,ze to on tym
          najpiekniejszym.
          Pozdrawiam
    • Gość: MUTRA Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 11:19
      zapomnieli, o sierści wbitej na zawsze w polar i smrodliwym
      oddechu który cię wita każdego ranka :-)
      • Gość: JP Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 12:18
        i o kłakach w każdym talerzu, braku miejsca we własnym łózku, rozkopanym
        ogródku... I o pięknym, szerokozębnym uśmiechu, o cierpliwości do słuchania
        naszych - często niezbyt mądrych - wywodów..... itd., itp.... ;-)
        • Gość: Pies Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.crowley.pl 16.02.04, 16:06
          Właśnie!
          Ach, ci ludzie! Są okropni! A tak bardzo ich kochamy!
          Hau hau!
          • Gość: Psowa pani Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.uz.zgora.pl 17.02.04, 10:56
            Tak właśnie, kocham Panią Szczepkowską (zresztą nie tylko za ten artykuł).
            Oddała właśnie to, że w gruncie rzeczy jesteśmy zdolni również do
            bezinteresownej miłości, a nie tylko do podłości i okrucieństwa. Choć te nasze
            zwierzaki nas jeszcze bardziej kochają, niż my kochamy nasze zwierzaki: one bez
            nas żyć nie mogą i to nie tylko z przyczyn materialnych.
            Dla Pani Szczepkowskiej najserdeczniejsze pozdrowienia (widywała Pani naszego
            wielkiego czarnego kudłatego psa ubiegłego lata na Wierzbie...).
        • Gość: 2Reck Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 5.5R* / *.europarl.eu.int 18.02.04, 15:05
          ... i o ukatrupionych kretach, znoszonych pod schody z ogromną dumą w oczach i
          jednoznaczną, nieodpartą prośbą o podziw za ten tuzin rycerskich czynów...
    • Gość: sarna Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 172.20.6.* 17.02.04, 19:45
      "U nas walentynki trwają cały rok" to świete slowa!
      Milość do każdego z moich pięknych przesłania mnie -brzyduli
      resztę swiata...i jestem szczęśliwa.
    • Gość: miriam11 Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.04, 17:42
      Wspaniałe!!! Też kocham mojego psiaka, który przybył do mnie,
      kiedy TEN JEDYNYodszedł... Psiaczek mi nigdy nie powie, że
      przestał kochać, że ma wątpliwości! I dlatego NIECH ŻYJĄ PSY!!!
      (I co z tego, że o 7 rano melduję się na łące?!)
    • miriam11 Re: O miłości pięknego do brzydkiej 18.02.04, 17:46
      Właśnie przeczytałam, że ktoś z Was był zeszłego roku na Wierzbie! I pani
      Szczepkowska też! Ludzie, ja tam jeżdżę co roku od 27 lat (czyli od smarkuli),
      odezwijcie się, Wierzbowicze!!!
      • Gość: nieuwe Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 81.205.70.* 18.02.04, 20:54
        -przed swietami odeszla psiutka, byla juz naprawde brzydka, bez
        wlosow,z ropiejacymi chrostami, ale ja jej do tej pory nie umiem
        zapomniec, kochana psina, teraz jest inny pies, mlody kudlaty,
        ciesze sie jego obecnoscia,milosc wzajemna, ale tak mi sie
        teskni do tamtej-mam nadzieje, ze tam gdzie jest jest szczesliwa-
    • Gość: kakq Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.pl / 192.168.3.* 19.02.04, 20:06
      moja walentynka- moja dzidzia -moja jamniczka ma już 7 lat !!!
      jest nadal piękna, kochana i calowana przez wszystkich
      domowników daje nam wiele szczęścia i radości ten mały wredny
      piesek:))
      • Gość: ania Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 19.02.04, 22:09
        a moja najukochansza psina, jedenastoletnia jamniczka, ktora wlazilami do
        lozka, sikala z radosci na moj widok i miala najslodsze oczy na swiecie umarla
        dokladnie pol roku temu.. :((( musiala ja uspic, bo starsznie cierpiala, cala
        noc wyla z bolu. a ja wylam razem z nia, nie dawalam rady. teraz mam jej
        zdjecie nad biurkiem i w kuchni i do tej pory nie moge sie pogodzic, ze jej nie
        ma, a najbardziej, ze tak cierpiala przed smiercia, a byla taka kochana,
        lagodna... caly czas mnie to boli...
        tesknie za kazdym razem jak wchodze do domu bo nikt sie juz na mnie nie rzuca.
        i wcale nie chce innego psa, jeszcze nie teraz...
        nie wiedzialam, ze az tak mocno ja kochalam... bardzo tesknie

        a najgorsze jest to, ze nie bylam z nia kiedy ja weterynasz usypial, nie dalam
        rady patrzec jak jej wbija igle w serce (bo w zyle sie juz nie dalo). nie moge
        sobie wybaczyc, ze ja zostawilam, mam nadzieje, ze mi wybaczy
        ale i tak sni mi sie po nocach taka chora.. (na szczescie mojej mamie sni sie
        radosna i liżąca ja po dlonich i twarzy, taka jaka byla zawsze przed choroba)
        • Gość: iwona Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 193.201.167.* 09.06.04, 13:32
          mój piesek umarł 4.11.03
          właściwie ktoś mu w tym pomógł
          i choć minęło już pół roku za każdym razem gdy przechodze obok jego fotela na
          ktorym zdarza się że leżą rękawice bokserskie mam złudzenie, że to AMIK
          tęsknię za nim przeraźliwie
          najbardziej boli mnie to,że umierał zdala ode mnie, w klinice weterynaryjnej,
          nocą...
          na szczęście mam zdjęcia
          przyzwyczaiłam się już do ironicznych spojrzeń na moje biurko w pracy

          pozdrawiam
    • Gość: Izabella Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 172.20.6.* 20.02.04, 12:25
      Nie można było tego tematu ująć piękniej.
    • krystyna-anna7 Re: O miłości pięknego do brzydkiej 05.06.04, 23:48
      Czy i kiedy uśpić?Przychodzi taki dzień kiedy śmierć jest jedynym dobrym
      wyjściem.Kiedy? Wtedy kiedy przykrości są większe niż przyjemności czerpane z
      życia.To dramatyczna decyzja,i każdy podejmuje ja w swoim sumieniu.Jeżeli twój
      przyjaciel miał godne życie,był kochany,szczęśliwy a teraz kiedy nadeszła
      starośc można oszczędzić mu cierpien to należy to zrobić.Nie można zawieść i
      pozwolić mu cierpiec...Pozdrawiam
      • Gość: szyszka11 Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 09.06.04, 11:46
        Masz rację Krystyno-Anno7.Moja kochana psiulka odeszła parę tygodni temu, miała
        19 lat (jak na psa to długo, trzymała ją chyba tak długo na świecie nasza
        miłość, a zwłaszcza moja (to był "pani piesek"). Zdecydowałam po wielu
        miesiącach wahań męczących o uśpieniu (piesek od dawna nie chodził, wynosiłam
        ją na spacer, nie trzymała moczu często, gdzieś od roku, krwawiła co jakiś
        częsty czas /w wieku 11 i 13 lat miała operacje "ginekologiczne"/. Ostatnio
        piszczała dość często, w nocy i w dzień, bez środków nasennych i
        przeciwbólowych właściwie już było krucho. Po uśpieniu byłam kompletnie
        załamana, tak było mi szkoda tego wieloletniego przyjaciela.
        Mam jednak często poczucie, jakby była nadal z nami, tylko już inaczej, tak
        bezcieleśnie, bardziej duchowo. Jej miejsce (gdzie miała swój dywanik)obchodzę
        nadal, jakby nadal bojąc się że nadepnę na psa.
        Przy usypianiu zwierzęta właściwie nie cierpią, bo dostają narkozę
        całkowitą /zasypiają/ i "złoty strzał" następnie (jeśli są już stare, bardzo
        schorowane i cierpiące jest to chyba jedyne rozsądne, właściwie bezbolesne dla
        zwierzęcia wyjście). Najbardziej cierpi właściciel zwierzątka, zwłaszcza jeśli
        był przy nim do samego końca (byłam zawsze, więc jakżeby inaczej, choć było to
        dla mnie ciężkie bardzo).
        Jakiś tydzień temu śniła mi się moja ulubienica, która odeszła - pokazywała mi
        jakby coś. Spojrzałam w to miejsce, a tam leżał na lśniącym niebiesko-złotym
        jakby dywaniku, mały szczeniak ! Jakby więc mówiła, że niedługo nastanie
        jej "następca".
        Myślę (czuję ?) że miejsce, gdzie kiedyś i my odejdziemy "na zawsze", pełne
        jest naszych przyjaciół, w tym ukochanych zwierząt.Też tak czujecie ? (kościół
        w wizjach raju chyba nie precyzuje pobytu zwierzątek "tam", ale jeśli
        wchodzenie z psem na teren kościoła jest źle widziane, to w raju też chyba nie
        za bardzo. Moim zdaniem zwierzęta, a zwłaszcza psy, mają duszę /czyż nie widać
        tego w ich mądrych oczach ?/). Napiszcie proszę, co o tym sądzicie
    • Gość: magda Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 11:22
      Ja niestety znam ludzi kochających tak bardzo psy i koty ale... nienawidzących
      ludzi.
      • Gość: Obiektywna Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.futuro.pl 15.06.04, 16:22
        Tak jest tylko wtedy gdy ludzie zawodzą się na innych. Zostana oszukani,
        odrzuceni - można to zrozumieć. Przykład jak B.Bardot. Pies nigdy nie zdradzi,
        kocha do końca, wierny przyjaciel.
        • kobbieta Re: O miłości pięknego do brzydkiej 16.06.04, 08:11
          ciekawe czy pies czuje ze zostanie uspiony.
    • Gość: mira Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.04, 18:14
      Och-Pani Joanno:))))))))))) Juz na zawsze bede Pania kochala:))))))))
      • Gość: mimi Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 62.233.195.* 19.06.04, 18:49
        aja myślę, ze ten felieton jest o miłości wogóle. sama kocham człowieka
        starszego ode mnie o 12 lat byłego alkoholika recydywistę. ale kocham go
        najbardziej na swiecie i nigdy nie spodziewałabym się ze pokocham takiego
        człowieka.ale to się zdarzyło i wiem ze przezywam najszczesliwsze chwile mojego
        zycia.w koncu nie kocha sie kogos za to ze ma pieniądze wyksztalcenie dobrą
        prace czy za to ze nie siedzial w wiezieniu. kocha sie za charakter, osobowosc
        i sama nie wiem za co. (oczywiscie jezeli mowa o prawdziwej miłości)Po prostu
        nigdy nie rozmawiałam z nikim jak rozmawiam teraz z nim i nigdy nie czułam się
        tak jak z nim.
    • Gość: Sen Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 09:21
      ... tylko te kupy porozwalane na trawnikach. Miłość miłością, ale
      nawet "zakochani" mogliby posprzątać po swoich pupilach.
    • Gość: zza oceanu Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 17.07.04, 22:14
      Pani Joanno,
      dziekuje za ten punkt widzenia, wrazliwosci i zyczliwosci
      dla mnie
      bez pospiechu by byc pierwszym
      wymiar tu i teraz
      i z mysla "DLA.."
    • Gość: halinka Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.um.bielawa.pl / *.um.bielawa.pl 20.08.04, 11:57
      Zachwycił mnie ten tekst. Ostatni raz tak się wzruszyłam, kiedy przeczytałam
      myśl-modlitwę Pana Wiśniewskiego : "Boże, spraw, żebym był takim człowiekiem, za
      jakiego uważa mnie mój pies". Bardzo Pani Joannie dziekuję.
    • Gość: kasia27 Placze:) IP: *.net195-132-50.noos.fr 23.08.04, 19:55
      Uwielbiam Pani felietony,a ten sprawil ze poplakalam sie jak bobr:)ja tez
      jestem okropnie zakochana w mojej suce i zastanawialam sie czasem czy to
      normalne,ale teraz smiem twierdzic ze jak najbardziej:)pozdrawiam goraco
      wszystkich psiarzy!!!:)
    • panidanka Re: O miłości pięknego do brzydkiej 23.08.04, 20:07
      "łąka człowieczarzy"

      jak to ładnie brzmi :)
      ja maam taką łąkę....
      i życzę każzdemu aby ją miał
      małe poletko
      cztery deseczki od podłogi, ale...jest
      maałe "łączki (rączki) człowwiecze " są naprawdę piękne oraz...mąadre i dobre
      nie tylko dla psich wiernych paary oczu

      danka

      ps
      jak mojemu synkowi "odchodziła w nocy " śwwinka morska, to byliśmy przy niej
      ażz do końca i wydawało się nam, żzze...było jej zz tym dobrze
      z tym to zznaaczy z naszą obecnością przy niej bez zastrzyku "skracająacego",
      bo ...była takaa cichutka
    • Gość: gosia Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 12:25
      Ja też się poryczałam. Bo kocham je bardzo te moje ciotki.nIe ma ich przy mnie
      i tym większy ból i jakiś żal w sercu a przecież sama chciałam...Tak są daleko
      odemnie,wiem że szczęsliwe, biegają,trenują w zaprzegu i tak całą zimę.Tak one
      zyją za mnie.Mordy moje!!
    • Gość: afacz Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: *.dip.t-dialin.net 20.10.04, 08:08
      Jeden z lepszych felietonow.
      • Gość: nanette Re: O miłości pięknego do brzydkiej IP: 81.219.8.* 20.10.04, 13:08
        ja moja sunie musialam uspic, miala przezuty, do tej pory zastanaiwam sie czy
        nie powiennm dzien wczesneij, dzien pozniej... ktos zapytal czy pies czuje ze
        bedzie uspiony... moim zdaniem czuje... kiedys czytalam ze podczas wycinki lasu
        drzewa "czuja" ze beda scinane i wysylaja sobie komunikaty... a zwierzeta...
        weterynarz poradzil mi dac suni lagodne srodki nasenne po ktorych zasnie a on
        przyjedzie i da jej zastrzyk ... i tak jest chyba najlepiej....zasnac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka