Dodaj do ulubionych

List: Fedak mnie zirytowała

05.04.11, 15:06
Wreszcie list do WO, który mnie nie zirytował :)
Obserwuj wątek
    • mordaruda List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 15:10
      Moja droga, jak jest ci wszytsko jedno czy płacisz za państwowy żłobek 260 zł czy 2000 zł nani to wynajmij nanię i nie zajmuj miejsca w żłobku, potem w przedszkolu tym którzy go potrzebują.
      Nie potrzebujesz ulgii, oddaj ją funadacji która zajmuje się np. chorymi dziećmi.
      Zirytował mnie twój list, bezdzietna mamusia dla której wszytsko jest proste.
      Dla twojej informacji, niemowlak jest najtańszy w utrzymaniu, koszty rosną razem z dzieckiem, więc może przemyśl, czy na pewno wszystkie oszczędności chcesz przejeść na pocztku wychowywania dziecka.
      • von_frost Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 17:44
        Ja tez nie rozumiem tej Pani. W innych krajach europejskich kobiety uwazaja ze pomoc ze strony panstwa po urodzeniu dziecka nalezy sie jak psu micha. Zamiast zadac od rzadu wiekszej pomocy i skuteczniejszej opieki rodzinnej mamy unosic sie honorem? No i po co wydawac wiecej, jak mozna mniej?
      • wiwjana Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 21:36
        a ja uważam, że Autorka listu ma rację. Nie tak powinno pomagać się rodzinom z dziećmi. Taka pomoc "służy" najczęściej właśnie ludziom nie chcącym wcale poprawy swojej sytuacji, bo tak jest dobrze- przecież dają kasę za free to po co mam pracować? Nie takich obywateli potrzebujemy. Gdy ktoś odpowiedzialny planuje mieć dziecko, to najpierw liczy, czy mu do pierwszego spokojnie wystarczy, bo nie sztuką jest urodzić gromadkę i się nią później nie zajmować.
        Zresztą ponoć klientela pomocy społecznej się nie zmienia przez lata - najczęściej są to wciąż te same rodziny, a jedynie pokolenia się zmieniają.
        • echtom Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 21:46
          > a ja uważam, że Autorka listu ma rację

          Autorka miesza pojęcia - ulga rodzinna nie jest dla klientów MOPS-u, tylko dla ludzi pracujących i odprowadzających podatki.
        • lakrimoza Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 22:12
          wiwjana napisała:

          > a ja uważam, że Autorka listu ma rację. Nie tak powinno pomagać się rodzinom z
          > dziećmi. Taka pomoc "służy" najczęściej właśnie ludziom nie chcącym wcale popra
          > wy swojej sytuacji, bo tak jest dobrze- przecież dają kasę za free to po co mam
          > pracować?

          No właśnie ulga podatkowa nie jest dla ludzi, który nie pracują i nie chcą pracować. A żłobki i przedszkola utrzymywane sa z pieniędzy podatników czyli osób pracujących i płacących podatki i im powinny służyć, żeby mogły tam zostawić dziecko i iść pracowac, zarabiać i placic podatki nadal... A zmiast becikowego wolałabym dłuższy tacierzyński zamiast tego śmiesznego tygodnia który nie wiadomo gdzie przypiąć gdzie przyłatać. Ale właśnie tak nasz wspaniały rząd ceni udział ojców w wychowaniu dzieci. Ale to już zupełnie inna historia.
        • mordaruda Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 10:04
          To jak wg ciebie powinno się pomagać rodzinom pracującym i zachęcać je by zdecydowały się na drugie dziecko np? Proszę o konkretne propozycje. Bo z mojego doświadczenia matki pracującej wynika, że taki zwrot mojego podatku to akurat bardzo fajna rzecz, pokazuje że państwo zauważa że dziecko kosztuje. W tym roku mój syn z tego zwrotu dostanie nowy rower, bo ze starego wyrósł. I uprzedzając - obniżenie podatków jest dla wszystkich, także dla bezdzietnych. Dla rodziny obniżenie podatków wzamian za wzrost kosztów przedszkoli, basenów, komunikacji publicznej, gorszego dostępu do edukacji to w rzeczywistości wzrost kosztów utrzymania. A żłobki i przedszkola - perspektywa, że wraz z drugim dzieckiem koszty stałe mojej rodziny wzrosłyby nawet o ponad 2000, gdyby moje dziecko nie dostało się do żłobka, skutecznie powstrzymuje mnie przed decyzją
    • tin_t Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 21:54
      "ani przedłużania urlopu macierzyńskiego, ani też zapewniania mojemu dziecku miejsca w żłobku. Jeśli dziecko nie zostanie przyjęte do państwowego żłobka, wynajmę nianię albo zapłacę za prywatny. Szybki powrót do pracy, nawet jeżeli miałabym zarobić tylko na opiekę nad dzieckiem, zmniejszy ryzyko wypadnięcia z rynku."

      życzę autorce, żeby wszystko dalej wydawało się takie proste po urodzeniu dziecka.
      • gavarit Re: List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 22:11
        Wydaje mi się, że pomoc ze strony państwa nie jest zła, ale tylko do pewnego momentu. Socjal za socjalem potrafi zrobić z każdego kalekę. Wiadomo, każdemu może przydarzyć się sytuacja, że powinie mu się noga, faktycznie znajdzie się w ciężkiej sytuacji, ale przez kilkanaście lat? Jeżeli ze strony osób, które pobierają zasiłki nie ma żadnej ochoty i chęci, by samemu na siebie zarobić i utrzymać, to to jest zwykłe lenistwo, za które dostaje pieniądze.
    • lakrimoza List: Fedak mnie zirytowała 05.04.11, 22:08
      Najlatwiej jest wychowywać dzieci tym, którzy ich nie mają... Może poczekajmy az się dorobisz własnego potmostwa i wtedy zobaczymy czy tak z lekkim sercem będziesz codziennie po nieprzespanej nocy chodzić do pracy po to, aby wszystkie pieniądze oddawać opiekunce... Życie szybko weryfikuje takie ideały.
    • greta_nov Droga Marto, 05.04.11, 22:08

      przed napisaniem takiegoż, wybacz, nierozsądnego listu, sięgnęłabym najpierw do literatury.
      W szczególności zachęcam do lektur wyjaśniających, czym jest państwo socjalne i wskazujących, dlaczego jest ono nam wszystkim potrzebne. Tobie również, droga Marto.
      Jako impuls, proponuję przyjrzeć się takim krajom jak Szwecja, czy Niemcy. Odpowiedzi na pytanie staną się wtedy jaśniejsze.

      pozdrawiam!
      • umc-us Re: Droga Marto, 06.04.11, 09:46
        @greta_nov

        Nie wiem, do czego jest nam potrzebne państwo socjalne. I nie oczekuję, że mi to wyjaśnisz, ponieważ jako przykład podałaś Szwecję. Tak się składa, że znam ten kraj od podszewki. Znam również wielu szwedów. Tych "rodowitych" jak i tych co wyemigrowali do Szwecji. Wystarczy poczytać nieco, jak NAPRAWDĘ wygląda życie w Szwecji. Jakie obciążenia ponosi przeciętny PRACUJĄCY szwed i KTO jest beneficjentem pieniędzy, które musi odprowadzić taki szwed do kasy państwa. Po krótkim, acz wnikliwym "śledztwie", można dojść do zaskakujących w pierwszej chwili wniosków. Państwo opiekuńcze doprowadziło Szwecję do beznadziejnej sytuacji, z której państwo nie potrafi już się wydostać.

        Boże, chroń nas przed państwem opiekuńczym. Raz, że nas na to zwyczajnie nie stać, a dwa, to nie zdajesz sobie sprawy, do czego to nas może doprowadzić. Zwłaszcza, że statystyczny polak nie należy do grupy ludzi, którą można by opisać słowem "tolerancyjny".

        Tyle się teraz biadoli, że wszędzie są podwyżki, że VAT poszedł w górę. I jednocześnie nikt nie widzi żadnego związku podwyżek obciążeń podatnika z powszechnym domaganiem się ulg, wcześniejszych emerytur, wyższych emerytur, etc. Przerażające.
    • tral_alala List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 09:03
      Mnie natomiast nic tak nie zirytowało jak twoja wypowiedź. Dziecko kosztuje coraz wiecej z roku na rok. Jeśli uważasz, że opłacisz nianię to droga wolna!! Ktoś napisał "nie zajmuj miejsca innym w żłobku, w przedszkolu" i zgadzam się z tym w pełni. Przyjdzie jednak okres kiedy dziecko znajdzie swoje hobby, coś je zainteresuje, a wtedy ponad tysiąc zł za opiekunkę oraz opłaty za zajęcia, benzyna za dojazdy do miejsca zajeć...proszę, wtedy napisz, że nadal jesteś tak pewna, że pomoc państwa jest ci zbędna. Jesteś młoda i bardzo naiwna.
    • echtom Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 10:22
      Mnie w ogóle zastanawia, w jakim celu redakcja opublikowała ten list, tzn. o jakie dobro dla kobiet i reszty świata autorka się upomina.
    • mirkad Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 12:20
      a ja oczekuje pomocy państwa - takiej jaka jest gwarantowana w innych państwach Unii Europejskiej, której jesteśmy przeciez członkiem.
      Oczekuję mozliwości godnego porodu, ze znieczuleniem z wyboru a nie łaski anestezjologa i za wszystkie pieniądze świata;
      oczekuję innego sposobu rozliczania urlopu macierzyńskiego w przypadku porodu przedwczesnego;
      oczekuję możliwości dostania sie z dzieckiem do specjalisty "od ręki", nie za 2-3 miesiące przy zaleceniach lekarskich "po opuszczeniu oddziału"
      oczekuję refundacji leków tak jak np. w Niemczech
      oczekuję możliwości pozostania "płatnego" z moim dzieckiem w domu, a nie powrotu do pracy podyktowanego przymusem ekonomicznym
      oczekuję zagwarantowanego dodatku rodzinnego na dziecko
      oczekuję bezproblemowego dostania sie do żłobka i przedszkola

      mam jeszcze parę oczekiwań, długo by wymieniać; i nie uważam że oczekuje jakiejkolwiek jałmłużny - pracujemy z mężem, płacimy podatki, wszystkie mozliwe skladki i oczekujemy czegoś w zamian
    • jedyny-wonderpig Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 12:39
      A mnie ten list zirytował; pisze go paniusia, niby aktywna zawodowo, dynamiczna, a z listu jednak wynika, że pracuje z rodzinami bezrobotnymi, czyli pewnie kolejna mądrala na państwowej posadce, żyjaca na mój koszt. Mamy z mężem 2 dzieci, razem prowadzimy firmę, ja dodatkowo pracuję na 1/2 etatu w prywatnym przedsiębiorstwie - becikowe i ulga na dzieci to jedyne pieniądze i przywileje, jakie kiedykolwiek otrzymaliśmy od naszego kochanego państwa. Na złobek i publiczne przedszkole w naszym mieście nie mamy zbyt wielkich szans, płacąc słono za ubezpieczenie i tak musimy wywalić pieniądze na prywatną opiekę zdrowotną, a gdy rok temu powinęła nam się noga i zaliczyliśmy spory dół finansowy, żadna miejska czy publiczna instytucja nie była w stanie nam pomóc. Ile ja się wtedy nasłuchałam mądrości panienek z ZUS-u, urzędu pracy i takich tam placówek...Wszystkie mądre, wyedukowane za moje podatki, na ciepłej posadce dzięki cioci lub mamie. Pomogła nam tylko rodzina.
    • fish79 Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 14:30
      Mam taką propozycję: zajdź w ciążę, i nie obciążając Państwa prowadź ją, a potem urodź, i dalej nie obciążając państwa oddaj niani, szybciutko wróć do pracy.
      Ale najpierw zadaj sobie pytanie, po co Ci to d ziecko? Bo pasuje do Twojego wyidealizowanego świata? skoro i tak oddasz je pod opiekę niani "żeby nie wypaść z rynku", to daruj sobie, skrzywdzisz niewinnego człowieczka.
      Zanim znów wypuścisz takie dzieło zastanów się trochę, bo irytujesz innych wypisujac takie głupoty. Jako osoba pracująca z bezrobotnymi przelej swoje ideały im, ciekawe co Ci powiedzą:)
      • angi666 Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 15:35
        A ja mam do Ciebie prośbę: zastanów się co Ty wypisujesz.
        Zaszłam w ciąże, chodziłam do lekarza prywatnie, urodziłam prywatnie, później opiekunka, następnie prywatne przedszkole. Pracuję odprowadzam składki i śmiać mi się chcę gdy czytam listy takich "Matek Polek".
        Pracuję zawodowo, rozwijam, realizuję, odbieram dziecko z przedszkola i spędzam z nim czas aż do wieczora.
        Moje dziecko ma zadowoloną mamę, kontakt z rówieśnikami i pieniądze na to czego kilkulatek potrzebuje do szczęścia, a nie tylko siedzącą w domu matkę pomstującą na inne kobiety, które mają odwagę realizować swoje zawodowe ambicje i godzić to z rolą Matki i Pani domu.
        A może boisz się, że przeczyta to Twój mąż i runie Twój misternie budowany plan że musisz siedzieć w domu i de facto nic nie robić, bo przecież wychowujesz dziecko.
        • fish79 Re: List: Fedak mnie zirytowała 07.04.11, 14:19
          mam dwójkę dzieci, młodsze ma 2 lata, chodzi do żłobka, starsze do szkoły, pracuję zawodowo i też się rozwijam, mam ambicję i je realizuję a męża nie posiadam.
          Nie jestem Matką Polką w negatywnym znaczeniu jakie przedstawiasz, jestem zwykłą matką, z normalnym podejściem.
          Więc proszę Cię nie szufladkuj wszystkich matek które mają inne podejście niż Ty jesli chodzi o zostawianie dziecka bardzo wcześnie pod opieką niań/ żłobka, (a o tym pisze autorka listu) jako zfrustrowanych kur domowych, które między garami a ścierą wylewają swoje frustracje.
          • angi666 Re: List: Fedak mnie zirytowała 07.04.11, 14:50
            No to przykro mi, że "krzywdzisz niewinnego człowieczka" oddając go do żłobka. Mój syn pod opieką niani nie był "skrzywdzonym człowieczkiem" lecz super uśmiechniętym, szczęśliwym maluchem.
            • fish79 Re: List: Fedak mnie zirytowała 08.04.11, 09:07
              Moj synek poszedł do żłobka kiedy miał rok i cztery miesiące, bo w nosie miałam "wypadnięcie z rynku", wolałam być z nim w tym najważniejszym okresie, minimum rok. A autorka mówi ze chce wrócić do pracy jak najszybciej. Żeby nie wypaść z rynku trzeba wrócić do pracy po ok pół roku i to jest moim zdaniem za szybko, dziecko jest za małe.
              Co innego kiedy nie ma wyboru, ale tu autorka chce wrócić do pracy nie dlatego żeby móc utrzymac rodzinę.
              I jak dla mnie stawia to pod znakiem zapytania decydowanie się na dziecko, jesli "nie wypadnięcie z rynku" jest priorytetem.
              • angi666 Re: List: Fedak mnie zirytowała 08.04.11, 10:14
                Nie jest priorytetem, ale sprawą rónie ważną. nie wiem jaki zawód wykonujesz, ale są zawody gdzie 1,5 roku nieobecnosci na rynku powoduje ogromne zacofanie. I nie oszukujmy się opowiadaniem, że można przecież czytać będąc w domu przy dziecku. Wszystkie mamy prowadzące samodzielnie własny dom wiedzą, że tam jest zawsze cos do zrobienia i jest to przeważnie ważniejsze od czytania np. zmian w prawie.
                Zdecydowałam się na dziecko zupełnie świadomie, mając ukończone studia i plan kariery zawodowej i nie widzę nic złego w połączeniu roli mamy i rozwoju zawodowego.
                Moim zdaniem wazny jest cały okres rozwoju dziecka i cały czas trzeba być z dzieckiem, wspierać je. Mój syn wie, że mama i tata pracują, ale wie też, że jeżeli potrzbuje jakiejkolwiek pomocy mama i tata wszystko rzucają i może na tę pomoc liczyć. I to jest moim zdaniem ważniejsze niż takie ślepe siedzenie w domu z dzieckiem do jakiegoś wydumanego wieku.
                • fish79 Re: List: Fedak mnie zirytowała 08.04.11, 21:57
                  angi666 napisała:

                  > Nie jest priorytetem, ale sprawą rónie ważną.

                  a dla mnie priorytetem:) i żadna kariera nie jest w stanie tego zmienić.

                  angi666 napisała:

                  I to jest moim zdaniem ważniejsze niż takie ślepe siedzenie w domu z
                  > dzieckiem do jakiegoś wydumanego wieku.
                  Jak rozumiem nie siedziałaś "ślepo w domu" skoro piszesz o niani, wiec nie wiesz za bardzo czy to jest ślepe siedzenie.
                  Uwielbiam tekst"siedzenie w domu z dzieckiem" a wiesz dlaczego? bo nie ma nic wspólnego ani z siedzeniem ani w domu.
                  Każda mama sama wybiera wg własnego uznania. Ty natomiast ŚLEPO potępiasz te mamy które zostają z dziećmi w domu, wciskając je w swoje zaszufladkowane pojęcie Matki Polki.
                  To jest obraźliwe dla wielu z nich, wiesz? To nie są jakieś patentowane lenie, które, jak sugerujesz, chcą ukryć przed mężem nic nierobienie pod przykrywką zajmowania się dzieckiem.
                  Wydumany wiek to jaki Twoim zdaniem? pół roku, rok? Wydumane to są dywagacje na temat wyższości/niższości kariery vs. zostanie w domu.Każda z nas robi tak jak uważa ze jest najlepiej, co nie daje Ci prawa do wyśmiewania mam zostających w domu.
                  A co do mojej pracy to jestem ekonomistą i pracuję w największej sieci sprzedaży detalicznej na świecie.
                  I jakoś półtoraroczna nieobecność w pracy nie spowodowała wypadnięcia z rynku i zacofania:)


                  • angi666 Re: List: Fedak mnie zirytowała 09.04.11, 12:37
                    Jeżeli chodzi o ścisłość, to Ty pierwsz napisałaś coś o biednych dzieciach oddanych do żlobka, więc to szufladkowanie przed ktorym tak się pronisz wyszło z Twoich ust. nikogo nie wymieświam, chciałam Tobie tylko pokazać, e nie trzeba współczuć maluchom w żłobkach albo u niani.

                    Byłam z dzieckiem w domu 6 m-cy i uważam, że było to własnie SIEDZENIE W DOMU.

                    Serdecznie gratuluję Ci pracy "w największej sieci sprzedaży na świecie" to bardzo ważny element w dyskusji.

                    Ja jestem specjalistą od prawa podatkowego i w odróżnieniu od ekonomistów (gdzie faktycznie można sobie pozwolić na przerwę), zapewniem Cię, że półtora roku - dwa lata nieobecności powodują ogromne zaległości.
                    • fish79 Re: List: Fedak mnie zirytowała 11.04.11, 22:22
                      Jeśli chodzi o ścisłość to napisałam do autorki żeby sie zastanowiła, czy ten dzieciaczek naprawdę ma być szczęściem dla niej i jej mężczyzny, czy też kolejnym punktem w ściśle zaplanowanym, przeidealizowanym życiorysie.
                      A Ty pierwsza napadłaś wręcz na mnie, od razu sugerując że jestem jakże mało poważaną przez Ciebie "Matką Polką, siedzącą w domu i udającą ze coś robi"
                      O swoim zawodzie napisałam żebyś wiedziała że także mam pracę wymagającą bycie na czasie i orientowanie sie w sytuacji. I jako mam dziecka żłobkowego wcale nie twierdzę ze żłobek to jakaś straszna instytucją- poczytaj moje posty; jednak decydowanie się na dziecko i zakładanie z góry szybki powrót do pracy bo taki ma się plan na życie, stoi dla mnie w sprzeczności z założeniami dania siebie dziecku w najważniejszym okresie. Dziecko to także pewne wyrzeczenia a zdaje się autorka ich nie dostrzega. Więc proszę Cię zakończmy tę dyskusję bo żadna z nas nie jest w stanie zrozumieć podejścia do macierzyństwa tej drugiej. Z tą różnicą ze Ty jesteś bardzo agresywnie nastawiona do ludzi o innych niż Twoje poglądach, czemu dajesz wyraz w swoich postach.
    • jomat List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 15:53
      To aż dziwne jak różne są oczekiwania wobec państwa Kobiety-Matki i Kobiety-Nie Matki. Pani TYLKO sobie WYOBRAŻA co i jak by zrobiła zostając Mamą. My Mamy może też kiedyś tak myślałyśmy, może dziś nawet tego nie pamiętamy. Życie jednak zweryfikowało nasze spojrzenie na świat, nasze potrzeby i oczekiwania wobec państwa w zamian za wieloletnią pracę. Dla Nas wiosna to: nowe buty, kalosze, nowa kurtka, spodnie, bluzeczki, sweterki, skarpetki bo przecież dzieci rosną a za chwilę przyjdzie lato czyli nowe sandałki, krótkie spodenki, kąpielówki a jeszcze rower, hulajnoga, piłka, lalka, choć tydzień wakacji. I to miesięczne oczekiwanie przyjmą do przedszkola czy może nie przyjmą? Albo 589 miejsce na liście do żłobka, choć dziecko przy zapisie ma zaledwie tydzień a już wiadomo, że się nie kwalifikuję bo akurat jak będzie jego kolej to będzie szło do przedszkola - jak się dostanie. Praca tylko po to aby nie "wypaść z rynku"? Co za BZDURA! Dla ŻADNEJ Mamy to nie jest wystarczający argument! Mama nie pójdzie do pracy żeby nie "wypaść z rynku" i oddawać całą pensje niani bo będzie wolała zostać sama z dzieckiem mimo, że państwo Jej nie pomoże, nie wesprze. Myślę, że ta różnica wynika z tego, że zostając Mamą stajemy się "innym" człowiekiem. Nie lepszym, gorszym, głupszym czy mądrzejszym ale na pewno przestajemy być w naszym życiu najważniejsze. Najważniejsze jest DZIECKO, które sprawia, że tylko Mama może myśleć tak jak MAMA;) Życzę aby wróciła Pani do swojego listu jak już osiągnie Pani ten "wyższy" stopień wtajemniczenia, gdy miłość macierzyńska nie będzie dla Pani wyobrażeniem ale sensem życia.
      • villianna Re: List: Fedak mnie zirytowała 14.04.11, 19:23
        Bardzo mi się spodobało to, co napisałaś. Trafiłaś w sedno sprawy :)
    • brown_aurelia List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 18:14
      a ja po części rozumiem autorkę listu, bo wiele kobiet ma bardzo roszczeniową postawę typu: "urodziłam dziecko, to mi się należy"
      • tin_t Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 22:00
        brown_aurelia, masz dzieci?
        • lusitania2 Re: List: Fedak mnie zirytowała 06.04.11, 22:29
          ja mam. Dwoje, nad trzecim zastanawiamy się.
          I jako matka&podatnik całkowicie zgadzam się z brown aurelią i z tym, co wyżej napisała angi666.
    • ladyjm Re: List: Fedak mnie zirytowała 07.04.11, 16:30
      ja i tak dzieci nie planuje wiec mi to obojetne jest
    • villianna List: Fedak mnie zirytowała 09.04.11, 08:16
      A mnie ten list bardzo zirytował. Wkurzają mnie takie panienki, które startują w konkursie na najbardziej neoliberalną. Zupełnie jak 2-letnie dziecko: tupnę nogą i ja sama to zrobię.

      Po to żyjemy w społeczeństwie, żeby silniejsi wspomagali najsłabszych, czyli w tym wypadku dzieci. To wyróżnia rozwinięte społeczeństwa. Już dawno ludzie odkryli, że myślenie perspektywiczne, dalej niż sięga nasz nos, w dużej mierze się opłaca. W tym konkretnym przypadku inwestowanie w dzieci wyjątkowo się opłaca, bo kiedyś sytuacja się odwróci i nasze one będą nas leczyć, zarabiać na nasze emerytury itd.

      Dla takich pań jak ta mam jedną radę: wyjeździe gdzieś na bezludną wyspę, z dala od ludzi. Tam nikt nie będzie wam wciskał niechcianych ulg na dziecko, nie będzie pobierał podatków na pomoc dla cudzych dzieci, na utrzymanie emerytów. Ewentualnie do jakiegoś neoliberalnego raju, np. do Meksyku. Tylko nie wiedzieć czemu takie samosie najchętniej lądują w Wielkiej Brytanii lub Francji, gdzie jest bardzo duży socjal na dzieci, zamiast lecieć do kraju bliższego ich przekonaniom. Póki siedzą w Polsce będą sobie teoretyzować jakie to one nie są samodzielne i wyzwolone.
      • lusitania2 Re: List: Fedak mnie zirytowała 09.04.11, 11:29
        villianna napisała:

        W tym konkretnym przypadku inwestowanie w dzieci wyjątkowo się opłaca,
        > bo kiedyś sytuacja się odwróci i nasze one będą nas leczyć, zarabiać na nasze e
        > merytury itd.


        ROTFL

        > Póki siedzą w Polsce będą sobie teoretyzować jakie to one nie są samodziel
        > ne i wyzwolone.

        oświeć mnie, kobieto w którym to momencie teoretyzuję: płacąc za niańkę dla dziecka, za prywatne przedszkole, za prywatne wizyty lekarza czy może oszczędzając na własną emeryturę, bo w przeciwieństwie do ciebie, patrzącej na świat przez różowe okulary, wiem, że żadne dzieci - ani własne, ani cudze na moją emeryturę nie zapracują, na starość będę miała tyle, ile uda mi się samej oszczędzić, plus jakieś głodowe świadczenie z państwowego systemu, bo pracuję legalnie i odprowadzam wszelkie haracze, jakich państwo wymaga?.
        • villianna Re: List: Fedak mnie zirytowała 14.04.11, 19:20
          lusitania2 napisał:

          > bo w przeciwieństwie do ciebie, patrzącej na świat przez
          > różowe okulary, wiem, że żadne dzieci - ani własne, ani cudze na moją emeryturę
          > nie zapracują, na starość będę miała tyle, ile uda mi się samej oszczędzić,

          LOL to mi dogryzłaś. Ale właśnie w tym fragmencie sama udowadniasz, że twoje spojrzenie na świat jest wyjątkowo naiwne. Niby jak zamierzasz oszczędzić na starość? Odkładając pieniądze do skarpety, oddając bankom na różne lokaty, żeby zeżarła je inflacja? Kupisz ziemię lub mieszkanie, których za 30 lat nikt nie będzie chciał od ciebie odkupić? Pobawisz się na giełdzie, gdzie równie dobrze możesz coś wygrać i stracić? Czy może wierzysz w OFE i wakacje pod palmami na emeryturze? :D

          Prawda jest taka, że poziom naszego życia na emeryturze zależy tylko i wyłącznie od stanu polskiej gospodarki za ileś lat. I tak, tutaj mamy pole do popisu: możemy wydać na świat dzieci, które wniosą coś dla tego kraju, albo myśleć o swojej wygodzie i czubku swojego nosa.
    • anu_anu Każdemu wg jego potrzeb? 09.04.11, 13:45
      Taki ustrój, w którym każdy miał dostać wg swoich potrzeb i jednocześnie udzielać się wg swoich możliwości - już był.
      Zbankrutował.
      • pamana Re: Każdemu wg jego potrzeb? 10.04.11, 01:21
        Nie ma to jak puścić list a kobiety same się zagryzą :D

        Ta pracująca opluje matkę-lenia a matka polka opluję pracująca wyrodna sukę dla której ważniejsza jest kariera (która często jest zwykła biurwą,która wyżej wała nie podskoczy) czyli wykonuje tzw normalna praca.

        Nie rozumiem żadnej ze stron co wam druga przeszkadza ?odbiera wam coś ?jest w czymś lepsza? to tylko decyzje ,ważne aby były podejmowane świadomie i z znajomością konsekwencji ,a idealnie kiedy jest podejmowana bez presji pracodawcy,męża,babci czy forum.
        p.
    • jezn List: Fedak mnie zirytowała 10.04.11, 11:57
      Marto, jesteś mądrą kobietą(tak sądzę na podstawie listu).Ale do tej mądrości i " poukładania " dorzuciłabym odrobinę szaleństwa bo bez tego życie jest nieciekawe.Babcia j
      • zyta2003 Re: List: Fedak mnie zirytowała 12.04.11, 00:34
        Obserwuje cofanie sie mlodych Polek na pozycje prawicowe w pomieszaniu z ich coraz wieksza postawa roszczeniowa, ktora przeciez jest typowa dla postaw lewicy. W imie podobno dobra dziecka. Tylko nieliczne w tej dyskusji odmienne glosy rzadko pochodza od mlodych mieszkanek Polski, nieporownanie czesciej od ich matek i babek i niezaleznie od wieku od kobiet mieszkajacych poza granicami Polski.
        Pragne przypomniec, ze w zamierzchlych czasach socjalizmu pracowala ogromna ilosc kobiet. Kiedy rodzily wasze matki i babki urlop macierzynski trwal 12 tygodni, a potem 14. Praktycznie wszystkie te kobiety po dodaniu do tego urlopu wypoczynkowego wracaly do pracy. Przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych i nikt nie dyskutowal jakie to one niekochajace matki, jakie to panstwo niedobre i jaka straszliwa krzywda dzieje sie dzieciom. Czesc przechodzila pod opieke babci, sasiadki, czy innej opiekunki, czasami rodzice mieli moznosc pracowac na zmiany. Byly tez zlobki, gdzie najwiekszym problemem bylo, ze dzieci chorowaly, a nie, ze sie emocjonalnie i umyslowo cofna. Czy byly mniej madre, gorzej rozwiniete od wspolczesnych? Nie wydaje mi sie, w kazdym razie oprocz powtarzanych komunalow nie znalazlam wynikow takich badan. Zaznaczam, ze miedzy osamotnionym dzieckiem w domu dziecka, a dziecmi zlobkowymi jest zasadnicza roznica.
        Potem przyszly 16-tygodniowe urlopy macierzynskie (ile teraz wynosza - nawet nie wiem), jakies kilkuletnie wychowawcze, ludziom zaczelo sie powodzic lepiej, mlodzi ojcowie zaczeli jezdzic na saksy i pod blokami pojawily sie mlodze matki, ktore nie pracowaly, a zajmowaly sie dziecmi. Tak, wychodzily na spacer i plotkowaly, plotkowaly od czasu do czasu rozdzierajac sie: "Mariola, Violetta, Angelica, Patryk - bo takie byly modne imiona- nie syp sie piaskiem, zejdz z trzepaka, nie bij Zanety.
        Na czym polegalo ich wychowywanie dzieci - nie wiem. Taki wybor matek wtedy i teraz, ale na litosc boska zachowajmy umiar. Jesli lewicowy senator wnosi poprawke do ustawy zlobkowej, zeby wzbudzic w kobietach poczucie winy, jesli chcialyby skorzystac ze zlobka, to smiac sie czy plakac?
        Przeogromna ilosc obecnie doroslych Polakow wychowala sie bez takich ostrzezen, w warunkach zlobkowych, zawozenia o 6.30 do babki itd... ... Czy pokolenia, ktore wchodza w zycie wychowane juz "na marcepanach" sa zdrowsze, madrzejsze ( na pewno nie, bo dawniej nikt nie sadzil takich bledow ortograficznych,, czytano lektury, w tv byl prawdziwy teatr, a nie papka rozrywkowa, a wyjazd na kolonie, czy uprawianie sportow bylo na kazda kieszen).
        Jakas tutaj matka wypisala liste, czego oczekuje od panstwa, za to, ze urodzi dziecko. Przepraszam, a to z panstwem ma to dziecko, panstwo zmusilo ja do takiej decyzji, a moze jak te Niemki w hitlerowskich Niemczech urodzi dla ojczyzny?
        Panstwo, jak ktos napisal, powinno wspomagac slabych i bezbronnych, ktorzy nie daja sobie rady. W wypadku dzieci z normalnych, nie patologicznych rodzin i nie przypadkow losowych, to jednak rodzice maja przede wszystkim obowiazki wzgledem dziecka, tez materialne.
        Mieszkam w kraju, gdzie nie ma ustawowo ani 1 tygodnia platnego urlopu macierzynskiego, wszystko zalezy od pracodawcy, ktory zawsze jest bardzo skromny w swej wspanialomyslnosci, albo nie ma jej wcale. Nierzadko matki, ktore nie chca stracic pracy wracaja do niej po kilku tygodniach, a kiedy pracuja na wlasny rachunek czesto 10 -dniowe dzieci musza dzielic czas matki z jej praca. Azeby nie uslyszec, ze stosunkowo wysoki przyrost naturalny w tym kraju daja kolorowe rodziny podam, ze dzietnosc wsrod bialych kobiet jest tu 2,4. Nie ma jedynakow, ktore w duzych miastach w Polsce sa nagminne.
        Oczywiscie, nie uwazam tego modelu za sluszny, na pewno kobietom nalezaloby sie wiecej, ale one nawet tego nie oczekuja, uwazajac, ze odpowiedzialnosc za siebie jest podstawowym obowiazkiem i prawem czlowieka.
        • policjawkrainieczarow Re: List: Fedak mnie zirytowała 17.04.11, 15:31
          Byly tez zlobki, gdzie najwiekszym problemem bylo, ze dzieci chorowaly, a n
          > ie, ze sie emocjonalnie i umyslowo cofna. Czy byly mniej madre, gorzej rozwini
          > ete od wspolczesnych? Nie wydaje mi sie, w kazdym razie oprocz powtarzanych kom
          > unalow nie znalazlam wynikow takich badan.

          a mnie sie nie wydaje, zeby ktokolwiek sobie wtedy zawracal glowe takimi badaniami, a jedyna prawidlowa odpowiedz jest "nie wiem". JA nie mam pojecia, jak wyglada emocjonalny rozwoj dzieci w dzielnicach robotniczych czy PGRow w latach 60tych i w zwiazku z tym nic mi sie na ich temat nei wydaje.

          Jesli lewicowy senator wnosi p
          > oprawke do ustawy zlobkowej, zeby wzbudzic w kobietach poczucie winy, jesli ch
          > cialyby skorzystac ze zlobka, to smiac sie czy plakac?

          to raczej nei jest smieszne, nei, jesli sie to dzieje naprawde, a nei w filmie.

          > Jakas tutaj matka wypisala liste, czego oczekuje od panstwa, za to, ze urodzi
          > dziecko. Przepraszam, a to z panstwem ma to dziecko, panstwo zmusilo ja do taki
          > ej decyzji, a moze jak te Niemki w hitlerowskich Niemczech urodzi dla ojczyzny?

          noooo powiedzmy, ze to panstwo nalega, aby kobiety rodzily, bo sie system emerytalny zawali, ale z przyczyn techncznych nei jest w stanie tych kobiet zaplodnic, co mu pozwala ograniczyc odpowiedzialnosc do hasel i krecenia reklam w temacie.

          Azeby ni
          > e uslyszec, ze stosunkowo wysoki przyrost naturalny w tym kraju daja kolorowe r
          > odziny podam, ze dzietnosc wsrod bialych kobiet jest tu 2,4.


          nie, wynosi 2.1 i spada, wiadomo, ze pod koniec dekady bedzie wiecej dziecikolorowych, zwlaszcza latynoskich, niz bialych.
          www.census.gov/population/www/pop-profile/natproj.htmlhttp://www.census.gov/population/www/pop-profile/natproj.html
          Nie ma jedynakow
          > , ktore w duzych miastach w Polsce sa nagminne.

          sa. A wielodzietne biale rodziny najczesciej wynikaja z modelu "twoje dzieci + mojedzieci + nasze dzieci".

          > ale one nawet tego nie oczekuja, uwazajac, ze odpowiedzialnosc za sie
          > bie jest podstawowym obowiazkiem i prawem czlowieka.

          zapomnialas dodac, ze urodzenie dziecka w tym kraju to WYBOR a nie PRZYMUS, tak, jak w Polsce. Wg. Planned Parenthood, 1/3 Amerykanek ma za soba aborcje. Jednym slowem, jesli jej na dziecko nie stac, w ramach owej odpowiedzialnosci go nie rodzi.
          W Polsce ma rodzc na chwale ojczyzny i kosciola, czy ja na to stac, czy nie.
          I nie wiem, na ile w braku oczekiwan Amerykanek chodzi o ich uwazanie, a na ile fakt, ze one NEI ZNAJA innego modelu, a gwarantowane platne urlopy macierzynskie sa dla nch taka egzotyka, jak dla chlopki panszczyznianej.
    • claratrueba List: Fedak mnie zirytowała 12.04.11, 08:22
      O ile becikowe wypłacane jak leci- pracującym i nierobom jest kompletnym nieporozumieniem, o tyle ulga podatkowa jest całkowicie racjonalna. Cel jest prosty- ludzie, którzy pracując współfinansują i przedszkole, i szkołę i autostradę powinni być także "docenieni za dzietność" czyli dodatkową ciężka pracę, z której kiedyś skorzystają wszyscy. Tu nie chodzi o ulżenie w wydatkach na dziecko. Państwa nie interesują nasze rachunki. Chodzi o to, by dzieci rodziły się w rodzinach pracujących, uczciwych podatników, bo to zwiększa szanse, że kiedys takimi się staną. To nie jest żadna "łaska pańska" a po prostu inwestycja. W to, co się nazywa fachowo "kapitał ludzki" a czego jakość jest w Polsce bardzo niska. Oczywiście, ktoś tę kwotę zwróconego podatku wyda bez sensu. ktoś zainwestuje mądrze- ludzie są różni. Ale chodzi o zasadę- pracujesz, decydujesz się na urodzenie "przyszłego podatnika"- masz z tego pewne korzyści,. Dopłata do przedszkoli też nie jest żadnym wyrazem litości państwa nad rodzicami. Jest inwestowaniem w ten etap edukacji dziecka, która ma największy wpływ na jego przyszły sukces zawodowy i dochody.
      • echtom Re: List: Fedak mnie zirytowała 12.04.11, 08:34
        Dzięki - miło wiedzieć, że ktoś rozumie, o co powinno chodzić w polityce prorodzinnej :)
        • easz Re: List: Fedak mnie zirytowała 12.04.11, 19:34

          Skoro już padło to określenie, to ja bym jeszcze dodała, że właściwie nie powinno chodzić o politykę prorodzinną, a prorównościową - taka powinna być właśnie pomoc, czy działalność państwa, jeśli chodzi o rodziny (zresztą nie tylko o nie), np. poprzez wyrównywanie szans na rynku pracy dla obojga rodziców. Rzeczywiste, prawdziwe wyrównywanie, nie jakieś pozorne ruchy, bo Unia każe, czy inne grosze.
          • claratrueba Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.04.11, 06:47
            problem równości szans na rynku pracy jest znacznie trudniejszy niż ulga podatkowa. I tak naprawdę niewiele państwo może tu pomóc, wiele za to może zepsuć. Dlaczego dla pracodawcy wybór między pracownicą a pracownikiem jest oczywisty? Bo zanim pracownik w firmie, w której praca wymaga doświadczenia i umiejętności, których nie daje szkoła czy uczelnia stanie sie pracownikiem pracującym naprawdę wydajnie, przynoszącym zysk czy jedynie zarabiającym na siebie, jest tylko obciążeniem dla innych pracowników, którzy go "wdrażają" na czym ich własna praca cierpi. Takie poświęcanie czasu pracownikowi-mężczyźnie oznacza, że będzie on potem bez większych przerw wydajnie pracował- trud się zwróci (i płacenie za nieprzynoszącą zysku pracę przez okres "nauki"). W przypadku kobiety istniej duże ryzyko, że zanim lub wkróce po tym, jak zacznie być wydajnym pracownikiem zajdzie w ciążę, od pierwszych tygodni pójdzie na zwolnienie lekarskie (co jest niemalże normą i nie dotyczy jedynie ciąż zagrożonych), potem urlop macierzyński, potem wychowawczy. Na jej miejsce trzeba przyjąć kolejnego "zielonego absolwenta" i znowu ileś czasu upływa na jego wdrażaniu. Kiedy już osiągnie wystarczający stopień biegłości, wraca młoda mama, dla której nie zawsze praca jest bo na jej miejscu jest już w pełni wydajny pracownik. A praca dla dwojga niekoniecznie jest. I niekoniecznie jest pieniędzy dla dwojga.
            Tu wyrównywaczami szans są urlopy "tacierzyńskie" tylko niewielu panów z nich korzysta. Żłobki, które spotykają się z potępieniem. Lansowanie idei mama przy dziecku 24/7.
            Strzałem w kolano jest korzystanie ze zwolnień "na dwie kreski na teście ciążowym", bo w bardzo niewielu zawodach ciąża wyklucza pracę.
            • echtom Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.04.11, 08:05
              > Strzałem w kolano jest korzystanie ze zwolnień "na dwie kreski na teście ciążowym", bo w bardzo niewielu zawodach ciąża wyklucza pracę.

              Zgadzam się w 100 %, ale co poradzisz na to, że wielu ludzi kombinuje i bezzasadnie korzysta z przywilejów tylko dlatego, że można.
              • claratrueba Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.04.11, 09:33
                No właśnie- przywileje. Nic nie jest naszym-kobiet wrogiem bardziej niż owe "mi się należy więc korzystam". Pomijam syt. kiedy jest to rzeczywista konieczność. I tu akurat żadne państwo, żadna" męska szowinistyczna świńskość" nie robi nam takiej krzywdy jaką robimy sobie same-wzajemnie.
                Moje nauczycielki lat temu 30 pracujące w zaawansowanej ciąży, obsługujące mnie przed laty ciężarne ekspedientki, nawet na panią sędzię z brzuchem tak wielkim (bliźniaki) trafiłam, że toga była obcisła- one wszystkie były dowodem, że kobieta jest pracownikiem równie dobrym, zaangażowanym w pracę jak mężczyzna. Byłam i ja- pracę skończyłam w dzień porodu. Jeszcze te 17 lat temu była to norma. Teraz jest inaczej i wartośc kobiet na rynku pracy maleje. Bo można sobie dorabiać ideologie ale prawa rynku im nie podlegają, jak prawa fizyki. Nikt nie kupi potencjalnie gorszego towaru, nikt nie zatrudni potencjalnie gorszego pracownika. Przynajmniej nie za te same pieniądze.
            • easz Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.04.11, 10:17

              No właśnie ja to wszystko wiem. Może jednak przez jakiś czas przydałaby się większa jakby ingerencja odgórna w takie sprawy? Skoro ludziom nie bardzo to wychodzi samodzielnie w realizacji. Aczkolwiek strach się bać, jeśli o taką ingerencję chodzi, bo nigdy nie wiadomo, jak w mniemaniu odgórnym będzie dla obywateli najlepiej, patrz choćby ten dziwny pomysł z rocznymi urlopami dla wszystkich. Niby jak ja się pytam?? Ech.
              • claratrueba Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.04.11, 10:35
                Widzisz, problem w tym, że "odgórne ingerencje" w stosunki pracownicze odnoszą tylko jeden skutek- wzrost bezrobocia, więcej szarej strefy. Jak każde próby regulacji rynku. Ludziom nie wychodzi- fakt. Ale rozsądku nikt im w prezencie nie da. Bolesne jest to, że rozsądne kobiety, szanujące i ceniące prace płacą za te, które roztkliwiają się nad wyjątkowością ciąży i macierzyństwa. Moje credo w tym okresie brzmiało "miliardy przed tobą i miliardy po tobie przeszły i przejdą to samo". Taka to "wyjątkowość". Po prostu strasznie zmienił sie stosunek do "kobiecości" w ostatnim czasie. Coraz lepiej wykształcone kobiety, w świecie, w którym coraz łatwiej jest sprostać codziennym obowiązkom, w którym facet z dzieckiem na ręku nie wzbudza żadnego skojarzenia z niemęskością, robią lub dają z siebie robić "człowieka drugiego gatunku"
                "Deemancypacja". Na własne życzenie.
                • easz Re: List: Fedak mnie zirytowała 25.04.11, 20:44
                  claratrueba napisała:

                  Nie do konca o to mi chodzilo.

                  Nie wiem, to wszystko nie jest takie proste. Aktualnie duzo mysle na te tematy, tzn. jeszcze wiecej niz do tej pory. Chyba zadne uogolnianie nie jest zbyt dobre, tyle poki co wymyslilam, czyli nieiwele.
      • jedyny-wonderpig Re: List: Fedak mnie zirytowała 12.04.11, 14:17
        Zgadzam się. Problem leży jednak w tym, że nasz system nie pomagając wiele biednym, nie wspiera również tych, co wytwarzają PKB.
      • gocha221 Re: List: Fedak mnie zirytowała 13.05.11, 15:21
        claratrueba napisała:

        > O ile becikowe wypłacane jak leci- pracującym i nierobom jest kompletnym niepor
        > ozumieniem, o tyle ulga podatkowa jest całkowicie racjonalna. Cel jest prosty-
        > ludzie, którzy pracując współfinansują i przedszkole, i szkołę i autostradę

        Ja pracuję,opłacam żłobki, szkoły i przedszkola i nie jestem za to doceniana? czemu?
        też bym chciała być doceniona, a ze dzieci mieć nie mogę, to figa. Zostaje płacenie za dzieci, ulgi, becikowe i przedszkola innych.
        Tylko proszę nie używać argumentu zarabiania na moją emeryturę :) nie przemawia on do mnie ani trochę.
        • echtom Re: List: Fedak mnie zirytowała 14.05.11, 18:21
          > Zostaje płacenie za dzieci, ulgi, becikowe i przedszkola innych.

          Tylko że to płacenie na cudze dzieci to zaledwie parę procent zarobków (ja też płacę np. na cudze renty i przywileje emerytalne), a utrzymanie własnych pochłania większą ich część.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka