odpo
06.10.05, 14:42
Drodzy uczestnicy forum
W odpowiedzi na informacje zawarte w artykule, zgłosiły sie kolejne osoby,
które były świadkami lub doznawały przemocy ze strony ks. Rosika.Dziękujemy
Wam za odwagę.My również musielismy przełamać barierę wstydu i strachu. Do
tej pory ponosimy konsekwencje związane z naszą decyzją:utrata
pracy,niezrozumienie,bezpodstawne oskarżenia,konsekwencje zdrowotne.Rozumiemy
strach, osamotnienie, poczucie winy, które nie pozwalaja mowić o doznanych
upokorzeniach- dlatego reagowanie na przemoc jest tak trudne.
Od pierwszych życzliwych osób usłyszeliśmy, że mamy wybór:pozostać w roli
ofiar licząc się z tym, że liczba osób pokrzywdzonych będzie rosła lub podjąć
działania.Wybraliśmy wariant drugi.W dalszym ciągu myślimy o pacjentach, ich
rodzinach oraz innych osobach z którymi los zetknął nas w tak trudnej
sytuacji.Niektóre z nich w dalszym ciągu żyją w strachu i poczuciu winy. W
miarę swoich możliwości i umiejetności staraliśmy się i staramy wprowadzać w
życie zasady godnego traktowania człowieka, bez względu na to na jaką chorobę
cierpi.Z tego względu sytuacja pacjentów oraz pracowników, którzy mieli lub
mają bezpośredni kontakt z ks. R jest nam szczególnie bliska.
Dziękujemy osobom, które poważnie potraktowały informacje przekazane do
publicznej wiadomości, nie doszukując się w tym "ataków na Kośćiół"
oraz "próby zniszczenia Karanu".Wszyscy jesteśmy osobami wierzącymi, nasze
intencje są jasne:doprowadzić do uczciwego i sprawiedliwego wyjaśnienia
sprawy oraz nie pozwolić na to, aby tego typu nadużycia miały miejsce w
przyszłości.Zapewniamy, że będziemy konsekwentni w swoim dążeniu do prawdy.
Liczymy na to, że wypowiadając się w tak ważnej dla nas sprawie będziecie się
kierować rozsądkiem i własnym sumieniem.
Byli Pracownicy Karanu