Dodaj do ulubionych

Żyć po zdradzie

    • dominikachoma Re: Żyć po zdradzie 17.12.05, 22:27
      Piszecie o zdradzonych kobietach, tak jakby one same nie zdradzaly.Nie
      zapominajmy, ze wsrod nas jest grono zdradzonych i porzuconych mezczyzn. Czy
      ktos kiedys o ich bolu napisze?
      Nie badzmy strasznymi feministkami.Mezczyzni tez cierpia i to z powodu kobiet.
    • muszeleczka87 Re: Żyć po zdradzie 27.12.05, 12:12
      Bardzo mnie denerwuje ze wszyscy skupiaja sie na zdradzonych zonach, na ich uczuciach, rozsterkach. Szkoda ze nikt sie nie zastanawia co przezywa ta trzecia kobieta, w koncu ona tez ma uczucia. Ja wlasnie jestem taka nieszczesliwa Trzecia. Gdy zdrada wyszla na jaw moje zycie zmienilo sie o 180 stopni. Wszyscy obrocili sie przeciwko mnie. W domu bylam intruzem, nikt nie chcial ze mna gadac.Po dwoch miesiacac przestalam racjonalnie myslec, zachowywalam sie jak stuknieta, o malo nie popelnilam samobojstwa, choc nikt o tym nie wiedzial. Zwiazalam sie z 40 letnim facetem, ktory ma zone i dziecko. Bardzo wierzylam w ten zwiazek.Bylam gotowa pojsc za tym facetem w ogien. Bardzo go kochalam. Teraz mija 11 miesiac a ja czuje do niego tylko zlosc i zal. Ten zwiazek zniszczyl mnie i moje uczucia doszczetnie, nie wiem czy kiedykolwiek bede umiala z kims sie zwiazac. Okey - to moja wina, zasluguje na kare i kopniaka od zycia ale czy az takiego? Stracilam rodzine, prawie zawalilam szkole, nie mam znajomych, zerwalam dla tego zwiazku z moim chlopakiem, z ktorym bylam 4 lata, facet dla ktorego tyle poswiecilam okazal sie nieodpowiedzialnym tchorzem i komformista. Miotal sie przez ten caly rok miedzy mna a swoja zona, raniac mnie przy tym niesamowicie.Mimo, ze on mowi mi ze mnie kocha i chce sprobowac ja juz nie chce tego zwiazku. Nie chce juz wiecej cierpiec...
      • anula52 Re: Żyć po zdradzie 29.12.05, 15:57
        rozumiem Twój ból ale czy Ty myślałaś o uczuciach jego żony, dziecka, pakując
        się w ten romans? Wymagasz od innych współczucia a sama nie miałaś
        skrupułów.Nie potępiam Cię, nie bronię też Twojego kochanka ale cierpisz na
        własne życzenie. Zamiast sie zamartwiać, wyciągnij wnioski na przysłość-
        człowiek przecież uczy się na swoich błędach. Głowa do góry!
      • nataszsza Re: Żyć po zdradzie 02.01.06, 11:34
        Mąż mojej koleżanki po 25 latach małzeństwa zdradził ją z dziewczyną, która
        miała 25 lat (mogła być jego córką). To, że zdradził to jeszcze nie jest
        najistotniejsze w tym wszystkim. Mężczyźni w tym wieku potrzebują potwierdzenia
        swojej "męskości". Najgorsze jest to,że prowadził ten romans równolegle. Był
        dobrym mężem, ojcem swoich dzieci.Kwiatki dla żony, kolacyjki, prezenciki,
        komplementy itp.i tak było przz 25 lat. Kiedy się to wszystko wydało,
        powiedział, że czuł sie przez żonę zaniedbany, bo ona zajęła sie pracą i
        karierą. Moim zdaniem to nie jest możliwe, bo ja cały czas zarzucam jej, ze
        mimo odpowiedzialnej pracy, zbyt dużo energii poświęca domowi. Robi np makaron
        domowej robotyi przecier pomidorowy, bo każdej niedzieli jest zupka pomidorowa
        z makaronem swojej roboty, bo taka lubi jej mąż.
        Obiecał, że zerwie z tamtą, przepraszał, chodził na kolanach. Nie zerwał!!!!!!
        Okazało się, że dalej się z nią kontaktuje.
        • bossa13 Re: Żyć po zdradzie 04.01.06, 11:52
          Kolejna historia stara jak świat a jednak aktualna.
          Nie macie wrażenia że to w większości wypadków wygląda tak samo?
      • buziaczek81 Re: Żyć po zdradzie 04.06.09, 21:33
        byla zal, ty suko!! chciałas rozwalic zycie kobiecie!! to
        najwieksza wine ponosza wlasnie baby! one sie mizdza do facetów,
        choc wiedza ze maja zone, dzieci! mało facetów na swiecie, ze laza
        do żonatych!!
        nakopałam bym ci do dupska, ze by ci sie odechciało latania za
        zonatymi!!! mam nadzieje, ze ty kiedys przezyjesz ten ból - i jakas
        inna kobieta wpiepszy ci sie w twoje zycie!!!!!!!!!
    • zakochana18 Re: Żyć po zdradzie 04.01.06, 23:30
      zycie po zdradzie. moj chlopak wyjechal z kolegami na kilka dni. no i cuz stalo
      sie. zdradzil mnie. kiedy mi o tym powiedzial plakal i mocno mnie przytulam.
      moja reakcja byla dosc dziwna. spytalam czy sie zakochal czy pokochal tamta
      dziewczyne. odpowiedz byla natychmiastowa i bez wachania "NIE" byl pijany.
      kiedy powiedzial ze powinnismy skonczyc nasz zwiazek bo zaslozylam na kogos
      lebszego niezgodzilam sie na to. on jest wyjatkowy przyznal sie. niezrobi juz
      tego. dodam ze gdy to sie stalo bylismy ze saba 2.5 roku. po jakims czasie
      wydawalo mi sie ze to ja sie zakochalam w innym. spotykalam sie z nim z musu.
      byl moim instruktorem prawa jazdy. raz omolo co niedoszlo do goracego
      pocalunku. bylo goraco a on mi sie bardzo podobal. to bylo niesamowite. lecz
      niepocalowalam go wtedy. powstrzymalam sie chdz chec zemsty byla ogromna. teraz
      od tego jak chlopak mnie zdradzil minelo pol roku. wybaczylam mu. poswiecamy
      sobie wiecej czasu. lepiej sie rozumiemy. moze dziwnie to zabrzmialo ale tak
      jeest. teraz planujemy slub. tylko pierw musimy skonczyc szkole. ma sie
      wprowadzic do mnie. mam nadzieje ze sie jakos potoczy i taka sytlacja sie
      niepowtorzy ani z jego ani z mojej strony.
      • anula52 Re: Żyć po zdradzie 05.01.06, 17:05
        życzę Ci powodzenia ! :) mój mąż nie zdradził fizycznie(choć chciał) ale
        właśnie się zakochał-i to w mężatce :(Chyba wolałabym,żeby się z nią przespał a
        potem zapomniał i zerwał z nią kontakt :(
    • queenet Re: Żyć po zdradzie 06.01.06, 12:18
      Moim zdaniem męzczyzna powinien odejść od kobiety jeżeli pewnych JEJ cech
      charakteru (wyglądu) nie może zaakceptować a nie dlatego,że INNA jest
      atrakcyjniejsza,lepiej gotuje itd.

      Tak samo ze zdradą. Jeśli np mężczyzna jest znudzony swoją partnerką,
      przestała być dla niego atrakcyjna,nie ma ochoty spędzić z nią reszty życia-
      proszę bardzo,niech sobie będzie z tą INNĄ.

      Ale NAJPIERW niech sie wyprowadzi i złoży pozew rozwodowy (jeśli są
      małżeństwem).A dopiero POTEM niech szuka sobie nowej partnerki.
      A nie odwrotnie.

      Chodzi mi o to,żeby w każym momencie zainteresowane strony wiedziały na czym
      stoją. Jeśli męzczyzna odchodzi warto walczyć żeby z nim być,ale nie walczyć z
      INNĄ (jeśli chodzi o mnie-byłoby to dla mnie zachwianiem mojego poczucia
      godności)
      ale walczyć o związek w sensie:zmieniam cos w sobie, staram się być taka jaką
      on oczekuje,dbam o siebie,rozwijam swoje zainteresowania, zmieniam cokolwiek
      przeszkadza której ze stron- ale TYLKO I WYŁĄCZNIE BO TEGO CHCĘ a nie ze złości
      na niego bo odszedł i bo chcę udowodnić,że potrafię go odzyskać dla samego
      faktu odzyskania.Nie warto zmieniać się wbrew sobie,bo on akurat tego oczekuje.
      Zmiana musi być przemyślana.
      Tak postępowałam w całm swoim życiu i dobrze na tym "wychodzę".

      Kwestia zdrady pod wpływem impulsu itd jest zupełnie inną i nie poruszam tej
      kwestii.I pomijam również fakt "zdrady" i odejścia osób niepoważnych,
      nieodpowiedzialnych i chcących "się zabawić", bo takie zachowania (i osoby tak
      postępujące)z zasady mnie nie interesują.
      Chodzi o to,że wiadomo,że o wiele boli to,że "ktoś zakocha się w innej, myśli o
      niej,pisze,dzwoni itd" niż to,że był to jednorazowy "skok w bok" z kims kogo
      nigdy juz w zyciu nie spotka-tak wynika z większości wypowiedzi i powszechnych
      opinii,nie tylko w tym wątku.

      Mówię tylko o przyczynach "odejścia" i przyczynach rozpadu związku i sposobie
      zachowania się w takiejs ytuacji,gdy pojawiają się problemy i chce się być w
      porządku wobec żony,dziewczyny itd należy z nią rozmawiać otwarcie a nie
      kombinowac za jej plecami i próbować "zakazanego owocu" w nadziei,że "może się
      nie wyda,a ja zobacze jak to jest i czego naprawdę chcę".

      Jesteśmy dorosłymi ludźmi, świadomie podejmujemy decyzję z kim być, z kim
      sypiać,z kim spędzać czas i życie.
      Łatwiej jest chyba pogodzić się z sytuacją "odszedł,trudno, nie pasowaliśmy
      jednak do siebie,oczekiwał czegoś innego" niż "odszedł do innej"...?
      • anula52 Re: Żyć po zdradzie 06.01.06, 14:23
        zgadzam się z Tobą! zdradzają tylko ludzie słabi, TCHóRZE, którzy nie potrafią
        walczyć o swój związek, rozmawiać, rozwiązywać wspólnie problemy itp Kto nie ma
        odwagi walczyć o związek albo nie ma już ochoty, niech po prostu odejdzie! Nie
        ma nic bardziej tchórzliwego, niż "kręcenie" na boku. :)
        • zakochana18 Re: Żyć po zdradzie 06.01.06, 20:38
          czesem to nie tchurzostwio lecz wlasnaniewiedza. np jak bylo w moim przypadku
          facet sie ochalal i juz gdy troszke przetrzezwial powiedzial tamtej mam
          dziewczyne przepraszm. poprostu sie opil. i gdyby byl tchurzem niepowiedzial by
          mi o tym. a kiiedy to robil mocno mnie przytulam i palakal. wiadac bylo ze
          zaluje i to sie juz niepowtorzy :) teraz planujemy slub.
          • gonia211 Re: Żyć po zdradzie 08.01.06, 06:32
            A ja wlasnie siedze cala noc roztrzesiona,nie spalam, przeplakalam, bo
            dowiedzialam sie ze moj maz romans.On jeszcze nie wie, ze ja wiem. To sie
            stalo po 26 latach malzenstwa. I co ja mam teraz zrobic?Skreslic cale swoje
            dorosle zycie? Swiat mi sie zawalil.Udawac, ze nie wiem i walczyc o niego ?
            obawiam sie ze szczera rozmowa nie wchodzi w gre. Ktos mowi o tchorzostwie, tak
            ja tez uwazam , ze zdrada to tchorzostwo. Czuje sie tak jak wszyscy przedmowcy,
            ktorych to dotknelo. Zdeptana, oszukana, zawiedziona. Byl moim jedynym facetem.
            O ironio, ale ze mnie kretynka.
            • katmandu5 Re: Żyć po zdradzie 08.01.06, 11:04
              Ciężkie dni, miesiące przed Toba ja tez to przeżyłem. Teraz ważna jest rozmowa
              i niepodejmowanie pochopnych decyzji. Rozmawiaj, przemysl, rozmawiaj, przemysl
              i działaj. Ja byłem nawet w stanie wejsc na droge rozwoadu. Wygrała miłośc do
              Niej i miłości oraz dobro dzieci. Było to kilka miesięcy temu. Ja popełniłem
              błąd że nie zażądałem bezwarunkowego zerwania kontaktu ich ze sobą. Teraz każdy
              telefon czy sms (nawet z zyczeniami na święta to dla mnie powrót traumy, gorycz
              i rozpacz). Wierzę że przebaczyłem, ale walcze z tym nieustannie. Na pewna
              przewartościowwałem swoje zycie. Kilka rzeczy poprawiłem u siebi. Seks z żona
              stał sie nawet bardziej ekscytujacy, ale Zahir został i trwa. Wszystko zależy
              jak ich związek zaszedł daleko i czy Wasza miłośc jest płytka oraz niestety
              musisz- musicie pomysleć dlaczego do tego doszło i co to spowodowało. Trzymaj
              sie ciepło i walcz. Najpierw o Siebie a póżniej o wszystko co dla Was jest
              ważne. Jesli masz mozliwośc w pewnym momencie skorzystaj z psychologa czy
              terapeuty czy seksuologa. Zależy gdzie tkwi problem. Ponieważ to wszystko nie
              wzięlo sie z niczego. Czasmi bierze sie z tego że jesteśmy za dobrzy, że nie
              mamy problemów, że wkrada sie znurzenie.
              • gonia211 Re: Żyć po zdradzie 09.01.06, 13:03
                Serdecznie Ci dziekuje katmandu5, za slowa wsparcia. Jednak doszlo do tej
                rozmowy. Wyplakalam wczesniej wszystkie lzy, wiec nie bylo, zadnej lzawej
                sceny, tylko najstraszniejsza rozmowa, jaka przezylam.Zazadalam natychmiastowej
                decyzji(malo kiedy czegos zadalam). Wybral mnie. Przy mnie z nia zerwal,
                wykasowal numer, jest strasznie smutny.Stchorzyl? Wybral bamboszki, czy
                rzecywiscie mnie? Stracilam poczucie bezpieczenstwa, wartosci jako kobiety,
                zony. Co dalej, nie wiem. Nie potrafie sie cieszyc, bo co to za radosc. Boje
                sie jak bedzie dalej. Caly czas czuje ze jego serce jest z nia nadal. Moze to
                za krotki czas?Moze musi go troche uplynac, moze sie zmieni to nasze zycie,
                moze uda sie znalezc przyczyne i naprawic, to co doprowadzilo do calej tej
                sytuacji, moze nauczymy sie rozmawaiac, bo zapomnielismy jak to sie robi,ale
                moze tez byc tak, ze on nie wytrzyma( widze, ze to bylo uczucie, nie wiem czy
                fizycznie do czegos doszlo) i wroci do niej.Postanowilam walczyc o nas, ale z
                glowa, spokojnie. Bardzo, bardzo sie boje, ale sprobuje. Wiem, ze drugiej
                takiej rozmowy napewno juz nigdy nie przeprowadze, poprostu bedzie koniec.
                • katmandu5 Re: Żyć po zdradzie 10.01.06, 12:22
                  Gonia znowu przezyłem noc rozpaczy. Po raz kolejny dowiedzaiłem sie ze znowu
                  smsowali do siebie. I to z inicjatywy mojej zony. Takie niewinne ble, ble. Ale
                  mnie to rani. Dlatego niech to bedzie nauczką dla Ciebie. Jesli Twój mąż zerwał
                  to pilnuj tego jak czegoś najcenniejszego. Niestety ból bedzie i to nieraz, ale
                  jesli kogoś kocha się mozna to przeżyć. Tylko ta rozpacz, rozmyslania, to jest
                  najstraszniejsze. Znajdz czym mogłaby sie zająć, szczególnie mysli. Ja
                  osobiście znalazłem (powróciłem) do Boga, to mi czasmi pomaga. Szczególnie
                  spowiedz u dobrego spowiednika (ale tak jak pisałem wczesniej moze to byc
                  psycholog czy przyjaciółka). Trzymaj sie ciepło i walcz. Walcz o siebie, a
                  pózniej o Was.
                  • anna558 Re: Żyć po zdradzie 14.01.06, 19:35
                    kochani! Bylam zdradzana przez wiele lat. Zamykalam oczy, mialam nadzieje, ze
                    to nie jest prawda. Codziennie twierdzil ze mnie kocha, kochalam sama.
                    Cierpialam ze mnie zaniedbywal, widzialam ze mowi jedno, a robi drugie.
                    Bylam ,,madra,, zona. To klamstwo ze mozna zyc po zdradzie. Juz nigdy nic nie
                    bedzie tak samo jak przed. Jezeli jeden raz to sie zdarzylo, to bedzie i drugi.
                    Zdradzajaca osoba poprostu czuje przyjemnosc ponizajac malzonka, to taki rodzaj
                    sadyzmu.
                    Tylko gdy moj maz odszedl poczulam, ze zyje. Jak sie okazalo dookola byl piekny
                    swiat, tylko ja tego nie widzialam przez 15 lat. Sama zajmowalam sie
                    dzieckiem,domem,pracowalam zawodowo, bo maz pracowal na morzu i w domu bywal
                    dosc rzadko. Nie szukam stalego zwiazku, boje sie znowu przezyc takie cos.
                    Rozstanie bylo ciezkie- plakalam codzien w ciagu 2 lat, jeszcze gorzej bylo to,
                    ze i corka robila to samo,wyladowalam w szpitalu, wszystko walilo sie.
                    Przychodzil nawiedzac corke, mieszal jei w glowie, nastawial przeciwko mnie,
                    nie dawal alimentow, wysmiewal ze nigdy taka brzydula jak ja, nie znajdzie
                    sobie faceta, ze jestem doniczego. Pokonalysmy to. Teraz zyje! Ciesze sie ze
                    swieci slonce, ze pada snieg, ze zyje. To dobrze ze odszedl,czuje spokoj, wiem
                    ze nie jestem przez nikogo oszukiwana. Milosc jest piekna, ale nie kazdy umie
                    kochac, szkoda kiedy niewlasciwie lokujemy uczucia i meczymy sie przez dlugie
                    lata.
              • martunia55 Re: Żyć po zdradzie 14.02.06, 15:23
                Własnie mąż mnie zdradził. Jestem zrozpaczona ,bo świata po za nim nie
                widziałam!Szukam pomocy, wsparcia ,pokazania drogi która mogłabym pójść.Bordzo
                mi pomogły twoje słowa, rady. Tylko jak to wszystko zapomniec!?
            • anula52 Re: Żyć po zdradzie 15.01.06, 11:53
              mój mąż też obiecał,ze z nią nie bedzie rozmawial(niestety muszą się spotykać,
              bo chodza razem do szkoły), wykasował przy mnie jej numer........i co z tego,
              jak ona ma nadal jego numer i do niego dzwoni, pod pretekstem sprawdzenia planu
              zajęć:( On chyba nigdy nie zerwie z nią kontaktu :( Jestem wkur....... na
              nią,że zawraca mu dupę(sama ma męża i dziecko, więc niech się lepiej nimi
              zajmie)i jestem wkurzona na męża,że nie każe się jej odczepić:( Nie chcę
              okazywać zazdrości, nie chcę być podejrzliwa ale to mnie po prostu przerasta.
              Chcę żeby ona zniknęła NA ZAWSZE z jego i mojego życia :( Pozdrawiam.
      • pani_z_okna Re: Żyć po zdradzie 17.01.09, 00:28
        zgadzam sie z Toba, jezeli nie ma tego ognia, to przed tym jak pakowac sie w
        nowy zwiazek (dzieki czemu pominiemy zdrady lez itp) trzeba sie rozstac i
        powiedziec nara!
    • kaczeniec21 Re: Żyć po zdradzie 08.01.06, 12:57
      Życie po zdradzie jest do d..y.
      Zdradził mnie 28 lat temu.
      Nie chcę być zdradzaną.
      DLATEGO JESTEM SAMA!!!
    • elcia007 Re: Żyć po zdradzie 16.01.06, 15:59
      Zycie po zdradzie..?Próbuje z tym walczyc 15 lat i jest mi bardzo cięzko.
      Zdecydowałam sie bronic rodzinny urodziło sie nam drugie dziecko ( ma teraz 11
      lat).Wydawało mi sie ze wybaczyłam i zapomniałam ale to wraca jak bumerang.Tym
      bardziej ze mąż próbował 3 lata temu podobnych rzeczy, oddalił sie od
      rodzinny.Zaczynam odczuwac zmeczenie i chce odejsc. Uwazam ze szkoda jego i
      mojego zycia na sklejanie i łatanie dziurawych uczuc.On mi juz nie da tego co
      ja potrzebuje i odwrotnie.....
    • twojamoja Re: Żyć po zdradzie 19.01.06, 04:42
      W moim przypadku zycie po zdradzie nie bylo juz mozliwe, ale mam wrazenie ze
      teraz juz mnie nigdy zdrada tak nie dotknie, nie bedzie tak bolesna jak
      pierwsza po slubie...umialabym sobie z tym lepiej poradzic. Dalam sie poniesc
      pretensjom i zalewalam meza pretensjami jak mogl mi to zrobic, jak mogl tak
      klamac....i mysle sobie ze dobrze zrobilam ze odeszlam, bo on przesadzil z
      klamstwami. To trwalo juz zbyt dlugo i staral sie prawdopodobnie dopiec mi za
      to ze ja kiedys zranilam go....a mimo wszystko po slubie byl w stanie robic mi
      o wiele gorzej,,,przemoc musiala zakonczyc sie rozwodem. Ale teraz wiem ze nie
      mozna pozwolic sobie na to by wylewac na druga osobe kubel pomyji bo mnie
      boli,,,trzeba wziasc odpowiedzialnosc za swoje emocje, mimo tego ze moze to
      strasznie bolec...starajmy sie byc ludzmi chociaz czasami zostajemy zranieni
      mocno i chcemy zamienic sie w dzikie zranione zwierze, ktore zapomina o "byciu
      omylnym czlowiekiem"
    • pasqctfo Re: Żyć po zdradzie 23.01.06, 10:33
      Mamy dwoje dzieci, jesteśmy razem 7 i pół roku. Kiedy dowiedziałam się o
      zdradzie mojego partnera decyzja nie była łatwa. Przez głowę przebiegały mi
      tysiące myśli.. wiedziałam, że cokolwiek postanowię nie będzie już nigdy jak
      dawniej. I wtedy zrozumiałam. Wybaczę, bo kocham i mam na to siłę. Wybaczę ale
      nigdy nie zapomnę. I wiem, że wybaczyłabym gdyby to zrobił po raz kolejny i
      kolejny i kolejny.. będę wybaczać dopóki będę kochać. A wtedy kiedy już miłości
      nie starczy - nie będę musiała wybaczać, bo już nie będzie komu. Czasem staje
      mi przed oczami obraz jego z tamtą.. ale nie pozwalam sobie na luksus
      rozpamiętywania i cierpienia. Bo kocham i chcę wybaczyć.
    • megi_27 Re: Żyć po zdradzie 29.01.06, 18:50
      jak suka nie da to pies nie weznie stare i prawda
      • mariarella Re: Żyć po zdradzie 02.02.06, 22:46
        megi_27 napisała:

        > jak suka nie da to pies nie weznie stare i prawda


        to płytkie i powierzchowne stwierdzenie jak każdy slogan - głoszone przez
        osoby, które nie maja pojęcia o czym mówią - sorrrrry :-)
    • kari38 Re: Żyć po zdradzie 18.02.06, 19:24
      życie jest za krótkie, żeby myśleć tylko kto kogo zdradził jeśli tak się
      zdarzyło może to być tylko początkiem czegoś lepszego obojętnie, czy razem czy
      osobno. Na pewno jest to bolesne jeśli kochamy, ale nie zawsze umiemy kochać
      samego siebie i od tego trzeba zacząć a poza tym może człowiek wcale nie jest
      monogamiczny
    • apolonia45 Re: Żyć po zdradzie 19.02.06, 13:18
      Życie po zdradzie jest mozliwe. Zdradzona.
    • beata253 Re: Żyć po zdradzie 21.02.06, 12:04
      Uważam, że zdrada nie powinna w żadnym wypadku blokować zycia zawodowego
      kobiety, moim zdaniem kobieta zdradzona powinna w maire możliwości bardzo
      szybko otrząsnąć się, a może jej w tym pomóc np. udowodnienie facetowi że
      jestem lepsza od niego w każdej dziedzinie to oczywiście wymaga samozaparcia,
      wytrwałości no i troszeczkę przebiegłości. My kobiety nie powinnyśmy użalać się
      że to nasza wina, nie absolutnie tak nie wolno robić, to wina zawsze facetów a
      dlaczego bo czują się mało wartościowymi ludźmi jeśli sobie nie zdradzą i to
      ich myślowy błąd. zdradzają , bo co , bo chcą koelgom się pochwalić jacy to oni
      ogierzy .... śmieszne , tym schematem myślowym poniżają płeć męską. Osobiście
      uważam, że to tylko i wyłącznie mężczyźni winni są tego, że kobiety zaczynają
      ich zdradzać. tak to święta racja, wiem coś o tym, wiem, że zdrada boli no
      niestety zwłąszcza wtedy jak się kogoś kochało, a może tak nam się wydawało
      tylko , a może to było zauroczenie, radziłabym wszytkim paniom wziąść się w
      garść jest XXI wiek przestańcie użalać się nad sobą, po prostu weźcie się za
      siebie, dbajcie o siebie, o swój wygląd, mężczyzna to tylko malutki dodatek do
      wytwornej, eleganckiej i pięknej kobiety. Każda kobieta jest piękna, każda .
      Kochane panie życie po zdradzie jest naprawde możliwe, wystarczy że troszeczkę
      pomyślicie, co zmienić żeby mu udowodnić, że to on jest nic niewart, jest
      zwykłym żygolakiem, a wy jesteście wartościowymi kobietami, które mogą mieć
      facetów do każdego paluszka, naprawdę to jest możliwe. Kochane panie moim
      zdaniem zdrada pomaga w podjęciu decyzji czy go rzucić czy nie. Mi ososbiście
      pomogła i to bradzo , byłam szczęsliwa z tego powodu. Pomyślicie, że chyba coś
      z e mną nie tak, o nie drogie panie, ze mną jest wszytsko w porządku. Ja po
      prostu zmieniłam nastawienie na życie i bardzo mi sie to podoba, pozytywne
      nastawienie do życia. Drogie panie zacznijcie myśleć tak, zdrada no trudno
      stało się, ale to nie znaczy, że będę płakać i użalać się nad sobą - to nie
      tędy droga. Wiem dowiedzieć się o zdradzie to ogromny szok, ale zacznijcie
      patrzeć na to z innej strony. Przed wami nowe życie, nowe romanse, wam tez się
      należy coś od życia, a nie tylko sprzątanie , gotowanie, pranie dla niewiernego
      męża. Dosyć tego, zacznijcie dbać tylko i wyłącznie o siebie, a faceci phi
      faceci to niedługo będzie wymarły gatunek, bo oni mają wodę w mózgu zamiast
      rozumu-święta prawda. jestem bardzo dobrą obserwatorką i wiem co w trawie
      piszczy. Nawet po rozwodzie można zyć normalnie i być szczęśliwą bez męża
      niewiernego, pomyślcie cóż on jest wart skoro nie zauważył jaki skarb miał w
      domu- nic , po prostu ni-mniej niż zero, totalne dno z takiego faceta. rogie
      panie pokażcie facetom, że to wy rzadzicie cudownym i pięknym światem, a nie
      oni-zwierzęta bez rozumu, płaskomózgowce. Żyć po zdradzie to po prostu zdany
      egzamin z życia każdej zdradzonej kobiety. Zobaczycie drogie panie jak wasza
      osobista wartość wzrośnie, będziecie chciały żyć dla siebie, dla swoich dzieci,
      żyć pełną piersią, przecież możecie jeszcze w życiu wiele zdziałać, na jednym
      facecie świat się nie kończy....Kochane panie weźcie się po prostu za siebie i
      zacznijcie żyć tak jak chciałybyście, spełniajcie się zawodowo, spełniajcie
      swoje marzenia nawet te najbardziej szalone, zacznijcie robić w zyciu to, co
      chciałyście zawsze robić. Meżczyźni nie są warci łeż zwłaszcza naszych, szkoda
      trwonić dla nich nawet minuty. skoro mężczyźni bawią się kobietami , to róbcie
      to samo z nimi, a zobaczycie jaką to przynosi satysfakcję, przy czym nauczcie
      się też zachowywać umiar. ŻYCZĘ POWODZENIA DROGIE PANIE POKAŻCIE FACETOM, ŻE TO
      WY RZĄDZICIE NA TYM ŚWIECIE I ŻE BEZ WAS ICH ŻYCIE JEST NIC NIE WARTE. :)
      • bossa13 Re: Żyć po zdradzie 06.03.06, 10:50
        dziekuje;))
      • 1500jb Re: Żyć po zdradzie 08.03.06, 10:34
        witam wszystkich.
        moje malzenstwo trwa 6 lat.rok temu poznalem dziewczyne-przez
        internet.rozmawialismy dlugo i bardzo duzo o sprawach
        zwyklych,codziennych,pozniej powazniej i coraz powazniej az powiedzialem ze ja
        kocham.byla i dalej jest cudowna.kiedy dowiedziala sie ze mam zone i dzieci
        byla zmieszana,pomyslalem ze mnie zostawi....i tej nocy jak nigdy dotad
        plakalem jak bobr-ja stary chlop, i wysylalem do niej sms-y zeby mnie nie
        odrzucila,ze ja potrzebuje.Wczesniej mialem mysli samobojcze,wyciagnela mnie z
        tego.I chociaz mieszka 2000km od mojego miejsca zamieszkania,mowimy innymi
        jezykami,nie rezygnujemy.Miala koszmarne zycie,byla z mezczyzna ktory
        regularnie ja gwalcil,bala sie od nie go odejsc ale odeszla,chciala popelnic
        samobojstwo....... pomoglismy sobie nawzajem,zyjemy.Spotkalismy sie 2 razy,ona
        przyleciala do mnie,potem ja do niej.Kochalismy sie ,byla cudowna......
        wiedzielismy oboje ze to nie tak,ze zasady mowia cos innego ale kochalem ja a
        ona mnie i zrobilismy to.... nie zaluje tego..o dziwo.Potem 2
        spotkanie.......robilismy zakupy,rozmawialismy godzinami,chodzilismy na
        spacery,kochalsmy sie bez pamieci...i nie jest to skok w bok,dla
        zabawy,rozrywki...... kocham ja ponad zycie,chcemy byc razem,wykleci,przekleci
        przez spoleczenstwo,skazani na wytykanie palcami,krzywe spojrzenia,nikt tego
        nie zrozumie kto tego nie doswiadczyl.. .. a moje malzenstwo sie rozlatuje....
        • ledzeppelin3 Re: Żyć po zdradzie 27.03.08, 15:40
          albo rybka, albo pipka facet
          Pokaż jaja i zakończ jeden ze związków (który- up to you), bo
          ciągnięcie dwóch naraz to tak zwane sk..syństwo. Większe niż
          zakończenie małżeństwa i życie od nowa.
    • kamajkore zdrada zdradzie nierówna 06.04.06, 12:16
      zdrada zdradzie nierówna
      jesli pociągnął go do innej seks, chęć przygody, ekscytacja nowym ciałem - to
      dość zrozumiałe, mnie tez to ciągnie do innych facetów. o takich wypadach
      wolałabym nie wiedzieć, ale jesli są to nie mam mu tego za złe.
      a jak sie zakochal to juz chyba nie ma sensu lepic takiego związku...? w tym
      wypadku, myślę, lepiej było zapobiegać, bo leczyc sie juz nie da. zawsze trzeba
      o tym pamietać - ze miłosc nie trwa sama z siebie, ciągle trzeba o nią dbać i
      zabiegać o siebie nawzajem.
      • pussydols zyc po zdradzie 24.04.06, 19:50
        do zdrady nikogo nie mozna zmusic musza chcec tego dwie osoby!kobiety ktore na
        sile chca "ratowac" swoje zwiazki tlumaczac sie ze sa dzieci czy co ludzi
        powiedza w/g mnie sa smieszne .uwazam ze kobieta sama powinna sie szanowac i
        miec odrobine dumy by jej partner tez ja szanowal,poza tym nigdy nie ma winy po
        jednej stronie skoro faceta czy kobiete ciagnie dozdrady tzn ze cos jest nie
        tak w nich czy w ich zwiazku.wtedy jednak zona nie szuka winy w sobie a wini ta
        druga siebie wybielajac tak samo robiia mezczyzni.a tak naprawde o partnera
        trzeba dbac bo jeslinie to znajdzie sie ktos kto to zrobi i rozkocha go w sobie
        a wtedy nawet jesli bedzie przy zonie to i tak ta 2 bedzie wazniejsza abyc z
        partnerem tylko dla ludzi nie ma sensu bo lepiej rozstac sie w zgodzie i
        szacunku niz w nienawisci
    • pussydols Re: Żyć po zdradzie 25.04.06, 10:13
      osobiscie nie wyobrazam sobie zycz mezczyzna ktory mnie zdradzil i ja tej zdrady
      jestem pewna ot poprostupsychika by mi wysiadla bo wyobrazalabym sobie ze ciagle
      o niej mysli ze porownuje mnie do tej drugiej,to nie byloby zycie ale ciagly
      niepokoji zadreczanie sie.Jednak wiem ,ze jest wiele kobiet ktore uwazaja ze
      chocby ze wzgledu na dzieci nalezy byc z ich ojcem ale nie zdaja sobie sprawy ze
      jesli tego ijca z ta druga kobieta laczyla milosc a nie tylko seks to dzieci
      beda przygladaly sie temu jak powolutku rodzice zaczynaja sie nienawidziec .Czy
      nie lepije byloby sie rozstac z honorem i w normalnych ukladach.Szantaz
      ,stawianie warunkow ,wyciaganie tego co bylo by zatrzymac tego faceta dla mnie
      to bezsens bo jak nie odejdzie dzis do tej kobiety ktora pokochal to mimo ze
      niby bedzie siedzialw domu w tym przyslowiowym foteluto bedzie o niej myslal a
      kiedys znajdzie sie nastepne tym razem moze tylko do seksu i on i tak bedzie
      zdrradzal!zastanowcie sie czy warto na sile kogos zatrzymywac i pozbawiac sie
      szacunku dla samych siebie? a jaki przyklad dajemy wtedy swoim corkom?
      • czarnula33 Re: Żyć po zdradzie 29.04.06, 21:46
        O zdradzie mojego faceta dowiedziałam sie 2 miesiące po urodzeniu naszego synka.
        Po prostu przyłapałam go na tym. Myslałam że bedziemy bardzo szcezśłiwi, bo na
        to sie zanosiło, mieliśmy dziecko, budowalismy dom i kochaliśmy sie, tak
        przynajmniej myslałam.3 lata temu sie rozwiodłam bo nie dało rady żyć razem,
        wtedy sama zdradzałam męża bo po prostu nie dawał mi tego czego było mi
        potrzeba, wiec wiem jak to jest. Ale teraz miało byc inaczej. Obiecałam sobie że
        juz nigdy tego nie zrobie. A tymczasem zdradzono mnie. Prosił o wybaczenie,
        mówił ze czas wyleczy rany, że nas bardzo kocha. A za dwa tygodnie wyjechał z
        nia na tygodniowa wycieczkę do Egiptu. Widzialam zdjęcia, twierdził że to nie
        tak jak to widze. No i co dalej? Nie mieszka nawet z nami od dwóch miesięcy. ale
        ciągle mnie kocha i chce ze mna być, chociaż tłumacze ze ja juz nie chce z nim
        być i juz mu nawet nie chce wybaczyć. Nie sypiamy ze sobą od pół roku, no bo
        ciąża, a potem już sypiął z nią a wcześniej jeszcze z inną jak sie okazało. Nie
        wytrzymałam i zrobiłam to samo, i nie mam żadnych wyrzutów sumienia, nie iwem co
        dalej bedzie z nami i teraz sie nad tym nie zastanawiam, po prostu mam już
        wszystkiego dość.
    • agnieszka.torun Re: Żyć po zdradzie 01.05.06, 10:17
      Zgadzam się.
    • ava40 Re: Nie wybaczyłabym takiemu sukinsynowi. 02.05.06, 09:16
      Sama jestem wierna i tego samego wymagam od partnera. Na szczęście mój ukochany
      jest monogamistą ( szkoda, że to tak rzadki przypadek wśród chłopów:) ).
    • patrycja2212 Re: Żyć po zdradzie 02.05.06, 15:00
      O zdradzie mojego męża dowiedziałam się na.... porodówce. Swiat zawalił mi się
      w jednej chwili. I nagle w głowie pojawiły się mysli: co dalej, co z naszym
      synkiem, naszą rodziną. Wszystko stanęło na głowie. Ale jednego byłam pewna.
      Nie chciałam, żeby dziecko wychowywało się bez ojca. Chciałam żeby miało pełną
      rodzinę. I wybaczyłam. A przynajmniej starałam się. Chociaż w głowie miałam
      tylko jedną myśl: zemsta. Do zemsty nie doszło. Ale po jego powrocie stałam się
      wredną zołzą. Chciałam żeby cierpiał. Tak naprawdę uspokoiłam się jak mu
      wykrzyczałam w twarz wszystko co mnie boli. Pozwoliło mi to się wyciszyć,
      uspokoić nerwy, ulżyć sobie. Od tamtego zdarzenia minęły 2 lata. I nie żałuję
      tamtej decyzji. Jesteśmy razem, a ja widzę że mój mąż stara się wykorzystać jak
      najlepiej szansę, którą dostał. Pewnie zapytacie co z zaufaniem. Jeszcze rok
      temu nie było mowy o zaufaniu. Ale z czasem jest coraz lepiej. Odzyskuję
      poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Znowu czuję się spełniona. A nasz synek
      był tylko pretekstem. Dziś wiem. Wybaczyłam, bo go kocham.
      • 30plus Re: Żyć po zdradzie 14.05.06, 19:07
        życzę powodzenia,
        ja już nie mam takiej szans;tak mi się
        wydaje;wybaczyłam,rozmawiałam,słyszałam:gdybym nie chciał nie odpowiadałbym na
        twoje smsy, telefony,to ty się nie starasz, ona stworzyła mi warunki do
        rozmowy,to ja będę oceniał ten związek...złożyłam wniosek o rozwód..
    • maja366 Re: Żyć po zdradzie 19.07.06, 11:35
      nie wiem, czy mozna żyć po zdradzie... Jestem w trakcie walki o męża o miłość
      mojego życia o wszystko w co wierzyłam, o siebie. Borykam się z jeszcze nie
      zakończonym związkiem z tą drugą, która dzwoni pisze itd. Jakaż cienka jest
      linia pomiedzy godnością i upodleniem... Prawda jest taka, że nie wyobrażam
      sobie życia bez niego, bo nadal kocham a zufanie... nie wiem czy zaufam jeszcze
      komukolwiek, wszystko jest wielką niewiadomą a ja nadal kocham (chyba jetem
      nienormalna).
      • swietuszek Re: Żyć po zdradzie 20.07.06, 15:18
        Baaardzo Cie rozumiem,niestety!Jestem(bylam)zdradzana od niecalych
        polroku.Wczoraj przypadkowo sprawdzialm komorke i o SZOK,te smsy,od obcej
        dziewczyny o jednoznacznej tresci.Macica poszla mi na dol!!!Jestem w 8-m
        miesiacu ciazy!!!Powiecie a to fiut i MACIE RACJE.Ja tez tak uwazam,przyznal
        sie,powiedzial ze zalezy mu na mnie i oczewiscie maluszku,nawet chyba bardziej!
        nie wiem jaka decyzje podjac bo chyba go kocham i nie chce stracic.Jestesmy 3
        lata ze soba.Nic nie wykazywalo tego,ze zdradzi.Zylismy dusza w dusze.Pojechal
        do pracy do innego miasta.z kollegami wysli wieczorem do knajpy i o ten los
        musial poznac ja a nastepnego dnia wyladowac w lozku.
        Najgorszew tym jest to ze ta kobieta wie za ma MNIE I ze JA JESTEM W CIAZY.
        spotkali sie za te polroku jakies 6-7 razy,ale ona ciagle do niego dzwonila i
        pisze smsy.ON nie odpowiada na nie jakies pare dni.Wlasnie dzis dostal:"Kotus
        czemu nie dzwonisz???"on powiedzial ze nie odpisze,czuje ze sie czegos
        boi.Chyba jednak zerwania z nia.
        pozyjemy zobaczymy.........Trzymajcie sie wszystkie zdradzane!!Naprawde jest to
        straszne uczucie.Nie zycze temu nikomu!!
      • klikson Re: Żyć po zdradzie 09.07.08, 14:48
        zostałam zdradzona...mąz przyznał się do wszystkiego. myslalam ze
        dam sobie z tym radę ale terza wiem , że oszukuję sama siebie .
    • weronika865 Żyć po zdradzie 10.10.06, 20:20
      mam 20 lat 7 miesięcy temu tuż pzred maturą zostawił mnie mój narzeczony, z
      którym byłam 5 lat i od pól roku narzeczoną. nie powiedział mi twarzą w twarz,
      że odchodzi tylko wysłał smsa.Na początku twierdził, że chce po prostu odpocząć
      od jakichkolwiek związów, dopiero po kilku dniach gdy przypadkiem przeczytałam
      smsa od kobiety wyszło na jaw, że zostawił mnie dla niej. Nie chciał mnie
      oszukiwać i postanowił się roztać co próbował powiedzieć mi od miesiąca. Długo
      nie znałam przyczyny naszego rozstania, ponieważ za każdym razem mówił co
      innego. Twierdził, że robiłam bez powodu awantury, że jedną z przyczyn był mój
      ojciec, który go nie akceptował.strasznie przeżyłam nasze rozstanie miałam
      depresję, nie jadłam, nie spałam, leciałam na kawie, papierosie i tabletkach na
      depresję. Nie miałam dla kogo żyć, dla kogo rano wstać, umyć się czy uczesać.
      Bardzo chciałam, aby do mnie wrócił, prosiłam i błagałam, że jeżeli się z nią
      nie pzreśpi to wszystko da się uratować ale on nie chciał mnie słuchać. Na
      samym początku kilka razy do mnie wrócił ale gdy tylko ją widział to dzwonił do
      mnie i wszystko wycofywał. Ona była na tyle bezdzelna, że uważała , że on
      należy się jej a nie mnie i, ze to ona da mu prawdziwe szczęście. Często do
      niego dzwoniłam, wysyłałam smsy na urodziny czy imieniny ale od nie oddzwaniał
      i nie odpisywał. Było mi bardzo ciężko po maturze mieliśmy razem zamieszkać.
      Najgorzej było w nocy gdy nie miałam się do kogo przytulić, całe noce płakałam,
      spałam przy zapalonym telewizorze bo bałam się ciemnośći. Zabijały mnie
      wyobrażenia, że ją przytula i całuje jak mnie, że mówi jej, że ją kocha a
      najbardziej bolała myśl że uprawiają seks. Ból minął gdy po dwóch miesiącach
      poznałam wspaniałego faceta, którego pokochałam. Byliśmy razem 2 miesiące,
      musiał wyjechać za granicę w celach zarobkowych. Był mały problem miał dziecko
      z inną. Wiedziałam o tym od początku ale twierdził ,że był z nią ze względu na
      dziecko i na pieniądze, przez kilka lat go utrzymywała.Do tej pory pisaliśmy do
      siebie, dzwoniliśmy, zimą miałam do niego wyjechać i mieliśmy być razem. Kilka
      dni temu wysłałam mu smsa że tęsknie i że bardzo go kocham i żeby zadzwonił.
      Oczywiście oddzwonił natychmiasty ale w słuchawce usłyszałam kobiecy głos,
      okazało się to byłą jego żona. Od tamtej pory nie zadzwonił ani razu, co prawda
      przeżyłam szok, ale zjednej strony się cieszyłam z takiego obrotu sprawy,
      ponieważ związek na taką odległość jest męczący. Wracając do mojego byłego
      narzeczonego, kilkakrotnie do siebie wracaliśmy, ale niestety to już nie to
      samo. Pozostała we mnie gorycz i ogromny żal. Najgorsza jest świadomość, że od
      początku wiedziałam, że nie będą ze sobą dlugo, był dla niej tylko zabawką o
      czym mu wielokrotnie powtarzałam, jego odpowiedź była następująca:"wiem o tym
      jaka ona jest, ale muszę się sam o tym przekonać".Znowu miałam rację i bolało
      mnie to że nie mogłam nic zrobić. Był okres że byliśmy tylko kochankami, był
      też okres, że tworzyliśmy parę ale za każdym razem nie na długo. Stasiu był dla
      mnie przerywnikiem w samotności, gdy tylko kogoś poznałam natychniast kończyłam
      z nim znajomość i tak w kółko.Raniłam w ten sposób zarówno siebie jak i jego.
      nic nie poradze, ze czuje do niego słabość, lubie jego towarzystwo. Od dwóch
      tygodni się nie spotykamy, nie piszemy i nie dzwonimy, czasem widzimy sie w
      busie ponieważ pracujemy w tej samej miejscowości i z chęcią wtedy z nim
      rozmawiam. Myślałam, że zapomnę i że znowu będziemy szczęśliwi ale niestety nie
      dałam radę za co się na początku winiłam, ponieważ uważałam, że skoro mu nie
      wybaczyłam to oznaczało to że tak naprawdę go nie kochałam,teraz już wiem że
      źle myślałam. staram się żyć normalnie ale samotność nie dobija i czasem nie
      potrafie sobie z nią poradzić ponieważ jestem osobą niecierpliwą. Nawiększym
      moim marzenie jest ponowne zakochanie się ze wzajemnością. a powodem naszego
      rozstania było to że niezaspakajał mnie w łóżku i chciał się dowartościować
      sypiając z inną, tego też nie rozumiałam, ponieważ powiedziałam mu to otwarcie,
      rozmawialiśmy o tym z wieloma osobami i mieliśmy zgłosić sie do seksuologa,
      nigdy nie robiłam mu z tego powodu wyrzutów ponieważ uważałam że to mija wina,
      że to ze mną coś nie tak i ku mojemu zaskoczeniu oczywiście pozytywnemu tuż
      przed rozstaniem nasze pożycie seksualne się polepszyło i zaczęło mi być z nim
      dobrze ale niestety nie na długo. Z moim ostatnim partnerem uprawiałam seks i
      muszę pzyznać że było dobrze i dopiero wtedy zrozumiałam że po prostu do siebie
      nie pasowaliśmy.
    • kjuik123 nie potraflabym wybaczyc.. 30.10.06, 09:03
      juz zawsze zastanawialbym sie co robi gdy go niema..czulabym slady jej
      pocalunkow na jego ciele gdy sie przytulam.. kiedys zlapalam meza na flircie
      przez internet, zostawil na ekranie rozmowe.. z ciekawosci zobaczylam i tak m na
      wstrzasnelo ze dlugo nie potrafilam mu tak bezgranicznie zaufac jak
      wczesniej..wiec gdyby przeszlo od slow do czynow...nie chce nawet myslec.
    • be-tka Żyć po zdradzie 23.01.07, 08:37
      żyje po zdradzie męza. łączy nas ponad 20 lat małzeństwa, dzieci, dom i wiele
      różnych przeżyc, mnóstwo poświeceń...zdradził klasycznie przeżywajac drugą
      młodosć. Przeżyłam szok, ale dzieki temu, ze nie mam 20 lat, nie wywaliłam go
      za drzwi działajacw afekcie. Powiedziałam mu, ze na mnie nie
      zasługuje..zmieniłam wygląd, zachowanie i nie zrobiłam zadnej awantury.
      Powiedziałam,l zę zostawie mu wszystko- dom, dzieci, a sama nareszcie sie
      uwolnie i odejde. Mogłabym mieszkać pod mostem byle tylko zobaczyc jak z
      przerazeniem zostaje sam w domu z dorastającymi dziećmi. Byłaby to najgorsza
      kara dla faceta z jego charakterem.
      Dlaczego jesteśmy razem? Bo nie można przekreslić tego co nas łączyło, co razem
      przeżywaliśmy. Ponad 20 lat zapomnieć, bo jakaś siksa zakreciła staremu
      durniowi we łbie?? Sam ocknal sie w pore szybko. Teraz przezywamy drugą młodosć
      wspólnie, mamy niesamowity seks i rozmowy do nocy. Kiedys przeczytałam ksiazkę
      pt. SKIZ- Gabrieli Zapolskiej. Polecam wszystkim zdradzonym starszym stazem
      małzeńskim. Wyjatkowo mądra sztuka
      • magdale111 Re: Żyć po zdradzie 11.03.07, 10:08
        Coz, 28 lat po slubie, romans meza 1,5 roku temu.Ogromne poczucie winy z mojej
        strony, ze to przeze mnie. Zerwal z nia, (pod wplywem impulsu,strachu- dzis to
        wiem).Wyjasnienia, analizowanie calego zycia,w koncu postanowienie, ze
        sprobujemy nasz zwiazek zmienic, ze moze nie jest za pozno, ze to szansa na
        obudzenie tego, na co czekalismy zyjac ze soba,odnalezienie tego co zgubilismy
        w ciagu tych lat. Wybaczylam,robilam wszystko, zeby biedak czul sie bezpieczny,
        po takiej traumie jak wpadka ze zdrada.I tu kolejna, zyciowa moja wpadka i
        glupota, dalam mu znow siebie, dalam siebie, mimo, ze tyle lat czekalm na
        cieplo i milosc i nie dostalam tego( byl moim pierwszym facetem w lozku-o ja
        idiotka).Nagle obudzily sie we mnie skryte namietnosci, stwierdzilam, ze nie
        jestem wcale oziebla.Bylo cudwnie-dzis wiem, ze to standadowe zachowanie
        zdradzonej zony (ale jestem kretynka i tchorz).On byl zachwycony, ja z
        inicjatywa. Idylla. W koncu jednak zaczela sie gehenna, jeszcze wieksza, bo
        okazalo sie, ze on dalej romansuje.Zaczal ukradkiem pic, byl stale pijany.
        Przez lata wiedzial ze tesknie za nim , za przytuleniem, okazaniem, ze sie dla
        niego licze. Proby rozmow zbywal krotkim zdaniem , ze mam dola i mu zawracam
        glowe.No to sie w koncu zamknelam, robilam co do mnie nalezalo, a fanberie o
        milosci gleboko ukrylam. Teraz(czyli w ubieglym roku) jego skrucha i obietnice,
        pozwolily mi pomyslec, naprawde, ze otwiera sie dla nas nowy rozdzial. Nie
        dalam rady. Standardowo, jako zdradzona zona,zaczelam sie motac w jakies
        sprawdzania komorki, podsluchiwanie rozmow, podchwytliwe pytania,placz,
        zmuszanie do wyznan, rozpaczliwa walke o wyglad, atrakcyjnosc w lozku, czytalam
        jakies instrukcje "obslugi meza" , nie pozwalal mi tylko pytac , czy napewno
        zerwal z nia. Zaczelam szukac pomocy u specjalistow. Wpadlam w gleboka
        depresje, on przerazony- nie zostawi mnie przeciez w takiej chwili, teraz nie
        odejdzie. Ta sytuacja trwala rok. Powoli odzyskiwalam rownowage, zaczelam
        myslec, ze musze zadbac o swoje sprawy, bylam wyciszona. Kolejny raz
        sprobowalismy, ale tym razem, byl taki jakiego znalam z czasow, studenckich,
        gdy sie spotykalismy, no prawie,bo jednak kilka lat minelo :). Kolejna szansa
        bycia razem. Tym razem to on wyszedl z propozycja kolejnej proby. Przestl pic.
        Przez ostatnie 4 mies. bylo dobrze. Wyrzucilam z pamieci cala przeszlosc, bo
        stwierdzilam , ze jesli tego nie zrobie , nie bedzie mnie stac, na budowanie
        szczesliwego zwiazku. Udalo mi sie odzyskac do niego zufanie.DO wczoraj,
        wlasnie ... Jak zaczac nowe zycie , zeby nie ogladac sie na meza, odzyskac
        wiare w ludzi i w siebie, bo po wczorajszym odkryciu, ze on nadal trwa w
        kontaktach z tamta i jego samobiczowaniu jaki z niego s.....syn nie moge na
        siebie patrzec. Ninawidze sie za tchorzostwo i upodlenie, do jakiego sie sama
        doprowadzilam. Ninawidze sie, za to, ze jestem tak malo samodzielna, nienawidze
        sie za to, ze pozwlalam mu na mowienie tego co chcialam uslyszec, ze pozwalalam
        sobie wierzyc, ze chyba nie jestem takim zlym czlowiekiem i chyba da sie mnie
        jednak kochac. Totalna idiotka.Jak rznac to wszystko?Uciec stad jak najdalej.
        Jestem nauczycielka ,nigdy nie narzekalam na sympatie ludzi, rowniez moich
        uczniow. Wielokrotnie slyszalam od nich jak bardzo mnie lubia i cenia.To,
        latami pozwalalo mi nie poddawac sie bylejakosci mojego zycia osobistego. Bo w
        domu bylam zagoniona, niepewna swojej pozycji, krytykowana za oddanie w pracy
        za takie beznadziejne pieniadze. Teraz musze odejsc, boje sie, ze sie nie
        utrzymam sama, ze sobie nie poradze. Dzieci sa dorosle. Jednak mimo to przraza
        ich nasza sytuacja, zal mi ich mnie, ale zal im tez tego, ze razem nigdzie juz
        wszyscy nie pojedziemy, ze spotkania w rodzinnym gronie znikna. Dzieki mojej ,
        chyba pogodzie ducha w zyciu, udawalo mi sie zapewnic im prawie spokojne zycie.
        Bylam ich powiernica, do ojca czuli respekt i zawsze dazyli do zadowlenia go.
        To chore. Dzis to wiem. On zwykle mrukliwy, wybuchowy stale majacy pretensje ,
        ale czasem wpadajacy na fajne pomysly.Wlasciwie to taka sobie przecietna
        rodzina, z problemami, jak kazda.Uchodzilismy za dobre malzenstwo- no widocznie
        inni znajomi borykali sie z wiekszymi klopotami.Wczoraj, moj maz stwierdzil, ze
        dlatego czuje sie s....synem,prowadzac podwojne zycie, bo wie, ze przez te
        wszystkie lata, mogl na mnie liczyc i zawsze i to absolutnie zawsze byl pewien,
        ze go nie zdradze,byl dumny, kiedy koledzy mowili mu na moj temat
        komplementy.Ponoc wygladm duzo mlodziej, niz mam lat, ale to chyba kwestia
        genow.Co to ma za znaczenie zreszta? Z jego samobiczowania, nic juz nie wynika
        dla mnie. Pogubilam sie. Jestem w punkcie 0.Wiem, ze go kocham, ale jakie to ma
        znaczenie...Czas skonczyc z masochizmem.
        Na drugie imie mialam Naiwnosc.
        Dobrze , ze jest gdzie wylac z siebie troche goryczy i to anonimowo.
        Pozdrawiam wszystkich, ktorzy borykaja sie z problemem zdrady.
    • agata0294 Żyć po zdradzie 03.04.07, 14:05
      a co czuja kobiety które zdradziły jak jest miłość miedzy kochankami .maja
      mężów robią zakupy w hipermarkecie ze swymi mężami co czuja kochankowie.nie
      wyobrażam sobie kogoś kto ,chodząc po ulicy myśli może zdradze męża .Może
      odbiorę tej kobiecie męża.
    • joasol26 Klub Kobiet-Klub Pomocnych Matek-zapraszamy! 08.04.07, 14:27
      WITAM
      KLUB KOBIET+KLUB POMOCNYCH MATEK
      (asia.sol@poczta.onet.pl)
      Od roku mieszkam w Swarzedzu kolo Poznania a od miesiaca prowadze tam
      KLUB KOBIET-KLUB POMOCNYCH MATEK.Bardzo wiele przeszlam ale tez musialam
      oswoic sie z nowa sytacja,miejscem,ludzmi.Mieszkam razem ze swoim
      partnerem i naszym malym synkiem Pawelkiem.Tak wiec to stalo sie kluczem
      do powstania tego klubu. Moja incjatywa podoba sie wielu ludziom.
      Zglosilo sie do mnie juz 20 mam. Jestem osoba towarzyska i dzieki tej
      incjatywie ja czuje sie lepiej bo przy okazji moge poznac wiele fajnych
      mam oraz daje szanse wyjscia z cienia samotnosci innym mamom.Szczegolnie
      bliskie sa mi mamy ktore duzo przezyly ale niestety tych mam jest
      niewiele w naszym KLUBIE.Chcialabym dodac ze u nas jest taka mozliwosc
      ze mamy jesli chca kontaktuja sie tylko ze mna i pozostaja anonimowe dla
      innych mam ktore nie maja problemow rodzinnych.
      Po swietach bede robic spotkanie organizacyjne.Podejrzewam ze zrobie
      kilka spotkan bo mamom pasuja rozne godziny wiec musze mamy pogrupowac.
      Wiekszosc mamus chce po prostu poznac inne mamy(wspolne spedzanie
      czasu,wyjazdy ,wyjscia z dziecmi lub bez) albo oferuja pomoc bo sa u nas
      przedszkolanka,nauczycielka jezyka niemieckiego,mama prowadzaca aerobik
      dla dzieci i ich mamus oraz psycholog,poloznik,prawnik. Dzialamy
      bezplatnie. W kazdej chwili mozna sie wycofac z KLUBU.
      Wiele mam jest ciekawych jak to sie stalo ze powstal KLUB i w jaki
      sposob.Tak wiec dalam bezplatne ogloszenia do gazet albo gazety napisaly
      o moim KLUBIe w informacjach.
      Spotykamy sie na razie u mnie w domu albo na zewnatrz .Na razie nie mamy
      zadnego lokum. Do tej pary spotkalam sie z wiekszoscia mam 1 lub 2
      razy.Chcialabym aby pisaly do mnie mamy z roznych stron Polski. Powoli
      staram sie dzialac w calej Wielkopolsce.Czesto przebywam w rodzinnym
      Szczecinie i tez mysle o podobnym KLUBIE.Zalezaloby mi aby poznac mamy
      ktore uwielbiaja podroze wyjscia do kina, teatru ale tez takie ktorym
      moglabym pomoc.Mozliwe ze w najblizszym czasie powstanie dodatkowy
      klub-KLUB MILOSNIKOW PODROZY I KULTURY. Poza tym interesuje sie bardzo
      genealogia wiec moze i pomysle o takim klubie. Dzis staram sie zyc
      normalnie choc wiele
      przezylam. Bardzo chetnie odpowiem na kazdy e-mail ale lepiej
      kontaktowac sie ze mna sms 697758750 albo zadzwonic. POZDRAWIAM ASIA

      ----------------------------------------------------
    • kakaofonia Żyć po zdradzie 20.04.07, 18:48
      Czy można wybaczyć komuś kto zdradzał i zostawił choć nie był mężem tylko
      chłopakiem? Czy można wrócić do kogoś takiego i zbudować związek od nowa? Czy
      jest szansa?
    • 56.anna Re: Żyć po zdradzie 22.04.07, 08:35
      zlamgadzam sie zyc po zdradzie sie nie bolesnie sie o tym przekonalam
      wybaczylam bylam z nim nadal bo nadal go kocham.teraz po 6 latach od tego
      zazadal rozwodu nie wiem co robic bo nie moge wyrzucic go z serca
      • agata0294 Re: Żyć po zdradzie 07.05.07, 10:49
        do 56.anna Niewarto byc z kims kto tego nie chce w tym przypatku zostaiesz
        tylko statysta niczym innym .Jesli niema milosci niewarto sie upierac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka